33t2d
47 dni do TP
83% ciąży


Wczoraj przeżyliśmy ciekawą i dziwną sytuację. Przyszli do nas znajomi z 5-miesięczną Kinią - umówieni wcześniej i mówiłam Arturowi, że ciocia przyjedzie z małą dziewczynką Kingą. Kiedy położyli nosidełko z dzieckiem na stole, Artur wpadł w stan ekscytacji pomieszanej z szokiem. "Dzidzi!" Nastawił się bardzo pozytywnie i był szczególnie zainteresowany. Powiedział, że to jest dzidzi mamy, więc musiałam mu wytłumaczyć, że to jest dzidzi cioci, a Malwinka jest w brzuszku mamy. Wydawało się, że wszystko jest ok, bawił się trochę sam, trochę z wujkiem czy ze mną, trochę zabawiał dziewczynkę... co prawda nie chciał grzechotką, przyniósł małej helikopter do rozkręcania - to, co jemu się podoba, uznał za dobre dla niej ;D położyliśmy małą w bujaczku Malwinki, użyczyłam 3 grzechotek. Kiedy znajomi po 2 h wychodzili do domu, Artur ku zaskoczeniu wszystkich wpadł w totalną histerię... nie szło go uspokoić jeszcze po ich wyjściu. Wszak zabrali mu dzidzi! Nawet dzisiaj, gdy rozmawialiśmy o tym, kto go odwiedził, nie chce przyjmować do wiadomości, że to jest Kinga. Dla niego to było dzidzi, na które czekał, ale już nie ma histerii... grunt, że teraz dzidzi jest w brzuszku mamy... znów? Hehe, cieszę się, że pozytywnie zareagował na dziecko i ciekawe, czy gdy Malwinka się urodzi na prawdę, to zareaguje podobnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2017, 22:25

3dc/4cs
Hej kochane. Za mną bardzo intensywny weekend. Nie wszystko w nim mialo swoje dobre strony. Zacząl się o 6 rano w sobote. Brat mojego narzeczonego miał wypadek samochodowy niedaleko nas, na szczescie nic się nie stało, chociaz jak zobaczyłam auto w jakim jest stanie to obawiałam się najgorszego.. wieczorem spotkalismy się ze znajomymi na kręgle potem poszliśmy zjesć i .... przyszła @... totalnie niespodziewanie bo w 21 dc. Takie szybkie jej przyjscie spowodowane jest chyba luteiną, miałam brac ją 10 dni a wybrałam tylko 7 .. trochę mnie to niepokoi, jedynym plusem jest to ze brzuch mi tak nie dokucza jak przy wczesniejszych @. Z drugiej strony posmutniałam ze znowu się nie udało, ale dam sobie czas tych 3 miesięcy zeby wszystko się unormowało jak trzeba. Poza tym muszę się wam pochwalic, że schudłam juz 2kg :D razem z kolezanką wykupiłysmy sobie karnet na siłownie i fitness i powiem wam wciąga mnie, pilates daje niezły wycisk :) poza tym szykujemy się do zmiany auta, lada moment zaczniemy urządzac mieszkanie więc combi się przyda, a moze wypadnie jeszcze maly brzdac po drodze to juz wogole ;)

Zbieram się bo lecę na siłownię
Buziaki ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2017, 10:32

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 3 grudnia 2017, 21:26

Schudlam 12 kg
po nowym roku start z in vitro...

zapomniala juz tych wszytkich dat kiey wymazy kedy badania krwi itd...szczerze to skupialam sie na odchudzaniu i jak sobie pomysle ze znowu m bede przechodzic wszytko od pozatku to az mnie trzesie....bardzo sie boje porazki...nie przezyje kolejnego rozczarowania...
mam nadzieje e te wszytkie wysilki w koncu przyniosa efekt...

mam zly czas teraz bo to ocekiwanie na swieta na cs wyjatkowego...a moje mysli ciagle kraza wokol dzidziusia...ahhhhh dol

