marianna Brakujący kawałek 28 stycznia 2018, 19:16

w poniedziałek na wizycie w gabinecie na USG waga młodego wyszła niecałe 3600g. Dostałam enterosol na te biegunki i badanie w kierunku streptococus dificile z kału. Cyrki jakies z tymi badaniami. Wyniki za tydzień.
Dziś 40 tydzień (39+1). Stopy spuchnięte jak balerony, ręce nie lepsze. Wizyta u gin na 5.02 czyli po terminie. Czasem w nocy skurcze takie na okres. Momentami myślę, ze to już, ale jak pochodze to przechodzi. Waga 112 kg, obwód brzucha 130 cm. To już więcej niż przy pierwszym, a wagowo tego nie widać. Mam nadzieję, ze młody nie dobije do 4 kg i uda się go spokojnie urodzić.

NaszŚwiatWśródWas To dopiero początki. 28 stycznia 2018, 19:25

13 Tydzień
12t + 2d

31%

Przyjaciele pojechali już dawno do domku. A my rozkoszujemy się naszym czasem. Mimo że nie ma go dużo pomiędzy pracą a moimi drzemkami :)
Nie należę do najszczuplejszych osób więc spodziewałam się tego że w miarę szybko zrobi mi się ciasno w jeansach. Ale nie że aż tak szybko. Wszystkie leginsy i wszystkie spodnie jakie mam ( a mam ciasne bo lubię czuć co noszę ) już mnie piją. We wszystkich mi coś przeszkadza i gumki z leginsów zaczynają boleć. Czuję po sobie że już coś się zaczyna dziać mimo że nie jest to jeszcze brzuszek. Na szczęście trafiłam w sklepie na luźne, ciążowe leginsy. Ale nie sądziłam że tak szybko w nie wskoczę . Dzisiaj miałam je na sobie pierwszy raz. Są jeszcze luźne ale lepsze to niż ciasnota :)
Cała rodzina już poinformowana, w pracy wszyscy zaalarmowani. Nie wiedziałam że aż tyle osób uszczęśliwi nasze małe szczęście :) wszyscy tulą , wszyscy pomagają i wszyscy pytają jak się czuję. Nawet Pani w sklepie :D

Kochamy Cię Fasolko <3

Marlena Szukając motyla. 29 stycznia 2018, 09:24

6t2d

Wygląda na to że we wrześniu będę miec kolejnego Bobka w domu :-)

Jutro idę podejrzeć serduszko, byłam już na wizycie we wtorek to było widać pecherzyk 19mm i bobasa w środku :-)

Trochę się martwię, choć wiem że na nic wpływu nie mam - co ma być to będzie. Boję się jednak powtórki z pierwszej ciąży. Znów termin na wrzesień jak te 4 lata temu.
Jestem jednak dobrej myśli, coś z tyłu głowy mówi mi że będzie dobrze :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2018, 09:26

Ku pamięci:
Dziecko drogie zmieniasz świat i nas 🥰😍🥰😍🥰😍

"Mamo, a wiesz, że ja potrafię jeździć na rowerku bez rączek?" I tu prezentuje jazdę z nogami w górze 🤣 (wiadomka, w dobrej zabawie słowa w głowie mogą się przestawić). "A Ty potrafisz?".
"Nie Słonko, nie umiem. Zachęciłaś mnie jednak i będę ćwiczyć, żeby się nauczyć". W ten sposób nauczyłam się (mając lat 36,5) jeździć na rowerze bez trzymanki 😁

Inna sytuacja: uczy się jeździć na deskorolce. Jak rąbnęła zdrowo, upadła jak długo "ufff, to nic, dopiero się uczę, jeszcze raz" 😍

Kolorowapani Czekamy na Ciebie 28 stycznia 2018, 22:45

6 i 7 dpo.. duży ból. Jakby wymieszany ból brzucha i ból miesiączkowy. Spotegowany. Chociaż to dziwne, bo po poronieniu zniknęły mi wszelkie objawy miesiączki no oprócz krwawienia rzecz jasna. A teraz pytanie czy coś mi dolega czy mogę się doszukiwać jakiś objawów fasolki. Przeszperalam już pół internetow i bywały i takie przypadki zakończone ciążą. Bywaly tez takie bez happy endu. Ale jak się chce to można sobie wszystko wmówić. Takze czekamy do weekendu. Wytrzymam czy nie wytrzymam z testowaniem?

