Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
15 t 3 d
Dzień leci za dniem, już prawie miesiąc jestem na zwolnieniu. Myślałam że dni się będą dłużyć, zwłaszcza że mąż pracuje w delegacji i nie ma go w tygodniu w domu, a czasem na weekend też nie wróci, ale mimo to jakoś leci w sumie szybko 
od dziś zmieniam trochę swoje menu. Wprowadzam więcej warzyw i owoców. Na II śniadanie będzie koktajl z owocami z jogurtem naturalnym i rukolą albo jarmużem
a na kolację zdrowa sałatka z sosem vinaigrette i porcją białka
+ codziennie ćwiczenia dla ciężarówek 
teraz dobrze się je, ale po porodzie jak zostanie 10 kg to nie będzie do śmiechu, a rodzę na wiosnę więc każdy wałek szybko będzie widać pod cienkim ubraniem.
Minął pierwszy tydzień diety. Trochę męczy mnie, że ciągle muszę myśleć o jedzeniu, co zrobić na zapas, co kupić, co ugotować, jak zrobić obiad by smakowało mężowi, oraz bym ja mogła zjeść, co zabrać do pracy na dyżur dzienny, kiedy wszyscy pod noc dostają swieży i pachnący obiadek.... wrrr
Nie chcę jemu ograniczać diety, więc gotuje praktycznie podwójnie.
Sama zastanawiam się czy wejdzie mi to w nawyk, czy obrzydnie i rzucę te całą dietę w ......
Cały czas powtarzam sobie "mam cel" "to wszystko dla mojego dziecka"
Walczę, choć w głębi serca nie wierze w powodzenie
Mam wrażenie, że jest jeszcze coś, co utrudnia nam poczęcie, nie wiem jeszcze co, a czas leci...
Jedyny plus 1,5 kg mniej (choć na tym mi zależy najmniej)
20 dc 8 cykl
Witajcie kochane :*
Dzisiaj samopoczucie jest nijakie, temperatura rano dobila mnie totalnie i spowodowała, że nawet nie chciało mi się wstać z łóżka 
Jajników juz nie czuje i jestem bardzo zdezorientowana ta temperatura, wychodzi na to, że cykl jest bezowulacyjny...
Ale ! Koniec uzalania sie nad sobą! 
Trzeba w końcu wziąść się za siebie i stanąć na nogi i fizycznie i psychicznie
w tym tygodniu jadę do poradni zdrowia psychicznego zapisać się do psychologa którego poleciła mi lekarz rodzinny
mam nadzieje ze mi pomoże 
Zabieram się za codzienne obowiązki i dalsze poszukiwania pracy 
Miłego dnia Wam życzę kochane :*
Pod górkę.
Żeby nie było za nudno 17-oh progesteron w 2 dc wyszedł 14,17 ng/ml przy normie 0,2-1,3, czyli poprzedni wynik to nie przypadek.
Czas znowu umówić kolejną wizytę u endokrynologa i dowiedzieć się czy mam się tym trochę martwić, czy bardzo.
Czytałam o tym, że w przypadku ciąży najgorzej mają dziewczynki, kluczowe jest szybkie rozpoznanie płci dziecka.
Ok, staram się nie panikować.
Postanowiłam regularne ćwiczyć jogę hormonalną (tak, jest coś takiego na youtube). Może coś pomoże, chociaż odreagować stresy.
Ehh
1cs
19dc
4dpo (wg mnie)
OF nie chce mi wyznaczyć owulacji. Ale moim zdaniem była na drugi dzień po pozytywnym teście owulacyjnym. Czułam bardo mocno prawy jajnik i miałam wrażliwe piersi. Czyli jak zawsze przy owu.
A z moim wykresem jest coś nie tak .. ale podejrzewam że szwankuje mi termometr bo jest bardzo płasko cały czas i może nie wyłapał spadku temperatury na owu .. nie wiem czy nie kupię dziś nowego.
A poza tym jakoś ten czas leci. Czuję się normalnie, nie doszukuję się objawów . Po prostu czekam. Chyba jestem z tych które nie wierzą w bardzo wczesne objawy ( mimo że bardzo bym ich chciała)
Jeszcze około 10 dni do planowanej @ . Poza opuchnięciem i jakimś ogólnym zmęczeniem ( ale możliwe że od pracy) jest jak zawsze więc nie wiem czy nadejdzie @ czy nie. Mam nadzieję że nie 
Zobaczymy jak będzie.

Miałam telefon z novum. Histeroskopia - godzina potwierdzona. Być 30 min. wcześniej. Wziąć badania, piżamkę, skarpetki, nie jeść 6h.
Męczyć lekarza o: hegarowanie szyjki, histo-pato, histo-chemia, wyniki najlepiej na cito(tylko pytanie, czy mają coś takiego). Bardzo męczyć o antybiotyki (doksycyklina, metronidazol) i zapytać kiedy zacząć brać przed krio, L4 na 2 dni.
Wyniki badań wycinków będą po około 2 tyg. Mam pozwolenie od Pani w sekretariacie, żeby się po tygodniu codziennie dobijać i dopytywać, czy już są. Powiedziała, że nie będzie się złościć.
