Byliśmy 24 grudnia u malutkiej, pomiędzy jedną wigilią, a drugą Oby to były ostatnie tak smutne święta. Przy opłatku zabrakło słów, ale były łzy. Jestem tylko wdzięczna obu rodzinom za zrozumienie, za ciepło i za miłość. I właśnie za nieużywanie zbędnych słów, bo przeciez żadne tu nie są odpowiednie.
Dawno mnie tutaj nie było, bo i nic się nie działo.. Dziś postanowiłam za namową dziewczyn zapisać się do kolejki na wizytę u dr M.P.. Wizyta 6 marca o 17.. Zobaczymy czy Pani doktor będzie miała na nas jakiś pomysł.. 
@ przyszła. Ovufriend prawie nigdy się nie myli,a @ nigdy się nie spóźnia,więc zostawia mi nawet szansy na zabawę w testowaniem. Z drugiej strony oszczędzam kasę na testach.
Pierwszy raz nie płaczę w powodu @. Nie wiem czy dlatego, że pokładam wiarę w nowym lekarzu, czy po prostu obojętnieję i godzę się z losem.
M. był dzisiaj na posiewie z samego rana, biedny denerwował się, a to już przecież czwarty raz oddaje materiał, stary wyjadacz:)
W sobotę 23.12 przed transferem zadzwonili, że nie mamy po co jechać.
Możemy przygarnąć kolejnego psa, stado kotów, założyć hodowlę lam, ale dziecków nie będzie.
Także ten.. można się napić

po drugim IVF wyłam jak pies
po trzecim nieudanym było mi przykro, żal było, że źle wykorzystałam szanse w programie rządowym.
A teraz nie wiem.
Po telefonie z kliniki trochę mi ulżyło. Dziwne, ale tak było. Może lęków i wątpliowści było więcej.
Oczywiście pojawiły się łzy, bo jest się tylko człowiekiem, a i bomba hormonalna siedzi we krwi.
Już w styczniu moglibyśmy podejść do adopcji zarodka, trochę później do adopcji komórki dawczyny. Mąż się nawet ucieszył, ale jak wytłumaczyłam mu jaka jest różnica w cenie i co to jest adopcja zarodka, powiedział kategorycznie NIE, bo nie będzie częścią nas.
Musi chyba dojrzeć. Ja nie jestem pewna czy chcę wyłożyć kolejne 20 tys. na coś co znowu może się nie udać, bo jest duże prawdopodobieństwo.
Tylko czy z jego nasieniem warto podchodzić do adopcji komórki?
Plemniki o budowie prawidłowej 4,0 % >= 4,0
Odsetek plemników z fragmentacją DNA (DFI) 31 % (DFI > 30% - wynik nieprawidłowy; >30% plemników z defektami genetycznymi interpretuje się jako bardzo niski lub wręcz zerowy potencjał do zapłodnienia)
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2017, 11:48
37tc (36t3d)
25 dni do porodu
I minęły Święta, według mnie strasznie szybko. Nie zdążyłam się nimi nacieszyć a jak co roku musimy odwiedzić i w Wigilię i w pierwszy dzień Świąt obie rodziny i w zasadzie nigdzie nie spędzamy czasu zbyt długo, zawsze brakuje czasu by poruszyć wszystkie tematy... No i już to wszystko za nami.
Święta były nietypowe, pierwszy raz nie poszłam na Pasterkę i z tego też wyszedł pewien problem, bo zawsze ja czy mój Mąż byliśmy kierowcami, w tym roku rola spadła na moją siostrę, która była zmęczona i zbyt zajęta wg mnie swoim nowym Narzeczonym i jawnie pokazywała, że jej się nie chce i próbowała się wymigać. A moi Rodzice nie mają prawa jazdy i po wielu jej marudzeniach w końcu nie wytrzymałam i wybuchłam, czy może przestać się tak fochować i czy może to ja z brzuchem powinnam wsiąść za kierownicę i zawieźć moją Mamę do kościoła? Dawno tak mnie nie zabolał jej stosunek do Mamy, one mają specyficzne podejście do siebie, ja zawsze byłam tą starszą, bardziej odpowiedzialną i starałam się nie martwić Mamy bez potrzeby, traktowałam ją jako dobrą doradczynię i zawsze odnoszę się do niej z szacunkiem (no, za małolata to wiadomo że różne słowa padały, ale teraz jestem dorosła, tak jak moja siostra). W końcu wszystko się uspokoiło, ale moje emocje sięgnęły zenitu, może dlatego, że zaraz sama będę mamą, może hormony, nie wiem... Ale pierwszy raz tak się zdenerwowałam w Wigilię.
