27 dc
Testy negatywne, okres jeszcze nie przyszedł.
Dzisiaj zadzwoniłam do przychodni, po skierowanie na jakieś podstawowe badania, przede wszystkim zależy mi, żeby zobaczyć jak ma się moja tarczyca.
Jeśli okres przyjdzie to mniej więcej na ostatni tydzień lutego muszę umówić się do lekarza na omówienie wyników i przy okazji na monitoring, żeby zobaczył czy jakiś pęcherzyk w ogóle dojrzewa.
Wczoraj nawet nie był taki zły dzień, po pracy kino i piwko ze starymi znajomymi, bardzo miły wieczór 
Na USG wczoraj endometrium 5 mm i pęcherzyk ładny na JP - 17mm, zobaczymy czy się zadeklaruje, ale coś dziwnie temperatura mi idzie do góry przed owulacją...to chyba nie wróży dobrze?... Dziwne...Chora nie jestem. No nic, tym razem się nie mogę nastawiać. Jeżeli w tym cyklu będzie klapa to już mamy zalecone inseminacje, chyba wybierzemy się do kliniki niepłodności, na NFZ zbyt długie kolejki, terminy na koniec listopada do kwalifikacji a termin inseminacji to hoho, więc trzeba będzie prywatnie ogranąć temat.
Dziś sobota, dziś dyżur
No nic , wracam do pracy, jeszcze kilkoro dzieci i konsultacja, zobaczymy czy będzie duży ruch na izbie.
Sobota godz.11.00 przyszla @ okrutna i bezlitosna.
30 tc
28+2
Dostałam nakaz oszczędzania (po ostatnich badaniach prenatalnych III trymestru). Z małą wszystko ok, ale jest już nisko, głowa pcha się w kanał rodny i ponoć może to spowodować skracanie szyjki... Niby mam się nie martwić, ale lwią część obowiązków domowych przejął mąż. Lekarka powiedziała, że główka może się podnieść, jeśli będę więcej odpoczywać. Ale mam nie chodzić tyle, co do tej pory.
Od kilku dni więcej leżę i czuję poprawę, tzn mała nie uciska mi już tak bardzo na pęcherz. I kopniaki sprzedaje trochę wyżej, ale dostaję głównie w prawą stronę i w kierunku klatki piersiowej.
Liczyliśmy też na piękne zdjęcie buźki z badań prenatalnych, a tu zaskoczenie - mała zrobiła facepalm i było pooglądane. Do tego zrobiła "glonojada" - ponoć tak jest we mnie "wtulona", również noskiem że w efekcie na większość zdjęć wygląda jak przyklejona do szyby. Zatem do kogo jest podobna - zostanie tajemnicą do dnia porodu 
Wiemy za to, że na bujną czuprynę
I mamy pamiątkę w postaci filmiku - jak wkłada sobie do buzi po 3 palce i ssie.
Dalej nie wiem, czy będę rodzić dołem. Okazuje się, że głównym problemem przy mojej chorobie nadnerczy jest... potencjalna szerokość miednicy. Ginekolog lub położna na szkole rodzenia mają mnie zmierzyć specjalnym cyrklem i ocenić, ale na oko małej dupki to ja nie mam, więc powinno dać radę.
Z plusów to mała już dobrze ułożona (dlatego mam się oszczędzać żeby nie wylądować przedwcześnie na porodówce).
W poniedziałek mam rutynową wizytę u gina, to pewnie zajrzy mi do podwozia i oceni jak wygląda sytuacja. Mam nadzieję, że dobrze.
Druga sprawa to trochę mi szaleją hormony, tzn wynik androstendionu mam za przeproszeniem z dupy, tzn przy normie 3,3 mam 20. A był ładnie uregulowany. Mam jeszcze dzwonić do endo, bo potrzebuje zastanowienia czy mi zwiększyć sterydy czy nie. Szanuję go za to, że nie daje leków na "pałę".
Co do III trymestru - czuję się, jak dziad. Energia mnie opuściła i mimo, że dużo nie nabrałam (nadal ważę 70 kg przez 171 cm wzrostu) to czuję się słoniowato. Koleżanki mówią, że nie mam tak dużego brzucha jak na 7 miesiąc. W takim razie nie umiem sobie wyobrazić co czują kobiety które mają większą masę/brzuchy. No i chce mi się spać. Ciągle. W środę przespałam całe popołudnie.
Od wtorku zaczynam szkołę rodzenia. Ponoć ma być kameralnie - 4-5 par, spotkania 2 razy w tygodniu. Wydaje mi się, że trochę późno, ale ponoć na świeżo będę pamiętać wszystko.
