23dc
Jutro zrobię test, dłużej nie wytrzymam. Pewnie jest za wcześnie i i tak nic nie wyjdzie, poza tym nawet nie wiem czy miałam w tym miesiacu owulacje, a wydaje mi się, ze nie. Ale jak sobie nie uspokoję oczu to chyba zwariuję
. Powinnam pisac prace magisterska, no i niby ślęczę nad nią, ale ciężko mi idzie, myśli ciagle uciekają gdzie indziej.
PS. Uzależniłam się od czytania Waszych pamiętników
przy tylu szczęśliwych zakończeniach napłynęły mi już łzy do oczu, ze szok w trampkach
teraz czekam na swoje własne i całej reszty 
Miłego wieczoru!
Wczoraj nie podziałaliśmy. Jakoś nie miałam ochoty, za późno się położyliśmy i czułam po prostu ogromne zmęczenie. Praktycznie od razu usnęłam...
Wracając jeszcze na spokojnie do wczorajszej wizyty. Gin wczoraj zapisał mi dalszą kurację metforminą w takich samych dawkach, ale dodatkowo dodał jakiś lek blokujący trochę testosteron. Zobaczymy co z tego wyjdzie, może faktycznie pomoże. W ogóle bardzo dziwna była ta wizyta, podczas USG nic mi nie powiedział co widzi chociaż widziałam, że coś uparcie ogląda we wszystkie strony. Dopiero później mi o pęcherzyku powiedział, że aż myślałam, że sobie ze mnie żartuje i robił mi drugi raz USG! Mam zdjęcie tego pęcherzyka
W ogóle poruszyłam pewien temat odnośnie tych cyst, które mam przy jajnikach i stanowczo zaprzeczył, żeby one powstały z pęcherzyków owulacyjnych. Wydaje mi się, że mogę mu ufać jeśli chodzi o te kwestie, skoro jego specjalizacja to onkologia. W każdym razie, powiedział, że cysty są o zupełnie innej strukturze i z całą pewnością obok tej przy prawym jajniku jest zwykły, normalny pęcherzyk owulacyjny o wielkości 18 mm
Mało się tam nie popłakałam ze szczęścia. Jest nadzieja, skoro coś rośnie, to znaczy że coś ruszyło! Dla mnie w tej chwili to jest najważniejsze. Nie pomyślałam nawet przez to wszystko, że coś może być na rzeczy mimo objawów - od wczoraj bolą mnie sutki i od rana miałam straaaaasznie dużo wodnistego śluzu (co nigdy mi się nie zdarzało). No i teraz żyjemy dalej, kurujemy się dalej i mamy się widzieć za 3 miesiące
Po 3 miesiącach zobaczymy co tam się dzieje i jak to wszystko wygląda, a jeżeli nadal będzie kiepsko to powiedział, że będziemy się zastanawiać nad laparoskopią razem z kauteryzacją. Trochę mnie to zmartwiło, bo wolałabym nie musieć korzystać z takich rozwiązań, ale na razie nie zastanawiam się nad tym... Carpe diem!
5 dc
Rozpoczynamy 10 cykl starań. @ tym razem przyszła po 27 dniach. Badanie FSH w 3 dc 12,23 mlU/ml jest coś nie tak. Jest za wysokie. Dziś przyszły wyniki z testdna.pl , wiec także mutacja MTHFR C677T w heterozygocie oraz PAI-1 4G w heterozygocie. Eh... ciagle pod górkę 
28 dc, 10 dpo negatywny sikaniec
Dziś już niemal ostatnie zakupy dla cery podsumuje to sobie:
*oczyszczanie - rano vianek fioletowy żel do cery naczynkowej na przemian z nivea żel/peeling z białą glinką, wieczorem demakijaż z mydłem afrykańskim i lipowym płynem micelarnym Sylveco,
*tonizowanie - woda plus sok z cytryny/limonki (jeszcze nie wiem czy na dzień też ta opcja)
*nawilżanie - hialuronowy krem AA rano, wieczorem olejek z pestek malin - ochrona przed utratą wody,
rytuały mniej codzienne, ale systematyczne (pewnie 2x w tyg): peeling/"parówki" z ziołami/maseczka glinkowa
*kosmetyki do włosów nie zatykające porów cery tłustej/mieszanej
* kosmetyki do makijażu twarzy - puder zmieniony na niekomedogenny - był tylko SoClear, ale jest lekko za ciemny, wiec szukam alternatywy (nie za miliony), puder ryżowy Pease,
* nadal kontynuje krem Skinoren - złuszczający kwas - mysle o zmianie na kwas salicylowy
wydałam na to troche fortuny wiec póki co musze przystopować i zobaczyć jak to na mnie działa, bede sobie zapisywac obserwacje. Póki co musiałam odstawić wszytkie mozliwe "zapychacze" porów.
