26 tydzień 2 dzień
96 dni
Obudziłam się z taką refleksją, że człowiek to jednak głupi jest, a przynajmniej ja..
Koniec z zamartwianiem się. Miałam dzisiaj dziwne sny, ale wiem, że śnił mi się Bóg. Obudziłam się z takim uczuciem, że Bóg zasadził mi wielkiego kopniaka i powiedział żebym się nie martwiła, bo przecież wszystko będzie dobrze. Może to tylko moje wymysły, ale chcę wierzyć w to. Bo przecież już za 3 miesiące przytulę swoją dziewczynkę 
28 DC, 14 DPO
Moje ciało chyba sobie ze mnie kpi, wczoraj plamienie, dwa dni temu plamienie, szyjka nisko miękka, dziś? Wysoko, ewidentnie twarda, nie wiem czy zamknięta, temp. znowu w górę. Ale brzuch lekko mnie ćmi czasami jak na @. Sama nie wiem, nauczona wcześniejszymi cyklami nie chcę robić testu bo po teście zawsze @ przyszła więc póki co nie robię nic tylko czekam na rozwój wydarzeń. Z mężem jak na złość ciche dni 
Jadę po materiał na zasłony i dziś akcja "WIOSENNE PORZĄDKI" muszę szafę uporządkować, wywalić ciuchy których nie noszę.
Miłej soboty kochane, buziaki
trzeci dzien i cztery negatywne testy pozniej, a okresu brak
coraz bardziej sie nakrecam
absolutne zero objawow, jakichkolwiek
nie wiem, czy u mnie w sobote robia bete, bo moze bym poszla
po raz pierwszy od tych 4 lat staran spoznia mi sie okres i sie nakrecam strasznie
bo w sumie to ten cykl myslalam, ze stracony, bo nie umialam okreslic owulacji,
LH testy wszystkie wychodzily negatywne.
Tylko raz w tym miesiacu uprawialismy sex i to pewno duzo przed owulacja, a wiec skoro owulacja mi sie przesunela to i okres pewno tez, stad ten poslizg 
14t5d
Dawno nie pisałam, więc czas nadrobić. Badania prenatalne jak i test pappa wyszły wzorowo:) Wczoraj dowiedzieliśmy się na usg, że będzie chłopak! Biedna moja mama...7 wnuk będzie i żadnej wnuczki;p Oczywiście na 100% pewnie dowiem się na połówkowych, ale lekarz powiedział, że to mało prawdopodobne by dziewczynka miała tak przerośniętą łechtaczkę;p
Czuję się bardzo dobrze, od 10 tygodnia nie mam mdłości, nie boli mnie również brzuch ( w sumie brzuch to od początku mnie nie boli), piersi też w ogóle nie bolą ( ale są dużo większe:D). W zasadzie czuje się nieciążowo;p Waga jak na razie w miejscu stoi, brzuch leciutko do przodu wyszedł, ale w zasadzie nikt tego nie widzi oprócz mnie;p
No i będzie Staś
Na Marysię musimy poczekać jednak;p
Moja senna nauka od Boga:
- Boże dlaczego ja muszę nieść ze sobą łopatę, a moja koleżanka nie dźwiga niczego?
- Po prostu czasem niektórzy ludzie dobrze wyglądają z łopatą i to wcale nie oznacza, że łopata to coś złego.
Dziękuję za naukę 
Oddałabym wszystko żeby to nie była prawda...
a jednak...
Zabieg odbył się we czwartek, od razu wieczorem wyszłam do domu, po wypis idę w poniedziałek. Skierowanie do poradni genetycznej mam już w ręce, w poniedziałek będę dzwonić żeby umówić się na wizytę. Nie zostawię tego tak...
jest mi tak cholernie ciężko. Ja już nawet nie płaczę, po prostu nie mam na to siły, już mi to nie pomaga. Otoczyłam się murem obojętności...tak mi łatwiej...ale boli, bardzo boli...
Fizycznie czuję się dobrze, krwawienie bardzo małe, czasem zaboli, zakłuje gdzieś w brzuchu, czasem dół pleców...da się przeżyć...ale tego ukłucia w sercu już nie, aż dech czasem
zapiera...
Odkładamy starania na bliżej nie określony czas...mamy się zrelaksować i wrzucić na luz...to zalecenie doktorka...w miedzy czasie ogarniemy genetykę, pewnie też głębiej immunologię...gdzieś musi być przyczyna
jakoś się trzymam, po prostu muszę, nie mam wyjścia...
