7 tc (6t0d)
No i zaczynamy nowy tydzień
Pierwszy dzień dziecka z moją Fasolką 
Wczoraj trochę się przestraszyłam, bo zaczęłam plamić. Mam nadzieję, że to tylko normalny efekt rozpoczęcia kuracji duphastonem, bo dopiero dziś trzeci dzień z tym lekiem. Na ulotce jest informacja, że tak się może zdarzyć. Jeżeli to się będzie powtarzało, udam się do lekarza.
Jeśli chodzi o sobotę, powiedziałam moim rodzicom, że zostaną dziadkami
Musiałam to szybko przekazać, bo siostra jak tylko przyjechałam pytała czego się napiję, proponowała mi jakieś naleweczki, które dostała i musiałam się wykręcać
Więc jak tylko wszyscy byli razem powiedziałam i moją mamę zatkało
Pierwszy raz będzie babcią, więc dla niej to jest tak samo ważne przeżycie jak i dla mnie 
W pracy nie mam już motywacji, ciągle myślę o Fasolce, coraz więcej rzeczy zaczyna mnie denerwować (zmiany: nowi menagerowie, którzy nic nie wiedzą i sieją zamęt...) i coraz bardziej się cieszę, że niedługo im powiem o mojej ciąży. Mam nadzieję, że wszystko na usg będzie ok... Mam teraz zaplanowane na 9 czerwca więc muszę wytrzymać, choć bardzo się stresuję.
Miłego dnia 
22tc
No i teraz zaczynamy odliczanie do 23tygodnia.
Biodra bolą ,chyba rosnę
9dc
Dziś wizyta u ginek. Denerwuję się i jednocześnie jestem ciekawa co powie po badaniu i czy pecherzyki rosną i co zaleci na nieregularne cykle.
Od wczoraj mam okropny humor. W nocy aż zaczęłam płakać i przez to jestem niewyspana i z bólem głowy. Tak bardzo myślałam o tym że się nie udaje, że chciałabym żeby mnie teraz przytulił mąż który po tym jak się odwrócił (chwilę wcześniej próbowałam...no wiecie co jak się jest w okresie płodnym )i zasnął. To mnie zabolało, poczułam że tracimy szansę...że już nie działam na swojego męża tak jak kiedyś...
...no i w końcu zasnęłam. A z tego snu obudził mnie mąż który się poprzytulał i nie tylko... Tak więc mężu szykuję się na rozmowę z Tobą!
Ciąża rozpoczęta 6 maja 2017
Maila do immunologa napisałam - powiedział, ze muszę powtórzyć badania bo te ostatnie są już nieaktualne..Badanie mogę zrobić w Krakowie, albo w Łodzi.
Cena z Krakowa - jedno badanie 94 zł, drugie 390 zł- mogę je wykonać od wtorku do czwartku
Cena z Łodzi - jedno badanie 140 zł, drugie 480 zł, tylko w środę mogę zrobić to badanie
masakra
juz nawet nie chodzi o cene, tylko o to że znowu musze brac urlop wrrr
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2017, 12:27
Beta:331
progesteron 17,7
Dziś jade powtórzyć a wyniki pewnie jutro
Wczoraj mieliśmy z mężem rocznicę ślubu już 9 lat jesteśmy po ślubie ale ten czas leci była kolacja z szampanem a po kolacji serduszka miło było choć nie tak sobie zaplanowałam ta rocznicę na poprzedniej obiecałam sobie że na 9 rocznicę będziemy już w czworo albo co najmniej będę w ciąży eh życie nas stawia do pionu czasami..
witajcie 
dzis u mnie w miesicie sie ochlodzilo. boli mnie gardlo, ale rozpiera radosc.
nie uwierzycie, moj przepis na kanapke z uzyciem serka w Almette zajal w konkursie oragnizowanym przez jedna fit bloggerke pierwsze miejsce!!!!! nagroda glowna to voucher o wratosci tysiaca zlotych do uzycia w silowni!!!! wow. jest mi tak mega milo, tym bardziej, ze nie bylo miejsc 2,3 tylko 10 nagrod pocieszenia (materialowa torba na zakupy).
wybrala juz silownie, nie moge sie doczekac jak dostane voucher!!!!! niegdy nie mialam zajec z trenerem personalnym, a miejsce jakie wybralam to nie typoowa silownia, ale bardziej studio odchudzania. wiec przebieram z nogi na noge, bo chcialabym tez skorzystac w ramach nagrody z zabiegow odchudzajacych 
alez wspanialy ten dzien
5 tydz/1dz
Jestem w 6 tygodniu ciazy:D Dzisiaj pojde sie zapisac do GP, ona dopiero da mi skierowanie na scan. Pierwszy scan jest kolo 12 tyg ciazy. Tak to jest w UK.
