25 dc . Dzis pierwszy raz testowłam... , niestety negatywny test... ale nie poddaję się w niedziele kolejna próba
dalej trzymamy kciuki ! Obydwoje 
Byliśmy dziś w klinice po recepty.
I to jest właśnie urok kameralnych klinik, ludzie nas pamiętają, znają naszą historię.
Cieszyły się panie w rejestracji, cieszyła się koordynatorka, wyściskała nas, pochwaliła ładną betę.
Doktor bardzo się ucieszył, przybił piątkę, kazał dać sobie buzi w czółko za dobrą robotę z przygotowaniem do procedury i kontrolę stymulacji. Nazwał mnie szczęściarą 
Nie kazał robić bety, bo tyko schizuje, za to zlecił progesteron i APTT, czy dawka Clexane jest prawidłowa.
Czekam na wyniki, żeby wysłać do doktora.
Następną wizytę mamy 5 stycznia, będziemy już podglądać Malucha.
Nie powiedziałam o sterydzie...nie chciałam psuć atmosfery
i nie powiem. Dziś już wzięłam Metypred i wysmarowałam nos mazidłem od laryngologa, żeby zapobiegać krwawieniom z nosa.
Będę sobie chodzić na wizyty do doktorka i do lekarki napro, która i tak dałaby dokładnie te same leki, co przepisał doktorek 
28 tydzień ciąży...
Nawet nie wiem kiedy tyle już zleciało. To chyba najpiękniejszy czas w moim życiu - mam mnóstwo czasu dla siebie, z mężem super nam się układa no i jakby pieniędzy mamy jakby ciut więcej niż zwykle... Czas przeznaczam głównie na wizyty u znajomych, odpoczynek, czytanie książek, oglądanie dobrych filmów, zajęcia fitness, ploteczki... Czasem nawet chciałabym, aby czas się zatrzymał. Nie mam jeszcze większych kłopotów z poruszaniem się (choć szybciej się męczę, ciężej się wstaje z kanapy i kręgosłup nieco pobolewa) ani zdrowotnych problemów. Jestem jakby spokojniejsza, radosna i szczęśliwa. Oczywiście stresuję się tym jak będzie wyglądało nasze życie gdy pojawi się maluszek, ale staram się troski odkładać na bok. Jedyne co spędza mi realnie sen z powiek to waga... Na myśl, że 8 stycznia kolejny raz będę musiała stanąć na tym strasznym urządzeniu robi mi się słabo (zwłaszcza po świętach i kolejnych odwiedzinach na ciastku u znajomych....). Naprawdę...
18dc
Owulacja podobno była w środę. To by się nawet zgadzało, bo bardzo bolało mnie tak owulacyjnie podbrzusze tego dnia i mialam śluz rozciagliwy. No to teraz czekanie.
Nowy Rok. I co z tego?
Od dawna nie czuję klimatu świąt ani tego durnego sylwestra.
Test negatywny dzisiaj dzień miesiączki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2018, 15:49
Wieczór 8 dpt.
Kupiłam testy bo jutro jestem w domu sama więc przy becie też byłabym sama.
Białe, nie udało się 😢😢😢
Jestem w 5 tyg ciąży czyli 4 t i 5 d
Brzmi miło.
Wczoraj byłam w klinice po leki, zapytałam połóżną czy takie bóle brzucha są normalne, powiedziała, że i owszem bo "teraz wszystko się tam dzieje". Odkąd to powiedziała, bóle i skurcze macicy ustały...
Źle znoszę noce gdy D. ma dyżur, po prostu boję się.
Dzisiaj na wszelki wypadek poczytałam jak wygląda ciążą bezzarodkowa. Tak żeby sobie zrobić większą galaretkę z mózgu niż mam na ten moment.
Zdecydowała, że muszę jednak wprowadzić większą aktywność do mojego dnia codziennego niż przenoszenie się z łóżka na kanapę. Bo nieróbstwo nie służy mi, a skoro nic się nie dzieje to mogę w miarę "żyć".
