Zaraz jadę witać nowe maleństwo...śliczna kruszyna, taka bezbronna ...
A ja... wewnętrzne mnie rozrywa ...
Dziś już wiem, nie można mieć wszystkiego...ehh
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2018, 22:49
Niby miałam wczoraj zastrzyk, ale jakoś nie za specjalnie czuję, żeby pęcherzyk miał pęknąć
. Trochę wczoraj pobolewał mnie brzuch, ale to prawej stronie. Dzisiaj mam duuuużo wodnistego śluzu, to dobry objaw, bo przez 2 dni miałam kremowy. Zobaczymy jutro.
Wczorajszy wieczór wykorzystaliśmy. Dzisiaj mamy zakaz, a w Mężu z rana rozpaliła się namiętność
. Wbrew sobie musiałam ją zgasić, bo przecież jutro już będziemy mogli
, bo po zabiegu to nawet wskazane.
Ciekawa jestem jutrzejszego USG przed zabiegiem. Szczerze to wolałabym mieć IUI na niepękniętym jeszcze pęcherzyku, może jakoś dotrzyma do jutra 
Jakoś nie umiemy się z D. ostatnio dogadać.
Ma tak mało czasu, a jak już go ma to jeszcze "do sąsiada na piwo", komuś coś pomóc, gdzieś podjechać. A jak już fizycznie jest w domu to gna na balkon "odetchnąć", albo się zdrzemnąć.
Koło się zamyka bo ja jestem wkurwiona, ciągle płaczę, ja się wkurzam bo on nic nie rozumie, on się wkurza bo ja się czepiam. Próba rozmowy, kończy się kłótnią i już.
Oczywiście mi do placzu nie trzeba wiele, powiedziałabym wręcz, że histerie miewam.
Tak chujowo się czuję, samotna i zaniedbana. I wkurwiona. I z dupy jest wszystko.
Ulało mi się. Dziękuję.
Zaczęło się wiosną w 2014 roku i tak trwa do dzisiaj. Jednak dzisiaj jesteśmy już w innym miejscu. W jakim? Być może w takim samym, jednak o nowe doświadczenia jesteśmy bogatsi.
Od lutego br. leczymy się w klinice niepłodności MedArt w Poznaniu u doktora Żaka...
Muszę sobie tutaj popisać bo wszystkie przyjaciółki są obecnie w ciąży, albo mają już swoje skarby przy sobie. My niestety NIE. Wiem, że takich jak my jest całe mnóstwo.
Dzisiaj temperatura spadła. Czekam na miesiączkę, a marzyłam o dwóch kreskach na teście - jutro w urodziny męża.
buziaki
Mój organizm dalej robi mnie w konia... nie dość, że w poprzednim cyklu małpa się spóźniła (a nigdy tego nie robi), to jeszcze mimo, że przyszła pierwszego dnia zanotowałam tempkę wyższą - dopiero na drugi dzień grzecznie spadła. A dziś? znowu w górę.. coś czuję że i w tym cyklu będzie zabawnie.
Bardziej martwi mnie jednak inna rzecz - drugi cykl z rzędu mam skąpe krwawienie - w zeszłym tylko dwa dni średniego krwawienia i dwa dni plamienia.. a teraz? jeden dzień z średnim i jeden dzień z lekkim... dzisiaj już nic - nawet plamienia. Ok nigdy się ze mnie nie lało jakimiś strumieniami, ale te 3-4 dni średniej obfitości miałam zawsze.
Ktoś zna dobrego ginekologa w Gdańsku/Pruszczu Gdańskim? Bo jak kolejny raz usłyszę od swojego "widać taki Pani urok, nic z tym nie zrobimy" albo "jest Pani młoda skoro nic poważnego Pani nie odczuwa to bez sensu robić badania" to chyba kogoś na miejscu zastrzelę 
Ja wiem, że jestem na początku drogi starań, ale jeśli coś ma w tym przeszkadzać to wolę wiedzieć i walczyć z tym wcześniej niż za rok szukać przez nie wiadomo ile, potem drugie tyle leczyć i obudzić się pewnie mając 40 lat...
