Anuśla Musisz dać życiu szansę 2 października 2017, 20:16

Tak sobie myślę ostatnimi dniami co się ze mną stało. Jak okropnym, ohydnym człowiekiem się stałam. Łapię się na tym, że jak słyszę o ciążach koleżanek to wcale dobrze im nie życzę, myślę, że to niesprawiedliwe i tak być nie powinno, że dlaczego ja mam tak cierpieć, a inni się cieszą? Najbardziej wstyd mi tego, że zazdrościłam ciąży mojej przyjaciółce. Moja najbliższa przyjaciółka poroniła pierwszą ciążę. Ciężko to zniosła, byłam przy niej, robiłam wszystko, żeby podtrzymać ją na duchu. Mieszkamy w innych miastach i myślę, że to jeszcze bardziej utrwaliło naszą przyjaźń. Ale...pomyślałam sobie, to ja teraz może szybciej zajdę, może nie będę jednak tak w tyle i po cichu liczyłam na to, że ona tak szybko nie zajdzie w drugą ciążę. To ohydne i odrażające, ale naprawde na to liczyłam. A tu co, zaszła w pierwszym cyklu. Łzy rozpaczy. Dlaczego innym się udaje tak szybko, a nam nie? I wiecie co się stało? Emi straciła tę ciążę. Są w takiej sytuacji, że nie wiadomo czy w ogóle będą mogli mieć dzieci. I ryczę pisząc to, no bo dlaczego ja nie życzyłam jak najlepiej mojej najlepszej przyjaciółce???Dlaczego jej zazdrościłam? Dlaczego się nie modliłam, żeby im się udało tym drugim razem? Dlaczego ciężko mi było z nią o tym rozmawiać? Wstydzę się siebie.

I tak sobie myślę, że tak dłużej być nie może. Że muszę jak kiedyś cieszyć się szczęściem innych, że muszę być po prostu człowiekiem a nie potworem, który zazdrości wszystkim naokoło i jeszcze zatruwa życie mężowi. Zrobię wszystko, żeby o tym nie myśleć, żeby dać życiu płynąć swoimi torami. Zrobię wszystko, żeby znowu być człowiekiem.

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 2 października 2017, 20:18

Nie mogę doczekać się środy...

19 dc
Jestem po wizycie u ginekologa. Stresowałam się strasznie,kiedy weszłam do tego samego gabinetu w którym kilka miesięcy temu padły te straszne słowa,wszystko wróciło. Jednak rozmowa z moim lekarzem bardzo mnie uspokoiła. Późniejsze badanie,które potwierdziły słowa doktora,że wszystko będzie w porządku rozładowały całe napięcie.Poczułam, że spada mi z ramion ogromny ciężar. Wszystko jest ok,po zabiegu ani śladu,a co najważniejsze usg potwierdziło wczorajszą owulację z lewego jajnika. Żeby nie było wątpliwości mam w piątek zbadać sobie poziom progesteronu.
Na pożegnanie lekarz zapytał,czy wiem kiedy się teraz widzimy. Odpowiedziałam, że pewnie w marcu na cytologii,a On na to: "nieee, widzimy się kiedy okres będzie się spóźniał 3 tygodnie. Proszę myśleć w ten sposób, że skoro zaszła Pani już w ciążę, to znaczy że może być Pani mamą."
Pełna nadziei kończę ten pełen emocji dzień. Spadł mi z serca ogromny ciężar i czuję,że mam za sobą pewien etap. Teraz może być już tylko lepiej.
Spokojnej nocy,Kochane.:)

P.S. Nie ustaję w modlitwie za nas wszystkie.

Ciąża rozpoczęta 19 kwietnia 2017

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 3 października 2017, 08:15

To chyba była moja ostatnia wizyta u psychologa. Pani oprócz technik relaksacyjnych nie ma mi nic do zaproponowania, powtarza moje słowa, robi minę zbitego psa i cały czas jej przykro, że mi jest źle. Myślałam, że powie coś, co sprawi, że poczuję się lepiej, albo naprowadzi mnie na rozwiązanie problemów, o których jej opowiadam, ale niestety nie. A miała takie dobre opinie w internetach.

