kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 13 lipca 2018, 11:43

23dc8dpo. Znowu zrobiłam teścik i nic. Za szybko . I co ja mam zrobić jak taka niecierpliwa jestem. Ja już bym chciała wiedzieć i juzzzzz. I tak pewnie nic nie będzie a ja głupio się nastawiam ze w urodzinowy cykl będą udane starania .

AleksandraW Udało się! cud ! 9 sierpnia 2017, 09:13

wczoraj odwiedziłam gina. skierowanie na laparoskopie. torbiel urosła, chociaz nie mógł jej wyczuc w badaniu, to usg rozwiało wątpliwości. melduje sie z rana 17.08 w czwartek operacja 18. sierpnia. wczoraj mineła 10 rocznica od wyjścia ze szpitala po usunięciu torbieli z prawego jajnika. moje magiczne ósemki :) w które wierze :D znów sie spisały. jedyne co mnie martwi to czy zamierzaja sie wkuwac w kregosłup czy na znieczulenu ogolnym. mówił mi też jesli małpa sie zmniejszy to mnie nie bedzie operował. nie wierze jednak w takie cuda. jak już tam węjde nie wyjde predzej niz po operacji.

Marti... Goniąc czas 9 sierpnia 2017, 10:14

1dc

no to nie ma juz miejsca na zludzenia.

fatalnie sie czuje, a jeszcze dzis musze poprowadzic 4godzinne szkolenie i tryskac wodospadem pozytywnej energii. zaraz sie porzygam z tej radosci ..

7 dzień licząc od dnia zabiegu. Wciąż krwawię i czuję delikatne pobolewanie, przy ruszaniu się. Bardzo czekam, aż to się skończy.

18 sierpnia mamy wizytę u androloga, 24 sierpnia ja mam kontrolę u nowego ginekologa. Będziemy walczyć dalej. Na razie mamy pauzę na 3 miesiące. Może 2018 będzie szczęśliwszy? Może cud jeszcze się wydarzy? Może ta morfologia się poprawi? Może przestaniemy wypowiadać słowo in vitro tak często...

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 9 sierpnia 2017, 11:49

dziś rano wybrałam się na betę tak dla pewności i jak zwykle był problem ze znalezieniem odpowiedniej żyły takiej która by nie pękła,a że takiej nie posiadam na zgięciu łokci to krew została pobrana z nadgarstka...Wyniki dziś wieczorem

29 dzień cyklu

Od problemów pęka mi głowa! Mam troszkę spraw do ogarniania, a ich ilość zaczyna mnie przerastać po trochu. Tak to jest gdy mąż w trasie, a my kobietki musimy radzić sobie z czymś o czym czasami nie mamy bladego pojęcia :( No, ale pracować trzeba. Nie będę mu ciągle wypominała, że go nie ma bo w końcu z czegoś trzeba żyć.

Dawno mnie tu nie było. 16 sierpnia mam kolejną wizytę u lekarza. Czekam jak na szpilkach. O ciąży wie już sporo osób, jestem szczęśliwa, zadowolona. Czuję się dobrze jakbym w ogóle w ciąży nie była. Mam jednak trochę kłopotów w pracy... Jest bardzo nerwowo, mam czasem już jej dość. Zastanawiam się czy nie pójść na L4. Pracuję w tej firmie 7 lat, nie doczekałam się umowy na cały etat choć nie pamiętam kiedy pracowałam poniżej 8h (nie mam nadgodzin, tylko zadaniowy czas pracy....). Do tego dochodzi stres i w ogóle. Zastanawiam się czy wracać z macierzyńskiego... Jakoś tak nie za bardzo mi się chce do tej nerwówki, kołowrotka. Ale u nas wszystkie ciężarne (zespół to głównie baby) pracowały niemal do końca. Rekordzistka na urlop poszła 1 listopada, a 12 na świecie przywitała swoją córkę... Mąż namawia mnie na L4, a ja głupia mam wyrzuty sumienia cały czas...

Tamalka Moja historia 9 sierpnia 2017, 12:51

7 sierpnia 2017

Wizyta męża u urologa, godz. 17:00
(szukamy przyczyny wysokiego indeksu fragmentacji DNA - 36%)

Świetny lekarz, bardzo szczegółowy wywiad, długa wizyta, dokładne badania.
Żylaków powrózka nasiennego nie stwierdził. Za to stan zapalny najądrza -> mąż dostał antybiotyk. Poza tym ma więcej odpoczywać -> ograniczyć sport (zdecydowanie mniej biegać, odpuszczać rower) i zainteresować się suplementami.
Dodatkowo: dieta bogata w antyoksydanty -> żeby niszczyć wolne rodniki.
Kolejne badanie nasienia: październik/listopad.


