Emily89 W oczekiwaniu na Kropka 11 kwietnia 2017, 10:34

1 dc.

Nie mam siły na cokolwiek...

i po wizycie ......... jeśli chodzi o mnie to leki działają, jest owulacja i na usg widać było że byłam tuż przed owulacją 1 pęcherzyk był, ale jest nadal cienkie endometrium mimo fazy owulacyjnej - dr przepisał wit. B na receptę, a mąż - bakterii nie ma więc jest postęp ale za to jest zwiększenie dawek suplementów i są dwa podejrzenia - ma zrobić USG moszny i rzucić palenie - ilość się tylko poprawiła ale nie jakość, za 3-4 miesiące wizyta i powtórka badania nasienia badania hormonalne w normie nie ma tutaj wskazania do stymulacja spermatogenezy. teraz wszystko zależy od męża ale on nie kwapi się do rzucania palenia nie jest i nigdy nie będzie na to gotowy - ja to wiem i widze że niechętnie do tego podejdzie że nie ma motywacji nawet takiej że nie będzie dziecka albo będziemy starać się w nieskończoność - co robić - ja go prosiłam o ograniczenie planie nie słuchał a teraz kiedy dr zaleca bo to może być przyczyna to nie wiem jak do tego podejdzie nie jestem go pewna - nie mam wyjścia muszę czekać co postanowi i jestem zależna od niego - sama w ciążę nie zajdę.

Chcę móc przeżywać błogosławiony stan nie jeden raz, ale dwa.
Działamy dalej z Naprotechnologią - nie mamy wyjścia, trzeba walczyć, ale to nie zależy tylko ode mnie tylko i od męża. U mnie się poprawiło ale u męża najważniejsze przed nami czyli rzucanie palenia - czy mam postawić mu ulminatum - ale jakie ?????

Marti... Goniąc czas 30 sierpnia 2017, 09:49

dzis ostatnie podrygi przed wyjazdem poszlam na badania prolaktyny, progesteronu i tsh.

wyniki wieczorem


jestem dumna z mojego meza. na badania nasienia chce isc sam w trakcie mojej nieobecnosci.
nie spodziewalam sie tego po nim.

26 tydzień
Zostało nam 98 dni, zaczynamy 7 miesiąc! <3
Mimo, że mam dużo leżeć dzisiaj musiałam, po prostu musiałam ogarnąć łazienkę. Kocham mojego męża nad życie, jest cudowny. Sprząta, pomaga mi, przynosi jedzenie, ale wiadomo facet to tylko facet. Musiałam trochę umyć prysznic i kilka innych rzeczy, bo zwyczajnie nie mogłam się już na to patrzeć. A żebym mogła normalnie wszystko sprzątać to jeszcze trochę musi minąć, więc do tej pory byśmy się zaśmierdzieli :)
Wczoraj poprzeglądałam ubranka dla niuni i mamy cały wór. Teraz tylko w jakiś dzień muszę je wyprać, ale to po wizycie. Grzebanie w tych maleńkich ubrankach sprawiło mi wczoraj ogromną przyjemność. Nie mogę się doczekać aż wezmę na ręce mojego kochanego bąbelka.
Dzisiaj w nocy nie mogłam za cholerę spać, ciągle się kręciłam, było mi gorąco, w końcu siku musiałam iść i tak w kółko. Poza tym moja żabka największą zabawę ma wtedy kiedy akurat mama idzie spać :)
Nie chcę żeby ktoś pomyślał, ze jestem jakaś nawiedzona, ale odkąd byłam ostatnio w szpitalu zaczęłam codziennie odmawiać przeróżne modlitwy za moje dziecko. I wiecie co? Bardzo mi to pomaga. Po prostu wiem, że ktoś nad nami czuwa i jestem spokojniejsza.

anemic Wielkie chcenie ... 30 marca 2017, 11:37

We wtorek była w klinice, u dr Czerwińskiej. Wizyta trwała może z 10 min.Info od dr Cz. " no to stymulujemy się, pozniej podgląd, pozniej pobraie i transfer". Aaaaaa czekałam na tak bogatą iformację :D Bardziej pomocna była pani w recepcji, która dała umowy, kazała poczytać i dzwonić z pytaniami.