4 cykl starań - 7 dzień cyklu.
Dzisiaj 7 dzien cyklu a ja dalej plamię.. martwi mnie to.. przed ciążą miałam okres najdłużej do 5 dnia a teraz coraz dłużej. Niewiem czy to normalne że po porodzie miesiączka jest bardziej obfita i dłużej trwa.. boję się.. 2 lata temu w pazdzierniku zaszłam w ciążę to był piękny czas
tak bym chciała mieć więcej wiary i siły że się uda ...
19 dc
Trzy dni temu miałam skok i dziś również, teraz to już sama nie wiem kiedy była ta ovu... Masakra
Strasznie dziwny mam ten cykl...
Przed chwila bylam u dentysty zaplombowac zeba mam nadzieje ze to nie wplynie na zagniezdzenie sie moich bąbli.. dostałam 4 zastrzyki znieczulajace .. mowilam ze jestem po transferze ... i ogolnie dalej boli mnie caly brzuch ciagle najbardziej w okolicach zeber i jak klade na sie bok albo sie schylam to mam male problemy z oddychaniem bo mnie zatyka i nie wiem czy znowu nie wrocic do szpitala ehh .. przez caly tydzien jest ten zaczynajac od dnia po punkcji ... nie wiem co robic ..
Napalilismy się z moim M. na żel Conceive Plus. Bo ja jestem strasznie sucha przy współżyciu i on mi wczoraj wyznał, że to go hamuje, bo wydaje mu się, że ja nie mam ochoty. A mnie się od jakiegoś czasu tak strasznie nie chce serduszkować, że gdyby mi ktoś powiedział, no, to teraz rok bez seksu to bym przyklasnęła. To okropne, mam 30 lat i libido zerowe. Kiedyś tak nie było, to pewnie przez te starania no i co tu zrobić żeby mi się chciało???
W każdym razie w aptece nie było Conceive i wzięłam Feminum, ponoć gorszy, ale spróbuję. Po wypłacie lecę po dong quai, które poleciła 100krotka i niech się dzieje wola Nieba!
Jesteśmy po badaniach immuno. W czwartek mam wizytę u CZerwińskiej - 26 dc.
I tak, w niedzielę pisałam maila do gyncentrum w kato., czy już są wyniki, chociaż częściowe i żeby dostarczyli je do Bielska na czwartek. Oczywiście brak odpowiedzi. Więc wczoraj dzwonię do niech. Dziewucha z callcenter nawet nie udawała miłej. Maila nie otrzymali, więc jej tlumacze, że dostalam odp z automatu że otrzymali i, że odpowiedzą jak najszybciej. Pani więc zaczyna dociekać na jakiego maila wyslałam, bo oni mają różne maila. I chuj mnie trafił- bo właśnie mają tylko jeden! Ale po nieprzyjemnej wymianie zdań, okazało się, że dziewucha jednak może mi pomóc. Sprawdza i okazuje się, że większość badań już jest dostępna, ale ona nie może mi ich przesłać, nie widać ich też na panelu logowania - chronią mnie przed samą sobą. Ale mają wysłać do Bielska. A w Bielsku, miła pani Diana- na prawdę w całej tej fabryce- jedna z niewielu przyjaznych dusz-obiecała pilotować temat, żeby na zwartek było wszystko.
Od 1.11 zaczyna urlop.
Mam nadzieję, że badania są dobre i zaczniemy stymulacje bo chuj mnie trafi jak będę musiała kolejny miesiąc to przesuwać. 28.10 powinnam zacząc cykl.
Zaczyna mnie doprowadzać do szewskiej pasji finansowe podporządkowanie in vitro. Ostatnio przez cały czas jak kobieta robiła mi paznokie miałam wyrzuty, że marnuję kasę. Fryzjera ciągle odkładam. Nigdzie nie wychodzimi, nie wyjeżdzamy. Teraz żeby było śmieszniej, sypie mi się sprzęgło w samochodzie, więc znowu 1,5 tys nie moje. Zeby tylko nierozsypało się jak będę musiała dojeżdzac do kliniki, bo samochodem D. nienawidze jeździć.
Jestem ostatnio osobą konfliktową do granic mozliwości, nieznośną, kłótliwą. Z połową świata nie gadam. A wczoraj wdałam się wręcz w pyskówkę z szefową. Chleję wina więcej niż powinnam. Żrę- żrę wszystko, w ilościach hurtowych. Co oczywiście doskonale widać po spodniach- dobrze że mam dużo spódnic na gumce, ewentualnie dres. A, i jestem już 3 x przeziebiona "tej jesieni". Zapowiada się zajebiście.
Emocjonalnie- sama nie wiem. W sumie chciałabym już być"po" i wiedzieć.
