Wysiadam...psychicznie nie wytrzymuje...nikomu nie gadalam w rodzinie zeby nie bylo glupich tekstow...ale na punkcje potrzebowalam kierowcy-tylko brat mogl...niby mu nie mowilam za bardzo nic ale sie domyslil.bo przy pierwszymrazie wszyscy wiedzieli....a wczoraj moja siostra ni stad ni z owad zapytala"zaszlas"? Ale mnie to rozwalilo...az plakalam...beat musial siostrze powiedziec niby wiem ze c
Od niej zupelnie nikt sie nie dowie ale to bezposrednie pytanie mnie rozbilo...nie wiem czy to przez hormony czy stres...boje sie kolejnej porazki...jeszcze niedawno myslalam ze jak sie nie udato jeszcze jest adopcja zarodks potem zwyklaaddopcja...ale nie zniose kolejnych rizczaroean tak sie ich boje ze juz chyba nie bede probowac niemam sily walczyc...nie mam sily przezywac tej pustki ktora zostaje po porazce tego zalu i poczucia bezwartosciiwosci...
Wiem poeinnam myslec pozytywnie ale tyle ostatnio zlych rzeczy sie dzieje ze ciezko mi wierzyc ze spotka mnie cos dobrego..... ja juz nie wiem czy sie midlic czy plakac...ajjjjj cxemu to eszystko jest takie ciezkie...
Byłam u dr w klinice. Obejrzał moje wyniki białka C i S i uznał, że będę żyła długo i szczęśliwie
na moje oko wyniki są w środku zakresu referencyjnego, wiec chyba ok. Co do usg tarczycy podał mi namiar na dobrego patomorfologa i powiedział, że sam guzek nic nie zmienia w staraniach, ale warto wiedzieć co tam siedzi, bo on ma dwie pacjentki z rakiem i że sie udaje. Wolę tego nie sprawdzać na sobie, a na biopsje umowie się po świętach. Mamy przyjść z mężem za 1,5 tyg. bo "będziemy zaczynać" - tak powiedział, ale co to oznacza w szczegółach???
A i najciekawsze - dr spytał czy umiem mierzyć temperaturę
myślę sobie - wow to on jednak sięga do takich metod? 
Następne pytanie - czy chodziłam do kościoła - tak, czas przeszły. To jak już człowiek wyląduje w klinice niepłodności i to w Wawie to z urzedu występuje z kościoła?
Mówię mu, że nawet nadal chodzę do kościoła i ochoczo pokazuję wydruki wykresów z OF. A on na to, że jesteśmy głupie, że po co drukuje i w ogóle po co to robię itp.... no to zglupialam, o co mi chodzi i mówię, że przecież dzięki temu, że wydrukowalam, to mogę mu pokazać wykresy. 
On na to, że to za dużo czasu zajmuje, że się nakręcam niepotrzebnie, że nic dobrego z tego nie ma.
Po czym stwierdził, że naprotechnologia to nazwa pic na wodę i że to taka kościołkowa metoda ale on korzysta z niektorych elementów i...
Kazal mi sporzadzic odreczny wykres - identyczny schemat jak ten na OF, ale ręcznie, kratki co 0,5 cm i takie tam... no gdzie sens? Gdzie logika? Jak na razie to zaznaczam nadal temp. tu na OF i planuje później przerysowac dane zeby się dr nie czepiał 
A wiec w połowie maja zaczynamy "coś", coś będzie się działo 
Wesołego i plodnego Alleluja 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2018, 08:41
Byłam wczoraj z synkiem u pediatry na nfz. Bakterie w moczu są, ale dr je olała, powiedziała, że wyniki dobre. WTF? Katar i podwyższoną temperaturę też zlekceważyła - bo teraz wszyscy mają wyższą bo ciepło. Do tej pory mimo, że ciepło, podwyższonej nie miał. Do tego dopiero wieczorem dopatrzyłam się, że wyniki morfologii totalnie rozjechane - mało czerwonych i białych krwinek, dużo płytek. Chciałam zaoszczędzić i nie iść prywatnie do pediatry i okazało się, że tylko niepotrzebnie wyciągałam wczoraj dziecko na ten upał z domu bo nic się nie dowiedziałam, a dziś oczywiście i tak musimy iść prywatnie.
