36t1d
27 dni do TP

Jak się czuje wielki balon z małymi wypustkami (nogi, ręce, głowa), którymi może sobie co najwyżej delikatnie pomachać? Jestem wielkim balonem, który mało co może. I mam huśtawkę nastrojów, która bardzo zależy od mojej sprawności/niesprawności fizycznej. P. ma urlop i zdecydowanie więcej robi przy Arturku niż ja, ale ja nie mogę... kiedy próbuję, to trwa to kilka chwil, bo kończy się paraliżującym spinaniem brzucha, przemożną potrzebą siusiania tu i natychmiast albo sapką i bólem tu i ówdzie. Pozostają nam zabawy przy-stolikowe - gry, zagadki, wylepianki, malowanki.
Byle wytrzymać jeszcze trochę i nie zwariować ;)

37-1512930711.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2017, 19:35


"Po śmierci pewnemu człowiekowi dane było zobaczyć ścieżkę swojego życia. Widział ją jako ślady stóp na piasku czasu. Były tam odciski dwóch par stóp: jego i Jezusa. Cały czas, jedne obok drugich. Jednak gdy tylko pojawiały się jakieś trudności w życiu jedna para stóp znikała. Zaniepokojony tym faktem człowiek zapytał:
- Jezu, zobacz, całe życie kroczyłem obok Ciebie. Nasze ślady stóp są jedne obok drugich. Jednak ilekroć potrzebowałem Cię najbardziej, tyle razy widzę tylko pojedyncze ślady! Dlaczego? Jak mogłeś mnie opuścić właśnie wtedy?
- Nie opuściłem Ciebie synu. Widzisz pojedyncze ślady, bo wtedy niosłem Ciebie na rękach"

Mdłości i mega zmęczenie ! Tak póki co jestem w stanie opisać co się dzieje.
Ale przeżyje wszystko jeżeli tylko Maleństwo będzie zdrowe <3

Jutro usg! Boje się, oby było wszystko dobrze...

Aktualizacja
6 dpo
Progesteron 12,46 liczyłam na większy No ale i tak biorę duphaston i tak jest progress bo kiedys to 6-7 wynosił..
Estriadol 160

alex0806 Czekając na małe szczęście 10 grudnia 2017, 20:02

Stało się - jutro idę do szpitala na badania. Magiczna data, na którą tak czekałam, stała się rzeczywistością. Idę tam pełna nadziei, że w końcu się wyjaśni, dlaczego od roku nie mogę zajść w ciążę. Kolejny krok do przodu, który jednocześnie będzie chyba krokiem milowym w naszej drodze. Gorzej będzie, jeśli pokładam w tym takie wielkie nadzieje, a nie wyjaśni się nic... Ale chyba wolę myśleć pozytywnie, dość już smutków i rozczarowań :)

Dzisiaj się sporo nagimnastykowałam, żeby przyspieszyć @ :) Ćwiczyłam, okładałam się pół dnia termoforem. Ale ostatecznie się powoli rozkręca, więc mogę iść na badania.

W ostatnim czasie miałam naprawdę dużo nerwów, stresu i ogólnego doła. Nie ze względu na starania o dziwo, ale praca mnie przytłacza. A właściwie nadal to, co się dzieje w "zarządzaniu placówką". Podjęłam decyzję, że po nowym roku zaczynam się rozglądać za czymś innym - na razie konkretniej przejrzeć oferty, popytać znajomych, roznieść kilka CV. Lubię swoje dzieci i pracę w żłobku, więc mogłabym kontynuować na razie ten zawód, ale w innej placówce. Oczywiście daję sobie czas nieokreślony na zmianę pracy. Najpierw kluczowa będzie diagnoza. Jeśli dostaniemy zielone światło od lekarzy, że po zastosowaniu jakiegoś leku czy czegośtam może się udać, wstrzymam się ze zmianą pracy. Ale jeśli na razie nici z tego i leczenie będzie długotrwałe, albo w ogóle poza naszym zasięgiem, wtedy się nie waham. Czekamy jeszcze na wyniki nasienia męża, na dniach powinny być.

