pigula_91 W oczekiwaniu na mały cud 8 stycznia 2017, 18:03

35dc

@ nie ma...
pozytywnego testu nie ma...

Najgorsza w tym wszystkim niepewność

Hej nie było mnie parę dni:) Weekend jak zwykle zleciał szybko;/. W piatek w trzech króli zebralismy sie z rana i pojechalismy do Zakopanego ale przez te mrozy (-18)otworzył mąż bagażnik ale już zamknąc było cieżko:P więc mąż w garazu wyciagał ten rozruchco napedza elektronicznie otwarcie psiknął WD40 i zamontował udało sie ale zamiast wyjechać z Tychów o 8:50 to wyjechalismy o 10:( takie opóźnienie;/ mąż chciał juz pożyczyć samochód od swojego taty ale pow ze Ja chce naszym jechać a nie jego:P. Ale maż złota rączka i naprawił...W Zako byliśmy o 13;30 bo takie korki ze masakra;/. Wiec wypiliśmy herbatke Aluś zjadł obiadek a my pojechaliśmy do Bukowiny tatrzańskiej do knajpy Magdy Gessler [ schronisko smaków] pojechali z nami moim rodzice;) i dobrze bo tak bym z nimi mało czasu spedziła a tak przynajmniej nas było 5:). Bylismy tak koło 15 a wrocilismy do Zako po 17:) u amy posiedzielismy do 19 i sie zebralismy spowrotem do domku mróz byl straszny w autku ciepełko:P do domu zajechalismy na 22 Alus zjadł mleczko i poszlismy spac;)

Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 8 stycznia 2017, 18:40

Nowy Rok przywitałam z mężem i … długo wyczekiwaną @@@ ! Wreszcie doczekałam się dwunastego cyklu starań :)
Poza tym wymyśliłam sobie dwa przykazania na ten rok. Jakie? --> Witaj Nowy Roku – witaj 12 cyklu!

AJA_S Czy nadzieja matką głupich? 9 stycznia 2017, 10:55

42cs... prawdopodobnie jutro @...
B namówił mnie dziś na test... oczywiście negatyw...
Zamiast usłyszeć "kochanie po tych badaniach się uda" słyszałam tylko warczenie, żebym "znalazła sobie innego bo on tego nie wytrzyma" "już do mnie nic nie czujesz"... Ta chory facet to pępek świata? Nie on ma tak cały czas...
Dobra byłam wkurzona wczoraj. Ale kto by nie był? Zawsze gdy wydaje mi się że będzie lepiej... zawsze znajdzie się coś by mnie skopać i zniżyć poniżej dna...
Jestem już zmęczona...
Chciałabym zamknąć oczy i nigdy więcej ich nie otworzyć...

Mimi86 No więc ivf 8 stycznia 2017, 19:09

28.12 mialam badanie prenatalne III pierwszy raz poszlam wyluzowana a wrocilam zestresowana jak nigdy- lekarzowi nie spodobalo sie serce :( a dokladnie aorta i wyslal nas do kardiologa na echo serca plodu. Terminy dopiero na luty a takie badanie najlepiej wykonac do 24 tc, no miala rozne mysli w głowie :( ale poczekalam tydzien do wizyty u mojego ginekologa, on dał nam namiar i kazal powołac się na niego i tak udało nam sie z dnia na dzien zapisac na echo serca.
Zeby nie bylo kolorowo rano okazalo sie że sprzet nie dziala i odwolywali badania :/ na szczęście pani doktor doojechala i wyjaśniła że moze nas zbadac ale wyniku nie ma jak wydrukowac i go doślą pocztą ufff dla mnie najwazniejsze było serce a nie zdjecia jak z prenatalnych. Badanie dlugie, wnikliwe i bardzo dokladne na koniec werdykt - WSZYSTKO JEST DOBRZE. Szymuś ma zdrowe serduszko :):):)

