No to tak..po wizycie...


Klinika nowa, nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia. Była godzina poślizgu w przyjmowaniu pacjentów, Pani z recepcji ani me ani be..żadnego przepraszam ani pocałuj mnie w du**.

Lekarz-hmm..wrażenie..nawet ok..rzeczowy..wypytał o wszystko..zadawał pytania po co i dlaczego, dlaczego były przeprowadzane moje zabiegi ( a skad ja to mam wiedzieć co lekarz 3 lata temu miał na myśli..), powiedział ze immunologia jest be, że światowa organizacja zdrowia nic o niej nie wspomina wiec on jej nie poleca, nastraszył o wcześniejszym raku, o tym ze nie mogę byc biorcą , dawcą itp itd i generalnie ze u mnie raczej nie ma problemu z immunologią a z uzyskaniem dobrego zarodka bo zawsze miałam kiepskie.. no ale wracając do rzeczy..wyniki męża ok, a moje..no to tak..jeden jajowód niedrożny, drugi ma zarośnięte ujścia, obniżona rezerwa jajnikowa, podejrzenie ogniska adenomymozy, na koniec Pan dr troszke złosliwie powiedział ze jestem kolejna pacjentką z GynC...

reasumując:

zalecił suplementacje dhea eljot + koenzym q10 od 8-12 tyg a później ivf dla osób z obniżoną rezerwą jajnikowa, krótki protokół i scratching..i tyle..

czy sie zdecyduje nie wiem..jestem zmęczona psychicznie i fizycznie..przeszkadzają mi nadprogramowe kilogramy po stymulacji a brak silnej woli nie pomaga ;/

No ale co sie wydarzyło jeszcze..poszłam do spowiedzi. Bardzo mi ciążyło to ze nie mogę chodzić do komunii i do spowiedzi..nie jestem przesadnie wierząca ale okres świąteczny gdzie nie mogłam uczestniczyć w komunii świętej całkowicie mnie rozwalał wiec juz dłuższy czas chciałam isc do spowiedzi, ale wiem ze nie dostałabym rozgrzeszenia no bo w końcu jak? W piątek wieczorem zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała żebym sie na nią nie gniewała..mówiła że odmawiała różaniec- i natchnęło ja coś..i miała mi przekazać ze mam isc do spowiedzi na następny dzień, ze mam sie modlić na różańcu i przeczytać ewangelię wg św Łukasza..poszłam do spowiedzi..powiedziałam ze podchodziłam do ivf ale ze nie żałuję tego co zrobiłam bo chciałam zostać matką..oczywiście ksiądz mówił ze mam nie namawiać innych do ivf,..ze dzieci rodzą sie bardziej podatne na choroby i inne takie tak bzdury moim zdaniem..no ale postawa księdza nie mogła byc inna. Koniec konców rozgrzeszenie dostałam z tygodniową pokutą

osobiście nie chce podchodzić do ivf..chce zostać matka ale chce adoptować dziecko..nie mam siły na na jeżdżenie, sprawdzanie, kłucie, i na całą reszte, ale zobaczymy co bedzie i jak będzie..

jutro wizyta w ośrodku..boje sie a jednocześnie nie mogę sie juz doczekać..podanie mamy napisane, zdjęcie zrobione...trzymajcie kciuki:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2017, 14:50

Justyś91 Walka o upragnione dziecko 13 grudnia 2016, 12:05

Ciąża rozpoczęta 24 października 2016

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 2 stycznia 2017, 09:51

Przeżyłam święta. A w święta przeżyłam najgorszą @ od kilku lat. Zwijałam się z bólu :/ Leki nie pomagały, ciepłe kąpiele też nie. Wróciły wspomnienia kiedy w czasach studiów traciłam przytomność z powodu bólu brzucha. Lekarz kazał mi wtedy zajść w ciążę, bo "po pierwszym dziecku bóle przejdą". Przeszły i bez tego.

