26t4d
Byliśmy dzisiaj u lekarza. Położna złapała serduszko, biło 148 uderzeń na minutę. Pan doktor stwierdził, że z małą wszystko jest dobrze, nadal jest dziewczynką i waży 1200g.
Wieczorem poszliśmy na pierwsze zajęcia na szkole rodzenia. Dwie godziny słuchaliśmy o porodzie i ćwiczyliśmy masaże i różne pozycje do oddychania.
Do spotkania zostało tak niewiele! Nie mogę się doczekać!
Kolejny wpis z cyklu "jaka jestem nieszczęśliwa..."
Coraz częściej myślę żeby powiedzieć do męża: odpuśćmy sobie te całe starania, nie ma nic na siłę, może nie jest nam dane w tym dziesięcioleciu doczekać się dziecka...a może przyjdzie jak będzie na to czas, a nie tu i teraz, bo tak chcemy,
odebrałam dziś posiew, który z założenia miał być piękny i jałowy, i miał być przepustką do iui tuż po świętach, a odebrałam posiew na całą stronę i z jednej bakterii w listopadzie zrobiły się już dwie plus grzybek. Umówiłam się na dziś (los mi chociaż tutaj sprzyja) do mojej gin. Moja dr nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła i nie miała pomysłu w ogóle jak mnie leczyć (miałam wrażenie, że powie: nie wiem co z Panią zrobić teraz), ale ostatecznie dostałam dwa antybiotyki doustny i dowcipny i kategoryczny zakaz
do kolejnego posiewu. A Nowy 2017 Rok zacznę właśnie od...posiewu.
I jak tu zajść w ciążę, jak kolejny cykl będzie bez
chociaż patrząc na to wszystko to nawet chęci na
brak.
Z tego wszystkiego to chce mi się po prostu płakać 
Kolejny wpis z cyklu "jaka jestem nieszczęśliwa..."
Coraz częściej myślę żeby powiedzieć do męża: odpuśćmy sobie te całe starania, nie ma nic na siłę, może nie jest nam dane w tym dziesięcioleciu doczekać się dziecka...a może przyjdzie jak będzie na to czas, a nie tu i teraz, bo tak chcemy,
odebrałam dziś posiew, który z założenia miał być piękny i jałowy, i miał być przepustką do iui tuż po świętach, a odebrałam posiew na całą stronę i z jednej bakterii w listopadzie zrobiły się już dwie plus grzybek. Umówiłam się na dziś (los mi chociaż tutaj sprzyja) do mojej gin. Moja dr nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła i nie miała pomysłu w ogóle jak mnie leczyć (miałam wrażenie, że powie: nie wiem co z Panią zrobić teraz), ale ostatecznie dostałam dwa antybiotyki doustny i dowcipny i kategoryczny zakaz
do kolejnego posiewu. A Nowy 2017 Rok zacznę właśnie od...posiewu.
I jak tu zajść w ciążę, jak kolejny cykl będzie bez
chociaż patrząc na to wszystko to nawet chęci na
brak.
Z tego wszystkiego to chce mi się po prostu płakać 
28+2
Dziś miałam wizyte
Z małym wszystko ok, lezy sobie poprzecznie, waży 1080 g
Mi spadła hemoglobina wiec musze brac jakies tabletki na to i nie wiem czemu tak szybko ale mialam juz zrobiony GBS i wyszed dodatni, moj lekarz zawsze dmucha na zimne wiec od jutra biore antybiotyki.
Rozpisał mi juz wizyty do końca, juz co 3 tyg
wiec ide 3.01, 24.01 i ostatni raz 14.02
jak sie nic nie wydarzy wcześniej to po 20.02 kładzie mnie do szpitala na badania i końcem lutego robi CC.
no także ten zrobiło się poważnie 
Skopiowane z pamiętnika rzepakowepole, bo zawiera cenne informacje :
Mniej więcej od początku cyklu dojrzewa sobie pęcherzyk zawierający komórkę jajową. Jego dojrzewanie powoduje wzrost stężenia estrogenów. Estrogeny są odpowiedzialne za otwieranie się szyjki macicy oraz wydzielanie płodnego śluzu. W chwili wyrzutu LH, już po szczycie śluzu, czyli pewnie w ostatnim dniu występowania śluzu typowo płodnego jest wywoływana owulacja.
