frutka :) 7 września 2013, 23:34

Hej dziewczynki...a propos radzenia sobie z pytaniami o ciążę i dziecko...
mój mąż dzisiaj pojechał do swojej babci, była tam też dalsza rodzina
przyjechał do domu i mówi mi, ze mnie pozdrawiają
ja do niego: dzięki, pytali czy jestem w ciąży?
on: no, pytali
ja: i co odpowiedziałeś?
on: no że jesteś - przed pierwszym miesiącem :) :) hehhehehe
cudowne to jest, mnie juz śmieszy ta troska o powiększenie rodziny :D
jeszcze trochę i czekają mnie zapewne poważne rozmowy o tym, ze czas ucieka...
ja im wszystkim na prawdę wygarnę...niech tylko zajdę w ciążę... :)

Kochane to jednak prawda, że zakupy są najlepsze na poprawę humoru. :)
Zaopatrzyłam się też w testy owulacyjne jestem gotowa do działania.
Muszę jeszcze kupić koniecznie termometr owulacyjny, mierzenie temp. zwykłym jest niestety dość męczące. 5 minut w buzi o 7 rano to nie lada wyczyn. :)

Wczoraj mój N rozmawiał z kolegą na temat ciąży.
Jego znajomy zapytał się go czy planujemy już dziecko.
N powiedział, że tak, że to dopiero Nasz drugi cykl z mierzeniem temp. (a tak właściwie to pierwszy - w tamtym cyklu zaczęłam mierzyć temp. dopiero tydzień przed @.)
Znajomy odparł, że Oni zaszli dopiero w 7 cyklu mierzenia temp. Więc może faktycznie nie ma się co załamywać...

biedronka1982 W poczekalni 8 września 2013, 07:42

Po butelce wina w niezlym towarzystwie jestem srednio konsekwentna jesli chodzi o focha! Impreza sie na tyle udala, ze obudzilam sie gola, na szczescie we wlasnym lozku obok wlasnego lubego. W takiej sytuacji to przeciez sama bym sie wykorzystala! No wiec seks byl! Teraz jest kac gigant, bo ta butelke wina wypilam sama. Pozostali woleli wodke! :-D

22 dzień cyklu , już 11 dni od owulacji wyznaczonej przez program..Moja temperatura jest niemalże książkowa, lekkie wahania wynikają bardziej z różnej pory mierzenia niż stanu fizycznego, poza tym często zapominam przed snem zamknąć okno i potem rano budzę się zziębnięta. Jak się czuje? Hmm,po tych wielu dniach spadku apetytu, kiedy pisałam że nic nie mogę przełknąć , wczoraj jakby mnie opętała siła nieczysta. Zjadłam ogromną ilość wszelakiego jedzenia: dwie olbrzymie sałatki mocno zalane sosem czosnkowym, połowę ciasta drożdżowego, marcepan, pół słoika ogórków konserwowych ot tak bez chleba, pół słoja kapusty kiszonej bez gotowania, kuleczki czekoladowe, parówki z serem, krakersy, paluszki itd pies dzielnie towarzyszył mi w tym obżarstwie, na niego zawsze można liczyć. Wieczorem było mi już strasznie niedobrze. Brzuch mnie boli, ciągną jajniki strasznie od kilku już dni, piersi mam nabrzmiałe, ciężkie, wrażliwe szczególnie sutki , są praktycznie nie do dotknięcia. No i moje wybitne stany ducha-rodem z wariatkowa. Oberwało się mojemu Słońcu , za tą jego wieczną nieobecność, w przypływie uniesienia zawyłam nawet, o ile to możliwe słowem pisanym , że nienawidzę mojego życia obecnego, że jak miałam pracę to była do bani a teraz kiedy jej nie mam jest jeszcze gorzej.To było prawidziwe uniesienie, uskuteczniałam moją przemowę jak nawiedzony prorok jakieś sekty a jego słowa typu"kocham cie głupia" tylko pogorszyły sprawę. Wieczorem trochę się upokoiłam , za namową koleżanki zaczełam oglądać jej ulubiony serial od podstaw " Prawo Agaty" , sceptycznie nastawiona ale wciągnął mnie i na przemian śmiałam się z zabawnych scenek to ciurkiem leciały mi łzy wzruszenia- jak to dobrze że byłam sama w domu. Jednym słowem -dramat. Zasnełam i w nocy obudziły mnie mdłości , przepraszam za ten szczegół ale puściłam solidnego pawia. Hmm, jeszcze kilka miesięcu temu, ba! możliwe że jeszcze teraz uwierzyłabym że to jest to , wybitne objawy ciąży , nie do obalenia. Gdyby nie fakt że ostatnio miałam intymne igraszki z moim mężczyzną pod koniec lipca. Tak łatwo jest uwierzyć w to co się chce, tak łatwo jest samą siebie oszukiwać..A prawda jest taka że we wtorek ma być @ i zawsze się tak czuję w tym czasie, tylko wcześniej byłam zbyt głupia żeby to tak jasno zobaczyć jak teraz- nigdy więcej !

