zalamka totalna...jescze tak nie mialam...jeszcze tak ciezko mi nie bylo...dzisiaj mialam kilka godzin w pracy w maluszkach...bylo mi okropnie zle...serce mi pekalo...
jestem sama w domu bo pawel w szpitalu...nie musze sie kryc nie musze sie trzymac...przekraczam prog domu zamykam za soba drzwi i momentalnie sie rozsypuje...nie mam z kim pogadac o tym wszytkim mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie...brakuje mi meza...masakra tak bardzo mi ciezko
No i nici z mojego planu. Doktor stwierdził,że trzeba jednak tego mięśniaka wyciąć bo bez tego się z miejsca nie ruszy. Mam już termin na wrzesień.Ale teraz mnie dopadły wątpliwości, strasznie się boję bo doktor wcześniej mówił,że jest ryzyko utraty macicy.Jak coś pójdzie nie tak to zostanę bez żadnych szans.A u mnie to przeważnie jak coś może iść nie tak to idzie.Na razie to nie wiem co robić.
Wczoraj doktor widział na usg piękne jajeczko ale chyba i tak nie szans na ciążę.Tsh mi spadło katastrofalnie, muszę brać mniejszą dawkę letroxu.Ech, sama nie wiem co będzie.
Odzywam się wywołana do tablicy - cóż szlacheckie pochodzenie mi służy. Niestety inseminacja do której podeszliśmy w Polsce w poprzednim cyklu zakończyła się fiaskiem. Wracam co diety, leków i nauki pozytywnego myślenia
Zanim podjdziemy do in-vitro spróbujemy wszystkich innych alternatyw ...
Do boju zatem 
Jak będę miała dłuższą chwilę naskrobię coś więcej 
Wykres nie pozostawia złudzeń.. Widocznie pozytywne przeczucia nie wystarczyły.. Lecę w dół z wysoka czekając na czerwoną damę 
to jakas masakra,
wczoraj po przyjsciu do domu, od razu do lozka i zasnelam w 3 sekundy.
Dzisiaj rano, czuje sie jakbym wczoraj zrobila 1000 brzuszkow i dostala piescia w brzuch.
Chodze jak jakas przygarbiona staruszka. I to nie jest bol, jak podczas miesiaczki, tylko jak zakwasy w brzuchu.
Zdecydowanie niemile doswiadczenie.
No i oczywiscie owulacja sie zbliza, pecherzyk dominujacy 12,4mm (10dc) i od piatku mam wznowic wspolzycie, tylko kurde jak mi ten bol nie przejdzie to nic nie wznowie i bede sie tylko uzalac nad soba.
27 tydzień 5 dzień
86 dni do porodu
65 dni leżenia
14 dni do wizyty
Wczoraj był znowu lekki dołek, ale przeszło. Już jest lepiej.
Skończyłam robić sobie paznokcie u drugiej ręki, czyli są już całe zrobione. Nawet ładne wyszły patrząc na to, że były robione na leżąco
Mama mnie znowu podniosła na duchu. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Ona w ciąży z siostrą plamiła praktycznie co miesiąc, a i tak chodziła i nie leżała. Z resztą wasze historie też podnoszą mnie na duchu
Przecież moja ciąża też zakończy się szczęśliwie 
Ciąża. 9 miesięcy stwarzania świata.
Dzisiaj mam dostać okres. Czekam. Znowu zmierzyłam sobie temperature tym razem przed wstaniem z łóżka, dwa razy raz przed 6 rano później około 10. Pierwsza 36,6 druga 36,7. Co prawda nie mierzyłam temp cały cykl więc nie mam pojęcia czy spadła czy nie ale kobiety w ciąży niby powinny mieć temp. równą lub wyższą 37. Także no czekam dalej bo raczej nic z tego. Chyba jak nigdy w tym cyklu bede ryczeć. Za bardzo się nakręciłam.