Zdecydowaliśmy się rozpocząc stymulację w maju. Więc jakoś w czerwcu powinnam mieć transfer. W maju mam się pojawić około 20 dnia cyklu, żeby sprawdzić jak sytuacja i rozpisać leki.
W maju zaczyna się u mnie gorący okres w pracy i trwa do października. CZerwińska mówiła, że po transferze nie trzeba jakoś mega wypoczywać, ale jeżeli będę chciała l4 to dostanę. Zastanowię się nad tym.

NW Dorastanie 26 maja 2017, 11:41

Ciąża rozpoczęta 9 lutego 2017

12 dc

Mam płodny śluz
Energia dalej mnie rozpiera, mimo że nadal za dużo pracuję. Ale się wysypiam.
Biorę tych ziół tyle, że nawet nie wiem, które zadziałają. Jutro jadę na badania i zobaczymy czy coś ten testosteron spadł czy nie.

Wytrwale serduszkujemy - i to bez przymusu <3 Miałam obawy jak to będzie, bo Mąż wstaje o 4 i wraca o 20, ja trochę dłużej śpię, ale też wracam o 20, wczoraj po 22. Może tak stęsknieni jesteśmy po całym dniu?
Czasem odnoszę wrażenie, że za czasów panieńskich spędzaliśmy więcej czasu razem. Hmmm. Ale jak już w końcu wykończymy dom, odetchniemy i dopiero wtedy zaczniemy żyć pełnią życia, swobodnie, po swojemu. Ważne, że sprawy posuwają się do przodu :):)

Zawodowo mam zajęcie. Przynajmniej jak będę wytrwale pracować, nie będę musiała obawiać się o gotówkę, bo jedna propozycja następuje po drugiej tak po prostu. I nie mam czasu na zamartwienia.

Gwarancji żadnej nie mam, ale najważniejsze to nie poddawać się wątpliwościom.
Przed świętami dowiem się, czy ten cykl okaże się szczęśliwy <3 Bardzo bym chciała.

Iw-onka Starania po 40-tce 30 marca 2017, 13:29

Tylko 1cm ogromnego szzęścia

Dooti Czekając na cud... 30 marca 2017, 14:07

Ciąża zakończona 30 marca 2017

Plamienie w kolorze kakaowym on :\

ladypower Ładowanie Bąbla:) 30 marca 2017, 15:45

24dc

Pojawiło się plamienie. Dziwna ciemna wydzielina. @ będzie już dziś lub jutro. Brzuch boli miesiączkowo. Tak więc witam się z drugim @ od poronienia. Oby to ostatni. Ten cykl króciutki, może już następny cykl, okaże się bardziej ustabilizowany. Od 2 dni pobolewa ząbek, albo dziąsło...sama nie wiem.
Dziś są już do odebrania wyniki posiewu, boje się po nie jechać. Mimo, że były zrobione na wszelki wypadek to jednak strach jest.

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 30 marca 2017, 17:27

IUI zrobione... pecerzyki 26mm jeden juz zmienil ksztalt wg lekarza w przeciagu kilku godzin powinien peknac...

jednak dzisiaj ciagle mnie kluje i boli wiec one jeszcze nie pekly...boje sie ze nie zdaza peknac...boje sie znow rozczarowac chcialam nie myslec o tym ale sie nieda...

pati87 kolejne starania, czy warto? 30 marca 2017, 20:09

37t0dz
21dni do tp

Bylam dzis na wizycie u ginki na nfz. Wg niej szyjka ma 2.5cm i jest zamknieta. To ze sie skrocila od wtorku to ogarniam ale ze sie zamkneła to nie.
Z drugiej strony co za roznica. I tak dopiero jak mi wody odejda lub jak skurcze beda regularne to mam jechac na IP bo na razie moge byc spokojna. Bo i tak nie wiadomo kiedy sie zacznie.
Mialam tez ktg. Tetno ok. Skurcz 1 na 60 mialam ale go jakos nie czulam.

