Dostałam dziś wyniki kilku badań które robiłam ok 2 tygodnie temu. Czekam tylko na wyniki Food Detective. Wiem już że na pewno nie mam celiakii 
Witamina B12 - 342,9 pg/ml (norma 197 — 771)
IgA - 1,70 g/l (norma 0,70 — 4,00)
IgA całkowite- 0,83 IU/ml (norma <100)
P-ciała p/tkankowej transglutaminazie IgA < 2,00 RU/ml (wynik ujemny: <20 RU/ml; wynik dodatni: >= 20 RU/ml)
Jeszcze ogarnę poprzednie wyniki i wklepię sobie tutaj. W końcu będę miała wszystko w jednym miejscu 
Od prawie dwóch tygodni jestem na tej super diecie- bez glutenu, bez nabiału, bez cukru, bez smaku.
No dobra, ze smakiem.
Nie ogarniam jeszcze wszystkiego, na chwilę obecną zamawiam po prostu jedzenie z cateringu (BM-BG). Chociaż od dziś to już tylko obiady i "kolacja" bo śniadania i zupy nie bardzo mi pasują ze względu na smak jak i skład. Po prostu nie ma tak restrykcyjnej gotowej diety w pudełkach 
W ramach eksperymentu zjadłam w piątek nieco białego sera a boleści brzuszka miałam do niedzieli 
Generalnie to pierwsze dni z metą były dla mnie straszne. Moim zdaniem zbyt duża dawka od razu, po prostu zmniejszyłam ją sobie i teraz sukcesywnie, powoli zwiększam. To było trochę jak taka urojona ciąża- mdłości, zawroty głowy, biegunka i zaparcie na raz. I utrata apetytu, nadwrażliwość na zapachy. Masakra. Będę się starała przygotowywać posiłki samodzielnie, chociaż planuję też skorzystać z porady u dietetyka 
Misja na jutro- chleb gryczany.
Ząb nie daje się we znaki, a temperatura spadła. Mam cichą nadzieję, że to może troszkę późniejsza owulacja, ale mimo to mam obawy, że ten cykl będzie bezowulacyjny. Boli mnie lewy jajnik, a co jakiś czas i macica... W ogóle źle, niedobrze w całokształcie mojego samopoczucia! Kręci mi się w głowie i w pakiecie mdli mnie również
Chce się żyć! 
16 tydzień
I po wizycie u lekarza... Mały, bo dowiedzieliśmy się, że to jednak będzie chłopczyk rośnie jak na drożdżach. Według belly to 15 tydzień 4 dzień, a usg pokazuje, że jest o tydzień starszy. Powoli zaczynam nie mieścić się w stare ubrania (mimo że przybrałam na wadze jedynie 1 kg)... Trochę przykro mi, że nie jest to dziewczynka, ale na szczęście dziecko jest zdrowe i wiem, że po porodzie skradnie moje serce (no i swojego starszego brata). Muszę się przyzwyczaić, że będę mamą dwójki urwisów
Syn forsuje od początku ciąży imię Kamil i powoli zaczynam się do niego przyzwyczajać. Z nowinek niestety łożysko jest nisko, więc jeśli nie pójdzie bardziej do góry będę miała problem z przodującym łożyskiem. Zastanawiamy się także nad globuliną z uwagi na fakt, że mamy niezgodność grupy krwi (jestem Rh minus, a mąż i pierwszy syn to plusiki). POnoć podaje się ją w 28 tygodniu ciąży. Czy któraś z Was miała z tym do czynienia?
Nie potrzebnie sie martwilam o Christianka. Synus tak mi sie rozruszal ze szok. Siedzi juz pewnie, raczkuje, stoi i chodzi przy meblach. Coraz ladniej je kawalkowe obiadlki wiec mysle ze w przedszkoku jakos sobie poradzi. Zwlaszcza ze na nie mamy heszcze z dwa tygodnie a i na poczatku bedzie tylko trzy godziny. Mam tylko nadzieje ze do stycznia sie tam zadomowi juz na dobre bo chcialabym pojsc do szkoly...No i zebymi dzieci nie chorowaly...Bo kiepsko bedzie i glupio w domu siedziec i tracic te cenne chwile z moim maluchem....
