miska122 Tęcza po burzy :) 7 lutego 2022, 10:11

W piątek miałam urodziny. Te ostatnie z dwójką z przodu.
Rok temu byłam załamana, że ciągle się nie udaje. W swoje urodziny jechałam zbadać kariotypy, desperacko szukałam przyczyny naszych niepowodzeń.
Dzisiaj trzymam na rękach dwumiesięcznego syna. Wtedy nie wiedziałam czy kiedykolwiek będę mamą, a teraz mam swój skarb przy sobie. Jak życie potrafi się strasznie zmienić w ciągu roku.
Na jakim etapie życia będę w trzydzieste urodziny? Nie mam pojęcia. Mój syn będzie miał ponad rok i już nie mogę się doczekać, by oglądać go na każdym etapie rozwoju.
Jestem naprawdę wdzięczna za to co mam. Nawet nie wyobrażałam sobie jak fantastyczne jest macierzyństwo.

Magic Niemożliwe 19 grudnia 2017, 09:33

Druga wizyta za nami(10t0d). Maluch ma się dobrze, mierzy 2.54cm A serduszko bije 170/min. Michał rączkami i nożkami. Odpowiada wielkością na 9t2d. Badania wyszły dobrze. Moje nastawienie powoli się zmienia. Są jeszcze chwilę kiedy mam dość serdecznie tego stanu ale jest też tak że czuję się świetnie. Nadają powoli lepsze dni. Choć nadal przeraża mnie przyszłość... jak my finansowo udzwigniemy to nasze stado... Wszelkie plany....stają się nie do osiągnięcia. To również mnie przytłacza. Znajoma poleciła mi spotkania z psychologiem i to chyba dobry pomysł. Bo z mężem to też aktualnie różnie. Mamy słaby okres... I to też mnie martwi. Wszystko jest tak jak nie powinno :( mam okrutny mętlik w głowie. W jednej chwili się cieszę A w drugiej mam ochotę wyć do księżyca.

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 24 grudnia 2017, 13:47

Zrobiłam test owulacyjny, dwie grube krechy :). Dobrze, że mnie coś skłoniło żebym go zrobiła. Bo według moich obliczeń owu powinna być 26 grudnia. Dobrze,że wczoraj się przytulalismy :). Może wydarzy się cud Bożonarodzeniowy. Życzę wam Wesołych, Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie rodzinnym. Buziaki Kochane :).

Kargo31 Brakuje tylko Ciebie... 19 grudnia 2017, 10:01

10 cs, 22 dc i 9 dpo

Dawno mnie tu nie było. Zakręcone te dni przez wszechobecny remont. Padam, a końca jeszcze nie widać. Ale może dlatego dopiero dziś, jak wróciłam z urlopu do pracy, to zobaczyłam który tak naprawdę mam dzień cyklu. Wczoraj wieczorem zaczęły bolec piersi i zaczynają się powiększać. i właśnie jak to pisze to mam lekkie bóle brzucha jak na @. W sumie to od paru dni zalewa mnie kremowym śluzem.

Czyli w dalszym ciągu czekamy stojąc na drabinie i malując ściany :P Jak po drodze nie padnę z tego zmęczenia :P

Jakieś 8 dni do testu

Cześć Ciotki <3

<a href=https://zapodaj.net/c82edcb1366d2.jpg.html>IMG_3859.JPG</a>
https://zapodaj.net/c82edcb1366d2.jpg.html

Mam 4,2 mm, bijące serduszko i 5 tygodni i 6 dni <3

Tata jest dumny jak paw a mama oczywiście się popłakała ;)

<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2017, 11:06

anemic Wielkie chcenie ... 19 grudnia 2017, 11:35

Kochane, dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, nie spodziewałam się, że tyle Was czyta moje żale i smutki :)

Dzisiaj emocje już opanowane. Nadal pobolewa brzuch, głównie wieczorem.Nie wiem czy się tym przejmować czy nie. Jutro muszę pojawić się w klinice po leki i zastanawiam się czy jest sens prosić o konsultację?Czy na tym etapie oni coś mi pomogą? Pewnie zaproponują wlew z intralipidu, którego nie chcę.