Miałam dziwne szczypanie w pochwie - mam nadzieje, ze to nie żadna infekcja;/
Mam wyniki mutacji.
MTHFR 1298A-C homozygota
Co wiem? Że mam brać metyle. Jutro idę zbadać kwas foliowy, b12 i homocysteinę. Choć podobno przy homozygocie homocysteina powinna być okej (przy hetero jest inaczej).
Czego się dowiedziałam?
Mutacja MTHFR A1298C a zakrzepica
Mutacja A1298C genu MTHFR odpowiada za czynniki krzepnięcia krwi i zwiększa ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. W okresie ciąży może doprowadzić np. do zakrzepicy, stanowiącej zagrożenie także dla zdrowia matki (zwłaszcza podczas porodu). Aby temu zapobiec, w czasie trwania ciąży podaje się na ogół odpowiednie, profilaktyczne dawki heparyny drobnocząsteczkowej. Nie mają one szkodliwego wpływu na dziecko. Leczenie przeciwzakrzepowe kontynuuje się zwykle również w czasie połogu. [https://zakrzepica-test.pl/mutacja-mthfr/]
mutacja A1298C genu MTHFR zwiększa ryzyko rozwoju chorób układu krążenia, w tym miażdżycy i choroby zakrzepowo-zatorowej
Również tego że mogło dojść do niedokrwienia płodu.
Dlaczego więc nie każdy ginekolog chce przepisywać heparynę skoro czarno na białym jest na napisane że odpowiada za krzepnięcie krwi?! No do jasnej ..
OMG idzie zwariować.
Fasolko, to wszystko jest dla Ciebie.. te badania, zamartwiania.
Żebyś w końcu się pojawiła i przyszła na świat. Zdrowa.
Obiecuję, że będziemy Cię kochać najmocniej jak tylko potrafimy.
Tylko pojaw się i już nie odchodź kochanie..
Jestem w ciężkim szoku! Mam pęcherzyk. Pęcherzyk owulacyjny, który sam urósł, przy prawym jajniku, 18 mm. Endometrium 9 mm. Po prostu to aż się wydaje niemożliwe. Dzisiaj od rana dosłownie zalana śluzem wodnistym, więc może faktycznie coś jest na rzeczy? Nie nakręcam się, zobaczymy fo będzie 
17 i 1
Dziś usłyszeliśmy serduszko naszego Bobaska 
Najpiękniejszy dźwięk na świecie!
Wszystko jest dobrze, to ze moja waga stoi w miejscu (-9 kg) niby jest Ok. Wyglada na to ze mam małego Żarłoczka w brzuszku 
14 Marca znowu zobaczymy Maluszka i dowiemy się kto tam siedzi i wyjada od Mamy wszystko 
Jestem przeszczęśliwa 
21tyg+5dni, 54%
No i po ‘połówkowych’. Fajnie nam przyfarciło, bo wyjątkowo nie było opóźnienia (a byłam przygotowana na 1,5 h czekania) i badanie poszło bardzo sprawnie. Mąż wlazł ze mną oczywiście. Samo badanie niezbyt spektakularne, bo dzieć jest już na tyle duży, że nie można go sobie fajnie w całości obejrzeć (tak jak wtedy, kiedy miał 5 cm); oglądaliśmy fragmentami. Najlepiej obejrzeliśmy kręgosłup, bo obrócony był tyłem. Najlepsze fotki też mamy właśnie kręgosłupa
Ogólnie: wszystko w normie, wszystko wygląda super (narządy, kończyny, przepływy, rozmiar). Wg badania zwierzak waży 440gr (kawał zwierza!). Łożysko z tyłu, ilość płynu w normie, szyjka długa. No i jednak nie dało się inaczej… znamy płeć :o) i jest to pewniak. Lekarz mówi ‘o, tu widać płeć’, więc pytam ‘no i co?’, a on na to ‘tu sterczy’. Potem poprawił ujęcie i ewidentnie było widać męskie organy :o) Próbowałam jeszcze dopytywać, czy to może być ‘zmyłka’ ale lekarz na to ‘takie coś raczej już nie zniknie, a będzie tylko rosło’. Więc beka, mały facet :o) Po wyjściu z gabinetu dopytywałam męża, czy cieszy się z męskiego potomka, ale powiedział, że to przecież nieważne :o) i tak oto najbardziej cieszymy się, że dzieć zdrowy!!!
