Miałam pisać więc piszę...@ nadal nie przyszła a na teście 2 kresek nie ma....czy to może być zaburzenie jakieś hormonalne...? :( Jestem załamana :(

madzik55 Moje nowe dziecko 24 sierpnia 2013, 23:02

No i sie rozpadalo..jestem raz zla raz obojetna raz pocieszam sie raz cyniczna raz ironicza..Cholera szkoda..Maz tez rozczarowany..to chyba nie bedzie takie latwe..musze zaczac mierzyc temp w ustach..pod pacha jest niewiarygodne..bez sensu wszystko..

Witam!!!
Antonello, mój skarbek ma się już dobrze, dostał brzydkich pęcherzy na skórze, gorączkował bez przyczyny, enzymy wątrobowe podwyższone...ale jest lepiej, za dwa tygodnie kontrola.

A ja? Dzisiaj mam doła...Alunia chyba też, jakoś taka cicha...grzeczna nad wyraz...
Mam problem z mężem...jakoś nadajemy na różnych falach ostatnimi czasy. Zawsze mogłam na niego liczyć, dlatego nie rozumiem co się dzieje...
Mam wrażenie ze on ma inne priorytety, jest mi już naprawdę bardzo ciężko, brzuszek ciągnę już po kolanach, w domu na wakacjach 5 letnie dziecko, które od rana tylko "mamo i mamo", dom cały na głowie-sprzątanie, pranie ,gotowanie,prasowanie, zakupy,pakowanie się powoli do szpitala ...chciałabym by dom czekał w pełnej okazałości na Nas gdy wrócimy do domu z Alicją, a tu? Proś się o wszystko... dwa tygodnie maluje pokój dziecięcy, łóżeczko jeszcze nie postawione,wszędzie kurz, bałagan, a mój mąż nie widzi problemu.W ogóle...
Żeby dotrwać do końca mam leżeć plackiem-jak leżę 15 min. dziennie, to jest dużo...
Nawet moje łzy nie robią na niego wrażenia...
Liczy się tylko praca w garażu...
Nie umiem sobie z tym poradzić, od jakiegoś czasu ciągle się kłócimy...nie, mój mąż się nigdy nie kłóci, obraca się na pięcie, i robi swoje...teraz też śpi smacznie,a ja piszę i popijam melisę próbując działać przeciw skurczowo...
Dziewczyny, może ja za dużo wymagam, za bardzo naciskam???
Może to moja wina...
We wtorek mam wizytę, mam nadzieję że lekarz będzie miał dobre wiadomości...np. że krążek spełnia swoją rolę, i dotrwamy szczęśliwie do bezpiecznego 36 tygodnia:)

Pozdrawiam Was wszystkie bardzo i mocno ściskam...

Jutro rano biorą ostatnią tabletkę duhastonu....


I zaczyna się wielkie odliczanie do powrotu do domu i męża pozostało jeszcze 3 dni ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2013, 07:56

W piątek zaczęło się lekkie plamienie. W sumie przez weekend używałam podpaski a nie wkładki ale nie było aż tyle więc zaznaczam na wykresie jako plamienie.
Brzuch mnie już nie boli. Piersi już nie są wrażliwe. Lekko tylko bolą po bokach.
Czekam na @

Ewciaczek CZEKANIE 25 sierpnia 2013, 09:18

Według ovufriend wiek płodu to 3 tygodnie. Dzięki :*

motylek Czas na drugiego maluszka... 25 sierpnia 2013, 11:48

27 dc... jutro powinna przyjść @. Oczywiście znów nie myślę o niczym innym. Kiedyś moje cykle trwały zawsze 27 dni. W pierwszym miesiącu starań tak nastawiłam się na ciążę, że nigdy nie spóźniający się okres spóźnił się 7 dni. Dwa ostatnie cykle skróciły się i trwały oba 25 dni. Teoretycznie więc @ mogła przyjść wczoraj. No, ale jakby tak wziąć pod uwagę dawne cykle to dopiero jutro... Oby nie przyszła

Tak sobie teraz pomyślałam... mój ukochany 3 września obchodzi urodziny, jak cudownie było by podarować mu jako prezent dwie kreski na teściku :-)

