33 tydzień

Już po remoncie... jutro wracam do domku :) sporo rzeczy kupiłam naszemu syneczkowi - ma już kołyske, komode, mnóstwo ciuszków i drobiazgi - pieluchy, chusteczki jednorazowe, ręczniki, kilka kosmetyków... jakoś wszystko się poukładało, choć dzisiaj nie miałam najlepszego dnia. Spadłam. Upadłam. Straciłam na chwilę równowagę. Wyszłam od lekarza, który sprawdzał czy nie mam kamieni nerkowym. Na parkingu z takich malutkich kamyków upadlam.. Spadłam na ręce, kolana. Chroniłam brzuch, ale najadłam się sporo strachu - maluch sięrusza, mam tylko pocharatane ręce... w poniedziałek idę do lekarza. Mam nadzieję, że wszystko w porządku...

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 3 lutego 2018, 22:10

Przeciwciała na ospę wyszły ok - igg dodatnie, igm ujemne, internista powiedział, że wszystko jest w porządku. Jednak żeby nie było za wesoło rozbolało mnie ucho, czuję taki ucisk. Podejrzewam, że mam jakieś zapalenie, nie bardzo tylko wiem jak to jest możliwe, bo właśnie biorę antybiotyk na zatoki.

Podobno dzisiaj zaczyna się 5 tydzień a więc 2 miesiąc :-)
Beta wyglada tak:
1. poniedziałek 29.01 - 31,04
2. środa 31.01 - 94
3. piątek 02.02 - 219,60
Przyrost o 203 % i o 133 %, trochę mnie martwi ten drugi przyrost.. staram sie nie zamartwiać i nie świrować. Ciężko. Byle do wizyty u mojej gin.. to za ponad tydzień. Sic! Dolegliwości ciążowe zdecydowanie mam.. latam siku, piersi bolą jak nigdy, dzisiaj nie przyjęło się śniadanko :/ i coś mi bulgocze w jelitach?! Odgłosy jak przy jelitówce stulecia ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2018, 11:07

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 4 lutego 2018, 12:07

Miałam na razie nic nie pisać, ale nie mogę wytrzymać. Zrobiłam wczoraj 5 testów ciążowych, kazdy pozytywny A test o czułości 10 nie pozostawia wątpliwości. Jestem w ciąży. Bardzo się jednak boję że @ nadejdzie. Boże czuwaj nade mną i tą małą istotą proszę. Jutro lecę na betę i zrobię progesteron. Boję się...

-6 dc-
Przeżyłam spotkanie klasowe x lat po maturze i było cudownie. Tylko oczywiście niechcący usiadłam koło ciężarówki (lucky me, jedyna ciężarna na sali a ja siadam koło niej - na prawdę przyciąga się to, o czym się myśli). Na początku byłam trochę speszona jak leciały gromkie gratulacje w jej stronę, i lekko otwierał mi się nóż w kieszeni jak marudziła, że to wpadka i nie chciała tak szybko drugiego i że w ogóle masakra, ble, ble. Ale przekułam to w pozytyw i złapałam ją za brzuchol, co by się nim zarazić :D
Pomysłowy Dobromir, zobaczymy czy zadziała ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2018, 17:25

31 tc (30 tc 2d)
Tak to już 31 tydzień. Czas leci szybko. Jak patrzę co już mam i ile brak to trochę się obawiam, no ale w sumie to kwestia tygodnia żeby wszystko skompletować, potem zostanie pranie i prasowanie :)
Dziś dotarło do mnie, czego najbardziej boję się w porodzie. Nie bólu, bo wiem że boleć będzie, czy to SN czy cesarka to ból będzie. Jak wiecie mój mąż jest kierowcą, i boję się rodzić w samotności. Nie chcę ani mamy, ani teściowej, ani koleżanki, chcę męża a jak nie to sama. Ale ta wizja samotnego porodu mnie przeraża. Termin jest ale nigdy nie wiadomo kiedy się zacznie. Nie chcę się na tym skupiać ale jakoś ta myśl mnie przeraża.
Jutro mam wizytę, ciekawe ile mały już waży. Mam nadzieję że ponad 1500 gr. I może uda się jakieś ładne zdjęcie zrobić :)

