12dc
Zacznę od tego ze z mężem juz jest ok. Baran z niego i tyle, ale to mój baran wiec go nadal kocham ;)

Dzisiaj byłam na monitoringu i pierwszym ever wlewie z intralipidu.
Po mojej pierwszej stymulacji CLO wyniki sa zadowalające :) w lewym jajniku mam 3 pecherzyki dominujące 19mm, 20mm i jeden raczej przejrzy gigant 30mm, endo 8mm. Kupiłam juz ovitrelle i zaraz powinnam sobie zrobic zastrzyk chociaż waham sie czy nie poczekać do rana. W piątek ide na kolejny monitoring zeby zobaczyć czy pecherzyki pękły :)
Wlewy poszły całkiem sprawnie. Na starcie powiedziano mi ze potrwa to z 2-3h w zależności od tego jak duże i drożne będę miała żyły, ale uwinęłam sie z tą kroplówką w 1,5h ;) ogólnie wlewy to nic strasznego, nic sie nie czuje. Jedyny nieprzyjemny moment to standardowo zakładanie wenflonu. Pielęgniarka najpierw próbowała wkłuć się w prawa rękę, ale sie nie udało i to było delikatnie mówiąc nieprzyjemne. W lewą rękę na szczęście poszło bezproblemowo i bezbolesnie :)

Jestem pozytywnie nastawiona do tych wlewow i cieszę sie ze CLO tak ładnie zadziałało, ale nie chce sie nakręcać bo nie chce pozniej przeżyć kolejnego zawodu. Z lekarzem ustaliliśmy ze dajemy sobie 3-4 cykle z wlewami i CLO a pozniej jak sie nie uda próbujemy czegoś mocniejszego, pewnie sterydy ale na razie nie ma co gdybać.

Tymczasem ide rekordowo wcześnie spróbować spać bo o 4 muszę odebrać męża z pracy hrrr dałam sie wrobić :P rano na bank wjedzie subway w nagrodę na wczesne sniadanie :)

Wróciłam z kina i trochę mi lepiej... Kupiłam śliczną sukienkę na wigilię i zamierzam zrujnować się na dodatki. Misję zaczęłam od kupna pomadki :P Chyba tu nie wspominałam, ale od jakiegoś czasu chodzę na terapię z psychologiem. Wszystko co miałam głęboko schowane zostało "wywleczone" na światło dzienne i jest mi z tym o wiele lepiej :) No i mam czasami zadania do zrobienia czegoś z mężem, czegoś dla siebie... To bardzo pomaga. Boję się tylko żeby praca i moje ataki konsumpcjonizmu nie zastąpiły mi dziecka. Bo wcześniej to samo próbowałam zrobić z kotem :/

30 TYDZIEŃ <3 29+0

2hxvbzn.jpg

26 listopada znowu zobaczyłam moją Księżniczkę <3 :)
prawdopodobnie ważyła 1700g ! :D ale zobaczymy ile jej ciałka przybędzie do następnej wizyty :P wtedy się okaże czy ta waga nie okazała się za duża :P

MOJA ŚLICZNA <3
9kufbn.jpg

moje Misiaczki <3
28chxqq.jpg

25a55ad.jpg

a5do45.jpg

4llilk.jpg

Chociaż jedną dobrą wiadomość dzisiaj to to że mąż umówił się na badanie żołnierzy na srode mam nadzieję tylko że nie jest gorzej nie proszę o kciuki bo i co one zmienia:(przynajmniej na wizycie u gina w styczniu będę miała co pokazać

Głupia ja lidze się co miesiąc że się uda a tak naprawdę to nawet na inseminacja się nie łapiemy bo m w sierpniu nie miał nawet 1ml/ml prawidłowych żołnierzy tylko gdzieś koło 300tys więc skoro powodzenie inseminacji jest równe zeru to szansę na naturalną są mniej niż zero:(ale moje serce swoje wie i co miesiąc się łudzi a potem załamuje

