Mialam.juz nic nie pisac, ale.brakuje mi tego pamietnika. To cos nabazgram. Maly wlasnie spi, jutro konczy 6 tygodni. Czas leci jak szalony. Boimy się kolek, dajemy kropelki, ale i tak Julek czasami sie wygina, pręży i krzyczy jak probuje zrobic kupe. Licze.ze.po 3 miesiacach to minie.
To teraz o moich odczuciach. Jak dobrze ze Julek jest jeden. Wspolczuje rodzicom blizniakow itd. Jedno dziecko, a tyle.roboty, zmeczenie siega sufitu. Chodze niewyspana, upocona, smierdze mlekiem,.kapie mi czasem.z.cyca,.mam.jeszcze obiwsla skore na brzuchu, wielkie i ciężkie obwisle cycki, plus 10kg jeszcze.na.wadzr. Czuje sie brzydko. Aaa.i.mam.pelno rozstepow na.brzuchu. Ciaza zmienila moje cialo strasznie. Chcialabym karmoc 6 mscy tak.jak.zalecaja, ale.nie wiem.czy dam.rade.bo jestem.uwiazana przez to. Nie mogę.ruszyc sie z.domu.na.dłużej niz godzine, maks.2. Nie odciagam.pokarmu bo nie chce.nawalu,a w dzien.mam.malo,.jedynie w nocy bym.musiala, ale.wole.w.tym czasie spac.
Maly lubi byc noszony, w.dzien malo spi i to mnie meczy, nie wyobrazam sobie calego dnia byc sama.z.mlodym, naprawdę dostalabym chyba na.glowe. Czasem ze zmeczenia i bezsilnosci.chce.mi sie ryczec. Ale.jak Julek sie usmiechnie to.chce.mi.sie.ryczec ze szczescia.
Macierzynstwo to poświęcenie. Kobieta oddaje sie cala. Ja na.szczescie mam super narzeczonego, ktory.bardzo mi pomaga, a.wiem ze nie zawsze.tak jest, widze po kolezankach. Musze konczyc maly sie budzi. Zas.dokoncze.
Moje spostrzezenia, my kobiety za duzo od siebie.wymagamy, chcemy byc.idealnymi matkami, poswiecamy sie w calosci, boimy sie prosic o pomoc i przyznac ze czegos nie umiemy, ze cos nas przerasta. Chcemy udowodnic i pokazac jak se.radzimy.
Kit z tym, nie każda musi karmic cycem! Aa i wyjsc z domu też trzeba, spotkac sie z kolezankami, faceci moga, a my to co?! Niech tez zostana sami z dziecmi. My tez mamy prawo do zycia poza domem. Aa i na spotkaniach towarzyskich tatus tez.moze zajac sie dzieckiem, auto prowadzic a kobitka.sobie wypic czy posiedziec w.spokoju. Bez.wyrzutow sumienia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2018, 19:20
Zaczynamy 31 tc
W poniedziałek 3 prenatalne, oczywiście ba wariata i D.nie mógł pojechać. Mieliśmy mieliśmy mieć o 18, ale o 11 zadzwonili, że babka któa robi te odpłatne (inna niż ten który robił prenetalne 1 i 2- takie zarządzenie kliniki) się rozchorowała i, że wcisnęły mnie do tego drugiego lekarza, ale musze być o 13. Więc biorąc pod uwagę godzinny dojazd, wszystko na wariata. D.nie udało się wyskoczyć z pracy.
Ale z Haneczką wszystko ok, waży 1,5 kg, ma piękne włosy, ułożona główkowo. Łozysko zaczęło się podnosić.
Cukier na czczo nadal ponad norę więc dostałam insulinę na noc.
wyprawka wolnymi krokami, ale do przodu.
Pojawiło się plamienie. A muszę wyznać, że kupilam dzis test ciążowy, bo brak plamienia w tak późnym DC trochę mnie niepokoił.
Dzisiaj Maciuś powinien kończyć roczek wg terminu porodu, jednak urodził się 10 maja.