9dpo
Nie chcę być na fiolecie. Czuje się jak oszustka. Ale ovu nie pozwala kontynuować staraczkowego pamiętnika. Są bladziochy. Ale nie świetujemy. Nie pozwalamy sobie nawet marzyć o przyszłości. Jesteśmy bardziej przerażeni, że znowu okaże sie biochemiczna. Że zaraz wszystko zniknie.
Czekamy.
Jutro beta. W środę beta.
I pewnie i w poniedziałek się wybiorę.
Trzymajcie kciuki.
27dc. Z dzwinych objawów to uczucie głodu co ok. 4h jak nic nie jem. Brak plamień. A moze cykl mi sie naprawił i w koncu będzie normalny okres. Dzisiaj delikatne bóle w pod brzuszu. I nadal ten męczący kaszel:/ Może macie jakieś sposoby???? To juz 6dzień, cały czas sie bronie przed antybiotykiem. ale jak do wtorku mi nie przejdzie to chyba nie będzie wyjścia. Chyba nigdy nie miałam tak intensywnego kaszlu przez tyle dni:/ Już jestem nim bardzo zmęczona. Wczoraj zasnełam w środku dnia:/ i jeszcze cały czas mi sie odbija:/
Ojjj dawno mnie tu nie było.
Mamy 32 tydzień ciąży ( końcówka ). Brzusio pięknie rośnie, a moje kilogramy nie bardzo :p Mam ledwo dwa kilogramy więcej niż na początku ciąży.
Ale... ale, dziś byliśmy u ginekologa. Córeczka jest Cudowna i wszystko jest jak być powinno. Mała osiągnęła już wagę 1980 
Zdjęcia nie mamy ;((( bo Króliczek tak skakał ze nie dało się jej uchwycić, mieliśmy okazje zobaczyć przez chwilkę Jej buzie i jest piękna
Ma zdecydowanie mój nosek 
Nareszcie zrobiliśmy postępy co do wyprawki!!!! <huraaaaa>
Mamy mebelki
Wózek 3 w 1
Leżaczek
Termometr
Większość tekstylii
Dużo ciuszków
Wanienkę
Kosz na pampersy
Laktator
Elektryczna nianie
Monitor oddechu - ruchu
Na wszelki wypadek butelki dwie antykolkowe ( ale chce karmić piersią )
kilka paczek pampersow i mokrych chusteczek
Pozostało nam skompletowanie apteczki dla Małej
Zakup kosmetyków, gazików, wacikow
I jeszcze kilku drobiazgów 
Ja już mam dwa staniki do karmienia, 3 piżamy, szlafrok, polecona MAS NA SUTKI, wkładki.
Pod koniec czerwca zamierzam przygotować torbę do szpitala, a w lipcu jedziemy z koksem i ustawiamy mebelki, pierzemy, prasujemy i układamy 
Z tego co u mnie to na razie nie grozi mi przedwczesny poród bo szyjka ma 4 cm. Cały czas pracuje, mam oczywiście lepsze i gorsze dni ale w pracy ze wszystkim idą mi na rękę i nawet w biurze dziewczyny zoorganizowaly kącik ciężarnej gdzie mam swój wielki groszkowy worek
( tylko ze jak już w nim się rozwale to nie ma szans ze sama z niego wstanę ;p ). Od Lipca urlop a od sierpnia macierzyński !
To prawie już 
Uwielbiam czuć Jej ruchy
Mała fajnie reaguje na dotyk i w nocy uspokajają Ja kołysanki 
Bardzo bym chciała by była już z nami ale niech sobie jeszcze w brzusiu posiedzi, tam póki co jest dla Niej najlepiej.