W sumie nawet w nocy nie mogłam spać bo myślałam czy dzisiaj ten okres przyjdzie czy nie. Oby tylko od tego stresu się nie spóźnił. Jeżeli już ma być to niech przyłazi o czasie.
1 d.c
12:11 dobra po ptakach, wsadziłam palucha i w środku już jest krew........
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2017, 12:43
Już blisko do terminu @... spisałam ten cykl na straty, bo w pobliżu owulacji kochaliśmy się tylko raz
wydaje mi się, że owulację miałam 17 dc (bolało mnie bardzo podbrzusze) a dzień wcześniej było przytulanko. I już tak się nakręciłam, że pewnie się uda... a teraz 23 dc a tu cisza... zero objawów... od wczoraj mam zły humor z tego powodu
aż się boję nadejścia @. Testu robić nie będę, bo wolę dostać wcześniej @ niż zobaczyć I kreskę na teście. Jakoś ten widok mnie ostatnio przytłoczył....
Cyce bolą okropnie.
Ból podbrzusza chwilowo ustąpił.
Leżymy z Mężem w łóżku. Już nawet nie pamiętam czy rano, czy wieczorem i on wtedy rzecze: zrobisz be ce ha i będziemy wszystko wiedzieć.
Ja sobie myślę: WTF?
Oddałam krew na betę, przy okazji zawiozłam mocz do badania. Urolog kazał powtórzyć wyniki, ze względu na moje nie do końca wyjaśnione objawy, które miałam miesiąc wcześniej. Tak więc przy okazji upewnię się, że mój układ moczowy śmiga.
Dobrze, że jest coś takiego jak beta, która da jednoznaczny wynik, bo testy ciążowe bawią się ze mną w prima aprillis.
albo trzeba będzie iść po rozum do głowy i tuż po odczytaniu wyniku wyrzucić je do kosza. Albo jeszcze lepiej, spalić w piecu. I nie oglądać. Bo druga kreska po czasie można znaczyć tyle co nic, a ja, głupia baba, pełnia nadziei jestem jeszcze bardziej pełnia nadziei i czuję się, jakby była trochę w ciąży.
A tak przecież nie można.
29t1d
Już nie moge sie doczekac tego 30tygodnia. 30tydzien,to juz brzmi tak powaznie. No i w 30tygodniu podgladamy maluszka,zobaczymy co tam z nereczkami i czy Oskarek nadal jest Oskarkiem czy Nadia
przyznam ,ze matka zaszalala. Pani doktor jak powiedziala ze na 80% chlopczyk to nakupowalam z ojcem ci samych ubranek niebieskich,szrych,moro i w dinozaury 
Wcinamy teraz borowki,chyba moje dziecko je tez uwielbia bo kopie
no i dzis robilismy morfologie a we wtorek wizytujemy u naszej pani doktor.
Dzwoniła babka z poradni genetycznej
są moje wyniki mutacje mthhr, protrombina i leiden są ok
teraz czekamy na wyniki pana
Bajka się skończyła 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2018, 13:16
Chcecie poświrować ze mną?
Ehh... no cóż zacznijmy od "1dc"...
Obudziłam się z brunatnym krwawieniem. W ciągu całego dnia zużyłam 2/3 tego co zwykle w 1dc.
"2dc" do godz16 bardzo delikatne krwawienie... co zwykle 2dc muszę chodzić podwinąć się co 2h bo inaczej się przelewa. 3dc i 4dc jednorazowe plamienie w pracy... Możliwe, że od szarpnięcia palet. Od 35dc cyklu poprzedniego rozpulchnienie pochwy, które trwa do dziś dnia. Początkowo zwaliłam winę na infekcję, lecz znalazłam wykres cyklu sprzed 4 lat,gdzie była infekcja i nie było rozpulchnienia.
