27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
3 dc

Dzisiaj 3 i ostatni póki co zastrzyk Gonapeptylu, a dodatkowo muszę się przygotować na nowego wroga - Gonal F. Strasznie się stresuję i zastanawiam jaką igłę dołączyli do aplikatora (nie mam odwagi spojrzeć), czy również będzie parzył jak ogień? Wczoraj nękana wspomnieniami z dnia poprzedniego tak się zestresowałam tuż przed kłuciem, że kilka razy musieliśmy odkładać ten moment, bo stwierdzałam, że nie dam rady. Na szczęście, gdy się w końcu zgodziłam, m. tak się przyłożył, że prawie nie poczułam samej igły! Doszedł już prawie do mistrzostwa i jestem z niego dumna. Jak on to robi, że ręce w ogóle mu się nie trzęsą? Że mimo mojego panikarstwa zachowuje zimną krew?? Jest wspaniały! Myślę, że nikt inny nie zrobiłby tego lepiej, delikatniej. Niestety, gdy zaczął wstrzykiwać płyn pojawiło się ostre pieczenie i czar prysnął, ale to nie jego wina, że takie cholerstwo nam przepisali...

Rozpoczęcie stymulacji sprawiło, że znowu nie mogę przestać myśleć o niczym innym jak o staraniach, zabiegach, o tym jak będzie jeśli się uda, a co zrobimy gdy się nie uda.
Boję się. Boję, że wyhoduję za mało pęcherzyków i całą procedurę diabli wezmą. Boję się, że nawet jeśli wyhoduję wystarczająco pęcherzyków to okażą się puste. Boję się, że komórki się nie zapłodnią, a jeśli się zapłodnią to nie dotrwają do transferu. Boję się, że nie dam sobie rady psychicznie po transferze, a w pracy nie będę mogła wziąć urlopu. Boję się, że w pracy zaczną coś podejrzewać, a sytuacja jest nieciekawa, by o tym rozmawiać. Boję się, że dojdzie do hiperstymulacji, a ja jej na czas nie rozpoznam i źle się to dla mnie skończy:( Boję się, że nawet gdy się wszystko do tego momentu uda to... Nie potrafię nawet dokończyć, bo boję się, że zapeszę:( Czy ja to wszystko wytrzymam?? Tylu rzeczy się boję..............

Edit: Zastrzyków Gonal F prawie nie czułam! Jednak co się nastresowałam przed to wypłakałam... Teraz znowu doba błogiego spokoju od kłucia!:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2017, 21:29

Coś chyba ze mną nie tak,wydaje mi się że znowu się udało,serce tak mówi.Rozum każe sobie niedawac nadzieji!Zobaczymy za tydzień ;)czas moim wrogiem

Totalnie od czapy wykonałam betę, przy okazji rutynowych badań. Wynik 19 w 9dpo (to był 23 dc). Tak wcześnie. Obleciał mnie strach, bo co jeśli to będzie biochemiczna?


Ale z drugiej strony mimo niepewności staram się nie stresować i zrobić to co zależy ode mnie - w miarę się oszczędzać i dbać o siebie. I czekać,bo jak ma być dobrze to będzie.

W dodatku jestem przeziębiona. Leżę w łóżku i piję jakieś mikstury imbirowe. Muszę się wykurować, bo mam w pracy szczyt sezonu.

Za za 1,5 tyg ustaliłam sobie wizytę u ginekologa. Miałam się zgłosić na monitoring cyklu, a tu mam nadzieję pokarzę się w ciąży. Ciekawe, czy coś już będzie widać. Będzie to 6 tydzień.

Póki co czekanie. Jak na ironię tytuł pamiętnika ze starań pasuje do stanu faktycznego :)
Mam nadzieję, że zostanę tu szczęśliwie do września.

24t2d
Niby na wizycie u lekarza ok, ale szyjka wewnętrznie rozwarta, trzyma ją szew. I długa na 1,9cm więc jakby gorzej niż było... Do tego wczoraj twardy brzuch, dzisiaj skurcze, już myślałam, że wylądujemy znów w szpitalu. Jak jutro nadal będzie źle to chyba i tak tam wylądujemy, bo jest strasznie wcześnie i okropnie się boję.

