Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 23 kwietnia 2018, 20:10

16 tc (15t1d)

Jak ten czas szybko płynie. Dopiero co pamiętam jak przechodziłam na tą stronę a tu już 16tc. W czwartek mam wizytę. Nie mogę się doczekać aż zobaczę moją kruszynę. Chociaż cały czas czuję, że to chłopczyk ;). Mąż uparcie twierdzi, że dziewczynka. Mam nadzieję, że gin w czwartek zobaczy co się tam kryje między nogami, chyba że dzidziuś znów będzie się ukrywać. Brzuch już widać, ciężko go ukryć nie ma co ;). Cieszę się, że już go widać. Zapomniałabym dziś dwa razy poczułam jak dzidziuś rusza się w moim brzuszku.

http://i64.tinypic.com/2v95fep.jpg

Mój brzusio ;).


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2018, 20:12

20cs / 27dc
Jutro powinna być @... Nie czuje na razie żeby się zbliżała.
10 dni po owu zrobiłam test o czułości 25 i po 5 minutach odczytałam wynik negatywny więc rzuciłam test w kąt. Poszłam szykować imprezę urodzinowa i zapomniałam o tym teście. Na drugi dzień rano chciałam go wyrzucić ale najpierw zerknelam z ciekawości i patrzę a tam dwie kreski ! Pierwszy raz w życiu ! Wiem wiem nie wiadomo po jakim czasie wyszły te kreski i nie bierze się pod uwagę takiego wyniku :) ale zawsze zostawiam test i zerkam do niego jeszcze tego samego dnia wieczorem albo na drugi dzień rano i nigdy drugiej kreski nie było ani nawet cienia :). Boje się powtórzyć test. Staram się nie nakręcać no ale wiadomo :). Jutro jeszcze wytrzymam a jak @ się nie pojawi to w środę robię test. Janie Pawle II proszę żeby to bylo to <3.
No i w środę w końcu dostaniemy klucze do mieszkania to będzie cudowny dzień a jak test jeszcze wyjdzie pozytywny to będzie podwójnie cudowny ! Trzymajcie proszę kciuki :*

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 kwietnia 2018, 08:28

29tyg+4dni

Jeśli chodzi o wyprawkę, to wciąż jestem na etapie przemyśleń i podczytywania w internecie. No i jeden wniosek: idzie zwariować. Tysiące opinii o każdym produkcie, tysiące produktów. Jestem przytłoczona, ale cały czas staram się mieć z tyłu głowy, że kiedyś rodzice dawali sobie radę bez tuzinów drogich gadżetów!

Obiecałam, że zamieszczę tu moją listę; będę to robić etapami (bo lista jest w excelu i gdybym wkleiła ją ‘na żywca’ to by się brzydko rozjechała).

Ogólnie kategorie mam 4:

*ciuchy
*wyposażenie (np. meble)
*drobnica (tu wchodzą kosmetyki etc)
*dla mnie (wkładki laktacyjne i spółka)

Dziś wkleję tylko króciutką listę rzeczy, których zdecydowanie nie będę kupować. Poniżej:

kosz na brudne pieluchy
podgrzewacz
sterylizator
pościel
kosz mojżesza/bujaczek

P.S. Idę dziś na usg. Oby wszystko było ok!

Takie podsumowanie powyższego
Hiperprolaktynemia - Bromocorn 0,5 tabl wieczorem
Upośledzona tolerancja glukozy i nieznaczna insulinooporność - Metformax 500 2 tabl/nd
Niedobór wit D3 - tabl 4000
Niepokalanek 1tabl/nd
Astma - Symbicort
Folian 1tabl/nd
Mam brac jeszcze pragna start ale nie wiem czy mam folian odstawić... zapomnialam zapytać..
A jutro na Usg ciekawe co się dowiem.

15dc.
Wczoraj na monitoringu pęcherzyki 23 i 21mm. Lekarz wykonujący usg zasugerował mi pójście do kliniki i in vitro. Czułam się okropnie, pół dnia przepłakałam, bo czuję się jakaś taka... zostawiona bez pomocy. 12 cykl starań, ponad 6mcy po laparoskopii, a ja nie miałam nigdy badany progestereon, prolaktynę, lf, fsh itd... Sama zajęłam się swoją tarczyce i mam ładnie ustawioną. Ale ile mogę sama? Poszłabym do kliniki, ale boję się właśnie, że nie będą chcieli walczyć ze mną.
Jutro jadę do Rybnika, 12.05 mam gina, który mnie operował i dał zielone światło na starania. Trzeba iść i mu powiedzieć, że pęcherzyki to pękać nie chcą, mówił, że jak nie będą to będziemy rozmawiać co dalej.
Więc wdech wydech, spokój nas ratuje. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Wiem, że starania o ciąże to nie wyścigi, ale czuję presję przez tą endometriozę :(

No to już jesteśmy po kursie.