Perła1313 Pamiętnik pragnącej.... 3 października 2017, 20:16

Dziś odkryłam o co chodzi z tą szyjką macicy, :) nigdy tego nie sprawdzałam ale w tym miesiącu pogrzebię tam trochę i od przyszłego miesiąca może zacznę te metodę stosować jako dodatkowy wskaźnik. Mam wrażenie ze mam mało śluzu i jest ciągle koloru kremewego, nie jest rozciągliwy tylko kleisty. Nie widze nigdy śluzu owulacyjnego. Co na to radzicie?

elinkagd Starania o drugie dziecko 3 października 2017, 09:48

Wczorajsze serduszkowanie przerosło wszystkie poprzednie ale niestety w sposób negatywny. Po prostu wczoraj nam nie szło, nie chciało się, nic nie pasowało, nic nie wychodziło. Takie miałam odczucie jakby to tylko mi zależało na serduszkowaniu, że to tylko ja się staram o maluszka. M zamiast coś robić to gadał o pracy a ja próbowałam go jakoś rozruszać. Udało się ale nic co dalej nastąpiło nie było tym co miało wskazywać że kochamy sie bo chcemy tylko że musimy. A to coś przeszkadzało a to za sucho było i w końcu wkurzyłam się powiedziałam że ja już nie chce że nie mam siły. Ubrałam się weszłam pod kołdrę i odwróciłam się płacząc. Bo znowu kolejna szansa stracona, znowu się nie uda a mnie naprawdę już zaczyna to przerastać, jak ma tak to dalej wyglądać to ja nie chce się starać. Wole już zostać z tym co mam i nie psuć sobie i M nerwów tymi wszystkim niepowodzeniami. Płakałam nie mogłam się uspokoić godzina już późna rano trzeba wstać i funkcjonować cały dzień a ja się nie mogłam uspokoić. W końcu postanowiłam jeszcze raz spróbować, M się zgodził i teraz on przejął inicjatywę i udało się. Ale żadnej przyjemności nie miałam typowy stosunek reprodukcyjny do robienia dzieci a jak wiadomo z czegoś takiego nic dobrego nie wychodzi.
Po wczorajszym zaczęłam zastanawiać się czy jest sens starać się dalej wydawać pieniądze na wizyty na leki i rujnować siebie od wewnątrz. Może czas 1,5 roku to nie jest dużo ale wczorajszy dzień/ wieczór nie wyglądał dobrze i aż boję się co może być dalej.
Dostałam od sióstr pasek św. Dominika. Położyłam go pod poduszką i mocno trzymając w myślach wymawiam jak mantrę prośbę aby się udało ale wszystko teraz już w rękach Boga.

Marti... Goniąc czas 3 października 2017, 10:17

mam jakis problemy z fioletowa strona. laduje sie 15 minut, nie moge dodawac komentarzy w ulubionych pamietnikach (po klikniecu na "komentuj" strona za kazdym razem przewija sie do gory)... a co smieszne, na rozowej wszystko bez problemu.
wkurza mnie to strasznie. do wlasnego pamietnika tez mam probmey aby sie dostac.


Anakin - zeszyt zamowiony, ale z malym opoznieniem.
Lentilkaa - daj znac koneicznie jak wyjazd w gory i USG. jutrowielki nasz dzien.

Dzis moj maz mnie wkurzyl. jutro na 9.20 usg. nakrecalismy sie juz od dwoch tyg, ze nie mozemy sie doczekac. a ten dzisiaj ni z gruchy niz pietruchy wyskakuje z tekstem, ze sie boi. a co ja mam powiedziec? naczytalam sie niepotrzebnie tez, ze jak objawy typu mdlosci itp przmeijaja, to wcale nie za dobrze .... i ja faktycznie czuje sie lepiej. mam tylko nadzieje, ze nie ze skzoda dla mojej Fasolki... tak wiec jestem w obliczu lekkiego poddenerwowania, czy aby wszystko jest ok.


