Witajcie Kochane, bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa 
Trochę mnie tu nie było. Miałam ambitne plany żeby dokładniej opisywać przebieg ciąży i wszystkie ważne wspomnienia i jakoś tak nie wyszło. Najpierw brak czasu praca, studia, zmęczenie. A potem jak zaczęły się komplikacje, zagrożenie wcześniejszym porodem i leżenie niewygodnie mi było pisać z laptopa. A wiadomości które do Was pisałam z telefonu ciągle mi urywało, co strasznie mnie wkurzało. Pierwsze 7 miesięcy ciąży było piękne. Poza mdłościami na początku i lekkimi przeziębieniami ciąża przebiegała bezproblemowo, byłam aktywna, cieszyłam się rosnącym brzuszkiem i wszystkim, co wiąże się z ciążą. Ostatnie dwa miesiące były ciężkie i fizycznie i psychicznie. Najgorszy był strach, żeby wytrzymać jak najdłużej, dotrwać do terminu, w którym maluszek będzie mógł bezpiecznie przyjść na świat. Cały czas miałam twardnienia i napinania brzucha. Odliczałam dzień po dniu, tydzień po tygodniu i modliłam się żeby wszystko było dobrze. Dzięki Bogu udało mi się dotrwać do 38 tygodnia 
To może teraz trochę o porodzie 
Muszę przyznać, że bardzo się go obawiałam, czy dam radę, ale przede wszystkim bałam się żeby wszystko było dobrze z maleństwem. Miałam pewne obawy czy dam radę urodzić naturalnie, bo generalnie przed ciążą byłam bardzo szczupła i wąska w biodrach, ale lekarz zapewniał, że dam radę, dziecko ułożone dobrze i już od dawna miało główkę wstawioną w kanał rodny. No więc powiedziałam sobie, że dam radę i ja 
W sobotę jak zaczął się 38 tydzień zdjęli mi pessar, żeby szyjka powoli przygotowywała się do porodu. Lekarz nie kazał mi już tak leżeć tylko powoli zacząć się ruszać. Pierwsza wizyta w sklepie po dwóch miesiącach była niesamowitą przyjemnością
No więc zaczęłam się trochę kręcić po domu, no i tak wytrwałam do wtorku. We wtorek rano jakoś tak słabiej czułam ruchy, więc stwierdziliśmy z mężem, że tak na wszelki wypadek podjedziemy później na ktg. Potem zaczął mnie trochę pobolewać brzuch jak na okres, no i po wizycie w toalecie zobaczyłam wydzielinę podbarwioną na czerwono. Pomyślałam, że chyba coś się dzieję. Torba do szpitala była już spakowana od dwóch miesięcy, dołożyłam więc do niej ostatnie rzeczy i poszłam pod prysznic. Brzuch zaczynał boleć coraz bardziej i zaczęłam odczuwać ewidentne skurcze. No więc pojechaliśmy do szpitala. W samochodzie miałam już skurcze co kilka minut. Na izbie przyjęć co 5 minut. Po badaniu miałam 2 cm rozwarcia i przeszliśmy z mężem na salę dla rodzących. Jak tam przeszłam to skurcze były już co 2, 3 minuty i tak przez cały czas od 12.00 do 18.00. Bolało jak cholera, przez te 6 godzin miałam skurcze z kręgosłupa, nigdy nic mnie tak nie bolało. W szpitalu gdzie rodziłam nie było możliwości znieczulenia, jedynie dostępny był gaz rozweselający, który tak za bardzo mi nie pomagał. Jedynym ukojeniem bólu był prysznic i masaż kręgosłupa robiony przez męża. O 18.00 pełne rozwarcie i rodzimy. Przez godzinę silnych skurczów partych niestety nie udało mi się urodzić mimo kombinacji i różnych pozycji. Przez brak postępu porodu pani doktor zdecydowała o cesarskim cięciu. Zanim przygotowali mnie do zabiegu, ściągnęli anastezjologa, to męczyłam się jeszcze jakiś czas z tymi skurczami partymi. Jak dostałam znieczulenie do cc i wreszcie przestało boleć czułam się cudownie
Jak wyjęli synka i go zobaczyłam i usłyszałam jak krzyczy, to wszystko nie było już ważne. Dostał 10 punktów, lekarki powiedziały, ze wszystko z nim dobrze. Byłam najszczęśliwsza na świecie, że już po wszystkim
Mimo, ze poród był bardzo ciężki, to trafiłam na super położną, bardzo miłą i wspierającą. Również pani doktor byłą bardzo w porządku, po cesarce zaglądała do mnie kilkakrotnie. Ale zdecydowanie najważniejszym wsparciem był mąż. Był ze mną przez cały czas, nie zostawił nawet na chwilę. Wspierał, masował, wysłuchiwał mojego marudzenia. Bez niego chyba bym nie dała rady. Po cc przewieźli mnie na salę gdzie czekał na mnie mąż i malutki synuś. Przez całą noc leżał przy mojej piersi. Z tych emocji nie zmrużyłam oka przez całą noc.
