Dlaczego tak jest, że jednego dnia euforia z radości,a drugiego plaskacz jak zwykle?
Nieźle najedliśmy się strachu w nocy.
Świętowaliśmy wczoraj radość z zażegnania niebezpieczeństwa dla ciąży,zjedliśmy kebab i lody. Jak mi to smakowało.
Popołudniu na nadgarstkach pojawiła się wysypka. Ok,wyszła,to zejdzie. Ale nie zeszła,było jej coraz więcej. Wieczorem byłam już cała czerwona i spuchnięta. Calcium nie pomogło.
O 3 w nocy wstałam do kibelka i zdążyłam tylko krzyknąć do męża,że zaraz zemdleję.
Odpłynęłam pierwszy raz w życiu. Okropnośc. Nogi już miałam tak spuchnięte,że chodzić nie mogłam.
Znów podróż na izbę przyjęć...
Tam zbadali ginekologicznie. Z Małą ok,wysłali na internę. Tam trafiłam na palanta pielęgniarza. Miał jakieś uwagi i odciski na twarzy od spania. Wywiązała się pyskówka,zerwałam sprzęt od ekg,wyszłam. Facet ma pecha,że trafił na pacjentkę ordynatora.
Pojechalismy do mnie, do pracy. Pomóc chcieli, ale młoda lekarka bała się podać mi leki,nie mieli słabszych dla ciężarnych.
Szpital wojewódzki. Wreszcie kobsultacja i lek w tyłek. Według lekarki zaliczyłam wstrząs anafilaktyczny.
Odpuszczam jedzenie na miescie i lody tez 
Lek przyniósł ulgę na 2 godziny. Znów pokrzywka,nawet usta i oczy.
Jedziemy do naszej kochanej lekarki. Dostałam recepty na leki. Wzięłam,przespałam się i jest o wiele lepiej. Widać moje gałki oczne przynajmniej i mogę cokolwiek chwycić w dłoń.
Pogoda piękna, synek u babci został,a my z mężem na kanapie. Miał być fajny weekend i będzie... Jutro
Mąż mówi,że strasznie wyglądałam jak straciłam przytomność,do końca życia tego nie zapomni.
No dość już tych emocji w tej ciąży! No losie,dajże spokój!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2018, 13:30
29tyg+3dni
Tak sobie patrzę: Italian Fashion ma fajne koszule nocne; rozpinane i z miejscem na brzuch. Cena ok 60 pln. Obejrzę je dziś, bo idę szukać legginsów i tak.
Piękny weekend za nami! Byłam na spotkaniu z koleżankami, były lody i jakieś zakupy. Wczoraj byliśmy z mężem na dłuuugim i pięknym spacerze (kocham morze, co tu dużo gadać). Dreptaliśmy ponad 7km, cieszy mnie taka dobra forma :o) jasne, że bez brzucha przebieglibyśmy 20 kilosów, ale dobre i to :oP Idąc obmyślaliśmy jakieś fajne miejsca, gdzie będziemy łazić ze zwierzem :o) jakieś fajne nosidło będzie niezbędne! A jeszcze dodatkowo mężuś był wyjątkowo grzeczny i pomógł mi w porządkach w domu ;o) mała rzecz, a cieszy, bo czasem ciężko go zagonić do roboty…
Kończy mi się abonament premium na BBF, ale już sobie daruję wykupowanie kolejnego...
16 dc
Dziś mam zdecydowanie lepszy humor. Wczoraj to był jakiś dramat. W tym miesiącu pogodziłam się z termometrem i znowu mierze temperaturę. W sumie to robię to już od lipca. Zafascynowana opowieściami Pani w poradni małżeńskiej jak to monitorując cykl można do 90% zaplanować płeć dziecka sprawiły że kupiłam termometr. Zawsze chcieliśmy mieć z mężem synka, chociaż gdy sobie wyobrażam, że mamy dziecko to zawsze widzę dziewczynkę. Teraz oczywiście płeć jest bez znaczenia. Byle było zdrowe. Nawet dla dziewczynki mamy wybrane imię - Karolina.
Praca w systemie 3 zmianowym wiązała się z jakimś odsetkiem błędu, podobno najlepiej jest mierzyć do godziny 7 rano. Wiadomo jak szłam na 6:00 to pomiar koło 4:20. Jak na 14:00 to nastawiałam budzik na 7 rano. A po nockach to wiadomo, jak wstałam czyli między 13:00 - 15:00.
