Ciąża rozpoczęta 3 listopada 2013
mamy 34 dc, dzis 8 dni po odstawieniu duphastonu, nic sie nie dzieje, co chwile biegam do wc sprawdzac czy jest @.Mam zamiar kupic ten bromergon, ale póki nie ma okresu nie moge zaczac go brac wiec bardzo sie wkurzam, że mi się ten cykl znowu przedłuża. Co najlepsze - ovu zaznaczyło dziś dzień przypuszczalnie płodny, w sumie w sobote pełnia księzyca więc cholera wie
jak mąż bedzie gotowy to bedzie ♥. wstałam jakas godzine temu wiec wypadałoby jakiś obiad ruszyć...Pomyslałam ze jest taka opcja że cykl bedzie bez krwawienia i konczy się ze spadkiem temperatury, gdzies czytałam ze jest taka opcja. Patrzyłam na wykresy dziewczyn po dupku to widze że nawet po 14 dniach od odstawienia pojawiał im się okres i testy jak u mnie negatywne. Nie wkurza mnie że nie zaciązyłam jeszcze, ale to ze te cykle takie rozjechane. Lekarz cykl spisał na straty, ♥ też nie w pore wiec na nic nie licze ale wkurza mnie że mój mózg tak póżno łapie informacje zwiazane z hormonami...
22:30 piersi lżejsze,sutki plaskate i nie bola jak wczoraj,zastanawiam sie czy jechac jutro do lab,ale chyba nie ma po co, kupie sikacza jutro w auchan i jak @ nie przyjdzie to w piatek zrobie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2017, 22:33
Ostatnio w głowie mam miks myśli 😅🙈 Z jednej strony czuję, że coś dobrego się zbliża ✨, a z drugiej rozsądek i obawy próbują się wcisnąć… Trzymam się jednak tej pierwszej iskierki 💖
Do pakietu diagnostycznego, który posiadamy (słabe wyniki nasienia, PCOS) doszła: endometrioza + adenomioza 🥹 . Brzmi słabo, ale na szczęście to dopiero początek, więc łagodna forma 🙏
Najbardziej zostało ze mną to, że w nocy przyśnił mi się sen – ktoś próbował podmienić mi rzeczy na gorsze, a ja upomniałam się o swoje 💪. I poczułam, że to symbol: czasem życie chce nam podsunąć „drugoplanowe wersje”, ale to, co naprawdę dla nas przeznaczone, nie da się tak łatwo zabrać. 🌸 To daje mi tyle nadziei, wiary i oddechu. 🥹🫶🏻 Mam w sercu pokój i taką cichą pewność, że wszystko ma swój sens ✨
Zastanawiałam się pisać czy nie pisać.. Zresztą codzienne lęki o maleństwo mnie nie opuszczają, tym samym trudno dzielić mi się wiadomością o ciąży z innymi. Jesteśmy właśnie w 16 tygodniu, wczoraj dowiedzieliśmy się, że czekamy z Mężem na synka. Lekarz mówił, że wystaje taki 3 mm ogonek.
Ogromnie się cieszymy, choć w głębi czułam, że będzie dziewczynka-zawsze myślałam, że mam dobrą intuicję, hehe. Ważne, aby było zdrowe.
Moja trzecia ciąża prowadzona jest od początku na heparynie, acardzie i duphastonie. Z racji mutacji mthfr przyjmuję aktywny folian. W trakcie podstawowych badań wyszło, że mam za wysoki cukier na czczo. Jestem już również po obciążeniu glukozą, na chwilę obecną staram się utrzymywać specjalną dietę oraz mierzyć codziennie cukier. Dodatkowy stres mnie nie ominął, bo w 13 tygodniu miałam jednorazowe krwawienie, które skończyło się pobytem w szpitalu. Po wczorajszej wizycie możliwe, że był to krwiak. Jeszcze widać jakąś zmianę na usg. Lekarz zastanawia się nad odstawieniem heparyny, a ja się boję tak szybko odstawić.
Cieniu gdzie jesteś... testy nie współpracują... ciagle biel... jutro musi być już cień... prosze prosze prosze...