Bałam się wyniku bety, ale prawdziwy strach to zaczął się teraz. Myślę sobie, że skoro w 6 dpt beta-6,96 to ona tam do tego 14 dpt urośnie do ładnej i stabilnej bety. Boję się tylko poronienia. Ciągle latam do kibla myśląc, że upław z lutinusa to może być krwawienie (kto miał to ustroństwo to wie o czym mówie). Gapę się na wkładkę jak sroka w broszk, nachodzą mnie myśli czy moje komórki NK już tam zwariowały czy jeszcze są "spokojne". Ostatnio krwawienie zaczeło się 26dc, dzisiaj mam 23.
Opatrzności chroń moje dziecko i pozwól mi w końcu zostać matką!

s1985 walcząc 21 grudnia 2017, 15:59

badania bety

11dpo - 39,6
1dpo - 159,7
15dpo - 351
17dpo - 941,7

9 dni do wizyty

Wesołych, rodzinnych, magicznych i pełnych cudów Świąt Życzymy :*** <3

15dc
Dzisiaj miałam zabieg inseminacji podejście 3 !
Jeden pęcherzyk prawdopodobnie pekl lewy a prawy jeszcze był ... także trzymam kciuki aby się udało :]
Jeśli nie wyjdzie będę miała zabieg w przyszłym miesiącu laparoskopie czy jakos tak, aby sprawdzić droznosc, ewentualnie zrosty i czy wszystko w porządku ogólnie.
Boję się nigdy nie lezalam w spzitalu i nie miałam tym bardziej zabiegu, także bardzo mocno trzymam kciuki, abym zaszła w ciąże... :). Mam nadzieję, że będę miała piękny prezent na swięta... i bardzo wierze, źe tym razem się uda.
Trzymajcie kciuki i miłego wieczora. Testować będę zapewne w sylwestra, lecz się okaże :).


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2017, 20:55

Anuśla Musisz dać życiu szansę 22 grudnia 2017, 05:43

Dzisiaj wizyta w nowej klinice, jestem podekscytowana.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 24 grudnia 2023, 14:15

Rok minął od mojego ostatniego wpisu. Pamiętniki, które czytałam kiedyś, również milczą. Większości dziewczyn się udało, niektórym nie było to dane i odpuściły. Jak inne jest to życie z dzieckiem od tego podczas starań. Czasami chce mi się krzyczeć i walić w ściany z tęsknoty za tym starym życiem, kiedy to mogliśmy wyjść do kina kiedy nam się podobało. Jako para niestety nie wychodzimy nigdzie. Rodzice mieszkają w innych miastach, bardzo nam pomagają bo mała choruje non stop, ale też dlatego nie chcemy ich bardziej obciążać i prosić o opiekę na nasze wyjścia. Mimo wszystko jestem tak wdzięczna, że tamten czas staran minął, że nasza córka jest na świecie. Tak trudna, tak charakterna, że nigdy bym się nie spodziewała, że moje dziecko takie będzie. Zarazem tak mądra i zaskakująca, że tego też nie przewidziałam. Nie przewidziałam, że nie będę matką z książek psychologicznych, że będę mamą której często puszczają nerwy - przecież będę zupełnie inna mamą niż moja, to pewne! Ha! Nie tak łatwo to rodzicielstwo wygląda, zwłaszcza jeśli się ma na stanie high needa i wrażliwca.
Natomiast mam wrażenie, że odkąd mała skończyła 3 lata (w tym miesiącu) jest łatwiej, lepiej. Moje podejście też diametralnie się zmieniło po jednej ważnej rozmowie. Diagnozowalam małą pod kątem zaburzeń SI, diagnoza negatywna, ale dużo mi dały słowa terapeutki.
We wrześniu odbyłam pierwsza wizytę w klinice związaną z powrotem po rodzeństwo. Miałam zrobić badania i umówić się na histeroskopie. Jeden cykl olalam, potem poszłam na USG piersi a tam zmiana. Skierowano mnie na biopsję, było kilka perturbacji, suma sumarum biopsji nie było, mam kolejna wizytę kontrolną w styczniu i wtedy jak będzie ok to będzie zielone światło na transfer. Po drodze miałam grzyba po antybiotyku i muszę powtórzyć biocenozę. Mam dylemat czy już po USG piersi się umawiac na histero czy na razie poczekać, bo chcieliśmy się wybrać w lutym w jakieś ciepłe miejsce. Potem może już nie być okazji. Z drugiej strony robiłam badania w październiku i mogą się przeterminowac. Takie zycie, zawsze coś musi się skomplikować.

Co do powrotu po rodzeństwo, absolutnie go nie czuje. Jestem chyba jedyną osobą na świecie, która boi się, że nie będzie tak samo kochać drugiego dziecka. Wydaje mi się, że całą moją miłość poświęciłam córce i nikt nie będzie się z nią równał. Boje się też, że znów ciąża będzie koszmarem, że teraz, kiedy w naszym życiu zrobiło się spokojniej, znowu się ten spokój zburzy. Mieliśmy i nadal mamy wiele wzlotów i upadków w związku, nie kocham męża już tak jak kiedyś, przykro się to pisze. Dziecko wiele w życiu zmienia, oooo jak wiele ... Ale jednak mimo wszystko go kocham, jesteśmy małżeństwem, rodziną. Czeka na nas zarodek, nie ma mowy żeby go odpuścić.

