A może po prostu nie jest nam dane zostać rodzicami? Może by tak to odpuścić i cieszyć się wolnością? Dobrze nam tak jak jest i może nie potrzebujemy tej wersji "lepiej bo 2+" Takie mamy ostatnio przemyślenia. Oboje jakoś się nie garniemy do takich usilnych metod. Sama pomoc lekarza nas przerasta, a gdzie tam jakieś kliniki. Tylko jak pomyśle o przyszłości to trochę smutno, ale może tak ma być? Może to najlepszy sposób. Odpuścić sobie, może samo zaskoczy za miesiąc, rok lub nawet 10. Teściów tylko szkoda. Bo tylko od nas mają jeszcze szansę się doczekać wnuczka. Ehhh może faktycznie jest tak, że skoro nie mam kasy na leczenie i z czasem też kiepsko, to nie mam też kasy i czasu na dziecko? Ostatnio rozmawialiśmy o marzeniach. Po prostu. I tak bardzo się one pokrywają. Oboje fantazjujemy o mieszkaniu na wsi, kurczaki, grządki, mały domek z oborą/stodołą przerobioną na garaż ;) Małż pracujący, a ja krzątająca się po ogródku z paczką ziomków :) Bo tak...w marzeniach mamy dużo dzieci(3+ jak nic). W marzeniach stać nas na dzieci, stać nas na budowę domu, stać nas abym mogła się spełniać jako kurwa domowa. Bo wiecie co? Nie wstydzę się tego mówić. Moim marzeniem jako kobiety od zawsze było zajmowanie się domem. Nigdy jakoś poważnie nie myślałam o pracy zawodowej. Nie satysfakcjonuje mnie ona. Kilka branży już miałam przyjemność liznąć i ŻADNA praca nie dawała mi satysfakcji. Ktoś powie, że to lenistwo. Ale dla mnie najlepszy dzień to taki, kiedy mam posprzątane mieszkanie, w kuchni unosi się zapach obiadu i słodko miesza się z aromatem ucieranego ciasta z owocami, a popołudniu mąż z uśmiechem mówi jaki pyszny obiadek zrobiłam. Wieczorem mogę się rozłożyć na tarasie z laptopem i poskrobać co nieco. Teraz takie dni mam raz na kwartał. Obiady robione na szybko, mieszkanie sprzątane na raty, urlopy osobno, wieczne zabieganie i zmęczenie. Czas wolny dzieli się na ten przed i po pracy.

1 DC
Rozpoczynam przedostatni cykl starań.
W sumie się cieszę bo mam dość tego wszystkiego.

Jakie mam oczekiwania do tego cyklu żadnych. Bo znam finał.
Podchodzę do 1 i ostatniej stymulacji z klinika. Zrobię to dla własnego spokoju i sumienia że próbowałam zrobić wszystko co mogłam.
Ale mam małe szanse. Komórki NK zmieniły moje życie. Wywróciły je do góry nogami.
W sobotę mąż jedzie na badania kompleksowe i zobaczymy czy czasem u niego nie jest też problem. Choć bardziej obstawiam siebie.

Jeszcze w żadnych cyklu nie byłam tak spokojna zawsze miałam nadzieję że się uda. Ale po 18 CS co może się zmienić nic.

Zaczynam nawet cieszyć sie z pracy jaką mam. Choć na długo cieszyć się nie będę mogą bo od 1 stycznia będę bezrobotna ehhhhh

Nic mi się nie ułożyło w życiu jakbym chciała.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2017, 14:30

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 19 października 2021, 13:04

dzisiaj na spacerku spotkałam koleżank3. siedziałyśmy w jednej ławce w podstawówce:) ma synka Kubusia- 7 mcy. pogadałyśmy sobie od serca i pierwszy raz na totalnym luzie powiedziałam, że ja chcę mieć więcej dzieci 😍 tylko, że się boję.
powiedziałam jej dlaczego i w sumie była w podwójnym, albo i potrójnym szoku.
bo powiedziałam z jakich powodów się boję. o poronieniach, latach starań, dziesiątkach leków i porodzie masakrze. powiedziała, że na moim miejscu nie chciała by więcej, a ja tak ogromnie chcę ❤

zastanawiam się i ogromnie obawiam jak to będzie. pomimo kpi i później karmienia mieszanego nie dostałam jeszcze okresu:/ w jakim czasie od porodu pojawił się u Was? szwagierka, tylko kp, porody naturalne i dostała po 6 miesiącach. inna koleżanka kp, cc i po 2. a u mnie już ponad 10 mcy i cisza. pewnie bez leków się nie obędzie:/
chciałam starać się o drugie dziecko, kiedy Lenka skończy 4 lata, ale będę wtedy miała 34. muszę to wszystko dobrze przemyśleć..