Maximilian jest juz w trakcie badan. Mamy zrobiona cala morfologie krwi, 8 wizyt u psychologa i psychiatry i EEG. Lekarz bedzie tez rozmawial z przedszkolem i jego logopedka...Troche potrwa zanim dostaniemy diagnoze. Glecboko wierze ze nie bedzie to nic ciezkiego. Zaden asperger, Adhd itd... Ot moze to tylko jakies lekkie opoznienie spolecznie....Teraz czekamy na odpowiedz ze szkoly katolickiej czy Maximilian sie dostal. Jesli tak to bedzie super a jesli nie to bedzie wielki pech... Ale napewno nie z jego winy bo rozmowe kwalifikacyjna przeszedl wspaniale tak ze bylismy z niego dumni...W razie czego jest juz tez zapisany do naszej szkoly rejonowej. Moze nie jest ona taka fajna jak tamta ale za to jest blisko wiec to tez jest jakis plus...
Julian rozgadal sie juz nadobre w dwuch jezykach a dzieki temu coraz lepiej , madrzej dogaduje sie z Maximilianem. Naprawde super sie teraz ze soba bawia co bardzo mnie cieszy
Bardzo ladnie rysuje ( oczywiscie jak na swoj wiek), nauczyl sie uzywac nozyczek i uklada 35 czesciowe puzzle. Tylko nadal nie chce wolac siusiu. Jak posadze na nocnik to posiedzi i zrobi ale jak nie przy pilnuje to sam z siebie nie zawola. A tak bym chciala zeby na swoje trzecie urodziny nosil juz tylko majtki...
Wyniki tarczycy trochę mnie zaskoczyły. TSH nagle 4,5? ;/ był problem przez 2,7/ Rok temu na tej samej dawce leków miałam problem w drugą stronę- tsh spadło poniżej norm.
Ciekawe co jutro na to wszystko endokrynolog.
Może stąd moje nierpomienne, nastroje adekwatne do jesiennej sromoty? Czuję się, jak człowiek mroku.
Analizując materiały ze szkolenia w którym biorę udział, natknęłam się na piramidę maslowa - i nigdy na to wcześnie tak nie patrzyłam, ale prokreacja należy do potrzeb fizjologicznych - czyli podstaw niezbędnych do życia. jak jedzenie i sikanie.
Kiedy to nawala, ciężko mówić o szczęściu i chęci realizacji dalszych potrzeb.
Powiedz głodnemu, żeby nie myślał o jedzeniu.
Może dlatego niepłdoność tak bardzo obezwładnia człowieka?
A może to moje ch.jwe tsh tak działa. Próbuję to zrozumieć. Niech mi to wreszcie da spokój.
Poza tym przeczytałam książkę do końca - Zimowy ogród. Wstrząsnęła mną.
11 dc
Szyjka jakby wysoko, pewnie zaczynają się płodne. Ciekawe czy dojdzie do owulacji? Monitoring dopiero za tydzień
Hicior, dzisiaj odkryłam, że mój mąż majstruje przy moim wykresie. Np. dodał mi dzisiaj objaw "zaburzenia snu", bo narzekałam rano, że prawie nie spałam. Uśmiałam się
No i widzę, że facet jak to facet, nie lubi mówić o swoich uczuciach, ale jest w tym wszystkim razem ze mną.
...
Dogadaliśmy się z kuzynką P. co do wynajmu naszego domku. Oby wszystko się ułożyło i żebyśmy wrócili do takiego jaki zostawiliśmy.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
...