Wczoraj wyprawiliśmy mu 1 Urodziny. Było wspaniale. Tak jak sobie zaplanowałam. Rano obudził się o 5:40 (ostatnio tak wstaje, chyba chce juz 1 drzemkę miec). Mąż zabrał go na rynek abym mogła wszystko przygotować. Rodzice przyjechali o 9 i mi pomogli. Impreza była jednak w domu bo cały dzień padał deszcz, mąż ugrillował mięsko i jedliśmy w domu. Przyszykowałam duzo jedzenia, myslalam że nie zdążę. Stół dla dzieci wyglądał efektowanie. Były banki, kredki do twarzy, czapeczki, balony, girlandy, na sznurku powiesilam zdjecia Macka 1-11 mcy. Było 19dorosłych i 12 dzieci. Cały dom ludzi.
Maciuś zasnął na 10min w aucie podczas powrotu z mężem z rynku (ok 10 godziny) i obudził się podczas przekładania i już nie zasnął
W efekcie poszedł spać o 12:30 i spał do 15 - a o 12 przyszli goscie 🙈 - połowę imprezy przespał. Dostał piaskownicę, samochody, książeczki, zabawki do piasku i na podwórko, hustawkę, pieniążki. Od Nas samochód John Deere na podwórko. Za pieniązki chce kupic kitchen helper i dolożę do pokoju jego.
Ostatnio trwa straszna mamoza, jeeszcze takiej nie było. Na urodzinach ciągle na mnie wisiał, ciągle ręce, albo chociaz na kolanach siedział. To zaczęło się odkąd go zaczełam zotawiac na 1h rodzicom, siostrze.
W sobote pojechałam po tort, został z mężem i cały czas biegał mnie szukał i szlochał, gile szły z nosa. Mam nadzieje że się przyzwyczai. Jedynie na podwórku jest swobodny i mnie nie szuka. Lubi spacery.
Od jutra przez miesiąc bede pilnować siostry synka 3 letniego bo rodzice jada do sanatorium a oni go pilnują. Bedzie wesoło.
Bylismy na urodzinach u kolezanki synka w sali zabaw, były tam tunele, kulki, autka, zjezdzalnie - Maciuś nic się nie bał, szalał, był w 7 niebie. Nauczył się wspinać-teraz trenuje na kanapie i łóżku.
Zaczął kląskać. To bardzo ćwiczy języczek, przygotowuje do wymowy. Mam sąsiadkę neurologopedę i Ona dużo mi mówi w tym temacie.
20 maja podcinamy wędzidełko o 7:30. Już się stresuję. Ostatnie karmienie może byc o 4 w nocy. Musimy dojechać 100km.
Wątpie aby Maciek sam się odstawił od butli w nocy. On chyba chce jej dla uspokojenia. Zaczełam dawac kolacje, zje sporo a i tak je ok 1 i potem ok 5. Musze zaczac dawac mniej miarek ale jakos leniwa jestem...
Bylismy na wypadzie pod domek ze znajomymi 17 kwietnia. Macius akurat jakiegos wirusa chyba złapał bo 2 dni rzygał 🙄 ehh w ogóle nie odpoczełam. Nie chciał przez to jeść i cały czas ręce. To była maskra. Dlaczego zawsze na jakies wyjazdy cos musi się zepsuć. Za to przez tą chorobe jadł mleko o 20 apotem po 3. Szkoda ze tak mu nie zostało...
Jest 36 dzien cyklu a mi @ chyba dopiero się rozkreca. Zawsze cykle mialam ok 30 dni. Ostatni 33 ale to czulam ze owulacja byla 18dc a w tym czulam ją 16dc wiec bylam pewna ze @ przyjdzie o czasie. Na jednym tescie ciazowym byla jakby mini blada kreska. Juz wyrzuciła go wiec nie spojrze. Wydaje mi sie ze była biochemiczna. No ale nic. Czekam konca roku, pojadę do kliniki.
Niech te ciepłe dni w końcu przyjdą i zostaną na stałe!