Przykro mi że tutaj wylewam swoje żale ale nie mam gdzie indziej:(

Chociaż jedną dobrą wiadomość dzisiaj to to że mąż umówił się na badanie żołnierzy na srode mam nadzieję tylko że nie jest gorzej nie proszę o kciuki bo i co one zmienia:(przynajmniej na wizycie u gina w styczniu będę miała co pokazać

Głupia ja łudze się co miesiąc że się uda a tak naprawdę to nawet na inseminacja się nie łapiemy bo m w sierpniu nie miał nawet 1ml/ml prawidłowych żołnierzy tylko gdzieś koło 300tys więc skoro powodzenie inseminacji jest równe zeru to szansę na naturalną są mniej niż zero:(ale moje serce swoje wie i co miesiąc się łudzi a potem załamuje

Przykro mi że tutaj wylewam swoje żale ale nie mam gdzie indziej:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2016, 21:59

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 20 grudnia 2016, 06:53

9t2d

Wczoraj był dzień wizytowania. Jak przystało na poradnie szpitalna całkowity czas pobytu wyniósł 3 i pół godziny :) No cóż, bywało gorzej...

Sama wizyta szybka, ale konkretna. Na usg Kropek oczywiście w ruchu, pięknie podskakiwał i machał rączkami. Cudny widok <3 Osiągnął już prawie 3 cm i wg badania nadrobił dwa dni do terminu z okresu. Sprawdziliśmy też szyjke, bo miałam kilka razy nieprzyjemne uczucie parcia na nią, ale wszystko z nią w porządku, silna i mocna jest. Badanie na fotelu to już pestka, wszystko ok. Gdyby pojawiło się swędzenie po luteinie to smarować maścią.

Potem wypisywanie recepty i czterech (4!!!) kartek badań. Oj będę się kluć, będę. Ale to już po nowym roku na szczęście :)

Zalecenia - nie czytać, nie googglować, dać na luz i cieszyć się ciąża. Na zwiększony apetyt jedna rada - nie jeść śmieci tylko zdrowe rzeczy. I niewiele. W pierwszej ciąży przytyłam 8 kg i dobrze by było teraz podobnie. Więc do świąt daje sobie luz, potem ograniczamy się co się da i ile się da. Tym bardziej że cukrzyca nie jest mile widziana.

Potem u położnej założyłam kartę ciąży, dostałam jakieś ulotki i krem na rozstępy :) Ze śmiechu obie się poturlałyśmy, bo mówię jej że ja to jestem jeden wielki rozstęp :) ciśnienie w porządku, waga duża :) Ale nie damy się :)

A oto nasz cud

d962c758042ed269med.jpg

Punktualnie przylazła @ - smutek, płacz, żal, zwątpienie.

Wczoraj byłam u tego miejscowego gina na nfz (lekarz-burak) żeby odebrać wyniki mojej cytologii. Weszłam do gabinetu i lekarz daje mi wyniki, mówi że zrobili genotypowanie na HPV i wynik jest ujemny więc to super i za rok mam zrobić kontrolną kolposkopię, że w cytologii wyszło bakteryjne zakażenie więc muszę brać leki i za pół roku powtórzyć, a no i na usg wyszło że mam pco i co my ustaliliśmy odnośnie tego. Zdziwiła mnie ta jego uprzejmość. Więc mówię, że nic jeszcze. No to on pyta czy biorę inofem, i czy badałam TSH i PRL więc odopowiadam zgodnie z prawdą że tak, że w sierpniu i wyniki były ok. No to pyta mnie jak z cyklami czy są regularne i jak miesiączki... no to odpowiadam że miesiączki skąpe a na cykle biorę duphaston... i tu uśmiech lekarza zniknął i zaczął mnie opierdalać: kto mi daje ten duphaston, że mam sobie wybrać gdzie się chcę leczyć, że nie można tak chodzić do dwóch lekarzy bo to nic dobrego nie wróży, że sobie przychodzę na wizytę bez żadnych badań i że on musi wszystko ze mnie wyciągać!!!!
No więc pana doktorka boli że chodzę prywatnie do innego lekarza. Pewnie że tak, przecież sam mógłby ze mnie zdzierać kasę. Jedyne co to on tak jak ja uważa że dupek w moim przypadku od 18 dc jest bez sensu bo mi zablokuje moje późne owu - pewnie dlatego nie miałam cały rok owu nawet pomimo stymulacji. Druga rzecz, to okazało się, że to genotypowanie to to samo badanie co zrobili mi w klinice za ciężkie pieniądze (350 zł). Ja nie chciałam go robić w klinice ale lekarz nagadał, że trzeba to zrobić i że nfz tego nie refunduje więc mój mąż się uparł, że trzeba to zrobić i tyle. Wiem że zrobił to z dobrego serca bo jego rodzice zmarli na raka więc on chce zrobić wszystko żeby nas przed tym uchronić. Ale z drugiej strony jestem zła, że lekarz tak nas parszywie naciągnął... kurcze 350 zł piechotą nie chodzi! Dla mnie w tym momencie to są ogromne pieniążki. Tak samo było z wymazem. Zapłaciliśmy za niego 50 zł i nic z niego nie wyszło, więc dalej się męczyłam z tym zakażeniem (lekarz mówił że czasem są objawy ale nic tam nie ma, nie zastanowiło go nawet że nie mam lactobacillusa) a tu w cytologi wychodzi, że ledwo ocenili wymaz bo tyle tych bakterii... ehh lekarze... Ja rozumiem, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ale jakoś zaczynam wątpić w to wszystko.... Dlaczego nam nie może przytrafić się to cudowne poczęcie pomimo kiepskich wyników?