Nie wiedziałam kiedy i czy w ogóle kiedykolwiek ten wpis powstanie, ale jednak zdecydowałam się na jego publikację. Mam nadzieję, że uda mi się uporać z bólem, który rozbija moje serce na milion kawałków...
Jeszcze miesiąc temu byłam w najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, jeszcze miesiąc temu nosiłam pod sercem moją upragnioną Zosię, jeszcze miesiąc temu czułam jej pierwsze ruchy... Aż w końcu przyszedł 17 listopada, to był 20 tc i wtedy zaczął się mój dramat... Nagle pojawiły się skurcze, nagle trafiłyśmy do szpitala z rozpoznaniem "poronienie w toku". Wszystko nagle. 10 dni walki o moją kruszynkę na nic ;( urodziła się 27 listopada, w 21 tc, taka piękna, idealna, zdrowa.... I niezdolna do samodzielnego życia poza moim brzuchem ;( była z nami 55 min... Zarazem najpiękniejsze jak i najgorsze 55 minut w naszym życiu... Pozostał po tylko niej tylko ogromny smutek, żal i olbrzymia pustka.

Dlaczego my? To pytanie było, jest i pewnie zawsze pozostanie w naszych sercach. Dlaczego zamiast wybierać łóżeczko dla naszego Aniołka musieliśmy wybierać trumienkę?! Dlaczego?!

19.12. Jadę po odbiór badania histopatologicznego, może ono chociaż częściowo odpowie mi na to pytanie. 22.12. Idziemy na wizytę do naszej Pani doktor.

Pomimo niewyobrażalnej rozpaczy pojawiła się w naszych sercach również ogromna potrzeba starania się o drugie dziecko... Nie nowe. DRUGIE. I być może ktoś nas za to potępi, ale my tak bardzo chcemy mieć dzieci i wiemy, że Zosia będzie nad nami czuwać...

Jeszcze kilka słów o moim mężu, który w tym trudnym czasie wykazał się taką miłością, poświęceniem i odwagą, mimo tego, że sam ogromnie cierpiał. Był ze mną przez ten cały czas kiedy byłam w szpitalu. Od 7:00 do 24:00 aż nie wyrzucili go z oddziału trwał przy mnie, przy moim łóżku. Pomimo ogromnego bólu i zmęczenia trzymał mnie za rękę. Jako, że przez ten cały czas miałam reżim łóżkowy (nawet potrzeby fizjologiczne musiałam załatwiać na łóżku) Maciek był ze mną, nie pozwolił położnym mnie myć, sam robił to z oddaniem i miłością. Ani przez chwilę nie widziałam w jego oczach obrzydzenia, czy złości... To ogromnie trudne doświadczenie umocniło naszą miłość. Udowodniło mi po raz kolejny, że to jedyna, największa miłość mojego życia. Że te słowa, blisko 12 lat temu "będę z Tobą na dobre i na złe" oraz te 1,5 roku temu przed ołtarzem były prawdziwe...

I wiem, że tylko z nim chcę mieć dzieci. Bo mężem jest najlepszym na świecie. Ojcem będzie równie wspaniałym i kochającym.

15 dc

1 dpo? Zanotuję to, co mi tam, zobaczymy, co na ten temat powie temperatura, czy się nie mylę. Moje wczorajsze bóle skłaniają mnie w kierunku stwierdzenia, że wczoraj była owulacja. Trochę wcześnie, ale czym jest jeden czy dwa dni różnicy. Już miałam 25-dniowe cykle, 26- dniowe to w zasadzie codzienność.

Dziś mam już nieco mniej płodny śluz, choć miejscami dalej rozciągliwy. Rano obudziłam się niestety z infekcją pęcherza, więc z dzisiejszych starań nici. Trudno, może poprzednie dni wystarczą.

Niniejszym zaczyna się najgorszy czas w cyklu - doszukiwanie się objawów, czekanie na test, a później...

omii Maluszek 13 grudnia 2016, 13:54

Soboto nadchodź, chcę już teraz wiedzieć na czym stoję.