znowu nakrzyczałam na męża... cholera ale jestem nerwowa temperaturka skaczę ja w nerwach... nie wiem może zrobię test i po sprawie... dobrze że mój mąż na którego nakrzyczałam jest spokojny no i mój biust podoba się mu jeszcze bardziej... wiem nie powinnam krzyczeć ale tak bym chciała żeby ten cykl skończył się kolorem zielonym ;) ok kończę te smutki i użalania...

Dziewczyny, dodajecie mi wiary w siebie :) postanowilam sprobowac :) Mam juz kilka publikacji w prasie polskiej i francuskiej ale jako stylistka w dekoracji, nie jako fotograf. To jest moim wielkim marzeniem od kilku lat ale do tej pory nie mialam czasu, zeby tym sie porzadnie zajac. Na dodatek moj mezczyzna popiera mnie w stu procentach wiec mam zielone swiatlo. Zaproponowal mi, ze zajmie sie stworzeniem strony internetowej pokazujacej moja prace. Jest przekochany :)
Jesli chodzi o moj wykres to wskazuje na to, ze nie udalo sie w tym cyklu. Temperatura chyba zostala troche zmodyfikowana przez moje zaziebienie, teraz zaczyna sie stabilizowac. Moze dzieki temu, ze skupie mysli na czyms innym, uda sie w nastepnym cyklu? Mam wielka nadzieje :)
A wy mialyscie juz taka sytuacje w zyciu, gdzie mialyscie chec zmienic cos w swoim zyciu? I czy wam sie udalo? A moze macie jakies rady dla mnie, w jaki sposob zrealizowac swoje zamierzenie? Nawet jesli nie macie, dziekuje Wam bardzo za wsparcie. Jak narazie jestescie pierwszymi osobami (oprocz mojego kochanego M), ktore dowiedzialy sie o moich zamiarach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2013, 11:30

25 dc... pozostaje tylko czekać

Dziewczyny jak wypada ubrać się na chrzest?
Na ostatnim byłam jak miałam 9 lat kompletnie nie wiem. :)
Widziałam parę zdjęć koleżanek. Jedne były w zwykłych spodniach i marynarkach inne w sukienkach. Co myślicie? :)

ANAPOP LISTOPAD - Inseminacja EVIE 8 września 2013, 12:22

Kochane moje moje OVU zwariowało - wywaliło mi moich przyjaciół.

Nie jesteś sama

Nie jesteś sama w tym, co czujesz,
w swoich troskach i zmartwieniach,
w poczuciu niepewności i zagubienia,
w wewnętrznych konfliktach,
w hormonalnych huśtawkach,
w nieporadności,
w byciu samotną,
w pytaniach, na które szukasz odpowiedzi,
w tłumie kobiet, które czują tak jak Ty.
Jak lwica bronisz swojego terenu
gotowa rozszarpać inną,
która być może tak jak Ty
boi się wyjść z ukrycia.
Czujesz się samotna.
Walczysz,
nie wiedząc,
że inne kobiety
mają takie same problemy
i tak jak Ty szukają oparcia.
Podobieństwo
pomimo indywidualności,
zaufanie
pomimo uprzedzeń.
Kobiety razem
pomimo, że osobno.
Zaufaj,
otwórz się.
Nie jesteś sama!