Więc trzymajcie kciuki, żeby było do przodu :)

laira już wiemy, że chcemy ;-) 10 grudnia 2017, 22:26

22dc wczoraj progesteron 1,07. Powtórzę w piątek. Ostatni tydzień pracy przed 3 tygodniami urlopu. Wiekszość spraw załatwiłam poza strychem i apteką. Ale za to pomogłam mężowi ułożyć puzzle;-) zaczynam walkę z moim tradzikiem. Twarz bede wycierać recznikami jednorazowymi, telefon dezynfekuje i może troche wzmocnie odporność. Rozwazam zakup macy w tabletkach bo proszek jest nieznośny.

17 cs 5 dc

Wariuje z powodu pracy. Chce ja wreszcie zmienić.... Niech coś się zacznie dziać. Albo praca albo dziecko. Eh. Za kilka dni wizyta u gina i decyzja co dalej ze staraniami, no przynajmniej juz coś się dzieje....

zocha88 Przeczekać 10 grudnia 2017, 23:07

Zaczynam się bać powrotu do pracy. To już w środę. I od razu z kopyta. 12 godz, 10, 10 i 8. Prawię nie zobaczę Małej. Tego chyba boję się najbardziej. Rozłąki i tęsknoty.
Dzisiaj zastanawiałam się, czy jestem tak beznadziejnym człowiekiem, że nie mam nawet z kim pogadać, czy może jest jednak coś innego na rzeczy. Jedni udają, że nic się nie stało, inni nie wiedzą, jeszcze kolejni mówią tylko 'będzie dobrze'. Brakuje mi kontaktu z ludźmi, a jednocześnie się tego kontaktu boję. Boję się tych współczujących spojrzeń, albo, jeszcze lepiej, nerwowo uciekającego wzroku. Sama nie wiem czego chcę. Albo wiem. Chcę, żeby był już luty. Żebyśmy mogli się starać. Żeby życie znowu nabrało sensu. Na razie po prostu żyję. Mam córkę, więc z pozoru żyję nawet całkiem normalnie. Przynajmniej próbuję. W kilka dni po poronieniu byłam zdziwiona, że można po tym prawie przyzwoicie funkcjonować. Ostatnio jednak coś się zmieniło. Stałam się smutna, nieobecna myślami, prawie codziennie płaczę. Gadam w myślach z moim Maleństwem wgapiając się jednocześnie w test ciążowy. Ten pierwszy i jedyny. Kolejnych nie było, bo założyłam, że przecież jest i będzie dobrze. Leżąc w szpitalnym łóżku trafiłam na wymienione etapy żałoby. Pomyślałam - pierdoły jakieś, abstrakcja wręcz. Ale dziś do nich wróciłam i okazało się, że zaliczam je koncertowo. Chyba właśnie nadszedł smutek i depresja.
Mąż zarzucił wczoraj tematem sylwestra. Na razie powiedziałam mu, że absolutnie nie chcę iść na żadną zabawę na sali. Wyjaśnienie mu dlaczego ugrzęzło mi jednak w gardle. A prawda jest taka, że nie mam siły udawać, że mam się z czego cieszyć, a w międzyczasie popłakiwać w toalecie. Na razie sylwester idealny dla mnie to hydroxyzyna i łóżko. Opcją drugą jest dziecko u dziadków, oglądanie Dextera do 3 nad ranem i żebym rano mogła się wyspać. O tym też mu jednak nie mówiłam. Kiedyś było mi łatwiej o tym mówić, teraz od razu płaczę. Święta też bym najchętniej przespała.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2017, 23:09

anemic Wielkie chcenie ... 11 grudnia 2017, 08:24

Dzisiaj powinni zadzwonić z kliniki co z jutrzejszym transferem. Pół nocy nieprzespałam, drugie pół śniły mi się brednie. Obudziłam się o 6 i już po spaniu. Martwię się, czy blastuś przetrwa rozmrażanie, ale z drugiej strony 92% przezywa to chyba mój też musi.
Wziełam urlop, wczoraj D. miał dyżur więc posprzątałam już na święta salon,sypialnie i kuchnie. Na dzisiaj zostały mi podłogi i łazinka. Chcę to mieć z głowy, żeby po transferze już tylko się relaksować czy ewentualnie udekorwac na swieta mieszkanie.

Efta, immunolog powiedział, że jak mam HP to organizm "wyczuwa" stan zapalny i produkuje komórki NK. GDzieś wyczytałam, że HP może działąć jak przeciwciała przeciwplemnikowe. Ale widzisz, że moja dr w sumie w ogole to olała :D
Ja mam np permanentną zgagę i wzdęcia. Mam też cerę trądzikową, której maści nie pomagają- podobno to wszystko może się wiązać z tą bakterią.