Myśle ze to tyle i tak się rozpisałam 
Dzisiaj troszke sobie poplakalam. W zasadzie razem z J tkwilismy w tej smutnej aurze. Naladowalismy baterie i bedziemy dzialac. We wtorek biore clo. W pierwsza ciaze zaszlam wlasnie po tym "dopalaczu". Licze ze i w tym cyklu sie uda (i oby tym razem do rozwiazania).
Na urodzinach corki siostry nie czulam sie najlepiej. Przykro mi to stwierdzic ale czulam zazdrosc. Patrzylam na usmiechnieta siostrzenice i lzy cislnely mi sie do oczu. Wytrzymalam...
6dc
W tym tygodniu mam nocki więc temp będę mierzyć koło 12. Z ciekawości będę robić też pomiary zaraz po powrocie z pracy. Nocki zaczęłam od niedzieli. Przynajmniej dobra kasa wpadnie w lipcowej wypłacie.
Dziś byłam w kościele. Po 9 miesiącach przerwy. Dobrze mi to zrobiło. Za tydzień też planuje iść. Może Bóg mi pomoże.
Na weekend planujemy wyskoczyć nad wodę, cieszę się chociaż mam do siebie żal że zaniedbałam siłownię i się trochę zapusciłam. W tym tygodniu również odpale Xboxa i trochę potańczę. Może jakimś cudem do niedzieli pozbędę się oponki 
Dziś mieliśmy z mężem randkę i poszliśmy do restauracji na obiad. Uwielbiam takie dni 
33 dzień cyklu...Dziś miałam testowanie....
kreska kontrolna mocna ... testowa widoczna, ale słabsza od kontrolnej ... co o tym sadzić? Następne testowanie dopiero jutro 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2018, 07:51
06.06.2018 o 16:25 urodził się nasz synek Robert: 3305g i 52cm. Poród siłami natury po indukcji ze względu na cukrzycę ciążową. Generalnie poród ekspresowy, o 10 podłączyli mnie pod oksytocynę, do 14:30 nie czułam żadnych skurczów wiec stwierdziłam ze nic z tego nie będzie, po czym okazało się ze mam już 5 cm, lekarz przebił w związku z tym pęcherz płodowy, i po niecałych 2h było po wszystkim, nawet lekarz był w szoku zepierworodka tak szybko urodziła. Mąż bardzo mi pomógł w trakcie porodu i jestem z niego niesamowicie dumna. Maluszek dostał 10/10. Niestety po porodzie okazało się ze malutki ma jedną hipotroficzną nerkę, co bie wiadomo jakim cudem nie zostało wykryte na etapie prwnatalnym. Szok i wiele wylanych łez, na szczęście druga nereczka działa prawidłowo, wiec teraz jak podrośnie czeka nas diagnostyka co i jak z nieprawidłowo rozwinięta nerka. Dodatkowo Robiś ma zapalenie układu moczowego najprawdopodobniej od tej nerki, wiec pierwszy tydzień spędzamy w szpitalu bo dostaje antybiotyki. Jestem dobrej myśli i z upragnieniem czekam na powrót do domu.
Jestem w szoku jak dziecko zmienia perspektywę życia i jak bardzo można kogoś pokochać w ciągu ułamka sekundy. Pomimo wszystkich stresów jesteśmy z mężem najszesliwsi na świecie
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2018, 09:04
Ciąża zakończona 6 czerwca 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2020, 22:01
16+5
USG "przedpolowkowe".
15 cm i 177 gram zdrowej dziewczynki:-) Tzn, jak na ten etap wszystko wyglada w porzadku, wszystkie organy, ktore wyksztalcily sie do tej pory wygladaja prawidlowo, na inne musimy jeszcze troche poczekac. USG polowkowe 11 grudnia.
Szyjka 38 mm, szew ladnie trzyma. Oby tak dalej.
Skurcze zaczynaja niestety dawac o sobie znac. Chyba czas nieco przystopowac.