W sobotę ide na 11 na USG na nfz. Mam cicha nadzieję ze corcia podrosla.

No i kolejna wizyty na nfz i prywatnie mam 11.04 o ile dotrwam :) zobaczymy?


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2017, 13:09

Balladyna Małe szczęście!! 30 marca 2017, 20:26

5 dzień

I jest Michalińcia na świecie!

Ale od początku...
W sobotę 25 marca z samego rana nic nie zapowiadało pojawienia się Michasi na świecie. W okolicy 10:00 zaczęły się drobne pobolewania. Co 5-6 minut. Nie nastawiałam się zupełnie zniechęcona już do wszystkiego. Planowaliśmy upiec ciasto i zrobić donuty w czekoladzie. Pojechaliśmy do Biedronki na większe zakupy.Już tam, między alejkami, musieliśmy robić przerwy, bo czułam ból. Nie jakiś wyjątkowo mocny i bolesny, ale jednak. Po powrocie skurcze były co 3-4 minuty i trwały około 30 sekund. Nadal myślałam, że to straszaki, więc wzięłam kąpiel. W czasie kąpieli trochę się wyciszyły, ale nie zniknęły. Ustaliliśmy, że czekamy do 16:00 i będziemy jechać do szpitala. W między czasie obejrzeliśmy skoki narciarskie, skakałam na piłce, a na skurczu Maciek masował mi krzyż, bo skurcze robiły się coraz mocniej dokuczliwe. Po 15:00 okazało się, że zaczął mi odchodzić czop. Umierałam ze szczęścia, że wszystko rozpoczęło się samo. Jeszcze przed 16:00 ruszyliśmy w drogę.

W szpitalu na Izbie Przyjęć położna mnie zbadała, powiedziała, że rozwarcie na palec i kazała wypełnić tonę dokumentów. Dostałam szpitalną koszulę i hop na porodówkę.Tam trafiłam na KTG, już na fotel do rodzenia. Skurcze się nasilały, a na KTG ciągle płasko. Okazało się, że mam skurcze dołem brzucha i w krzyżu, a KTG łapie skurcze z góry brzucha. Pozwolono mi zejść ze stołu i pospacerować po korytarzu. Dostaliśmy nasz pokój, gdzie czekaliśmy na rozwój sytuacji. W międzyczasie dostałam lewatywę i wzięłam prysznic.

O 20:30 znów na salę porodową. Znów brak skurczy. Tętno małej wysokie, zawsze powyżej 180. Dostałam tlen do wdychania. Przyszedł lekarz i zbladłam. To ta sama nie miła doktor, która jak jechaliśmy na IP, była mega chamska i arogancka. Postanowiła zbadać rozwarcie. Zrobiła to tak boleśnie, że wydzierałam się jakby mnie ktoś ze skóry obdzierał. Przebiła mi pęcherz płodowy. Wody zielone, widocznie Misia zrobiła kupę jeszcze w brzuszku. Po nogach poleciał gorący płyn. Szyjka nadal jest, źle skierowana w stronę krzyża, rozwarcie się nie powiększa. Decyzja o oxytocynie. Podłączyli ją o 20:55.