6 dc

Dostaliśmy wyniki - w posiewie nic nam nie wyszło. I dobrze i źle...
Moje wyniki przedstawiają się następująco:
LH 2,42 mIU/ml
FSH 5,47 mIU/ml
Testosteron 40,48 ng/dl 7,21 79,31 N
Toxoplazma gondii Przeciwciała w kl. IgG 0,20 IU/ml
Toxoplazma gondii Przeciwciała w kl. IgM 0,050 Index

Przestaję wierzyć, że kiedykolwiek nam się uda. Ale jak można się przyzwyczaić i pogodzić z myślą, że nigdy nie będziemy rodzicami? To jest jakiś cholerny dramat... I dlaczego dotyka akurat NAS?:(

Czuję, że to liczenie CS kompletnie straciło znaczenie. Po co to liczyć, skoro wiadomo, że się nie uda? Liczyć można wtedy kiedy wszystko gra i jest jak należy.

ladypower Ładowanie Bąbla:) 4 lutego 2018, 18:23

35 tyg+0 dni

Do mojego spotkania z bąbelkiem zostało 35 dni. To dużo i nie dużo-patrząc na całą ciaże. 35 dni to pikuś. Ten najtrudniejszy czas przed nami. Malutka jest coraz silniejsza o czym nie zapomina mi przypomnieć, każdego dnia a głównie to nocy. Nocne tańce to jej ulubione zajęcie. Ja już czuję się coraz bardziej ociążale. Do toalety chodzę co chwilkę( mała już leży główkowo).W dalszym ciągu nie sypiam. tzn spię niewiele. Noce to taka moja walka o zaśnięcie.

Jeśli chodzi o przygotowanie na pojawienie się mojego słoneczka, to nie wygląda to źle, ale też jeszcze nie jest to koniec. Pokoik pomalowany, posprzątany,łóżeczko stoi gotowę i czaka na właścicielke, podobnie jak wózek.Ubranka poprane zadomowiły się w komodzie. Mam też troszkę ubranek które czakają na upranie- prezent od teściowej. Poczekam, aż dokupimy brakujące rzeczy, wtedy powstanie partia na 1 pranie. Mam zamiar dokupić troszke flanelowych pieluszek i tetry, kurę(poduszkę) do karmienia,wanienka, przewijak na łóżeczko parę rzeczy z apteki. Oczywiście dla mnie do porodu niewiele mam, skupiłam się na małej zapominajac o tym, że ja tęż mam swoje potrzeby:P

Tak więc, coś tam już mamy. Byłam też na fajnych warsztatach z laktacji. Z położną spotykam się co tydzień i opowiada mi o porodzie, opiece, pielęgnacji i doradza. Ktg też już robimy co tydzień. Narazie skurczę się nie piszą ...A co do strachu, który towarzyszy mi od poczatku, nie ustąpił. Wciąż obecny. To chyba nigdy nie minie. Odchaczanie ważnych dat wraz z upływającymi tygodniami ciaży, wbrew pozorom nie przynosi ukojenia. Granica przeżywalności mineła- fajnie ale to nie znaczy że mała jest bezpieczna, za chwilke ciąża donoszona ale to nie gwarantuję mi że wszystko bedzie dobrze i tak ciągle. Po porodzie nie bedzie lepiej podejrzewam, że bedzie ze mnie panikujaca mamuśka:P