To będzie ciężki dzień.

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 24 grudnia 2018, 10:32

1dc, o ironio właśnie dzisiaj.
No dobra zaczynamy znowu zabawę z clo, jak się uda to 3/4 stycznia muszę dostać się do gina to będzie 11/12 DC. Po owu K pójdzie na wyniki znowu, wiem, że to od d... strony, ale szybciej i tak się nie da.
No to co Wesołych...

Hooo hooo :D ale mnie tutaj nie było. Przepraszam was, ale mam teraz tyle na głowie, że nie mam na nic czas. Muszę się wam pochwalić, że dostaliśmy już klucze od mieszkania. Byliśmy totalnie w szoku, bo nastawialiśmy się na marzec a tu bach prezent na mikołajki :) jesteśmy teraz w trakcie remontu, tzn łazienke pomału robimy, jest mega dużo pracy ale jesteśmy mega szczęśliwi, po nowym roku chcemy juz tam zamieszkać. Ogólnie niewiem, który to mój dzień cyklu, nie myślę o tym nie zaznaczam nic, co bedzie to będzie. Skończyłam brać luteinę wczoraj i czekam teraz na @. W pracy jest dobrze, kierownik przeniósł mnie na drugi punkt z czego jestem bardzo zadowolona, bo mam spokój i normalne koleżanki w pracy, chciałabym zostać tu na stałe mam nadzieję, że się uda. Zbliżają się święta mój ukochany czas - myslałam, że uda mi się zajść do świąt ale no niestety :) może nowy rok przyniesie coś dobrego. Całuję.

6 tydzien
(5t + 3d)

Objawów u mnie brak. Prócz wrażliwych/biorących skutków i piersi, trzech pozytywnych testach no i oczywiście tego że nie przyszła @ nie zmienia się chyba nic.
Może to i dobrze. Lepiej tak niż jakbym wymiotowała dalej niż widzę.
Już coraz bliżej wizyty i pierwszego podglądania Pani Fasolki lub Pana kluska .
Nie mogę się doczekać ! Tak bardzo chce wiedzieć czy wszystko jest w porządku z moja kruszynką.
Już za 8 dni się widzimy. Mam nadzieję że uda się podejrzeć serduszko .
<3

Koniec stymulacji.
Byłam tak przejęta, że nie zapytałam ile i jak duże są pęcherzyki, a nie sprawdzę, bo doktor już mi zabrał protokół stymulacji ;)Wiem tylko, że urosły i wiem, ze dwa na pewno są za małe, zatem zostaje tamtych pięć.
Zatem dziewczyny (komórki) dojrzewajcie pięknie, musicie być atrakcyjne dla panów, których spotkacie w środę ;)
Dziś o 21.30 mam sobie podać Ovitrelle.
W środę o 9.00 mamy się zgłosić na punkcję. Cały czas się modlę o jedną dojrzałą komórkę, o jeden jedyny zdrowy zarodek, nie chcę nic więcej.... Transfer w piątek prawdopodobnie, jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie.
Wzięłam urlop od środy do piątku, co by nie chodzić w kratkę do pracy.
Dostałam Dalacin dopochwowo na jutro.
Stymulacja jakoś mi przeleciała, nie była uciążliwa. Tylko wczoraj mnie szarpało i mężowi się obrywało ;)Zastrzyki też jakoś bolesne nie były, nie wywierały na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, nie przeżywałam każdego kłucia. Najdziwniejszym miejscem, w którym podawałam zastrzyki była toaleta w pracy, już szybciej nie można było ich podać ;)
Przepisuję zalecenia od mojego doktora, bo ostatnio wszystko gubię, mój mózg poszedł na urlop wraz z naturalnym cyklem ;)
Odstawiamy od jutra:
- Testin
- Estrofem
Po punkcji:
- Luteina dopochwowo 3x2
- plaster Oe...(coś tam), niewyraźnie napisane,
- Acard 75 wieczorem
Po transferze:
- Clexane 0,4 1x1
- progesteron doustny


