Dzis na teście znow cien cienia. Chyba daje sie wodzić za nos pregnylowi. Tylko skupić mi sie trudno, bo ciągle nie wiem co myslec..
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 09:57
29dc / 14dpo
Nie za bardzo mam wenę ani chcieć na pisanie wiec bardzo szybko :
Byłam wczoraj u lekarza, omówiliśmy moje wyniki badań i lekarz zalecił mi wlewy z intralipidu (cokolwiek to jest) pierwszy wlew mam mieć ok 10dc potem ok 6dpo i jeśli bedzie pozytywny test ciążowy to jeszcze kilka wlewow w ciazy. W sumie to na razie wiecej nie wiem. Wlewy maja wyciszyć te przeciwciała, których podobno mam bardzo mało, stad wynik graniczny. Oprócz tego w kolejnym cyklu startujemy po raz pierwszy z clo i zacznę tez pic wiesiołka, którego dostałam od bratowej. W kolejnym cyklu odpuszczamy rownież inseminacje. Po pierwsze dlatego ze nie mamy kasy na IUI, wlewy i prezenty świąteczne, po drugie dlatego ze IUI wypadłaby w okresie świątecznym wiec bez sensu. W kolejnym cyklu spróbujemy znowu naturalnie co mnie w sumie cieszy bo chętnie odpocznę od lekarzy miedzy moimi nogami 
Co do tego cyklu to właśnie zauważyłam na papierze różowy śluz wiec @ jak zwykle punktualnie zawita za kilka/kilkanaście godzin. Za to jedno jestem jej wdzięczna, nigdy sie nie spóźnia
od kiedy odebrałam wyniki przeciwciał wiedziałam ze w tym cyklu sie nie uda wiec nie czuje rozczarowania ani zawodu, oczywiście do końca miałam cień nadziei na cud, ale zaskoczona nie jestem. Jest ok.
Dzisiejsza beta czyli po 24h
940...rosnij nasz okruszku :**
Dziękuję dziewczyny za wpisy, cieszę się bardzo, że tak mi odpisujecie.
O działaniu stresu i jego wpływie na kortyzol i zaburzenia insulinowe też czytałam,a nawet dawno temu mówił mi o tym endokrynolog, szczególnie, że u mnie strasznie dawno temu, kiedy wybadano mi Hashimoto, wybadano także bardzo negatywny wpływ stresu i coś tam, że jakiś wyrzut kortyzolu przy tym występuje.Tak więc jeśli stres, którego ostatnio mam bardzo dużo w pracy, działa na wyrzut kortyzolu, a ten z kolei może wpływać na wahania cukrów - to by się zgadzało.
Dlatego też w tej sytuacji, najpierw działam z dietą przy IO, a za trzy tygodnie, 19.12 jestem umówiona na wizytę do jeszcze innego ginekologa, w innym mieście.Miałam wizytę na 10.01, ale tak sobie pomyślałam, że warto by skonsultować te moje wyniki u jeszcze innego ginekologa, bo poprzednie wyniki nie zrobiły za bardzo wrażenia na mojej ginekolog, więc udało mi się wcisnąć na 19.12
Chcę sprawdzić, jak na te wyniki zareaguje inny ginekolog, oczywiście porównując je z sierpniowymi.Chcę w końcu wiedzieć jak przebiegają u mnie owulacje, bo to, że czuję te bóle owulacyjne nie daje jeszcze obrazu całości, chcę wiedzieć konkretnie na czym stoję, bo coś mi się wydaje, że to czekanie , to zabawa w kotka i myszkę.Akurat wtedy wypadnie połowa cyklu, więc może czegoś się dowiem i albo będę spokojnie żyła czekając, albo będę walczyła z lekami.
A jeśli chodzi tu właśnie o działanie stresu, to od nowego roku trzeba będzie pomyśleć o zwolnieniach by osiągnąć spokój.
Oto fragment z artykułu, który znalazłam odnośnie wpływu stresu na organizm:
"Być może jest to kolejny ogromny krok do odkrycia, co tak naprawdę powoduje cukrzycę typu 2 i znalezienia odpowiednich środków, które będą zapobiegać jej rozwojowi. Na ten moment jednak jeśli pracujemy w zawodach obarczonych dużym ryzykiem stresu, jedyne co nam pozostaje to zbadanie o zdrową dietę, czas dla siebie oraz włączenie regularnej aktywności fizycznej połączonej z medytacją, takiej jak joga. Pozwoli to obniżyć poziom hormonów stresu oraz poprawi wrażliwość na insulinę."
