odśwież, odśwież, odśwież, odśwież, odśwież, odśwież... gdzie te wyniki czekam.gif

Patt1002 Czekamy na Aniołka 4 czerwca 2018, 14:01

Lekarz dał nam dużo nadziei. Parametry są dobre, stężenie bakterii jest w normie, na taką ilość antybiotyk jest nie potrzebny, a wręcz nie wskazany, bo mógłby obniżyć nam wyniki.
Aktualne wyniki są idealne do in Vitro, lekarz mówi, że inseminacja za wiele by raczej nie dała. Choć powiedział, że to, że na wyniku jest 0% to nie jest tak, że nie ma ani jednego dobrego plemnika. To tak nie działa. Po prostu jest ich tak mała liczba, że badanie nie jest w stanie ich wykryć. Ale mamy się spokojnie starać, luźna bielizna, ruch, zdrowe odżywianie i odpoczynek (najlepiej wyjechać na 2 tyg.) no i może się udać. Czeka na sms w ciągu pół roku z informacją o naszej ciąży.
Daje nam jeszcze rok, bo dłużej już mówił nie ma sensu, przez to, że te wyniki są teraz fajne i szkoda, żeby je stracić przez następne lata. Wtedy trzebaby porozmawiać o in vitro.
Ale zanim do tej rozmowy dojdzie możemy spróbować po pół roku jeszcze innego leku, zalecanego w naprotechnologii, jego koszt to ok 400zł. Nie wiem jeszcze ile tabletek jest w opakowaniu. No i nazwy nie ma co narazie podawać, bo w internecie nic o tym nie widziałam. Mam nadzieję, że nie będzie ten lek konieczny. Ufam, że w końcu się nam uda :)

Wczoraj odebrałam wyniki badań nasienia P. Po przeczytaniu się załamałam - oligoasthenozoospermia, brzmi jak wyrok. Nadal nie mogę się pozbierać, wyniki są tak słabe, że nawet nie mogli zrobić badania rozszerzonego. Starałam się wczoraj trzymać i prawie mi się udało, aż do momentu kiedy P nie zaczęły lecieć łzy. Chciałam być silna dla niego, ale nie potrafię, moje wsparcie wczoraj zostało odepchnięte. P nigdy nie miał łatwego życia, cały czas pod górkę, jemu nigdy nic nie przychodziło łatwo, wczoraj zapytał mnie dlaczego jego to wszystko spotyka, dlaczego chociaż ten jeden jedyny raz nie może być dobrze, a ja nie wiem, nie znam odpowiedzi na to pytanie, nie wiem co mamy dalej robić... Chyba pierwszy raz w życiu się załamałam, nawet nie mam z kim o tym porozmawiać, nikt nie wie o naszych problemach.

Pinka. Piąty transfer 5 czerwca 2018, 10:11

Wczoraj kulo mnie w jajnikach. Zyje nadzieja ;)

Dzisiaj skok temperatury, 22dc. Tyle obserwacji za mną, a ciągle nic nie rozumiem. Temperatura jak by owulacji nie było nagle skok w 22 dniu, ale podejrzewam, że mogę być po prostu chora bo męczy mnie trochę kaszel.
Eh... W pracy też słabo, czuję się tam dziwnie, niby wszystko ok, a jednak czuję że nie jest to miejsce dla mnie:/

Grzechotka2 Miłość się mnoży... 5 czerwca 2018, 12:06

4dpo

Ale ten czas się wleeeecze. Jeszcze przynajmniej 4 dni zanim będę mogła zrobić pierwszy, nieśmiały test. Miałam iść dzisiaj po sadzonki i po składniki na ciasto, ale M zabrał mi wózek, bo był w bagażniku i nie mam jak wyjść z potworkiem. W teorii chodzi, ale w praktyce taka wyprawa zajęłaby nam 10 lat, a i tak musiałabym ją nieść.

No nic, poczekam aż M wróci z pracy i wtedy ruszymy po kamienie i produkty na ciasto.

Czasie, upływaj!

Witold - o trudach życia:

- Dzień dobry Witku!
- Yyy... ja chcę spać
- Nie wyspałeś się?
- Nie.
- To co my zrobimy jak Ty chcesz spać, a trzeba wstać?
- (westchnięcie) cięęężko jest...

---Witold o rodzeństwie:
Mama ma w brzuszku dzidzię.
- Ja też mam dzidzię w brzuszku.

---Witolda teoria podziału
Mama, trzeba się dzielić. Oznajmia Witold, zamierzając się z widelcem na mój talerz.
- Dobrze, Synku - mówię wyciągając widelec w kierunku Jego talerza.
- Nie, nie! - rozwiewa moje nadzieje Wit. Linia podziału przebiega przez mój talerz ;)

Furiatka Third time is a charme 1 września 2018, 12:10

Już po wizycie w nowej klinice. Wszystko ok. Fasolka rośnie, serduszko bije. Brakiem mdłości mam się nie przejmować. Trochę się uspokoiłam. Pewnie gdzieś na tydzień spokoju mi starczy ;). Kolejna wizyta 12.09. W międzyczasie badania do zrobienia. Małymi kroczkami do przodu.

wiosa Pragnienie drugiego dziecka 5 czerwca 2018, 14:01

Mogłaby ta @ wreszcie przyjść , chce już zacząć kolejny cykl starań...