Dooti Czekając na cud... 8 stycznia 2017, 19:27

8 dc

@ skończyła się w piątek, dziś troszkę poserduszkowaliśmy ;)
W głębi serca bardzo chciałabym aby ten cykl okazał się szczęśliwy, ale boję się do tego przyznać...może jeszcze jest za wcześnie...tak bardzo pragnę tego dziecka i tak bardzo się boję... generalnie, podjęliśmy decyzję że co będzie to będzie. Ale głośno nie mówimy o tym że się znowu staramy.
Owulka myślę że będzie ok. piątku, ale tak do końca to nie wiem czego się spodziewać, przecież mógł mi się ten cykl poprzestawiać. Po pierwszej stracie drugi cykl trwał tylko 17 dni, dopiero kolejne były prawie normalne bo trwały 25-26 dni (wcześniej było to 27-28).

binia29 CUDA się zdarzają. 8 stycznia 2017, 19:57

Dzisiaj 1 dzień 45 cyklu starań. Samopoczucie w miarę ok. Brzuch bardzo mnie bolała i niestety musiałam sięgnąć po tabletki przeciwbólowe.Planu nie mam,chodź teraz tak myślę, że porozmawiam z moim mężem tak konkretnie. Co robimy, co On by zrobił, może coś doradzi. Chodź myślę, że co tu gadać trzeba się konkretnie wziąć do roboty i tyle.Za dużo mamy stresów, jesteśmy zabiegani a nasz sex jest bardzo rzadko i myślę, że to należy zmienić-jego częstotliwość zwiększyć do co drugi dzień i będzie git. Oczywiście wiem, że znowu się powoli nakręcam, ale naprawdę to jest nasza ostatnia szansa. Tak samo pisałam w tamtym roku, ale to jest silniejsze ode mnie. Nasz syn skończył 7 lat i wiem, że bardzo by chciał brata,siostrę troszkę mniej, ale akurat to jest nie istotne. W tym roku kończę 36 lat, dlatego ten ostatni raz dam się ponieść moim marzeniom i pragnieniom, a ty dobry Boże bardzo proszę dopomóż nam i daj proszę brata/siostrę naszemu Jasiowi.

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
20dc

Czyżbym zapeszyła?:( Chyba nie może być zbyt różowo. Byliśmy dzisiaj na kolejnym monitoringu. Największe 2 pęcherzyki osiągnęły 20mm. Reszta w przedziale 13-19mm. Jest jednak niespodzianka. Dotyczy najmniejszych. Przecież ja nie miałam już pęcherzyków o rozmiarze 13mm... Poza tym tych nieco większych też jest o 1 za dużo. Okazuje się, że wyprodukowałam 3 nowe, które mają szansę podrosnąć!

Teraz gorsze wieści. Endometrium spadło z 10mm do 7.6mm. Nasza lekarka uspokaja, że jego grubość może się wahać, ale wcale mi się to nie podoba.
Do tego nieszczęsny Estradiol.......... Już wczoraj odtańczyłam taniec radości, bo poranny wynik z lokalnego punktu wydawał się przepiękny wobec niedawnych wyników, aż tu dzisiaj robię po 1.5 dobie badanie w klinice, czyli inne, dotychczasowe laboratorium i nie dość że nie urosło to jeszcze spadło! Wychodzi na to, że wyniki w moim punkcie pobrań wychodzą inaczej (zawyżone) i wczorajszy wzrost wcale nie był taki spektakularny... Pani doktor liczyła dzisiaj na 1000ng/ml, niestety nie dane jej było tyle zobaczyć:( Nam również. Obecny wynosi 815ng/ml. Punkcja odwleczona aż do przyszłego wtorku/środy, a tymczasem nadal mam brać zastrzyki Gonalu + Cetritude:( Mój brzuch krzyczy "dość!". Każdy zastrzyk coraz bardziej boli przez zrosty, który się prawdopodobnie porobiły od zbyt częstego kłucia (tak usłyszałam od babek z punktów pobrań). Nie mam pojęcia jak dziewczyny wytrzymują na długim protokole....... ale chwileczkę? Toż to dzisiaj 20 dzień zastrzyków, a jeszcze co najmniej 7 dni kłucia przede mną. Na co wygląda jak nie właśnie na długi protokół!? Nie wiem co tu się wyprawia:(