Ale po pierwsze do owulacji może z różnych powodów nie dojść, natomiast wyrzut był, więc test owu był pozytywny. Po drugie to nie jest tak, że śluz znika momentalnie, no bo przecież to niemożliwe. Czasem można odczuć jeszcze śluz rozciągliwy, ale w każdym razie nowy nie jest już produkowany, bo spada wyraźnie poziom estrogenów, które są za to odpowiedzialne. Dlatego mówi się, że owulacja jest najczęściej w dniu szczytu śluzu albo dzień przed lub po, na wypadek błędów w obserwacji.
I teraz tak. Pod warunkiem że doszło do owulacji, czyli pęknięcia pęcherzyka, następuje wytworzenie ciałka żółtego, które uwalnia progesteron. To dlatego po owulacji bada się poziom progesteronu i jego odpowiednia wysokość jest niejako potwierdzeniem odbytej owulacji. Progesteron oprócz tego, że powoduje zagęszczenie śluzu (obserwujemy wtedy ten oslawiony śluz mleczny czy kremowy), powoduje podwyższenie podstawowej temperatury ciała.
ERGO - byłą owulacja - był progesteron - jest skok temperatury.
Po wczorajszej wizycie u lekarki od napro wyszło parę nowych spraw.
Jeśli okaże się, że w wymazach nic nie wyjdzie, to prawdopodobnie mogę mieć za dużo wapnia w organizmie, mogą też być nieszczelne jelita. Mam tendencję do tworzenia się "piasku" w lewej nerce, nawet to widać na usg, kryształki schodzą z nerki drażniąc przewody moczowe i to może powodować zapalenia. Mam sprawdzić poziomy wapnia, sodu i potasu. Jeśli to będzie to, to będę musiała się z tym pogodzić już prawdopodobnie na zawsze i mieć świadomość, że profilaktyka nie zawsze pomoże. Lekarka zmniejszyła mi też dawkę witaminy D.
Ostatecznie diagnoza potwierdzi się po wynikach wymazów i krwi.
Powiedziałam jej też o tych dwóch kreskach na różnych testach w marcu. Kreski co prawda wyszły chwilę po czasie, ale na dwóch różnych testach, zatem prawdopodobnie była to jednak ciąża biochemiczna.
Pani Doktor zmodyfikowała zalecenia ginekologa (żebym się nie przestymulowała) i tak:
od następnego cyklu:
- clo od 3 do 5 dc po pół tabletki,
- encorton mniej więcej 3dni przed owu pół tabletki przez 3dni, potem przez 10 dni 2 razy dziennie po pół tabletki,
- duphaston 3 dpo przez 10 dni, dwa razy dziennie.
Brała któraś z Was ten encorton? Ponoć pomaga w zagnieżdżeniu, muszę poczytać trochę na ten temat.
Poczytać muszę też o diecie przy tej kamicy, mocno ograniczyć sól i odstawić kiszonki, które pochłaniałam w sporych ilościach łącznie z wodą po ogórach 
Znów lekarka tchnęła we mnie nadzieję, powiedziałam jej, że nie mam już sił, że poddaję się. A ona do mnie "ale ja się nie poddaję i nie odpuszczę".
No to mnie zmotywowała. Zależy jej na każdej pacjentce. Ostatnio ma wysyp ciąż, opowiedziała mi o dziewczynie co od 5 lat się starała bezskutecznie, nie chciała robić testu, żeby nie patrzeć na kolejny pusty test. Lekarka ją namawiała, bo przecież musi wiedzieć jak dalej leki ustawiać, dziewczyna o 4 nad ranem wysłała jej mms z testem z dwiema cudnymi krechami.
Też bym tak chciała 
Może ten okropny, przestępny rok pożegna mnie jednak dobrymi wiadomościami na temat mojego zdrowia?