Gdybym wiedziała kiedy dokładnie się uda, byłabym bardziej cierpliwa ;) a tak, no cóż..
W sb mamy wesele i mam nadzieję się dobrze bawić o ile okres mi w tym nie przeszkodzi :/

PS. W tym cyklu jakoś od początku czułam że się nie uda, dziwne..

18t+2(19tc)
46% ciazy za mną

Ja dzisiaj tylko na chwilę, odliczam dni do badań połówkowych-pozostało 8dni <3 nie wiem czemu mam jakiś wewnętrzny strach w sobie, tyle czasu nie widziałam dzidziusia że aż się martwię, może nie potrzebnie? Codziennie leżę sobie odpoczywam i trzymając rękę na brzuchu staram się wyczuć jakieś malutkie ruchy żeby być spokojniejsza no i czasem coś się zdarzy, jakiś babelek ale taki baaaardzo delikatny. Muszę dac sobie trochę czasu na te ruchy w końcu to moja pierwsza ciąża ale wiadomo chciałabym wszystko już:p
Idę posprzątać trochę zrobić obiad narzeczonemu i będziemy składać szafę która przyszła do dziecięcego pokoju, miłego dnia całuje was!!

Biała Azlia Co przyniesie los 5 czerwca 2018, 16:27

Przeprowadzamy się :D będziemy mieszkać w pięknej okolicy. Może nas to uspokoi i nastroi pozytywnie. Tu jest zła atmosfera w tym domu. Tam na pewno będzie lepiej. I do tego jest tam kościół z cudownym obrazem. Od dawna myślałam o tym, żeby chodzić tam i modlić się o dziecko, ale tam w ogóle nie miałam po drodze i jeszcze daleko. a teraz będę mieszkać w tej parafii. Może to jakiś dobry znak/ Ciesze się jak dziecko :)

Byliśmy dziś u androloga, długo przyglądał się wynikom. Na leukocyty w zasadzie nie zareagował, powiedział, że może to być efektem choroby, przeziębienia, jakiejś infekcji. Zalecił picie 2,5 litra wody i unikania przechłodzenia organizmu.
Jutro bierzemy ostatni zastrzyk hCG i od piątku przez 10 dni mąż ma brać po 1 tabletce Clostilbegytu.
Następnie, szybka kontrola hormonów: testosteronu, FSH i LH, mail do lekarza z wynikami i powie co dalej.
Generalnie, widzi poprawę, działamy dalej. Ja też widzę poprawę, nie trzeba być omnibusem. Ale ufam temu lekarzowi i pokładam w jego terapii ogromną nadzieję. W końcu przez 3 miesiące liczba plemników zwiększyła się trzykrotnie, uważam że to sukces :) A M. przeszczęśliwy, że (póki co) koniec z zastrzykami, których tak nie cierpi :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2018, 07:48

Szarusia Cierpliwości Kobieto!!! 5 czerwca 2018, 17:55

9 dc, po jutrze badanie hsg, myślałam, że może uda mi się bez niego, ale małpa przyszła i poszła. Wiecie może jak to wygląda ze staraniami w cyklu z badaniem? czy trzeba czekać do następnego cyklu?

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 5 czerwca 2018, 17:58

11dc test owulacyjnych prawie pozytywny . Jutro powinien już być pozytywny :-). W czwartek lecimy wiec owulka pierwszy raz będzie na wakacjach. Aż dziwnie bo każde wakacje były albo przed małpa i kończyły się małpa albo z końcówka małpy leciałam hihi takie to ja właśnie mam szczęście z tymi wakacjami;-). Jeszcze muszę porobić w ogródku przed wyjazdem a mi się takkk nie chce już leniwa się zrobiłam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2018, 18:01

-7 dc-
Ostatnia wieczerza za mną ;) Od 20:00 nie mogę jeść. Kolejny posiłek zjem jak już będzie po. Niech już będzie po! Cały czas poprawiam obrączkę, której brakuje na palcu bo już wszystko pościągałam. Lakier z paznokci zmazany, torba spakowana. Ale się stresuję! Przez to się trochę kłócimy dzisiaj, ale co zrobić.. Najbardziej się boję, żeby nie znaleźli tam w środku jakichś mega nieprawidłowości.. I oczywiście tego czy wszystko pójdzie gładko i nie wyłamią mi mojej małej żuchwy przy intubacji. W dalszej kolejności się boję, żebym nie musiała potem wstrzymywać starań na jakiś czas, żebym nie musiała tam nocować, żebym się nie zesrała na stole i takie tam ;) Łaaaaaaaa! NIECH JUŻ BĘDZIE JUTRO O TEJ PORZE!
Trzymajcie kciuki dziewczynki <3

Zgłupiałam... Wykres pokazał już dni płodne, możliwe to? Fakt śluz jest bardzo wodnisty i lewa strona daje o sobie znać. Temperatura prawie książkowa - 36,7. Nie mogę doczekać się soboty, pomimo tego, że będzie mnie badał inny lekarz. Mam taką nadzieję, że tym razem się uda. Że przed urlopem zobaczę dwie kreseczki. I że wszystko będzie dobrze...