Czasem myślę o porodzie. A bardziej o tym, co będzie po. Boję się chmary odwiedzin, tzn tego, że będę czuła się źle, że będę bała się o dziecko (że ktoś mimo uprzedzeń poprzywozi chore dzieci) i w ogóle takie straszaki ciężarnej. Moja mama śmiała ze mnie, bo zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam kupując normalne body zakładane przez głowę, a nie kopertowe (pewnie dziecko będzie mi się wydawało delikatne i malusie).
Podobno 90% rzeczy których się obawiamy nigdy się nie wydarza. Oby tak było.
28 tc (27+2)
Wczoraj byliśmy na wizycie u ginekologa. Mała ok,jak zwykle kopała w głowicę
,nadal siedzi ułożona miednicowo. Główkę ma dokładnie tam,gdzie blizna po przepuklinie,pupkę po lewej stronie mojego brzucha. Łożysko pięknie się podniosło i nie grozi już przodowaniem 
W poniedziałek rano mam się stawić do przyjęcia do szpitala. Dokładnie będzie sprawdzana glukoza,profil dobowy glukozy i inne badania.
Zatem mam przymusowe wakacje w szpitalu 
Od rana dziś biegam,żeby wszystko zorganizować,mąz musi iść na opiekę,żeby zająć się synem. Oj,będę tęsknić za moimi chłopcami
I to szpitalne jedzenie....
Gin na razie odpuscił mi łykanie żelaza,oby tylko utrzymać hemoglobinę na dobrym poziomie 
Od koleżanki dostałam ciuszki po jej córce. Myślałam,że będzie to torba lub dwie,a cały samochód miałam załadowany. Mamy ubranka do 3 roku życia i to w ilości hurtowej
Strasznie się cieszymy,bo ubrania zadbane i takie śliczne. Jednak dla dziewczynki są wymyślniejsze i fajniejsze niż dla chłopców.
Korzystam zatem z wymarzonej pogody i szaleję z praniem
Mam roboty z tym na kilka tygodni,a potem jeszcze mąż przywiezie nasze ciuszki i prania ciąg dalszy. Obym wyrobiła się z tą robotą do porodu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2018, 15:25
Miałam wielką nadzieję, że tym razem się uda. Wczoraj chciałam jechać po test ciążowy, bo chciałam wiedzieć, że to już. Spodziewana miesiączka miała się pojawić dopiero w poniedziałek. Mąż powiedział, żeby zaczekać z testem. Rano w sobotę obudziłam się z bólem brzucha i już wiedziałam, co zastanę w toalecie. Odciągałam ten moment ile tylko się dało. Niestety, dostałam okres. Bardzo obfity, żadne tam mylne plamienie. Wiedziałam, że tak może się stać, ale jednak znowu płakałam. Dzidziuś mógł urodzić się na moje 29. urodziny. Musimy dalej próbować o starać się i nie dopuszczać myśli, że coś jest nie tak. Zaczynamy nowy miesiąc i znowu działamy. Będę badała wszystkie swoje możliwe objawy. Pójdę na badania krwi. Zobaczymy co może się dziać. Zadbam o siebie. I w końcu się uda.
15dc 2dpo. Jak ma razie jesteśmy w gdansku, codziennie chodzimy na plaże i pyszne jedzonko. Oby to były nasze ostatnie samotne wakacje. Jak popatrzeć teraz to pełno kobiet chodzi z wózkami , mam nadzieje ze niedługo i ja tak będę chodzić. Jestem znowu pozytywnie nastawiona. Drugi cykl po hycosy może będzie szczęśliwy. W końcu we dwoje mamy teraz więcej czasu dla siebie a to ze jesteśmy na wakacjach to oczywiście bezstresowo. Chyba pierwszy raz nie mam stresu od dłuższego czasu . Wiec wszystko sprzyja na to żeby zakończyło się zielono:-). Tescik już sobie wyliczyłam ze jak wrócimy w niedziele za tydz to od razu sobie zrobię . Chciałam kilka wziasc ze sobą ale to by mnie kosztowało pewnie dużo nerwów i stresu niepotrzebnie tym bardziej ze w niedziele będzie 10 dzien po owu czyli akurat
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2018, 18:34
No to co? Jestem szczęśliwa Mamą prawie 19 miesięcznego szkraba. 8 miesięcy temu zaczęliśmy starania o rodzeństwo. Niestety nie idzie tak "łatwo" jak wcześniej. Mąż mial problem z objętością nasienia (niebaktryjne zapalenie prostaty) w tym momencie już w normie. W 6cs juz myślałam ze sie udało niestety biochemiczna
28dc i biel wizira na teście:/
Jest juz na świecie 15.50 Hania 2310 g 46 cm 10 punktów
No niestety, nie mam dobrych wieści:( przyszła @. Juz się spodziewałam, bo testy wychodziły negatywne. Podchodzimy do 2 IUI. Nie wierzyłam, że uda się za 1 razem, trochę przekonała mnie temperatura i objawy. I dałam się oszukać.