Czas płynie na razie jakoś dziwnie powoli :) Jestem obecnie w 6t1d. Z objawów mam nadal ból piersi - raz mocniejszy, raz słabszy, a czasem jedynie sutki. Kilka razy pojawiły się mdłości po jedzeniu, ale ogólnie jest dobrze. Czuję się świetnie, czasem jestem bardziej zmęczona i senna. Ale takie chyba uroki początku ciąży :)
Jak na razie czekamy z mężem do pierwszej wizyty i mamy nadzieję, że zobaczymy już w środę serduszko. Później wakacje - których się trochę obawiamy. Kilka miesięcy temu zarezerwowaliśmy wycieczkę do Egiptu na 7 dni. Hotel 5* z aqua parkiem, super warunki. Wycieczka opłacona, a my dowiedzieliśmy się wtedy o ciąży. I lekka panika wtedy, napisałam do lekarza o naszych zamiarach. Stwierdził, że nie ma przeciwwskazań do latania samolotem, a jedynie kierunek wycieczki budzi jego wątpliwości, bo często ludzie łapią tam infekcje pokarmowe. Ale już się nie dało odwołać wycieczki, nawet zaświadczenie od lekarza nie byłoby powodem, bo mamy jeszcze stare warunki ubezpieczenia. Od kwietnia dla nowych klientów się ono zmieniło i wtedy wystarczyłoby nam zaświadczenie do odwołania, a tak to już za późno. Wciąż się wahamy, ale wstępnie nic nie odwołujemy. Stracilibyśmy kupę kasy, a lekarz nie zabronił kategorycznie, dobrze się czuję, więc lecimy po raz ostatni na wakacje jako para :) Później będzie nas już troje :) Według lekarza mam tylko uważać na wodę, która nie jest w butelce i kostki lodu, a wszystko powinno być dobrze.
Czy któraś z was zdecydowała się na wycieczkę w ciąży? Jak się zabezpieczałyście w razie czego?

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 21 grudnia 2022, 11:59

Byłam na tej wizycie w luxmedzie dziś,żeby sprawdzić czy jest pęcherzyk w dobrym miejscu..bo potem wyjeżdżamy na święta i sama jestem na siebie zła :(
Lekarka nie dojrzała pęcherzyka :( znalazła jakieś miejsce, gdzie może się on tworzy - jeśli tak to ma jakieś 2-3mm.
Kazała powtórzyć bhcg dziś..
Wertuje kalkulatory i wychodzi mi, że teoretycznie dziś jest 4t5d,więc faktycznie coś tam powinno być.. zwłaszcza jeśli bhcg się podwoiła od poniedziałku,kiedy wynosiła 703..

Zobaczymy, dzisiejsza beta prawdę mi powie..

Edit. Beta zrobiona. Czekam.
Zapomniałam dodać, że dzisiejszy dzień jest jednym wielkim pechem :(
Najpierw dziecię o 4 rano obudziło się z bólem brzucha i wymiotami (wczoraj okaz zdrowia) i tak wymiotuje co 3h :(
Potem wyrznelam rano na śliskim chodniku na tylek mimo iż szlam żółwim tempem. Na szczęście skończyło się na bolącym pośladku. Następnie- jak rano nie wzięłam parasola to nie padało, tak teraz oczywiście pada, a ja bez parasola.. strach się bać co jeszcze się wydarzy..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2022, 13:33

Wczoraj mąż miał wypadek samochodowy. Cudem wyszedł cało. jakaś opatrzność nad nim czuwała. Auto nadaje się tylko do kasacji. Jak je zobaczyłam aż się przeraziłam. Wyglądało gorzej niż w horrorze. Dobrze ze mnie tam nie było trup na miejscu.
Do tej pory jest w szoku, a co ma powiedzieć mąż. Nie spałam pół nocy, budziłam się co chwila. Zostaliśmy bez auta, mąż do pracy dojeżdża. Kredy nie spłacony.
Ciężkie czasy nadeszły. Wmawiam mu że sobie poradzimy.
A wkurzające jest to że jego mamusia zamiast nam pomóc, kupiła sobie meble za 3 tys.
Nadejdzie dzień kiedy jej nagadam.