ogolnie msm ochote zainac sie juz z pracy. widze, planuja mi zadania na nalblizsze tygodnie i miesiace, jaby nie brlai pod uwage mojego stanu. nie chodzi mi o specjalne traktowanie, ale sugerowanie priorytetow na za 4tygodnie, jak w kazdym momecie moge sie zawinac jest dla mnie troche nie na miejscu. znowu gdzies sie naczytalam, ze zwoknienia przewznie od 12-13 tyg ciazy... tylko moim zdaniem to pierwszy trymestr jest trudny. drugi podobno z gorki i potem znowu 3ci daje sie we znaki.... wiec nie wiem co zrobie. w piatek mam wizyte i ginekologa. powiem mu o objawach (do tego co juz wiecei doszly czasem zawroty glowy - i to nie jest fajne, gdy np robie prezentacje na stojaco. mam tez problemy z oddychaniem, tzn lapaniem oddechu przy dluzszych przemowieniach. Oraz bol ledzwiowy przy np dluzszym gotowaniu). ciekawe co mi powie. ale na zwolnienie bym sie nie obrazila. szczegolnie biorac pod uwage pogarszajaca sie pogode, tlumy zasmarkanych ludzi w komunikacji miejskiej i w pracy, jak rowniez perspektywe kolejnej zimy stulecia

milego dnia Kochane :)

islanegra Nadzieja to plan... on ziści się nam? 3 października 2017, 12:32

29dc - 11dpt

Załamania c.d. Pogoda się spieprzyła, a to mi wcale nie pomaga:( Poprawę widzę jedynie w moim żołądku, który dzisiaj ciągle domaga się jedzenia, ale to chyba jeszcze efekt wczorajszej, chwilowej nadziei, że wszystko się ułoży...

Wczoraj m. sam z siebie zapytał o wynik badania progesteronu i co on oznacza. Ostatnio niczym nie był zainteresowany. Boję się co będzie jeśli się okaże, że nic z tego. A czuję że nie jest dobrze. Brzuch ciągle pobolewa jak na @, temperatura tylko lekko podniesiona w stosunku do tej, która zwiastowała zawsze porażkę, a przecież biorę tonę progesteronu. Lekarka odpowiedziała, że jest ok, ale dla niej ok to wszystko powyżej 10 ng/ml, a przecież mieliśmy już 10dpt, więc progesteron powinien był rosnąć... Mój normalny w 21dc to ok. 9-10ng/ml, ale mamy już tydzień później...

Chciałabym zasnąć i obudzić się dobre kilka lat temu. Tyle rzeczy bym zmieniła...

Ciąża rozpoczęta 12 kwietnia 2017

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 3 października 2017, 13:43

Pogodna iście jesienna;/. Od samego rana ciągle leje. Niestety musiałam rano wstać i zawieźć małego do mojej mamy;). W sobotę wyprawiamy urodziny dla naszego synka ale i też męża bo mąż dostał 2 lata temu ode mnie chyba najpiękniejszy prezent;). Właśnie w jego urodziny na świat przyszedł Wojtek ;). Tort i ciasto udało mi się zamówić, prezent dla męża też już mam ;p.

W ciągu dnia często myślę jak ten czas mi się dłuży do godziny zero ehhh.Ludzie mi mówią, żebym tak się nie nastawiał z tą ciążą. Sama nie wiem czy lepiej mieć nadzieję czy już z góry założyć, że nic się nie udało. Tak bardzo chciałbym, żeby się udało. Dopadają mnie też myśli co jeśli ten cykl jest stracony, znowu będę przygnębiona, płacz będzie w 100%, siebie znam jak nikt. Wiem, że powinnam się cieszyć szczęściem mojej szwagierki która za miesiąc rodzi ale jakoś ciężko mi. Między naszymi dziećmi byłby miesiąc różnicy. Okropnie mi źle jak widzę jak oni się cieszą, zazwyczaj ich unikam i staram się stać z boku. Miłego dnia, Kochane ;).

16 cs
10 dc

Prawy jajnik bolał mnie wczoraj jak skurczybyk. To z niego było jajko w zeszłym cyklu. Może chce spróbować jeszcze raz.