22 dc
Odwołałam jutrzejsza wizytę u ginekologa. Zapisałam się prywatnie,ale... w sumie to poczułam, że jeszcze nie teraz. W zasadzie to wiem jakie badania powinnam robić i i tak prywatnie bym je robiła więc co mi ta wizyta da... Nie chce wyjść na desperatke, która po 3 cyklu wpada w paranoję, że w ciążę nie zaszła. Uznałam, że co do moich nieregularnych cyklow, PMSu i plamien przed miesiączka to poczekam i sprawdzę czy Niepokalanek coś pomoże. Posuplementuje się narazie i zobaczymy co z tego wyjdzie. Po prostu nie czuje tej potrzeby teraz odwiedzania ginekologa, ani chęci żeby sobie wkręcać różne rzeczy. Poza tym wciąż mam nadzieję, że cykl będzie szczealiwy:) Ovu wyznaczył mi piękna owulke, czas serduszkowabia bardzo dobry, chociaż przyznam szczerze, że tak długo trwaly te płodne, że już miałam dość
i mój mężu trochę też. Czekaliśmy na tą owulke I czekaliśmy. Teraz czekam i napawam pozytywną energią
Wieczorami wizualizuje:D wyobrażam sobie jak mały najszybszy plemniczek biegnie do mojej komórki jajowej i się do niej dostaje
Sporo czytałam kiedyś książek o pozytywnym nastawieniu i potędze podświadomości oraz wizualizacji jako technice relaksacyjnej:) więc może trzeba w końcu to wykorzystac:)
Oprócz tego to siedzę i myślę kiedy ewentualnie poczulabym pierwsze objawy ciąży, 4 dni po owulce to wciąż za wcześnie a ja już doszukuje się, czy uczucie bąbelkow i przelewania się w brzuchu to jakis znak czy po prostu jem jak swinia i mam rewolucję
raczej to drugie 
A i sądząc po owulacji to okres powinien przypaść na 30-31 dc
A więc ... oby nie przyszedł:p
Czy ktoś wie jak dodawać tu wykresy ? :p
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2018, 22:13
8t 2d
Idealnie wg owu.
Teraz mój system liczenia 
Nati: ovu 23.11
23.11
Kropek :
Ovu 14.01
10.01
Będzie dziewczynka? 
No nic zobaczymy, dziec zdrowy, rośnie idealnie, serce jak dzwon.
Ja?
No cóż mdłości i modlitwa nad wc.
Dwa dni był spokój, no to czsrny scenariusz się uruchomił. Wujek google wyczyral straszne rzeczy, oooo hhooo ho i jeszcze trochę, no i nagle mnie zemdliło i powisialam glowa w dół, przy okazji zauwazylam brak kostki wc i że jedna zawsze się nie rozpuszcza oot takie przemyślenia nad porcelana. Przy okazji przez gardło mi przeszla cała aplikacja google i odbijalo mi się nia pół dnia. Więc zanim następny razem ją uruchomie , usiade i podziekuje bogu za te chwile kiedy nie bylo mdlosci i wcale nie.oznaczalo czarnego końca...
Dobranoc
8t 2d
Idealnie wg owu.
Teraz mój system liczenia 
Nati: ovu 23.11
23.11
Kropek :
Ovu 14.01
10.01
Będzie dziewczynka? 
No nic zobaczymy, dziec zdrowy, rośnie idealnie, serce jak dzwon.
Ja?
No cóż mdłości i modlitwa nad wc.