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2017, 13:13

28dc
Temperatura z 4:30 to 36,91, więc wciąż przyzwoita. Od rana mam bardzo lekkie bóle miesiączkowe, ale takie słabe to ja czułam tydzień przed, a nie w dniu miesiączki lub dzień przed... no zobaczymy, może się wredota po prostu przesunie...
Dopiero od tego cyklu zaczęłam dokładniej wszystko śledzić, więc nie mam pojęcia.
Jednak w razie gdyby do czwartku się nie zjawiła to idę chyba na bete, bo w pt wychodzę z koleżankami z pracy i chce ze spokojnym sumieniem piwo wypić ;) Tzn. wolałabym nie móc go wypić, ale wiecie ;)

Ogólnie nie wiem czy to możliwe, ale mam dziwne przeczucie, że moja owulacja mogła być tydzień później niż wyznaczył mi ovufriend. Bo tego dnia bardzo mocno bolał mnie prawy jajnik i dopiero od tego poniedziałku temperatura zaczęła wzrastać... sama już nie wiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2017, 13:08

Święta swieta i po świętach. Jutro fryzjer i w sobotę kierunek Ostrołęka. Strasznie się cieszę na sylwestra z moją kochana rodzinką.

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 11 grudnia 2017, 13:10

34tc (33t4d)

Witam się w tym pięknym, słonecznym grudniowym dniu :) Weekend spędziliśmy u moich rodziców, ponieważ w sobotę rano mieliśmy ostatnią dezynsekcję i cudownie, że jest tak ciepło bo mogę swobodnie otworzyć okno i wietrzyć mieszkanie :)

Dziś razem z Mężem nie mogliśmy jakoś spać, oboje od 6.00 już gadaliśmy, potem zjedliśmy jajecznicę i On poszedł do pracy, a ja się jeszcze położyłam i zasnęłam. Wstałam w końcu trochę nieżywa, ale wyspana :)

Robię pranie, trochę posprzątałam mieszkanie i odpoczywam dalej. Najważniejsze, że już mamy spokój z Alą i czekamy aż tata zrobi nam łóżko, może dziś się uda ;)

A wczoraj zauważyłam pierwszą siarę :) Wieczorem po kąpieli zauważyłam plamę na koszuli i ucieszyłam się jak głupia hehe ;) Wiem, że to nic nie znaczy, ale jakoś podświadomie bałam się, że będę miała problemy z karmieniem a ta siara dodała mi trochę wiary hehe ;)

Co kilka dni aplikuję obie globulkę przeciwzapalną i mam wrażenie, że pessar trzyma się na swoim miejscu. Ala fika w brzuszku na tyle na ile ma miejsca, już drugi raz naciskała mi na wątrobę więc ruchy są. W tym tygodniu badania + ginekolog w czwartek, więc sprawdzimy czy wszystko ok.

Miłego tygodnia dziewczyny :)

2 dni temu Szymon skończył rok i 2 miesiące. Od 3 dni zaczął przesypiać noce :) Je kolację około 20, spać idzie około 21- czasem później i wstaje po 7:00, czasem budząc się na krótko około 4. Od kilku dni liczba drzemek w ciągu dnia zredukowała się do jednej - śpi przeważnie 1,5 h do maksymalnie 2 h i jest to około godziny 12:00. Zaczęłam się w końcu po ponad roku wysypiać :), mam nadzieję, że do maja Szymon będzie bezproblemowo spał w nocy jak suseł, bo drugi bąbelek będzie wymagał mojej uwagi nocami.

Synek je ładnie. Ma apetyt i nie wybrzydza. Codziennie je gęstą zupkę, drugiego dania nie gotuję, chyba, że akurat z mężem jemy coś co się nadaje dla Szymona, to wtedy dostaje. Gryzie ładnie, dostaje duże kawałki, kanapki odgryza z całości. Jakoś tak bardzo się bałam tego, że będzie z tym problem (zachłyśnięcia i zakrztuszenia), a on jakoś mimochodem zaczął jeść normalne jedzenie.

Ponad tydzień temu przechodziliśmy 3-dniówkę. Zaczęło się w środę od bardzo wysokiej gorączki odpornej na leki przeciwgorączkowe. Gorączka utrzymywała się do piątku wieczór. W piątek pojawiła się wysypka bardzo blada i delikatna na buzi, nad pupą i na klatce piersiowej. Wszystko zeszło po 2-3 dniach. Baliśmy się, że to coś poważniejszego dlatego zrobiłam mu badania: morfologię z rozmazem, crp i mocz ogólny. Badania wyszły w normie (badania robione w piątek), więc czekaliśmy spokojnie na to, aż gorączka spadnie i pojawi się wysypka.