Jezeli chodzi o objawy to tylko bol piersi z boku. Tak samo bylo w pierwszej ciazy. Bol zaczal sie pod koniec urlopu w Polsce kolo 24 Maja o ile pamietam. Wmawialam sobie, ze to bol zwiastujacy @ nie chcialam sie znowu rozczarowac. Chociaz intuicja mi podpowiadala mi, ze to jest To. Zastanawiajace bylo dla mnie to, ze podczas odwiedzin Brata, na grillu otworzylam sobie Sommersby, wzielam lyk i ledwo zdazylam dobiec do lazienki. Byl to jednorazowy incydent, wiec myslalam ze po prostu mialam taki dzien. Zmiana klimatu itp
Darek szczesliwy, powiedzielismy jeszcze Mamie. Pozostali dowiedza sie jak pojde na scan. W Sobote chyba juz powiem w pracy. Mysle, ze uda mi sie popracowac do 7 miesiaca jak w poprzedniej ciazy
Piosenka towarzyszy mi od kilkunastu dni. Pozytywna energia na dobry dzień! Słowa niech będą dobrą poradą 
Kayah feat. Idan Raichel - Po co
"Wczorajszych mi nie trzeba łez
I dawnych sporów nie chcę też
Nie potrzebuję więcej traum
Nie rozdrapuję dawnych ran
Bo po co
Dziś nie jest wczoraj przecież już
W niepamięć rzucam stary ból
Na co mi zeszłoroczny śnieg
Nie wspomnę żadnych imion też
Bo po co
Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Po co po co po co po co
He!
Po co po co po co po co
Gdy się obudzi w Tobie lęk
Że jutro będzie bardzo źle
Bo wszyscy wkoło straszą Cię
Ty machnij ręką nie daj się
Bo po co
A przecież jutra nie ma dziś
To fajnie jeśli zechce przyjść
Wciąż jutro w Twoich rękach jest
Zrób coś dobrego ocknij się
Jest po co
Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Bo po co
Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Po co po co po co po co
Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Po co po co po co po co"
Jestem...
Wczorajszą beta 135...
Póki co rosniesz kruszynko!!!
I oby tak zostało!!
Co u mnie ???
A no boję się zajebiście się boję ...
Boję się powtórki ze stycznia ...
Boję się o Twoje zdrowie !!!
Boję się reakcji rodziny ...
Chociaż to powinno mnie najmniej obchodzić ... Wiem ...
Ale to nie takie proste ...
Masz już kruszynko siostrę i dwóch braci ...
Rodzina pokiwa głową z politowaniem na wieść o Tobie
Wiem to ...
Boję się również że będzie mi bardzo ciężko ... że sobie nie poradzę ... Że będę zmuszona prosić kogoś o pomoc ... Nie nie finansową bo byt ci kochanie zagwarantuje jak najlepszy ...
Tylko fizyczna pomoc ... Bo twój starszy braciszek jest taaaaki absorbujący ,że czasami nie mam nawet jak wyjść do łazienki ...
Będzie ciężko ...
Ale nic to !!!!
Damy jakoś radę
abyś tylko była zdrowa kruszynko moja kochana :*
Do lekarza pójdę dopiero po 20 czerwca ... Wtedy już powinno być widać twoje bijące serduszko
Czuję się bardzo dobrze ...aż za dobrze ...
36 tydzień ciąży
35 dni do terminu porodu
14 dni do ciąży donoszonej
11 dni do wizyty
No już mogę napisać. Nie chciałam nic wcześniej pisać przez moje swędzenie. Kurwa tak się nakręciłam, naczytałam, że to cholestaza, że mnie nawet faktycznie podeszwy zaczęły swędzić! Zaczęłam beczeć, że nie zniose znowu szpitala, że w końcu kiedy wychodzimy na prostą to musi się coś zjebać itd. Tak się bałam zrobić te próby wątrobowe, że szok. Moja ginka też specjalnie do tego nie podeszła i trochę olała sprawę. A ja ciągle się nakręcałam. No więc takim oto sposobem, nie wiem jakim cudem wczoraj zmusiłam się do pojechania do przychodni na badania. A dzisiaj miały być wyniki. Miały być od 12. Gdy wybiła 12 tak się zaczęłam denerwować, że ja jebie..stopy to mi się całe spociły, jak przed jakąś kurwa maturą. W przychodni okazało się, że akurat moich wyników nie przesłali, bo były prywatnie robione. Boże se myślę.. Ale pielęgniarka podzwolniła i przysłali. Patrzę, a tam wyniki są, ale bez podanych norm. Przyjeżdżam do domu wchodzę na neta sprawdzam normy i okazuje się, że są w normie!!! Nie mam pierdolonej cholestazy!! A moje swędzenie to najwyraźniej po prostu swędzenie ciężarnych! Ja jebie, ale co się nastresowałam to moje.. Więc temat cholestazy odkreślam grubą krechą!