Walczę z ta głupią immunologią. Która tak naprawdę nie wiadomo czy jest problemem, że nie zachodzę w ciążę. Po wczorajszym wypadku uświadomiłam sobie że wszystko jest w rękach Boga. jak to mówił mój znajomy. Ciąża nie zależy od nas lecz od Boga. On ustala kiedy zostaniemy mamami,

Tak samo było z wypadkiem. Bóg go ocalił, bo ma pewnie coś na tym świecie do zrobienia.
Przecież ile ludzi ginie w wypadkach. Mojego sąsiada żona miała wypadek rok temu do tej pory jest w śpiączce i lekarze mówią że ma małe szanse na wybudzenie.
Więc wszystko jest w rękach Boga.

16dc 3dpo

Owulacja była chyba 13 dc, choć nie czułam jej jakoś.

Teraz tylko czekanie. Bardzo byśmy chcieli żeby to było to, ale nie mam na nic wpływu- modlę się do ŚW. Rity o łaskę ciąży. Dni uciekają, mama była w szpitalu i trochę się nią stresowałam.
Czekamy...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 21 listopada 2017, 15:28

7tyg+4 dni

Dzis siodmy dzien lezenia. Troszke sie przyzwyczailam; plecy juz mnie nie bola tak jak po pierwszych dwoch dniach.

Wyglada to tak:
rano wstaje (nawet lozka nie sciele) umyc sie (tylko szybki prysznic, bez skomplikowanych zabiegow typu depilacje, maseczki), wlosy myje co 2gi dzien (chociaz normalnie codziennie). Zazwyczaj myje wlosy pochylona nad wanna, ale teraz plecy bola przy pochyleniu i dzis mylam wlosy 'na lezaco' w wannie. Potem robie sobie szybkie sniadanie (herbata z cytryna, od kawy mnie odrzucilo, jogurt, bulka z dzemem, jakies owoce, ktore mi Mąż przgotowuje) i leze na kanapie w salonie. Glownie ogladam TV i TVN player (kill me now... normalnie duuuzo czytam, a tv moglaby dla mnie nie istniec ale teraz jakis bezwład mnie ogarnal i daje sobie robic wode z mozgu hehe). Ok 13 robie sobie lunch (odgrzewam zupe) i czekam az M. wroci z pracy. A w miedzyczasie wstaje tylko do wc. Wieczorami juz sie nie kąpię (i tak caly dzien leze, nawet nie ma okazji sie spocic). W weekend bylo calkiem fajnie, bo M. byl ze mna caly czas :-) Nie moge przestac go chwalic, wiecie? Naprawde sie przejal, szykuje mi co moze, ciagle pyta czy czegos mi nie trzeba, sprzata bez narzekania (po moich wskazowkach oczywiscie). Potem czekam na powrot M. z pracy, robi mi obiad i jakos bidujemy do wieczora :)

Na szczescie nie mam problemow ze snem w nocy (a balam sie, ze po bezczynnosci moze nastapic bezsennosc). Wlasciwie to chcialbym spac jak najdluzej, czas szybciej mija...
Co do objawow:
-plamien brak (Dupek wciaz 3 razy dziennie), za tydzien wizyta, mam nadzieje, ze zmniejsza mi dawke (nie lubie sie faszerowac chemia)
-piersi troche bola (ale akurat dzisiaj przestaly...), nie zauwazylam jednak aby sie jakos znacznie powiekszyly
-co jakis czas (czasem czesciej, czasem rzadziej) cos "zakluje" w brzuszku, albo jakis skurcz chwyci (ale to rzadko)
-apetyt... hmmm... dziwna sprawa... apetyt mam jednoczesnie na wszystko i na nic (dzis snilo mi sie hinduskie jedzonko...), ale jem sporo (chyba glownie z nudow), tylko za kawe podziekowalam, wmuszam tez w siebie wode (jakos mi sie nie chce pic)