Ef, doszłam do wniosku, że przecież Tobie również w zeszłym roku udało się zajść w ciążę w grudniowym miesiącu i sylwester był wyjątkowy, prawda? 
(....)
Ale był to też rok wygranej miłości i bezpapierkowej deklaracji "na zawsze razem".
Byl to rok walki w różnych aspektach i wielu wygranych.
Niesamowitego wsparcia ze strony jednej z moich przyjaciółek.
I mam nadzieję, że rok, w którym rozpoczynamy nowy rozdział naszego życia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2018, 16:56
Pełniutkie 12 miesięcy starań, cały rok 2017 okazał się niepowodzeniem. Co prawda do okresu jeszcze tydzień, ale nie robię sobie nadziei po ❤️ tylko w 10 i 17dc.. nie wiem jak to się stało, mam dość kłótni z moim ukochanym, mam nadzieje ze 2018 okaże się dla nas szczęśliwszy. Jutro sylwester, mam zamiar odreagować razem z butelka szampana! Albo dwoma! 11 stycznia wyjeżdżamy poszaleć na desce w gorach.. a pamietam jak dopiero co rok temu łudziliśmy się ze przywieziemy do domku małą góralkę lub małego górala.
Postanowienia na nowy rok? Tak: Dokładniej obserwować cykle (nauczyć się obserwacji szyjki) i nauczyć się szpagatu. I trzecie najważniejsze postanowienie: zajść w ciąże... ale to bardziej jako marzenie 
A wszystkim którym się nie udało w tym roku tak jak i mi - życzę aby 2018 okazał się łaskawszy ❤️
Ciąża rozpoczęta 1 grudnia 2017
Jeszcze w to nie wierzę. Mój ostatni wigilijny wpis był taki smutny. A tu szok. Nie wierzę. Kiedy odpuściłam juz to mamy dwie wyraźne krechy na teście. Wierzę że wszystko będzie dobrze. Czuję wewnętrzny spokój
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2017, 16:36
Koniec roku powinien napawać mnie nadzieją, że ten nowy 2018 rok będzie lepszy niż ten obecny rok. Rok 2017 był najgorszym z możliwych w moim życiu zaczął się fatalnie i kończy też nie najlepiej. Zaczęło się od pobytu w szpitalu z synkiem, w maju wielka radość bo zobaczyłam dwie kreski a w czerwcu już płacz -straciłam dziecko. Dochodzenie do siebie zajęło mi dość sporo czasu, później złudna nadzieja, że może nów uda się zajść za pierwszym razem a tu porażka. Załamałam się wtedy, cały czas łapią mnie dołki. Wiedziałam, że ten rok nie może zakończyć się spokojnie. Przed świętami zmarła moja babcia.
Mąż cały czas mi powtarza, że w 2018 wszytko się ułoży i będzie dobrze. Cóż ja chyba już w to nie wierzę. Czuję, że nic się nie zmieni, że nic dobrego mnie nie czeka. Kiedyś zawsze byłam pełna nadziej zaczynając nowy rok, miałam plany a teraz dosłownie jest mi to obojętne. Fakt w nowym roku czeka nas sporo imprez chrzciny, ślub, rocznice śluby itd. Kiedyś bym się z tego cieszyła, że poszaleje, wytańczę się itd. Brakuje mi tego ostatnio. Na wakacje lecimy do Grecji. Wszystko super ale mnie brak tego najważniejszego- dzidziusia.
Myślałam, że może w tym cyklu się uda bo z synkiem zaskoczyłam właśnie w 4 cyklu starań. Czuję jednak, że @ nadchodzi. Brzuch wczoraj bolał na okres, spuchły mi dziąsła zawsze tak mam na tydzień przed okresem. Mąż wczoraj zasugerował mi, że powinnam iść do gina jeśli do marca się nie uda ( w marcu będzie już 7 cykl). Pójdę prywatnie ale czy to coś da?? Czy prywatnie gin potraktuje mnie poważnie? Czy znów będzie mi sugerował, że czego tu szukam jak ostatnio zrobił to inny.