32dc
Samopoczucie -10 :-(
Jestem smutna. Tak po prostu. Kolejny raz się nie udało. Ile jeszcze cykli przed nami?
Pierwszy raz porozmawiałam dziś z mamą o staraniach. Zawsze gdy pytała o wnuki, mówiłam jej że jestem młodą, umowę mam do przyszłego roku, jeszcze mamy czas na rodzinę. Wstydziłam się przyznać że nam nie wychodzi. Czy mi ułożyło? No jakoś niespecjalnie. Powiedziałam jej co mi leży na sercu, ale to nic nie zmieni. Cykl 8 poszedł na straty. Czuję cała sobą, że jutro zacznę nowy cykl - 9cs.
Wracając od rodziców wyobraziłam sobie że wracam nie tylko z psem, ale również z wózkiem w którym słodko śpi mój synek. To było takie prawdziwe, takie namacalne. Poczułam że mogę to mieć, że dostanę to czego chce. Z tej bezsilności chciało mi się wyć. Miałam nawet ambitny plan, by pogonić trochę mojego psiaka i wypłacać się w domu. Łzy napływały mi do oczu. No ale pod samym domem spotkałam siostrę mojego męża i teściowa. I tak sobie gadałyśmy chyba z godzinę. Jak wróciłam do domu to już mi się nie chciało płakać, dalej mi się nie chce.
Zaraz odpalam kinecta i trochę potańcze. Humor do bani i nie chce mi się strasznie, ale muszę zrobić coś na przekór sobie bo zwariuje.

19dc

Dwa dni temu byłam u ginekologa, powiedział że widać przygotowanie się organizmu do owulacji. Kazał się przytulać :)Bardzo się ucieszyłam... ale dzisiaj żadnego skoku temperatury. Testy owulacyjnych wychodzą blado, a jeżeli miałoby coś rzeczywiście być to już powinno...

Oby przyszlomiesieczne hsg coś pomogło...

anemic Wielkie chcenie ... 21 września 2019, 12:05

Tak sie wszystko pochrzanilo,ze po powrocie zrobimy soebie z.D. "przerwe". Mam wrazenie,ze po "dobrze nam sie uklada" wracamy na utarta sciezke "chujowo". Moze juz nie umiemy inaczej,rozmowy koncza oskarzeniami. Patrze na tego czlowieka, z.ktorym przezylam pieklo walki z bezplodnoscia, tesciami, strata oszczednosci i zastanawiam sie czy cokolwiek nas jeszcze laczy oprocz Hanki. Chyba zapedzilismy sie we wzajnych pretensjach i oczekiwaniach. Mam wrazenie,ze sie dusze, nie moge zlapac oddechu na nowo. Dusza mnie boli,serce mi peka. Jak dobrnelismy do tego momentu?!

Hej! :)
Synek ma poranną drzemkę więc mamusia ma czas aby coś napisać.
Banał, wiem banał ale ja ciągle nie wierzę w ten cud, w to szczęście które nas spotkało. Mały za 8 dni kończy 2 mc. Jest cudownym pogodnym niemowlakiem. Gada sobie uśmiecha się widać jak się rozwija, i to wszystko na moich oczach. Mogę widzieć wszystko każdy postęp w jego rozwoju.
Chyba udało nam się wypracować jakiś rytm dnia. Przestawiły się małemu pory jedzenia w nocy z 23/24 na 2 i z 3/4 na 6 także jest dobrze bo ja mogę się trochę "wyspać". a o 6 jak zje to wtedy sobie lubi pogadać, śmieje się i leżymy gadamy :)
Ubranka już powoli robią się za małe, te na 62 jeszcze pewnie z tydz/dwa i trzeba brać większy rozmiar. Spodenki już mu zakładam na 68 :)
Wczoraj wskoczyłam na wagę sama i z małym i wyszło że klusek waży 5,9 kg! :) przybiera na wadze ładnie.
Jutro mamy szczepienie, ciekawe ile dokładnie waży. Aż się boję tej wizyty będzie mocno płakał :( no ale trzeba. Mąż w trasie więc teściowa jedzie ze mną, Ona będzie go trzymać bo ja nie dam rady chyba.
z dietą jakoś idzie, jem mało bo przez ten gorąc aż się nie chce.
W piątek wizyta u gin ciekawe co powie czy macica już jest ok i czy da zielone światło do starań jesienią, ale do tego pewnie będzie potrzebna jeszcze wizyta po wakacjach.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)