28 czerwca wracam do pracy, za miesiac dowiem sie na jakie stanowisko - bo na jakies nowe 
1dc No i małpa nastała . Dziwne ze nie mam dola , chyba przez to ze zrobiłam test i był negatyw wiec miałam kilka dni żeby się oswoić z myślą ze i tak przyjdzie i tak. Jednak dobra sprawa z tymi testami bo wiadomo kilka dni wcześnie co i jak a nie beznadziejnie się łudzić ze może jednak coś. Jeszcze wczoraj znajoma do mnie z pytaniem a ty nadal bezdzietna? Trochę boli jak tak pytają ale przecież nie będę wszystkim opowiadać ze coś jest nie tak. Od tego cyklu chyba zacznę mierzyć temperatury chociaż nie bardzo im wierze bo kilka razy w konia mnie zrobiły i przez to człowiek się nastawia na pozytyw a tu małpa przychodzi. W pracy dzisiaj mamy luz. Maszyna się zepsuła.oby cała noc to wcześniej pujde do domu. Z wielka chęcią już bym poszła i już nawet w biurze byłam ale za wcześnie żeby mnie puścić hihi. Jej kiedyś to ze mnie był dobry pracownik tylko praca dom i nadgodziny a teraz to tylko w domu mogłabym siedzieć i na ogródku . Widać ze po 30 człowiek się zmienia. Dzisiaj mój n mnie zaskoczył bo zawsze pił piwo a od wczoraj pije bezalkoholowe żeby jego żołnierzyki były w lepszej kondycji widzę ze i jemu coraz bardziej się udziela to staranie
. Sam stwierdził na wakacjach ze moglibyśmy już mieć ta dzidzie bo nudno już tak samemu chodzić i nic nie robic. Może tez to go nastawiło bo jak chodziliśmy deptakiem koło płazy było dużo dziewczyn z wózkami chodzących tylko ja z nielicznych bez
. Może w końcu to się niedługo zmieni. Trzeba pozytywnie patrzeć na przyszłość, chociaż los jest tak czasami okrutny ze się bardzo często wątpi .
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2018, 21:42
Wczoraj był zły dzień. Bardzo zły.
Wielka spina z moim facetem, pierwszy raz w życiu krzyczałam. Wykrzyczałam wszystko co mi leżało na sercu, trzaskałam czym popadnie, jak nie ja. Potem ryczałam, długo, głośno, rozpaczliwie. Złość i rozgoryczenie na zmianę.
Powiedziałam mu, że ma w dupie to wszystko, że to ja co miesiąc mam dramat, że się faszeruję tabletkami, ograniczam się, czytam, sprawdzam, kontroluję, tu lekarz, tu szpital... i już nie daję rady.
Spytałam co dalej. Odpowiedział, że będziemy próbować. No k... próbujemy prawie 2 lata, a ka nie mam 20 lat żeby ot tak, albo wyjdzie albo nie, nie teraz to za miesiąc. No nie. NIE.
Jeszcze na tym durnym wykresie nie chce się zaznaczyć owulacja, więc już k... sama nie wiem, czy była czy nie.
EDIT:
Nie no ja wiem, że on nie ma w d... ale wydaje mi się, że tak się skupił na nowej pracy, że chyba zapomniał trochę o tym, jak bardzo ja się przejmuję staraniami...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2018, 08:34
Serduszkowalismy 20.06 rano, 21.06 wieczorem. Wczoraj zrobilismy przerwe na regeneracje plemnikow. Dzis rano pomiar temperatury pokazal spadek z 36.61 na 36.08. Fakt ze tej nocy nie spalam spokojnie, ale obawiam sie ze to moze znaczyc jedno..
Jak sie czuje? Pobolewa mnie brzuch, czuje ze cos sie stam dzieje, troche jestem rozchwiana emocjonalnie. Czesto boli mnie glowa.
W nd wyjezdzamy na wakacje. Oby troche wyluzowac...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2018, 09:56
38tyg+0dni (15 dni…)
Pisałam już Wam kiedyś, że jestem farciarą. Dużo rzeczy mi się w życiu udało i poszło gładko, mimo że bardzo się bałam, a ludzie straszyli. Np. bałam się, że z moim wykształceniem nie uda mi się nigdy znaleźć DOBREJ pracy, a ostatecznie dobra praca znalazła mnie. Bałam się, że zostanę starą panną, bo kto by chciał ze mną być, a mam super męża. Straszyli, że tak ciężko zdać egzamin na prawo jazdy, a zdałam za pierwszym razem. I tak by można wymieniać… I tak sobie myślę, że może z porodem też mi się uda? Że będzie bez komplikacji i ‘w miarę’ łatwo? Nie liczę na cud (że nic nie poczuję, a całość potrwa 5 minut), to by było głupie. Ale przecież są łatwiejsze i trudniejsze porody. Może mój będzie z tych łatwiejszych? Piszecie prawdę dziewczyny, że nie ma co sobie wyobrażać i zbyt dużo planować, bo WSZYSTKO się może zdarzyć. Ale planuję oddać się w ręce personelu licząc na ich umiejętności (nie oszukuję sama siebie, że ‘będę działać instynktownie i dam radę’), liczę też na męża, no i na łut szczęścia…
Nie mogę uwierzyć, że wchodzę w 39ty tydzień i nie znam dnia ani godziny… Dzieciaczek spać mi wczoraj nie dał; co on tam tymi małymi łapkami wyprawiał? Pytam się go codziennie o jego plany na wyłonienie się :o) ale póki co bez odpowiedzi :o)
Dziś wesele znajomych, przyjechalismy wczoraj, dzien wcześniej, lecielismy jak wariaci po dyżurze, zeby moj zdążył na badanie nasienia.