efta historia jak ich wiele... 15 sierpnia 2017, 15:39

37 tydzień (36+2)

Mała nadal siedzi w brzuchu co mnie bardzo cieszy :)
Skurcze przepowiadające też się uspokoiły, brzuch spina się kilka razy dziennie wiec GIT :)
Martwie się tylko czy córcia dobrze przybiera, bo ja wcale nie tyję, ba nawet schudłam pół kilko w ciągu ostatnich kilku dni (łacznie 5,5 kg od poczatku ciazy). Co prawda apetyt mam średni ale jem małe porcje , bo mam wrażenie, że wiecej się tam nie zmieści. Brzuch się chyba trochę obniżył, bo zgagi mniej męczą ale miejsca z żołądku nie przybyło.
Bardzo liczę na to, że mała choć trochę podgoniła z wagą, bo chce rozmawiać na jutrzejszej wizycie z moim lekarzem prowadzącym o przyśpieszeniu cesarki. On chce mnie ciąć w poniedziałek 4 wrzesnia czyli na początku 40 tygodnia, a ja bym chciała rozwiązać ciąże na koniec 39. Boje się, że poród rozpocznie się samoistnie i trafie w szpitalu na weekendowe lenistwo. Wiadomo jak jest na oddziałach w soboty i niedziele, ordynatora nie ma wszyscy się obijają, a nawet jak nie obijają to po prostu personelu jest mniej. No a poza tym martwie się, że się historia powtórzy czyli zacznę rodzić naturalnie i bede się meczyć całą noc , a potną mnie dopiero rano albo i wcale tego nie zrobią i każą rodzić siłami natury, bo poród się sam rozkręci i nie bedzie sensu robić cięcia. Dlatego bede nalegać, aby ciął mnie np w czwartek , a nie w poniedziałek. Tyle, że jesli mała bedzie tak wolno przybierać to lekarz się nie zgodzi zrobić cięcia wcześniej, bo bedzie chciał ją przetrzymać w brzuchu jak najdłużej żeby masa urodzeniowa była jak największa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2017, 15:30

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 15 sierpnia 2017, 16:22

8 tydzień :)
Jutro wizyta u lekarza. Mam nadzieję, że wszystko będzie Ok. Mdli mnie od dłuższego czasu okrutnie. Zaliczyłam kilka wizyt w łazience. Cała rodzina już wie :D To z jednej strony wielka radość z drugiej przynajmniej dla mnie strach i wielka presja. A co jeśli moje ciało nie podoła trudom ciąży? Co jeśli się nie uda? Co jeśli coś jest nie tak z dzieckiem? Te pytania wiecznie mi kołaczą po głowie. Niby mam objawy ciąży, ale przecież nawet karty ciąży nie mam :( ... Chyba mam jakąś paranoję. Może to hormony? Na nie zawsze można wszystko zwalić...

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 15 sierpnia 2017, 17:54

17 tc (16t5d)

Piękna pogoda, wolny dzień... Skorzystaliśmy z Mężem i pojechaliśmy nad Zegrze na obiadek. Mogłabym jeść rybę codziennie, na szczeście to dobrze ;) Mimo, że Mąż nie przepada za tym miejscem bo nie lubi tego spędu jaki tam jest w wakacje, to spędziliśmy miło czas patrząc na żagle z daleka.

To już prawdopodobnie ostatnie takie ciepłe dni tego lata, chciałabym je wykorzystać aktywnie bo jesienią pewnie zalegnę na kanapie...

Ingwer Mam swoją historię. 15 sierpnia 2017, 18:07

23t1d

Ale mi wstyd... Chciałam pamiętnik prowadzić na bieżąco, a tu ostatni wpis 12 maja :o
Czas zapiernicza jak szalony, myślałam że okres ciąży będzie mi się dłużył a do rozwiązania zostało raptem ok 120 dni :D
Mamy się bardzo dobrze :)
Badania I trymestru wyszły ok, NT 1,14, kość nosowa widoczna i gin mówił, że dzidzia prawidłowo się rozwija.
Potwierdził to przy usg połówkowym, wszystkie organy na swoim miejscu i działają zgodnie z przeznaczeniem.
Co do płci to moja intuicja nigdy mi dobrze nie podpowiadała, byłam przekonana że będzie syn, ale gin rozwiał dwukrotnie nasze wątpliwości zapewniając, że będzie córeczka - i bardzo dobrze! :)
Zaczynam pomalutku kompletować wyprawkę, mam nadzieję że zdążę ze wszystkim bo średnio mi to idzie :P Może jak będę w końcu na zwolnieniu lekarskim to jakoś efekty będą bardziej widoczne.