Co bedzie? Nie wiadomo. Ja zrobilam wszystko, co moglam. Zobaczymy co USG 29.11 wykaze. Staram sie za duzo nie myslec, zaczelam zamawiac z neta jakies drobiazgi na swieta. Ah, sporo czasu zajmuje mi tez kombinowanie 'jak to zrobic zeby nikt sie nie dowiedzial, ze cos jest ze mna nie-tak'. Nikt nie wie, tylko ja i M. Sciemniam przed znajomymi, z ktorymi bylam umowiona, babci powiedzialam, ze nie moge jej odwiedzic, bo chyba mam bakterie e-coli i od kilku dni objawy zatrucia (skad mi to przyszlo do glowy?). Tak wiec... do jutra!

P.S. ze wzgledu na swoj dobrostan psychiczny nadal nie zagladam do Waszych pamietnikow :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2017, 15:31

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 21 listopada 2017, 16:57

Ciąża zakończona 21 listopada 2017

No i wylądował :) mój cudowny synek Norbert. Porod był bardzo ciezki i indukowaby a i tak skończyło się vaccum bo młody utkna ale już nawet nie pamietam tych okropienstw, najważniejsze że jest. Tu w szpitalu mam jakieś trudności ze sprawna zmianą pieluchy i ubieraniem a wszyscy chcą szybko szybko bo badanie młody wtedy mocno placze ale mam nadzieję że w domu wszystko sobie ogarnę. Niestety jestesmy w szpitalu bo spada waga, walczymy o karmienie i coś chyba rośnie zoltaczka ale mam nadzieję że jutro tzn 23.11 już wyjdziemy. Powodzenia wszystkim starającym się mamom. Warto walczyć pomimo trudnosci. Mi to zajęło 4 lata ale trzymam kciuki za każdą z Was


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2017, 12:47

marianna Brakujący kawałek 21 listopada 2017, 19:24

Dziś III badanie prenatalne. Początek 30 tygodnia. Mały ma około 1520 g. Pomiary i przepływy wg lekarza ok. Oczywiście stresowałam sie przed czy będzie dobrze. Lekarz zyczył mi powodzenia. Jeśli zdecyduję sie na Wyspianskiego to moze i sie spotkamy. Coraz ciężej. Pojawiaja sie problemy ze złapaniem oddechu, ale damy radę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2017, 19:24

Patt1002 Czekamy na Aniołka 21 listopada 2017, 19:43

Pierwszy dzień zaliczony do udanych.

Jedno spełnione... Jeszcze tylko nasze największe marzenie... Tak bardzo pragniemy tego maleństwa...

Ineczka Zieloną staraczką być 21 listopada 2017, 20:00

Robiąc te badania byłam totalnie zielona, ale teraz już trochę uzupełniłam wiedzę i napiszę to co wiem. A więc tak:

- Tsh normy od 0,27-4,2 mlU/l ja miałam 2,8 czyli ogólna norma to też usłyszałam od lekarza rodzinnego, ale po co chce Pani skierowanie skoro wszystko jest w normie? Uwaga nie jest jak ktoś wam tak powie to niech się dobrze rozpędzi i strzeli barana w ścianę. Tsh dla kobiet między 25-30 rokiem życia powinno być poniżej 2 jeżeli tak nie jest warto zrobić sobie pakiet tarczycowy a jeżeli macie w rodzinie osoby, które mają Hashimoto, niedoczynność czy nadczynność to tym bardziej. UWAGA kobiety, które starają się o dziecko powinny mieć Tsh ponieżej 2 a najlepiej w okolicach 1,5. Teraz tak jak pisałam wyżej jeżeli wyjdzie wam wyższe Tsh warto zrobić sobie cały pakiet tarczycowy czyli idziemy do labo obojętnie jaki dzień cyklu ważne, żeby to było po pierwsze na czczo a po drugie rano i robimy:
Tsh,ft3,ft4,antyTPO i antyTG jak już nas kłują to warto zrobić jeszcze prolaktynę (w moim przypadku oprócz tego, że wyszła niedoczynność okazało się, że prolaktyna podnosi Tsh może być też odwrotnie wysoka prolaktyna z czasem może podwyższyć Tsh). Ważne, żeby zrobić hormony tarczycowe razem bo samo tsh czy ft3 nic wam nie powie. Może się okazać, że Tsh będzie oki, a inne parametry nie. Niestety lekarze na NfZ poza tsh raczej skierowania nam nie wystawią więc będzie trzeba zrobić prywatnie. W moim labo 30zł za 1 badanie (1hormon). Warto sprawdzić czy nie ma jakiegoś pakietu tarczycowego czasami mają promocje;)
-W zdrowym organizmie nie powinno wam wyjść dodanie antyTPO i antyTG jeżeli wyszło musimy wybrać się do endokrynologa z tym całym zrobionym pakietem badań oczywiście pewnie prywatnie. Jak poszłam zapytać o termin na NFZ usłyszałam Paniii za dwa lata aha dziękuje. Koszt wizyty gdzie endokrynolog zrobi nam USG wywiad to około 200zł
- wynik ft3 i ft4 możemy sobie wrzucić w kalkulator hormonów w internecie oba powinny być koło 50%. Oczywiście polecam wizytę o endokrynologa bo sama czytałam różne rzeczy i miałam wodę z mózgu. Na koniec powiem wam, że zaczynałam z Tsh 2,8 w styczniu a w czerwcu 1,6 to wszystko przy najmniejszej dawce euthyroxu25. Po lekach od razu lepiej się poczułam jak wypadają wam włosy, jesteście ciągle śpiące (nie mówię o imprezowym weekendzie;)), macie paznokcie do du..., jesteście nerwowe, ciągle głodne albo odwrotnie zbadajcie kochane tarczycę po co się męczyć. Jutro napiszę coś o kolejnym hormonie prolaktynie :)

Karmelkowa *:Karmelowe Love:* 12 listopada 2018, 22:15

Ciąża zakończona 12 listopada 2018

Sheis 2 niepowodzenia 6 maja 2018, 10:28

40 tydzień (39+2)

Kto by przypuszczal, ze dotrwam do tego momentu. Mysle, ze weszlam juz prawie na moj Mount Everest. Ta ciaza byla dla mnie nie do zdobycia, starania, utrzymanie, walka z wlasna glowa, odliczanie, zeby dotrwac do bezpiecznego momentu. Moje male piekielko, nie chcialabym wrocic do zadnego miesiaca wstecz. Piekne momenty to ruchy dziecka i zdjecie 3D na, ktorym widac malego czlowieka, krótkie chwile. Reszta to strach i niepewnosc, walka i brak kontroli nad tym czy sie uda. Nawet bicie serca nie bylo dla mnie przezyciem, tylko strachem, czy nie ustanie na nastepnej wizycie. Ciaza osoby, ktora doznala wczesniejszych strat jest inna, zrozumie tylko ten kto tez to przezyl.

Chociaz wciaz jestem w stanie blogoslawionym to jakos tak wzielo mnie na podsumowanie i przemyslenia. Moze za jakis czas.beda one inne?

8dc
Dokopałam się wczoraj do moich wyników badań, które zrobiono mi podczas mojej "przygody" z dawstwem komórek. Wcześniej ich nie analizowałam, bo średnio mnie to wszystko interesowało. Wszystkie badania jak się spodziewałam wyszły ok, jedynie estradiol mnie przeraził. I to jak... okazało się, że przed rozpoczęciem stymulacji miałam go na poziomie poniżej 5, co oznacza, że był on jak u kobiety po menopauzie :O w mojej głowie pojawiło się tylko "COOOOOOOOO?! JAK TO MOŻLIWE?!" Zastanawiam się czy nie miało na to wpływu to, że był on badany 3 dni po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej z tego co pamiętam... Po stymulacji tak czy inaczej udało się wyhodować kilka czy tamkilkanaście pęcherzyków do pobrania (nie wiem nawet ile). Jak ten cykl zakończy się niepowodzeniem to chyba trzeba się wybrać ponownie to sprawdzić. Bo jednak od ostatniego badania minęły prawie dwa lata.
A więc tak:
w lipcu 2015 AMH 3,14- tak więc chyba git, prawidłowa płodność zaczyna się powyżej 1,2
styczeń 2016 wszystkie przeciwciała ok
DHEAS 116- w normie
Progesteron też był w normie.
Badania jak widać niezbyt świeże, ale coś tam o mojej płodności mówią ;)