Zapisałam się wczoraj do Poradni Genetycznej.
W Warszawie są terminy na listopad, grudzień 2017 O.o
w Łodzi mam na 10.04

Po dwóch tygodniach nieobecności znów się pojawiamy :)

Jesteśmy już po USG genetycznym. Dzieciaczki rosną :) Mają już po 7,2 cm oraz 7,7 cm, serduszka biją z częstotliwością 155 ud/min oraz 157 ud/min. Według lekarzy przezierność karkowa ma bardzo dobre parametry, przepływy krwi w porządku, wielkości główek też i długości dzieciaczków również :) Maluchy, na tyle były aktywne, że pomachały nam rączkami i nóżkami :) Jeden maluch ruchliwy (po mamusi), drugi spokojniejszy oczywiście wiadomo, po tatusiu ;P
Tatuś zaskoczony, że to aż tyle już widać :)
Lekarz od USG, zalecił mimo małego ryzyka wystąpienia wad genetycznych zrobić dodatkowo test Pappa lub Nifty. Trochę nas to zbiło z tropu, no bo skoro USG ok, to po co przy bliźniakach jeszcze dodatkowe badania, które za wiele nam nie powiedzą...

Wczoraj mieliśmy wizytę u swojego profesora. Dzięki tej wizycie, uspokoiliśmy się trochę.
Prof. powiedział, że nie ma sensu robić ani testu Pappa, ani Nifty bo one faktycznie wiele nam nie dadzą... W naszej sytuacji, jedynym wiarygodnym dodatkowym badaniem była by amniopunkcja.
Oczywiście jak tylko usłyszałam, to zrobiło mi się gorąco, no bo przecież to bardzo inwazyjne badanie. Na szczęście, po skończonym zdaniu lekarza kamień spadł mi z serca... Oczywiście, okazuje się, ze USG jest na tyle dobre i ryzyko jest na tyle małe, że nie ma sensu robić dodatkowego badania zwłaszcza tak inwazyjnego.
Jedyne zmartwienie jakie nam pozostało, to nisko położone łożysko.
No ale cóż, wiadomo błogiego spokoju nie osiągniemy. Muszę po prostu się oszczędzać i w miarę możliwości sporo leżeć.