Z obserwacji wynika że mam późną owulacje. Cykl sam w sobie trwa od 30 do 34 dni. Temperatura skacze mi do max 36,50 stopnia, na początku cyklu oscyluje pomiędzy 35,80 a 36,20. Najwyższa przypada zazwyczaj na 22 lub 23 dzień cyklu więc strzelam, że to wtedy jest owulacja.
Śluz sprawdzam od tego miesiąca, nie wiem czemu nie robiłam tego wcześniej.
Na 7 maja jestem umówiona na NFZ do ginekologa, a na 8 przypada mi początek @. Mam nadzieję że się nie pospieszy i będę mogła podejść do badania. Na NFZ bo to pierwsza wizyta u tego ginekologa, poleciła mi go koleżanka której prowadził ciążę. Marudziła, że kazał jej robić sporo badań, był bardzo dokładny pomimo iż USG wychodziło idealnie. W moim przypadku takiego lekarza mi potrzeba.
Piękna pogoda a ja siedzę na kanapie i jem lody.A potem narzekam,że mam gruby tyłek .Żal.
Dzisiaj wyszłam na balkon sąsiadka przez balkon krzyczy jak się czuje.Nie wiedziała, że poroniłam.Chwilę z nią porozmawiałam i niby nic przecież z każdym o tym rozmawiam ale jakoś mi źle. I jakoś cały dzień do dupy.
III dzień głodówki
Pierwsze dwa dni były cholernie trudne. Czułam i czuję się zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Myślałam, że glinka którą piję się 4 razy dziennie (zamiast posiłków) da mi uczucie sytości. Niestety może pół godziny po wypiciu glinki czuję się "najedzona". Potem permanentny głód. No tak, w końcu to głodówka.
Pierwszego dnia ważyłam się i miałam 52,1kg. Drugiego dnia miałam już 51,5kg.
Wczoraj miałam totalną załamkę. Wieczorem chciałam wszystko rzucić i po prostu się najeść. Moje myśli krążą tylko wokół jedzenia. Ryczałam cały wieczór. Opiekunka i mąż mnie bardzo podnieśli na duchu. Postanowiłam, że wytrwam.
Dziś rano czułam się tragicznie. Schodząc ze schodów prawie zemdlałam. Opiekunka pozwoliła mi ugotować sobie marchewkę. Nigdy w życiu nie jadłam tak smacznej marchewki
Osłabienie minęło. Wróciło pozytywne nastawienie. Jednak jedzenie ma siłę! Cieszę się, że to robię. Jak zobaczyłam co ze mnie wychodzi to aż byłam w szoku !! Niech sobie to wszystko w kiblu wyląduję. Po co ma się mną żywić.
Jutro ostatni dzień głodówki... Zatem byle do poniedziałku.
5t4d
W czwartek odebrałam wyniki badań krwi. Beta wzrosła do 1960,83 ale rośnie wolniej w porównaniu do poprzedniego wyniku. Mimo to jest nadal w normie przyrost. Tsh wynosiło 1,437 więc chyba dobrze. Na wizycie u lekarza poproszę go o zaświadczenie o ciąży bo mając taki dokument postaram się o szybką wizytę u endokrynologa na NFZ. Wtedy się właśnie będę umawiać. Reszta badań też wyszła chyba dobrze. Pozostaje mi tylko czekanie na wizytę w czwartek na której mam nadzieję, że zobaczę dzieciątko. Na serduszko to chyba nie mam co wtedy liczyć bo będzie chyba jeszcze za wcześnie.
Z objawów to przede wszystkim ból piersi. No i w tym tygodniu straszna senność i zmęczenie. Od wtorku w każdy dzień kładę się po południu i zasypiam zaraz. No i odrzuciło mnie całkowicie od słodyczy. Wcześniej bardzo lubiłam w pracy czy w domu przegryźć coś słodkiego a teraz w ogóle mnie nie ciągnie. Ciekawe jak długo
.
20dc
Dzisiaj popoludniu drugi monitoring, zobaczymy czy była owulacja.
Boję się... Temperatura tak dziwna że sama nie potrafię ocenić czy był skok.
Trzymajcie kciuki 
Acha, dziewczyny mam pytanie, czy jeśli owu była w 18dc to czy dzisiaj nie będzie za późno żeby można było stwierdzić na USG owulację?
Edit. Byłam na monitoringu, owulacja była, jest płyn w zatoce Douglasa, endometrium 13mm. Tak się cieszę!
teraz czekam czy @ przyjdzie , a może już nie....
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2018, 17:46
@ zrobiła psikusa i przyszła wcześniej.