Ja żeby poprawić sobie ostatnio słaby humor zapisałam się na masaż tajski...uwielbiam masaż tajski, inne mogłyby dla mnie nie istnieć, uwielbiam jak ktoś po mnie chodzi i mnie gniecie,inne głaskanie nie wchodzi w gre
. Wcześniej poszłam ma depilacje pastą cukrową, super dziewczyny tam pracują! Dziś udało mi się wcisnąć na pedicure do fajnego salonu. Siedzę właśnie na fotelu masującym a pani zajmuje siee moim stópkami
potem lecę się szykować i malować i siup na wesele!
Testu nie robiłam dziewczyny...wynik pozytywny tylko mnie zeschizuje i bede miała głowę zajęta zamiast się bawić. A jak wyjdzie negatywny, to i tak mi nic nie da,bo jest za wcześnie,,8dpo...no nic, wypije sobie coś lekkoego tak czy siak
Spoczywaj w pokoju, Gabryjelo. Dziś pożegnałam moją kruszynkę.
19 tydzień
Mdłości coraz mniejsze, ja coraz bardziej aktywna
20 tydzień
Przed ciążą często było mi niedobrze i byłam wrażliwsza na zapachy niż większość społeczeństwa.. Dlatego stwierdzam że towarzyszące mi mdłości to stan jak przed ciążą..
Na wizycie dowiedzieliśmy się, że nasze Maleństwo ma 340g (kawał człowieka
) i wszystko ok.. Moja szyjka rośnie, ma już ok 5cm.. Mam liczne bakterie w moczu, dostałam furaginum.. Za 10 dni mam sprawdzić czy są nadal.. Zaskoczyło mnie to bo nie czuję żadnego dyskomfortu..
Maleństwo też rusza się żywiołowo i coraz wyraźniej je czuję.. Brzuszek znów wyskoczył
13 tydzień + 5 dni
Wyglądam coraz lepiej
Początkowe "zbrzydnięcie" dawno minęło. Nie mam żadnych rozstępów i nie spodziewam się ich. Z resztą moja mama też nie miała.
Od początku ciąży przywaliłam 3 kg więc to chyba nie jest źle. Na razie po mnie nie widać. Najgorsze co mam to mnóstwo ciemnych włosków na brzuchu
nie wiem jak ja wyjdę na plażę. No i ewenement – rok temu miałam zrobione laserowe bikini, po protu wszystko gładkie jak w przedszkolu :p i co? Nie wiem jak to się stało ale wszystko odrosło! Słyszałam, że w ciąży często gęstnieją włosy, tyle że u mnie jakoś omija to głowę :p
Poza tym... niezmienny leń, z którym ciągle walczę zmuszając się do podstawowych zawodowych obowiązków. Jak dobrze, że nie muszę chodzić codziennie na 8 i przez 8 godzin siedzieć przed burkiem. Własna działalność ma swoje wygody
ale z drugiej strony zus ma mnie w dupie i muszę się nieźle nagimnastykować żeby załatwić sobie macierzyńskie. Na razie nie przewiduję żeby robić sobie przerwę wcześniej niż w listopadzie.