Fragment ksiazki Ani Witowskiej "Babskie Fanaberie ...czyli w cholere z tym wszystkim"

bilibili starania o trzecią kruszynkę :) 8 września 2013, 15:46

Kochane moje chciałam się podzielić z Wami moimi doświadczeniami :) w momencie kiedy program wyznaczał nam owulację każda z nas podjudzala sie ze o " cos czuje" o dodało mi 2 pkt do możliwości,ze jestem w ciazy:) teraz jest podobnie - oczekuje porodu nie wiedzac czego sie spodziewac... kazdy dziwny sygnal do ktorego nie jestem przyzwyczajona a moje mysli juz kraza - ze moze to niedlugo... od paru dni w nocy budze sie ze zdretwiala czescia na ktorej spie :P w zasadzie odnosze wrazenie ze dretwieje mi wtedy polowa miednicy :P przez to czuje ból w kregoslupie... od 2 dni jest mi zimno wewnatrz ale mam gesia skorke.. dzien w dzien zdarzza sie ze odczuwam jakies ciagniecie w pochwie- tak jakby sekundowy skurcze albo rozciagniecie - sama nie wiem :P i to dziwne wrazenie ze maluszek jest juz tak nisko ze wrecz go wysikam - zeby to bylo takie latwe :P no i tak oto siedze i oczekuje. Staram sie nie myslec tylko i wylacznie o porodzie ale nie oklamuje sie wszystko sie w okolo tego kreci :) nie moge sie juz doczekac maluszka :) Doktor stwierdzil, ze moje wody plodowe sa na granicy potwierdzajac mozliwosc porodu wczesniejszego o 3 tygodnie - kaze mi liczyc ruchy maluszka ale szczerze chyba nie umiem do tylu liczyc:P moze to oznaczac albo to ze maly sie szykuje do wyjscia albo ze mu sie tak podoba ze mimo malej ilosci wod plodowych zostanie tam na dluzej...ehhh i tak to sie kreci ooo :)

agata2502 marzenia się spełniają ;) 8 września 2013, 15:49

ok 3 dni do najbliższej @ hmmm ovu pokazuje 68 % wystąpienia ciąży hmm nie wiem co o tym myśleć, mam myśli testować czy nie testowąc ohh jakie to silne postaram sie wytrzymac bo pewnie i tak nici...

Szczerze to nie nastawiam się na ciąże, bo żadnych objawów nie mam.
Wczoraj trochę popiliśmy % wiem możecie mnie za to zlinczować, ale jak bym tak cały czas podporządkowywała swoje życie a bo może się udało tym razem to już prawie rok bym miała wyjęty z imprez bzdurnych diet itp :) co ma być to będzie. Naszły mnie jakieś wątpliwości że pewnie znowu porażka :( ale deprechy nie mam tylko wydaje mi się że nie jest mi dane zostać mamą. Wypiłam dwa piwa, głowa mnie boli, mąż śpi a mnie naszedł smętny humor :(
48112hhwzvyluz2.jpg

Wszystko spokojnie.

Wieczory tylko z mdłościami, a dziś niestety też wymioty. :/

Coś tam sobie czytam o ciąży i macierzyństwie - pomijając wszytko o chorobach i komplikacjach. To zbyt stresujące.

Z ciekawych rzeczy - na podstawie różnych artykułów wyszło mi, że to będzie raczej chłopczyk. Ciekawe czy się sprawdzi. Jak myślicie?

No i doczytałam też, że te 300kcl więcej dziennie to dopiero od II trymestru. W pierwszym powinnam jeść tyle co zwykle.

Czując się dobrze i nie przejadając się mieszczę się w 2000kcl, ale 1700 to już za głodna będę bo to akurat kolacja :P wiec zostawię tak jak jest.