Dziś 5 dc a ja od weekendu poza domem, no i nie zaczęłam przygody z CLO (mam brać 4-8 dc) bo tabsy w domu... a ja nie. Los chciał tak jak lekarz, jednak nie miałam przyspieszać.
I chyba lepiej, bo dni płodne tak się przesunęły, że totalnie nie w czas...
Chyba nie byłoby sensu zaczynać. Cykl i tak bez nadziei, więc będzie totalnie na luzie.
Znów mnie męczy katar i kaszel, jakaś miękka faja jestem.
15dc
Wychodzi na to, że już po owulacji. Temperatura rośnie. Wczoraj test był pozytywny robiłam to ok 9 rano. Generalnie tak bardzo mi się nie chciało siebie obserwować, że aż się momentami zmuszalam, testów już też nie robiłam jak szalona, to był mój drugi test i ostatni. Wiele razy chciałam już nawet zrezygnować z mierzenia temp. Czasem dzwoni budzik a ja nie wiem po co dzwoni... Czasem wyłączam automatycznie i śpię dalej... Po 10 min się ogarniam, że jednak miałam coś zrobić i dociera do mnie ta żmudna rutyna.
Mieliśmy się nie starać w tym cyklu, żeby unormowac hormony, no i nie latalam jak szalona za mężem chociaż ze dwa razy i tak próbowaliśmy. Będzie co będzie, ale nie nastawiam się wogole. Nie wiem czemu ale ogarnia mnie zwątpienie... Nie uda się i tak. Czemu ? Nie wiem, czuje że coś jest nie tak.
W środę idę do gin. Mam nadzieje, że zrobi mi usg. Od 3 dni bolał mnie lewy jajnik. Nigdy nie miałam owulacyjnuch bólów. Jestem pewna, że to od niepokalanka. Oby to były tylko owulacyjne bóle a nie jakieś torbiele. Generalnie ból taki sam jak ostatnio, takie kłucie pulsacyjne, tylko że ostatnio to kłucie było na 4 dni przed okresem i poprzedzone plamieniem.
Po południu dziś przestało boleć. No i szyjka już zamknięta. Więc obstawiam owulke.
Reasumując znów nieregularna owulacja. W cały świat. Ostatnio późno, teraz wcześnie. Chociaż cykl niby trwał po 30 dni... pewnie teraz wypadnie 27
Wczoraj byliśmy u ciezarnych znajomych. Koleżanka pięknie głaskała się po brzuchu, wyglądała kwitnąco. Kiedy opowiadała jakie to super uczucie gdy czuć ruchy dziecka mi przypomnial się najgorszy dzień w moim życiu kiedy lekarz stwierdził że moje dziecko nie żyje.
A dziś idziemy na chrzciny..
Cialo zdecydowanie sie zmienia. Musza zaopatrzyć się w balsam nawilzajacy dla ciezarnych. Moja skora jest taka sucha.
Za pare dni w sride mamy prenatalne i pappa. Licze ze wszystko bedzie dobrze. Wyniki krwi mowia ze nie mam cukrzycy, zapalenia watroby oraz przechodzilam juz toxoplazmoze. Uf. Powoli wychodzi brzuszek. Troszke wczesnie bo jestesmy w 12 tyg ale kazde cialo jezt inne. Chce juz znac wyniki prenatalnych. Bo bede mogla pochwalic sie rodzinie.( jesli maluszek bedzue zdrowy
) Nie moge sie doczekac.
Ciąża zakończona 14 kwietnia 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2018, 09:31
Dzisiaj taka piękna pogoda za oknem. Słońce i ciepło.
A ja myślę o wtorkowej wizycie u lekarza. Nie mogę sie doczekac kiedy zobacze cię po raz
pierwszy na usg. Dzień w którym zobaczę cię okruszku na usg będzię niezapomniany.
Obyś rósł okruszku zdrowo i doczekał przyjścia na świat.
Niech aniołki czuwają nad tobą. Kocham cię
5dc
Mały edit:
Ja w tym cyklu:
Wiesiołek, kwas foliowy, witamina d3, witamina C,
Mężuś:
Vitotal, Maca, witamina C
Jeśli się nie uda w tym cyklu, a zapewne tak będzie, to od kolejnego ja zaczynam pic zioła ojca sroki a M dorzucę pyłek pszczeli.