I zaczął się koszmar. Najpierw nic się nie zmieniło. Dawka 0,6. Po 15 minutach doktor kazała zwiększyć dawkę. Koniec końców skończyliśmy na 8. Z każdą chwilą skurcze się nasilały. Walczyłam z organizmem, wmawiałam sobie, że kroplówka nie zadziała, bałam się. I słusznie. To jak mocne skurcze nadeszły przerosło moje oczekiwania. Krzyczałam, wiłam się, błagałam o śmierć.Położna zbadała mnie około 22:00 i mówi, że mam 4cm. Zaproponowała mi gaz. Pomógł na kilka pierwszych skurczy, odciągał moją uwagę, byłam ja i dźwięk wdychanego i wydychanego powietrza. Po kolejnym zwiększeniu dawki nie pomagało nic. Na skurczach darłam się w niebogłosy, łamałam Maćkowi palce. Między skurczami wentylowałam się i traciłam przytomność.Czas między skurczami (a skurcze były co minutę) zamiast wykorzystać na wypoczynek, ja drżałam na myśl o kolejnym skurczu. To był tak silny, tak traumatyczny ból, że nawet nie umiem go sobie wyobrazić. Chciałam autentycznie umrzeć.

O 23:00 przyszła doktor. Błagałam ją by przestali, żeby ją ze mnie wyjęli, że nie dam dłużej rady. Zbadała mnie, okazało się, że mam rozwarcie na 3cm. W środku umarłam. Bałam się,że każą mi robić to wszystko kolejne godziny, a ja naprawdę nie byłam już w stanie. Nawet nie do końca pamiętam co tam się działo. Byłam wymęczona. Decyzja o cesarskim cięciu, z powodu braku postępu w porodzie. Umarłam ze szczęścia.Cesarka oznaczała znieczulenie. Znieczulenie oznaczało koniec tego wszystkiego. Podpisałam jakieś papiery. Zgodziłabym się w tamtym momencie na wszystko.

Podpięli mi wenflon. Odpięli oxy. Nadal cierpiałam na skurczach. Liczyłam ile skurczy zostało do momentu w którym zacznie się operacja. Słyszałam jak dzwonią po anestezjologa. Chciałam żeby już był. Przenieśli mnie na łóżko. Maciek przyniósł pojemnik na soczewki. Zdjął mi biżuterię i wsuwki. Trzymał mnie za rękę i chyba mnie pocieszał. Pojechałam na salę cięć.

Tam mnie przenieśli na kolejne łożko. Lekarz badał mi kręgosłup żeby wiedzieć gdzie się wbić. Skurcze przychodziły raz za razem. Cierpiałam, bo jednocześnie chciałam żeby jak najszybciej się wbił ze znieczuleniem, ale z drugiej strony nie mógł tego zrobić jak miałam skurcz. W końcu się wbił. Był mega przemiły, tłumaczył mi wszystko co robił, krok po kroku. I zaczęłam czuć drętwienie w nogach i wiedziałam, że to już koniec. Koniec bólu i nie może być gorzej. Urocza pielęgniarka cały zabieg gładziła mnie po ręce. Czułam jak mnie przecinają, coś tam grzebią, ale w ogóle nie bolało. Zasłonili mnie zasłonką i nic nie widziałam, co tam się działo. Żartowali do siebie, była wesoła atmosfera. Nagle szarpnięcie, ale chyba coś utkwiło, kolejne szarpnięcie i zaraz płacz.Pociekły mi łzy. Zabrali małą do pokoju noworodków i słyszałam jak płacze.Wszystko mi było jedno co ze mną robią. Słyszałam małą i wiedziałam, że jest już z tatą. Za chwilę przynoszą takie maleństwo. 3500g, 57cm 10/10. Poprosiłam żeby pokazali ją bliżej, bo nie mam soczewek. Nie wiele pamiętam.

Zawieźli mnie do sali pooperacyjnej numer dwa. Tam już był Maciek i moje rzeczy. I cudowna położna pani Lucynka, która opiekowała się mną jak własną córką. Przynieśli mi maleńką, przystawili do cycka. Potem ją zabrali, Maciek był ze mną jeszcze z godzinę. Potem go wygonili. Nie mogłam nic pić, a cała nadal dygotałam, po tej cesarce. Przynieśli mi wodę destylowaną, którą potem zwróciłam. Nie czułam nóg, nie czułam niczego od pasa w dół. Leżałam goła i było mi wszystko jedno. Całą noc nie spałam.

Nigdy więcej nawet prób porodu naturalnego. Kolejny poród to cesarskie cięcie.