Zosia wczoraj ucięła sobie drzemkę od 18 do 21! I potem wojowała do 1:30. Dzisiaj basen, ona tak strasznie lubi tam chodzić, że mimo wiecznego braku kasy zapisałam ją na następny semestr. Co będę dziecku radości żałować?

Prawie wszystkie pamiętniki, które czytałam skończyły się na fioletowej strinie... Dalej tu wchodzę, czytam malau i mysza89.. Trzymam za was kciuki dziewczyny i czytam mimo, że nie komentuje. Ja dalej zbieram siły do walki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2017, 23:47

Od czwartku 12 stycznia jestem w szpitalu na patologii ciąży. Oprócz niemiarowej akcji serduszka Synka wykryto malowodzie u Coreczki.
Oj Boze mój kochany Boze.
Proszę Cię o cud i Twoją interwencję.

coloroful Spełniając marzenia 17 stycznia 2017, 21:58

Siedzę i myślę ciągle o tym samym. Wiem, że nie powinno się ciągle myśleć o maluszku bo to nie pomaga ale jestem właśnie w 6 dniu cyklu i marze o tym by teraz się nam udało. Jestem pełna nadziei a zarazem stresu, że się nie uda... Jutro moje urodziny i myślę, że będzie to dobry dzień. w czwartek chcę z mężem iść do lekarz by sprawdzić czy wszystko w tym cyklu jest w porządku. Zobaczymy co przyniesie przyszłość...

Hej Dziewczyny, wczoraj pierwszy raz,odkąd mierzę cykle zanotowałam jednodniowy spadek temperatury. Naczytałam się o spadku implantacyjnym, jednak dzisiejszy test ciążowy był negatywny.:( Co Wy o tym sądzicie?
062c7842a03fb8518fd8a27d82a5b692.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2017, 10:10

3 CS 10 DPO
Rzadko piszę, bo jakoś wolę czytać niż pisać o sobie, tym bardziej jak nie ma nic pozytywnego do napisania.
Alee.. alee... dzisiaj w 10 dpo zrobiłam test i jest cień ! Nawet nie trzeba się zbytnio dopatrywać, żeby go zobaczyć ! Od strony mojej kreski pojawiło się też lekko żółtawe zabarwienie tła, pewnie od moczu, ale boję się czy to nie czyni testu nieważnym bo nie jest ten kolor równomiernie rozlożony. Jutro beta.
Tak bardzo bym chciała, żeby to była prawda. Dziś to nie wiem jak zasnę wieczorem.

13 ms starań, 9 cs, 38 dc

Świat śmieje się ze mnie i to prosto w twarz.

Nadia83 Może kiedyś... 15 stycznia 2017, 12:28

Test ciążowy negatywny. Kolejny cykl nieudany. Już się wypalam. Rozmawiałam dziś z Mężem i postanowiliśmy starać się, do lipca, w wakacje luz. Jeżeli się nie uda to koniec walki. Już nie mam na nią sił. Wykańcza mnie psychicznie.
@ dalej nie ma a ja już nawet nie mam nadziei na ten cykl. W kolejnym HSG.

25 dc.

Niby mikroskop coś pokazał, testy też.. a temperatura skacze jak szalona. Wykres nie wygląda jak cykl, w którym występuje owulacja. Czekam sobie więc na @ za jakieś 10 dni.

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 15 stycznia 2017, 12:54

Przyznam trochę się stresuje. Już 16dpo, a ja jeszcze nie mam okresu. Czyżby szykowalo się rodzeństwo dla synka?