26tyg+dni (początek 27mego tygodnia, 65%, 99 dni do porodu)
Zapomniałam powiedzieć (pochwalić się!), że kupiłam sobie poduszkę do spania marki Motherhood. Jest wielka i cudowna. Wcześniej między nogi (między kolana) wkładałam sobie kołdrę, a do brzucha/pod brzuch podkładałam sobie dużą maskotkę/pieska (żeby ten brzuch jakoś podeprzeć). Teraz mam mojego giga-rogala (giga-C?) i śpi się naprawdę miło. Wywaliłam poduszki, nie są potrzebne. No i śpię non stop na lewym boku (lub na plecach z lekkim przechyłem w lewo). Można też na niej wygodnie się ułożyć w pozycji pół-leżącej i siedzącej. Słynę z oszczędności, a poducha kosztowała ok 160 pln, ale mąż nakazał mi kupić (on ma zadatki na gadżeciarza, nie ma co…). Pocieszam się, że przyda się nie tylko w ciąży ale też do karmienia i potem do ‘zabezpieczenia’ dzieciaka np. na kanapie. Fajnie, solidnie wykonana, polecam. Jest to mój trzeci typowo ciążowy zakup (pierwsze były jeansy z h&m i szmaciane legginsy z h&m).
Btw wczoraj okazało się, że nie mam się w co ubrać na Wielkanoc. Liczyłam na spódnicę z gumką (miałam ją na sobie w Boże Narodzenie, to był 12sty tydzień) i luźny wiskozowy top na ramiączkach w kształcie litery A, który w zeszłym roku był super luźny (taki oversize) i myślałam, że będzie pasował, ale nie mieszczę się w cyckach :o) spódnica też ciśnie… Więc wystąpię w moich jedynych jeansach i luźnym topie (takim bardziej sportowym, ale jest jednokolorowy więc ok). Na to narzucę jasnozielony kardiganik, który tylko ramiona mi przykryje, bo się nie dopnę w nim :o) cóż, uzupełnię kreację biżuterią, by nadać jej ‘odświętnego’ charakteru :o)
Zwierz baaardzo aktywny, pewnie czuje nosem wielkanocne przysmaki ;o) śledziki, jajka, sałatki… Widzimy się za jakieś 3kg ;o) czyli już w poniedziałek :oP
Życzę Wam dziewczyny samych jajek z niespodziankami :o)
20 tc!
19+1
Zawitała wiosna 
Z prognozy pogody wynika, że wcale nie ma się z czego cieszyć. Niemniej odczuwałam radość z rozwieszania prania na balkonie w ciepłych promieniach słońca.
Czekam na wyniki badań moczu - werdykt po 14 - czy w końcu mi przeszło to dziadostwo. Ale czuję, że przeszło.
Za to mam mdłości. Dzień w dzień. Mniej intensywne, niż w pierwszym trymestrze ale jednak. Tydzień temu nawet puściłam pawiana z samego rana, na czczo. A naiwnie cieszyłam się, że to za mną.
Niedługo będę odstawiać dupka. Gin kazał przez 4 dni jeść raz dziennie, a potem finito. Jak zacznie mnie cokolwiek kłuć w brzuchu - wrócić.
Może wtedy samopoczucie mi się poprawi?
Zdarzają się bóle kręgosłupa/krzyża, ale po jodze przechodzi. W ogóle po tych ćwiczeniach czuję się "przewietrzona".
Czuję ruchy, coraz wyraźniej
Głównie kiedy leżę - rano i wieczorem. Mąż też wyczuwa delikatne kopniaczki 
W środę mamy prenatalne. Myślmy by dopłacić i zrobić echo serca, bo u męża w rodzinie jest dużo problemów kardiologicznych (on sam ma drobną wadę serca). A lekarka, która będzie robić badanie ponoć specjalizuje się w sprawach sercowych.