14 dpo

Obsikalam dwa testy wszystko negatywne a temperatura dalej wysoko. @ przyjdz już...

sylwia211987 brak pomysłu na tytuł 29 stycznia 2018, 08:05

Kto to widział w styczniu o 8 rano 10 stopni ciepła... pogoda warjuję... i ja chyba tez zaczynam powoli. Coś czuje ze muszę zbadać prolaktynę, odstawiłam bromergon miesiąc temu ze względu na rozpoczęcie procedury stymulacji do in vitro, nie dokończonej zresztą. Wczoraj oglądałam fajny program o in vitro.... jak jedna z par w Polsce przechodzi to w jednej z klinik.. kurde zła byłam na siebie bo popłakałam się ( z tąd moje podejrzenie o prolaktynie). Ech no normalnie jakby ktoś na mojej podstawie nakręcił ten odcinek... dziewczyna 31 lat(ogromna pesymistka) niskie amh mężczyzna ok ... ech udało im się ale czy mi się uda znając moje dotychczasowe szczęście... ale trzeba myśleć pozytywnie. Zbliża się wizyta u lekarza to już w piątek zobaczymy jaki ma na mnie pomysł. Wracając do programu to dobrze że go obejrzałam mam w związku z tym kilka pytań dodatkowych do lekarza. Mianowicie nie wiem czy dobrze zrozumiałam podczas punkcji może się zdarzyć że w pęcherzyku w płynie nie będzie żadnej komórki ale czy może się zdarzyć żę np będą dwie??? i muszę koniecznie go zapytać o próbę na clo. kiedyś brałam i miałam po 2 pęcherzyki na jajniku , a teraz po stymulacji dość drogimi lekami miałam zaledwie 5 łącznie.....hmmm jeszcze miałam o coś zapytać ale oczywiście w wieku 31 lat pamięć już nie ta....... no nic koniec przemyśleń trzeba wstać i ogarniać się powoli, dziś druga zmiana w pracy wiec z rana mam trochę wolnego... rozpoczynamy kolejny szalony tydzień . mam nadzieje ze w piątek dostane porządną porcje nadzieji...

czarna_ma Czas na Drugie 29 stycznia 2018, 08:16

29dc
Te czekanie i odliczenie mnie zaczyna dobija... Dziś temperatura się trzyma na 37°,czy opadnie? To jeszcze 5dni, co się wydarzy? Czy może się uda. Boli jedna delikatnie pierś, jajniki z podbrzuszem i to tyle.. Zero więcej objawów... A co najgorsze nie pamiętam jak byłam w pierwszej ciąży...emocje wtedy były takie że dziś nie umiem sobie przypomnieć co kiedy mnie bolało jak się zachowywałam, pamiętam tylko że bardzo szybko wiedziałam że jestem w ciąży czułam to doskonale kiedy zrobiłam test skakałam jak głupia hehe z radości :) czy teraz też tak będzie?czy moj S będzie miał rodzeństwo?
hmmm. Czekam z niecierpliwością tylko 5dni niby do okresu... Czy się okaże?

Nisiaczek Wielkie pragnienie i oczekiwanie 29 stycznia 2018, 09:37

Może warto wrócić do pisania?

Od maja trochę się pozmieniało.
Okazuje się, że owulacje u mnie są. Bardzo mnie to cieszy. W końcu mam ginekologa, któremu ufam.
Udało mi się zawalczyć z wagą - z 86kg w maju, dziś jest 74kg. I walczę dalej.
W tym cyklu w dniu 13dc monitor - w prawym i lewym jajniku, pęcherzyki po 15mm. Zobaczymy co z tego wyniknie. No i jak mąż będzie całkiem zdrów powtórka z badań nasienie i zobaczymy :)

Dobrego poniedziałku :)