Musiałam się wygadać także wybaczcie za tak pesymistyczny wpis. Życzę miłego wieczoru Kochane. Buziaki.
Dziś w końcu 3 dzień z rzędu podwyższona temperatura
Znak, że progesteron rośnie i owulacja najprawdopodobniej była.
Nigdy nie pisałam pamiętnika. Dlaczego zaczęłam?
Chcę wyrzucić z siebie smutek, złość, rozpacz które są ze mną każdego dnia - o ile się da. Da się?
Chcę się wyżalić.
Chcę by inne kobiety czytając wpisy mogły odnaleźć cząstkę siebie bo wiem jakie to pokrzepiające w tak trudnych chwilach.
Chcę wierzyć, że będzie dobrze.
Chcę za jakiś czas, wrócić do tego wpisu i powiedzieć sobie na głos "niepotrzebnie się martwiłaś"
Dlaczego zaczęłam dzisiaj? Żeby podsumować ten rok. Jutro Sylwester. Ostatni dzień tego roku. Mam się świetnie bawić. Nierealne. Co najwyżej wypiję o jedno piwo za dużo i skończę w kącie płacząc.
To miał być cudowny rok.. w czerwcu obrona, trzy piątki na dyplomie. Wspaniałe wakacje za granicą z mężem i przyjaciółmi i starania o Fasolkę pod tytułem "co ma być to będzie" UDAŁO SIĘ.
Dwie kreseczki 9.10.17
Najpierw szok! "ale że jak JUŻ?? TAK SZYBKO SIĘ UDAŁO?" później szczęście, które nie trwało długo.
02.11.17 zobaczyłam bijące serduszko (mąż był w pracy, nigdy nie miał okazji posłuchać pukania..) a dzień pózniej w moje urodziny powiedzieliśmy rodzinie, że będziemy rodzicami. Kolejna radość. Rodzice męża mieli zostać dziadkami pierwszy raz!
09.11. zaczęłam plamić na brązowo - szybki telefon do gin która wysłała mnie do szpitala. Tam okazało się, że wszystko ok, przepisali dupka i luteinę. Na drugi dzień wyszłam. Za tydzień kontrola.
16.11 serce nie bije. brak akcji serca! Płacz. W sumie to był wyk. Nie wiem co to było. BEZSILNOŚĆ.
(wiecie co? teraz też ryczę pisząc to wszystko. nigdy nic nie pisałam tak jednym tchem...)
17.11 podanie tabletek, okropny ból, najpierw pot, później drgawki, omdlenie w drodze z łazienki, krwawienie, zabieg.. pusto.
Tak się czułam pusto.
Mój Mąż ciągle przy mnie był. Nie opuścił mnie na sekundę. Trzymał mnie za rękę, gładził po głowie, trzymał jak mdlałam, pomagał jak nie miałam sił po zabiegu.
Pózniej rozmowa z moją panią ginekolog, która pracuje w szpitalu i na szczęście to ona wykonywała mi zabieg. Oczywiście słowa "to się zdarza.." pózniej " ja poroniłam dwa razy". Czy to było pocieszające? Może trochę. To głupie, wiem. Ale myśl, że moja ginekolog poroniła dwa razy, a teraz ma dwójkę dzieci (zdrowych!) jest pocieszające. I fakt, że pewnie wie co robi..
Najbardziej denerwowały mnie objawy ciążowe które towarzyszyły jeszcze przez blisko tydzień. Krwawiłam po zabiegu przez dobre 10dni. Po 34 dniach dostałam pierwszą miesiaczkę.
29.12. wizyta kontrolna po pierwszej miesiączce po zabiegu. Wszystko się ładnie zagoiło. Z punktu widzenia ginekologicznego moglibyśmy się już zacząc starać, ale mamy zaczekać do wiosny aż miną grypy. Pomyślałam, że w życiu. Dostałam listę badań (wskaznik protrombinowy, morfologia, glukoza, fibrynogen), w styczniu robię badania. W styczniu zaczynamy się starać.