Miejmy nadzieję, że wreszcie zaczniemy z mężem starać się o dziecko, a nie ciągle leczyć 
Oczywiście pomimo absolutnego braku starań w tym cyklu wykres mam piękny, ze znacznym skokiem temperatury, mam przeczucie, że duphaston działa na mnie, że teraz już będzie dobrze.
26dc
Życie kobiety z PCOS to nie bajka. Hormony potrafią dać w kość, świadomość niewystępującej owulacji często przytłacza, tak że człowiek chce rwać włosy z głowy- choć w przypadku PCOS - kobietek lepiej rzec, że rwijmy je z ciała, bo tam gdzie nie powinno ich być występują hurtem...
Ale czasem zdarza się jakieś światełko w tunelu. Nadzieja. Tak. Dziś zaczęła wstępować we mnie nadzieja. Możliwe, że mój organizm się ruszy i może jajko pęknie? Możliwe. Dziś tempka skoczyła w górę, zobaczymy co będzie jutro. Raczej nie wskazuje to na chorobę- oby nie!
Nie muszę być w tym cyklu w ciąży. Ja przecież nic nie muszę. Chcieć bym chciała, ale życie mnie pokory nauczyło. I cierpliwości. Więc musu nie ma, ale za to jaka będzie radość i satysfakcja, jeśli bez leków i udziału lekarzy po prostu będę mogła stwierdzić, że była owulacja. A jeśli będzie z tego Bejbol to nazwę to cudem bożonarodzeniowym 
I tej Nadziei właśnie życzę Wam Wszystkim Drogie Staraczki
16 dc (2/3 dpo)
W ovu 3 dpo, wg mnie drugi.
Temperatura rośnie, to dobrze, mogłaby dobić w ciągu kilku dni do 37. 
Bolą i swędzą mnie sutki, w sensie brodawki. Innych objawów brak.
25 dzień cyklu. Ostatnio w 26 przyszła @.
6 dni po owu. 
I 3 strona. . . ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2016, 11:14
Coraz bardziej nie chce mi się chodzić do pracy.. jakoś nie mam mocy..Ale jeszcze góra miesiąc:) kilka dni temu pierwszy raz odczulam coś zbliżonego do ruchów dziecka ale jako że to moja pierwsza ciąża to nie wiem czy to TO. Jakby to opisać to jakby lekkie dotknięcie małym palcem od środka ale raz z jednej strony raz z innej. To co mi dokucza to gazy ale to nie jest to:D bardzo jestem ciekawa czy to faktycznie dzidzi.
Aha to uczucie doznaje tylko i wyłącznie leżąc na plecach z nogami podciagnietymi pod tyłek, żeby tak jakby wyluzować okoliczne mięśnie 
Dziś wizyta u nowego ginekologa...ciekawe jaki jest, jak mnie potraktuje i co zaproponuje...Mam nadzieję ze będzie konkretny i ze będę mogła bo obdarzyć zaufaniem...
Dziękuję dziewczyny za wsparcie..
Dzisiaj 1dc. 15 cykl po poronieniu i jakies 18 cykli wczesniej luźnych starań = 33cs. Smutno.
W tym cyklu nie mierze temperatury, odpuszczam to sobie. Beda swieta, ze 3 tyg bede poza domem, to akurat odpoczne od termometra.. To chyba jedyna rzecz którą potrafie sobie odpuscic w kwestii starań. Nadzieja i ciagle myslenie o tym niestety pozostaną ze mną.
Jutro wizyta u gina, chyba licze na jakies konkretne działania z jego strony, bo robic ciagle tego samego mi sie nie chce, skoro nie przynosi to rezultatów.. ciekawe czy bedzie mial na mnie jakis pomysl, czy dalej to samo zaleci - dobrze jedz, ruszaj sie i nie zginaj nóg - czyli nie tamuj przepływu krwi..
Takie poczucie bezsensownosci mam tego wszystkiego, bo to nie daje rezultatów! Moze trzeba od razu do in vitro podejsc? tez mnie wkurza to, ze grudzien bedzie stracony, bo na naturals nie licze, a IUI nie da rady, bo bedziemy na swieta poza domem - a wtedy wypada owu.