Poza tym reszta Świąt jak zwykle przebiegła pod znakiem obżarstwa i wiem, że zaraz będę cierpieć po tym, a już na pewno jak stanę jutro na wagę u lekarza 
No właśnie - jutro wizyta, zapytam co z tym pessarem. Najlepiej by było, gdyby lekarz od razu mi go zdjął, ale pewnie wyśle mnie na IP w przyszłym tygodniu. Zobaczymy.
Do porodu zostało już tylko 25 dni, wczoraj rozmawiałam trochę z moim Mężem jak to będzie. I tak jak wspominałam przewijają mi się w głowie różne myśli:
- nie chcę jeszcze rodzić, nie jestem gotowa, muszę się zająć małym dzieckiem, już nic nie będzie takie samo!
- mogłabym już urodzić, źle się śpi, jest mi ciężko, tyle się naczytałam i nasłuchałam, nie ja pierwsza i nie ostatnia, na pewno sobie poradzę 
- czy Tata zdaje sobie sprawę, że teraz musimy przestawić nasze życie? Wydaje się być taki spokojny, a jak go ta sytuacja przerośnie i cała opieka spadnie na mnie?
- boję się mojej Teściowej hehe - ona jest taka energiczna, głośna, na pewno będzie chciała wtrącić swoje trzy grosze, boję się że będę musiała jej tłumaczyć że to my jesteśmy rodzicami, chcemy wychować po swojemu, a to że wychowała 3 dzieci i 3 wnucząt to brawa dla niej, ale będziemy dobrymi rodzicami;
- cieszę się, że moja Mama się zupełnie nie chce wtrącać, sugeruje że w razie czego może wziąć urlop i przyjechać do mnie jak będę potrzebowała pomocy. Wie, że czasy się zmieniły i ona robiła tak jak jej kazano, ja mam robić tak jak uważam 
- a tak naprawdę obie Babcie będą super kochane, każda inna ale dzięki temu każda coś innego pokaże mojej Córci 
- jak to będzie z tym karmieniem? Wydaje się proste, ale wiem, że może być ciężko... Czy walczyć o KP czy nie zamykać sobie klapek na oczach i nie mieć pretensji jeśli trzeba będzie włączyć MM?
- czy nie dopadnie mnie jakaś depresja? Przecież po porodzie zawsze będzie już moja Córeczka, nie będę mogła zrobić sobie resetu i znowu wrócić do czasu ciąży, gdy siedzę całymi dniami przed TV i leniuchuję. Będę zmęczona, obolała ale będę musiała zająć się dzieckiem.
- jestem szczęściarą, że mam takiego Męża i że przydarzył się nam ten Cud - zostaniemy rodzicami i to my wychowamy nasze dziecko najlepiej jak będziemy potrafili - nie każdy ma taką możliwość.
I ten ostatni punkt za każdym razem kończy moje przemyślenia - tak, to jest CUD, Ty Alu jesteś tym CUDEM
Życie to kurwa ściemniara...
32dc i nadal nie ma @,nie ma nawet plamień.
Sikam często,cycki bolą,więc pojechałam rano na betę,czekam na wynik,ale przy okazji kupiłam 3testy i jeden zrobiłam.Ujrzałam wkurwiającą jedną kreskę kontrolną,więc beta również będzie powalająca.Zajebiście,piątkowa wizyta przepadnie i ta z 2 stycznia też.
Przynajmniej jedno jest pocieszające,zrobiłam test i pewnie jeszcze dzisiaj dostanę @ jak zwykle po teście.
2dc ...kolejnego, niezliczonego już cyklu....
15dc
Czekam na owulacje. Od kilku dni boli mnie podbrzusze więc powinna niedługo być... Mam nadzieje, że będzie.
Czekam póki co i działam 
Ogólnie to mam problem z obserwacją śluzu
strasznie go mało i z reguły kremowy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2017, 12:07
Minely Swieta okres nie zbyt dla mnie mily.. Nie Lubie sluchac co roku zyczen typu ,,Zebyscie dzieci mieli przede wszystkim". Dzien poprzedzajacy Wigilie byl ciezki. Rozkleilam sie bedac juz w lozku. Tyle para sie ostatnio udalo. Chyba juz wszyscy znajomi maja dzieci.Wszyscy!!!! U nas w styczniu mija 5 rok staran:( Szmat czasu..Ani jednego testu pozytywnego. Przed Nami nowy rok,czy bedzie laskawszy??? Czy w koncu sie uda???