Już niedługo przeprowadzka. Ogromnie się cieszę, bo mąż obiecał że wtedy już będziemy prowadzić życie rodzinne. Póki co widuję go rzadziej, niż za czasów panieństwa. Głównie w nocy. No ale coś za coś - odbijemy to sobie.
Druga sprawa - myślę nad tym, jak ogarnąć się po porodzie z pracą. Prawdopodobnie będę pracować na macierzyńskim, bo dowiedziałam się, że nawet podczas tegoż "urlopu" mam płacić dziadom z zusu składkę zdrowotną 318 zł. Czyli oni mi płacą, a ja mam im jeszcze oddać. Jakby nie mogli od razu pomniejszonego "zasiłku" wypłacić. Uroki samozatrudnienia.
Pomijam fakt, że nie wypłacili mi środków za luty, mimo że wszystkie papiery składam w terminie.
Dziewczyny dziękuję Wam z całego serca za komentarze
Dzięki Wam na pewno łatwiej mi będzie podjąć tą trudną decyzję. Bałam się tego tematu, ale nie żałuję. Wczoraj dużo z mężem rozmawialiśmy i podjęliśmy pewne kroki
Mianowicie...nie zaprzątamy sobie tym na razie głowy. Być może jak mała przyjdzie na świat to nas olśni co mamy zrobić. Może wtedy będzie nam łatwiej(a na pewno inaczej) zadecydować.
Jesteś w 38 tygodniu ciąży
(37 tyg. i 4 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Nareszcie słoneczna pogoda,mogło by być tylko jeszcze cieplej
Jak moje samopoczucie z rana miałam ciążowego doła nawet troche łez poleciało,z moim się też spięłam,później na szczęście przyszedł do mnie i mnie przytulił,poleżeliśmy trochę w między czasie miałam parę skurczów nie były one za przyjemne.Pomyślałam nawet że w jego ramionach mogłabym urodzić naturalnie,już nawet miałam cichą nadzieję,że może coś z tych skurczy się rozwinie ale gdzie tam po pół godzinie sobie poszły,wiem że mam mieć cesarkę ale fajnie by było jakby samo się zaczęło,pojechalibyśmy do szpitala i razem przywitali naszego synka.Jestem trochę zawiedziona i zła
PS.jestem ciekawa ile jeszcze razy zmieni mi sie humor.....
Nie będzie nagłówka, nie interesuje mnie, który to cykl starań, ani dzień cyklu. Przestaje już wierzyć.
Jestem strasznie nerwowa ostatnio, mój M twierdzi, ze histeryzuje z byle powodu. A ja tak bardzo po prostu chciałabym jego bezinteresownego wsparcia. Chciałabym rozwiązywania problemów poprzez bezinteresowne zrozumienie, wsparcie, a nie zawsze coś za coś. Potrzebuje więcej ciepła. Tak byłam wychowywana, mama zawsze mnie wspierała, dlaczego mój M nie potrafi? Chciałabym żebyśmy potrafili sprostać naszym codziennie trudnościom bez wyciągania brudów spod dywanu.
Kocham Go, jest mężczyzna mojego życia, to nie podlega dyskusji, za żadne skarby świata bym go nie wymieniła na nikogo innego... a jednak coś jest nie tak. Psycholog ze mnie jak z koziej du*y trąbka, ale wydaje mi się,ze chce teraz po prostu tak bardzo swojego dziecka.. Maluszka, który nas połączy, a nie takiego, który nas dzieli, o którego musze być zazdrosna, który po prostu nie jest moim dzieckiem, a ja muszę wkładać całe swoje serce w jego wychowania. Kocham córkę mojego M, akceptuje w 100%. Ale nie potrafię sobie poradzić z bólem spowodowanym niemożnością posiadania własnego dziecka.
Kochanie... otwórz się na moje potrzeby, już sama się o to dopominam. Rozdaje na stół otwarte karty, wiec co jest do cholery nie tak?