10.11 wizyta kontrolna u lekarza, od 3 dnia standardowo lametta.
Powiem wam, ze boje się. Tak zwyczajnie się boję, ze to się nigdy nie uda, ze jestem bardziej chora niż wyglądam i niz wskazują wyniki. Boje się, że w przyszłości nawet in vitro nie pomoże. Nigdy nawet nie poroniłam. Gdybym chociaż raz zaszła i straciła wiedziałabym, ze jest to możliwe, że układ działa. Nigdy nie byłam w ciąży, to nigdy nie zaskoczyło.
To jeszcze nie panika, ale lęk, naprawdę zaczynam się bać. W tym cyklu wszystko idealne, rozmiar pęcherzykow, czas inseminacji, nasienie, owulacja, wykres piekny. Miałam 2 pęcherzyki - 2 szanse i dwie zmarnowane.
Co jest jeszcze nie tak, czego nie wiem? Boje się myśleć o przyszłości.
Najpierw nie wierzyłam, że zwykły ginekolog nie może pomóc. Potem, ze czeka mnie klinika. Potem, ze 2 lekarzy z kliniki widzi szanse tylko w IUI. Teraz musze się pogodzić, że i te zabiegi mogą zawieść. I tak granica coraz bardziej się przesuwam , a ja się przyzwyczajam do kolejnych etapów.
Zwykle pary mówią, że starają się długo ale w tym czasie rok lub dłużej bez lekarzy. Ja pelne dwa lata z lekarzami, lekami, diagnostyką.
Boże, naprawdę zaczynam się bać.
Jestem po wizycie
12 dc a na lewym jajniku mam dwa pęcherzyki: 22mm i 20mm. I szczerze? Na początku zamiast się cieszyć byłam przerażona
. Jak pękną oba? Jak się uda? Chyba by mi kręgosłup pękł przy bliźniakach
. Mąż mnie pocieszył: "Przecież masz tytanowy
". No to fakt, kręgosłup mam tak poskręcany, że nic go nie ruszy
.
Dostałam zastrzyk z Ovitrelle i w poniedziałek będziemy mieli drugą IUI. Nie mogę się doczekać
. Kurczę cieszę się, że CLO tak ładnie zadziałało
.
Zazwyczaj każda sobota była "nasza", ale rano wolałam nie ryzykować
przed wizytą. Ale Doktor powiedział żebyśmy dzisiaj wykorzystali wieczór, więc Mąż zachwycony
. W końcu zaczął się trochę uśmiechać po wczorajszych perypetiach w pracy. Uwielbiam jak się uśmiecha
, mi też od razu robi się lepiej na duszy 
Najgorsze jest to, że ten cykl był inny niż wszystkie. W tym cyklu zaczęłam brać wiesiołek, bo mam problem z brakiem śluzu płodnego. Ciekawe jest to, że jak się nie staraliśmy to śluz był, a jak zacęliśmy się starać to zanikł. Kilka dni po owulacji zaczęły mnie boleć piersi i wyraźnie się powiększyły, a nigdy czegoś takiego nie miałam. Wiem, że to było za wcześnie na objawy, ale miałam wielką nadzieję. Odstresuj się, mówią. Byliśmy na walacjach i daję słowo, że prawie o tym nie myślałam, po prostu daliśmy się ponieść. Temperatura była po owulacji wyższa niż zwykle, później wyglądało na to, że wskoczyła na ten trzeci upragniony poziom. A później spadła, jak na implantację, a mnie pobolewał brzuch. Wiem, że mogłam sobie to wmawiać, ale wszystko to dawało mi nadzieję. Nie mam dużo czasu. Im dłużej się będziemy starać, tym dłużej moja choroba będzie szaleć bez leczenia. I czemu dostałam ten okres w 25dc? To za wcześnie. Widziałam na podpasce kilka skrzepów, których wcześniej też nie było... Jesteśmy z tym wszystkim zupełnie sami, Paweł i ja.
40% ciąży
16t+1d wg usg 16t4d
Uhh troszkę mnie nie było. W pracy mam straszną akcję z jedną dziewczyną. Nie wolno ufać jednak nikomu. Perfidnie czytała moje konwersacje z fb podczas mojej nieobecności w gabinecie. Chciała zrobić kłopoty, ale wszystko jest po naszej stronie. I bądź tu dobry dla kogoś. Koniec..
cieszę się, że zapanuje spokój i dobra atmosfera. Mogłabym się tu rozpisać na 3 strony z tego wszystkiego.