Wrzucam Wam zdjęcia naszych maluszków z 13t0d :)
2im8361.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2016, 10:18

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 20 grudnia 2016, 10:28

Rzadko piszę bo po prostu mam lenia:) Nic w ogóle mi się nie chce poza spaniem he he. Święta za pasem a ja z całą robotą jestem w tyle. No trudno. Za rok mam nadzieję będzie inaczej. Jutro mam wizytę u lekarza. Boję się jak zwykle. W zasadzie czuję się naprawdę dobrze. Wyniki chorób zakaźnych mam dobre czyli o jeden stres mniej. Toxo jak się okazuje kiedyś tam przechodziłam a cała reszta wyszła mi ujemna. Chyba brzuch zaczyna mi rosnąć. Na szczęście póki co mieszczę się bez problemu w swoje ubrania. Pracować mam zamiar do połowy stycznia a potem robię sobie wolne:) Przecież mi się należy prawda?:)

adriette Dążąc do pełni szczęścia 15 października 2018, 11:20

Właśnie odebrałam wynik amh. 0,75 - chyba niezbyt optymistycznie to wygląda.

Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 20 grudnia 2016, 11:42

Bije swój życiowy rekord w długości cyklu! --> Bez zmian

Agar88 Czekając na największy skarb 20 grudnia 2016, 11:42

Czy to jest normalne, że cykl trwa 23 dni a z 10 dni jest @?
NIEEE to nie jest normalne... nienormalne jest aż taki krótki cykl i aż taka długa @... brak komentarza

EDIT. Wymazy wyszły OK. Okaz zdrowia by przyjąć dzidziusia, no ale jest jak jest


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2016, 10:19

kropka_ myśloodsiewnia 20 grudnia 2016, 11:48

od soboty jestem chora. zaczęło się nieśmiało od bólu gardła, a teraz siedzę osłabiona i z katarem. na szczęście to już (raczej) faza odwrotu (czytaj: jakby poprawiało mi się). niemniej dalej w nocy pocę się jak mysz, przy czym pociłam się już wcześniej, ale teraz to moje piżamy można dosłownie wyżymać (i pościel! i poduszkę! i prześcieradło!). w nocy z niedzieli na poniedziałek przebierałam się co najmniej kilka razy. i w ogóle przez ostatnie dwa dni niemal nie wychodziłam z łóżka, że już nie wspomnę o wychodzeniu z domu. moje włosy błagają o umycie i ufarbowanie, ale jeszcze przez (co najmniej) dzisiaj mam kategoryczny zakaz wydany przez Męża. zresztą z tą farbą to do samego końca (tj. do samych świąt) nie wiadomo jak będzie bo farbować miała mnie Siostra, ale ona miała czas niedziela-poniedziałek, a teraz został mi już tylko Mąż, który nigdy w życiu tego nie robił i który co prawda zarzeka się, że ufarbuje, ale kto go tam wie. oczywiście w tym wszystkim moje ufarbowane (lub nie) włosy nie są najważniejsze, ale z drugiej strony, skoro już jestem taka zmarnowana, przetrącona, nadmuchana jak balon, a moje stopy wyglądają jak u małego słoniątka, to na domiar wszystkiego (złego) nie chciałabym jeszcze zostać siwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2016, 13:38

Witam Was w 1 dniu naszego 12 cyklu starań.

Nie dość że grudzień. Koniec roku. Święta. To 12 cykl starań. Czas na małe podsumowanie.

Rok 2016 był raczej do dupy. 31 grudnia 2015 stałam w ręku z kieliszkiem szampana i życzylam sobie żebym za rok trzymała swoje dziecko, żebym była mamą.

Tak więc jestem mamą. Martwego dziecka. Aniołka. Czytając wyniki to do mnie dotarło. Ciaze dwie, porodów zero.

Czy coś mi to dało? O tak. Smutek, płacz, nie moc, rozczarowanie, żal i przede wszystkim strach. Nigdy o nic się tak nie bałam jak o tą małą fasolke. I wiem że kolejne ciążę będą takie same. Będę panikowała każdego dnia..


Jakieś plusy z tego 2016?
Przede wszystkim znalazłam świetnego lekarza, którego będę się trzymała. Zrobiliśmy krok do przodu. Przebadałam się trochę. Wiemy co we mnie siedzi. 17 marca czeka nas wizyta u genetyka i cokolwiek by miało się tam okazać to również krok do przodu.