Mam też problem z którym nie potrafię sobie do końca poradzić. Wiem, że pewnie nie jestem jedyna,ale gdzieś musze wylać żalę.
Tak wiec lecę z tematem. Dobre rady spływaja do mnie masowo..... Od świąt Bożego Narodzenai mam już ich dość. Uciełam kontakt z siostrami, jedna jest wielce obrażona bo nie wytrzyamłam i odpowiedziałm na jej wymądzanie sie. Unikam sąsiadek i to co jest o wiele gorsze do osiągnięcia mamy i babci mojego małżonka. Gdy słysze jak już zaczynają te swoje mądrości to aż się we mnie gotuję. Jakim prawem..... NIe wiem jak one moga wiedziec jak się czuję w danej chwili i co powinnnam a czego nie powinnam robic. Zawsze wychodziłam z założenia, że wstrącanie się w cudze sprawy i mówienie komuś jak ma żyć czy udzielanie rad, nie powinno mieć miejsca. Tak wiec całe życie stroniłam od tego.owszem wysłuchałam pocieszyłam jak trzeba. ale nie wpychałam swoich pomysłów na życie komuś innemu. Dlatego też uważalm, że nikt nie ma do tego prawa by wypowiadał się na temat tego jak żyję ja. Wydaję się być oczywistę. A takie nie jest. Czy te wszystkiekobiety uważaja że jeśli ktoś jest w ciąży to ma oboiązek wysłuchiwania ich rad??? I co gorsze stosowanie się do nich. Powoduję to u mnie takie nerwy że już nie umiem się opanować. Stąd ta izolacja. Może dla przykładu podam jakie to zalecenia jeśli tak to można zazwać, dostaj, chodz o nie nie proszę. "sprzątasz?!!! jak to, powinnaś się teraz oszczędzić, dziecko jest ważniejszę." Teraz to napewno Cię plecy bolą, usiąć sobie" a po chwili za "dużo wypoczywasz, ty to powinnaś być teraz w ruchu" cóż nawet nie mogę zdecydowć czy bolą mnie plecy czy nie w danej chwili, bo babcia wie lepiej jak ja się czuję. Wie też lepiej czy ,męczy mnie zgaga. Siostra natomiast już teraz wie że moje maleństwo nie będzie chciało spać w łożeczku i ciągle mnie krytykuję w każdej sprawie używając argumentu - to Twoje pierwsze dziecko ?!!wieć sobie nie myśł, że tak będzie. Idąc tym tokiem najlepiej nie planwać niczego, nie kupować łóżeczka ani wóżka bo kto wie czy dziecko będzie chciało z tego korzstać.A może też nie kupujmy pieluszek, bo to moje pierwsze dziecko i skąd mam wiedziec czy będzie chciało z nich korzystać, może odrazu wskoczy na toalete. Takich przytyków jest mnóstwo. Po co pytać co sobie zakładam, skoro to jest tylko preteks żeby się powymądzać. Nawet jak jest się bardziej zielonym odemnie w temacie ciąży, bo nie ma się dzieci.... a ja już mam 8 miesięcy ciąży za sobą.Postanowiłam że nie pozwole nikomu się wtrącać w to co robie ze swoim życiem. Nie zaczynam sama tematu ciąży, ani tego jak będzie jak mała przyjdzie na świat z nikim poza 3 osobami: maż , położna i lekarz. Jestem już wydaję mi się dobrze nstawiona i wszelkie uwagi obcych osób każe im sobie schować do kieszeni. ja również mogę się czuć urażona tymi radami skoro o nie nie proszę.

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 20 października 2022, 12:26

Wyniki kariotypów prawidłowe.
Fragmentacja dna plemnika - wzorowa.

Wracamy do starań.

Zaczełam chodzić znowu na rehabilitację. Noga nadal mi dokucza. Długo to trwa od sierpnia. Ortopeda powiedział że jak kolejna rehabilitacja nie pomoże i nadal będzie mnie bolało to znaczy że coś od czegoś sie oderwało w mojej stopie i że to bardzo nie dobrze. Na razie zabiegi, 28 lutego wizyta kontrolna i zobaczymy czy ta moja noga się naprawi w końcu czy nie. Boli jak diabli, takie są skutki jak się nie umie chodzić.