A co u mojego Alojza/Hildzi? Chyba poczułam ruchy... nie jestem jeszcze pewna oczywiście, ale bardzo bym chciała żeby było to. Przypomina to troszkę jelita ale jest na dole i tak... hm dziwnie.
40% ciąży
16t+1d wg usg 16t4d
Uhh troszkę mnie nie było. W pracy mam straszną akcję z jedną dziewczyną. Nie wolno ufać jednak nikomu. Perfidnie czytała moje konwersacje z fb podczas mojej nieobecności w gabinecie. Chciała zrobić kłopoty, ale wszystko jest po naszej stronie. I bądź tu dobry dla kogoś. Koniec..
cieszę się, że zapanuje spokój i dobra atmosfera. Mogłabym się tu rozpisać na 3 strony z tego wszystkiego.
A co u mojego Alojza/Hildzi? Chyba poczułam ruchy... nie jestem jeszcze pewna oczywiście, ale bardzo bym chciała żeby było to. Przypomina to troszkę jelita ale jest na dole i tak... hm dziwnie.
Dyżur okazał sie dobry, nie urobiłam się po pachy,nawet był czas cos poczytac, o 1 w nocy ostatnie przyjęcie
Dziś chyba wybiorę się na plażę.
1dc
20cs
Wczoraj wieczorem było strasznie ciężko. Podczas toalety zauważyłam plamienia, okres przyszedł kilka dni wcześniej i bardzo mnie zaskoczyl. Nie zdążyłam się nastawić psychicznie, ze znów się nie udało. Od razu wybuchłam płaczem... dziś, choć dalej ciężko, już troszkę lepiej. Po pracy jade prosto do apteki zrealizować wszystkie recepty od gina, trochę tego jest, a my jesteśmy spłukani po zakupie wakacji. Właśnie, wakacje. Muszę teraz żyć nimi i na nich się skupić.
23dc
Coś jest nie tak...3dni po owulacji temperatura bardzo spadła do tego stopnia, ze Ovu usunął mi potwierdzenie owulacji. W środę byłam umówiona na monitoring poowulacyjny, a wychodzi na to że będziemy mieli o czym rozawiać. Jak żyć dziewuszki, powiedzcie proszę jak żyć.
Upal. Ola maruda w taka pogodę. Staramy się chodzic mieszkanie. Wychodzimy na spacery... Ale i tak ciężko jest.
Ja dziś na wagę weszłam z ciekawości. Mąż mowi ciagle, ze schudłam. No trochę czuje. A tu mile zaskoczenie. W okolicach porodu waga 88 kg dzis 73. Jestem zadowolona. Jeszcze 10 i będę w domu
choc I tak juz jest 4 kg mniej niż przed zajściem w ciążę. Jest ok. Oby tak dalej. Poki co nie stosuje zadnej diety. Lody waniliowe codziennie na upal 
Psiak wrocil od tesciow do domu. Pięknie zdała egzamin. Jest bardzo czula. Delikatna dla Oli. Lize ja pi stopach. Wacha. Jak idę przewinąć to w trójkę. A pierwsza noc psiak zasnął trzymając pyszczek w dostawce do lozka Oli. Jutro pierwszy raz wyjde sama z psem i wozkiem. Boje sie ciągnięcia na smyczy przez ulicę. No ale zobaczymy.
Wkurw na tesciow. Ola ma 2 tyg A znowu chcieli przyjechać. Nie ważne, ze nie ma jeszcze odporności. Przeciez teść sie dobrze czuje. Niczym jej nie zarazi. Ja pierdziele. Nie ważne jest co my myślimy.co jest najlepsze. Wazne zeby ktos mogl pare fotek cyknac. Mimo ze wysyłam im codziennie....
Dziś 32 drugi dzień cyklu. Bolące piersi i żadnych oznak na @ .
Jutro dopiero będę testować . Dziś mamwielka nadzieje i jednocześnie mówię sobie „okresie” przyjdź, bo i tak nie jestem ciąży... nawet sobie piwo wypiłam ( wiem, nie powinnam) , ale nadzieja miesza się z przekonaniem, że okres dię spóźnia z innego powodu , pewnie dużo stresuf, trochę alkoholu przed owulacją i pewnie owulacja była pozniej.. co za dzień. Jeszcze mam pełno gości i muszę ich obsługiwać, a najchętniej bym poszła spac.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2018, 15:12
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.