Liczymy na to, że to stan zapalny i intensywny wysiłek to faktycznie przyczyny kiepskich wyników.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 9 sierpnia 2017, 14:34

Beta się nie zmieniła, nadal 0. Zostały nam 3 zamrożone zarodki, to są 2 transfery, chociaż tak naprawdę 1 jest rokujący, a 2 takie mocno nędzne. Powoli tracę siły. Czuję, że życie mnie przygniata z każdej możliwej strony. Potrzebuję złapać oddech, ale nie bardzo wiem jak i wiem, że będę tak żyć dopóki nie zakończymy leczenia.

ma_pi Demotywator 9 sierpnia 2017, 14:48

"Nie rób nikomu dobrze, nie będzie tobie źle"
"Umiesz liczyć, licz na siebie"

Od dwóch miesięcy wcielam to w swoje życie. I lepiej mi się żyje... Innym gorzej. Trudno. Mam to gdzieś.

s1985 walcząc 9 sierpnia 2017, 15:21

16dc
Po wizycie są dwa pęcherzyki dominujące 23 i 19 dostałam pregnyl 5000 na pęknięcie pęcherzyków, metypred 3x1 i za tydzień mamy się pokazać czy pękło wszystko, ogólnie mamy działać

An1 Mama dwòch aniołkòw 9 sierpnia 2017, 16:35

16 dc
Dzisiaj pierwszy dzień z duphastonem. Nie wiem czy to jego zasługa ale czuję jakby coś się ruszyło w jajnikach.
Dzisiaj mam doła. Od 2 dni męża zachęcam do ...a on ucina. Nic mu nie mówiłam że może to być czas odpowiedni żeby się nie stresował ale jakiś czas temu to z nim rozmawiałam na ten temat...

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 9 sierpnia 2017, 18:13

Ciąża rozpoczęta 9 lipca 2017

Dooti Czekając na cud... 9 sierpnia 2017, 19:31

6 dc

KARIOTYPY są OK.

Czekając na tę informacje, przeżyłam najdłuższe dwie minuty w moim życiu...serce chciało mi wyskoczyć z piersi, a biło tak mocno i głośno, że miałam wrażenie że zaraz eksploduje, że wszyscy wokół słyszą to bum bum, bum bum.
Rozmawiałam też z panią genetyk przez telefon, nie wyszła u mnie żadna z badanych mutacji. Miałam badania w kierunku mutacji w genie protombiny oraz mutacji czynnika V Leiden. Do tego homocysteina. Wszystko ok. oprócz przeciwciał ANA
Wyniki przyjdą pocztą, po urlopie zabieram wszystko co mam i idę do mojej hematolog. Babeczka zna się na rzeczy i ma ogromną wiedzę nie tylko w swojej dziedzinie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2017, 19:20

Marti... Goniąc czas 10 sierpnia 2017, 08:43

2dc

wczorajszy dzien za mna. ciesze sie.
lepiej sie czuje, nabralam sil. trzeba zapomniec i nie myslec.

z nowym cyklem, nowe nadzieje. nie mozna tkwic i sie zamartwiac.
tyle tu historii dziewczyn starajacych sie dlugie miesiace i lata. a jednak wiele z nich konczy sie upragniona fasolka.

dlatego ja tez wierze, ze kiedys przyjdzie i na mnie czas. zycie od zawsze uczy mnie cierpliowsci. i wiele razy zmiany zachodzace w moim zyciu udowodnily, ze nasz los jest gdzies tam na gorze zapisany. widocznie jeszcze nie teraz. widocznie cos jeszcze musi sie wydarzyc albo ja musze jeszcze cos zrozumiec.

a wiec uzbrajam sie w cierpliwosc i pozytywna energie. linczowanie sie nic nie da. ja naprawde wierze, w to ze kiedys sie uda. gdyby tylko ktos mi powiedzial, ze to sie stanie za rok, 2, 5. powiedzialabym: "OK! Wchodze w to!!!". No, ale tak sie nie stanie. a wiec zyje, staram sie cieszyc tym co mam i wyczekuje Cie Kruszyno <3

23dc - ODWOŁANY TRANSFER

Urlop za nami, fizycznie nie odpoczęliśmy, ale cieszę się, że wykorzystaliśmy go do maksimum biorąc pod uwagę, że to może być nasz ostatni intensywny urlop w najbliższym czasie.
Przed wyjazdem dla spokoju podjechaliśmy do kliniki, obgadać z nasza panią doktor plan działania. Okazało się, że wyniki biocenozy z dnia punkcji są kiepskie i trzeba mnie podleczyć, ale jeszcze się nie przejmowaliśmy komplikacjami, bo przecież do cyklu ze scratchingiem dużo czasu! Scratching ustaliliśmy na końcówkę kolejnego cyklu i fru na urlop!