Uciążliwości są 2:
1. Szymon wszystko rozumie, ale nie umie mówić, więc jak coś chce to krzyczy, co mnie do szału doprowadza. Wolę jednak krzyk niż płacz. Jest bardzo zajmujący. Nie chce się bawić swoimi zabawkami, ale różnymi sprzętami w domu: otwiera szuflady, przekłada np. spinacze do bielizny, otwiera i zamyka drzwiczki, wyciąga wszystko z szuflad i szafek, po czym chowa. Przy tym zwykle wymaga mojej uwagi, generalnie synek mamusi teraz się zrobił. Wszyscy są ok, ale mama musi być zawsze. Trochę to męczące.
2. Większość czasu chce chodzić na nogach, a że jeszcze sam nie chodzi, to chce być prowadzany, oczywiście najlepiej przez mamę. Trzyma mnie za rękę i robimy kilometry po domu. Właściwie to on sam już chodzi, a ta moja ręka to tylko w ramach jego poczucia bezpieczeństwa. Nie podtrzymuje się na niej w ogóle (zwykle daję mu palec i idę obok), no ale jeszcze oficjalnie nie chodzi.

Co do mieszkania u teściowej. Jest lepiej niż u rodziców, ale łatwo nie jest. Było parę spięć. Stwierdziliśmy z mężem, że jak nasze dzieciaki się ożenią/wyjdą za mąż to doradzimy im, żeby nie mieszkali ani z nami, ani z teściami nawet przez tydzień. Nie ma jak na swoim. Sprawa naszego domu w toku. Mąż dziś ma po pracy jechać do urzędu miasta i dowiedzieć się o plan zagospodarowania przestrzennego.

Na amniopunkcji nie byłam. Bałam się ryzyka poronienia. A i tak bez względu na wynik badania ciąży bym nie przerwała, więc czekamy na bąbelka z nadzieją, że jest calutki zdrowy.
Za tydzień mam usg połówkowe i wizytę u ginekologa. Pewnie dowiemy się, czy bąbelek to synek czy córeczka. Stawiamy jednak na synka.
Na razie czuję się dobrze. Na tym etapie ciąży, w pierwszej ciąży bolały mnie już plecy. Tym razem nie bolą, podejrzewam, że przez to, że mam 10 kg mniej niż wtedy.

gozik "Miłość na szkle" po stracie 11 grudnia 2017, 13:26

OM:19 tyg (18w5d)
USG:19w2d
Z dzisiejszej wizyty jestem bardzo zadowolona :) Nasz Synek dalej jest Synkiem - pięknie się rozkraczyl :P Waży 290g, podobno jest z tych "większych",ale inaczej być nie może,bo Mąż jest wysoki.
Szyjka jest długa i zamknięta,prawie 5cm.
GA(AUA) 19w3d, EDD(AUA) 4.05.2018 (to chyba termin porodu,choc fajnie,że przyspieszył)
BPD 4.58cm
HC 16.82cm
AC 14.05cm
FL 3.01cm
USG polowkowe w przyszłym tygodniu.Doczekac sie nie mogę i jednocześnie się trochę boję...taki paradoks.
Z innej beczki-przez swoją szwagierkę boję się kupować czegokolwiek dla Synka,bo wystraszyła mnie,ze jej koleżanki dziecko udusiło się pepowina w 8miesiacu ciąży...kurcze,no ale zostawiać wszystko na ostatni dzwonek też nie jest zbyt rozsądne.Nie cierpię takich ludzi...

Chciała bym już test wykonać ale boje się wykonać póki co żadnych objawów przewidujących okres spłaty zobaczymy w przyszłym tygodniu. Nie będę się napalala

An1 Mama dwòch aniołkòw 11 grudnia 2017, 15:09

19 dc
Martwi mnie mały przyrost temperatury po ovu przepowiedzianego przez monitoring na 15/16 dc.
Dzisiaj dczas badania szyjki zauważyłam 2 razy minimalne niteczki ciemnej krwi. Nigdy jeszcze tak nie miałam. Może to jakieś pozostałości po owulacji? Może któraś z was też tak miała około 4 dni po owulacji?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)