Dlatego teraz dietka i ćwiczenia plus konsultacja lekarska,a jeśli to się potwierdzi, to czas na zwolnienia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2016, 20:34
Hej mam takie pytanie do dziewczyn pijących siemię lniane ja zaczęłam je pić pierwszy cykl od 1dc i nie wiem czy siemię można pić przez cały czas czy tylko do owulki jak wiesiołek?
Wiesiołek na śluz mi nie pomógł a i po siemienia w tym miesiącu szału nie było więc na razie wspomagany się żelem c+
czekamy na wyniki 4 IUI (drugie podejscie w Katowicach) zobaczymy co z tego wyniknie
to bylby prawdziwy cud jakby sie udalo teraz....nie dosc ze przepiekny prezent na Boże Narodzenie to i na moja 30Stke...na dodatek dzidzia urodzilaby sie w sierpniu wiec w miesiacu urodzin meza...ach to byloby piekne zwienczenie naszej wyboistej drogi staran 
Dziś zdecydowanie nie jest mój dzień...dopadł mnie kryzys...a co jeśli nigdy się nam nie uda? teraz żyję nadzieją i oczekiwaniem na iui, a co później? przecież nikt nie dał mi gwarancji, że się uda, a doktor mówiła, co zrobimy po dwóch nieudanych iui...
Nie potrafię sobie wytłumaczyć też, dlaczego mój kryzys aż tak pogłębiła zerkająca na mnie z każdej strony uśmiechnięta Lewandowska i te wszystkie tytuły ociekające radością: CIĄŻA!!!!!!
Jest mi tak bardzo źle... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2016, 22:25
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2019, 11:48
14dc...
Już jestem po histero...
Niepotrzebnie się denerwowałam. Przed zabiegiem lekarz zapytał o datę ostatniej miesiączki. Bez zająknięcia skłamałam i ...obudziłam się po wszystkim 
Najadłam się jednak trochę wstydu. Po zabiegu ciężko było mi się dobudzić i jak przenosili mnie na łóżko byłam jeszcze tak bezwładna, że nie umiałam się na nie wgramolić. Prosili by podnieść tyłek, ale serio - nie dało się. Tak wpadłam na to łóżko jak słonica i zaświeciłam gołą dupą, bo czułam, że mi się to wytworne szpitalne wdzianko podwinęło. Prosili żebym się obróciła na plecy i przesunęła, ale nie współpracowałam. Próbowali mnie chociaż przesunąć, bym nie spadła z tego wózka, potem tak tak mnie już zostawili, widząc, że ze mną zero kontaktu. Przykryli mnie tylko kołderką i zawieźli na salę. Dopiero tam się przekręciłam jak należy. Obciach jak nie wiem. Ostatnio jakoś normalnie reagowałam na ich polecenia, a tym razem nie byłam w stanie nic zrobić. Tak mi było wstyd. Normalnie byłam świadoma, ale totalnie bezwładna. Wyobrażałam sobie, że wszyscy na ten mój tłusty goły tyłek patrzą. Normalnie wiocha.pl.
Nic to. Obciach obciachem, ale najważniejsze, że lekarz wyciął resztę tej zasranej przegrody. Czyli coś tam jednak niestety zostało po ostatnim zabiegu i tym razem dociął do końca.
Do domu wypuścili już wczoraj o 14tej, tak więc teraz sobie odpoczywam.
Jutro wizyta u genetyka.
Mam nadzieję, że coś wniesie do sprawy.