15mojo8.jpg

6 vs 22 tydzień ! Jak Ty szybko rośniesz ;)

Dziewczyny, jest wszystko ok :)

Z rana ,gdy zobaczyłam że plamienia nie ustały, pojechałam na ip w moim mieście. Tam zostałam wysłana do poradni ginekologicznej. Wkurzyłam się, bo wiedziałam że ludzie będą sapać,że chcę wejść poza kolejką, więc zrezygnowałam. Pomyślałam że pojadę na ip do miasta obok. Przemek przyjechał szybko z pracy i mnie zawiózł.
Tam na izpie przyjęć ,facetka zapytała się mnie skąd wiem,że jestem w ciąży. W ręku miałam wynik hcg. Powiedziała,że ma już umówione pacjentki i może doktor z ip przyjmie ,ale nie wie kiedy, bo teraz nie ma czasu. Przemek zaczął podnosić głos, ludzie zaczęli się gapić, nie wytrzymałam i wyszłam z płaczem. Czułam się tam jak intruz :(
Chciałam wrócić do domu i odpuścić.
Przemek szukał ginekologa prywatnie, ale nikt nie miał czasu, dopiero wieczorem. Zadzwonił do kliniki i udało się. Doktor przyjął mnie między pacjentkami. Dostał telefon z rejestracji ,że plamię i że chciałabym się skonsultować . Nie musiałam się prosić ludzi,czy mnie wpuszczą. Sam po mnie wyszedł :)

Dostałam L4 na tydzień. Mam leżeć i łykać duphaston.
Dzidzia co najważniejsze JEST i ma się dobrze. Może trudno tu mówić o dziecku, bo nie ma jeszcze nawet zarodka,tylko pęcherzyk ,ale to moje dziecko jakby nie patrzeć :)

Ulżyło mi,że jest wszystko dobrze. Pozostało mi się tylko modlić,żeby plamienia ustały.
Kolejna wizyta za tydzień.

Beta z wczoraj 2284. Doktor powiedział że jest ok. Jutro,albo w czwartek powtórzę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2016, 09:55

powoli zbliza się termin, w którym postanowiliśmy znów starać się o maleństwo. Chcieliśmy w styczniu,a le ja sie juz tak doczekać nie mogę...dziś powinnam dostać okres, trzy dni temu było serduszkowanie ale w dni teoretycznie niepłodne, więc z tym akurat nie wiążę dużych nadziei, chociaż smiałam się że w dni płodne jak chcieliśmy nie zaszlam w ciąże a "zajdę w niepółodne" niepłodne wg mnie :D nie no kurde były niepłodne...zobaczymy

kropka_ myśloodsiewnia 14 grudnia 2016, 01:42

no tak późno (albo tak wcześnie - kwestia optyki) to ja tu jeszcze nie zaglądałam/nie pisałam.

w ubiegłym tygodniu zdarzyło mi się kilka razy spać w ciągu dnia, co się (prawie za każdym razem) mściło na mnie, bo miałam problem z zaśnięciem w nocy. szybko więc wyciągnęłam wnioski i od niedzieli unikam drzemek, co najwyżej sobie poleżę (ale oczu nie zamykam!). dlatego totalnie nie rozumiem dlaczego dzisiaj (wczoraj?) nie mogę zasnąć skoro przez cały dzień nie miałam nic wspólnego z łóżkiem, no dlaczego?

także ten teges kochany pamiętniczku sorry, za to nocne najście, ale sam rozumiesz że ileż się można tak przewracać pokornie z boku na bok i nic z tego nie mieć? a jeszcze trzeba co i rusz wstać bo przecież siku, siku, siku.

p.s. a tak w ogóle to mój Mąż strasznie chrapie, ale chyba tylko jak leżę obok niego, bo coś się nagle jakoś cicho zrobiło.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 5 lutego 2017, 18:19

32t2d
No i mamy cholestazę. Dobrze że szybko zareagowałam, świąd trochę się uspokaja. Jutro powtórka badań. Raczej marne szanse na powrót do domu w pojedynkę. Mąż aż się pochorował na świadomość że Gosia może już zaraz być z nami. Kurczę zawsze zapominam że on tylko takiego twardziela zgrywa.