Wyszliśmy do domu po trzech dniach i zaczęliśmy uczyć się siebie. I tak już prawie zleciał nam miesiąc. Synuś ma na imię Szymuś
Jest kochany i generalnie grzeczny. Ale niestety żeby nie było tak pięknie od jakiegoś czasu mamy problem z kupkami i gazami.Przy ich robieniu synuś pręży się i płacze wręcz, krzyczy. Nie są to chyba takie typowe kolki, ale są dni kiedy bardzo często tak ma i ten ból brzuszka wybudza go ze snu. Pani doktor powiedziała, że to niedojrzałe jelitka i przejdzie mu za jakiś czas. Tylko mi go strasznie szkoda jak płacze.
Karmimy się piersią. Na początku myślałam, że nic z tego nie będzie, pokarmu malutko, ale powoli się rozkręciło. Mówią, że nie ma diety mamy karmiącej, ale ja jem bardzo delikatnie, żeby nie przysparzać mu dodatkowego bólu brzuszka. Szymuś ładnie przybiera na wadze, więc chyba się najada. Powoli przyzwyczajam się do nieprzespanych nocy. Pierwsze noce były kryzysowe, ale teraz już w miarę normalnie funkcjonuję mimo niewyspania
Synuś budzi się co 2,3 godziny, jak go nic nie boli. Jak łapią go te bóle brzuszka wtedy niestety często się wybudza. W dzień jakoś tak nie bardzo wychodzi mi spanie, bo przecież sprzątanie, pranie, gotowanie samo się nie zrobi
I w tak zwanym międzyczasie próbuję się uczyć angielskiego. Od października powrót na studia i trochę się boję jak to będzie. No ale zobaczymy, nie będę się martwic na zapas.
Ja czuję się już lepiej, chociaż brzuch jeszcze ciągnie i czuje jeszcze taki dyskomfort, ale to chyba po tym naturalnym porodzie i długim parciu wszystko mi się tam ponadwyrężało, ale mam nadzieję powoli dojdę do siebie. Mimo wszystko jestem szczęśliwa, jak tak patrzę na mojego syneczka to czasem nie mogę jeszcze uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, że naprawdę jestem mamą
Boże tak bardzo Ci dziękuję.
Kochane moje dziewczyny, cały czas myślami jestem przy Was i cały czas wierzę, że wcześniej czy później wszystkie doczekacie się swoich cudów. Wiem jak jest ciężko, sama czekałam prawie 3 lata. Ale doczekacie się jestem tego pewna. Zaufałam Bogu w swojej sprawie teraz ufam mu w waszych intencjach, które do niego zanoszę.