Mimo, że ciężki, to był dobry rok. Mała bardzo chorowała i nadal choruje, ale wcześniejsze pójście do przedszkola Montessori to był strzał w dziesiątkę, wreszcie się zaadaptowała. To mnie cieszy najbardziej. W przedszkolu nie mają drzemek, więc chodzi wcześnie spac - kolejny plus, mamy czas dla siebie. Ja mam ogrom pracy, etat, dodatkowe lekcje, ale dostałam awans. Właściwie jestem doceniana w obu pracach, co daje mi motywację. Moja szefowa przed świętami powiedziała mi ważną rzecz: "Chciałabym żebyś myślała w pierwszej kolejności o sobie. Nie o pracy, nie o swoim dziecku nawet, tylko o sobie. ". Wiadomo, że i tak zawsze będę myśleć w pierwszej kolejności o dziecku, ale dochodzi do mnie, że bardzo zaniedbałam siebie, pokazuje mi to moja skóra, chyba mam też początki nerwicy, przychodzą takie chwile gdzie czuje jakiś ucisk w głowie i klatce piersiowej, trudno mi złapać oddech. Zdrowe odżywianie, wiecej książek, mniej komorki, terapia - to moje postanowienia na 2024.

laira już wiemy, że chcemy ;-) 19 grudnia 2017, 19:13

31 dc, 9dni po owu. Cudem się powstrzymałam nie iść dziś na bete, ale obiecałam sobie miesiac temu że najpierw chce zobaczyć dwie kreski, których niestety nie ma, bo 40zł wydac bez sensu to wole coś sobie kupić. Jutro rano już się chyba nie powstrzymam i zdobie sikańca, którego też mi szkoda jak robie te tańsze to mi nie szkoda:-). Własnei mi się przypomniało jak tydzień temu pogratulowałam jednej mamuśce okrągłego brzuszka. Powiedziałam to szczerze i na prawde bez zazdrosci. Tylko że ona nie była w ciąży o.O Nie wiem komu było bardziej głupio :-/


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2017, 19:14

Negatyw, leki zostawię do bety choc brak mi złudzeń , żal mi męża ,!powiedzialam mu ze w piątek może wyjść inaczej żeby się nie stresował :( to była nasza jedyna i ostatnia szansa na conajmiej rok ..

Mamax Walka o Bobo. 19 grudnia 2017, 19:55

Musze sie wyzalic. W piatek w przedszkolu byl wystep ( cos jak jaselka) w kosciele. Maximilian codziennie o tym mowil. Spiewal nam piosenki i bardzo sie na niego cieszyl. Wiedzielismy ze nie bedzie bral udzialu w glownych rolach ale wystarczylo nam ze bedzie spiewal w chorze . Juz rano sie zdziwilam ze nie ma go na liscie dzieci ktore mialo isc do kosciola z nauczycielkami z przedszkola ale pytalam pania czy mlody ma przyjsc i ta mi mowi ze tak z tym ze my go mamy przyprowadzic bo na liscie sa tylko te szczegolne dzieci. Mysle ze to pewnie te co mowia wierszyki a reszta co spiewa to ida z rodzicami. A ze mamy jeszcze Juliana w przedszkolu co tez musielismy odebrac to nawet dobrze bo razem pojda. Ale w kosciele sie okazalo ze on spiewac nie bedzie. Maximilian byl bardzo nieszczesliwy a my wraz z nim. On umial wszystkie piosenki ba nawet testy co dzieci mowily... Siedzial z nami w lawce i spiewal wszystko... Ale dlaczego nie mogl stac na scenie??? Pani twierdzi ze nie chcial z nimi wspolpracowac i przeszkadzal. Ktos mu powiedzial ze nie zna wszystkich piosenek co bylo nie prawda. Podobno w ten sposob ukarala 6 dzieci ktore byly niegrzeczne na probach z tym ze tamci rodzice wiedzieli i nie przysli a my nie wiedzielismy. Oprocz nas tylko jeszcze jedna mama byla z synkiem i plakala bo jej dziecko z adhd tez nie spiewalo. Nie rozumiem tej taktyki dyrki. Przeciez Maximilian rok temu juz wystepowal i nie bylo problemow. Mysle wiec ze teraz napewno by sobie poradzil. No moze wiercilby sie troche ale czy to takie zle...On tak bardzo sie cieszyl na ten wystep no ale widac najlepiej nie robic sobie problemow z dziecmi z zaburzeniami :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2017, 20:01

anemic Wielkie chcenie ... 20 grudnia 2017, 00:15

Aplikując lutinusa, pojawiła się krew na aplikatorze...

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 20 grudnia 2017, 04:17

Ciąża zakończona 19 grudnia 2017

Jejku muszę się zebrać i nadrobić wpisy.