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 16 stycznia 2017, 10:25

2 dpt
poszłam do pracy, jest co robić :)
w domu więcej się myśli

23dc, 5dpo
Myślę, że nic z tego nie będzie... Wszędzie czytam, ze dziewczyny po inseminacji leżą jeszcze co najmniej 15min, a ja zaraz po wstrzyknięciu nasienia wstałam, ubrałam się i pojechałam do domu... Mam teraz wrażenie, że wszystko odbyło się w takim pośpiechu... Nikt nie mówił, ze powinnam jeszcze trochę poleżeć :( Następnym razem na pewno poruszę ten temat z moją gin i zaznaczę, ze po kolejnej inseminacji nie zamierzam się ruszać z fotela co najmniej 20min.
Poza tym czuję się paskudnie. To chyba efekt przyjmowania duphastonu. Do tej pory nigdy go nie brałam, jeśli dostawałam coś na 2 fazę cyklu, to była to luteina. Codziennie gorzej mi się wstaje, najchętniej przespałabym cały dzień. Do tego mocno ciągnie mnie w podbrzuszu, chwilami czuję się trochę jak na okres, ale też trochę inaczej... Nie wiem jak to opisać. Mam też mdłości. Co prawda jeszcze nie wymiotowałam, ale chwilami kręci mi się w głowie i mam wrażenie, że zaraz puszczę pawia. No i te smaki, nad którymi ciężko zapanować. Od dłuższego czasu trzymam dietę, ale wczoraj nie dałam rady i wysłałam męża do sklepu po chipsy. Wstyd się przyznać, ale naprawdę o niczym innym nie marzyłam i musiałam zjeść choć małą paczkę by mi przeszło.
Zastanawiam się jak długo trzeba brać tego dupka? Zapomniałam zapytać. Czekać na @ i dopiero wtedy odłożyć, czy tak jak luteinę 10 dni i odstawić? Ma któraś z Was doświadczenie w tym temacie?
Jutro wizyta u genetyka, już sram w gacie, że wyjdzie jeszcze jakieś inne gówno, z którym już nie będzie dało się walczyć. Na geny nie ma w końcu rady...
Ogólnie dół i przygnębienie. Wszystkie nadzieje pękły gdzieś jak bańka mydlana :(

chcebardzobycmama Nie poddam się. 15 stycznia 2017, 13:48

14dc. dziś zapomniałam zmierzyć temperatury... nie mogłam się obudzić ... śluz nadal rozciągliwy a paski owulacyjne robią się co raz ciemniejsze:)

Sylvuszka Drugie pierwsze próby 15 stycznia 2017, 13:48

Ciąża zakończona 15 stycznia 2017

Dziwna sprawa... Wczoraj po porannym <3 miałam lekkie plamienie i była pewna, że zaraz przyjdzie okres. Czasami tak się to u mnie zaczyna. Jak na razie jeszcze go nie ma...

Choroba na szczęście chyba mi odpuszcza, ale 40 st gorączka napędziła mi stracha.

Dzisiaj piękny dzień w roku - Finał WOŚP. Nie mogę zrozumieć ogromnej fali hejtu, która wylewa się ostatnio na tę fundację (także wśród moich znajomych). Tyle dobrego ile ten "niedobry" Owsiak robi dla dzieci i seniorów zasługuje na największe uznanie. Tysiące ludzi tego dnia wyznaje, że sprzęt WOŚP uratował życie ich dzieciom. Mojej córeczce nie uratował, bo nie było na to szans, ale sprzęt od WOŚP pozwolił jej na godną śmierć. Umieścili ją w inkubatorze, gdzie miała ciepło i miała stały dostęp do tlenu. Dzięki temu, że szpital dysponował sporą ilością sprzętu z czerwonym serduszkiem moja Zosia nie musiała umierać gdzieś w kącie, po cichu. Miała godne warunki przez tę niecałą godzinę jej życia...

Także okropny Owsiaku DZIĘKUJĘ CI ZA TO CO ROBISZ DLA NAS WSZYSTKICH OD 25 LAT!!

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 15 stycznia 2017, 17:35

Są wyniki! Ana dodatnie, miano znów 1:100, ale typ homogenny. Ana3 ujemne! I to bardzo cieszy. :)
Dla przypomnienia: w listopadzie miałam miano 1:1000. Wg mnie musiała to być pomyłka laboratorium, bo w kwietniu też było 1:100.

Pozdrawiam. :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)