Dzis wizyta u gina. Lekki stres. Do tego sie przeziebilam i leze w lozku. Wzielam zwolnienie z pracy. W pon robilam bete i progesteron. Hcg 7548 :) przyrost o 111% progesteron 40.3 :)chyba dupka bede odstawiac. Powiedzielismy tesciom ucieszyli sie :)
Napisze jak po wizycie moze zobacze juz kropka :)??

Jesteśmy po wizycie u androloga (pierwszej po stracie ciąży). I to co muszę powiedzieć na wstępie: bardzo, bardzo lubię i cenie naszego lekarza. Za wiedzę, za podejście, za to że nie krzyczy, że tylko in vitro, że nie naciąga na kasę (dziś sam nam sugerował żeby ponowny posiew robić w innym miejscu niż u nich w Invimedzie, bo będzie taniej), a przede wszystkim za to, że wychodzimy od niego z wiarą i nadzieją, podbudowani że wszystko jest możliwe. Nie wiem ile w tym prawdy, a ile takiego działania na psychikę, ale nawet jeśli to tylko robienie nadziei, to jest to dla nas bardzo cenne. Mówię tutaj o dr Malendowiczu z poznańskiego Invimedu, gdyby ktoś szukał. A teraz do sedna: z hormonami u mojego męża wszystko w porządku, w posiewie z nasienia natomiast wyszło sporo bakterii. Nie wiedzieliśmy na ile one mogą mieć wpływ właśnie na morfologie (0% u nas). Lekarz mówił o tym, że mogą mieć wpływ bardzo duży i właśnie przede wszystkim na morfologie. Że jeżeli on ma pacjenta ze słabą ilością, ale dobrą procentową morfologią, to posiewu nie zleca A dla nas to bardzo dobra wiadomość! Nie oczekujemy cudów, ale jeśli po wyleczeniu bakterii morfologia skoczy choć do 1% to i tak będziemy świętować. Lekarz mówił też o tym, że bakterii wyszło sporo i że jemu to wygląda na przewlekły, długotrwały stan zapalny. A to by się zgadzało z naszymi już całkiem długimi staraniami. Mówił o tym, że jeżeli te plemniki żyją w ciągłym środowisku zapalnym, to to musi się odbić na ich budowie. Dziś naprawdę uwierzyliśmy w to, że może to te bakterie narobiły całego bałaganu. Że może ten wynik jednak drgnie, że może i cud się znów wydarzy. Doktor nie wiążę też straty mojej ciąży z morfologią. Mówił o tym, że pierwsze śliwki robaczywki ;) i że 80% pierwszych ciąż tak się kończy, tylko po prostu często o tym nawet nie wiemy, bo spóźniony okres i tyle. A samo to, że do ciąży doszło (przed antybiotykami, przed leczeniem itd.), to tylko powinno dawać nam nadzieję. I daje! Mimo wszystko :)

Mąż jest już po 2 tygodniowym braniu antybiotyku, ale prawdopodobnie będzie to za mało. Za 2-3 tygodnie ponawiamy posiew, czekamy 3 tygodnie za wynikiem (czemu to tyle trwa? :P) i jeśli nadal wyjdą bakterię (a tak pewnie będzie) to ponownie 4 tygodnie antybiotyku. Gdy w posiewie wyjdzie czysto to wracamy do starań :) Oczywiście jeśli ja też dostanę zielone światło od ginekologa.

Podsumowując: sporo w nas nowej wiary. Jestem wdzięczna tej ciąży, która nam się przytrafiła, za to że pozwoliła mojemu mężowi odzyskać wiarę. On po wynikach się załamał, mówił o tym, że nigdy nie zostaniemy rodzicami, a teraz ma dowód na to, że to jednak jest możliwe. I że następnym razem może skończyć się zupełnie inaczej. Dziś nawet nieśmiało do mnie mówił, że może uda nam się prezent na gwiazdkę. <3 Ja mogę czekać dużo dłużej, może też być tak, że ta morfologia wcale nie drgnie, a nasza historia zakończy się in vitro za 2 lata. Ale w tym momencie sporo w nas wiary, że może jednak będzie zupełnie inaczej.