Dziś oszalałam na punkcie zupy dyniowej :) Kupiłam specjalnie po to mikser - przyda się też do zdrowych i pysznych owocowych shejków. Muszę w pełni wykorzystać dobrodziejstwo owoców jakie daje Tajlandia no i liczę też, że w zupach kremach po przemycam trochę warzyw :)

Zwykle wszystkie zdrowe produkty lądowały w kibelku - i zauważyłam, że w papce są lepiej przyswajane :)

Wiec jak będziecie miały podobny problem - spróbujcie :)




piernicze juz nie mierze tempki !!!! nie bede sie nakrecala .....

No i niedziela prawie za nami. Cały dzień u teściów minął bez kłótni i nieporozumień. Ufff ale parę razy moja cierpliwość została wystawiona na próbę. Ale przetrwała a to najważniejsze. Już tylko 5 dni do przyjazdu męża. Na wykresie ładnie mi wskazuje, że owulacji brak :D Temperatura niska, śluz kremowy więc może w tym miesiącu brak owulacji lub... ładnie czeka na przyjazd mężusia :D Niech poczeka tak 5 dni :D

Anutka A miesiące mijają 18 grudnia 2013, 10:25

brak mi sił... cykl nr 7 ... nie będzie szczęśliwej siódemki :(

Wczoraj wieczorem robiliśmy grila. Nie zjadłam nic i szybko uciekłam niby spać, by nie dać teściowej powodów do podejrzeń. Po prostu nie mogłam patrzeć na to wszystko ociekające tłuszczem - było mi nie dobrze :-/ Może to efekt uboczny duphastonu o czym już wcześniej pisałam. A dziś rano moja temperatura nie powaliła mnie na kolana. Zaledwie 36,4 jak już nie raz zresztą. Poszłam do toalety, a tam na papierze plamka krwi. I już byłam pewna, że po wszystkim, że @ przyszła. Ale jeszcze dziś jej nie ma. Jeszcze dziś mam spokój. Po południu obiadek u babci. Ohhh... te zapachy z garnków... nie wytrzymałam, uciekłam na dwór. Tak silnie na mnie działa ten duphaston??? Teraz wszystko jest ok. Tylko co dalej? Chcę już wiedzieć, już mieć pewność. Czy mogę się cieszyć? Czy mam szykować siły i te fizyczne i głównie psychiczne na kolejny cykl? Milion pytań, milion myśli i ta niepewność... I mówię sobie, żeby się nie nakręcać. Czy zajście w ciążę jednak może być takie proste? Czy to możliwe przy takich temperaturach? Czy na prawdę mogło się udać? Tak szybko? Nie wierzę... Nie uwierzę póki nie zobaczę dwóch wyraźnych kresek lub @ rozkręconej na dobre. Co robić, żeby do tego czasu nie zwariować? Czekam do wtorku, ni mniej ni więcej. Jestem roztrzęsiona... Muszę się uspokoić... Trzeba być dobrej myśli. Nadzieja we mnie jeszcze nie zgasła i prędko nie zgaśnie.

ten bol mnie wykonczy od wczoraj bola mnie chyba jajniki :-(( dlugo tak nie wytrzymam nie da sie tak funkcjonowac :-((

Dziewczyny mam nowy problem. Zaczął lecieć mi pokarm z piersi. Pewnie mam bardzo wysoką prolaktynę. Mąż zabronił mi dziś zadzwonić do lekarza. Zamierzam jutro rano zadzwonić. Przecież to nie jest normalne? Po śmierci Gabrysi miałam ten problem, ale wtedy to byłam prosto po porodzie, więc zrozumiałe było, że organizm produkował mleko. Brałam wtedy leki i laktatorem ściągałam pokarm. A teraz po pół roku organizmowi się przypomniało o pokarmie? Ale całą winę zwaliłam od razu na męża. Zapowiedziałam mu, że ma skutki swoich kłótni ze mną. Że wiedział od dawna, że mnie nie wolno denerwować, bo podnosi mi się poziom prolaktyny, ale nic sobie z tego nie robił.
I zastanawiam się teraz czy wysoka prolaktyna nie spowoduje, że będziemy musieli przesunąć swoje plany z ivf. Mam jednak nadzieję, że nie. Bo już nie mogę doczekać się całej tej procedury.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)