Ściskam Was i życzę miłej niedzieli, buziaki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2017, 12:02
Wczorajsza impreza firmowa bardzo udana
To taki piknik rodzinny, w hali eventowej. Było dużo atrakcji dla dzieci, więc te przewijały się po sali na każdym kroku, ale nie sprawiało mi to jakiegoś wewnętrznego bólu czy stresu. Mam małe dzieciaki na codzień w pracy, więc się z tym obyłam. Najlepsze zaczęło się dopiero wieczorem... Był pokaz magii i hipnozy, w którym brała udział publiczność. I ja dla zabawy się zgłosiłam, a co^^ Kilka osób wyszło na scenę i tam hipnotyzer robił swoje show. Początkowo myślałam - a tam, to tylko zabawa, pewnie nic z tego nie wyjdzie... Ale się przeliczyłam! To uczucie nie do opisania. Wszystko słyszysz, kontaktujesz, ale oczu otworzyć nie możesz. Gość mówi "Śpisz", a ty naprawdę odpływasz. Słyszysz jego głos, robisz to co on ci każe... Kilka osób brało w tym udział i wrażenia były podobne. Ciężko to w ogóle opisać, ale jedno zadanie utkwiło mi bardzo w głowie. Mówił coś w stylu "Wszystkiego możesz dokonać, to się dzieje w twojej głowie. Ograniczenia nie istnieją, wyzbyj się stresu, wyobraź sobie swój cel do którego dążysz" itd. Ja wtedy miałam w głowie tylko jedno zdanie "Chciałabym mieć dziecko, z moim ukochanym mężem i to mi się na pewno uda"... Miałam wrażenie, że cała ta hipnoza trwała 5-10 minut, a tak naprawdę wraz z innymi spędziłam na scenie godzinę. Po wszystkim czułam się jakoś dziwnie, spokojniej... Nigdy nie sądziłam, że tak to może naprawdę działać. Psychicznie czuję, że mi się uda. Gorzej z ludzką fizjologią, kiedy twój głupi organizm się buntuje. Mam nadzieję, że psychiczne zdrowie będzie współgrało z tym fizycznym w najbliższym czasie i naprawdę nam się uda!
Bo na razie mam mieszane uczucia... Wczoraj mi się wydawało, że mogę wszystko. A dziś rano dostałam w łeb jak obuchem - przyziemnymi sprawami.
13dc
Głowa boli, nosek zatkany... jak co roku o tej porze choruje 
Wczoraj przed snem wypiłam Ferwex!
Czekam z niecierpliwością na jutrzejszą wizytę u gina.
Wczoraj wizyta z Hania u okulisty ( nadwzroczność - badanie kontrolne na 29 września, po zakrapianiu oczu przez 3 dni)
Ortopeda - kolanka się delikatnie rozchodzą, kontrola za rok 
Niech ten dzionek szybko mija 
Po pracy na BUDOWĘ, ogrodzenie będziemy wytyczać, bliżej już do naszego zamieszkania w wymarzonym domku!!! Happy!!
Dziś rano z mezem pojechałam na zakupy , musiałam kupic jemu spodnie bo sam by jakies dziadowskie kupil. Potem do moich rodzicow na godzine, a następnie do tesciow na obiad. Po obiedzie glowa mnie zaczelo lekko bolec. Ale za bardzo nie wiem czy mam cos brac... nie chce zaprzepascic zostania mamą,jeśli mam szanse... Z nosa znowu cieknie... ale na wieczor wezme do nosa wpuszcze nasivin,abym miała spokojna noc. Bo inaczej ciężko z zasnieciem a po 4 musze wstać do pracy.
Mam lekko podwyzszona temp. ale to 37 stopni. Jutro będę musiala do apteki przejść się. Czytalam ze leki z paracetamolem można brac jeśli się nie jest pewnym ze możesz być w ciąży bądź jesteś.
Oto co znalazłam:
Leki bezpieczne
Są to leki stosowane w ciąży, które pomagają w typowych dolegliwościach, takich jak zwiększanie odporności na bakterie i wirusy, i są całkowicie bezpieczne dla mamy i dziecka.
Preparaty z melisy – dostępne w aptekach bez recepty, pomagają zwalczyć niepokój i problemy ze snem.
Preparaty zawierające paracetamol – skutecznie zwalczają bóle głowy, przeziębienie.
Preparaty z witaminą C, czosnek w tabletkach – przynoszą ulgę podczas przeziębienia.
Leki typu Espumisan, Maalox, Alugastrin, Carbo medicinalic – są dostępne w aptekach bez recepty. Są pomocne przy problemach z układem trawiennym, zgagą, zaparciami, biegunką.
Antybiotyki z grupy penicylin – stosowane są przy poważnych zakażeniach bakteryjnych, zapaleniu nerek, oskrzeli, ropnym zapaleniu gardła lub zatok. Leki te są przepisywane przez lekarza.
Myślę, że za tydzień we wtorek 26 zrobie test. Ewentualnie w pon. jeśli się nie doczekam...