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 29 stycznia 2018, 10:15

Smutni mi. Temperatura spadła, pojawiło się plamienie, a więc dziś, max jutro odwiedzi mnie małpica. Jakim cudem daję się co miesiąc nabrać?! Czasem trochę mnie drażnią dziewczyny, które zaswędzi oko, a one już są przekonane, że są w ciąży, a robię TO SAMO! Teraz jeszcze dodatkowo martwię się swoim zdrowiem, bo już nie mam jak wytłumaczyć tych wiecznych zawrotów głowy i braku sił na cokolwiek. Codziennie po pracy przesiaduję w łóżku, bo na nic nie mam siły. Na treningu byłam raz i myślałam, że w połowie wyjdę. To nie jestem ja! Te objawy tylko utrzymywały mnie w przekonaniu, że może się udało. Jak mam się więcej nie nakręcać? Głupia!
W tym tygodniu jeszcze spotkanie kilkanaście lat po maturze. Nie chcę się nikomu tłumaczyć, a na pewno będą pytać. Jeszcze mój były tam będzie. Też oczywiście tatuś. I dziewczyny uprzedzające na forum "ja i tak nie mogę pić". Aaaaa! Szkoda gadać. Mam podły nastrój. Skoro nie mogę zajść w ciążę, to chciałabym chociaż mieć bombową figurę, a od miesiąca tylko leżę i jem. Zgubiły się zarysy moich mięśni, tyłek się zmniejszył, zflapsiałam. Ale mam podły humor.
Ciekawe jakie wyniki nasionek męża dostaniemy. Ciekawe ile się na nie czeka.. Nie wiem od czego zacząć badania siebie. Czy potrzebuję jakichś skierowań? Termin u mojego gina mam dopiero w czerwcu. Muszę iść prywatnie, ale czy trzeba iść najpierw na wizytę? Czy od razu do jakiegoś labu? Nic nie wiem, wszystko mnie dziś przerasta.

alegzi w pogoni za .../ zawieszamy 29 stycznia 2018, 10:42

...

Oj Dziewczyny, na pewno słyszałyście historię, która wydarzyła się kilka dni temu na Nanga Parbat. Taka tragedia... Niby obcy ludzie, a człowieka za serce ściska jak wspomni o tym co się tam wydarzyło.

Nie wiem co mi wczoraj było, ale wstałam po 12... Byłam zła, że praktycznie pół niedzieli przespałam no i oczywiście w nocy nie mogłam zasnąć. Ech mam nauczkę i wiem, że następnym razem MUSZĘ wstać jak dzwoni budzik, bo znowu będę przeżywała horror.
Okazało się, że P. jednak wraca ze mną za równiusieńki miesiąc do Polski. Och jak się cieszę! :D W związku z tym byliśmy wczoraj na ostatnich zakupach. To znaczy mieliśmy być, bo jednak nic nie kupiliśmy. Jakoś nie mogliśmy znaleźć tego po co przyjechaliśmy. No nic, czeka nas kolejna wyprawa.

Złapałam jakąś infekcję dróg moczowych. Bleee. Niby jest już lepiej, ale jednak. Ponoć jak raz się to dziadostwo przypałęta to później co jakiś czas przychodzi. Na moim przypadku mogę potwierdzić. Staram się, dbam o higienę, a jak przychodzi tak przychodzi.

anulka-matulka wkońcu che byc mamą 29 stycznia 2018, 11:16

dziś poniedziałek nowy tydzień nowe cele .... dalej czekam na ovu testy wciąż negatywne a mnie cały czas trzyma ból ovulacyjny... staramy się serduszkowac co drugi dzień żeby tarfic w to jajeczko.... ciekawe co przyniosą kolejne dni

Kargo31 Brakuje tylko Ciebie... 29 stycznia 2018, 11:28

12 cs, yyyy chyba 7 dc

Staram się nie liczyć. Wczoraj zaznaczałam na wykresie wszystko 3 dni do tyłu, wyjątkowo mam miesiąc abonamentu, potem się trzeba przenieść na nowy telefon z tymi wszystkimi aplikacjami...

Głowa pęka od tygodnia i mdli mnie okrutnie...

Jakoś straciłam wenę na wszystko, jest pełno rzeczy do ogarnięcia w nowym domku, ale nie mam siły na to... Motywacja zero.

mój M powiedział, że zrobi wszystkie badania, które trzeba, żeby wiedzieć czy on może mieć dzieci "naturalnie" czy tylko zostaje in vitro. Żebym ja nie musiała robić żadnych zabiegów na razie i bardziej inwazyjnych badań. Ciekawe ile będzie go trzymało takie postanowienie. Ten miesiąc dajemy sobie jeszcze bez badań. Pójdę tylko do gina,bo kończą mi się leki i muszę wziąć recepty. Ale chyba pójdę tylko 2 razy, teraz w środę o ile przyjmuje, a potem po weekendzie, żeby zobaczyć czy pękło. nie wiem czy sprawdzać jeszcze po drodze jak rośnie, chyba nie chce wiedzieć. Jakos mnie to przybija wszystko.