Zaczeliśmy z Marcinem rozmawiać o zmianie mieszkania na większe. Kocham nasze małe mieszkanko ale kupno jego było naszym błędem. Chcieliśmy i powinniśmy od razu kupić trzy pokojowe. Wyszło jak wyszło. Zaczynam przekonywać się do tego pomysłu aczkolwiek przeraża mnie ta perspektywa. Najpierw musimy iść do banku dowiedzieć sie co z kredytem, jakie formalności musimy dopełnić. Dużo tego załatwiania, ale po kolei. Tym razem wszystko na spokojnie, bez pośpiechu.
Byłoby wspaniale wymarzone trzypokojowe mieszkanie, dziecko... Tylko bez planów...

Jestem w ciąży! Beta 49,5! 7 dpt

stayaway W oczekiwaniu... 5 lutego 2018, 05:22

30dc

Dzień nadejścia @. Czekam z niecierpliwością i zaraz po dzwonię do szpitala umówić się na badanie hsg.

Dziś chciałam poruszyć trochę odbiegający wątek. Generalnie chodzi o to, ze mój M ma dziecko z poprzedniego „związku” - nieszczęsna wpadka. Jego córka w całkiem znacznym stopniu uczestniczy w naszym życiu. Weekend w weekend od piątku po szkole, do poniedziałkowego poranka, podczas ferii tak jak teraz, wakacji czy innych przerw międzyszkolnych prawda jest taka, ze większość czasu spędza właśnie z nami. I nie - nie chce tutaj poruszać tematu mamy naszej 9-latki, o której zdanie można sobie już wyrobić właśnie w tym momencie.
Chodzi o coś, nad czym w ogóle się nie zastanawiałam wiążąc się z moim wtedy przyszłym Mężem. Małą zaakceptowałam na wejściu - na początku wręcz starałam się o jej względy, wiec zostałam ukochaną ciocią. Gdy Mąż krzyczał, ja zawsze przytuliłam i pocieszałam.
Jednak w przeciągu ostatniego roku coś się zmieniło. Mała w gruncie rzeczy zawsze miała charakterek, a im jest starsza tym bardziej to wychodzi.Ale tu i tak nie w tym rzecz... w zasadzie chciałam poruszyć kwestie tego typu, ze co by było gdyby się okazało, ze nie możemy mieć wspólnego potomstwa z moim Ukochanym? Czy byłabym w stanie dalej kochać, wychowywać, a może nawet akceptować ją, nie mając możliwości „posiadania” swojego własnego? Czy będę mogła dalej patrzeć jak mężczyzna mojego życia kocha tylko ją, a mojego nie pokocha nigdy? Czy będę w stanie to zniesc?

Obym nigdy nie musiała szukać odpowiedzi na te pytania...


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2018, 19:21

marianna Brakujący kawałek 5 lutego 2018, 05:24

No i stało się ☺.4 lutego 2018 siłami natury przyszedł na świat nasz syn Tomasz☺.Waga 4.34 kg długość 58 cm. Szczęśliwie poród trwał 2 godz 45 min.

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 5 lutego 2018, 07:34

Krew oddana. Teraz najgorsze to czekanie, oby szybko zleciało...

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 4 lutego 2018, 15:11

Ciąża rozpoczęta 7 stycznia 2018

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 5 lutego 2018, 08:11

Znowu znikłam na długo ale to dlatego że poszłam do pracy. Znów jesteśmy w Niemczech, tym razem padło na Rostock.

Miasto jest całkiem fajne ale pracy szczerze nienawidzę!!!
Pracuje na pakowaniu mięsa, ja wegetarianką....

Sama już nie wiem jak ja się w to wpakowałam. Jest tragicznie i bardzo ciężko. To nie są warunki dla kobiet, dźwigam niewyobrażalne kilogramy. Taaaaa...z chorymi stawami i nadgarstkami.
Ale nie ma tego złego, jeszcze tydzień i stąd znikamy.

A jak jest dziś? Czuję ogromne podekscytowanie, jest 27 DC, temperatura jak na mnie wysoko bo 36,80. Trzy razy poczułam zapach który działał na mnie tragicznie a inni go nie czuli..