(Ile razy użyłam słowa "wiara" w tym poście? Za dużo :D)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2017, 16:30

naacia W oczekiwaniu na dwie kreski :) 15 sierpnia 2017, 22:06

Wczoraj po tym jak przyszła @ coś mnie tknęło i postanowiłam zrobić test. Jakież moje zdziwienie było gdy na teście dostrzegłam drugą kreskę. Nie była taka jak testowa, ale dało sie ją zauważyć. Przez to cały dzień chodzę jak na szpilkach. Do tego jeszcze ten dziwny ból podbrzusza i jajnika. Nie jest on jakiś intensywny, jest to bardziej kłucie i tak jakby coś mnie ciągnęło w brzuchu. Jutro jadę po test tylko nie wiem czy wytrzymam z tym do czwartku. Najchętniej zrobiłabym to jutro...

Tutaj wstawiam zdjęcie tego testu. Najlepszej jakości ono nie jest ale coś tam widać.

https://zapodaj.net/8cf6e2424b558.jpg.html

Kinia16 Chciałabym cudu 15 sierpnia 2017, 22:24

Drugi dzień urlopu. Po 1 w nocy moj M mnie obudził i zaczął gadać dlaczego my się kochamy jak musimy, że wgl nie ma przyjemności w tym i cały wykład mi zrobił. Musiałam aż wstać. Wzięliśmy się do roboty <3 :). Tak mnie bolały mocno jajniki że masakra. Rano jak się obudziłam przed 8 to mnie plecy bolały i właśnie brzuch czy jajniki że aż nie mogłam się ruszyć. Dzień Nam fajnie minął, byliśmy na małej wycieczce. Cały dzień razem :)

dziś nasza 3 rocznica ślubu . jak szybko zleciało :)

34 dc i nic ehhh.

praca licencjacka prawie na finiszu :)

testy na prawo jazdy rozwiązuje w każdej wolnej chwili nawet nieźle mi idzie:)

we wrześniu zapisuje się na kurs :) i tak czas leci :

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 16 sierpnia 2017, 07:23

14 dc
Zrelaksowana po dlugim weekendzie. Latwiej mi uwierzyc, ze bedzie dobrze. Od trzech dni sporo sluzu. To musi byc dzialanie wiesiolka! Brzuch lekko pobolewa. Czyli cos sie dzieje.

No dobra....ten tego....
Zrobiłam ostatni test ciążowy, wzięłam ostatni duphaston. Test oczywiście negatywny, dziś rano już plamienie.
Zatem moja historia starania o drugie dziecko dobiegła końca.
Staram się zaakceptować sytuację, by móc ruszyć dalej. Jest mi ciężko, gdzieś w głębi serca chyba już zawsze będzie tlić się iskierka nadziei, że może jakoś tam się uda.
Jeśli chodzi o in vitro, to musimy to przemyśleć, niestety nie jest to plan na teraz. Położna z gabinetu mojego lekarza powiedziała mi mądrą rzecz: w tym przypadku nic na siłę, tu musi być zgoda obojga... miała rację, nic na siłę.
W staraniach o dziecko ciągle nam coś przeszkadzało. Może tak ma być i to coś nas strzegło? Mamy już jedno szczęście, a w przyrodzie jedni mają troje, inni jeszcze więcej, niektórzy jedno, a niektórzy walczą chociaż o jedno.... zatem muszę zaakceptować porządek panujący we wszechświecie.
Czy żałuję tych lat?
I tak i nie.
Żałuję tego, że faszerowałam się tyloma lekami, że przeszłam bolesny zabieg, wylałam tyle łez, przeżyłam tyle rozczarowań, żałuję że wpadłam w szaleństwo staraniowe gdzieś tam kosztem mojego synka.
Nie żałuję natomiast znajomości, które tu zawarłam i radości z kilku ciąż dziewczyn, które tak długo walczyły. Życzę Wam, żeby ciąże minęły zdrowo i bezproblemowo, żebyście na finiszu przytuliły do serca zdrowe, różowe bobasy.
Zostało jeszcze kilka mega fajterek. Dziewczyny, jesteście wielkie. Dopóki tli się iskierka nadziei w tunelu - walczcie wszelkimi możliwymi sposobami. Pokonujcie przeciwności losu krok po kroku, aby osiągnąć wymarzony cel. Wierzę, że Wam się uda, że będziecie mamusiami, nie ważne czy pierwszy raz, drugi, czy kolejny.
Będę czasem zaglądać, ale teraz muszę lizać rany, oczyścić głowę, znaleźć coś, co wypełni pustą do połowy szklankę.
Monia i Dorcia, chciałabym pozostać w kontakcie, będę za Was trzymać kciuki z całych sił.
Ściskam Was mocno wszystkie fajterki.
K*O*N*I*E*C


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2017, 07:50

3dc

Jednak mierzę temperaturę, znowu spadła.