A tak w ogóle w poniedziałek byłam na wizycie. Moja szyjka jest w dalszym ciągu krótka, ale pozamykana i możemy nawet wychodzić na pole na leżaczek
12.06 następna wizyta, odstawiamy wtedy leki i niech się dzieje co chce
tak się cieszę 
Żabko jeszcze tylko 14 dni i możesz wychodzić 
26 tydzień
Zabieram się za ten wpis już od dłuższego czasu. A wiec tak.
Posiew moczu zrobiłam - lekarz dał bez mrugniecia okiem , wyszło że wszytko ok tzn nic nie wyhodowano.
2 tygodnie później zrobiłam krzywą cukrową. Wynik ok.
cukier na czczo 92
po godzinie 158
po 2 godzinach 112
Międzyczasie byliśmy z męzem i synkiem u rodzinki 300km od domu. Podróż zniosłam źle, były straszne korki i przez to podróż przeciągnęła się do 5godzin. Do tego strasznie mnie wytrzęsło. Ostatnie 100km to juz nie wiemdziałam jak siedzieć... brzuch mnie bolał , twardniał co chwilę. Jak dotarliśmy na miejsce musiałam się położyć wziąć nospę. Nastepnego dnia brzuch twardniał tylko sporadycznie. drogę powrotną zniosłam o wiele lepiej. Wybralismy inną trasę aby tak nie trzęsło i robilismy częste postoje.
Wczoraj miałam wizytę u mojego lekarza prowadzącego (tego co przyjmuje prywatnie i robił mi cesarkę).
Omówił badania krwi i moczu. Morfologia ok. w moczu białko ale śladowe ilości wiec na razie się nim nie przejmujemy. Ciśnienie niskie wiec poki co zatrucia ciązowego nie ma. Na usg wszytko ok, mała ładnie przybrała ma już 800 gram i jej wielkośc zgadza się z długością ciązy.
Ze względu na pierwszą ciąze,wcześniejszą cesarkę oraz przez to że ciąza jest po leczeniu niepłodnosci i zaszłam w nią przez inseminację doktor stwierdził, że nie bedziemy ryzykować i rozwiązemy ciąze również przez cięcie. Zrobimy to na początku 40 tygodnia, a że termin mam na 9 września (sobota) wiec cięcie wypada między 1 a 4 września (między piątkiem a poniedziałkiem). Bardzo mi ulżyło gdy doktor tak powiedział. Bałam się że każe mi rodzić naturalnie, bo myślałam że tym razem nie ma wskazań , a ja nie chciałabym powtórki z rozrywki. czyli że poród rozpocznie się naturalnie wieczorem (tydzień przed planowaną cesarką) + cała noc w bólach = brak postępu porodu, kolizja pępowinowa, ja wymęczona na maxa i i tak wykonane cięcie o 9:30 rano. Mam nadzieje, ze donoszę małą do 40 tygodnia i historia się nie powtórzy.
Doktor pochwalił moją wagę, bo od ostatniej wizyty nic nie przytylam, a ogólny przyrost to 4kg. Spytałam go czy nie powinno mnie to martwić ale stanowczo zaprzeczył. Powiedział, że ciąza rozwija się prawidłowo i to jest dowód na to że małej nic nie brakuje i ciągnie ode mnie wszytko to co potrzebuje. A najwiecej kobiety tyją w ostatnim miesiącu i pewnie u mnie tak bedzie.
Sprawdziłam sobie w karcie z poprzedniej ciązy i w 26 tygodniu ważyłam dokładnie tyle samo co teraz ważę, tylko że wtedy miałam już 8kg do przodu a teraz 4, bo wagę startową miałam dużo niższą.