W poprzednim poscie ponarzekalam to dzisiaj bedzie pozytywnie. Zycze kazdemu doświadczenia uczucia.rodzicielstwa. Jest to najwyzszy stopien milosci wobec.drugiego.człowieka. Kazdy usmiech, spojrzenie, dotyk, sprawiaja ze jest mi cieplo na sercu. Jak patrze na synka to czuje sie szczesliwa, ze go mam. A jak widze go razem z tata to już w ogóle musze powstrzymywac sie od placzu. Dziecko zblizylo nas jeszcze bardziej do siebie. Kocham moich mężczyzn i nie wyobrażam sobie zycia bez nich. Moja rodzina, moje wszystko.
18 tc (17tc+4)
Tak, jak wczoraj napisałam- w końcu dobre wieści!
szyjka wydłużyła się o 6mm, jest szczelnie zamknięta, a pessar idealnie spełnia swoją rolę. Kamień spadł mi z serca! Byłam tak zestresowana wizytą, że położna 2 razy mierzyła mi ciśnienie, a i tak wychodziło 165/98!!! (kiedy w domu dla mnie max to 100/60). Dostałam pozwolenie na krótkie spacery, a nawet wyjazd na weekend do rodziny z Gdańska do Poznania (pod warunkiem, że co godzinę zrobimy postój na rozprostowanie kości i po dotarciu na miejsce napiszę do doktor smsa, że dotarliśmy szczęśliwie cali i zdrowi
). Mogę prowadzić normalny tryb życia, ale oczywiście oszczędzać się na maxa. Jest dobrze! ❤
I wiadomość od synka: "Piątka mamo! Dasz radę!" ❤

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2018, 21:34
Dziś zdałam sobie sprawę, że to już nasz 20 cykl starań... 20 rozczarowań, 20 miesiecy bezskutecznej, okrutnej walki i o wiele wiecej łez i załamań. Kiedyś myślałam, że w ciążę jest tak łatwo zajść. O naiwności... Z zazdrością patrzę na kobiety z brzuszkami albo z wózkami. Pomimo tego jakoś nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie z brzuchem, to chyba dlatego że wyparłam już taką możliwość.
Wiem, że jeszcze nic nie jest przesądzone, teperatura ładna, wysoka ; na razie nie plamie, Duphaston działa. @ powinna pojawić się za równy tydzień. Nie wykluczam że się nie pojawi, jak każda z nas. Ale ja czuję , że już się poddałam, mam dość.
Postanowiłam wrócić na uczelnię, skończyć przerwane studia i jakoś egzystować. Najprawdopodobniej również zmienię pracę, może uda się już w sierpniu lub wrześniu. Może w kolejnej pracy ktoś mnie zauważy, doceni. A nie tylko poklepie po ramieniu " Fajna robota, ale profity dostaną inni". Tutaj już się nie staram, nie angażuje i nie wtrącam. Jestem obojętna na wszystko wokół.
22 dzień cyklu.
W sobotę byłam szybko na monitoringu. Pęcherzyk 22 mm miał lada moment peknac. Dodatkowo pojawiło się u mnie pierwszy raz w życiu plamienie chyba okoloowulacyjne. Ale zaczęłam brać dosyć wcześnie luteine i boję się ze mogło nie być owulacji. Ginekolog powiedziała mi żebym na dzień odstawiła. Tak też zrobiłam ale czy to coś dało nie mam pojęcia bo już nie chodziłam sprawdzać. Także żyje w świadomości ze owulacji nie było.
chociaż zawsze nadzieja się tli... Nie rozmyślam ciągle o tym, nastawiam się na działanie w następnym miesiącu. Hsg i dostałam juz żel
zobaczymy sprawdzimy jak działa 
Weekend ogólnie udany wypad nad jeziorko troszkę oderwanie się od codzienności. Jutro idziemy na wesele, chociaż nie wiem jak to będzie bo luby lubi się ze mną drażnić a ze mną ciężki temat jest w kwestii picia.
Fajnie będzie potańczyć trochę, tego nam brakowało.
Ogólnie to... Dla mnie problemem jest praca. 12 h to chyba już dla mnie za wiele. Dzień, noc... I każdy chce być lepszy a robota chu....rozglądam się powoli za czymś lepszym.