To prawda, wczoraj miałam okropny dzień. Ostatnio jestem bardzo rozdrażniona. Wiem, że mąż jest między młotem a kowadłem, że kocha zarówno mnie, jak też rodziców i ciężko w takiej sytuacji wybrać. Właśnie dlatego tak długo znosiłam przykre przytyki teściów, zaciskałam zęby na wiele przykrych sytuacji. Powinnam się czasami bronić, ale wtedy myślę o mężu, o tym, że zapewne podczas jego kolejnej wizyty bądź rozmowy telefonicznej moje zachowanie zostanie skomentowane. Tak się dzieje często, ale wiem, że mąż przed mną tai wiele spraw. Pewnie wczoraj znów coś się zdarzyło, bo właśnie śpi, gdyż znowu boli go głowa. Trochę sobie wczoraj porozmawialiśmy na spokojnie wieczorem, wytłumaczyłam, że mam do teściów żal i nie potrafię wrócić do normalności, kiedy wiem co się wokół mnie dzieje. Nie jest proste patrzeć w oczy ludziom, którzy mają w zasadzie dwie twarze, zmieniające się w zależności od sytuacji i rozmówcy. Wielokrotnie już wychodziłam stamtąd obiecując sobie, że już tam nie wrócę. A jednak wracałam - nie dla siebie i teściów, ale dla męża. Wiem, że nie jest trudno wywołać kłótnię, gorzej wrócić później do normalności i zapomnieć. Nie chciałam żadnych nieporozumień. Czasami jednak jest mi bardzo ciężko i mam ochotę uciąć te kontakty. Wiele już usłyszałam, wiele nie pamiętam. Jedno stwierdzenie jednak bardzo wyryło mi się w pamięci. Wtedy, kiedy teść powiedział mi przy mężu, że gdyby on (mąż) mówił do mnie czule (np. Kochanie), to by się już do niego nigdy nie odezwał. Nie wierzyłam w to, co słyszę. Wiem, że nie są wzorowym małżeństwem i może tak właśnie manifestują swoje rozczarowanie życiem?
Potrzebne mi było to dzisiejsze czytanie:
"Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo tego Pan miłuje, kogo karze, chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje».
Trwajcież w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Czyńcie proste ślady nogami waszymi, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony".

biedronka1982 W poczekalni 25 sierpnia 2013, 17:20

Ale mi sie film urwal! Spalam po obiedzie jak dziecko 2 godziny i moglabym jeszcze, ale sie w nocy bede meczyc. Pewnie przez pogode, bo pada i pada...

Dziś 9 dpo. Chciałam zrobić test w środę, ale nie wiem czy to nie będzie jeszcze za wcześnie... Niby na środę mam termin @. Mam małą nadzieję, ale i również boję się swojej reakcji. Już raz tak miałam, że 2 dni przed @ miałam plamienia i byłam prawie pewna, że się udało. Nigdy wcześniej tak nie miałam, jak się pojawiała mała plamka to za jakieś 2 godziny nadciągała fala ;D No ale niestety @ przyszła. Ale był ból. Ryczałam jak najęta, jeszcze to w pracy było. Nie wiedziałam jak mam to ukryć. W końcu jakoś dałam sobie z tym radę. Dlatego nie chcę się nastawiać, ale i też nie chcę całkiem tracić nadziei. Póki @ nie ma to jeszcze widzę światełko w tunelu. Choć nie mam jako tako wielkich objawów. Wiele dziewczyn pisze, że bolą je piersi (moje się tylko znacznie powiększyły, zrobiły okrąglejsze), że ciemnieją im brodawki i pręgę na brzuchu widzą, żyły na piersiach. U mnie nic z tych rzeczy ;( próbuję się dopatrzeć jak mogę, dotykam piersi w nadziei, że wyczuję ból i nic... No ale trudno, nic na siłę. Co ma być to będzie!

Ewciaczek CZEKANIE 25 sierpnia 2013, 19:58

Dziś nie mam żadnych objawów. Nie latam do łazienki, piersi mnie mniej bolą nawet się trochę zmniejszyły. I boli mnie macica... Czy to normalne????