37t2dz
19dni do tp
Bylam dzis na USG fakt ze zrobione przez innego gina i na innym sprzecie ale wyglada na to ze corcia od wtorku urosla z 2400g na 2600g ciesze sie z tego bo balam się ze nie przybiera na wadze.
Szyjka dzis miekka 25mm i zamknięta.
To teraz pozostalo mi czekac do 2wizyt w dniu 11.04. Lub ewentualnie do porodu jak się wczesniej zacznie.
W środę wreszcie będzie podloga robiona (bo sąsiad nas zalał) takze dobrze by bylo zeby corcia jeszcze trochę wytrzymala w brzuszku bo podloga będzie robiona tam gdzie łozeczko ma stac. No i mąż musi byc przy robieniu tej podlogi zeby pilnowac domu. Wiec w sumie najgorsza opcja to poród w 5.04 pod względem organizacyjnym, chociaż z drugiej strony to ładna data
bo w tym dniu są moje urodziny. Ale do tp jeszcze trochę wiec szanse są ze się z tą podlogą wyrobimy zanim corcia będzie na swiecie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2017, 14:51
Dziś wyrwałam 8 czekałam z nią długo bo a może ciąża to nie wolno ale ciąży jak nie było tak nie ma a ząb już tlil postanowiłam że czekać dłużej nie będę bałam się jak nie wiem co ale dałam radę jeszcze jest ok bo działa znieczulenie ale podejrzewam że wieczorem będzie sajgon
Młody już prawie zdrowy pierwsze krostki zmieniają się już w strupki ale dalej jest cały w fioletowe kropki a mąż zapobiegawczo już bierze leki przeciwwirusowe
Na ten cykl się za bardzo nie nastawiam przytulanki były tylko dwa razy a z tą ospa to może i lepiej czekam spokojnie na @
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2017, 13:51
I dupa.
Za wcześnie, żeby stwierdzić działanie ziół. Testosteron jeszcze wyższy niż w styczniu
Fakt, że badałam w innej fazie cyklu, no ale...
Tsh wskoczyło w normę, mam 0,6 z hakiem zamiast 0,007. Za to Ft4 niżej, niż w styczniu. Moja tarczyca chyba potrzebuje więcej odpoczynku.
Jest sobota, właśnie kończę pracę, jeszcze muszę posprzątać nieco, znowu będę na wariata wszystko. Już czuję zmęczenie tym tygodniem. Marzę o tym, by odpocząć w niedzielę. Mam nadzieję, że mąż nie wymyśli nic za moimi plecami bo się wkurzę. Muszę się zregenerować. MUSZĘ.
I owulka chyba będzie później, temperatura dalej leży i kwiczy a ja w ogóle nie mam śluzu rozciągliwego.
1d.c. 4c.s.
Miałam rano robić test ale w nocy zaczęła sie @ nic dodać nic ująć 
Trochę byłam zawiedziona wiadomo, mimo że nastawiałam się na @ to tak podświadomie nadzieja była do końca.
Cóż, nowy cykl nowa szansa...
W tym cyklu będę stosować inofem (już zamówiłam rano żeby dodać sobie otuchy) podobno ma świetne recenzje. Pożyjemy - zobaczymy.
2 dc
Czas coś zmienić, bo robię się nudna dla samej siebie...
Czas wrócić do muzyki, którą kocham. Filmów, które lubię oglądać. Pasji, które dają mi szczęście.
Odrodzić samą siebie, a dopiero w drugiej kolejności myśleć o rodzeniu drugiego dziecka. Bo mamuśkuję, że aż nudzę się sama ze sobą... zatracam siebie... a już nie potrzebuję spędzać wieczorów na parentingowych stronach, Artuś jest dużym chłopcem, ogarniam większość spraw, potrzebuję odświeżenia, zmiany kierunku dla siebie
Niech to drugie dziecko będzie miłą niespodzianką, szczęśliwym losem, nie celem, bo oszaleję... a któż by chciał począć się w łonie nieszczęśliwej, niespełnionej mamy? Zatem czas na zmiany i to nie aprilisowy żart 
Przylazł@.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2017, 20:05
20 dzień Cyklu.
Jeryyy jak mnie jajniki bolą....
Raz lewy raz prawy
Ale ten prawy to dzisiaj daje popalić..
Oby ktosik z tego wyszedł..