Matko jak ja wytrzymam do tego testowania...
oczywiscie wszytkie mozliwe objawy...z reszta jak zawsze...
a potem zderzam sie ze sciana...
licze na ogomny CUD w koncu swieta moze zajaczek mi podrzuci kinder niespodzianke!!!! Boze jakby b ylo cudownie
25 tydzień,24+6 61% na liczniku 
Dziś była wizyta. Jedyny stres jaki miałam to czy moja gin mnie zbeszta za wagę-11kg na plus. O młpdego byłam i jestem spokojna,wyniki mam super. I tak jak myslałam mam przykaz by trochę sfolgować z tyciem bo źle sie to skończy
no nic. na świeta i tak nie pojem bo man taką masakrycznà zgagę,że aż zieje ogniem. Ale nie o mnie mam przrcież pisać
mój syn zostaje synem niezmiennie choc pare osób nie jest do kónca przekonanych do płci
ale nie pociesze ich-jajca jak malowane
Ma cudną twarz zakrywał się rączkami ale nosek ma jak Lilcia ❤ waży już 760g. Wszystko ma na miejscu a ułożony już główkowo. Ledwo odczuwam ruchy
oplacalo sie odstawić parzoną kawę
szyjka powoli się skraca bo ma już 3.22 
Narazie mamy nadal intensywny czas więc mało mam czasu na wszystko. Ale czekam na kilka dni spokoju
czyli na oddziale położniczyn 
Korzystajac z okazji skladam Wam życzenia świąteczne:* wesołych i radosnych świąt i abyśmy sobie pojadły
buziaki!
35 tydzień (34t1d)
W czwartek wróciłam do domu. Leze i nic nie robie. Szyjka ma 4cm, dr mowi ze sie wydluzyla, mam dalej lezec i brac leki.
Nie wiemy jaki wozek wybrac. Mamy ogromny dylemat. Chcielibysmy taki do 2500zl maks.
-Quinny mood odpada, bo widzialam filmik i sie zniechęcilam jego wadami.
-Zastanawiamy sie nad Sola 2, jest maly, wygodny i dosyc lekki, tylko ma.kolka piankowe, a my.chcemy pompowane.
-Literax 4 flex signature to.kolejna pozycja, która.bierzemy pod uwagę, ale jest tylko w 1 kolorze, ciemnym, grafitowy, wpadajacy w czarny, a ja bym wolala.chyba jakis szary akcent.
No i nie wiemy co wybrac. Mozecie.cos.polecic? Moze.macie te wozki, sprawdzaja sie u Was? Zalezy nam, aby wozek.byl lekki (mieszkamy na 2 pietrze) Gondola.nie za.duza te nasze.typy maja po 67cm wielkosci.gondoli, a czytalam ze.standardy to 74cm.i.nie wiem czy dziecku nie.bedzie za ciasno... No i samo prowadzenie wozka ma.byc latwe i przyjemne i skladanie tez. A Quinny maja niewygodne sterowanie na slizgich powierzchniach te małe kółka skrecaja niekontrolowanie, skrzypia i sie ,,ryrają".
Jesteś w 38 tygodniu ciąży
(37 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Noc była ciężka,mój Damian jest chory bardzo często się budził,raz z krzykiem i drgawkami zmierzyłam mu temp a tam 39,5 podałam mu leki i uspakajałam w końcu udało mu się usnąć.Dziś jest już lepiej Damianek pomału zaczyna jeść i pić,wczoraj wieczorem pojechaliśmy na dyżur,dobrze ze dłużej nie czekaliśmy i mały już bierze leki,oby mu szybko przeszło.