20.04.2018 usłyszeliśmy najcudowniejszą nowiną. Dostaliśmy kwalifikacje- zostaniemy rodzicami..moja radość jest ogromna.. Mój mąż również się bardzo cieszy..Wszystkie pary z naszego kursu dostały kwalifikacje, a jedna para dostała już propozycje dzieci..10 lat i 2,5 roczku...to takie cudowne. Ogarnął mnie wewnętrzny spokój. Zostanę mama...i to juz niedługo..wiem o tym. Jest pięknie..budzi się wiosna i rodzi się moje mega uczucie do dziecka które juz gdzieś stąpa po Ziemi i czeka na mnie, na nas..na swoją mamę i tatę..
Dzisiaj zamówiłam pierwsze książeczki..dla dziecka..takie ogólne..z podstawowymi bajkami i baśniami...ehh..super będzie..ciekawe jakie dziecko dostaniemy..czy trzeba będzie kupować wózek..łóżeczko..czy może jakieś starsze dziecko..zobaczymy..zaczęłam swoją adopcyjna ciąże :):):)

wiosa Pragnienie drugiego dziecka 26 kwietnia 2018, 07:54

23 dc

Objawow jakichkolwiek, czy to na @ czy na ciążę, brak. Ale w sumie mam cykle 30-31 dniowe więc czego ja się spodziewam... Ale fajnie jest sobie wyszukać jakiś objaw i się łudzić że to ciąża nie? :D ja mam tak zawsze po owu; coś mnie boli lub kluje to odrazu myśl - ciąża? I tak trwam aż do @ w przekonaniu że tym razem się udało... Wiem, chore, ale chyba większość z nas tak ma czyż nie..? Tym razem jednak żadnych objawów więc sama jestem ciekawa co tym razem będzie.. A może ten 7 cs okaże się szczęśliwym? Dokładnie 3 lata temu (w kwietniu) zaszlam w 1 ciążę..
Myślałam że drugie starania będą bardziej na luzie a są chyba jeszcze bardziej stresujące..

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 kwietnia 2018, 13:40

29tyg+4dni

Po usg. Mam wrażenie, że sprzęt nie był najlepszy (tzn w porównaniu do poprzednch badań, które miałam robione gdzie indziej)... W każdym razie wszystko wygląda ok. Dzieć waży prawie 1,5 kg. Sporo! Lekarz zaskoczył mnie usg dopochwowym (jakoś się nie spodziewałam) celem zmierzenie szyjki. Bardzo długa (ponad 5cm). Zdziwił mnie też stwierdzeniem, że to DZIEWCZYNKA. Ale po chwili obserwacji stwierdził/potwierdził, że jednak chłopiec :o) Zwierz położony jest miednicowo… niby to 30sty tydzień i jeszcze jest (spora, wg internetów) szansa na obrót, ale już zaczęłam czytać co, jeśli się nie obróci… Hmmm…

Jeszcze taka sytuacja; jak byłam w gabinecie to do lekarza zadzwonił telefon i go odebrał. Dzwonił jakiś facet/chłopak, którego partnerce wyszedł pozytywny test, z pytaniem ‘co on ma teraz zrobić?’. Lekarz zalecił badanie krwi na beta hcg i polecił przyjść do swojego gabinetu w czwartek. Gadali jeszcze chwilę i lekarz tłumaczył ‘państwo przyjdą to ja wyjaśnię co i jak dalej, ale ostrzegam, że nie robię zabiegów’. A potem dodał jeszcze ‘na to nie tabletek, tabletkę można brać PRZED zapłodnieniem, a nie po potwierdzeniu ciąży’. Masakra!

21 cs / 1dc
Eh niestety te kreski nic nie znaczyły... Niby wiedziałam że zachodzą później reakcje chemiczne i nie odczytuje się po takim czasie wyniku z testu no ale jednak mała nadzieja była...
Przestałam już wierzyć w naturalną ciążę... Nie z takimi wynikami nasienia... Nie z taką ilością plemników. Nie czekam na cud i nie wierzę już po prostu :(. Na in vitro póki co brak funduszy więc na razie ciąży nie będzie i tyle .. czas przywyknąć.