Drogi Pamiętniku!!
Dziś dzień pełen wrażeń zaprosiłam rodziców do Nas od 6:45 byłam w kuchni bo robiłam swoje ukochane ruskie pierogi..Właśnie pożegnałam gości i mogę sobie popisać.. Dziś od rana czułam się fantastycznie miałam tyle energii w sobie posprzątałam dom poprasowałam... Od godziny męczą mnie okropne mdłości nic takiego nie zjadłam dodatkowo rozbolał mnie znów brzuch dół nie jak na okres i doszły gazy okropne fuj.... Piersi zrobiły się cięższe lecz nie bolą bardzo czuje je tylko.. Doszły do tego zawroty głowy lekkie.. Nie wiem co to oznacza może to moje halucynacje? Sama nie wiem lecz odczuwam te dolegliwości dość silnie.. Temperatura 37 lecz owu nie zaznaczył owulacji co jest dla mnie dziwne lecz ona wystąpiła na pewno bo bolał mnie silnie lewy jajnik jak nigdy... Idę na betę dopiero w czwartek muszę uzbroić się w cierpliwość.... Jest mi tak ciężko lecz wiem że dam radę... Silna babka ze mnie....

9 dzień cyklu. Nie zaobserwowałam jeszcze śluzu płodnego. Temperatura wciąż niska. Jestem umówiona pojutrze na USG - tak bardzo bym chciała zobaczyć pęcherzyk dominujący a nie znowu policystyczne....
Tak bardzo tego pragnę....

13 dc / 45 cs

Rano wlew z intralipidu. Dawka 250 ml, spływało 1,5 godziny.

Efekty uboczne - ból ręki ( normalne), mocny ból glowy.

Udało się jutro na 8 dostać na monitoring do mojej prowadzącej. Załatwimy to, papiery, a potem od razu na kurs. Będzie zapas godzinny.

Super, że udało się to wszystko spiąć. Może i transfer się odbędzie... Przez tą śmiechu wartą kwarantanne jutro będzie dopiero pierwszy monitoring. Dobrze, że to sztuczny cykl.

dunia1287 Będzie co ma być. 25 sierpnia 2013, 22:56

Tak teraz przemyślałam,że chyba nie będę brała tego CLO.Zapisuję się raptem do nowego lekarza,więc był to raczej głupi pomysł. Niedawno sobie uświadomiłam,że pęcherzyki dominujące miałam i ładne endometrium,ale nigdy żaden lekarz nie sprawdził czy w ogóle pękają i hormonów dawno nie badali...

Mona :) Starania 26 sierpnia 2013, 00:23

dalej miesiączki brak...chyba robie jutro ponownie test..bolą mnie jajniki,mam zawroty głowy i dziwny śluz

No i nastała ta chwila ostatnia tabletka duphastonu

i za dwa dni już do domu... ;)

34dc a ja nadal na horyzoncie nie widzę @ ani ciąży! Dzwoniłam umówić się do ginka kazał mi poczekać do piątku i wtedy w poniedziałek przyjść na wizytę chyba że @ w tym czasie się pojawi! Masakra jestem tak zestresowana. Od kilku dni same koszmary chodzę po ścianach! Non stop śni mi się mój zmarły Tata tak bardzo mi go brak ;( Po jego śmierci do pogrzebu miałam takie sny, później ustąpiły aż do dnia kiedy to Hannah(Mój Aniołek) przyszła na świat wszystko się nasiliło! Widzę całe Cierpienie Taty i do tego nie mogę mu w tym śnie pomóc a tak bardzo bym chciała śnić o tym że rozmawiamy że znowu mnie przytuli i powie "o Ty Moja Siwulo" jak zwykł do mnie mówić od małego :(
Dlaczego to wszystko musi być takie ciężkie, śmierć Ojca, dziecka i nieprzynoszące rezultatów starania o dziecko? chyba powoli zaczynam przestawać wierzyć w to że nam się uda! do tego dochodzą koszmary Typu : Urodziłam bliźnięta jedno chore lekarze wyrzucili do kosza a drugie dali mi na ręce! MASAKRA ...może ja potrzebuje już psyhologa?
Nie piszę co dzień bo nie zawsze moja córcia mi na to pozwala, ale jak tylko będę mogła zamieszczę jakiś wpis.

Pozdrowionka

Niestety, nasz Aniołek jest już w niebie... nie potrafię się z tym pogodzić.... jutro szpital... boję się strasznie, ale chce mieć już to za sobą.. chcę wyjechać i nie myśleć, zapomnieć.... Dziewczyny powiedzcie mi jak się pogodzić ze stratą.... :( jestem załamana psychicznie :(

Odchodzę z OVU na kilka m-cy. Może jeszcze tu wrócę. Trzymam za Was wszystkie kciuki. Dziękuję wszystkim tym, które mnie wspierały

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)