Dziękuję każdej z Was z osobna za wszystkie kciuki
Jak widać trzymacie dobrze, bo wszystko dobrze się skończyło, a moje kłamstwo zostało słodką tajemnicą 
Boże, koszmar. Byliśmy na basenie (Zosia załapała się na drugi upominek, w sobotę dostała książeczkę, dzisiaj gąbkę w kształcie choinki), z basenu pojechaliśmy do media marktu. Miało być chwilę zeszło nam 2 godziny. Nic nie kupiliśmy, bo z garnków się rozmyśliliśmy bo jednak najpierw kupimy kuchenkę elektryczną, książki co wybrałam odłożyłam, bo stwierdziłam, że lepiej kupić nawilżacz, mój mąż nie wybrał sobie akumulatorków z ładowarką bo chuj wie co, na nawilżacze nawet nie popatrzył i w końcu wyszliśmy bez niczego, a Zosia próbowała cały czas rozebrać sklep na części. Poszliśmy do burger kinga, okazało się, że Zosia się przesrała po całości (a były dzisiaj już 2 kupy) a ja nie wzięłam więcej pieluch... Więc biegłam do rossmana, potem do hm po jakieś rajty na tyłek, kanapkę zjadłam zimną, dziecko odparzyło się jak jasna cholera, kasa wydana na darmo i chuj mnie strzelił. Tyle dobrego, że kurier przyniósł kombinezon i zostawił przy drzwiach jak nas nie było. Ach i na koniec jak mąż wyciągał Zosię z samochodu to został poinformowany przez córkę, że jest "okropny". Więc mu się głupio zrobiło i chociaż ją teraz spać kładzie
Iza kopie jak szalona
Z każdym dniem coraz mocniej... Magnez pomaga trochę na twardnienia, jutro już 19tc!
Poza tym była dzisiaj rytmika, którą Zosia zdaje się lubić coraz bardziej
A wczoraj przyszła moja przyjaciółka i Zosia dostała własnoręcznie zrobioną na szydełku myszkę Minnie
I ciągle gada o Mikołaju i "pezientach", chyba będzie kochała święta 
Krótki wpis. Krótka notka. Muszę po prostu to zapamiętać.
You made my day.
"Kawa nie zadaje głupich pytań. Kawa rozumie"
Polubiłam kawę, a raczej w moim przypadku mleko z kawą 
Zrobiłam dzisiaj tyle zakupów przez internet, że w przyszłym tygodniu to kurierzy będą się przepychać, aby dostarczyć mi paczkę haha. Święta, święta. A to dopiero ich połowa!!
18dc. temp 36,6. mikroskop negatywny.
dziś ovufriend dał mi zielone światło. chyba stanowczo za dużo myślę.
kiedyś strasznie obawiałam się zajścia w ciążę. bałam się ciąży i porodu. teraz boję się się że mi się nie uda. stosowałam z mężem tylko prezerwatywy i seks przerywany a przez wiele lat nie było wpadki... i to chyba także budzi we mnie niepokój.
70% ciąży
29 tydzień ciąży (28t + 0d)
84 dni do terminu porodu (wg belly)
12 kg na plusie
Obwód brzuszka - 110cm 
Zaczynamy kolejny tydzień ciąży
Mam wrażenie, że dni płyną coraz szybciej
Już tak niedużo zostało do spotkania z naszym Maleństwem 
Jasio jest bardzo ruchliwy :)Uspokaja mnie to, bo wiem, że wszystko z nim w porządku.
Przez ostatnie dwa tygodnie nic nie przytyłam, za to od wczoraj 0,5kg
Ciekawe z jakim wynikiem skończymy tą ciążę?
We wtorek były mikołajki. Michaś z emocji nie mógł biedny zasnąć w nocy z poniedziałku na wtorek. A rano, jak znalazł swojego wymarzonego transformersa to aż skakał z radości
Do Jasia też przyszedł Mikołaj
Przyniósł mu grzechotkę
Teraz niecierpliwie czekamy na święta, bo przecież Gwiazdka też na pewno przyniesie prezenty 
W tym tygodniu planujemy kupić choinkę
Uwielbiam atmosferę świąt 
Do wizyty u ginekologa zostało jeszcze 11 dni.
27 tc!
Jestem załamana, rozczarowana, zła i ciężko opisać co jeszcze.
Pisałam już że do gin chodzę prywatnie, bo za pierwszym razem nie doczekałam wizyty na NFZ i poroniłam tak długo trzeba czekać. Pisałam też że mój lekarz ma olewczy stosunek. Myślałam że będzie lepiej. A tu:
- zlecił mocz i krew tylko w 9 tc i 26 tc.
-wyniki krwi poniżej normy (tj. leukocyty, erytrocyty, hematokryt, hemoglobina czyli istotne) ale powiedział że ok.