Czuję się jak na romantycznej randce. Włączyłam lampkę z ciepłym światłem, a w tle leci spokojna muzyczka. Nie wiedziałam, że wystarczy wyłączyć ledy i pstryknąć lampkę żeby człowiek poczuł się odprężony. Zdecydowanie tego mi brakowało. Przydałaby się lampeczka dobrego winka. W weekend sobie pozwolę na więcej.
Jakieś 30 minut temu skończyłam rozmawiać z mamą. Oczywiście jak zawsze rozmowa zeszła na synka mojej kuzynki. Tym razem (myślę, że to zasługa mniejszej ilości hormonów w organiźmie) delikatnie zmieniłam zdanie. Syn kuzynki super, ale dziękuję nie mam zamiaru się katować.
Dziś miałam sen, że zrobiłam test ciążowy tak od niechcenie nawet specjalnie nie wierzyłam, że jestem w ciąży a tu bach dwie krechy. Obudziłam się pełna nadziei a może to znak od Boga. Poszłam szybko do łazienki zrobiłam test i jakie było moje rozczarowanie kiedy wynik był negatywny.Do okresu zostały mi 4 dni, tak wiec już wiem, że cud się nie zdarzy. Początkowo ogarnęła mnie złość, gniew, rozżalenie, płacz. Pomyślałam do cholery jasnej jak mogłam nie zaskoczyć, przecież miałam wszystko pod kontrolą, pewnie jest coś ze mną nie tak po tym poronieniu i łyżeczkowani. Po godzinie 6tej przyszedł mąż z nocki nie przyznałam mu się, że mam doła.
Później jednak kiedy ochłonęłam zaczęłam rozmyślać co mi to da, że będę zła na cały świat na wszystkich, łącznie z Bogiem. Przecież to już czasu nie cofnie, cudownie zapłodniona nie zostanę. Widocznie tak miało być, że ten miesiąc nie może być owocny. Powtarzam też sobie, że mało komu udaje się w pierwszym cyklu zaskoczyć, nawet specjaliści potwierdzają, że to normalne. Oczywiście gratuluję takim kobietą i jednocześnie zazdroszczę bo to normalne, że takie uczucie towarzyszy każdej staraczce. Co do nowego cyklu starań postanowiłam, że tym razem nie będę wpadać w paranoje. Koniec z obserwacją szyjki, seksem pod dyktando dziś musimy bo są te dni, koniec z obsesyjną obserwacją mojego ciała. Nic dobrego z tego nie wynikło w tym miesiącu tylko tyle, że wiecznie byłam sfrustrowana od rana do wieczora. Miłego dnia Kochane
. Pozdrawiam w ten deszczowy dzień
.
12t3d
Dziś 2 urodziny Milenki! Choć chora, z gorączką i z płaczem że nie może zjeść misia z tortu bo czekamy jeszcze na gości to chyba szczęśliwa 
JA na pewno bo mam fajną dwulatkę i zdrową dzidzię w brzuchu. Dziś były te prenatalne czy jak je tam zwał. Wszystko ok: kość nosowa jest, przezierność w normie, przepływy ok. Maluch ma już 6,7 cm! Trochę było zmartwień przed wizytą bo wyszło mi dodatnie toxo i już miałam w głowie wizje dziecka z małogłowiem ale po powtórzeniu wyniku w innym labo okazało się że wynik ujemny (no i kolejne siwe włosy na głowie!).
No i na 70% mam kolejną kobitkę w brzuchu. Choć potwierdzone będzie za 4 tygodnie.
Krwiak chyba mniejszy, w każdym razie ma się wchłonąć.
Nic tylko zacząć się cieszyć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2018, 15:39
20dc.