Oj, ten cykl totalnie spisałam na straty a tu przed samym finałem znowu się nakręcam....ehhh

Ani nie plamię, ani krwawię. Więc to musiał być okres. Czekam na jakieś oznaki w śluzu. W sobotę mam usg, więc podejrzę jak tam pracują jajniki. Czy tylko ja jestem taka dziwna, że cieszę się na lekarza, żeby podejrzeć jak tam u mnie w środku? Jakoś jestem natchnięta nadzieją, nie wiem czemu, przecież kilka dni temu jeszcze twierdziłam, że pewnie po danazolu wszystko będzie wracać kilka miesięcy. Na ten cykl nie robię sobie nadziei, bo mąż nie bierze leków, ja tez kompletnie nic. Ale cieszę się, że próbujemy jakby na nowo, bo pierwszy raz po operacji, a jednocześnie sprawdzając czy bez trucia się lekami dałoby radę.

To jest takie zabawne, bo obiecałam sobie tego nie przeżywać, ani nie robić sobie nadziei, ale libido mi jakoś dziwnie wzrasta, że zastanawiam się czy jednak nie wracam do prawidłowych funkcji :D A na pewno jest tysiąc razy lepiej niż przed operacją :D Skoro teraz tak mi się podoba <3 to sobie pokorzystam, a co :D
Jeśli licząc, że te skąpe krwawienia to była @ to dziś były 7dc.

AleksandraW Udało się! cud ! 5 lutego 2018, 11:05

11dc. Za 2 dni monitoring. Troche sie denerwuje i niecierpliwie. Jestem po detoksie. Odstawilam kawe. Nie bede pić jej juz nigdy. Ból mi to skutecznie wybil de facto z glowy.

Aurore Wyboje mojego życia. 14 grudnia 2022, 10:06

Jestem załamana i poziom mojej frustracji sięgnął zenitu...
1/ Skręciłam kostkę i zerwałam więzadło = unieruchomienie co najmniej do końca roku...
Mam gdzieś to, że cholernie boli... Pierwsze co to myślę o pracy i przekładaniu ludzi w miejsca które nie istnieją... Oznacza to dla mnie rypanie w pracy po nowym roku 8-20 z 20min przerwą na obiad.
Poziom stresu i frustracji mnie wykańcza w tym momencie. Nie wiem jak mam starać się o dziecko zżarta nerwami i odpowiedzialnością, którą na siebie nakładam. Przecież mogłabym mieć to w dupie i liczyć na ludzką wyrozumiałość, ale jak zawsze mogę się przeliczyć.

2/ Jestem +1 dzień od daty spodziewanej miesiączki. Robiłam test, ale jest negatywny. Wczoraj prześwietlenie, więc musiałam zdecydować czy robić badanie czy wracać na sor i od nowa bawić się w krew.
Jestem ciekawa ile to potrwa... W okresie listopad/grudzień często coś mi się przytrafia związanego ze zdrowiem, a wtedy cykl potrafi mi się wydłużyć do 60 dni...

czarna_ma Czas na Drugie 5 lutego 2018, 11:59

36 dc
3dzien się spoznia @,a może jednak już nie przyjdzie?,dziś zrobiłam test co prawda z czułością 25mlu/ml i chyba jest delikatna druga kreska,ale nie chce się nakrecac i robić sobie nadziei.Chociaż taki cień radości jest :).Jutro ponownie wykonam test z mniejszą czułością jak się również pokaże zrobimy w środę betę :).Co prawda mam wrażenie że objawow jakoś brak,sutki są wrażliwe nadal,ale słabiej i jajniki czasami pobolewaja więc czy będę bez objawów? Hmm dobrze by było,w pierwszej ciązy bolały piersi i miałam mdłości na początku,a później odrzuciło mnie od mięsa itd.Może tym razem będzie lepiej. Nie nakręcam się co będzie to będzie, czekamy jutro będę miała większą pewność. Lub jeszcze dziś może wieczorem... Kurde już zaczynam wariowac,a mówiłam że nie będę. No dobra się okaze:).


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2018, 22:40

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)