Dwa dni był spokój, no to czsrny scenariusz się uruchomił. Wujek google wyczyral straszne rzeczy, oooo hhooo ho i jeszcze trochę, no i nagle mnie zemdliło i powisialam glowa w dół, przy okazji zauwazylam brak kostki wc i że jedna zawsze się nie rozpuszcza oot takie przemyślenia nad porcelana. Przy okazji przez gardło mi przeszla cała aplikacja google i odbijalo mi się nia pół dnia. Więc zanim następny razem ją uruchomie , usiade i podziekuje bogu za te chwile kiedy nie bylo mdlosci i wcale nie.oznaczalo czarnego końca...
Dobranoc
Wizyta u ginekologa:
Pęcherzyk jest niestety pusty.
(mam zdjęcie w domu, śliczny
ale pusty)
Tak jak przypuszczałam.
Pocieszające jest tylko to że nie mam prikazu na czyszczenie. Gin stwierdziła że jest to wszytko malutkie i nie potrzebne jest łyżeczkowanie (którego bałam się chyba najbardziej) że samo się oczyści.
Koniec luteiny, czekamy na krwawienie, które powinno przyjść w niedługim czasie.
Więc, jak szybko poszłam na fiolet tak szybko wracam na róż. Martwi mnie jeszcze że musimy teraz odczekać około 2-3 miesiące 
Tak bardzo chciałam tego maluszka:( byłam w ciąży 2,5 tygodnia. Już wyobrażałam sobie kiedy powiemy rodzince, że w Wielkanoc, albo urodzinki Mężusia w kwietniu. A tu taka przykrość...
Ech ...
Trzeba walczyć dalej... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2018, 09:40
20 cykl bezowocnych starań czas start !
Przyszła dzisiaj @ co mnie cieszy, bo przecież wiecznie mieć pod górkę nie mogę. Chociaż badania mogę zrobić w dobrym dniu cyklu czyli w piąteczek, albo jutro? Muszę zadzwonić do laboratorium i wypytać o ceny badań...
No więc łącznie znowu ok. 200 złotych za badania. Trudno, jakoś przeżyję i tak te badania dadzą mi więcej radości niż cokolwiek innego za te pieniądze 
Straciłam ochotę do życia. Jeszcze coś mnie cholernie boli tam na dole, a to nie są bóle małpowe....
Nie pytam już dlaczego znowu się nie udało. Nie udało się i już. Zrezygnuję z pracy, bo w sumie po co mam się męczyć za 1000 złotych. Może znajdzie się po drodze coś innego. Będę szukała czegokolwiek, a i tak pewnie nic z tego. Czemu nic mi nie wychodzi ? Wielkie NIC.
Zanim zajdę w ciąże to raczej zdąże dostać nową pracę i umowę na czas nieokreślony. Wolę to niż męczyć się tam.
Wiem że i tym razem się nie uda. Bo morfologii nie poprawimy o tak z dnia na dzień...
Myślę że bez iui albo in vitro nie uda nam się nigdy zajść w ciążę... smutne to ale taka prawda. A że względu na wiarę pozostaje tylko adopcja. Czemu to życie jest takie niesprawiedliwe ? Czemu Bóg tak każe cierpiec? I czemu?
Wiem że przez starania zaprzepaściła mi swoją szansę na zdanie egzaminu. Niestety czasu nie cofnę i nie odzyskam tez straconych pieniędzy. Trzeba żyć dalej i godzić się z dalszymi porażkami, bo wiem że będzie teraz tylko gorzej. Jedno źle wydarzenie będzie goniło drugie. Jakbym była w ciąży to bym się cieszyła i posiwecala więcej czasu na rzeczy ważne. Nie jestem w tej cholernej ciąży i mam wszystkiego dość. Widocznie plany mają być inne. Trudno. Teraz zamiast za nauke z której nic nie mam będę miała wyniki badań i leczenie które też nic nie przyniesie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2018, 20:40
Po ponad 3 latach starań (niemal zakończonych rozwodem) 2 kreski na teście (a w zasadzie na 3 testach zrobionych w ciągu 2 dni). Druga krecha za każdym razem jaśniejsza, ale wyraźna!!! Szok, aż nie mogę w to uwierzyć. Pierwszy cykl na Castagnusie. Test 2 dni po spodziewanej @ wyszedł negatywny, więc pomyślałam, że Castagnus wydłużył mi cykl (co podobno się zdarza). Dopiero w 38 dc (czyli tydzień po @) ponownie zrobiłam test (tym razem po raz pierwszy robiłam z myślą, że będzie negatywny) i blada ale wyraźna druga krecha!!! Od razu zrobiłam betę i wyszła 757,70. Zobaczymy za 48h (już się boję).