Witam was kochane staraczki. Dawno nie pisałam ale nie działo się w sumie nic specjalnego. Praca dom wieczorem
. Wczoraj byłam u mojego lekarza, który prowadzi mnie od mojego okresu dorastania czyli od dobrych kilku lat. Poszłam, żeby skonsultować z nim "diagnozę" , którą postawiła mi poprzednia doktor, że mam zespół policystycznych jajników. Otóż, nie potwierdziła się z czego się baaaardzo cieszę. Trochę mi ulżyło po tym, jedyne co to mam jeden jajnik niżej ułożony, ale doktor powiedział, że taka moja uroda i nie należy się tym martwić. Powiedziałam mu, że staram się o dziecko i mam nieregularne miesiączki i w dodatku bardzo bolesne. Powiedział, że mam odstawić kwas foliowy, dostałam luteinę pod język żeby wyregulować cykl, powiem wam że wiążę z tym duże nadzieję bo ten mój okres jest nie do wytrzymania, pojawia się kiedy chce. Dodatkowo ... INOFOLIC .. ponoć preparat działający cuda.. hehe a tak serio mówił mi, że nie jest czarodziejem ale działa i kilka jego pacjentek zaszło w ciążę stosując ten lek. Generalnie moja sytuacja jest dobra, nie mam jakichś szczególnych problemów, nie kazał robić badań hormonalnych, jedyne co na razie spróbujemy uregulować mój cykl i pobudzić jajniki do pracy i do owulacji. Chyba ją mam , ale pewna nie jestem.. Czy któraś z was miała jakieś doświadczenia z tym preparatem? możecie się podzielić opinią? Na razie się nie spinam, kochamy się co 2 - 3 dni i czekam w spokoju na rozwój wydarzeń.
Zbieram się kochane bo lecę do fryzjera - dzisiaj mam dzień wolny i odpoczywam 
przesyłam dużo całusów w ten deszczowy dzień.. 
Droga wizyta w Krakowie zaliczona.
Miałam zrobione usg sprawdzające przepływ/ odpływ krwi w macicy.Krew przepływa,nie ma endometriozy, nie ma tam nic niepokojącego.
Kolejne badanie w piątek albo następny poniedziałek-sprawdzenie drożności jajowodu- tego najprawdopodobniej jednego,po prawej,czynnej stronie macicy.
W badaniu na NFZ w czerwcu wyszedł drożny, więc mam nadzieję,że tym razem też będzie drożny ,a co mam po stronie lewej to wyjdzie podczas badania.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Plaquenil
To ten lek zalecony mi ze względu na chorobę reumatologiczną.
Niedostepny w Polsce.
Wycofany z listy leków refundowanych.
W Polsce jest lek o podobnym dzialaniu (Arechina) ale zażywałam go jako dziecko i w krótkim czasie odstawiłam, bo zaczęłam tracić wzrok.
Znajduję sprzeczne info co do wpływu Plaquenila na planowanie ciąży i jej przebieg.
Coraz wiecej niewiadomych 
Jak juz sie oswolilam z faktem, ze wykryto u mnie dwie mutacje genow i przyswoilam troche wiedzy na ich temat, to dzis kolejny szok:
w piatek 6 pazdziernika dostalam drugiego maila z kliniki DNA, tytul maila taki sam jak poprzedni z 5 pazdziernika (z numerem raportu w tytule), wiec sadzilam ze to to samo tylko jakas inna osoba wyslala, a tu otwieram zalacznik emaila, tak tylko zeby zerknac, i co? Szok!
SPRAWOZDANIE Z BADAN W KIERUNKU IDENTYFIKACJI HAPLOTYPOW HLA-DQ2(2.5), HLA-DQ2(2.2), HLA-DQ8 KOJARZONYCH Z CELIAKIA:
HLA-DQ2(2.5) negatywny
HLA-DQ2(2.2) POZYTYWNY
HLA-DQ8 negatywny
Dalej napisano:
Analiza badanego materialu wykazala obecnosc haplotypu: HLA-DQ2(2.2). Nie wykryto obecnosci haplotypow: HLA-DQ2(2.5) oraz HLA-DQ8 kojarzonych z celiakia. Badanie nie wyklucza istnienia innych, niebadanych haplotypow odpowiedzialnych za kliniczny obraz choroby trzewnej zwiazanej z nietolerancja glutenu.