Misio urodził się przez cc 19 grudnia o 8:47 ważył 3790g i mierzył 51 cm. ;)
Dostał 10 punktów. ;)

Opiszę co i jak w następnym poście. ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2018, 14:18

5 dpt,7 dni do bety, jeszcze tydzień niepewności...
i 50 dzień cyklu ;)
Cykl jest sztuczny, zatem wszystko w nim jest inne niż zwykle. Nie mam co doszukiwać się jakichkolwiek objawów, bo wszystkie są powodowane hormonami. Jest typowo dla drugiej fazy cyklu, cycki wrażliwe, pobolewające podbrzusze, jajniki zabolą naprzemiennie, raz jeden, raz drugi, senność,zawroty głowy, przymulenie i sieczka w głowie ;).
Nie ustaję w gadaniu do Malucha, dużo z nim rozmawiam, opowiadam mu o rodzinie, która na niego czeka, ciekawe czy ono to czuje, jeśli tam jeszcze jest?
Zrobiłabym betę trochę wcześniej, ale są święta i nie będzie mnie kusiło przynajmniej, bo nie będzie gdzie zrobić ;).
Zrobiłabym wcześniej sikacza, ale jak wyjdzie negatywny, to się załamię i będę jeszcze żyła złudną nadzieją, że może beta jednak wyjdzie pozytywna.
To jest straszne, bo wiem, kiedy podano mi zarodek, wiem, że on z pewnością znalazł się pod moim sercem. Zaliczam wielki rollercoster, raz jestem szczęśliwa i pewna radosnego finału, a za chwilę wykrzywiam gębę w grymasie paniki, że nic z tego. Hormony....progesteron - to jego wina ;)
Po punkcji brzuch już nie jest wzdęty, ale jest duży, dziś jak zmierzyłam obwód, to jest 5cm więcej, a na wadze 1,5kg na plusie. Nie wiem czy to powód do niepokoju o hiperstymulację, bo nic mnie nie boli (no prawie). Obserwuję się i zobaczymy co będzie dalej.
Kolejna sprawa, to wybudzam się w nocy. Zasypiam ładnie i szybko, 2-3 godzina w nocy, budzę się na siku i kurna spać nie mogę, wiercę się i kręcę i wkurzam sama na siebie, gadam do brzucha, modlę się i dzwoni budzik ;)
Nie mamy w zapasie żadnego Mrozaczka, zatem jest to rozgrywka o być lub nie być.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2017, 07:30

2,5 miesiąca po operacji. Boli brzuch, bolą jelita, lekka biegunka, lekkie krwawienie... Boje się, że endomenda wraca mimo brania danazolu...

Patt1002 Czekamy na Aniołka 20 grudnia 2017, 08:08

Tak dużo strachu... HSG 18 grudzień... Przyjęto mnie do szpitala, przede mną ciężarna przyjęta, za mną kolejne. Wenflon wbity, krew pobrana... Czekać... Pielęgniarka przyniosła już nawet gustowną koszulkę do badania, powiedziała, że przyjdzie powiedzieć kiedy się przebrać... Obchód... Pani dr. nie wiem jak my damy rade z tym hsg, ale wszystko powie. Czekać... Czekam... Pani dr mówi, że trzeba czekać. Mąż pojechał domu i prawie pod domem, dzwonię po niego... Pani dr. przyszła i mówi, ze nie da rady zrobić HSG, wszystkie sale pozajmowane, cesarki, porody, wielkie boom... Na dole operacje... No i albo zostaję w szpitalu i jutro, albo do domu i jutro zrobimy... A to był 11 dzień cyklu... A mnie już jajniki zaczynały pobolewać dzień szybciej... Więc postanowiłyśmy, ze za miesiąc... Tyle z mojego HSG... Teraz trzeba zakasać rękawy i dobrze się postarać :D I HSG mnie nie dopadnie, przechytrzę je ciążą :)

Buziaki kochani :D

anemic Wielkie chcenie ... 20 grudnia 2017, 08:54

Chciałabym wierzyć, że to wina aplikatora. Ale dzisiaj jest 24 dc czyli sytuacja identyczna jak przy wcześniejszym poronieniu. W tym momencie ilośc komórek NK wmojej pierdolnietej macicy to jakies 60%
W nocy nie spałam, ciągle chodziłam do toalety, płakałam.
Brzuch boli.
Skoczę jeszcze raz na bete, jak przyrosła zadzwonię do Czerwińskiej czy może np dupka jeszcze właczy, czy encortonu zrec wiecej czy ma ona dla mnie jakąś dobrą radę. Zastanawiam się czy zrobic ten wlew z intralipidu czy go olać.
Wczoraj zracji teatru wziełam neoparin później niż zwykle o 4 godz. Czy to mogło mieć wpyw na krwawienie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)