35+5, 36tydzień leci, a raczej się kończy.
Bardzo się denerwuję...nie pokazuję tego pp sobie,ale mam już sraczkę na myśl o tym co mnie czeka. To jest najgorsze... pierwszy poród to taka niewiadoma,ale każdy kolejny to już zbiór doświadczeń z poprzednich.. Siedzę i myślę. Czy uda mi się urodzić samej,czy szyjką sie skrociła i jest przygotowanie. Wizyta dopiero za 11 dni. Czuję ucisk w dole i non stop latam siku. Widze,że brsuch zmalał i opadł ale co z tego. Latam za dziećmi i wtedy dopiero czuję ból i krzyż. Modlę sie by zaczeła sie akcja pp 22 czerwca...bo potem nie mam co liczyć na pomoc.
Moje dzieciaki są w żłobku,ja zalegam na kanapie. Mimo że ledwo co sie czuję to staram się dotrzymać im kroku,by mogły z mamą sie bawić. Lilka sporo rozumie i przychodzi i przytula się do brzuszka i mówi,żr kocha swojego drugiego brata
rozwala mnie tym całkowicie. Oliś to nie rozumie mimo iż zaraz ma 2 lata. Jego mowa...lekkosie rusza. Musze znowu przysiąsć przy nim.
Jest jedna sprawa,ktora mnie pochłania od tygodnia. Być może mamy już nasz wymarzony domek. Tzn źle sie wyraziłam. Mamy nasz wymarzony domek, bo schody robią sie przy kredycie. Byłam naiwna myśląc, że stać nas na nieruchomość wartą 500tyś....HAHAHAHAHHA
naiwna ja. Oczywiście, ze nie. Tym bardziej,że ja jestem już na l4,a Konrad ma społkę. Dwoje na działalności? To bedzie hit jak dostaniemy ten cholerny kredyt. Nasz wymarzony domek ma 140m plus 20m garaż,segment skrajny,stan deweloperski 429tyś. Mimo wkładu 20% mamy problem...ja już się ppdłamałam,ale nie odpuszcze bo to mój wymarzony dom. Dla nas idealny! Jutro jedziemy do dewelopwra podpisać umowę rezerwacyjną i jedziemy. Postaramy sie jakoś z nim dogadać. Może wyciągnie dp nas pomocną dłoń. Jutro sie okaże 
No więc jestem już po
. Moje odczucia co do owulacji okazały się słuszne. Pęcherzyk nie pękł wczoraj, tylko dzisiaj zaraz przed IUI
. Gdy przebierałam się przed zabiegiem zauważyłam na bieliźnie ciągliwy śluz, pierwszy raz od chyba roku
. To musi być znak 
Również pierwszy raz miałam okazję zobaczyć owulację na USG
. Doktor tak wpatrywał się w ekran, że aż zaniepokoiłam się, że coś jest nie tak, jednak po chwili zapytał, czy chcę zobaczyć. Pęcherzyk właśnie się opróżniał
. Moment idealny
.
Okazało się, że Ovitrelle działa u mnie z opóźnieniem, lub nie działa wcale, bo teoretycznie pęcherzyk powinien pęknąć najpóźniej wczoraj wieczorem. Ale tak się cieszę, że pękł dzisiaj i że mogłam to zobaczyć 
Doktor zalecił dużo odpoczywać, nie stresować się i przez najbliższe 2 dni serduszkować 
Mam cudowny humor 
Jestem w pracy. Od słowa do słowa zeszło na temat dzieci. Kolega niewinnie rzucił, że moi teściowie pewnie chcieliby już mieć więcej wnuków. Powiedziałam tylko cichutko, że tak, każdy by chciał... ;(
No i zaczęła się @. W tym cyklu wracam do wszystkich zapisanych lekarstw i teraz się uda ! Postanowiłam mieć przez cały miesiąc nastawienie,że to ten cykl. W końcu po aromku mam lepszą owulkę to co stoi na przeszkodzie,żeby się udało. Na inne problemy mam lekarstwa, tego się trzymam 
Weekend miałam koszmarny bo pojechaliśmy do teściów a tam zlot czarownic. To znaczy siostra Fuma ze swoim facetem i brat Fuma z Hrabiną.