Zaczęłam trochę inaczej myśleć o naszych staraniach, może jednak im trochę dopomóc?
Od 1dc zaczęłam brać kwas foliowy, piję olej lniany, biorę olej z wiesiołka ( do owulki), magnez z witB6.

Posiedziałam trochę na forum i zamówiłam Ovurin, ACC i chyba spróbuję Acard. Zobaczymy czy coś się polepszy.

Rozpoczynam również dietę z zaleceń z forum, ograniczę nabiał (który uwielbiam) może to to?


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2017, 08:37

Marti... Goniąc czas 16 sierpnia 2017, 08:51

Chwilke mnie nie bylo :)


Ale raz, ze odpoczynek od Ovu potrzebowalam. A dwa, ze bylismy na dlugim weekendzie na dzialce u moich rodzicow. a miejsce jest niezwykle, bo rzadkoscia jest w naszych czasach brak zasiegu :)
spedzilismy cudowne 4 dni na lonie natury. TOTALNY reset. czuje sie, jakbym tam 3 tygodnie siedziala. piekne uczucie do niczego sie nie spieszyc, nie musiec nic robic. a jak robic, to tylko dlatego, ze jest sie glodnym np. jestem bardzo zadowolona. odwiedzili nas tez na 2 dni znajomi. dowiedzialam sie, ze w zeszlym miesiacu postanowili zaczac starac sie o dziecko..... i udalo sie za PIERWSZYM RAZEM. niestety nie ma czego zazdroscic. ciaza poza maciczna, a niekompetencja lekarzy doprowadzila moja kolezanke prawie do zejscia na drugi swiat.... masakra. na szczescie juz czuje sie dobrze i nic nie zagraza jej zyciu. Ale w szpitalu przeszla pieklo. przerazajace jest to, ze jak wszystko jest ok i ma sie ksiazkowe ciaze, to jest normalnie. a jak tytlko pojawi sie jakakolwiek patologia, to raptem brakuje kompetencji (lekarka nie wykryla u niej krwiaka w jajniku, ktory byl najwiekszym zagrozeniem, a ciaza wedlug niej rozwijala sie normalnie, podczas gdy doszlo do wstrzymania wzrostu zarodka tydzien przed badaniem). rece opadaja. ludzie chcacy zostac lekarzem powinni czuc powolanie. a nie sciagac na mniej lubianych przedmiotach na studiach.

takze, jak widzicie mimo ucieczki od Ovu, temat byl na tapecie. no nic sie nie poradzi :)

ysmena Pragnienie trzeciego dzidziusia :) 16 sierpnia 2017, 09:34

Normalnie niech mnie ktos do pionu postawi.
Dzisiaj rano wstałam i miałam ochotę zrobic test - a to przecież 5dpo.!!!!

Czasem zachowuje się irracjonalnie :)

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 16 sierpnia 2017, 10:29

38dc,20dpo
5t2d ciąży miesiąc 2 trymestr 1
Wstałam rano wypiłam mleko,potem zjadłam śniadanie na które nie miałam wcale ochoty,zrobiłam pranie i już jestem zmęczona najchętniej położyłabym się spać a tu tyle do zrobienia jeszcze,ogarnąć dom powiesić drugie pranie i ugotować obiad tylko co mam ugotować nic nie przychodzi mi do głowy...poczekam jak mój mąż wróci z pracy i pojedziemy do sklepu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2017, 10:18

An1 Mama dwòch aniołkòw 16 sierpnia 2017, 10:48

Czuję się jakby mój brzuch powoli szykował się na okres

AleksandraW Udało się! cud ! 16 sierpnia 2017, 11:58

jutro do szpitala. modle sie by ta torbiel jeszcze urosła. nie chce zapeszać bo ona ze mną nie chce współpracować, jak miała maleć to rosła, a teraz jak sie ma zwiekszyć to sie zmniejszy... troche zaczynam łapć stresa. mierze sobie temperaturę nie wiem po co skoro ten cykl jest stracony.chce juz byc " naprawiona"

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)