Gorąco zrobiło się dopiero dzisiaj. Rano dowiedziałam się, że mój zastępca robi sobie długi urlop kolejny raz w terminie naszego transferu... Załamka. Czekaliśmy pół roku, by przeżyć idealną powtórkę z zimowej sytuacji! Stwierdziliśmy jednak, że nie możemy znowu ponosić kosztów czyichś wyborów. Czekałby mnie wielki stres w trakcie zwolnienia, ale postanowiliśmy zaryzykować. Gdy już namieszałam w firmie (ja=kłębek nerwów) i pojechaliśmy do kliniki okazało się, że..... tamtaradam! Mam 3cm torbiel na jajniku i cały transfer tak czy siak szlag trafi, a scratchingu nie ma po co robić, bo jeśli torbiel się nie wchłonie to będzie trzeba zabieg powtarzać:( Co tam, że byłam już podpięta do kroplówki i straciliśmy kilkaset zł + kupę nerwów:( Dostałam antki na kilka tygodni nowego cyklu i jeśli kontrola wykaże, że torbiel się wchłonął to wtedy robimy scratching, a transfer odbędzie się w cyklu następującym po udanym scratchingu:( Cóż zatem robić - znowu czekamy!:(

Ciąża zakończona 9 sierpnia 2017

Agiii37 Do trzech razy sztuka 9 sierpnia 2017, 20:48

7 TC

Jutro mam wizytę, trochę się stresuje.

Dzisiaj mamy 14 rocznicę ślubu 10 lat temu dowiedziałam się że zostaniemy rodzicami :), piękne chwile,

Z nowości to trochę mnie mdli, powróciły migreny:( masakra,no i mimo liczenia kalorii 1,5 kg na plusie, wieczorem brzuch mam większy, takie uroki, ważne żeby wszystko było dobrze:)

Malinowaa Czasem słońce, czasem deszcz. 10 sierpnia 2017, 07:03

16dc

Dziś idę usuwać chirurgicznie ósemkę. Owulacji nie ma, przynajmniej po wykresie nie da się jej stwierdzić, więc cykl idzie na stracenie. W sumie nawet dobrze, bo mało serduszkowania, siły ani ja ani M nie ma. Czekamy do naszego urlopu, a to jeszcze miesiąc. Trzeba naładować baterie, bo bez tego ani rusz... od samego rana jestem przybita jak zresztą przez dłuższy okres czasu. Miłego dnia, życzę i o wiele lepszych humorków :*

16/4cs - 3dc

Dziś środek okresu ale humor dopisuje :) Wczoraj skończyłam odmawiać nowenne pompejańską w intencji poczęcia zdrowego dziecka i wiąże z nią wielkie nadzieje. Myślę przede wszystkim, że Niebo nam sprzyja. Przede wszystkim dlatego, że mnie udało się ogarnać swoje hormony i PCOS, które mam udało się nieco uciszyć. Wyniki się poprawiły, owulacja występuje co cykl, choć ostatnio przychodzi dość wcześnie (11-12dc), a faza lutealna mieści się w normie bo ma 13 dni. Do tego choć pojawił się problem z nasieniem to i tu udało się poprawić co nieco. Cały czas mamy szansę na naturalną ciążę, a niestety wiem, że wiele par takiej szansy nie ma... :(

Dziś moje urodziny i w pracy odbierając życzenia ciągle słyszałam "... no i dzidziusia!". A kadrowa powiedziała nawet "no przecież my tu wszyscy na to czekamy!". Miło słyszeć takie słowa :) Przynajmniej wiem, że nie będzie pretensji jak zajdę, bo niestety różnie to w zakładach bywa. Ja na szczęście pracuję w niemieckiej firmie, a oni mają trochę inne podejście. Jakby mniejszy trochę wyzysk. Natomiast mój mąż pracuje w handlu i tam na każdą ciężarną patrzą jak na osobę, która chce naciągnąć firmę... :O bez komentarza...

Oby u Was drogie staraczki praca sprzyjała Waszej ciąży! ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)