Byłam w ciąży. Ciąży urojonej. To był najpiękniejszy cykl w moim życiu. Nigdy nie byłam tak przekonana o ciąży, jak w ostatnim cyklu. Wszystko na to wskazywało, moje samopoczucie, wysoka temperatura, mdłości i wiele, wiele innych. I nie wkręciłam sobie tego, to nie kwestia psychiki. Teraz wiem, że przesadziłam z luteiną i pod koniec cyklu miałam progesteron 33,6, tyle co kobieta w kilkutygodniowej ciąży (!!!). To on sprawił, że moje ciało wariowało. Ehh... jakie to było niezwykłe zwariowanie. Długo płakałam, z niedowierzaniem patrząc na wyniki bety. "Przecież ja jestem w ciąży, jak to możliwe, że wynik negatywny?". Rozczarowanie nigdy nie bolało bardziej jak tamtego wieczoru...
Żadne z wcześniejszych objawów, które miałam przed zabiegiem, nie ustąpiło, i czuję, że endometrioza nie odpuściła nawet na chwilę. Zabiegł nie pomógł... nie wmawiam sobie tego, ja to wiem.
Nadal mam plamienia, zaczynające się kilka dni po owulacji i gdyby nie luteina, trwały by aż do okresu, nadal mam bolesne owulacje, nadal czuję pobolewanie w odcinku lędźwiowo-krzyżowym i od czasu do czasu kłuje mnie "na dole". Jestem tym załamana, ale nie mam już siły płakać. Rozpacz przybiera już inną formę, teraz nie jest to podyktowane chwilowym smutkiem, że znów się nie udało, ale zaczyna do mnie docierać, że może nigdy się nie udać. Przeraża mnie wizja pustego domu, w którym nigdy nie będzie śmiechu dziecka, życia bez poznania sedna miłości i poświęcenia.
Za tydzień rozpoczynam przygodę w centrum leczenia niepłodności. To już chyba ostatni przystanek, potem już albo ciąża albo...
P.S. Mój mąż nie pojechał. Powiedział, szefowi jak wygląda sytuacja, i że nie może jechać. Zrozumiał go. Wiem ile musiało go to kosztować, dlatego jestem mu bardzo wdzięczna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2017, 20:51
Moje dzieci przez caly tydzien byly chore. Myslalam ze zwariuje przez to ciagle ich jeczenie, piski, krzyki i wieczne mama, mama.... No i to siedzene w domu chociaz za oknem ladnie bylo...W piatek nie wytrzymalam i od progu wykrzyczalam mezowi ze mam juz tego dosyc i po co mi te kwiaty bo ten mi bukiet roz przyniosl.... Ech teraz glupio sie czuje ze tak naskoczylam na niego ale nerwy zrobily swoje...
Maximilian jakis czas temu mial testy i rozmowe kwalifikacyjna w szkole katolickiej do ktorej chcemy go poslac. To bardzo dobra prywatna szkola. Wczoraj dostalismy odpowiedz ze sie dostal
Ciesze sie bardzo a z drugiej strony martwie co bedzie gdy wyjdzie ze ma ZA. Czy nadal go beda tam chcieli czy tez bede musiala poslac do szkoly specjalnej. Co do badan to ciagna sie strasznie i pewnie do swiat niczego sie nie dowiemy a ja mam takie nerwy ze szok...nie moge sie pozbierac, pogodzic z tym. Mowie sobie zeby sie za wczasu tak nie stresowac, ze moze w przedszkolu sie myla i bedzie dobrze ale nie potrafie sie tak z tego wylaczyc. Ciagle chodzi mi to po glowie. Mam mega dola 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2017, 21:11
27tc (26t5d)
Powiem szczerze, że dopiero wczoraj zauważyłam że ten tydzień to również początek 7 miesiąca
Tak się skupiłam na tym oczekiwaniu na III trymestr, że nie zdałam sobie sprawy. Tak więc Alusiu, 7 miesiąc przed nami 
Dziś kolejne zajęcia w szkole rodzenia - mieliśmy ćwiczenia z partnerami oraz naukę oddychania oraz wykład o karmieniu piersią. Bardzo miło spędzone 2h, uważam, że też bardzo pożyteczne. Słucham z uwagą, mój Mąż też jest zainteresowany co mnie cieszy
A niektórzy siedzą w komórkach gdy doradca laktacyjny tłumaczy np. jak ułatwić sobie i dziecku karmienie... Bez komentarza.
@ zawitał, tak jak się tego spodziewałam. Żegnam się z Ovu na jakiś czas... odpuszczam...muszę odpocząć
Mierzę temperaturę pod pachą. mniej się przykładam przecież. Jakieś głupoty wychodzą 
Dziś jest dobry dzień, przyszłam pomóc przyjaciółce przy warsztatach dla dzieci.
Mimo wszystko czuje się niepewnie.
Temperatura dzisiaj odbiła, wczoraj kilka razy poczułam ukłucie jakby w macicy? Oby to był dobry znak.
Nigdy nie sądziłam, że będę się cieszyła z faktu, iż moja temperatura spoczynkowa wzrosła o 0.2 stopnia. A jednak! Po wczorajszym spadku do 36.07 C, dzisiajsza temperatura, po raz pierwszy w tym cyklu przekroczyła 36.3 C
Oby to było to! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2017, 07:17
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.