Jestem wkurzona...zadzwoniłam na izbę przyjęć w 1dc (ndz) by umówić się na HSG. Pani powiedziała, że mnie nie zapisze, bo będę miała przedawnione wyniki z wymazu... zadzwoniłam po raz drugi w pon. na oddział i okazało się, że mnie przyjmą, bo termin badań to 35 dni, a nie 30 (!), ale.. nie mają już zbyt terminów, więc zapisali mnie na jutro. Boję się, że nic z tego nie wyjdzie, bo jeszcze dzisiaj mam trochę krwawienie i nie ma pewności, że do jutra wszystko zniknie i że zrobią mi to HSG.

No i strasznie boję się HSG. Naczytałam się, że w szpitalu gdzie idę robią to bez znieczulenia, i że niby nie trwa długo, ale że strasznie Boli :( Boję się też wyniku :|

Nie nie boję się, jestem przerażona. Jestem przerażona, bo zostałam z tym sama. Nawet nie mam się komu poskarżyć, pogadać. Rodzice/rodzina nie wiedzą, że się staramy o dziecko, więc nie powiem, że będę w szpitalu, koleżanki w pracy też nie wiedzą, a znajomych nie mamy w pobliżu. Zresztą rodzina jeszcze dalej niż znajomi, ale tak się złożyło, że wszystkie moje bliskie koleżanki wyprowadziły się do innych miast.

A mąż... a mąż wspiera, kocha, pociesza, martwi się, będzie dzwonił... bo akurat jutro o świcie wylatuje na południe Europy na trzy dni na delegację. Odwołać nie mógł. 3 cholerne dni, kiedy jutro będę go potrzebować jak nikogo, a pojutrze mam urodziny, okrągła 30, którą spędzę być może samotnie w szpitalu. Masakra jakaś :(

Nie, ja nie chcę się nad sobą użalać, ale jakoś po prostu smutno, wnerw, że wszystko się tak strasznie niefortunnie zbiegło w czasie.

Artykuł odpuściłam. Jutro dam znać profesorowi o swojej decyzji. Trudno, najwyżej mnie wywali z seminarium. Nie moja wina, że dał mi na niego miesiąc, bo zapomniał wcześniej mi powiedzieć. Nie moja wina, że w pracy kocioł. Totalny kocioł. Robię na dwa etaty prawie, po kilkanaście godzin dziennie i mój umysł już odmawia współpracy. Do tego strach,co będzie od stycznia... ale to już całkiem inne moje zmartwienia. mój M. mówi, że mam za dużo zmartwień - tak z grubsza: starania, doktorat, praca, polityka...
Na razie największy lęk to te starania - boję się jutra - bólu, wyniku i samotności.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2016, 14:33

10 tydzień 5 dzień
Trochę się działo odkąd pisałam ostatnio. M. in. miałam małe plamienie, którego bardzo się wystraszyłam. Na szczęście okazało się tylko przesileniem i organizm dał znać żebym zwolniła. No i dobrze. Od piątku jestem na zwolnieniu. A wczoraj..wczoraj po raz pierwszy widziałam nasze maleństwo jako małego dzidziusia. Nie już tylko kropkę z pikającym punkcikiem, ale dzidziusia <3 Ma już ponad 4 cm. Ruszał rączkami i na szczęście wszystko z nami jest dobrze. Kolejna wizyta 2 stycznia i nie mogę się doczekać, będę miała wtedy usg genetyczne.

Mniej więcej od początku cyklu dojrzewa sobie pęcherzyk zawierający komórkę jajową. Jego dojrzewanie powoduje wzrost stężenia estrogenów. Estrogeny są odpowiedzialne za otwieranie się szyjki macicy oraz wydzielanie płodnego śluzu. W chwili wyrzutu LH, już po szczycie śluzu, czyli pewnie w ostatnim dniu występowania śluzu typowo płodnego jest wywoływana owulacja.