Lecimy dalej z tymi wariacjami mojego organizmu. Od 5dc kremowy śluz, od 16dc znów zalewa mnie dużo kremowego śluz. Od 8dc mdłości, które też trwają do dziś. Bardziej lub mniej nasilone, ale wciąż mi towarzyszą.
Ale patrząc na moją temp ciąża jest niemożliwa. Ba! według niej jestem w 3-5dpo.
A teraz najdziwniejsze.
Mój pies, który zawsze z nami śpi,w sumie ze mną zachowuje się dziwnie. W nocy zawsze śpi tak aby pysk był w moim kroku, a gdy leżymy zawsze głowę miał na moim podbrzuszu. Teraz wręcz unika tego rejonu mojego ciała.
Wczoraj drugi raz podczas moich starań... od kilku cykli usłyszałam, że jakoś wyjątkowo świecą mi się oczy.
Chyba muszę iść do psychiatry xD
A z drugiej strony... Tak bardzo bym chciała żeby to była ciąża, albo chociaż żeby w tym dziwnym cyklu się udało...
45cykli to strasznie długo.
Jeśli nie umiecie zajść w ciążę, sprawdzacie hormony, nasienia, wszystko jest ok. to może warto udać się do dentysty. Stany zapalne też mogą wpływać na waszą niepłodność.
38t5dz
9dni do tp
Wizyta poranna na nfz: szyjka miekka, bez rozwarcia. Ktg ok.
Wizyta prywatna o 15ej: szyjka miekka, rozwarcie na 1.5cm do 2cm.
Oczywiście gin prywatny mi znowu powiedział ze niedługo tzn na dniach urodze i pewnie do świąt nie wytrzymam. Tylko ze ja juz mu nie wierzę 
Gin prywatny mi powiedzial ze jak do niedzieli nie urodze to po 8ej mam przyjsc na badanie do szpitala bo akurat będzie mial dyzur.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2017, 16:29
No to od początku
17 dc byłam na usg z powodu za bardzo skąpej @, myślałam że coś jest nie tak ale na wizycie okazało się że prawdopodobnie miałam owulację
ból piersi, który miałam w poprzednim cyklu tak samo przy stosowaniu duphastonu
kłujący ból w podbrzuszu
i nic więcej, czekałam na @ nie przychodziła przez 3 dni po duphastonie
29 dc zrobiłam test, dwie grube krechy i kupa radości
30 dc beta 2375,0 mlU/ml zakres na 5 tydzień ciąży 217-7138
Fasolko rośnij zdrowo,
kochamy Cię mocno,
tak długo na Ciebie czekaliśmy, zostań z nami do narodzin
Ciąża rozpoczęta 12 marca 2017
Nie mam juz sily na IUI...nie mam siły juz w ogole przezywac tych rozczarowan...oficjalnie mam depreche...jeszcze tak zle nie bylo...za kazdym razem jak widze male dzieci najpierw sie do nich usmiecham a potem odwracam wzrok i serce rozpada mi sie na milion kawalkow...jest trudno bo pracuje w przedzkolu a co druga mamam albo z malenstwem albo w ciazy...pffff zakopac sie w koldre i spac...
do tego maz w szpitalu na kolejnych zabiegach siedze w domu sama i rycze...
5t1d wg Belly - 3 dni do wizyty u gina
10 kwietnia - beta 2416 mIU/ml, idę powtórzyć we środę
Póki co bolą mnie tylko sutki i po pracy wracam bardziej wymęczona niż zazwyczaj.
Niech ten czas leci szybciej, chciałabym wiedzieć już że wszystko jest ok!
Mam wrażenie że obraziłam swoją wypowiedzią dziewczynę po in vitro.. Oczywiście nie to było moim celem i teraz mega mnie to męczy.. Postaram się jej wszystko wyjaśnić ale do tego czasu moje myśli chyba zagotują się w mojej głowie.. Głupia nawet porządnego zdania złożyć nie umiem..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.