Siostra zaczęła- całą sobotę słyszałam tylko naszą krytykę a Hrabina się przyłączała.
Najpierw,ze się Fum źle ubiera bo za mało nowocześnie.Powinien nosić slimy i kolorowe ubrania. Akurat mój Fum to w slimach nie za bardzo bo nie ta figura a po drugie to kolorowe ubrania niezbyt pasują do jego pracy.Fum woli klasyczny styl a skoro się w kolorowych rzeczach nie czuje to ma się zmuszać dla idei. Siostra zapowiedziała,że do nas wpadnie i powyrzuca mu wszystko z szafy a potem go zabierze na zakupy. Po drugie -Fum się źle odżywia bo też nie nowocześnie.Powinnam mu gotować zupy kremy, na przykład z dyni albo pudding z jaglanki z czekoladą. A do pracy nie mam mu dawać chleba tylko mu robić jakąś surowkę, najlepiej z kiełkami. No już widzę jak mój wybredny Fum to je. A jeszcze lepiej sobie wyobrażam Fuma przez 8 godzin w pracy na surówce z kiełkami. Tylko dlaczego jej chłop się przyznał Fumowi,że po pracy idzie na kebaba to potem w domu może jeść kiełki i dynię.
Ja mam wpływac na Fuma znanymi sobie sposobami,żeby on się ubierał nowocześnie i tak samo jadł. Czyli mam nim manipulować ,żeby robił tak jak ja chcę. Bo oczywiście chłop na chodzić jak po sznurku, kto to widział,żeby chłop o czymś decydował. Tak w życiu nie zrobię, bo brzydzę się psychicznym manipulowaniem po moim toksycznym związku z niejakim Pomyłką.
Skoro siostra Fuma taka nowoczesna to powinna pochwalać partnerstwo w małżeństwie a nie jakąś dyktaturę.To,że ona i Hrabina na swoich facetów wrzeszczą i nimi pomiatają to nie znaczy,że i ja muszę tak robić.Naprawdę uważacie,ze mąz przychodzi zmęczony i zestresowany z pracy a ja mu ugotowałam coś, co wiem,ze on nie lubi i będę od progu na niego wrzeszczeć,żeby zjadł albo stosować jakieś sztuczki manipulanckie typu :"jak mnie kochasz to zjedz "? Bez sensu, mój Fum i tak tego nie zje i tyle.
No i oczywiście dlaczego nie pójdziemy do porządnego lekarza i nie zrobimy sobie in vitro? Ale jesteśmy głupi i nasze poglądy są głupie bo tylko ich są mądre. Bo są ich.Tu się nawet teść przyłączył,który się kompletnie nie zna na tym temacie ale swoje zdanie powiedzieć musi.
Nie wiem jak się komuś tak można wpierniczać w życie i sumienie. Ja tam nikomu kazań nie głoszę a mi jakoś inni uważają,że mogą.
Tu się wreszcie Fum wkurzył i zabraliśmy się do domu.
Niedługo sa imieniny teściowej i już zapowiedziałam ,że jak jeszcze raz się tak na nas rzucą ,to moja noga tam długi czas nie postanie ,jak te mądralińskie tam będą.
Jutro beta po 2 IUI. Ale ja już wiem, że nic z tego. Po prostu to wiem, więc zrobię ją tylko dla formalności. Wiadomo, ryk będzie, a jutro przyjeżdżają do nas teściowie, więc wynik odczytam po ich wyjeździe.
Ciąża rozpoczęta 17 maja 2018
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.