23dc8dpo. Znowu zrobiłam teścik i nic. Za szybko . I co ja mam zrobić jak taka niecierpliwa jestem. Ja już bym chciała wiedzieć i juzzzzz. I tak pewnie nic nie będzie a ja głupio się nastawiam ze w urodzinowy cykl będą udane starania .
wczoraj odwiedziłam gina. skierowanie na laparoskopie. torbiel urosła, chociaz nie mógł jej wyczuc w badaniu, to usg rozwiało wątpliwości. melduje sie z rana 17.08 w czwartek operacja 18. sierpnia. wczoraj mineła 10 rocznica od wyjścia ze szpitala po usunięciu torbieli z prawego jajnika. moje magiczne ósemki
w które wierze
znów sie spisały. jedyne co mnie martwi to czy zamierzaja sie wkuwac w kregosłup czy na znieczulenu ogolnym. mówił mi też jesli małpa sie zmniejszy to mnie nie bedzie operował. nie wierze jednak w takie cuda. jak już tam węjde nie wyjde predzej niz po operacji.
1dc
no to nie ma juz miejsca na zludzenia.
fatalnie sie czuje, a jeszcze dzis musze poprowadzic 4godzinne szkolenie i tryskac wodospadem pozytywnej energii. zaraz sie porzygam z tej radosci ..
7 dzień licząc od dnia zabiegu. Wciąż krwawię i czuję delikatne pobolewanie, przy ruszaniu się. Bardzo czekam, aż to się skończy.
18 sierpnia mamy wizytę u androloga, 24 sierpnia ja mam kontrolę u nowego ginekologa. Będziemy walczyć dalej. Na razie mamy pauzę na 3 miesiące. Może 2018 będzie szczęśliwszy? Może cud jeszcze się wydarzy? Może ta morfologia się poprawi? Może przestaniemy wypowiadać słowo in vitro tak często...
dziś rano wybrałam się na betę tak dla pewności i jak zwykle był problem ze znalezieniem odpowiedniej żyły takiej która by nie pękła,a że takiej nie posiadam na zgięciu łokci to krew została pobrana z nadgarstka...Wyniki dziś wieczorem
29 dzień cyklu
Od problemów pęka mi głowa! Mam troszkę spraw do ogarniania, a ich ilość zaczyna mnie przerastać po trochu. Tak to jest gdy mąż w trasie, a my kobietki musimy radzić sobie z czymś o czym czasami nie mamy bladego pojęcia
No, ale pracować trzeba. Nie będę mu ciągle wypominała, że go nie ma bo w końcu z czegoś trzeba żyć.
Dawno mnie tu nie było. 16 sierpnia mam kolejną wizytę u lekarza. Czekam jak na szpilkach. O ciąży wie już sporo osób, jestem szczęśliwa, zadowolona. Czuję się dobrze jakbym w ogóle w ciąży nie była. Mam jednak trochę kłopotów w pracy... Jest bardzo nerwowo, mam czasem już jej dość. Zastanawiam się czy nie pójść na L4. Pracuję w tej firmie 7 lat, nie doczekałam się umowy na cały etat choć nie pamiętam kiedy pracowałam poniżej 8h (nie mam nadgodzin, tylko zadaniowy czas pracy....). Do tego dochodzi stres i w ogóle. Zastanawiam się czy wracać z macierzyńskiego... Jakoś tak nie za bardzo mi się chce do tej nerwówki, kołowrotka. Ale u nas wszystkie ciężarne (zespół to głównie baby) pracowały niemal do końca. Rekordzistka na urlop poszła 1 listopada, a 12 na świecie przywitała swoją córkę... Mąż namawia mnie na L4, a ja głupia mam wyrzuty sumienia cały czas...
7 sierpnia 2017
Wizyta męża u urologa, godz. 17:00
(szukamy przyczyny wysokiego indeksu fragmentacji DNA - 36%)
Świetny lekarz, bardzo szczegółowy wywiad, długa wizyta, dokładne badania.
Żylaków powrózka nasiennego nie stwierdził. Za to stan zapalny najądrza -> mąż dostał antybiotyk. Poza tym ma więcej odpoczywać -> ograniczyć sport (zdecydowanie mniej biegać, odpuszczać rower) i zainteresować się suplementami.