- nie mam ani jednego USG z opisem
- nie mam ani jednego zdjecia z USG bo powiedział że mąż nagrywa film to wystarczy
- moje dzieciątko ani razu nie zostało zmierzone ani zważone ( nie wiem czy kruszynka dobrze przybiera)
- w mojej karcie ciąży mam tylko wpisane tętno, moje cisnienie, stan szyjki
Ehhhh...
Nie wiem co robić? Szukałam pół wieczoru innego ale dobrego żeby znowu nie trafić na takie podejście.
Jestem załamana.
Tak więc przy 28 - dniowym cyklu, jeśli do zapłodnienia doszło w 14. dniu cyklu, hormon w moczu pojawi się dopiero po 4. tygodniach od zapłodnienia. Dlatego pacjentki, które robią sobie test przed upływem dwóch tygodni, czy po zatrzymaniu miesiączki mogą mieć test ujemny. I nie znaczy, że test jest źle zrobiony, tylko, że stężenie hormonu w moczu może być jeszcze zbyt niskie, aby test wyszedł pozytywnie.
To ja już nic nie rozumiem...
źródło: http://ebobas.pl/artykuly/czytaj/841/starania-o-dziecko/test-ciazowy-po-ilu-dniach-od-spodziewanej-miesiaczki-zrobic-test
8 tydzień.....Wczorajsza wizyta u lekarza była najpiękniejszą w życiu:) usłyszałam bicie małego serduszka mojej dziecinki;) prawie się popłakałam
tak bardzo się z mężem baliśmy tej wizyty. Na szczęście wszystko jest w porządku maleństwo rośnie ma już 1,12 cm i najważniejsze to serduszko;)
Kochamy cię maluszku 
"A kiedy wy się pochwalicie?" Tym o to pytaniem moja mama wbiła mnie w podłogę kiedy powiedziałam jej że Lewandowscy będą mieli potomka. Chciałabym już, ale przezornie wolę mówić że mamy jeszcze sporo czasu i na razie o tym nie myślę. Myślę...zdecydowanie za często. Dzisiaj 5dc i możemy uznać że to będzie 1cs nie nastawiam się że będzie szczęśliwy bo to mały % ciąż. A może jednak?
Wczoraj rano zrobiłam betę. Negatywna
nie ma już złudzeń.
Po wizycie u DR Ch. trochę się podbudowałam bo wskazał nam nowe możliwości, przed nami badanie fragmentacji DNA plemników i sprawdzimy moją rezerwę jajnikową, czy przypadkiem nie spadła. Jeśli okaże się, że fragmentacja jest słaba, to spróbujemy jakoś poprawić jakość plemników i wtedy może kolejna inseminacja.
Zadziwiło mnie info o In Vitro, chyba żyłam w innym świecie, twierdząc, że kosztuje ok 15-17 tys. A Dr mówi, że 6,5 tys + wizyty dodatkowe i witaminy.
Zastanawia mnie jedno. Jestem katoliczką. Do niedawna byłam przeciwna In Vitro ze względu na moją wiarę.. Więc dlaczego Bóg wskazuje mi tą drogę ? Tak mi się wydaje, że właśnie to mi wskazuje, bo przekreślałam In Vitro także z powodu wysokich kosztów, a teraz się okazuje, że to wcale nie jest takie kosztowne.
Nie rozumiem dlaczego nasi znajomi, w większości osoby niewierzące mogą cieszyć się swoim potomstwem, poczętym w sposób naturalny a my jesteśmy tak wystawiani na próbę. Nie życzę nikomu źle, po prostu chciałabym zrozumieć 
Może Bóg chce Nam wskazać inna drogę, że może mamy odpuścić.. Pogodzić się z porażką. Tylko póki co tych drogowskazów nie widzę. Widzę tylko te złe..
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 09:23
Miesiąc 5, dc 5
Badania krwi:
Dehydroepiandrosteron (DHEA)
Androstendion
Estradiol (E2)
Folikulotropina (FSH)
Luteotropina (LH)
Testosteron
Jutro wyniki.
USG planuje na 17 grudnia.
22dc progesteron.
Za godzinkę wizyta....jestem całą w stresie.....
Panie Boże błagam żeby nasz dzidziuś rósł zdrowo i zęby wszystko było w porządku.... :***
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.