Niestety IUI nie było i na razie nie będzie do lipca. musimy wstrzymać sie z naturalnymi staraniami także na ten okres 3 mies...
powód? nie przechodziłam różyczki co oznacza że nie mam przeciwciał w organizmie, niestety także nie byłam szczepiona za dziecka na różyczkę a lekarz nie może wykonać zabiegu ponieważ w przypadku jak zachoruję na tę chorobę to jest za duże ryzyko wad płodu... jak ją to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły...za co znowu stawiane są mi kłody pod nogami... czemu znowu trzeba odkładać starania...Muszę się jak najszybciej udać do przychodni aby wykonać szczepionkę a na razie muszę przejść przez to jakoś psychicznie. i rzucić się w wir planowania wyjazdu w góry w czerwcu...
Pewnie że z jednej strony cieszę się na wyjazd bardzo się cieszę ale kurcze to nie tak miało być..
nie mam siły więcej napisać łzy mi się cisną do oczu...
Wczoraj bylismy oierwszy raz w trojke w Pucku
alez to byl dzien! Pojechalismy po babcie ktora byla na rehabilitacji
bylismy najpierw u mnie w pracy a lotem poszlismy na ZIUM
czyli na plac zabaw ktory jest odrazu naprzeciwko 

Tomusiowi spodobalo sie obserwowanie aut na myjni 






Po obiedzie trenowaliśmy jeżdżenie na rowerku na dworzu 



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2017, 16:48
Dzis mielismy prawdziwa wiosne!
Kolejny dzien prob z rowerkiem 






Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2017, 21:29
Oto nadszedł ten piękny dzień. Leżę na sali przedporodowej, odeszły mi wody, rozwarcie na 1cm.
Dziś poznam mój cały świat
35t3d
Mała chyba zeszła niżej. Rzadziej się duszę,za to w szyjce częściej kłuje, hemoroid bardziej wkurza, chodzę jak totalny pingwin
Kopy w żebra dostaję nadal, ponadto się skubana przeciąga, chyba myśli, że mama z gumy jest
Pogoda dopisuje, kwiecień zaczął się cudownie
To chyba będzie już na zawsze mój ulubiony miesiąc. Nadal do dopięcia ostatnie guziki, jakoś weny brak. Mąż otworzył pudło z kuchenką i prawie padł jak zobaczył ilość części
Nic to, będzie składał.
Zosia wczoraj spędziła cały dzień na dworze, od mojej mamy dostała barbie, ochrzciła ją Elzą i cały dzień się nią bawiła, w tym śpiewając sobie pod nosem "mam te moc, mam te moc"
Cudownie jest mieć ogródek. Gdyby dom nie był taki do dupy, byłabym zachwycona. Można się walnąć na kocyku, a młodzież lata, robi babki w piaskownicy, skacze na trampolinie, podlewa drzewka swoją małą konewką, biega po namiotach, patrzy na pociągi za płotem, spokój... Tak padła, że nie obudziliśmy jej nawet grając ze znajomymi w gry tuż za ścianą. Co prawda potem w nocy wzięłam ją do siebie, bo zaczęła się budzić, ale wczorajszy dzień to czysta radość życia. I pierwszy grill w tym sezonie
A dzisiaj już wybyła z tatusiem na rower. "Zosiu, idziesz z tatą na duży rower?" "idem. Tilko najpielw omlecisza źjem"
Ma coraz fajniejszy kontakt z tatusiem. Trochę się chłopak naczekał na względy córki, ale dzisiaj poleciała go budzić, wcisnęła mu lalę do ręki i z chęcią wybyła tylko z nim na przejażdżkę
Jest nadzieja że będę miała troszkę czasu dla Izy jednak
Och, dzisiaj jestem naćpana miłością i zadowoleniem z tego jak wygląda moje życie
Latoooooooo!!!!
27dc
12dpo
@ ,wbrew moim oczekiwaniom, nie przyszła. Brzuch ćmi miesiączkowo, biały śluz i temp skoczyła. Jednak poronienie wiele zmieniło w moim cyklu.... nie znam już mojego ciała,czego mam się spodziewać....załamka:( Dziś zaczynam dwu tygodniowy maraton nocek przedświątecznych. Z jednej strony się ciesze, bo w nocy pracuje się lepiej. Dyr. się nie pojawia i nie wymyśla swoich dziwactw. Straszna kobieta:P
A ta druga strona medalu spowoduję mega zaburzenia w moim organizmie, będę przemęczona, nie wyspana i przepracowana. Mierzenie temp. zapewne nic nie da. Obiecałam sobie że nie będę się tak zatracać, ale nie umiem robić czegoś na pół gwizdka. Po co mi te obietnice???
miłej niedzieli:)
nie poszlam na bete
ale za to przyszedl w nocy okres i mnie poczestowal wszystkimi objawami od biegunki, przez migrene, az po wymioty. Leze i zdycham!
Matka Natura jest jednak wspaniala 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.