Dodatkowo: dieta bogata w antyoksydanty -> żeby niszczyć wolne rodniki.
Kolejne badanie nasienia: październik/listopad.
Liczymy na to, że to stan zapalny i intensywny wysiłek to faktycznie przyczyny kiepskich wyników.
Beta się nie zmieniła, nadal 0. Zostały nam 3 zamrożone zarodki, to są 2 transfery, chociaż tak naprawdę 1 jest rokujący, a 2 takie mocno nędzne. Powoli tracę siły. Czuję, że życie mnie przygniata z każdej możliwej strony. Potrzebuję złapać oddech, ale nie bardzo wiem jak i wiem, że będę tak żyć dopóki nie zakończymy leczenia.
"Nie rób nikomu dobrze, nie będzie tobie źle"
"Umiesz liczyć, licz na siebie"
Od dwóch miesięcy wcielam to w swoje życie. I lepiej mi się żyje... Innym gorzej. Trudno. Mam to gdzieś.
16dc
Po wizycie są dwa pęcherzyki dominujące 23 i 19 dostałam pregnyl 5000 na pęknięcie pęcherzyków, metypred 3x1 i za tydzień mamy się pokazać czy pękło wszystko, ogólnie mamy działać
16 dc
Dzisiaj pierwszy dzień z duphastonem. Nie wiem czy to jego zasługa ale czuję jakby coś się ruszyło w jajnikach.
Dzisiaj mam doła. Od 2 dni męża zachęcam do ...a on ucina. Nic mu nie mówiłam że może to być czas odpowiedni żeby się nie stresował ale jakiś czas temu to z nim rozmawiałam na ten temat...
Ciąża rozpoczęta 9 lipca 2017
6 dc
KARIOTYPY są OK.
Czekając na tę informacje, przeżyłam najdłuższe dwie minuty w moim życiu...serce chciało mi wyskoczyć z piersi, a biło tak mocno i głośno, że miałam wrażenie że zaraz eksploduje, że wszyscy wokół słyszą to bum bum, bum bum.
Rozmawiałam też z panią genetyk przez telefon, nie wyszła u mnie żadna z badanych mutacji. Miałam badania w kierunku mutacji w genie protombiny oraz mutacji czynnika V Leiden. Do tego homocysteina. Wszystko ok. oprócz przeciwciał ANA
Wyniki przyjdą pocztą, po urlopie zabieram wszystko co mam i idę do mojej hematolog. Babeczka zna się na rzeczy i ma ogromną wiedzę nie tylko w swojej dziedzinie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2017, 19:20
2dc
wczorajszy dzien za mna. ciesze sie.
lepiej sie czuje, nabralam sil. trzeba zapomniec i nie myslec.
z nowym cyklem, nowe nadzieje. nie mozna tkwic i sie zamartwiac.
tyle tu historii dziewczyn starajacych sie dlugie miesiace i lata. a jednak wiele z nich konczy sie upragniona fasolka.
dlatego ja tez wierze, ze kiedys przyjdzie i na mnie czas. zycie od zawsze uczy mnie cierpliowsci. i wiele razy zmiany zachodzace w moim zyciu udowodnily, ze nasz los jest gdzies tam na gorze zapisany. widocznie jeszcze nie teraz. widocznie cos jeszcze musi sie wydarzyc albo ja musze jeszcze cos zrozumiec.
a wiec uzbrajam sie w cierpliwosc i pozytywna energie. linczowanie sie nic nie da. ja naprawde wierze, w to ze kiedys sie uda. gdyby tylko ktos mi powiedzial, ze to sie stanie za rok, 2, 5. powiedzialabym: "OK! Wchodze w to!!!". No, ale tak sie nie stanie. a wiec zyje, staram sie cieszyc tym co mam i wyczekuje Cie Kruszyno 
23dc - ODWOŁANY TRANSFER
Urlop za nami, fizycznie nie odpoczęliśmy, ale cieszę się, że wykorzystaliśmy go do maksimum biorąc pod uwagę, że to może być nasz ostatni intensywny urlop w najbliższym czasie.