4t + 6d
Po wizycie: jest pęcherzyk ciążowy 0,5 cm :-) dostałam sporą sumę badań do zrobienia i nowe leki (acard, nospa, magnez) to na wszelki wypadek żeby nie było skurczów macicy. Kolejna wizyta za tydz lub dwa, myślę że pojedziemy 4.12 bo chciałabym usłyszeć już serduszko.

Sunny Staraczka 21 listopada 2017, 22:06

Byłam u wróżki, z głupoty, z ciekawości.
Oczywiście zapytałam o dzidziusia. Powiedziała, że widzi dwa poronienia (chłopiec i dziewczynka), po czym mam zajść w ciążę i po 6 miesiącach od porodu w kolejną ciążę, ale dopiero za 3 lata..

Wiem, że nie mam co w to wierzyć ale chyba mnie to trochę wyluzowało. Odechciewa mi się starań i myślenia, nie chce mi się mierzyć temperatury (ale jednak nadal to robię). Nie chce mi się łykać witamin, leków, tych wszystkich 'zaśmiecaczy'. :(

Najchętniej to rzuciłabym to wszystko i wyjechała gdzieś daleko.

Może to właśnie moja droga ?..

Ineczka Zieloną staraczką być 22 listopada 2017, 00:44

Maz śpi a ja nie mogę zasnąć tak BTW pewnie przez mdłości ;) W między czasie jak robiłam sobie wycieczki krajoznawcze po lekarzach próbując swoich sił na NFZ płace składki to mi się należy ha ha dobre sobie zaczęłam szukać różnych wiadomosci w necie tak dr Google mnie dopadł.Trafilam na stronkę Ovu i wpadłam jak śliwka w kompot.Na początku wszystko było dla mnie czarna magia zarejestrowałam się i oto jestem Ineczka całkowicie zielona staraczka.Wykresy co to, terminy wredna małpa,dpo spoko rozkmine mam czas :) Zaczęłam udzielać się na pierwszym wątku nowe staraczki 2017 tam poznałam bardzo dużo dziewczyn, które pomogły ogarnąć mój mętlik odnośnie tego wszystkiego co dzieje się na stronie.Czytalam czasami nawet dodawałam posty szaleństwo ogromna wiedza, która poznałam dzięki wam dziewczyny :) Mąż z boku się przyglądał póki co jeszcze tolerował moja różowa stronę wszystko zmieniło się za kilka miesięcy.Dziewczyny analizowały wykresy ja tez taki chciałam tylko jak go ogarnąć.Krok pierwszy termometr oho już widzę ten entuzjazm w oczach mojego męża kotku kupiłam termometr owulacyjny dalej zostawię to bez komentarza ;) No wiec zakupiłam taki z dwoma miejscami po przecinku różowy piękny stał się stałym elementem szafki nocnej a jego magiczne pikanie niczym budzik wprawiało mnie w osłupienie.Kilka pierwszych nocy z wrażenia spac nie mogłam.Zasady korzystania z termometru zawsze o tej samej godzinie hmm chodzac na różne zmiany nie będzie to łatwe w każdy dzień tygodnia wooo losie sb i nd pik pik pobudka ciężko będzie, ale czego się nie robi dla dobra ogółu :) Temperaturę mierzymy zaraz po przebudzeniu nie wstajemy w ustach, pochwie albo ... Najwygodniej w ustach a co.No to ustalam sobie godzinę, która będzie pasowała do każdej zmiany 5:30 bllee i zaczynam. Mierze tydzień, dwa góry o doliny różnice w temp jakieś dziwne jak zrobić, żeby codziennie termometr wsadzić w ten sam punkt, nie oddychać itp Już widzę, ze sposób mierzenia w ustach jest delikatnie mówiąc pomysłem do bani wiec muszę przełamać się do mierzenia temperatury dowcipnie mąż będzie miał ubaw. No i efekty są drugi cykl z ovu nawet zaznaczyło mi przerywana kreskę ha tylko co ona oznacza i oo co są te cyferki,Krótka analiza i już wszsytko wiem przerywana jak istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia owulacji a ciągła jak jest potwierdzona innymi parametrami.Uwierzcie mi, ze próbowałam ogarnąć to czy mam szyjkę wysoko nisko taka siaka czy owaka oglądałam nawet zdjęcia i nie bardzo mi to szło wiec przestałam tam gmerać i tyle :) A jeszcze śluz można sprawdzać a co to takiego od kiedy odstawiłam tabletki nie mam śluzu płodnego a czy wcześniej go miałam kto to wie.Zostaje mi wiec mierzenie temperatury bo nic innego mi nie wychodzi. A już wiem ze dpo to nie dzień po okresie czy coś tylko odliczanie dni po wyznaczonej owulacji jaka ja mądra teraz będę :)) Zaczęłam wiec dokładnie analizować wykresy czytałam o spadkach wyższych temperaturach itp itd i czego się nauczyłam zaraz sie dowiecie.Przypominam, ze wszystko co tutaj skrobie jest to tylko moim prywatnym doświadczeniem, koleżanek oraz ciekawsze informacje z różnych artykułów.