Okropnie zniosłam dziś ten dzień. Cały czas myślałam o moim dziecku, które straciłam. Brakuje mi go bardzo. Często mam dni, że myślę o tym jaki duży brzuszek już bym miała, czy mój Aniołek mocno by kopał. Jutro moje urodziny a ja wcale się nie ciesze z tego faktu. Wszystko jest nie tak, ogólnie dostałam dziś okropnego dola. Wiem, że na postać rzeczy wpłynęła też wiadomość o tym iż kolejna znajoma jest w ciąży. Moja pierwsza myśl była taka do cholery jasnej co jest ze mną nie tak, że ja nie potrafię zaskoczyć. Boje się, że już nigdy nie doświadczę tego cudu.
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez,
Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też.
Jestem tysiącem wiatrów dmących,
Jestem diamentowym błyskiem śniegu lśniącym,
Jestem skoszonego zboża światłem promiennym,
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.
Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony,
Jestem ruchem — szybkim, wznoszonym
Ptaków cichych w locie krążących,
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.
Jestem w pączkach w trakcie kwitnienia,
Jestem w pokoju, w którym szukasz wytchnienia,
Jestem w ptaków świergocie,
Jestem w każdym pięknym przedmiocie.
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez,
Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo,
Nie ma mnie tam — Ja nie umarłam.
Kocham Cię i Tęsknie Aniołku (*)
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2017, 19:51
Ciąża zakończona 30 października 2017
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2017, 14:44
Jutro kontrola po 7 dniach stymulacji. Na pierwszym podglądzie było 15 pęcherzyków na drugim już tylko 6.. Maga mnie to zdolowalo.. boje sie jutro iść. Boje sie tego co będzie. Wiem ze wszystkie tutaj mamy podobnie. To co przewija sie przez większość Waszych pamiętników to strach.. Strach przed kolejna stracona nadzieja. Dla mnie najgorszy jest brak kontroli. Jestem człowiekiem czynu. Jeśli jest mi zle to działam. Tutaj mogę tylko biernie czekać. Mam wpływ tylko na to żeby zrobić zastrzyk. Reszta jest poza moim zasięgiem i kontrola..
To byla najgorsza noc w moim zyciu o 2:17 zaczelo sie poronienie samoistne i myslalam ze umre z bolu trwalo to gdzies do prawie 5 rano.. skurcze macicy straszne, zimne poty, drgawki, wymiotowalam dwa razy z bolu i do tego biegunka juz maz chcial mnie na pogotowie zawiesc ale przetrzymalam to ledwo co ale dalam rade to byl najgorszy bol w moim zyciu.. prawie tez zemdlalam juz z tego bolu.. 
Byłam dziś na grobach i zapaliłam znicze na dziadkach i wujkach którzy odeszli w tym roku
Kupiłam też dodatkowy znicz biały z namalowanym na nim pękniętym sercem zapaliłam go na malenkim opuszczonym zarośniętym już grobie jakiegoś dziecka pomodlilam się za to Dzieciątko i za mojego Aniolka troszkę mi się lżej zrobiło choć przykro mi było bo mąż nie rozumiał mnie na znicz powiedział tylko że po co go kupiłam a jak szukałam opuszczonego grobli to wziął synka i poszedł dalej a ja zostałam sama ze łzami w oczach
Staram się go zrozumieć przeżywa na swój sposób nie on był w ciąży nie było brzucha więc to abstrakcja była dla niego choć i tak mi przykro było
Wróć do mnie Aniołku jak najszybciej bo chyba oszaleje (*)od pozytywnego testu kochałam Cię całym sercem
Edit: dziś odnotowała pozytywny test jajniki mnie bolały i oczywiście serduszka były może jeszcze dziś Aniołek powróci...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2017, 18:01
Modlitwa pomaga. Wiem, że nie tylko mnie. Kiedy usłyszałam pewne słowa na mszy dokładnie cztery miesiące temu, zapaliła się we mnie na nowo iskierka nadziei. Że to zdanie, które właśnie słyszę, jest prosto do mnie skierowane… --> Moja historia – bez happy endu
Koleżanka z pracy zaczyna się starać o dziecko, obwieściła mi to dziś(pomimo tego że już kilka razy o tym napoykała), pomimo, że wie, że się staram i jak mnie to dołuje. Nie wiem co ci ludzie mają w głowie. Trochę taktu... No i oczywiście już myślę co będzie jak ona zajdzie w ciążę, jak ja jej spojrzę w oczy i jak będę pracować obok niej nie roniąc łez:(
21dc, czuję jajniki, będzie @. Muszę się wziąć w garść, żeby to przetrwać.