W środę pójdę na betę bo nie wiem co z luteina zrobić, odstawić czy nie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2018, 21:09
Jutro jedziemy do kliniki na usg. Ciekawe czy cos urosło po 6 dawkach Puregonu. Mam nadzieje, ze tak
Nie mam pojęcia czy ktoś jeszcze obserwuje mój pamiętnik i czy ktokolwiek tu kiedykolwiek jeszcze zajrzy, ale poczułam właśnie o (3 w nocy) po Pracy potrzebę naskrobania tu kilku słów. Niby chciałabym żeby było krótko ale ponieważ taaak dużo czasu minęło i tak dużo się wydarzyło pewnie krótko nie będzie 
Zacznę w telegraficznym skrócie od tego od czego ostatnio skończyłam. No więc słuchajcie. Tak zaczęłam szkolenie, drugiego dnia szkolenia okazało się że jestem w kompletnie nieplanowanej ciąży. Trochę się cieszyłam trochę nie. Z jednej storny o ciążę staraliśmy się bardzo długo, z drugiej to na radę miała być praca moich marzeń i ciąża ją wykluczała. No ale co... Życie to życie nie wszystko da się zaplanować
przerwałam szkolenie w Gdańsku, wróciłam do Poznania i po tygodniu okazało się że poroniłam - to dopiero był dramat - płacz, niedowierzanie i świadomość że zostałam i bez pracy i bez ciąży... Szpital, skrobanka i koniec.
Na szczęście w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny
pracę dostałam z powrotem. Szanse na spełnienie innych marzeń, tych które po roku mogę powiedzieć odmieniły moje życie na lepsze!
Szkolenie musiałam zacząć od nowa. Znowu wyjazd do Gdańska na 5 tyg, znowu nowi ludzie, znowu wszystko od zera. Tym razem się udało! Nie było ciąży, nie było smutku, zrobiła się wiosna, była plaża i super doświadczenia
szkolenie skoczyło się szybciej niż się spodziewałam, egzaminy zdane za pierwszym razem i nim się obejrzałam od czerwca zaczęłam latać jako pełnoprawna Stewka 
A co w moim związku? No cóż zawsze tak samo. Męża nigdy w domu nie było, ciągle coś gdzies z kimś... Kiedyś to mnie drażniło, później się przyzwyczaiłam a teraz? "Teraz" czyli rok temu miałam to już w d...Z nową praca, nowymi ludźmi zaczęłam rozumieć że chyba jednak nie jestem szczęśliwa w swoim związku. Mąż w ogóle Mnie nie wspierał, mimo mojej pracy w bardzo wymagających warunkach i godzinach (czasami początek o 3 w nocy, czasami koniec o 3 w nocy) Artur uważał ze "przesadzam" jak byłam zmeczona... Ach szkoda gadać 
Bardzo skracając historie i wprowadzając coś czego się nie spodziewacie i co powinno być wielkim wow ale dla mnie nim nie było i nie jest... Odeszlam od męża
TAK! Najlepsza decyzja w moim życiu! - wreszcie zrozumialam że nigdy nie będe z Nim tak szczęśliwa jak powinnam, że nigdy nie będzie mnie wspierał tak jak powinien i że po prostu kompletnie do siebie nie pasujeny.
W tym miejscu chciałabym przeprosić jedna dziewczynę tutaj z Ovu. Pomijając wiele innych aspektów które nas poroznilo, chciałam Cię Tusia przeprosić za nie dowierzanie że Twój związek jest tak idealny jakim go zawsze rysowalas. Najnormalniej w świecie po prostu w głowie mi się to nie mieściło e można być w tak udanym związku więc automatycznie myślałam że ściemniasz... PRZEPRASZAM.
Zaraz minie rok od kiedy jestem w nowym związku, od kiedy poznałam swoją prawdziwa bratnią duszę, i od kiedy poszłam po rozum do głowy i dalam szanse na lepsze życie sobie i swojemu byłemu mężowi. Tak kochane mój były mąż Artur też jest w nowym związku i z tego co mi donaszą znajomi równiez jest bardzo szczesliwie zakochany
my oczywiscie kontaktu nie utrzymujemy (on mnie nienawidzi) ale i tak mogę śmiało napisać że nastąpił happy end dla mnie i dla niego 
Pisze to wszystko ponieważ chcę żebyście wiedziały ze NIGDY nie jest za późno żeby zacząć od nowa. NIGDY nie jesteście skazane na to życie które macie jeśli nie jestesxie zadowolone i WSZYSTKO zależy od Was!