wypiłam rano inofem, stwierdziłam, że mi nie zaszkodzi, a jednak, cała się trzęsę. moje hormony zwariowały pewnie... Już wiem co miał profesor na myśli mówiąc "na razie nie daje pani żadnych leków, bo nie wiadomo jak będzie pani reagować na leki po danazolu"
Poczekam kilka dni i spróbuje... masakra.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 stycznia 2018, 11:51

17tyg+3dni

Weekend minal troche niespokojnie. W sobote wybralismy sie na zakupy (wieksza spożywka no i chcialam w koncu te jeansy w H&M zobaczyc). Juz na drodze z parkingu do centrum handlowego zlapal mnie skurcz brzucha. Niby nic bolesnego, ale zgielo mnie w polowie i musialam usiasc. Jeansy kupilam na szybko, po spozywke maz pojechal sam. Reszte dnia spedzilam w domu na lezaco. W niedziele tez lezenie, chociaz pod wieczor wybralam sie z mezem na maly spacer (tzn on na jogging a ja na babciowate dreptanie, z mysla, ze jesli cos sie bedzie dzialo to wroce do samochodu). Na szczescie akurat bylo ok a wiatr (baaardzo wialo) milo mnie przewietrzyl i odkurzyl. I naprawde nie jestem w stanie powiedziec czy to skurcze macicy czy po prostu gromadzenie sie gazow, ktore jakos nie moga znalezc wyjscia i dlatego takie 'kolki' i poczucie twardosci. Wizyta u gin w czwartek, wypytam o wszystko.

Poza tym: dzieciak szaleje. Wczoraj wieczorem jak zjadlam muffinke to tak sie maluch podjaral, ze chyba taniec indianski odtanczyl w brzuchu. Sporo sie tez rusza w nocy (ja cierpie na ataki bezsennosci wiec tak sobie lezymy...). Jego ruchy czuje nie tylko 'przez reke', ale nie widac zeby brzuch falowal poki co.

Ze wzgladu na poczucie ciasnoty w brzuchu staram sie bardziej uwazac na to CO i JAK jem. Nowe postanowienia: jem tylko wtedy kiedy jestem glodna (czyli panuje nad lakomstwem), jem powoli, jem mniejsze porcje, nie jem przed samym snem (zgaga!). Pisalam juz, ze moim problemem nie jest wzrost wagi ale to, ze jak sobie za bardzo podjem to brzuch mi wywala, sciska niemilosiernie i nie moge sie ruszyc.

Rozmyslam sobie czasem kiedy bedzie dobry moment aby zaczac kupowac pierwsze rzeczy... Na bank nie przed badaniem polowkowym, mysle nawet, ze grubo PO. Ale przegladalam juz na OLX mega paki z wyprawka... Bo wszyscy mowia, ze nie oplaca sie kupowac nowych ciuszkow. Niestety nie mam nigdzie w poblizu zadnego ciucholandu, musialabym specjalnie jechac do centrum (a wiadomo, ze jestem malo mobilna teraz).

Marti... Goniąc czas 29 stycznia 2018, 12:39

o rany.

jaki hardcore.

wekend bardzo intensywny, tak jak myslalam. udany niesamowicie, wspaniale odwiedziny znajomych z 3 dzieci (10 miesiecyx2 i jedna dwulatka). w sumie bylo nas 12 osob. ugotowane wysprzatane itd. ale nie ukrywam, ze poznalam swoje granice pracy fizycznej.


w piatek zakupy, gotowanie i sprztaanie. a w sobote martwilam sie, ze za bardzo sie forsowalam, bo po raz pierwszy w ciazy caly dzien czulam brzuch. w niedziele tez nie bylam w peni formy. dzis jest juz troche lepiej, ale musze bardziej uwazac. raz musialam podniesc psa do wanny (prawie 20 kg) i juz wiem, ze wiecej tegonie zrobie. nic sie nie stalo, ale bylo mi tak"niewygodnie". dziwne uczucie. ale w ostatnim tygodniu moj brzuch mial chyba skok rozwojowy, bo znowu "wyskoczyl". w sensie powiekszyl sie. :) juz nie da sie go ukryc :D ale czuje sie z tym faktem bardzo ok.

poniewaz weszly nasze wyplaty na konto, to wczoraj pokupowalam czesc rzeczy do pokoju dziecka. juz nie moge sie doczekac, jak kurier zacznie dzwonic do drzwi.

ten tydzien obiecalam sobie zrobic bardziej spokojny. nie chce przeginac :)