Dlatego chcę zamknąć ten rok i przywitać nowy 2018 z marzeniami, planami i dobrym nastawieniem że wszystko będzie dobrze!
Czy mi się uda? MAM NADZIEJĘ.
Mam ludzi wokół, którzy chcą dla mnie dobrze, którzy mnie kochają. Wspaniałą rodzinę i przyjaciół.
Dzięki nim jestem dobrej myśli, oni dają mi dobrą energię. i WY DZIEWCZYNY
wasze historie.
Cieszę się, że tu trafiłam, mimo że mąż mnie wyzywa że mam nie czytać.
Ale dlaczego.. to życie, to prawdziwe historie.
WSZYSTKIEGO DOBREGO, W NOWYM 2018 ROKU.
SPEŁNIENIA MARZEŃ. ZDROWIA! ZDROWIA PRZEDE WSZYSTKIM.
SIŁY W WALCE Z MARZENIAMI I Z LOSEM. SZCZĘŚCIA W KAŻDYM DNIU WASZEGO ŻYCIA, DUŻO UŚMIECHU!
SZCZĘŚLIWYCH CIĄŻ I ROZWIĄZAŃ 
WALCZCIE KOCHANE, NIE PODDAWAJCIE SIĘ.
Ja też będę walczyć razem z Wami, tymi jeszcze niezafasolkowanymI
:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2017, 20:43
Dzisiaj w końcu tatusiowi udało się poczuć synka na moim brzuszku. 
Wcześniej, gdy przyłożył dłoń robiło się spokojnie. Chyba taki respekt przed tatusiem... ;p
Szczęśliwego Nowego Roku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2017, 18:10
Sylwester zawsze poniekąd zmusza do analizy mijającego roku. W naszej rodzinie 2017 rok zapisał się złotymi głoskami. To był naprawdę szczęśliwy i udany okres w naszym życiu. Już na początku 2017 roku mój mąż dostał awans zawodowy i podwyżkę, w maju pojechaliśmy na pierwsze, wspólne razem z synem zagraniczne wczasy, wykonaliśmy remont łazienki (dzięki temu relaksujemy się w wannie, o której marzyliśmy od lat
) no i spodziewamy się naszego maluszka... Dzięki naszemu nienarodzonemu synkowi uniknęłam sporego stresu w pracy, a także widma zwolnienia (ponoć nie mojego, ale pewnie nerwy byłyby spore)... A z minusów - cóż... chyba ich nie ma... nerwy, stres czy wszelkie nieszczęścia ominęły nasz dom. Dlatego z taką trwogą patrzę na Nowy Rok... - chciałabym aby był równie szczęśliwy i dobry (nawet nie marzę o lepszym... ) Wam także życzę, aby podsumowując 2018 rok nie było u Was żadnych smutków ani trosk, a jedynie chwile szczęścia, radości i miłości! Do siego roku!
38tc (37t0d)
21 dni do porodu
CIĄŻA DONOSZONA 
Sylwester 2017/2018
No i 3 tygodnie do terminu porodu, zatem czas na krótkie podsumowanie 
Po pierwsze rok temu o tej porze marzyłam, że w końcu uda nam się zajść w ciążę i wchodziłam w ten nowy rok pełna nadziei. Teraz po roku nie mogę uwierzyć jak dużo się wydarzyło w tym 2017 
Po dwóch latach starań, unormowaniu tarczycy, różnych badaniach, domysłach, modlitwach, płaczu w końcu 19 maja zobaczyłam dwie piękne kreseczki
Był to idealny czas, pierwsza połowa roku minęła mi pod znakiem pracy - wyrabiałam zawrotne liczby nadgodzin, dostałam podwyżkę i dobrą premię i dzięki temu mamy teraz znacznie lepsze warunki finansowe niż wcześniej - jakby ktoś to przewidział
Potem moje urodziny, na ni nie liczyłam, już się nawet trochę pogodziłam z tym, że to może jeszcze nie nasz czas...
Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży świat się zatrzymał
Nic już się nie liczyło - żadne problemy, praca... Pierwszy trymestr to było wielkie czekanie w niepokoju - czy bije serduszko, czy wszystko ok, kiedy powiedzieć w pracy, kiedy powiedzieć znajomym. Ogólny niepokój i mdłości
Drugi trymestr był idealny - spokój, dużo energii, w końcu zwolnienie lekarskie i więcej czasu dla siebie i dziecka oraz planowanie wyprawki
Teraz, w trzecim trymestrze wszystko już gotowe, dolegliwości ciążowe doskwierają coraz bardziej a mój Mąż okazał się bardzo troskliwy i odpowiedzialny... Powiem szczerze, że odkryłam w nim więcej wspaniałych cech, które mnie uspokoiły i dzięki którym czuję się bezpiecznie. Mam wrażenie, że po tych prawie 6 latach wspólnych nareszcie między nami jest idealnie i wiem, że dziecko nas tylko jeszcze bardziej scaliło i pozwoliło odkryć siebie na nowo.
To Twoja zasługa Alu
Ty jesteś już dla nas najwspanialszym dzieckiem, a my postaramy się być dla Ciebie najwspanialszymi rodzicami 
Przed nami już dosłownie końcówka, wielkie odliczanie. Zamykamy ten rok z wielką wdzięcznością, szczęśliwi i uśmiechnięci
A najlepsze jest to, że rok 2018 będzie na pewno jeszcze lepszy bo pojawi się na świecie nasza wyczekana Córeczka

Tego też wszystkim Staraczkom i Mamom życzę - żeby doświadczyły takiego szczęścia i żeby nowy rok był dla Was pasmem samych cudownych chwil 
A na zakończenie tego roku, tuż przed przygotowaniami do naszego prywatnego Sylwestra w domku, ja i Ala w 38 tc:

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2018, 11:46
Chciałabym aby rok 2018 był lepszy.. dla Was.. na nas..
Chcę nastawić się na niego optymistycznie, ale czy potrafię?
Chciałabym, aby właśnie tego roku spełniło się moje i mojego M. największe marzenie.
Tego życzę Wam Kochane i sobie również, a co tam!
Trzymajcie się! I widzimy się w 2018! Tym szczęśliwszym.
Wczoraj pochowalismy Nataniela. Ma swoj akt urodzenia i ma swój maly grob. Przyniosło mi to sporo ulgi... póki co nie mam siły na kolejna ciążę więc znikam... nie wiem czy jeszcze tu wrócę choć wiem ze o kolejne dziecko starac sie będę... kiedyś gdy cos zrobię ze soba bo coś ewidentnie jest nie tak...
Jesteś w 30 tygodniu ciąży
(29 tyg. i 3 dni)
Miesiąc: 7
Trymestr: 3
Ostatni wpis w tym roku, był to wspaniały rok w końcu ujrzałam upragnione dwie kreseczki
i tak mi przeleciały strasznie szybko te tygodnie, będzie mi brakować tego brzuszka
no ale za niecałe 10 tyg będzie synuś już z nami, już nie mogę się doczekać
Synuś daje cały czas znać o sobie, kopie łobuziak mały
uwielbiam te kopniaki 
Dziewczyny życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń i tym którym w tym roku się nie udało zobaczenia dwóch kreseczek!!

Coś mnie boli brzuszek i jajniki, będzie okres jak nic
Chociaż... bolą już ok 3-4 dni oraz to 14 dpo i nie mam nawet plamień. Ale czekam do 16 dpo z ewentualnym testem ( trzymając już tampona w dłoni
)
A i sylwestra spędzę w domu z ogromnym kaszlem i innymi niefajnymi rzeczami typu temperatura 37,3 od tygodnia. Także ten... Szczęśliwego Nowego Roku !
Ciąża zakończona 1 stycznia 2018
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.