Przed wyjazdem dla spokoju podjechaliśmy do kliniki, obgadać z nasza panią doktor plan działania. Okazało się, że wyniki biocenozy z dnia punkcji są kiepskie i trzeba mnie podleczyć, ale jeszcze się nie przejmowaliśmy komplikacjami, bo przecież do cyklu ze scratchingiem dużo czasu! Scratching ustaliliśmy na końcówkę kolejnego cyklu i fru na urlop!
Gorąco zrobiło się dopiero dzisiaj. Rano dowiedziałam się, że mój zastępca robi sobie długi urlop kolejny raz w terminie naszego transferu... Załamka. Czekaliśmy pół roku, by przeżyć idealną powtórkę z zimowej sytuacji! Stwierdziliśmy jednak, że nie możemy znowu ponosić kosztów czyichś wyborów. Czekałby mnie wielki stres w trakcie zwolnienia, ale postanowiliśmy zaryzykować. Gdy już namieszałam w firmie (ja=kłębek nerwów) i pojechaliśmy do kliniki okazało się, że..... tamtaradam! Mam 3cm torbiel na jajniku i cały transfer tak czy siak szlag trafi, a scratchingu nie ma po co robić, bo jeśli torbiel się nie wchłonie to będzie trzeba zabieg powtarzać
Co tam, że byłam już podpięta do kroplówki i straciliśmy kilkaset zł + kupę nerwów:( Dostałam antki na kilka tygodni nowego cyklu i jeśli kontrola wykaże, że torbiel się wchłonął to wtedy robimy scratching, a transfer odbędzie się w cyklu następującym po udanym scratchingu:( Cóż zatem robić - znowu czekamy!
Ciąża zakończona 9 sierpnia 2017
7 TC
Jutro mam wizytę, trochę się stresuje.
Dzisiaj mamy 14 rocznicę ślubu 10 lat temu dowiedziałam się że zostaniemy rodzicami
, piękne chwile,
Z nowości to trochę mnie mdli, powróciły migreny:( masakra,no i mimo liczenia kalorii 1,5 kg na plusie, wieczorem brzuch mam większy, takie uroki, ważne żeby wszystko było dobrze:)
16dc
Dziś idę usuwać chirurgicznie ósemkę. Owulacji nie ma, przynajmniej po wykresie nie da się jej stwierdzić, więc cykl idzie na stracenie. W sumie nawet dobrze, bo mało serduszkowania, siły ani ja ani M nie ma. Czekamy do naszego urlopu, a to jeszcze miesiąc. Trzeba naładować baterie, bo bez tego ani rusz... od samego rana jestem przybita jak zresztą przez dłuższy okres czasu. Miłego dnia, życzę i o wiele lepszych humorków :*
16/4cs - 3dc
Dziś środek okresu ale humor dopisuje
Wczoraj skończyłam odmawiać nowenne pompejańską w intencji poczęcia zdrowego dziecka i wiąże z nią wielkie nadzieje. Myślę przede wszystkim, że Niebo nam sprzyja. Przede wszystkim dlatego, że mnie udało się ogarnać swoje hormony i PCOS, które mam udało się nieco uciszyć. Wyniki się poprawiły, owulacja występuje co cykl, choć ostatnio przychodzi dość wcześnie (11-12dc), a faza lutealna mieści się w normie bo ma 13 dni. Do tego choć pojawił się problem z nasieniem to i tu udało się poprawić co nieco. Cały czas mamy szansę na naturalną ciążę, a niestety wiem, że wiele par takiej szansy nie ma... 
Dziś moje urodziny i w pracy odbierając życzenia ciągle słyszałam "... no i dzidziusia!". A kadrowa powiedziała nawet "no przecież my tu wszyscy na to czekamy!". Miło słyszeć takie słowa
Przynajmniej wiem, że nie będzie pretensji jak zajdę, bo niestety różnie to w zakładach bywa. Ja na szczęście pracuję w niemieckiej firmie, a oni mają trochę inne podejście. Jakby mniejszy trochę wyzysk. Natomiast mój mąż pracuje w handlu i tam na każdą ciężarną patrzą jak na osobę, która chce naciągnąć firmę...
bez komentarza...
Oby u Was drogie staraczki praca sprzyjała Waszej ciąży! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.