Ta pogoda jest tak cudowna.. pięknie nam się ta wiosna rozpoczęła. Oby się utrzymała do końca września 
17 dc
Wczoraj mierzyłam temperaturę na budzik - o 7 rano. Wynik aż zawalił mnie z nóg 35,97. Poszłam spać. Kolejny pomiar o 10 gdy mój organizm był już naprawdę wyspany to 36,46. Nie wiem co o tym myśleć. Zawsze lubiłam długo spać, spanie po 10-12 godzin... I like it. W tym tygodniu i tak wszelkie pomiary robić będę w okolicach 4:20. Śluz wciąż kremowy czyli nic się nie zmieniło w ostatnim czasie.
Czekam na sobotę bo ruszamy na 4 dni poza miasto.
Wtedy podziałamy.
18 dc
Temperatura skoczyła do góry. Wynosi 36,47. To dobry znak. Zauważyłam też lekką zmianę w śluzie. Jest taki bardziej lepki, rozciąga się na jakiś 1 cm. Zaznaczam jako lepki a nie plodny, bo wczoraj serduszkowałam ❤️ z mężem
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2018, 05:27
Po wizycie. Wszystko nadal pozamykane na 4 spusty
Szyjka tak wysoko, że badanie było trochę drastyczne, aż się musiałam zaprzeć żeby mnie nie przesunął doktor na fotelu bo nie sięgał
Do tego w końcu pobrał wymaz na GBS i to też nie było najprzyjemniejsze. Lekarz ostrzegał, że mogę trochę przykrwawić po takim badaniu. I jak najbardziej po powrocie do domu była krew na wkładce. Gorszy zawał bo zaraz jak to zauważyłam dostałam ataku kaszlu(ach ta alergia) i poczułam "plum" w majtkach. Szybki powrót do kibelka i dwa skrzepy jak przy okresie plus więcej krwi. Zadzwoniłam do przychodni i położna powiedziała, że spoko tak może być. I może to czop odszedł przez intensywne badanie. Mam przyjść jutro jeśli nie przejdzie. Nie powiem lekka panika jest. Mała dziś nie była mierzona, ale dowiedziałam się że na poprzedniej wizycie w 35/36 ważyła +/- 2300, więc nadal dolna granica. Za tydzień znów mierzenie, więc sprawdzimy czy dobrze przybiera. Dostałam L4 do 6/05, a nie do dnia porodu. Gin się śmiał, że obstawia poród przed kolejnym zwolnieniem 
Mam nadzieję, że uda mi się przekonać P, że badania są konieczne, teraz trzeba tylko poszukać dobrego lekarza. Serce podpowiada mi, że musi być dobrze, ale im dłużej czytam wpisy na forum i różne historie to moja nadzieja gaśnie. Przeszukałam "cały internet" i nie znalazłam informacji czy mamy jakiekolwiek szanse na dziecko. Wychodzi na to, że mężczyźni z dwoma jądrami mają problem, a my musimy poradzić sobie z jednym. Wiem, że jedyną odpowiedzią będą badania. Najgorsze jest to, że P też to wie, ale chyba z obawy o wynik woli żyć w nieświadomości, tylko, że ja muszę wiedzieć, nie będę potrafiła normalnie żyć nie mając takiej wiedzy, nie chcę co miesiąc czekać na pozytywny test, a później znowu się rozczarować. Jeśli nie jest nam dane posiadanie dziecka to ja muszę to wiedzieć, ta niepewność mnie męczy...
W zeszłym tygodniu byłam u doktora.Znowu mi się pogorszyły wyniki krwi i muszę jechać do hematologa. Mówiłam doktorowi,ze genetyk wysunęła teorię,ze to może być talasemia, doktor przytaknął,że tak to po wynikach wygląda ale mam zapytać hematologa.Sprawdzałam co to za choroba i żadnych przodków z okolic Morza Śródziemnego nie mam, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Z drugiej strony moja rodzina zawsze jakieś tam problemy niby z anemią miała.Genetyk mnie oczywiście namawiała na badania ale koszt tej przyjemności to 1000 złotych.Jak hematolog powie,ze coś jest na rzeczy to może spróbuję na NFZ.
Chcę go też popytac czy badać te ANA bo mój naprodoktorek mówił,że chyba będzie trzeba.
wreszcie mi doktor zapisał aromka, nie był tym co prawda zachwycony bo powiedział,że stymulacja wymaga kontroli ze strony lekarza a ja jednak mam do Poznania kawałek drogi i na gwizdek nie przyjadę.No ale w koncu sie zgodził i mam brać w 5 dc trzy tabletki, zbadać progesteron i estradiol i udać się do miejscowego gina na kontrolę.Moze w końcu będzie jakiś efekt.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2018, 14:17
Ufff krwiaka już nie ma
Boże, jaka jestem szczęśliwa!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.