Marlena Szukając motyla. 24 kwietnia 2018, 15:02

Dziś byłam na nieplanowanej wizycie. Poprzednia 2 tyg temu, kolejna za 3,5 tyg ale tym razem w Poznaniu na lepszym sprzęcie bo "połówkowe". Kuło mnie jednak w szyjce i chciałam to skontrolować dla własnego spokoju. Jednak wszystko jest ok, szyjka długa na jakieś 4 cm. A te kłucia to dzidzia musi tykać mnie nogą czy ręką przy ujściu szyjki czy jakoś tak twierdzi lekarz. W każdym razie wszystko ok :)

No i nasz tajemniczy "dings" który nagle pojawił się na poprzedniej wizycie ale nie był na 100 % okazał się jednak pępowiną. Więc mamy drugą dziewczynkę :) twierdziłam że jest mi to wszystko jedno ale cieszę się z drugiej córy :)

Apropo drugiej... Macie jakieś artykuły czy książki do polecenia jakby tu przygotować Milenę na pojawienie się siostry?

Poszłam dziś na połówkowe do innego lekarza prywatnie i wszystko jest w porządku. Przepływy ok. Dzidziuś ma już pół kilo i jest dosyć duży, bo z USG wyszedł termin 30.08, a nie 15.09. To według mnie ogromna różnica. Jednak marzenie męża pozostanie niespełnione, bo okazało się, że będziemy mieli drugiego syna. Mi to zupełnie nie przeszkadza i cieszę się ogromnie.

Sheis 2 niepowodzenia 24 kwietnia 2018, 18:16

38 tydzień (37t4d)

Wrocilam od dra. Jutro z rana ide znowu na badania kwasow watrobowych. Dr mowi, ze jest zbyt duza roznica miedzy jednym a drugim wynikiem i trzeba szybko powtorzyc, bo jak wyjda podwyzszone to w.38 tyg. trZeba zrobic cesarke i nie ma.dużo czasu. Niestety choleostaza stanowi poważne zagrożenie dla dziecka, trochę sie martwie, mam nadzieje ze.szybko zrobia te badania bo normalnie to sie czeka kilka dni.

Maly wazy 3280g, termin porodu na 10 maja, szyjka ma prawie 4 cm, dzidzi sie nie spieszy.

Osiągnęłam level extra hard w płaczu.
Co się ze mną dzieje?
Potrafię się rozpłakać z 5 razy na dzień...
Hormony oszalały jak to w drugiej fazie cyklu.

Chciałabym tu napisać coś wesołego, optymistycznego a dalej to samo.

19 dc
Temperatura identyczna jak wczoraj. Tylko to mnie podnosi na duchu. Z badaniem śluzu sobie totalnie nie radzę. Liczyłam że pojawi się płodny, ten który obserwuje od dwóch dni jest taki wodnisty, totalnie się nie rozciąga a dodatkowo ma lekko kremowe zabarwienie. Muszę poczytać więcej o rodzajach, by trafnie interpretować swoje spostrzeżenia.
Czuję się zagubiona w tej niewiedzy a dodatkowo wciąż utwierdzam się w przekonaniu że coś ze mną nie tak. Chciałabym być już po wizycie u ginekologa, żeby zlecił mi jakieś badania, zaproponował plan starania się o dzieciątko, żebym mogła zwiększyć szanse.
Tak bardzo się nie mogę doczekać a z drugiej strony tak bardzo się boję.
Instynkt macierzyński z którym zmagam się od dłuższego czasu wpływa negatywnie na moje samopoczucie i stan psychiczny. Wystarczy że widzę mała istotne to od razu łzy napływają mi do oczu, reklamy w tv to samo, poranny program eski "co mówi Bobo" sprawia że rozpadam się na milion kawałków. Czy kiedykolwiek usłyszę nieśmiałe, wypowiadane po raz pierwszy słowa mojej kruszynki?