Od kiedy zaczęłam nowy związek mogę z czystym sumieniem napisać że Tusia nie kłamała. MOŻNA mieć związek idealny, istnieją faceci kochani, czyli troskliwi, którzy na prawdę chcą żebys była szczęśliwa. Od roku każdego dnia czuję motyle w brzuchu, czuję szczęście C namiętność i ogromną miłość jakiej nigdy wcześniej nie czułam. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi cieszę się że nie mam dziecka z Arturem i co więcej na prawdę na razie NIE chce dziecka. Cieszę się życiem, moim ukochanym, spędzamy każda wolna chwile razem, nigdy nie jestem sama
Po prostu znalazłam to na co każda z nam zasługuje!
Aha z ważnych rzeczy - powiedziałam swojemu nowemu partnerowi (ogólnie mówię mu o wszysykkm) o problemach z zajściem w ciąze o poronieniach itd i wiecie co? Co ma być to będzie
za jakieś dwa lata przestaniemy się zabezpieczać i jak będzie ciąża to będzie, jak nie to? To trudno wymyślimy coś innego. Na pewnie rzeczy nie mamy wpływu w życiu, jeśli okaże się że jestem niepłodna to cóż, tak widocznie miało być i płakanie do końca życia tego nie zmieni.
Trzymajcie się kochane
mam nadzieję że wszytakie tu znajdziecie szczęście i miłość z tego co MACIE. Pamiętajcie, brak ciąży tu i teraz to nie koniec świata i nic się dzieje się bez przyczyny
może jest powód dla którego ciąży jeszcze nie ma, może jest coś jeszcze w życiu co na Was czeka, może jeszcze powinnyście spędził trochę czasu z mężem sam na sam i cieszyć się życiem we dwoje zanim zaczniecie od nowa je poznawać w innych okoliczności chiński z maleństwem 
Ps. Nie chcę mi się czytać co napisałam bo jest już 3:30 więc piszę od 20 min. Prawdopodobnie autokorekta walnęła tu nieźle byki ale mam nadzieję że domyślicie się co miałam na myśli
tym czasem dobranoc, jutro znowu latam
23dc
Cześć dziewczyny 
Do okresu coraz bliżej. Jak na kończące się dni cyklu przystało energii mało, drzemka w ciągu dnia to konieczność, aby przeżyć
do tego dołączył ból piersi, coraz trudniej mi leżeć na brzuchu przez ból
W tym miesiącu nowością na kilka dni po owulacji był ból całego podbrzusza przy chodzeniu. Jak leżałam ok, jak szłam to czułam ucisk, ciągnięcie- dziwne. Nigdy tak wcześniej nie miałam. Aktualnie już przeszło to trwało jakoś jeden dzień.
Na lipiec mam kilka planów związanych z naszymi staraniami, przez które zapewne ogłosimy z mężem bankructwo:
-ponowne badanie nasienia męża i hormony męża
-jak co miesiąc jego wizyta u androloga
-moje badania hormonów: tarczyca i prolaktyna
-wizyta u ginekologa
I w związku z wizytą u ginekologa zastanawiam się czy iść do tego co wcześniej chodziłam, czy do tego co chodzi mój mąż, czyli do dr Rogozy (jest równocześnie ginekologiem i andrologiem). Widzę, że zaczął na ovufriend odpowiadać na pytania jako ekspert. Jak Wy byście zrobił dziewczyny? Może lepiej żebyśmy chodzili razem do jednej osoby, niż do różnych? Tak mi podpowiada rozsądek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2018, 07:11
Czytajac jeden z waszych pamietnikow pomyslalam,ze warto poruszyc temat tego naszego "zawieszenia" staraczek.
Ktora z nas nie odklada swoich planow zyciowych,poniewaz moze juz w tym cyklu bedzie w ciazy?
Zmiana pracy-nie zmienie bo mam umowe na stale i nie chcialabym w nowej pracy od razu isc na L4, depilacja laserowa nog-nie zaczne, poniewaz jest to droga sprawa a zabieg nalezy powtorzyc 6 razy w odstepie 5 tygodni (szkodliwe dla dziecka).
Wy tez macie takie sprawy przeniesione czasowo? Ktora z nas spodziewala sie ze bedziemy w tym miejscu z takimi rozterkami?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.