A teraz wracam do picia mleka z miodem i czosnkiem... Woda morska już nos przepłukałam, żadnych korzyści jak na razie. Nos zapchany.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2017, 15:22
Niestety mam torbiele na jajniku.. Dostałam kolejne leki.. Jak nie pomogą punkcja jajnika, żeby je poprzebijać i stymulacja od nowa.. Przeżyłabym i nawet nie narzekała, że tak się ułożyło, gdyby nie to, że to kolejne nieprzewidziane pieniądze.. Ach..
Zaczęłam 7 tydzień, 4 dni do wizyty u ginekologa. Mam momenty, że całkowicie zapominam o ciąży. Aaaaalbo jestem spanikowana. Bo to DOPIERO 7 tydzień. Ile rzeczy jeszcze się może zdarzyć. W szczególności nasila mi się to po wizytacjach na forum. Te wszystkie suwaczkowe opisy, ile ciąż straconych w tygodniach wyższych niż mój obecny. Naciąga mi to na mózg czarną woalkę. Bo jak może być dobrze? Mam pecha, los się do mnie nie uśmiecha inaczej niż szyderczo. Prawdziwe dwie krechy zobaczyłam dopiero w 26! cs, 2 lata. I jak mam uwierzyć, że będzie od razu ok? Skoro dziewczyny miały po kilka ciąż, po kilka razy przechodziły to co ja teraz. Albo to cholerne puste jajo...jak ja bym chciała nie wiedzieć o jego istnieniu, wolałabym nie brać tego pod uwagę. Po takim czasie starań człowiek ma całą tą wiedzę opanowaną. Miło by było być taką nieświadomą dzierlatką która zaszła w 2 czy 3 cs i jeszcze nie przewertowała całego ciążowego internetu od A do Z
A tak to na myśl o pierwszym USG zamiast się cieszyć to się panicznie boję...
9 tydz. + 2 dni
W piątek byliśmy na drugiej wizycie. Stresowałam się ale okazało się, że nie było czym. Mój mąż był już przy ekranie usg zanim ja zdążyłam majtki ściągnąć (cieszy mnie bardzo, że jest ze mną na każdej wizycie - no i widok jego uśmiechniętej, zadowolonej i dumnej twarzy podczas badania BEZCENNE). Dzidzia jest
rośnie - ma już 24,1 mm, śmiesznie się nawet poruszała
Pani doktor wypatrzyła już nawet kość nosową i fałd karkowy - czy jak to się tam nazywa (oczywiście prenatalne zrobimy ale to taka dodatkowa informacja dla nas (chyba głównie po to żeby mnie uspokoić). Serduszko też pięknie biło, lekarka dalej nie włączała dopplera ale skoro mówi, że wszystko wygląda dobrze i nie ma potrzeby męczyć tym maleństwa to znaczy, że tak jest. Ufam kobiecie, poszłabym w ogień gdyby powiedziała mi że tak trzeba
Tym bardziej mi smutno, że to chyba ostatnia nasza wizyta u niej. Na kolejną mam się udać już do miejscowego gina. Też go bardzo lubię, jestem jego pacjentką od ładnych paru lat (częste wizyty po tabsy pozwoliły na zbudowanie niezłej więzi pacjentka-lekarz). Ale mimo wszystko trochę rozdarta jestem i widzę, że mąż też ale wiem że z czasem będzie nam co raz ciężej dojeżdżać do kliniki ponad 100 km. Poza tym chyba warto mieć lekarza na miejscu gdyby coś (tfu, tfu) się działo.
Ja od dwóch tygodni jestem w domu. Musiałam wziąć zwolnienie, bo albo obejmuję się z toaletą albo leżę plackiem. Jeszcze niestety nie jest lepiej więc mam zwolnienie na kolejne 4 tygodnie. Jest ciężko i było kilka kryzysów - łącznie z płaczem w poduszkę. Generalnie dokuczają mi chyba wszystkie dolegliwości ciążowe jakie tylko mogą być: wymioty, mdłości, ból żołądka, zgaga, migreny, zawroty głowy, brak apetytu, zaparcia i niemożność przyjmowania żadnych napoi (naprawdę nic nie mogę pić). Ale co zrobić - trzeba przetrwać
Mąż mnie mega wspiera, w domu robi co tylko może. Wierzę, że jeszcze trochę i zaczniemy się cieszyć naszą ciążą, rosnącym brzuchem i zdrowo rozwijającą się dzidzią bez żadnych "cieni" typu poronienie czy mdłości.