Jestem bardzo zadowolona z wizyty. Oby wszystkie nastepne były takie same 
Kilka dni temu zabrałam się za wyprawkę , a dokładniej za ubranka. Dostałam od koleżanki 5 kartonów ubranek po córkach. Posegregowałam je i wyprałam te najmniejsze czyli od 56 do 62 i jest tego ogrom. Do tego neutralne ubranka po moim synku plus zakupione ostatnio ubranka które wpadły mi w oko. i wyszło mi chyba 5 lub 6 pralek... Pranie i suszenie trwało 2 dni... Teraz muszę to wszytko poprasować, Jezu... ale wiem że musze to zrobić nie długo , bo potem bedzie jeszcze cieżej.
Resztą wyprawki się nie martwię. łózeczko zwykłe do sypialni plus turystyczne w salonie, wózek, leżaczek, bujawka, przewijak, wanienka itd. wszytko jest , bo nic nie wydawałam i trzymałam po synku. Dokupiłam tylko za grosze leżaczek bujaczek w dziewczęcych kolorach, a niebieski pewnie sprzedam. Zostanie mi tylko dokupienie kosmetyków , smoczków i innych drobiazgów. A i kupiłam od znajomej laktator elektryczny miała go jeszcze na gwarancji wiec długo się nie zastanawiałam. Zobaczymy czy bedzie potrzebny... Obym tym razem miała pokarm.
Planuje uszyć dziewczęcą pościel do łozeczka , co najmniej 2 zmiany i zestaw do wózka. A własnie apropo wózka to mój jest ciemnoniebieski marzy mi się nowocześniejszy w jaśniejszych kolorach... zobaczymy jak bedą wyglądały nasze finanse... może się skuszę.
Ale się dziś rozpisałam 
czas brać się za pracę. Desko do prasowania nadchodzę.
15 tydz i 2 dni
kurde napisałam juz taki długi post i mi sie strona cała zamknęła, no by to...
12 maja bylismy na usg prenatalnym wszystko jest ok, małe miało około 6 cm. musialam jechac jeszcze na powtorkę bo nie chcialo pokazac kosci nosowej ale w ostatecznosci kosc zostala potwierdzona
jutro mam juz kolejną wizyte i zobaczymy co tam u malucha słychać i moze nawet dowiemy się z kim mamy do czynienia 
Mikołaj całymi dniami teraz jest na dworze, jest piekna pogoda wiec szkoda nie skorzystać
ładnie się bawi, ma juz piaskownice wiec lubi sie w niej bawic.
tylko kurde z ta mową u niego nieciekawie, bo nie chce mowic. jakis taki zblokowany jest, nawet tata porządnie nie mówi tylko woła łała...eh mam nadzieje ze to sie niedługo ruszy.
ja ogolnie czuje sie tak sobie, martwia mnie zawroty głowy, kilka dni temu z rana nawet zwymiotowałam bo było mi niedobrze. z Mikołajem nigdy mi sie to nie zdarzyło...serce jakos mnie telepocze, wiec sie umówiłam do kardiologa, wole sprawdzic to przed porodem czy mi tam nic nie dolega.
ale z pozytywnych wiadomosci to odebrałam powtórne wyniki badan krwi i moczu ihemoglobina i hematokryt poszło w góre wiec chyba wyniki sie polepszyły
ale zobaczymy jutro co powie gin.
Dzień Dziecka / 4 DPO
Zazdroszczę tym mamuśkom, które mają z kim obchodzić Dzień Dziecka. Powiem Wam, że mam w tym momencie typowy "ból du**" z tego powodu. No, ale nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie... 
Jedynym sposobem na to, aby nie zwariować jest zajęcie się codziennymi sprawami. Jak mówię, tak robię i oddaję się w całości sprawom związanym z budową naszego wymarzonego domku. Jesteśmy dopiero na etapie pozwolenia na budowę. Także przed nami jeszcze dłuuugie, dłuuugie lata... zanim będziemy mieli swój własny domek. Do wszystkiego chcemy z mężem podchodzić na spokojnie i z dużą dawką cierpliwości. Ruszenie z budową jeszcze w tym roku - to jedyna rzecz, na którą bardzo nieśmiało liczę. Zobaczymy, może się uda! Dziś wieczorkiem jadę do gościa, który prowadzi nam dokumentację. Oddaję mu resztę papierków i niech działa 
Słuchajcie, Pani X (pisałam o niej 24.05) zaczyna starania o dzidziusia! Teraz dopiero mi się wszystko klaruje i jestem w stanie w 50% zrozumieć jej wścibskość i niedyskretne pytania w moim kierunku. Może kobieta zwyczajnie chciała pogadać uznawszy, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu? Mam małe wyrzuty sumienia, że wtedy źle ją oceniłam...