9t2d(10tc)
Ah wiosna nareszcie!! Piękna pogoda od razu ma się chęci do działania!! Myślę może jakieś ognisko dziś, zjadłabym kielbache taka z ogniska mmm haha ach te moje zachcianki :p
W poprzednim poście pisałam wam że martwię się bo zniknęły moje wymioty? Ah jaka byłam głupia, dlaczego nie cieszyłam się z tego dnia?
na drugi dzień wróciły i to ze strojona siła haha. Pojutrze wizyta u lekarza nareszcie zobaczę mojego babelka ♡. Wczoraj odebrałam wyniki na toxo, hiv, itd i nic z nich nie rozumiem nie umiem przeczytać ich mam nadzieję że wszystko jest okej.
Tymczasem koncze wycierac kurze, odkurze chatę i może wezmę Canona dzisiaj na tą działkę? Dawno nic nie pstrykalam 
Pięknego dnia wam życzę!!
Zarodek rośnie, ale usg pokazało wielkiego krwiaka w macicy. Dr kazała mi siedzieć w domu, dużo odpoczywać i czekamy co dalej. Wiedząc, że zarodek rośnie trochę się uspokoiłam, potem poszłam do immunologa, który zdziwił się, że w ogóle już jesteśmy w tak dalekiej ciąży i nastraszył, że najgorsze 2 tygodnie przed nami, że przeciwciała i zakrzepy, że jak dociągniemy do końca 9 tyg, to dalej powinno być ok. Dziś 7t+5. Czekamy i umieramy ze strachu nadal.
cholera 35 dzien cyklu, temperatura o 7:45 wynosiła 36,72, infekcja? ok 9:30 36,80... maz pojechał do sklepu ma na karteczce napisane jaki test ma mi kupić. A co niech też sie troche zaangazuje nie tylko w łóżku. Wczoraj kawka u rodziców widziałam jak patrzył na swoją bratanice. Teściowa wciskała mi ja na kolana... zazdrościłam. Ale tylko chwilkę. Nie umiałabym się takim dzieckiem "obsłużyc", wiadomo jak przyjdzie swoje człowiek się uczy, ale póki co troche sztywna jestem. Wieczorem zadzwonie do gin jak @ nie przyjdzie i go zapytam co jak test negatywny okresu nie ma 9 dniu po odstawieniu dupka. Może to jakas torbiel pieprzona... ktos tak miał?
Niepłodność to temat o którym raczej nie mówi się głośno. Każdy coś tam o tym wie, coś słyszał, coś gdzieś przeczytał, ma swoje rady dla osób z problemami. Ale czy wszystkie z nich są prawdziwe? --> Niepłodność – mity i fakty
22 DC 9 DPO !
za ten nowy dzień
nieprzewidywalny wiem
ale zawsze
szczodry
podziękować chce
nim na dobre zacznie się
zacznie się
Dzisiaj rozpoczynam ponownie Pompejankę. W tamtym roku też się modliłam od 1 listopada do Świąt BOżego Narodzenia, ale zdarzyło mi się pominąć dzień czy dwa. Mam nadzieję, że tym razem wytrwam.
Zaczynam się bać. W niedzielę testowanie to już popojutrze! 12 DPO.
Oczywiście pakiet emocji jest standardowy jak co miesiąc - rozum mówi, żebym się otrząsnęła i nie wmawiała sobie objawów a serce mówi, że przecież zawsze jest nadzieja!
Ciekawe co zwycięży tym razem. W zeszłym cyklu nie testowałam, bo nie zdążyłam, małpiszon pojawił się 10 dpo a cykl trwał 25 dni. Ciekawy czym mnie mój organizm zaskoczy tym razem. Cykl był faktycznie inny
- wcześniejsza owulka - 13 dc zamiast 17 dc - chociaż OVU mi przestawiał na siłę na 16-17 dc.
- bóle z prawej i lewej i bóle macicy
- cały cykl na dopalaczach czyli wiesiołku - do owulacji i Ovarinie
- drugie opakowanie Bromergonu - może coś zdążył już zdziałać ?