49dc/16 dni bez @/ 5 dzien z duphaston
Od wczoraj zaczeły bolec mnie piersi przy dotyku, moje sutki sa mega wrazliwe, niewiem czy to sprawka duphastonu i moja @ nadchodzi wielkimi krokami, moze to objaw na co innego ❤. Dzisiaj cos mnie tknelo aby spojrzec jeszcze raz na moje zdjecie usg z ostatniego badania i ujrzalam na nim.... kropke! Czy to ty kropku? Pani Doktor powiedziala ze jest opcja ciazy, to dopiero 4 tydz wiec moze dlatego ledwo widoczna? To byłby cud gdybym doczekała maluszka ❤ . Nie nakrecam się, mój chlopak jest w szoku pozytywnym i zyje nadzieją ze moze to jest to, kazalam mu się nie nakrecac ❤... sama sie staram. Podsyłam wam link do zdjęcia, zerknijcie i napiszcie co myslicie... całuję ❤❤
http://pl.tinypic.com/r/2cz8389/9
1dc!
Przyszła @ ze 3-4 dni wcześniej! I huraaa!
zaczynamy 14 szczęśliwy cykl staraniowy. Bromek musi moje stresy prolaktyny opanować i dać nam wreszcie upragnione bobo ; )
jakby malpiszon przyszedł o czasie to mogłaby być lipa ze staraniami bo akurat zaczynam pierwszy zjazd 7 6 październik.
Październiku lidcze na Ciebie: *
20 dzień drugiego cyklu stymulowanego, piątego ogólnie a miesiąc ósmy starań. Ovu wyznaczona na 4 dni temu, według lekarza ok 5-6 dni temu. Pęcherzyk pękł, w czwartek widoczne było ciałko żółte "zapadnięte"?, i płyn. Dziś nic się nie dzieje. Trzeci dzień biorę duphaston. A i oczywiście dziś negatyw.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2017, 22:18
3cykl 20dc
I po weekendzie, spędzony bardzo przyjemnie, piątek goście, sobota goście,, niedziela w gościach
ten cykl jest dziwny, już 20 dc, do okresu coraz bliżej a nie czuje kompletnie nic. Zawsze w drugiej połowie cyklu bolaly mnie piersi, bolał brzuch, czułam jajniki a teraz nic a nic. Dziwne, nie wiem czy miałam owulacje, cały czas mam śluz rozciągliwy/ wodnisty a z tego co widzę na swoich poprzednich wykresach w tym czasie praktycznie w ogóle nie miałam śluzu. Coś mi się wydaje ze spóźni mi się okres w tym cyklu.
5dc .
Dzis bylam u lekarza czekajac na decyzje w sprawie laparoskopi ... prosil o smsa kiedy mam nastepna @ i jak bedzie w szpitali sprawdzi termin ... ahhh tyle biegania jeszcze jak termin bede znala to oczywiscie anestezjolog , wyniki badan porobic bo nie ktore 14dni wazne... bedzie bieganie ...ale oby sie oplacilo 
ostatnia niedziela tutaj.
5 dni do wyjazdu. na szczescie wyjezdzam juz w piatek w polowie dnia. bosko. nie sadzilam, ze ten zcas tak szyblo zleci.
troszke kasy poszlo oczyweiscie na zakuoy, ale nie moglam nie skorzystac 
czuje sie w miare ok.
ogolnie dopada mnie w niektore dni mega sennosc.
jednego dnia mam ochote na ryby, innego nie moge nawet o nich myslec. organizm zaczyna pokazywac niedobory.
obiad u babci za tydzien w niedziele zmaowiony. o rosole marze juz od 2 tygodni. i buraczki tarte... na cieplo... tak! wlasnie takie zyczenie babcia spleni juz za tydzien 
poza tym bola mnie piersi. szczegolnie przy porusznaiu czuje je. ale dobrze. niech bola
tylko jesli to uczucie jest juz teraz takie silne, to co bedzie przy karmieniu ? 
zegar odliczajacy wlaczony! nie moge doczekac sie powrotu.
aaaa i jesczez jedno. z 6 roznych zrodel wiem,z e lot samolotem i potencjalne zagrozenie to bujda.
jedyne niewskazanie jest po 7mym miesiacu, kiedy to loinie lotnicze obawiaja sie, ze porod nastapi na pokladzie. nie ma to nic wspolnego z zagrozeniem dla matki lub zdrowia dziecka. a polowa z tych zrode to lekarze, wiec ufam.
buziaki
Kobietki bardzo mi smutno ! Moj P znow wyjechal.. Zawsze wyjezdzal na tydzien a tym razem na 2 tyg.