Co tu duzo gadac... bez sensu... za 2 dni koncze 35 lat.. z plusow - badania prenatalne bede miala za darmo, bo stara jestem.... super... to oczywiscie sarkazm, bo o niczym innym nie marze jak korzystanie z oferty NFZ-tu.. i tak "stołuję się" u gina prywatnie, lub w Medicover, za ktory czesciowo placi mi firma.
Wiec moge przehandlowac darmowe prenatalne, za jakies 5lat mniej na liczniku! ktos chetny??
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2016, 13:46
Ciąża rozpoczęta 9 listopada 2016
A więc zaczynamy przygodę z ciąża pi raz kolejny. A więc w niedziele test pokazał piękne dwie kreseczki. Nasz synek będzie miał rodzeństwo. Bardzo się cieszymy z tego powodu i obawiam się jak dam radę x dwojgiem takich maluszków. Ale jak to mówią co nas nie zabije to nas wzmocni.
Bóle brzucha są tak jak w poprzedniej ciąży ale już mniej się stresuje. Może przed świętami wybiorę się do giną żeby potwierdzić i sprawdzić czy wszystko ok.
1 dzień cyklu
Nowy cykl- nowe nadzieje, nowe szanse. Haha, taaa, jaaasne...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2016, 18:21
Zapomniałam trochę o tym pamiętniku, ale postanowiłam pisać dalej. Może bardziej terapeutycznie dla siebie bo jednak jest człowiekowi lepiej jak gdzieś się wygada...
Po tych wszystkich nieudanych miesiącach walki, po ciązy pozamacicznej w kwietniu, postanowiliśmy pójść do kliniki gdzie zajmą się nami kompleksowo. Na swojego poprzedniego Gina zlego słowa nie dam powiedzieć, bo w końcu to dzięki niemu żyję, bo wykrył moją cp w 6 tyg. co rzadko się zdarza...miałam dzięki temu szanse na leczenie zachowawcze a nie na wylądowanie z pęknietym jajowodem na stole.
Ale wracając do Kliniki, faktycznie kompleksowo się nami zajęto, przebadano od stóp do głów za niestety nie małe pieniądze i podjęliśmy decyzję,że podchodzimy do IVF. Czas ucieka, inne metody zawiodły więc wybór był w zasadzie jeden.
W październiku rozpoczęliśmy kompletowanie badań a w poniedziałek 12.12.2016 miałam pierwszy transfer, dwóch, 3 dniowych zarodków.
dziś jest 2dpt, jeszcze 9 dni...oczekiwanie jest straszne...nie jestem hurraoptymistką, raczej nie nastawiam się...testuje dzień przed Wigilią...:/ehh zaciskam zęby, co ma być to będzie
9+0 23 % za Nami 
Zaczelismy 10 tc 
Odstawilam progesteron. Mialam wybor albo brac po tabletce do konca tyg albo odstawic od razu. Tak wiec odstawilam. Gdyby mialo sie cos stac lepiej przed swietami niz na same swieta. Ale przeciez nic sie nie stanie
wszystko z nami dobrze 
Malutka pewnie dzis ma juz rowne 2 cm bo przeciez brakowalo tylko 1 mm do dwoch cm 
Jeeeej chcialabym juz czuc jej ruchy a nie tylko na usg widziec jak sie rusza 
Po nowym roku kupimy doppler
bedziemy mogli podsluchiwac serduszka naszej kruszynki 
Ale nie. Schizowac nie bede gdy nie zlapie tetna. Wiem, ze to tylko stres taki doppler ale mysle ze bedzie dobrze 
Kochamy Cie sloneczko i nie mozemy sie juz doczekac lipca
Modlitwa na trudne chwile
Boże mój, Panie i Władco mojego życia, stoję wobec wielu wyzwań i trosk, nie jest mi łatwo poradzić sobie z przygnębieniem i niepokojem, jakie we mnie narastają.
Przyjdź, Panie, wzmocnij mnie siłą swojej prawdy, oświeć każdy zakątek mojego umysłu, niech moje uczynki będą przepełnione światłem, tak abym mógł stawić czoła czekającym mnie trudnościom.