Ale po pierwsze do owulacji może z różnych powodów nie dojść, natomiast wyrzut był, więc test owu był pozytywny. Po drugie to nie jest tak, że śluz znika momentalnie, no bo przecież to niemożliwe. Czasem można odczuć jeszcze śluz rozciągliwy, ale w każdym razie nowy nie jest już produkowany, bo spada wyraźnie poziom estrogenów, które są za to odpowiedzialne. Dlatego mówi się, że owulacja jest najczęściej w dniu szczytu śluzu albo dzień przed lub po, na wypadek błędów w obserwacji.

I teraz tak. Pod warunkiem że doszło do owulacji, czyli pęknięcia pęcherzyka, następuje wytworzenie ciałka żółtego, które uwalnia progesteron. To dlatego po owulacji bada się poziom progesteronu i jego odpowiednia wysokość jest niejako potwierdzeniem odbytej owulacji. Progesteron oprócz tego, że powoduje zagęszczenie śluzu (obserwujemy wtedy ten oslawiony śluz mleczny czy kremowy), powoduje podwyższenie podstawowej temperatury ciała.

ERGO - byłą owulacja - był progesteron - jest skok temperatury.

omii Maluszek 13 grudnia 2016, 16:06

Tak bardzo chciałabym na święta zrobić mojemu K najlepszy prezent i przekazać mu informacje 'kochanie będziesz tatą' ..ale nie bardzo się ku temu składa.
Tak bardzo chciałabym być już w ciąży. Nie chcę czekać kolejnych cykli i kolejnych badań czy się uda, ciągłego powtarzania 'w końcu się uda'.

Płodny śluz, w południe był a już go nie ma? O co chodzi? Już zaczynałam być taka szczęśliwa, że w końcu, że normalny cykl, że owulacja. Teraz nie jestem niczego pewna.
Zresztą, co mi z płodnego śluzu skoro K w delegacji a ja siedzę sama.
Eh, czemu jest to takie trudne..

Ciąża rozpoczęta 1 grudnia 2016

inaa Mama,Tata i ...? 13 grudnia 2016, 16:41

HEEEELOOO Mamuśki ( i nie tylko)

Ciąża wraca do poziomu 6t+0d :D bo jest młodsza :D !

Dobry humorek ciotka inaa dzisiaj ma bo widziała swojego pięknego okruszka :D . Nie dziwie się , że każda mama mówi o swoim dziecku, że jest najpiękniejsze - odczuwam to samo , a przecież jeszcze umówmy się - nie grzeszy symetrią czy chociażby wyglądem człowieka. :D:D No i co !! Mój okruszek jest najśliczniejszy na świecie <3 !

Widziałam pulsujące serduszko - piękny widok. Niezapomniany !

Teraz tylko się modlić żeby groszek był silny i został z nami :D ! Bij serducho bij !! rośnij kluseczku rośnij !!! <3

Aaa tatuś zadowolony mimo tego, że nie był z nami :D


91ed9f8b2b3d74e4gen.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2016, 16:38

Jestem zakręcona ostatnio.. Przedświąteczna gorączka zakupowa w pełni. Nawet nie mam kiedy coś naskrobać.
Przez dwa dni miałam lekkie plamienia, dziwne, nawet sobie test zrobiłam hahah, oczywiście porażający bielą Vizira, no ale mogę to chyba dzisiaj zaznaczyć na wykresie oficjalnie - jest i Ona Wredna Małpa. Także witaj 11cs. Zobaczymy co to będzie dalej.


A dzisiaj wizyta u gina na 20:30.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2016, 17:17

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 13 grudnia 2016, 17:58

Tak wiec dupa...kolejny raz....los jest bezwzdgledny....

Furiatka Third time is a charme 13 grudnia 2016, 18:28

Cudów nie ma. Jeśli myślisz, że i Tobie wreszcie od życia się coś należy, bo już tyle przeszedłeś i się nacierpiałeś, łez wylałeś, to przewrotny los właśnie głośno śmieje Ci się w twarz. Czyli mówiąc wprost, beta ujemna. Idę pić.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)