Wiecie co? Mam dzisiaj wolne i tak sobie rozmyślam. Od kilku lat wciąż mnie coś hamuje. Praca mi nie daje satysfakcji, ale nie odejdę z niej, bo trzeba zbierać na wesele. Po weselu też nie odejdę, bo będzie dziecko, więc pieniądze nadal potrzebne. Na wakacje biletów na samolot jeszcze nie będę kupować, bo mogę do wakacji zajść w ciążę. Łóżka nie kupię do sypialni, tylko kanapę składaną, bo przecież tu będzie pokój dziecka to co ja zrobię z tym łóżkiem.
I tak sobie czekam na to dziecko i widze dwa scenariusze. Scenariusz 1: Nie doczekam się dziecka i będę się po latach winić, że mogłam coś osiągnąć w życiu, robić coś znaczącego, a życie mi uciekło przez palce. Scenariusz 2: doczekam się dziecka po długim czasie, kiedy będę już zmęczona i zgorzkniała. A potem wychowam swoje dziecko i włożę w to całą siebie. A potem po latach spojrzę wstecz i pomyślę, że życie mi przeleciało między palcami. Że ja tu miałam coś osiągnąć, ale wiecznie plany, a potem dziecko i nic i klops.
A ja nie chcę tak żyć. I mam nadzieję, że jak mnie najdzie jakiś czarny, gorszy dzień, to sobie przypomnę, że życie to przecież nie jest czekanie na wyimaginowane szczęście, tylko samo życie jest szczęściem. Że mam przecież męża, który jest moim księciem z bajki i zdrową rodzinę. I mam pracę, która może i nie daje satysfakcji, ale za ludzi z którymi pracuję dałabym się pokroić. No i czy ja mogę narzekać?
No i kupię sobie to łóżko, a co!
Oszalałam i zwariowałam.
Beta 935,50
12 dpt
druga beta hcg 159,70
jestem w ciąży!!!!
Na kolejnym, porannym teście sikanym już ładna, ciemna kreska 
Czekam tu na Was dziewczyny, nie zostawiajcie mnie tu prawie samej. Grzeję Wam tu miejsce, nieśmiało rozglądam się po fioletowej stronie 
Skoro ja jestem w ciąży, to nie ma rzeczy niemożliwych, zbierać tyłeczki i lądować mi tu proszę na fiolecie.
Chciałabym pociągnąć Was wszystkie za sobą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2017, 13:02
Ciąża rozpoczęta 30 listopada 2017
Kolejny dzien... jak na razie temperatura ladna...pod wieczor rosnie do 37.1° mam nadzieje, ze tak zostanie... to jest ostatni przystanek aby w tym roku zajsc... inaczej w styczniu lub w lutym ewentualnie czeka mnie Laparoskopia :'( a bardzo sie tego boje :'( . Moj M rowniez nie chce aby sie tak skonczylo... wiec trzymamy kciuki i fajnie by bylo miec takie noworoczno- swiateczny prezent
3mamy kciuki ! M pyta sie jaki chce prezent na swieta , a ja tak na prawde niczego nie chce oprocz mojej fasolki
.
Poczytałam trochę swój pamietnik...