Celiakia? Nietolerancja na gluten? Choroba trzewna?? Nie mialam pojecia... Jak to sie ma do ciaz i ich utrat??? Czy ktos cos wie i moze mi cos napisac, prosze?
Czekam na piatkowa konsultacje telefoniczna z dr genetyk..... Za konsultacje juz zaplacilam wczoraj, formularz wypelnilam i mam go przeslac emailem wraz zeskanowanymi wynikami wszelkich badan z UK, ktore mialam robione, dzis skanuje i wysylam, tylko troszke ochlone...
'Pod Twoja Obrone...'
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2017, 11:14
24 tydzień
Waga:84,2
Uwagi: łuszczy ni się skóra na sutkach?!
Dobra! wczoraj powiedziałam prezesom!
Szykowałam si etyle czasu i byłam przerażona tą wizją, bo oczywiście już widziałam jak będą się na mnie wyżywać i w ogóle, a tu zonk!
Pogratulowali, zapytali na kiedy termin, i bo będzie:)
teraz mi wstyd że tak źle o nich myślałam:)
Dzisiaj narzeczony z rana macał brzuch bo już ciężko go zakamuflować:)ale w sumie takie kg mogę przyjmować
I uwaga pierwszy raz poczuł jak mała kopnęła:)
No właśnie co do płci jeszcze się nie nastawiam bo wiem że coś tam mogło się schować
jednak liczę na to że zostanie tak jak jest. USG za tydzień, może od razu zrobię tą nieszczęsną glukozę... Czuje że będzie dobra jazda...
Ogólnie czuje się dobrze , nie mam żadnych problemów poza bezsennością codziennie od około 2 do 5-6 nie śpię;/ Może macie jakieś sprawdzone sposoby?? bo meliska nie działa:D Przez 2 mies może 2 razy przespałam całą noc, czyli do 6 rano xD
24 tydzień
Waga:84,2
Uwagi: łuszczy ni się skóra na sutkach?!
Dobra! wczoraj powiedziałam prezesom!
Szykowałam si etyle czasu i byłam przerażona tą wizją, bo oczywiście już widziałam jak będą się na mnie wyżywać i w ogóle, a tu zonk!
Pogratulowali, zapytali na kiedy termin, i bo będzie:)
teraz mi wstyd że tak źle o nich myślałam:)
Dzisiaj narzeczony z rana macał brzuch bo już ciężko go zakamuflować:)ale w sumie takie kg mogę przyjmować
I uwaga pierwszy raz poczuł jak mała kopnęła:)
No właśnie co do płci jeszcze się nie nastawiam bo wiem że coś tam mogło się schować
jednak liczę na to że zostanie tak jak jest. USG za tydzień, może od razu zrobię tą nieszczęsną glukozę... Czuje że będzie dobra jazda...
Ogólnie czuje się dobrze , nie mam żadnych problemów poza bezsennością codziennie od około 2 do 5-6 nie śpię;/ Może macie jakieś sprawdzone sposoby?? bo meliska nie działa:D Przez 2 mies może 2 razy przespałam całą noc, czyli do 6 rano xD
12 tydz. + 4 dni
Chyba czas coś napisać bo mi się tu pajęczyny zalęgną (już wystarczy, że w mieszkaniu je mam).