Od dłuższego czasu mam też problemy z zasypianiem. W ciągu dnia, a także przed snem pojawia się dziwne kołatanie serca. Nie kłucie jak kiedyś z nerwów, ale taki krótkotrwały łomot i potem przerwa. Strasznie mnie to stresuje, tym bardziej iż przeczytałam, że może to być skutek uboczny zażywanych leków. Nie mogę przez to spać i jestem coraz bardziej wykończona całą tą procedurą... Ile jeszcze?

gozik "Miłość na szkle" po stracie 9 stycznia 2017, 05:54


Normy dla endometrium:
Grubość endometrium u kobiet miesiączkujących: 6/8-14mm
Grubość endometrium u kobiet niemiesiączkujących: 5-7mm

Zbyt cienkie endometrium przyczynia się do utrudnienia zagnieżdżenia się zarodka w jamie macicy. W przypadku implantacji zarodka, może dojść do poronienia.

Sposoby by poprawić grubość endometrium:
-naturalne- ryby, orzechy, migdały, czerwone wino.
-bez recepty- magnez, Bcomplex, kwasy Omega 3, Hormeel S, Wiesiołek (do owulacji), Vit E (do owulacji) oraz Acard. Dawkowanie wg ulotki.
-na receptę- Duphaston i Luteina, Tamoxifen, globulki z viagrą (poprawiające ukrwienie), witamina D3 (Vigantoletten 1000), stymulacja estrogenami (Estrofem/Forte, Progynowa 21/21mite, estroplastry); stymulacja gonadotropinami (Humegon, Menogon, Puregon). Dawkowanie należy przestrzegać ścisle według zaleceń lekarza.

Nowy Rok.
Nowe nadzieje.
Nowa ja :P

Ćwiczę na piłce, skompletowałam już zestaw na basen- brakuje mi tylko klapek i czasu ;)
Będziemy chodzić z mężem na terapię małżeńską, ale i tak już dużo udało nam się zmienić na plus w naszych relacjach. Więcej rozmawiamy, rzadziej się kłócimy.

Będę matką chrzestną, bardzo się cieszę ! Jest to dla mnie wielkie zaskoczenie ale i wyróżnienie. Dzieciątko przyszło na świat trzy tygodnie temu, bardzo wyczekiwane. Dwie poprzednie ciąże jego mama straciła, tym większa jest nasza radość z jego narodzin :)

Wczoraj byłam na usg. Lekarz sam do mnie zadzwonił żebym przyjechała ( o 10tej rano w niedzielę- szok). Okazało się że dziś mogło być już za późno.
Mam pęcherzyki na obu jajnikach ! Lewy w ogóle nie reagował a tu na nim najładniejszy pęcherzyk (24 mm) :D Na prawym były dwa, jeden 22 mm, drugi 16 mm. Szok i niedowierzanie. Dobre endometrium, ponad 10 mm. Godzinę po usg miałam zastrzyk. W piątek kolejny monitoring. Mam nadzieję że nie będzie jak miesiąc temu, że endo się sporo zmniejszy...

Bo wisi nade mną widmo... hsg. Jeśli teraz się nie uda i w następnym cyklu też, to czeka mnie hsg, później (zależy od wyniku hsg) laparoskopia. Boję się...

Ale ale... wszystkiego dobrego w Nowym ROKU ! :D

24dc

Koniec złudzeń tempka opadła do minimum, kolejny cykl stracony.
Jeszcze 3 dni dupka i czekam na @@@@.
Nie mam ochoty i sił walczyć.
Starania mnie już wkurzają. Niedługo zrezygnuję.
Nie każdy może mieć dzieci.