6t+1d (7tc)
Kurcze, już prawie 2 tygodnie minęły od ostatniego wpisu. A wydaje mi się, że czas leci tak woooolno...
W poniedziałek znów dostałam ciśnienia w pracy. Robię doktorat i już jestem na 3 roku, a niby nie mam żadnej publikacji ani nie byłam na żadnej konferencji. Bo takiego mam promotora. W zasadzie robię, to co się zleca do zrobienia z Panią dr i tyle. Bardziej cały czas traktuję tę pracę jak normalne zlecenia, a nie robienie doktoratu. Nawet chciałam się "przekwalifikować", żeby nie robić doktoratu, ale być normalnie zatrudniona nawet na etat techniczny i wykonywać wszystkie projekty in vivo na zwierzętach. Ale podobno tak się nie da
Dla chcącego nic trudnego, ale trzeba chcieć. A jak nie chcą, to trudno. Pragnęłam zajść w ciążę, pójść na rok do domu wychować dziecko, a potem tu nie wracać. Znalezć jakąkolwiek pracę po roczku dziecka. Żadna praca nie hańbi, a ja po poronieniu straciłam chęć rozwijania się naukowo.
Także marzenie się spełniło i to nawet w idealnym momencie. Jest ciąża, a ja jestem na 3 roku. W czerwcu kończy mi się jedno stypendium, więc zostanie mi tylko podstawowe do września. A na pazdziernik mam termin porodu, więc tak w miarę idealnie, żeby od listopada dostać ten niby zasiłek dla bezrobotnych (1tys przez rok). Niby mało, ale dla mnie bez umowy o pracę, to wybawienie. Jakoś sobie damy radę z mężem. Nie robimy na razie remontów, więc mamy bardzo dużo oszczędności.
Wcześniej marzyłam o nowym wózku, łóżeczku. Teraz faktycznie zastanawiam się nad używanymi, albo czymś co posłuży na dłużej. Zobaczymy. Na razie chciałabym urodzić zdrowe dziecko, a reszta jakoś się ułoży.
Chyba limit tragedii na jakiś czas wyczerpaliśmy w Naszym wspólnym życiu, więc liczę na odrobinę słoneczka...
30dc. Dzisiaj powinien być już okres. Ale nie zapowiada się, no chyba, że miałby być zdecydowanie łagodniejszy niż przed laparo.
Chyba najgorsza sytuacja to ta kiedy test pokazuje negatyw a okresu nie widać...
Powoli mam tego dość i dziś po prostu mam to już w dupie.
Weekend miał być cudowny w domkach na drzewach. Samo miejsce urocze ale wiadomość z jaką mój K przyszedł w piątek do domu wgniotła mnie w podłogę
. Dostał wymówienie z pracy...Tak po prostu... "potrzebujemy kogoś o innym profilu"...WTF zatrudniając go znali jego CV, przeszedł test merytoryczny i zadaniowy. Sami go wybrali .... i nagle buuuum.....
I ani ja ani K nie mogliśmy w pełni cieszyć się tym weekendem... I nie chodzi tu o kwestię finansową bo damy radę ale to kolejna przytłaczająca wiadomość, kolejny stres... patrzyłam na mojego K i widziałam jak gaśnie w nim optymizm, jak wszystko zaczyna być cholernie trudne. Kolejne kłody pod nogi...
Próbuję szukać jakichś pozytywów.... i ciężko, bardzo ciężko...
Jesteś w 38 tygodniu ciąży
(37 tyg. i 4 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Dzień leci za dniem a 5 marca zbliża sie wielkimi krokami... O Boże już niedługo będę tulić moje maleństwo w ramionach
Już nie mogę się doczekać, chociaż trochę boje się, tej cesarki, jak się będę czuła itd... No i czy sobie poradzę w roli mamy... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2018, 17:08
36 tc(35t 0d)
No i dopadło mnie pierwsze poważne przeziębienie w ciąży, czuję się jakby powtórka z rozrywki, z synkiem dwa tyg przed porodem tez zachorowałam i najgorsze było jak kaszlałam a byłam po nacięciu krocza, bardzo źle to wspominam.
We wtorek idę do fryzjera, w końcu bo już wyglądam okropnie, moja waga to nadal tragedia, ciągle walczę ale jestem głodna ciągle, na razie trzymam tak jak dwa tygodnie temu na wizycie.