"To fakt, a fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem." - Mistrz i Małgorzata 
No i przylazła @ WREDNA MAŁPA!!!!
W sumie, to już nie wiem jak to z tym moim cyklem było, tak jakby się tylko dzień @ spóźnił, albo i wcale biorąc moją niesubordynację w mierzeniu temperatury.
Pozytyw - dni płodne powinny wypaść przed 18 czerwca, więc dobrze, bo wtedy Mąż wyjeżdża na delegację, a 17 mamy wesele mojej kuzynki - chyba dam sobie z czystym sumieniem do wiwatu 
Pozytyw - jedziemy w ten weekend na noc kultury zabawić się w Lublinie, więc nie będzie bolał brzuszek i lepszy komfort
Pozytyw - już dzień bliżej do kolejnego wyczekiwania na brak @
W tym tygodniu Mąż ma odebrać kolejne badanie nasienia. Dr od napro poleciła nam inną klinikę, że niby tam robią najdokładniejsze badanie posiewu, więc teraz czekamy na wyniki
Plan na przyszłość:
1. bez względu na wyniki męża idziemy do kliniki niepłodności (ktoś poleca konkretny namiar w Warszawie?)
2. planujemy działać ze wszech miar, by przysporzyć Najjaśniejszej Rzeczpospolitej MĄDRYCH obywateli, bo obecnie zaczynam powątpiewać w stan intelektualny części naszego społeczeństwa
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2017, 16:11
19 dc 4dpo
Maj raczej nie byl dla mnie hojny... tak czuje...
Grzecznie czekam na @.
Milego dnia dziewczyny :*
Po wizycie u Pana doktora w 20 dniu cyklu - 4cm tobiel na prawym jajniku i skierowanie na laparoskopie w celu usunięcie samego wodniaka. Przeryczałam chyba 2 dni, że znowu będe musiała iść do szpitala, ale coś mnie tkneło i zadzwoniłam do swojej ginekolog w innym mieście, która mi robiła pierwszą laparoskopie i chciałam żeby ona mnie jeszcze raz zbadała i ewentualnie wykonała tą operacje. Wczoraj byłam u niej na wizycie, torbieli już nie ma i do końca pewna nie była czy to w lewym jajowodzie to wodniak więc powiedziała, że skonsultuje to z innym lekarzem pokaże zdjęcie i do mnie zadzwoni z ewentualnym terminem operacji. Dziś telefon i okazuje się, że to coś w moim lewym jajowodzie ma być do obserwacji bo jest to małe (ma jakieś 3mm) i jeśli bym się zdecydowała na in vitro to mi usunie, ale cały jajowód, bo i tak on już nie wróci do swojej pierwotnej funkcji. Kazała iść do lekarza i monitorować cykl i zacząć leczenie. Ponadto Pan dr S. na podstawie jednego badania prolaktyny przypisał mi bromergon który opóźnił mi @ o prawie tydzień. Pytając swojej ginekolog czy muszę brać ten lek, bo żołądek mnie boli i źle się po nim czuje odpowiedziała, że generalnie nie powinien mi przypisywać tak mocnego leku po 1 badaniu prolaktyny gdzie była podwyższona nieznacznie i to mógł być margines błędu.
Ja już naprawdę nie wiem co myśleć...
Poszłam do kliniki, która cieszy się dobrą opinią, wydałam z mężem ponad 2tys. w 1,5miesiąca na badania i wizyty, a tu po konsultacji z innym lekarzem okazuje się, że bez sensu. W ogóle stwierdziła, że te badania które nam zlecono to były badania już pod in vitro czyli ktoś tu ładnie musi lecieć na kase...
Także ja odradzam klinikę gyncentrum w Katowicach. Szukam nowego lekarza na miejscu, bo niestety na monitoring owulacji nie będe jeździć do Opola z Katowic, chociaż chyba się nad tym zastanowię...
Jeszcze moją Panią doktor zastanowiło to, że mam oba jajowody drożne i na wypisie po badaniu hsg postawili diagnozę wodniaka. Ja się nie znam, ale idąc do lekarza ufam, że on się na tych rzeczach zna i coś poradzi.
Ja psychicznie czuję się fatalnie, a jeszcze niedawno dowiedziałam się, że koleżanka jest w ciąży... Najlepsze jest to, że rozmawiali o ewentualnym dziecku jakby to było, ale nic na poważnie i pyk i zafasolkowała...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.