Trochę się opuściłam. Hehe. Wróciłam do pracy i to chyba przez to. Muszę od nowa przestawić się na inny tryb. Poza tym, weekendy standardowo spędzone z Małżem. Ehh już męczą mnie te jego wyjazdy i ciągła nieobecność.. Ale dam radę.

Trochę pośnieżyło, przymroziło i tak oto wczoraj byliśmy na kuligu :-) Po powrocie ciepłe kakao z miodem. Poczułam trochę jakbym cofnęła się wstecz kilkanaście lat kiedy to rodzice zawsze zabierali Nas na kulig i po powrocie mama zawsze serwowała takie kakao dla rozgrzania. Czas beztroski. Człowiek nawet nie myślał z jakimi problemami będzie musiał się zmierzyć w dorosłym życiu.

Dzisiaj 12dpo, 27dc, temperatura niby na dość wysokim poziomie, ale test negatywny (25tka). Także ten. Kolejnego nie kupuje, czekam co będzie dalej. Chociaż miałam taką lekką iskierkę, bo byłby to wrzesień, góry, ur i rocznica. Taki Nasz piękny i ulubiony miesiąc.

Meg85 Sama sobie winna... 9 stycznia 2017, 09:34

Bliźniaki :) śniło mi się 22 grudnia, że na usg były dwa serduszka, a 28 grudnia rzeczywiście były dwa :) niesamowite. Czuję się fatalnie, ciągle wymiotuję i mam mdłości, jest mi zimno, odruch wymiotny towarzyszy mi przy wszystkim co robię. Na dodatek dzisiaj boli ząb a to najgorszy rodzaj bólu jak dla mnie.

W walce z anemią – szczególnie w jej początkowych stadiach - niezbędna jest właściwa dieta bogata w żelazo, kwas foliowy i witaminę B12. Najlepiej przyswajalne żelazo znajdziemy w produktach mięsnych – szczególnie czerwonym mięsie, wołowinie, wątróbce, mięsie królika i podrobach. Z wędlin należy wybierać chude wyroby – np. polędwicę wołową, szynkę z indyka. Wiele żelaza znajdziemy też w roślinach ciemnozielonych i ciemnoczerwonych: strączkowych, brokułach, szpinaku, jak i również w soku buraczanym. Aby żelazo wchłaniało się lepiej, konieczna jest witamina C. Dlatego dobrze jest jeść owoce cytrusowe, truskawki, pomidory, maliny, jagody. Zaleca się też picie soku z liści pokrzyw (do kupienia w aptece), który działa krwiotwórczo. Warto też do jadłospisu wprowadzić jajka, suszone owoce, orzechy i pestki dyni.

Pamiętajmy, że organizm przyswaja żelazo pochodzenia zwierzęcego dużo lepiej niż żelazo pochodzenia roślinnego. Po spożyciu pokarmów pochodzenia zwierzęcego poziom przyswojenia wynosi ok. 20%, natomiast kiedy dostarczamy żelazo z produktów roślinnych, wchłanialność jest jeszcze niższa i zwykle organizm pobiera najwyżej ok. 5%.

Żelazo wypłukuje kawa, herbata, cola i napoje gazowane – warto więc z nich zrezygnować, kiedy zmagamy się z anemią. Antagonistyczne wobec żelaza są też pierwiastki: wapń, cynk, mangan - zubażają poziom jego wchłaniania w jelicie cienkim, jeśli są razem spożywane.

Często sama dieta nie jest wystarczająca i lekarz przepisuje dodatkowo tabletki z żelazem. Nie zaleca się jednak przyjmowania preparatów żelaza na własną rękę, bo może dojść do jego niebezpiecznego przedawkowania.
Pamiętaj!
Jeśli planujesz dziecko, a miałaś lub masz skłonności do anemii, odchudzasz się, jesteś wegetarianką bądź nieregularnie i jednostajnie się odżywiasz – powinnaś uważać. Anemia nie wyleczona przed ciążą na pewno będzie Ci doskwierać również i podczas niej, a nawet może się nasilić. Dlatego - zanim jeszcze zaczniesz starać się o dziecko - warto przyjrzeć się bliżej swojemu stylowi życia i sposobowi odżywiania. Czasem wystarczy nieco zmienić dietę i niezdrowe przyzwyczajenia. Anemii nie można lekceważyć – zagraża ona zarówno Twojemu zdrowiu jak i prawidłowemu rozwojowi dziecka.