anemic Wielkie chcenie ... 24 kwietnia 2018, 20:31

Wczorajszy dzień był małą masakrą.
Rano pojechałam z Mamą do szpitala bo miała zabieg ginekologiczny. Zaparkowałam na ulicy przy szpitalu, żeby nie płacić za parking szpitalny- cen absurdalnych. Odprowadziłam Mamę, wypiłam herbatę w kawiarni i chciałam pójść na spacer, a kurtkę miałam w samochodzie. Idę po nią, patrze na mój samochodzik a tam kurwa kusterko urwane, kołpak urwany. Stoję, patrzę i nie wierzę. Chuja nie ma. Dzwonię na policję 112, po czym oddzwania mi z komendy czy "samochód jest na tye sprawny, żebym dała rady przyjechać na komisariat"... w pierwszej chwili nie dotarło do mnie co w ogóle ten typ mówi. Jak dotarło to się nie zgodziłam. Więc na policję czekałam 45 min. Przyjechali i powiedzieli od razu, że "i tak sprawa nie do wyjaśnienia" . Policjant ogarniał stan techniczny pojazdu, mówię mu, że mam coś z kołem, a on mi mówi, że "ocenia stan techniczny jako dobry"... Po czym mówią mi, że mam jechać na komisariat złożyc zeznania i tam odbiorę protokół. Więc kurwa tłumacze tej pierdolniętej policjantce, że nie mam najmniejszego zamiaru ruszyć się z tego miejsca bo czekam na mamę po zabiegu. Więc będą mnie...wzywać na komendę. I chuj myślę, mam AC, dam radę.
Odbieram Mamę po zabiegu, ale o tym za chwilę. Chcemy jechać do domu czuję, że auto jedzie krzywo. Dzwonię do D. mówi żebym się zatrzymała on przyjedzie. Okazało się, że mam całe koło skrzywione i całe jego mocowanie... W ac mam lawetę, więc przyjechała. W między czasie D. pojechał zrobić awanturę na policję, ze ciul policjant kazał kobiecie w ciąży jechać samochodem z uszkodzonym kołem.
Zajebiste służby w naszym zajebistym kraju.
Auto u mechanika czekam na rzeczoznawcę. Musze jeździć volvo od D. czego nienawidzę.
Mama chodzi do ginekologa, który ostatnio powiedział jej, ze ma polipa na macicy i jest do usunięcia, trzeba do szpitala. Na następnej wizycie, na której miała dostać skierowanie do szpitala ten znachor próbował polipa usunąć sam... Pocharatał macicę i wypisał skierowanie do szpitala. Wczoraj w szpitalu okazało się, że to nie polip tylko mięśniak, w takim miejscu, że nie da się go usunąć więc pobrali tylko próbkę do biopsji i wyłyżeczkowali macicę... i byłoby ok gdyby nie fakt, że zapomnieli podać mamie znieczulenie... pierdolona cieszyńska umieralnia. Choćbym miała jechać rodzić na drugi koniec polski na pewno bym tam nie rodziła.




s1985 walcząc 24 kwietnia 2018, 21:45

5t6d od owu
6t2d od OM
Wczoraj pojechałam na IP, dr mnie zadała nic z Plamien nie widziała, czysto, był pęcherzyk, a później w domu brązowe Plamienia do dziś i dziś wieczorem krew, żadnego krwiaka nie było, więc skąd ta krew?
Jeszcze wczoraj zrobiłam badania
beta 5724
atpp 24,5 norma 25-35
czas protrombinowy 9,9 norma 9,4-13,1
inr 0,92 0,90-1,30

inaa Mama,Tata i ...? 24 kwietnia 2018, 21:50

24 % ciąży

9t + 4d


Martwie się, piersi nie bolą, żółty śluz dzisiaj ;(... chyba będzie znów koniec :(

Kingusia:) Wygrać z upływem czasu.... 25 kwietnia 2018, 07:49

Niby wszystko jest w porządku ale znowu przytyłam. Całe odchudzanie poszło na marne wróciło już 10kg, jestem załamana.:( :( Musze się wziąć za siebie, miałam dobrze wykorzystać ten czas po zabiegu a zmarnowałam go podwójnie :( Maj za pasem, badania nie porobione, wizyta miała być na początku maja, jak ja się pokaże gince, przecież mnie spierdzieli jak leci z góry na dół.
Masakra ja się chyba załamie. :( :( :(

Nie wiem czym były te poprzednie skrzepiki, ale na pewno nie czopem :D Przed chwilą na 99% odszedł podręcznikowy różowiutki czopik :) Dziś kończę pokoik. Chce umyć okno(na 3-4 raty a i tak się nasłucham znów jak to sama się proszę o poród :D), poprzekładać już ubranka, poprasować ostatni kosz, po rozpakowywać kosmetyczne rzeczy z siatek w końcu :D Popołudniu mąż będzie składał łóżeczko(dopiero!!) i może pojedzie do teściów po fotel, który mieli mi oddać na karmienie. Chciałam go jeszcze rozkręcać i pomalować na biało, ale nie mam już na to siły. A małż też ma dużo na głowie. Zaczynamy być gotowi :D A ja nadal nie mam stanika do karmienia! Zamawiam dziś z necie z przesyłką express! :D

Byliśmy u androloga z wynikami krwi. Po pierwszej części kuracji hCG mężowi skoczył testosteron z 18 na 35,8 (norma 9,0-55,2). Androlog zlecił kontynuowanie terapii i dał jeszcze jeden lek na wyrównanie LH i FSH bo te spadły znacząco (wcześniej były w normie więc to wynik zastrzyków). Celem jest wyrównanie wszystkiego.

Powyższe trochę mnie pocieszyło podczas trwającej miesiączki... (....znów się nie udało....).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)