Nienawidze jego pracy.. Jednak bez niej nie mielibysmy nic.. Ja dzis zaczynam prace. Boje sie ! Ale mam nadzieje ze dam rade.trzymajcie kciuki !
Bede miala chyba najlepszego kierownika jakiego kiedykolwiek poznalam.. Swietny facet ! Bo jak narazie to moja poprzednia praca wpedzila mnie w nerwice. Nie dalam rady psychicznie. Ale koniec z tym ! DAM RADE ! A i zapomnialam dodac ze w weekend wycisnelam z meza ostatnie soki ! Hihi. Mam nadzieje ze w koncu cos z twgo wyjdzie
pozdrawiam was dziewczyny !
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2017, 06:12
Czy któraś z was miała może hiperkę i wie jak ona się objawia? Mam brzuch jak balon, noszę spodnie o dwa rozmiary większe ale to jeszcze nie problem. Od jakiejś godziny męczą mnie duszności i to mnie trochę martwi, od czasu do czasu zaboli mnie brzuch dość mocno ale nie trwa to długo, szybko przechodzi, wczoraj miałam mdłości- dzisiaj brak.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2020, 20:01
Ciąża rozpoczęta 23 sierpnia 2017
20dc
Cykl sie jeszcze nie skonczyl ale male (pozytywne) podsumowanie, bo zapomne:
1) ovu chyba dobrze wyznaczylo mi owulke, mimo tego nieszczęsnego mierzenia pod pacha, ktore jak twierdzicie jest malo wiarygodne/dokladne
2) udalo mi sie wkrecic w pomiary temp, mierze o 2 w nocy, mam dodatkowy budzik nastawiony, inaczej sie nie da z moim lekkim snem
3) poczynilam postepy w obserwacji sluzu
lepiej mi idzie klasyfikowanie go (hurra!)
4) zaczęłam pic olej lniany (zamiast wiesiolka)+folik+magnez z b6
5) alko bardzo malo
6) cycki bola od razu po owulce! Mowicie, ze to dobrze, bo znaczy, ze prog wysoko
mam ochote sobie progesteron zbadac... zeby spr, ze naprawde jest na dobrym poziomie 
7) udaje mi sie trzymac stres/nerwy na smyczy:)
Jak mi sie cos przypomni to dopisze 
20 tydzień 0 dni
Wow już połowa - ostatecznie szybko to zleciało, dopiero co pamietam jak się dowiedziałam i niedowierzałem własnym oczom, a dziś mi już telefon pika, ze to już połowa.
W tym tygodniu czeka mnie usg połówkowe oraz usg kardiologiczne maleńkiej, strasznie się tym drugim stresuje, choć wiem, ze musi być dobrze, ale wiadomo gdzieś w podświadomości jest zakodowane, żeby mieć pewna nitkę niepewności. Byle te dwa śni wytrzymać, byle so środy...
Teraz dzieci maja szkole, wiec dzień za dniem ucieka i całe szczęście dosyć szybko. Mała rusza się coraz więcej i coraz wyraźniej, co oczywiście bardzo mnie cięży. Mąż z nadzieja się nie może doczekać kiedy i on poczuje te kopniaki
10 t 2 d
Hej kochane moje 
Jak Wam minął weekend?
U mnie dobrze, niedziela bardzo leniwie. deszcz a ja w łóżku 
rozpoczynam przedostatni tydzień pracy 
dziś z rana naszło mnie na orzeszki, kupiłam NIC NAKS pycha!
No to sobie zrobiłam przerwę 3 letnią, na odpoczynek od tematu ciąży. W sumie to nawet wmawiałam sobie że się pogodziłam już z tym że dzieci mieć nie będę. Niestety nic bardziej mylnego. Pomimo że w grudniu skończyłam już 40 lat to chce jeszcze spróbować.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.