- HSG czyli wszystko drożne i przepłukane !
- Tarczyca wyregulowana jak bum cyk cyk
- serducha co drugi dzień, żeby żołnierze mogli się zregenerować i choć jeden dopłynął : )
-temperaturka ładnie się trzyma i barddzo widoczny skok ! z 36,39 na 36,77, czyli prawie o 0,4 stopnia
- ograniczony alkohol - raz piłam wińsko w płodnych dniach.
- emek faszerowany selenem i wit. E + kwas foliowy
- dużo witaminowych soków!
Przecież każda fasola by się pokusiła...
Wczoraj oczywiście nowina o ciąży kuzynki męża, na cmentarzu. Pomyślałam wtedy, że nie chce słuchać już o żadnych ciążach...
Największy problem mam z tym, czym mogłabym się zająć żeby nie myśleć o staraniach. Czuję, że jak odpuszcze obserwacje, jakieś ustalania wizyt u lekarzy i badania, to cel będzie coraz bardziej odległy. Może faktycznie lepiej byłoby urodzić dziecko koło 30? A teraz odpuścić.
Jutro praca w domu ! czyli spanie dłużej i mogę z emkiem zjeść śniadanie i nie muszę jechać. Chociaż jazdę lubię : ) Może nie będzie tak źle z tą moją pracą? Cieszę, się, że atmosfera się poprawiła, znów dobrze mi się pracuje. Ciekawe jak długo : D
Dzisiaj w głośnikach Sound'n Grace i Ania Dąbrowska
Polska muzyka jest najlepsza : )
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2017, 19:44
29tc (28t0d)
I kolejny tydzień, jak ten czas leci... Rano Mąż pojechał ze mną do okulisty, od razu miałam zakroplone oczy atropiną i po 20 minutach badanie dna oka. Siatkówka ok, mogę rodzić naturalnie
I o to tyle hałasu, a już bym zbiedniała o 200 zł gdybym się nie zainteresowała sama 
Wczoraj wizyta u Rodziców, jak zwykle dostaliśmy wałówkę do domu
Mówią, że przytyłam i że widać to po mnie hehe, więc jednak coś jest na rzeczy
No i akurat dostałam kurtkę, całkiem sporą, w której pewnie pojadę sobie do porodu 
Dziś czekamy na dostawę łóżeczka
Pokoik już czysty i gotowy na ostatni mebelek
Teraz rozejrzę się jeszcze za niedrogą apteką internetową i chyba zakupię wszystkie niezbędne kosmetyki dla dziecka i dla mnie na czas porodu. Przynajmniej będzie wszystko od razu, nie będę biegać po sklepach. Mam na oku aptekę Gemini bo jest tam spory wybór.
Na ostatnich zajęciach szkoły rodzenia omawialiśmy poród i oglądaliśmy 3 sale porodowe. Cały oddział położniczy jest niewielki, ale ważne jest dla mnie, że ma III stopień referencyjności. Przy porodzie będzie lekarz, dziecko oceni od razu pediatra. No i w razie czego na miejscu po porodzie można wykupić położną, która będzie przy mnie w nocy i mi pomoże w razie czego. Sam wygląd sal nie poraża, łazienki są na korytarzu, ale to są już niuanse.
My z Alicją odpoczywamy dziś i czekamy na tatę, aż przyjedzie po pracy z łóżeczkiem
W międzyczasie zrobię krem z dyni na obiad
A Wam życzę udanego dnia 
Kłuje mnie brzuch w dole po lewej stronie.. Tej gdzie nie mam jajnika także to nie on.. I czuje się roztrzęsiona.. Tak jakoś w środku..
Poza tym dzwonili z kliniki.. Zamrozili dwa zarodki.. Z nieogarnięcia nawet nie zapytałam jakiej klasy..
02.11.2017
A to moje wyniki :
Prolaktyna 22.17 przy normie do 23.30
Progesteron 0.05
- czyli na 100% ovu nie było prawdopodobnie pęcherzyk się wchłonoł
TSH 0.571 - i co badanie mam niższe ostatnio 0.780 a jeszcze poprzednio 1.03
FT 4 - 1.37 przy normie do 1.70
OB o CRP tez mam nisko więc ok
Jeszcze czekam na anty-tpo i d3
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.