Z nowych dolegliwości to puchną mi też dłonie, stopy już od jakiegoś czasu,ale dłonie zaczęły nie dawno.
Ciągle leże w łóżku nie mam siły dzisiaj na nic, muszę wstać umyć podłogi, bo remont łazienki trwa nadal, zaraz mój synek wróci ze szkoły i muszę mu obiad dać.
Gardło mnie boli, mam nos zatkany, na szczęście nie mam gorączki ale czuję się słabo i nie chce mi się nic, będę dalej polegiwać.
Zaczęłam właśnie 9 miesiąc, matko już nie mogę się doczekać,za dwa tygodnie będę miała już ciążę donoszoną, zaczynam bać się cesarki, nie wiem co robić, boję się tego że będę słaba a niestety nie będę miała nikogo kto mógłby mi pomóc, na moją mamę nie mogę liczyć, bo ona się w ogóle nie interesuje nami tylko swoim kochasiem jak zawsze. Smutne to ale prawdziwe.
Z wesołych aspektów,mój syneczek jutro ma 10 urodziny, matko jak to zleciało, jest taki kochany i już widzę że nie może się doczekać, obchody zrobimy w sobotę bo w tygodniu nie ma czasu, zresztą nie robimy żadnego przyjęcia, tylko kolega przyjdzie jeden i będzie tort, nie mam za bardzo siły na przyjęcia teraz,mam trochę inne rzeczy na głowie.
Marzeniem mojego syna była zawsze taka wielka pufa do pokoju więc mu ją kupiłam, ale on oczywiście już nie jest zadowolony, bo wolałby lego, każdą ilość, mieliśmy mu jutro kupić, ale znowu była akcja z nauką, dostał 3 jedynki dwie z matmy jedną z historii, on jest bardzo zdolnym dzieckiem, ale straszny leń z niego, czasem mam wrażenie że z wiekiem jest gorzej, dostał ochrzan i zakaz na lego, niestety ale musimy być twardzi, ciągle muszę mu w książkach siedzieć, nie chce mu się nawet wpisać tematu ani lekcji w zeszyt jak to zobaczyliśmy z mężem to był już szczyt wszystkiego, ja płaczę bo nie mam do niego siły, mąż krzyczy bo też już nie wytrzymuje, ogólnie tak raz na jakiś czas średnio raz w tygodniu są takie akcje u Nas ciekawe jak będzie jak Łukaszek będzie na świecie już, wiem że nie będę miała tyle uwagi dla syna i tego się boję najbardziej.
Rozpisałam się strasznie ale chyba było mi to potrzebne.
Wydaje się, że od ostatniego wpisu minęło tak wiele czasu, tak jakby to było miesiące, a nawet rok temu. Był tak przepełniony bólem, rozczarowaniem, pozbawiony nadziei. Tymczasem los bywa przewrotny, lubi płatać nam figle, a my marni ludzie nigdy nie powinniśmy wątpić w to, że wszystko może się odmienić i przynieść coś pięknego. Dziś wiem, że poprzedni wpis, tak emocjonalny był dyktowany przez szalejące we mnie hormony. To mały CUD, który wtedy zadamawiał się w moim ciele, powodował, że w moim umyśle pojawiło się zwątpienie. Tymczasem - tak, JESTEM W CIĄŻY! Po prawie dwóch latach starań, wielu przelanych łzach, gorszych dniach, chwilach załamania, nareszcie się udało. Dziękuję Ci Boże, bo wiem, że to dzięki Tobie. Dziękuję, że obdarzyłeś nas tym cudem.
Ciągle nie dociera do mnie, że to dzieje się naprawdę. W poniedziałek pojechałam na pierwszą betę - wynik 182,2!!! Piękna tłusta beta. Dzisiaj ją powtórzyłam - 382,5. Jest piękny przyrost. Teraz tylko czekać na wizytę serduszkową.
Wiem, ze przed nami wiele obaw - czy pojawi się serduszko, czy maleństwo będzie zdrowe. Ale jesteśmy tak szczęśliwi i wierzymy, że Opatrzność czuwa nad nami.
Każdej wierzącej szczerze polecam modlitwę do Św. Gerarda. Wiem, że to za jego wstawiennictwem nam się udało.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.