A co ze mną hmm czuję się dobrze skurczy już nie mam,ruchy synka czuję czasem aż za bardzo ale to dobrze bo wiem że jest z nim wszystko dobrze,ogólnie na poród w najbliższym czasie się nie zapowiada także myślę że spokojnie do terminu cesarki dotrwamy chociaż nadal nie wiem kiedy będę ją mieć,nie chce się nastawiać na to,że 4.04 będę już mamą,bo mogę się rozczarować.W każdym bądź razie licze na to ,że 3.04 tego się dowiem...
dobija mnie to strasznie, kolejne zdjęcia brzuchatych, kolejne małe mordki na zdjęciach fb. Wiem, że po prostu przesadnie zwracam na to uwagę. Już nawet niekiedy ciesze się że nic z tego. Mam czas dla siebie. Potem znów mysle, ze byłoby fajnie..., ale nic. Trudno.
16% ciąży
6t+2d
Witam się w ten pochmurny Wielkanocny poranek
!
Żurek się grzeje.... piękny, czysty dom, śliczne ozdoby. Jest spokojnie... mąż jeszcze chrapie hehe.
Nie wiem co tu pisać tak naprawdę- nie mam weny, nie ma co o sobie opowiadać. Praca, dom, praca, dom.
Jedynie co to strach mnie zżera przed wizytą, ale mam nadzieję będzie dobrze bo piersi nie dają mi spać nad ranem. Nie mogę się swobodnie przez nie obracać, ale to dobrze... wtedy czuje, że jestem w ciąży
. Trzymajcie kciuki za środe i groszka 
Wesołego Alleluja kochane !
Dziewczyny życzę Wam i Waszym rodzinom zdrowych, wesołych i spokojnych świąt 
A Ty Fasolinku, pozwól proszę mamie zjeść chociaż trochę mazurka... 
Czy Wy też wśród treści na fejsbukach, instagramach i innych gównogramach widzicie 80% kobiet w ciąży i/lub zaraz po porodzie albo/a także chwalące się nowymi, różowymi mebelkami dla dziecka? Jak to jest? Normalnie Wielki Brat...
6 dpt
Dla świętego spokoju, za radą m. przestałam mierzyć temperaturę, żeby się dodatkowo nie dołować. Co jednak z tego, że nie mierzę, skoro plamienie tak się rozhulało? I tak wiem, że nie jest dobrze... Płakałam w poduszkę przed snem, płakałam podczas brania porannych tabletek, gdy moim oczom ukazał się istny Armagedon. Czułam jakby nasz zarodek za wszelką cenę chciał się ze mnie wydostać, a ja na siłę tabletkami wciskałam go z powrotem:( Czy @ może przyjść tak szybko pomimo brania tak dużej dawki progesteronu??
Tyle wątpliwości mam w głowie. Trochę wyrzutów również, bo przez weekend głupia najadłam się daktyli, myśląc, że to zdrowe, a dopiero potem spojrzałam do Internetu i odkryłam, że mają właściwości indukujące poród!
Czy to możliwe, że zaszkodziłam? Nie wiem ile ich było w sobotę może z 6, może 8... Potem jeszcze kilka w niedzielę. Zjadłam też przez weekend całe, wielkie mango, a ponoć egzotyczne owoce nie są wskazane - również wyczytane za późno:( Tylko odnośnie ananasa zdążyłam zasięgnąć informacji na czas i bezpiecznie odsunąć go na bok. Do tego te przeklęte słodycze! Mam do nich słabość
Ponoć w diecie po transferze należy wykluczyć cukry proste, a ja nie mogłam się opanować i dzień w dzień zjadłam po kilka czy nawet kilkanaście czekoladek, do tego jeszcze poświąteczne ciasto:( W diecie po transferze należy również zadbać o porządną ilość białka, a to się z kolei konfliktuje z moją wysoką homocysteiną, która ponoć spada przy zastosowaniu diety wegańskiej. Próbowałam więc to białko ograniczyć, ale sama już nie wiem czy dobrze zrobiłam. Jedyny plus jest taki, że dzięki Acardowi i sterydom, pomimo ciągłego leżenia i wcinania słodyczy, waga w ogóle nie idzie w górę... Tak jakoś dziwnie na mnie działają, że wręcz chudnę cokolwiek bym jadła. Nie jest to wielkie pocieszenie w całej sytuacji, ale czegoś się trzeba uczepić, bo inaczej człowiek ugrzęźnie w dołku.