Ponad to poznałam cudowne kobiety ;) tak, tak o Was mowa dziewczyny sinobroche ;)

Kolejne testowanie przypadnie w Szkocji. Lecimy na tydzień i tam albo przyjdzie @ albo okaże się że się udało.

Dooti Czekając na cud... 21 grudnia 2016, 16:39

Kolejny ciężki dzień w pracy, ten koniec roku zawsze jest niestety taki intensywny...faktury, faktury, tony faktur...same płatności. Masakra jakaś po prostu...wracam tak padnięta ze nie mam siły ruszyć ręką ani nogą...
Mężul dziś miał wolne, ślicznie posprzątał mieszkanie, przytargał choinkę i ozdoby z piwnicy, wieczorem będziemy ją ubierać :)
Czekam na @, 20 dni temu miałam zabieg, muszę zadzwonić do szpitala i zapytać czy są już wyniki histopatologii, chociaż i tak wynik nie odpowie mi na to najważniejsze pytanie...

Zaczęliśmy znowu serduszkować...;)

Znowu ten czas w miesiącu...niby się nie staramy, ale i tak czekam na @(lub jej brak) z duszą na ramieniu. Tym bardziej, że to taki cudowny czas na dobre wieści. Teoretycznie jest to najgorszy możliwy moment na ciąże. Nadal nie mam pracy, kilka niespodziewanych spraw zeżarło nam resztki oszczędności do cna, więc ledwo nam starcza. Jeszcze teraz święta, prezenty, sylwester...szczerze to staję na rzęsach żeby starczyło na wszystko. Miało przynajmniej nie być prezentów, ale rodzinka się uparła. Tłumaczyliśmy, że z kasą krucho..."przecież my Wam też damy to wyjdziecie na zero". Nikt nie rozumie, że ja potrzebuję gotówki, a nie jakichś średnio trafionych podarków. Próbowałam przekonać męża, że w takim razie może jednak spędzimy święta sami. Wydamy mniej, a będzie tak fajnie, sami we dwoje, intymniej. Nie bo się obrażą. Tym sposobem od kilku dni gimnastykuje się jak tu wydać jak najmniej z jak najlepszym efektem końcowym :/ I dlatego byłby to również najlepszy czas na ciążę :) Najtańszy i najbardziej spektakularny prezent dla całej bandy, a dla nas w szczególności :D To jest tak piękne marzenie, że nawet się nie łudzę...

Dzis sie wyspalam:) synek sie obudzil po 2;30 a nie o polnocy jak zawsze;) a [pozniej o 6 wiec dałam mu mleczko i połozyłam sie troszke sie po wiercił ale usnał i tak do 8;30 spaliśmy:) Ja wstałam bo chcialam isc sobie zrobic badnia krwi tsh, OB , morfologia krwi i vdrl bo w ciazy mi wyszedł pozytyw a reszta ujemna ale kazała mi P z zakaźnych abym spr po porodzie...wiec czekam te 3 badaania powinny byc po 14 dzis nie wiem jak vdrl;/. W ogóle od tego remontu mam nasilony katar schylam sie to kapie beznadzieja;/.Musze isc do rossmana kupic bephanten młodemu, miałam sie spotkac dakcie zis z kolezanka ale napisała ze jednak nie da rady lipa no ale cóz przejdziemy sie sami a Tatus niech remontuje...a w miedzyczasie gotuje zupke pomidorową dla moich chłopaków:)

ALeż jestem wsciekla staram sie o wozkownie w bloku zanosilam pismo do spoldzielni i koles con mieszka jest w zarzadzie i jak sie spytalam czy mi udostepni wozkownie to pow ze nie bo jego żona miała raka tak sie tlumaczył a co ma rak do wozkowni? jest mu nie na reke na zebraniu w marcu poruszyc tego tematu bo on uzywa tyle co jego corka przychodzi ja tu mieszkam i uzywalabym codziennie tego a on mi nie udostepni spytalam siadki obok co ma pow ze nie bo z kims tam ma na pol a dzis patrze ze udostepnila innej lasce co za zlosliwosc! jestem złą jak osa!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2016, 17:28

25txjxs.jpg

20grudnia - 20dpo

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)