kropka_ myśloodsiewnia 9 stycznia 2017, 11:13

dzisiaj Mąż już (naprawdę) poszedł do pracy, i muszę powiedzieć, że szkoda, bardzo szkoda. poprzedni tydzień razem, mimo, że przede wszystkim w chorobie (na szczęście do samego końca chorował tylko Mąż) dobrze nam zrobił i myślę, że gdyby można było tak zawsze, to w ogóle byłaby u nas czysta sielanka, ale od razu wiadomo, że to utopia/mrzonki. normalne dorosłe/rodzinne życie niestety pomyślane jest przede wszystkim na mijanie się, a w tych nielicznych chwilach teoretycznie razem na zmaganie się z codziennością (dom, dzieci, zakupy, sprzątanie itp.). no taka prawda.

ponieważ porodu nie da się przyspieszyć, a Synek wrócił do swoich akrobacji i już nie stresuje matki, to postanawiam się jakoś dostosować. jakby na to nie spojrzeć, to są ostatnie dni mojej (względnej) wolności, potem już nic nie będzie takie samo. dlatego korzystam i cieszę się takimi zwykłymi codziennymi drobiazgami jak np. ciepła herbata, długi prysznic, bo po porodzie to wszystko już nie będzie takie do końca oczywiste (a przynajmniej tak mnie "straszy" otoczenie).

wczoraj niespodziewanie odwiedziliśmy moją młodszą Kuzynkę i jej Męża z ponad dwuletnim (wpadkowym) szkrabem i kurczę dziecko w tym wieku to już jest BARDZO ciekawy człowiek. Młoda od października chodzi do żłobka i absolutnie jest to z korzyścią dla niej, więc może nie ma co do przodu przeżywać ewentualnego oddania w obce ręce dzieciaka, bo jak widać każda historia jest inna/indywidualna. u nich akurat takie rozwiązanie zdało egzamin i wszyscy zadowoleni.

p.s. obawiam się, że teraz to już chyba będę pisała codziennie, bo jednak jakiś stres przed porodem już się we mnie zagnieździł (choćbym się zarzekała, że nie) i po prostu nie mam wyjścia, muszę się teraz częściej (emocjonalnie) przewietrzać. mam nadzieję, że jakoś to udźwigniecie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2017, 11:09

28 dc

Urlop dzień 1 :). Powoli sobie ogarniam w domu gdyż przez ostatnie dni trochę go zaniedbałam no i cieszę się wolnym bo najbliższy urlop planuję chyba w czerwcu bądź lipcu a więc daleka droga (chyba, że zajdę w ciąże to będę na L4 ;)). U mnie w pracy spokój straszny w porównaniu z tym co było w grudniu a więc jest ogólnie chwila oddechu.

Odnośnie starań o dzidziusia:
1. Dużo serduszek- jakoś w tym cyklu mam częściej ochotę więc męża męczę choć on bardzo zadowolony.
2. 16 stycznia badanie nasienia- mąż dostał dużą premię w grudniu i przeznaczamy ją na badania. Nareszcie :)
3. Wzięłam się za siebie- jestem już umówiona do dentysty no i zaczynamy leczenie zębów, zdrowiej się odżywam.
4. Cykl z Castagnusem- jak na razie nic innego nie widzę, znowu w tym cyklu plamienie chyba, że dzisiejszy mega rozciągliwy śluz to jego sprawka to bardzo się cieszę :)
5. Zamówiłam testy owulacyjne z allegro- sztuk 50 a więc będziemy ostro testować żeby owulkę wychwycić :).
6. No i ogólne wyluzowanie w tym miesiącu nie wiem cóż tak. Wkurza mnie tylko, że jeszcze nie miałam owulacji bo jakoś wolę tą drugą fazę cyklu no ale czekamy cierpliwie i niech się szybko pojawia :)