Ineczka Zieloną staraczką być 22 listopada 2017, 01:43

To już wiem, ze cykl dzielimy na trzy części :
-faza folikularna to ta cześć kiedy zaczyna nam się okres
-faza owulacyjne
-faza lutealna ta w porównaniu do poprzednich powinna być stała
Pewnie podaje wam tu rzeczy oczywiste, które w szkole są w 6 szkole podstawowej heh, ale ja sporo rzeczy już zapomniałam i musiałam sobie przypomnieć.Wracajac do tematu. Powszechnie wiadomo, ze cykl regularny to taki, który trwa 28dni oczywiście nie mój i oczywiście nie po tabletkach anty i plastrach wiec jak mam sobie to wszystko policzyć. Pomogł mi w tym wykres tzn wiedziałam, ze owulacja może wystąpić do trzech dni przed albo do trzech dni po skoku czekałam kiedy zacznie spadać, kiedy wzrośnie no i czy moje obserwacje pokrywają się z tym co wyznaczy mi owu na wykresie.Pokrywalo się czyli mniej więcej potrafiłam wyznaczyć owulacje tylko czy ona faktycznie była to mógł mi potwierdzić tylko monitoring na który wtedy jeszcze nie chodziłam.Skoro miałam mniej więcej pojęcie o terminie owulki to mogłam zobaczyć jak u mnie wyglada trzecia faza lutealna i czy faktycznie trwa tyle ile powinna i czy jest stała:) Pomogły mi w tym cyferki, które odliczały razem ze mna. Wyglądało to tak pierwszy dzień @ czyli początek pierwszej fazy nie mierzyłam w trakcie @ temperatury okresy były u mnie skąpe max 3 dni wiec mogłam wejść w druga fazę gdzie zaczynałam mierzyć temperaturę tzw faza niższych temperatur potem był zazwyczaj spadek (wtedy ponoć jest najlepszy czas na serduszkowanie, ale jak wcześniej napisałam ovu może być i trzy dni przed i trzy dni po wiec wiecie jak to jest) 0,1-0,2 stopnia i skok powinien być minimum o 0,2 stopnia w górę wtedy zaczyna się faza wyższych temperatur owu zaznaczy nam na wykresie kreskę dopiero po trzech wyższych temperaturach. Od tej pory, żeby nasz wykres był prawidłowy powinna utrzymywać się wyższa temperatura czyli nie powinna zlecieć poniżej poziomej czerwonej lini, która również pojawiła się na naszym wykresie. Wracając do fazy wyższych temperatur czyli lutealnej chciałam sprawdzić czy faktycznie jest stała.Przeanalizowalam swoje wykresy i zauważyłam, ze trwa zazwyczaj 13 dni w okolicach 12 dpo zaczyna mi spadać temperatura a równo 14dnia przychodzi wredna @.Pozniej potwierdziłam to monitoringiem i faktycznie się zgadzało faza lutealna jest stała :) Wiedząc ile trwa mogłam już mniej więcej przewidzieć nie tylko po temperaturze kiedy przy moich nieregularnych cyklach może wystąpić owulacja już się dziele tym trudnym równaniem :) Moje cykle trwały od 33-35dni do 28 sporo mi brakowało patrzyłam ile trwa cykl np. trwal 35dni- 13 tyle trwała u mnie faza lutealna =22 dc w tym dniu mniej więcej powinna być owulacja to już