Mam też dużo śluzu płodnego. Nie da się go przeoczyć. Już dużo lepiej, niż wtedy gdy brałam wiesiołka. Chyba że to tran tak daje czadu. Poza tym piję dużooo wody.

Mąż trochę przeziębiony, a mnie męczy libido. No cóż... Chyba nie wzgardzi. Sam nie może się doczekać kiedy to będzie "sex day" bo staramy się co 2 dzień, nie codziennie (tak ponoć lepiej dla armii). Nigdy chyba nie byłam w sytuacji, żeby mój chłop unikał zbliżeń (a w pamiętnikach dziewczyny często wspominają, że mają z tym problem). Raczej muszę do odpędzać, tłumacząc grzecznie że tak nie można, to marudzi w żartach "mieli rację, z tym że po ślubie to jest mniej seksu".
a mamaginekolog pisała, że w niektórych kulturach często współżycie traktowane jest antykoncepcja.

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 3 października 2017, 20:53

Jutro wielki dzień a ja spokojna. Ciekawa jestem o co będą nas pytać i jak przebiegnie rozmowa. Czy nie palnę czegoś głupiego? Czy na wszystkie pytania będę znała odpowiedź? Okaże się jutro....

Wczoraj byłam na usg, na obu jajnikach jest po jednym pęcherzyku, każdy ma 22 mm. Jak się dobrze bzykniemy do będą bliźniaki :P
Ale wątpię, gin mi nie chciał dać ovitrelle, jutro idę znów jajka podejrzeć a tymczasem... Idę na imprezę firmową "świąteczną". Lecę się zaszpachlować !

Sheis 2 niepowodzenia 3 października 2017, 14:05

Wczoraj ledwo wytrzymalam w pracy ciągle chciało mi się wymiotować stwierdziłam że dłużej nie wytrzymam i na sam koniec porozmawiałam z szefem. Powiedziałam mu o wszystkim. Na szczęście mam super szefa i mnie rozumie, zna moją sytuację poszłam na zwolnienie lekarskie na razie na tydzień na dodatek jestem przeziębiona mam kaszel i boli mnie gardło byłam u lekarza rodzinnego. Przepisał mi jakieś leki ale boję się je brac i poczekam do jutra czy mi się polepszy. Najwyzej jutro wykupie. Za tydzien w srode mam wizyte, eh chcialabym zeby nam sie udalo. W nocy sie obudziłam i zwymiotowalam. Dzisiaj czuje sie dobrze, nie mam wymiotow tylko nudności. Mam nadzieje ze przeziebienie, które mnie dopadlo nie zaszkodzi dziecku. Ide cos ugotowac ma obiad. Milego dnia wszystkim!

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 3 października 2017, 16:25

39 dc 7 cykl

12 dpo

Witajcie kochane :*

Dzisiaj od rana na najwyższych obrotach i skończyło się tak, że jak tylko wpadłam do domu M to zasnęłam :D

M był u lekarza dostał l4 do końca tygodnia i masę badań :) ale fajnie spędzimy więcej czasu razem :)

A ja jestem wykończona :) piersi dalej strasznie bolą, wczoraj pojawiły się zawroty głowy, dzisiaj ból brzucha podobny do rozciągania :)
Ahh nie chce się nakręcac cały czas się karze w myślach, że mam się ogarnąć :)
Wytrwam dzielnie do soboty i M nic nie będę mówić :)

Zjadłam ookropna ilość obiadu i zmykam dalej pod kocyk :D

Miłego wieczoru kochane :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2017, 16:25

Malinowaa Czasem słońce, czasem deszcz. 3 października 2017, 17:15

17dc
Lekko ochlonełam. Dziś rano przed pracą telefon od mamy, że babcia się bardzo źle czuje. Oczywiście czarne myśli i do wczorajszym moich emocji doszły kolejne i przeryczalam w pracy chyba z godzinę.
Dziś strasznie boli mnie lewa strona podbrzusza. Wiem, że dostalam zastrzyk i pewnie coś tam się dzieje, ale jestem bardzo źle nastawiona. I tak tak wiem, że to źle, ale ilekroc pójdę do lekarza słyszę złe wieści. Miałam rozpocząć od nowego cyklu stymulacje, ale pewnie i to nie wyjdzie, bo wspomniala coś o laparoskopii... stwierdziłam, że niech mi wytna ten lewy jajowód skoro tyle z nim problemów. Z jednyn drożnym i sprawnym też zajdę w ciążę.
Pogoda szaro bura nie nastraja do pozytywnego myślenia. Dodatkowo koleżanka z pracy, która też się długo starała dziś powiedziala, że jest w ciąży. A ja pomyślałam kiedy mnie to spotka...