PS. Mąż uświadomił mi rano, że jakbym teraz zaszła w ciąże to dzieciątko urodziłoby się w październiku, naszym miesiącu- nasza rocznica ślubu i urodziny obydwojga. Pamiętam jak często się śmialiśmy przed ślubem, że dziecko nam się wtedy urodzi- obym zaszła w ciążę jak najszybciej :).


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2017, 11:26

19 dc.

Jest!!! Jest i ona - migająca, uśmiechnięta buźka na Clearblue. Trochę nie o czasie, ale może jeszcze nie wszystko stracone :)

Balladyna Małe szczęście!! 9 stycznia 2017, 11:35

30t3d

Wczoraj aplikacja na telefonie powiedziała, że w przyszłym tygodniu, nawet gdyby się mała urodziła, miała by szansę na samodzielne oddychanie. Ale niech siedzi sobie w brzuszku jak najdłużej, żeby urodziła się zdrowa i szybko mogła wrócić do domu poznać swój pokój i swoich czworonożnych przyjaciół.
Jesteśmy "gotowi". To znaczy większość mebli jest, nie ma jeszcze tylko łóżeczka dostawnego do naszego łóżka w sypialni. Brakuje czegoś, żeby powiesić półki, roleta nadal zrolowana leży na parapecie, czekamy na zasłonki. Brakuje też naklejki na ścianę i różne takie duperele do dekoracji.

ma_pi Demotywator 9 stycznia 2017, 11:39

Przyszedł taki czas, że pogodziłam się, iż nie będę mieć dzieci. Gdy o tym myślę, nie czuję paniki w głowie. Tak sobie po protu myślę i jest ok. Wiem, że zawsze może się to zmienić zwłaszcza, jeśli kolejna procedura znów się nie uda. Huśtawka nastrojów towarzyszy mi od prawie czterech lat.
Mam jeszcze trochę lat do czterdziestki. Przestałam zarzekać się, kiedy skończymy się starać z pomocą lekarzy. Nawet nie jest tak, że ja tego potrzebuję, choć pewnie tak. Tej świadomości, że ciągle jest szansa, że jeszcze nic straconego. To mój Mąż bardzo potrzebuje takiej świadomości. On to tak przeżywa. Cały czas żyje z przeświadczeniem, że to wszystko jego wina, a przecież to nie jest do końca przesądzone. Bardzo się z tym męczy. Do tego stopnia, że coraz częściej mówi o dawcy nasienia. Jak już chyba pisałam, nosiłam się z zamiarem zaproponowania mu, abyśmy zapłodnili część jajek z najbliższej procedury nasieniem dawcy. Porozmawialiśmy o tym ostatnio. On tak mało wie na ten temat i przez to ma zły obraz sytuacji. Wytłumaczyłam mu, że to nie wygląda tak, że biorą pierwsze lepsze nasienie, ale jest ono trochę "dobierane" pod konkretną parę. Tzn tak słyszałam, że pod kątem grupy krwi, koloru włosów itp., choć sama muszę się w tym doszkolić.
w tym miesiącu zacznę przyjmować orgametril.

Może jestem nienormalna ale chciałabym żeby zaczęły mi się jakieś dolegliwości nawet mdłości,wymioty cokolwiek co sprawiloby że czułabym się w ciąży i byłabym spokojniejsza że wszystko dobrze się rozwija...bo narazie oprócz delikatnie bolacych piersi i pobolewania podbrzusza nic mi nie dolega...pewnie nie jedna powie ze powinnam się cieszyć ze nic mi nie dolega ale ja jednak wolałabym czuć ze jestem w ciąży;) naprawdę zniose wszystko byle by tylko iskierka rozwijała się prawidłowo.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)