Tak poza tym rano zrobiłam progesteron, który mam powtarzać co 72h. Ciekawe czy wyjdzie powyżej 10? Jeśli nie to zaczynam żyć normalnie. Leki mogę pociągnąć do końca tygodnia (choć najchętniej zrobiłabym w środę betę i rzuciła wszystko w diabły), tak jak zaleciła lekarka, ale koniec z leżeniem i oszczędzaniem siebie. Mam już tego po dziurki w nosie!
A więc... czekamy do 15:00!
Edit: Progesteron spadł do 54ng/ml, ale co z tego, że jest dość wysoki skoro krwawię i brzuch boli mnie na @
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2018, 09:27
Oczywiscie nie wytrzymalam i poszlam na bete, a jestem dopiero 8 dni po owu, wiec jak wyjdzie + to po ostatnich doswiadczeniach sprobuje na maksa chlodno do tego podejsc, a jak - to bede sobie wmawiac, ze przestrzelilam i w piatek pojde znow. Ach, ta niecierpliwosc... 😆
29 dc, przyszalałam i walnęłam wczoraj testa- nie spodziewałam się innego wyniku, bo jakżeby miał być inny skoro ostatni sex był w 17 dc, a spodziewana owu w 24, no to już by musiał być cud. Psychicznie radze sobie różnie raz lepiej raz gorzej, ciągle staram się zając czyms myśli. Cera, włosy, ogród... Poki co nic nie sprawia przyjemności, bo i efektów nie widać. Polubiłam nowa mieszankę ziołową. Eksperymentuje z naturalnymi kosmetykami, czytam i wiele się dowiaduje. Szukam rozwiązań dla siebie i swojej urody. Cały zeszły rok przez tę pogoń za dzieckiem przestałam myśleć o sobie - nie pamiętam kiedy pomalowałam paznokcie, stosowałam szybkie zabiegi na twarz i włosy - latwe rozwiąznia nie okazały się dobre - przesuszone, połamane przez ciągłe wiązanie włosy. No na pewno nie chce żeby moje dziecko miało matkę miotłę! Suple skierowane na płodność (może tez w jakims stopniu wpływały na kondycję urody), teraz zmieniam kierunek ---> najpierw Ja potem reszta (to tak jak z maską tlenowa w samolocie- pomóż sobie żeby pomóc innym). Kolejny wydany hajs na starania tylko mnie wkurzał - teraz wydam na siebie, ale nie po to żeby sobie humor poprawiać tylko zupełnie świadomie i nie jako lekarstwo na troski, ale po prostu! Tak jak z moją dietą zgodną z grupą krwi - robie to dla siebie i to najlepsza motywacja.
17dc
Aaa jednak! Mialam dobre przeczucia jesli chodzi o ovu
juz po wszystkim! W poniedzialek czyli 11dc bylam na monicie
i.... byl jeden pecherzyk 22mm od razu po powrocie do domu musialam podac sobie zastrzyk
i to dwa na raz
dziwne ze az dwa nawet nie wiem czemu
Lutinus zmienilam na luteine bo lutinus to mega duze koszty...a jak ma byc dobrze to bedzie...no coz pozostaje tylko czekac...
No i mamy Swieta
pogoda okropna ale dzis mialam dom pelen gosci i tak milo bylo sie zobaczyc ze wszystkimi 
Pracuje...na razie nie ciesze sie z tej pracy bo sa rzeczy tak proste ze szok ale sa tez takie ktore ciezko wchodzą mi do glowy no ale moze bedzie dobrze
dzis wypilam troszke wina...przeciez mamy Swieta a co ja bede sobie zalowac przeciez nie wiadomo co tam w srodku sie dzieje
co ma byc to bedzie a najwazniejsze ze w koncu mam lek ktory dobrze dziala i ovu jest wczesniej niz bym mogla sie spodziewac 
Kochani Wesolych Swiat
uciekam spac bo jutro kolejny turnus gosci
ale tym razem to ja bede obslugiwana 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.