2 dpo
Testy ciążowe czekają do odebrania...no to w przyszłym tygodniu czeka mnie wielki test na cierpliwość. W piątek jadę zbadać progesteron.Tak sobie myślałam w związku z tym, iż szkoda że będzie to dopiero 5 dpo... w innym przypadku zrobiłabym przy okazji betę.No ale co tam, widocznie tak ma być.
Tęsknię za moim K.:( nasze zmiany w tym tygodniu tak się rozbiegają, że kiedy On wraca z pracy ja już śpię.Nie znoszę wracać do pustego domu. Zobaczę się z Nim dopiero w piątek,a w weekend znów będę sama, bo K. pracuje. Staram się wypełnić sobie czas w taki sposób żeby nie myśleć. I tym sposobem, dziś trochę czasu zajęło mi robienie obiadu po pracy, teraz piję kawkę i realizuję szybki relaksik,a za godzinę mam wizytę u dentysty.
Jutro i pojutrze chyba wybiorę się na różaniec wieczorem.Wstyd się przyznać,ale ja nie mam różańca...mój komunijny rozerwał się dawno temu i jakoś wcześniej nie czułam potrzeby żeby zakupić nowy. Ale to nic,moi rodzice mają ich mnóstwo, na pewno mi jeden użyczą.
Piękne jest to, że moja więź z Bogiem nigdy nie była mocniejsza.
Miłego wieczoru,moje Drogie:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2017, 17:58

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 3 października 2017, 21:32

Zaczynam nowy cykl.. Znów nowa nadzieja.. Z moim jajnikiem ani dobrze, ani źle.. Torbielka nadal jest, ale mniejsza.. Za mała na punkcję.. Czekamy czy dalej będzie się zapadać czy może menda zmieni zdanie i znów zacznie rosnąć.. Lekarz użył sformułowania, że jak nadal nie będzie tak jakby chciał to wytoczymy cięższą artylerię.. Ale tak się ucieszyłam, że nie będzie punkcji, że nawet nie zapytałam o co chodzi.. Moje podejrzenie to antykoncepcyjne na wyciszenie jajnika i od nowa hormonki.. Zatem czekam na kontrolę co tam dalej..

Ogólnie to mam dzisiaj kiepski dzień.. Kombinowaliśmy z G. jak i co z kasą i tak mnie naszło na płacz.. Takie jakieś głupie poczucie, że to wszystko przeze mnie, że to ja mam taaaaaakie problemy.. Wiem, że on tak nie myśli, ale ja od czasu do czasu tak.. Tak bardzo chciałabym, żeby wszystko się poukładało.. I kasa i nasza sytuacja.. Tak bardzo lubię mieć wszystko pookładane..

Nie macie czasem wrażenia, że im głębiej kopie się w diagnostyce niepłodności, to znajduje się większe bagno?
Przynajmniej tak jest u mnie....
Już trochę zaczynam trząść portkami przed sobotnią wizytą w klinice, to jakby czekanie na wyrok: nadajemy się na in vitro, nie nadajemy się na in vitro....
Jakie leki jeszcze będę musiała brać dodatkowo .... Lekarka twierdzi, że Acard to ona już by mi zaleciła, z uwagi na przynajmniej trzy podejrzenia ciąży biochemicznej.
No, a jak to się ma do niedrożnych jajowodów? Może rzeczywiście moje jajowody się buntują, jak coś się w nie wlewa i się zaciskają?
Im dalej w las, tym ciemniej.
Dziś powinien być wynik MTHFR, ale odbiorę pewnie jutro.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)