teraz wiemy, dlaczego jak poszłam na pierwszy monitoring 10dc nie było widać żadnego pęcherzyka było za wcześnie, ale intymna w innym wpisie .Uff to mamy za sobą nasze trzy fazy. Teraz ważna informacja faza lutealna powinna trwać od 10-16 dni zle jak trwa za krótko może to świadczyć o problemie z progesteronem konkretnie z jego niskim poziomem czyli tzw niedomoga lutealna inaczej niewydolność ciałka żółtego często w takim wypadku występują plamienia na kilka dni przed terminem @. Wysoki poziom progesteronu, który jest produkowany przez ciałko żółte odpowiada za przygotowanie macicy do zagnieżdżenia czyli problemy z niskim progesteronem mogą spowodować problemy z zajsciem w ciaze a jak już się uda to z jej utrzymaniem, dlatego wartro zrobić sobie badanie progesteronu niektorzy radzą na początku cyklu do między 3-5dc a potem 7dni po owulacji ja robiłam tylko progesteron po owulacji .Wynik niby był powyżej 11 wiec owulacja się odbyła, ale nie był tez super wysoki. Często lekarze jak zrobimy proga dają duphaston albo luteinę na podtrzymanie ciazy gdyby nasz progesteron nie byl wysoki.Warto jak zobaczymy dwie kreseczki zrobić betę i proga, żeby zobaczyć jaka jest wartość ja jak zrobiłam mieściłam się w dolnej granicy bardzo mnie to wystraszyło wiec napisałam do gin dała mi 3xdupka i luteinę na noc.Uwaga po kilku dniach poleciałam na badania, żeby zobaczyć czy poziom proga się podniósł i prawie zawał nic się nie ruszyło.Teraz wiem dlaczego duphaston nie wyjdzie wam w wynikach krwi za to luteina tak,dlatego jak ja bierzecie nie ma co badać potem proga bo i tak wynik wyjdzie trochę zafałszowany.A co jak faza lut trwa za długo?Tez zlenie trafiłam na żaden artykuł dlaczego może wam się uda.Czytałam tylko, ze długa faza lut może być spowodowana niedoczynnością tarczycy.Ide spac jak są jakieś literówki,błędy albo brak przecinka przepraszam, ale nie mam sił czytać wszystkiego co napisałam bo dziecię znowu o sobie przypomina i mam mdłości buziaki

27 dc

Wczoraj byliśmy u lekarza ( w sprawie wyników M ) perfekcyjne - sporo ponad norma.
Wiec co jest nie tak... czemu się nie udaje!!!

Ze względu ze mamy zrobione już podstawowe wyniki, zostanę one przesłane do kliniki IVF.
Podpytałam co dalej i się przeraziłam !

Prawdopodobnie kolejnym krokiem będzie sprawdzenie drożności jajowodów ! Nie do końca rozumiem po co bo ciąża była...

Pytanie do Was kto miał jak to wyglada i czy jest się czego bać ?

Ps. To nie fair ze my kobiety tyle musimy przecierpieć a facet spuszcza sie raz dwa i już u niego wszystko wiadomo ...

Pss. Zapisałam się do mojej ulubionej ginekolog na grudzień ! Ostatni raz kiedy u niej byłam udało się ! Niestety nie na długo ;(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)