Michalina Anna, 25.03.2017, 23:35
57cm, 3500g, 10/10
Moje największe szczęście <3

2 dc
Ten miesiąc będzie moim miesiącem... Tak musi być i koniec...!!

Nie wiem, dlaczego nie pisze.
Dzis w nocy mialam koszmary, cos jak dziecko Rosemary.
Wszyscy klamali ze nie ma dziecka, nawet prezydent z prezydentowa.
Obudzilam sie z checia do placzu.
19 dni do terminu.... szok i oczekiwanie.
Strach i radosc.
Zle samopoczucie mi doskwiera wieczorami, obrzeki, dusznosc, bol miednicy. Pozycja horyzontalna najlepsza.
102 w pasie, 71 kg...
G jest dla mnie bardzo dobry i pomocny. Kocha mnie, tak i jak ja Jego.
Ja tu dylematy moralno religijne w glowie rozwazam, a taka kotka czy sie modli? Nie, a rodzi koty? Tak i to z powodzeniem.
Tak nam lby zryli tym podporzadkowaniem wierze. Czlowiek ma wolna wole i nie powinen czuc strachu w etyce chrzescijanskiej.
Bog jest miloscia a nie karzacym katem.
Dla dziecka wszystko juz jest przygotowane poza matka :)
Kompletnie o tym nie mysle co bedzie bo i tak bedzie.
Dobrze ze ojciec dziecka ogarniety, przynajmniej za takiego sie podaje ;)
To juz na prawde ostatnie dwa tygodnie oczekiwania.
Jak sie samo nic nie zacznie, kazali sie zglosic w 41 tyg ze wzgl na moj wiek.
Ojojojoj
Czekamy na Ciebie dzieciaku!


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2017, 07:45

102 w pasie, 71 kg...

pati87 kolejne starania, czy warto? 2 kwietnia 2017, 20:16

37t3dz
18dni do tp

Weekend szybko zleciał. Dzis bylam przez 2godziny na zajeciach. Dluzej mi sie nie chcialo bo taka ładna pogoda. Wiec pojechalismy na swoja działkę i rodzicow tzn na ogródki dzialkowe. Potem bylismy u tesciow.
Święta za 2tygodnie.
Ciekawe czy już corcia będzie z nami na święta?
Czas pokaze

Temperatura dziś w dół, plamienie póki co trochę słabsze niż wczoraj, ale zobaczymy jak to w ciągu dnia będzie wyglądało, nie robię sobie większych nadziei. Wczoraj zrobiłam rano bobo test zółty i allegrowy, w czasie regulaminowym na obu nic się nie pojawiło, jak wróciłam z pracy i znowu na nie spojrzałam, na boboteście wyraźna ( ale i tak ta z kategorii: cień) 2 kreska na allegrowym coś tam widać ale słabej niz na boboteście. Dziś rano zrobiłam allegrowy, bo już nie miałam więcej bobotestów i znowu nic. Ciekawa jestem, czy coś tam w środku mogło się dziać, stad te dziwne kreski po czasie czy może to moja wyobraźnia :) Jeżeli coś się zadziało, nawet jeżeli nic nie wyjdzie to dobrze, może w końcu ruszy z miejsca. Czekam teraz na okres i jak tylko dostanę (pewnie w weekend) umawiam się na wizytę z wynikami badań do IUI i będę chciała w kwietniu podejść do IUI po raz pierwszy.

27 DC, 13 DPO
Wczoraj plamienie było intensywne, dziś póki co jest znikome, temperatura nieznacznie ale jednak w dół, szyjka macicy miękka i położona średnio. Nie mam siły wyszukiwać się objawów ciąży czy okresu. Po za plamieniem objawów brak, zero bólu brzucha, napięcia w piersiach itp.
Ale towarzyszy mi rozczarowanie :( i mąż też jakiś smutny...
To całe staranie to bez sensu, chociaż czy można się załamywać po 2 próbach?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)