Zacznę od tego, że w zeszły poniedziałek rano poszłam sobie do toalety a tam śluz różowo-brunatny. Wystraszyłam się bardzo ale starałam się zachować spokój. Nie była to krew (taka typowa) tylko plamienie jak na moje oko. Zadzwoniłam do męża, przyjechał po mnie i postanowiliśmy, że jedziemy do szpitala (wszędzie czytałam że tak najbezpieczniej zrobić). Na izbie zadzwoniłam po położną i mówię jaka sytuacja, a ona do mnie z fochem po co przyjeżdżam do szpitala? oni nie udzielają porad i mam zadzwonić do swojego lekarza! Więc tłumaczę jej już zdenerwowana, że nie mam jeszcze swojego lekarza w mieście w którym mieszkam i dlatego przyjechałam tutaj bo się zestresowałam. Z łaską i krzywą miną stwierdziła, że zapyta pani dr czy mnie przyjmie. Po chwili okazało się, że tak i mam czekać. Siedząc na korytarzu miałam ochotę się rozpłakać, tym bardziej że chyba w tym szpitalu przyjdzie mi rodzić (nadal mocno się waham). Za jakiś czas zawołała mnie pani dr., kobieta chyba w moim wieku albo minimalnie starsza. Na szczęście okazała się cudowna. Najpierw zebrała wywiad, i też zapytała dlaczego nie mam lekarza tutaj ale nie z fochem tylko z ciekawości. Więc wytłumaczyłam jej że leczyliśmy się długo z mężem w klinice niepłodności i do końca pierwszego trymestru mieliśmy tam opiekę. Babka po wysłuchaniu stwierdziła, że z taką historią też by pojechała do szpitala i że ona wszystko rozumie bo to pierwsze dziecko itd. Była tak fajna, że zeszło ze mnie całe ciśnienie. Potem zaprosiła na fotel i zbadała. Okazało się, że ta paskudna wydzielina to infekcja
i bez laków się nie obejdzie. Oczywiście zrobiła też usg. Z dzidzią było wszystko w porządku a lekarka się cieszyła jak dziecko jak je oglądała, bo kość nosowa była, bo serduszko biło, bo machało nóżkami. Takie badanie to czysta przyjemność. Chciałabym żeby było więcej takich lekarzy w naszych szpitalach i przychodniach. Na strachu się skończyło, infekcja przeleczona.
Wczoraj natomiast byliśmy na prenatalnych. Nie mogłam się doczekać. Naczytałam się, że to fajne badanie, że trochę trwa ale można obejrzeć dzidzie z każdej strony. Miałam wielkie oczekiwania. Nawet pomimo moich mdłości, wymiotów i bólów żołądka najadłam się czekolady żeby maleństwo się poruszało na badaniu. No cóż na moich wyobrażeniach się skończyło. Oczywiście z dzieckiem wszystko w porządku i to jest najważniejsze (jak to mówił mój mąż to był cel tych badań). Jednak moim zdaniem to lekarka podchodziła do badania tak hmmm służbowo. Serce jest, przepływy są, mózg jest, nogi są, ręce są ok koniec badania. Na koniec jak maleństwo zaczęło się ruszać to stwierdziła że się budzi i dobrze, że kończymy bo to by przeszkadzało. Przed wejściem zastanawialiśmy się nawet czy kupić filmik z tego badania a teraz bardzo się cieszę że się na to nie zdecydowaliśmy. Byłby to pieniądze wyrzucone w błoto
Poza tym wiem, że teraz jeszcze nie bardzo widać płeć ale lekarka nawet nie zajrzała mu między nogi, a jak ją zapytała to powiedziała, że to za wcześnie i tyle. Może rzeczywiście miałam zbyt wielkie oczekiwania... jednak na kolejne badanie umówiłam się do innego lekarza, będzie ono 27.11 (to będzie 19 tydz i 3 dni) i mam nadzieję, że tym razem mile się zaskoczę.
Kolejna wizyta "ciążowa" w czwartek. Tym razem wracam już do lekarza na miejscu, do którego chodziłam przed ciążą. Mam nadzieje, że nadal jest taki fajny jak go zapamiętałam i będzie dobrym lekarzem prowadzącym.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.