Że łzami w oczach śledziłam ciąże z Lilką bo ta jednak była pełna zwrotów akcji. Ryczałam przy wpisie o pierwszych ruchach,O swoim "zdrugotaniu" ws płci
A teraz siedzę i marzy mi się poczuć już ruchy...baaa chce już wizyte bym mogła zobaczyć znowu tego brykającego bobasa. Znowu usłyszeć serduszko... sporo się wydarzyło w te święta,sporo rozmawiałam że wszystkimi. Nie tylko o ciąży,O moim nastawieniu i obawach. Wczoraj rozmawiałam z mamą trójką dzieci-moja znajoma. Ma 9latke,4latka i 1.5 roczniaka-rówiesnik Olisia. Wiem że nie każdemu mogę powiedzieć to co jej powiedziałam bo nie jestem zrozumiana a tu....zaskoczenie. okazuje się żeni tylko ja płakałam po pozytywnym teście,nie tylko ja mam obawy o przyszłość. I wiecie co? Dojrzałam to czego niedostrzegałam. Pokochałam to maleństwo choć tydzień temu jeszcze wyłam. I mimo iż z Izą sporo mnie różni-lepiej stoją finansowo,buduha się aktualnie-to jest dowodem na to że można dać radę bez pomocy dziadków A to uważam że jest spore odciążenie. Chcę być lepsza niż byłam przez ostatnie 3 miesiące. Chcę być dobrą mamą i żoną. Lepszą kobietą. Znowu co tydzień robić zdjęcia brzuszka. Mamy aktualnie 11t5d ale że maluch na ust wychodzi młodszy to kest to początek 11 tygodnia. Może fakt,że odpuszczają mi mdłości sprawia że moje nastawienie się zmienia nie wiem. Wiem,że chce się cieszyć,żyć w szczęśliwej rodzinie. Ale muszę zacząć od siebie 
Mój maluszek jest dla mnie najważniejszy i...mimo iż to moja kolejna ciąża strasznie już bym chciała mieć już przy sobie swoje dziecko
sama jestem zaskoczona. Dziś miałam gościa i rozmawiając z Kasią poczułam że...ta ciąża jest dla mnie wszystkim. Czuje motyle w brzuchu 
Kocham swoje dzieci A to na które czekamy okazuje się być spełnieniem marzeń ❤
Jestem w 7 tygodniu ciąży
(6 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 2
Trymestr: 1
Wczoraj mieliśmy usg nr 3.
Kosztowało mnie trochę nerwów bo dojazd do kliniki okazał się katorgą - nagle wszyscy wybrali się na wyprzedaże, przez co przejechanie 3 km zajęło nam bitą godzinę. I spóźniliśmy się na wizytę, ale nas przyjęli. Z resztą słysząc kolejnych pacjentów w recepcji wynikało, że wszyscy się spóźnili.
Na usg zobaczyliśmy tętno. Mąż uparł się, że jeśli to możliwe będzie ze mną chodził na wizyty. I obserwował, jak leżąc z nogami na za piętnaście trzecia gmerają mi w podwoziu. Uroczo to wyglądało, jak podleciał do monitora, żeby zobaczyć migającą kropkę
To wielkie szczęście dla nas wiedząc, że na tym etapie jest wszystko ok. Mam dobre przeczucia do tej ciąży i uparłam się, że urodzę dziecko w sierpniu 2018
W roku, który będzie dla nas wyjątkowy. Bo wprowadzimy się do nowego domu i powitamy nowego członka rodziny
Cieszę się, że to koniec udręki, niewygody, zaciskania zębów, kompromisów.
Dodzwoniłam się do Warszawy i okazało się, że zrobili mi szybciej profil steroidowy. Gdyby nie gorąca interwencja to czekałabym na wyniki nawet do marca. Konkretne wyniki będą do obioru w diagnostyce (jak znam życie to za tydzień -dwa) natomiast telefonicznie dowiedziałam się, że mam nieklasyczny wrodzony przerost nadnerczy - chorobę genetyczną, na którą nie wyglądam. Ale potwierdziło się podejrzenie endokrynologa.
Tak więc dzięki klinice leczenia niepłodności nie zaszłam w ciążę - ale dowiedziałam się, co mi jest i jak tę ciążę prowadzić.
Kolejna wizyta 8 stycznia - i wtedy też dostanę kroplówkę z intralipidu.
Z objawów ból piersi ustąpił, ale są bardziej wrażliwe, do tego urosły 
Rano mam zawroty głowy, a wieczorem uczucie kołatania serca (ale ciśnienie i puls ok) + mega senność w godzinach wieczornych. Ale to nic. Baby wszystko zniosą.