Powierzam Ci wszystkie moje oczekiwania. Ty jesteś moją prawdziwą radością, głęboko skrywaną nadzieją, która podtrzymuje moją wiarę i nie pozwala mi się zachwiać.
Ty jesteś moją tarczą, moją skałą i warownią, wiecznym odpocznieniem w każdym utrapieniu.
Pragnę nieustannie czuć się przy Tobie bezpieczny i otoczony miłością.
Przyjdź i usuń wszelkie zło, wszelką przeciwność, jakąkolwiek trudną sytuację czy przeszkodę, która zakłóca spokój mojego umysłu, serca i duszy.
Ty jesteś Tym, który wszystko może, jesteś Bogiem błogosławieństw i nie ma takiej sytuacji, nawet najbardziej zagmatwanej, której byś nie kontrolował.
Dla Ciebie wszystko jest możliwe. Nic Cię nie przerasta ani nie jest dla Ciebie zbyt zawiłe. Zawsze wyciągasz pomocną dłoń do swoich dzieci wtedy, kiedy najbardziej Cię potrzebują.
Dlatego właśnie wzywam Twej pomocy. Przyjdź i dotknij moje serce, czyniąc je mężnym i zdolnym do walki.
Potrzebuję Cię, Panie i Tobie ufam. Jesteś przyjacielem, który nigdy się ode mnie nie odwróci. Przyjdź i przemień mnie mocą Twojej miłosiernej miłości.
Zapraszam Cię do mojego życia, przejmij kontrolę nad moimi zmartwieniami, oddal ode mnie zniechęcenie i smutek, wszelkiego rodzaju poczucie winy i złości, porażki i przygnębienia, wszystkie zahamowania i lęki, które mnie paraliżują.
Ufam, że jesteś jedynym, który prowadzi mnie we właściwym kierunku i może mnie wydobyć z tego mrocznego chaosu, jaki mnie otacza, z tych jałowych i beznadziejnych okoliczności, w jakich tkwię.
Przyjdź do mnie, Ojcze dobroci, zapraszam Cię do mego domu i do mego serca. Dotknij mnie światłem Ducha Świętego i udziel mi daru rozumu i rady, aby ogarnął mnie pokój, który usunie wszelki niepokój i trwogę.
Przybądź Panie, niech Twoja życiodajna moc działa jak balsam tam, gdzie niedomagam, a Twoja miłość niech uczyni mnie nowym stworzeniem.
Panie, wysławiam i chwalę Cię całą moją istotą, wiem, że mnie ocalisz i pozwolisz mi przebywać w Twojej wiernej obecności.
Powierzam Ci teraz moje problemy, trudne sytuacje, z jakimi się zmagam, wszelkie zranienia, kompleksy i rozczarowania, abyś w nie wszedł, napełniając Twoim światłem moje czyny i kierując moje pewne i ufne kroki ku Tobie. Amen.
Transferu nie było. Głównie przez moje zatoki. Od wczoraj nowy zestaw antybiotyków. Absolutnie zakazanych w ciąży. Jakaś oporna bakteria się do mnie przyczepiła
I mam też trochę wody w brzuchu. Ale jest ok, nie mam pretensji do nikogo, że tak wyszło. Cieszę się wręcz, że ochroniłam zarodki przed tymi bakteriami. Zarodki nam dziś pokazano i dwa są pięęęękne - po mamie
dwa kolejne trochę gorsze, a jeden kiepściutki. Wszystkie zostały dziś zamrożone. Ten ostatni niestety nie rokuje i może się nawet nie rozmrozić 
A ja po tym wszystkim jestem potwornie zmęczona
Płakać mi się chce, bo nie mam na nic siły. Zła jestem, bo jak wstaję z łóżka czy kanapy od razu mi się w głowie kręci
Muszę jakoś odreagować to napięcie z ostatnich dwóch tygodni i powiedziałam Mężowi, że musi być dzielny i to znieść. Powiedział, że nie takie rzeczy udało nam się już przejść, to i to weźmie na klatę. Dobry Mąż 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.