Cześć :) jestem na fiolecie.. nie-do-wiary. Nie wiem czy powinna tu pisać, powinnam poczekać do sprawdzenia przyrostu bety.
Dzisiaj, 29.01.2018, 12dpo, 23dc jest:
beta HCG - 31,04
progesteron - 23,13

Pokazałam wczoraj Panu mężowi test, też widział drugą kreskę. Nie był zdziwiony, wręcz przeciwnie, spodziewał się. Na razie nie wie nikt poza nami, i tak pozostanie dopóki przyrost bety będzie właściwy co najmniej trzykrotnie ;)
Dziewczyny wszystkie Kochane chce Wam podziękować za bycie :) po prostu za bycie :) te kilka napisanych tutaj słów przez Was jest dla mnie bardzo dużym wsparciem :*

Ciąża rozpoczęta 7 stycznia 2018

bondzik007 wszystko będzie dobrze 29 stycznia 2018, 13:39

12dc

wczoraj zasnęłam około 20:30 (!!!) i spałam do 8:45 (!!)
To nie jest normalne :D ale zmęczenie wzięło górę..
Do tego okropny ból głowy i wzdęcia.

Dzisiaj już jest ok. Zero zmęczenia, zero bólu głowy, zero wzdęć.
Kobiecy organizm jest NIE DO POJĘCIA :D

Wg mojego FLO dzisiaj rozpoczynam dni płodne, a owu ma wypaść czwartek/piątek.
Ale biorę to przez pół. Nie spinam się z tymi dniami, tylko serduszkuję :D

A wczoraj zmierzyłam sobie ot tak temperaturę - 36,2 i dzisiaj dla porównania też - 35,7 :D
także noł, noł.. to nie dla mnie.
Będę tylko myśleć i się nakręcać "a czemu nie rośnie", "a czemu spada" etc.
Na razie po prostu miejmy nadzieję i wiarę :)

Patt1002 Czekamy na Aniołka 29 stycznia 2018, 13:50

Mam dziś strasznie straszny dzień. Pryszcz na brodzie... Czyżby jednak sygnał @? Wypada na niedzielę/poniedziałek.... W sobotę badanie nasienia... Wszystko widzę na czarno... Chyba z dwóch powodów, a raczej trzech.... Boję się, że ten humor to już sygnał na @, boję się, że znów dostanę @ i boję się wyników badań męża. Nie wiem jak zniosę znów jego łzy... Pewnie, że mam nadzieję, że będziemy się cieszyć, bardzo bym chciała cieszyć się podwójnie.... Nie dostać @ i mieć pewność już przed odbiorem wyników, że jest dobrze. Strasznie różne uczucia mną miotają, pewnie jak każdą z nas od czasu do czasu. Gdyby nie ta strona i forum, to nie wiem jak bym sobie poradziła... Chciałabym żeby ktoś się chyba przy mnie rozczulił pożałował, a z drugiej strony strasznie tego nie chcę, bo boję się uświadamiania sobie jak bardzo w czarnej dupie jestem... Sama jakoś to muszę pchnąć, pokazując światu, że przecież wszystko jest dobrze. Najbardziej boli udawanie, że wszystko jest dobrze... Kidy w pracy koleżanki pytają, czy chce mieć dzieci, kiedy bym chciała... Nie odpowiem im przecież, staramy się od 1 i 7 miesięcy... Walczymy z niepłodnością. Moją odpowiedzią jest zawsze to, że jesteśmy młodzi, ledwo co zdobyłam nową pracę, na dziecko trzeba mieć warunki, a mnie czeka tyle remontów... Każdy to łyka... Takie dzisiaj czasy, że wiele ludzi odkłada powiększanie rodziny ze względu na pracę... Ja? Ja jestem zmuszona do takiej sytuacji. Cierpienie jakie przeżywa moje serce odpowiadając całkowicie na przekór sobie, na przekór swoim poglądom jest nie do opisania... Rodzinie zawsze mówię, jak Bóg da to będą... Nikt nie pyta. Bo ludzie boją się pytać. Może i dobrze.... Bo co mielibyśmy odpowiedzieć starej ciotce chwalącej się wnukami? Nie możemy mieć dzieci? Pragniemy ich z całego serca, ale jesteśmy bezpłodni? To jest okropnie bolesne. Być może bardziej niż kolejna ściema w stylu, to jeszcze nie czas... musimy trochę się dorobić...
Gówno prawda, nie musimy, mamy wszystko czego człowiek do szczęścia potrzebuje... No prawie wszystko...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)