30t6d
Padam na twarz. Ten remont, przeprowadzka, wynajem i formalności związane ze zmianą adresu mnie wykończą. Czas ciąży powinien być spokojny, przynajmniej tak go zawsze widziałam - siedzenie na kanapie pół dnia jedząc marchewki, a drugie pół spacerując po parku. Nic z tych rzeczy. Wstaję rano, ogarniam na lapku co jest do zrobienia, co do załatwienia, potem idziemy na nowe mieszkanie, odrywam panele, szkrobię tapety, odkręcam cokoły, gipsuję dziury i to wszystko "na spokojnie", ślimaczym tempem, żeby nic się nie podziało. Wieczorem albo zdycham, albo znów lapek i wystawianie na olx starych mebli z mieszkania, albo dopracowywanie umowy najmu itp., itd. Czuję mega stresa, że już prawie 32 td a pokój Bruna jest w opłakanym stanie. W łazience dalej nie ma kafli ani sanitariatów, jedynie kuchnia jest zrobiona i salon zaczyna wyglądać. Niech to moje dziecko grzecznie czeka przynajmniej do połowy marca, pliiiiz! Na początek marca mamy termin wstawiania drzwi do jego pokoju i naszej sypialni, jeszcze nie mamy szaf, nawet nie wiem co mam dla niego pokupowane bo na dobrą sprawę kupiłam kilka ciuchów w Lidlu, a resztę ogarniała mama, co z jednej strony mnie wkurza, że zabrano mi tą przyjemność, a z drugiej strony się cieszę, że większość rzeczy już ponoć mam. No i gust ma dobry, więc wiem, że będę zadowolona. Ale tak czy siak mamy prawie końcówkę 7 miesiąca, trzeba by się zabrać za pakowanie torby do szpitala a ja kompletnie nie mam do tego głowy, o czasie nie wspominając. Został nam ostatni tydzień na tym mieszkaniu. od lutego wszystko się zmieni. Mam nadzieję, że znajdę czas, żeby poświęcić więcej uwagi mojemu maleństwu.. Tak przy okazji, to w zaistniałej sytuacji cieszę się, że to syn. Będzie mały harpagan zaprawiony w bojach. Ale marzy mi się kiedyś ciąża taka na spokojnie, z małą księżniczką w środku.. Jestem zachłanna? Może.. Ale kto mi zabroni marzyć? 
Swięta, Święta i po Świętach.. ahh ten czas zdecydowanie za szybko leci.
Moja @, która przyszła całkiem niedawno, jeszcze szybciej odeszła, trochę się martwię, ponieważ trwała tylko 1,5 dnia... gdy przyszła ogarnął mnie taki ból brzucha, że mało nie zeszłam z tego świata, ale na drugi dzień podpaska niemal cały dzień była czysta. Chyba nabawiłam się chorego pęcherza, w prawdzie nic nie boli, nie piecze ale chodzę co chwile siku. Ostatnio w nocy (liczyłam) chodziłam 6razy! 6! kumacie? ani nie piłam nic na noc ani po powrocie z toalety a za każdym razem budził mnie pełny pęcherz. Moja siostra przyrodnia (która jest w ciąży) podsunęła mi myśl: może jesteś w ciązy? a ja hmmm testy ostatnio pokazywały biel, więc raczej nie będę się nakręcać. Święta były dla mnie bardzo rodzinnym czasem, wpatrywałam się w brzuchy wszystkich kobiet wokół mnie, które są w ciązy (moja siostra, moja szwagierka, koleżanka itp) i powiem wam, nie wierzę że kiedyś mnie to spotka, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Bardzo długo nie mogłam sobie wyobrazić momentu zaręczyn ale .. w końcu nadeszły i teraz też tak muszę myśleć. Co z tego gadania jak za każdym razem jak dostaje @ zadaje sobie pytanie : Czy kiedyś się uda..... ? Życzę nam kochane staraczki aby w nowym roku każdej z nas się udało ujrzeć upragnione 2 kreseczki .. 
17 Cs 22dc 8 dpo
Jestem bardzo dobrej myśli! Moja temperatura robi dziwne rzeczy a ja się cieszę! Niby owulacje mi zaznaczył na wykresie a od 3 dni temperatura bardzo mocno spadła! Zeszła wręcz do linii temperatury podstawowej. Głupia jestem wiem. Nikt normalny się z takich rzeczy nie cieszy haha. Jutro jadę po pracy do ginekologa żeby wybrać wyniki badań. Zobaczymy czy coś się poprawiło... Mam nadzieję że wszystko jest na dobrej drodze i od stycznia ruszymy że stymulacja! Bardzo chce żeby się udało wreszcie. Jakoś ostatnio trochę lepiej znoszę te starania albo mi się tak tylko wydaje
))
Byle do sylwestra wtedy szukam pierwszy raz.
Na fertilityfriend znalazłam identyczny wykres do mojego i okazał się szczęśliwy! Oby tak było i u nas. Mam nadzieję że już niedługo do pracy nie pochodzę i zostanie ten buc zniczym.
Moja przyjaciółka poroniła. Miała akurat zacząć 11 tydzień..
Tak bardzo czuję się winna tego, że jej tak bardzo zazdrościłam. Że nie potrafiłam cieszyć się z nią jej szczęściem.
Rozpłakałam się jak do mnie zadzwoniła aby mi powiedzieć o swojej stracie. To takie straszne. Jestem dla niej ważna, a ja byłam na nią taka zła.
Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2017, 21:35
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.