Ojkaojka Zegar przyspiesza po 30tce. 5 lipca 2018, 14:03

8t+4d

Wszystko ok, widziałam zarodek i czynność serca na usg, więc jest dobrze. Przez chwilę miałam stres, bo poprzednia ginka nie widziała niczego oprócz pęcherzyka na usg.
Z objawów jedynie zmęczenie, lenistwo i konieczność zakupienia większych staników, tyle.
Jeść mi się nie chce, pracować też nie, czekam na kolejną wizytę i badania prenatalne.
Do tego na śniadanie dupek, na kolację dupek i heparyna. Zastrzyki o dziwo idą mi łatwo, uwielbiam straszyć mojego S paradowaniem po pokoju z dyndającą strzykawką w brzuchu:)

Transfer numer dwa już za z nami 🍀
Na pokładzie blastocysta 4.1.1 z naciętą otoczką dla ułatwienia wgryzania się w Mamę 🥰🧚‍♀️

Screenshot-20240417-191739-Gallery.jpg

Zmartwiłam się na starcie bo progesteron rano, przed przyjęciem porannej dawki proga wynosił całe 5ng/ml... porażka. Nie wiem co się tu zadziało, widocznie progesteron w dawce 3x1 był dla mnie niewystarczjący. Jak miał nie rosnąć to rósł, jak ma rosnąć to nie rośnie 😅 no nic, dawka proga zwiększona 3x3, prolutex 2x1, mam nadzieję,że urośnie szybko, zareagowaliśmy na czas i nie przeszkodzi to Maluszkowi albo Gryzońkowi,taką ksywką posługuje się mąż, we wgryzaniu się 😅

Sam transfer przebiegł szybko i bezboleśnie. Tym razem mąż czekał na korytarzu, Pani go nie poprosiła, on się nie przypomniał, więc byłam tylko ja i Maleństwo. Magia trwa, niech się dzieje 🧚‍♀️

Trzymaj się dzielnie kochanie 🍀
Kochamy Cię 💞 Gryzoniek 🧚‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2024, 10:04

16t1d

Dawno nic nie pisałam bo troszkę poczułam przypływ energii i zabrałam się za porządki. Ale ze względu na to, że mam dużo czasu do grudnia to robię wszystko na spokojnie ;). 27 czerwca byłam na wizycie. Dzidziuś rośnie, wierci się i jest wszystko w porządku :). Niestety przyczepiła się do mnie infekcja grzybicza ale dostałam leki od ginekologa i mam nadzieję, że pozbędę się tego. Następna wizyta 18.07. a później połówkowe mam umówione na 31.07. Także podejrzę maluszka dwa razy w tym miesiącu :). No i czekam teraz aż poczuję ruchy. Ale ze względu na to, że i przed ciążą miałam brzuch trochę większy to pewnie jeszcze poczekam :).

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 4 lipca 2018, 18:50

14dc. Pozytywny test owullacyjny

Ciąża zakończona 4 lipca 2018

Przez cc przyszedl na swiat Szymon 2340g 52cm 8/10 punktow w skali Apgar <3

Jest przecudny!


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2018, 19:14

12+3
Jestem po badaniach prenatalnych. Według usg 12+4 Tp 11.01.2019

Maluszek ma 61.9 mm, serduszko bije jak szalone 161 uderzeń na minutkę.
Pan doktor powiedział ze nic nie wskazuje na wady u dziecka. Wszystko rozwija się na chwile obecną prawidłowo. Kamień spadł mi z serca...nie wiedziałam ze to będzie takie stresujące!! Ale ciesze się ze poszłam na to badanie :) i wszystko sie wyjaśniło. Musze sie umówić na II prenatalne..super widok patrzeć tak na swoje dziecko...było to lepsze niż najciekawszy film..mamy nawet płytkę cd. Badanie trwało jakieś 30-35 minut. lekarz wszystko pokazywał, objaśniła...cudoOo!

Pinka. Piąty transfer 4 lipca 2018, 20:19

Lekki brazowawy sluz. Czy to juz zwiastun @? Nie ma juz szans w tym miesiacu? ;(

4t6d

Kolejne badania za mną. A z racji, że już i tak się kułam to i beta hcg zrobiłam ;) Tak wiem.... na serio się już trochę uspokoję i nie pójdę przynajmniej do następnego tygodnia :p Zresztą wyczytałam, że po 5 tygodniu przyrost maleje... więc może nie ma co się już stresować.

No dobra przejdźmy do wyników.
TSH 3,14 (0,27-4,2)
FT3 3,37 (2,00-4,40)
FT4 1,61(0,93-1,70)
Progesteron 36,6
beta-HCG 1,142

Jak zobaczyłam wynik TSH, jak na ciążową furiatkę przystało zaczęłam się martwić. Zadzwoniłam do ginekologa i powiedział, że póki co mam dawki nie ruszać, bo dopiero od zeszłego czwartku biorę wyższą dawkę, czyli 75. A jak przyjdę do niego za tydzień to mi zwiększy do 88. Zapytałam też o luteinę czy mam brać przy takim wysokim progesteronie. Powiedział, że tak, więc ok.
Bóle ala miesiączkowe póki co zupełnie zanikły, miałam je tylko w czasie kiedy powinnam mieć okres. Ze dwa dni temu kuł mnie prawy jajnik dość mocno. Od tamtej pory względna cisza w podbrzuszu. Tylko czasem delikatnie, czuję, że coś tam się dzieje. Zmęczenie jakby coraz mniejsze póki co. Pewnie zasługa L4 i tego, że lepiej sypiam. Bo na samym początku to był jakiś obłęd... Za to dzisiaj boli mnie odcinek lędźwiowy. Ale nie tak okresowo, tylko tak typowo lędźwiowo ;) jak wiecie o co chodzi ;) coś jakby się coś ciężkiego dźwignęło... o masakra, jak ja od początku mam takie dolegliwości.

1 dc

Przyszła @.
Długo się zbierała bo cały dzisiejszy dzień i nagle się rozkrecila...
Cóż, mówi się trudno i żyje się dalej.

6t6d

Byłam wczoraj u lekarza. Podobno najlepszy w okolicy, jechałam do niego 30km w jedną stronę, zapłaciłam 280zl. Byłam umówiona na 17;30 weszłam o 19:00, bo była godzina opóźnienia i jeszcze dziwny system zapisywania dwóch osób na tę samą godzinę. Michalina wrzeszczała. Była głodna i zmęczona. Tam takie kolejki, że nie ma gdzie się ruszyć + aktywne dziecko. Podziękuję. Ostatni raz byłam w tym miejscu.

Teraz wybieram mojego ginekologa u którego byłam jak miałam biochemiczna, bo był bardzo miły i rzeczowy. No i był w Luxmedzie w galerii handlowej, więc nawet gdyby było jakieś opóźnienie to jest co robić z Michaliną.

Ale do brzegu.
Drugorodny/a ma już 0.91cm. Widziałam jak pięknie pyka mu serce. Na tę chwilę wszystko w porządku. Choć mam jakas dziwna rzecz zapisana w karcie jakby nadżerka,muszę o to dopytać tego nowego lekarza.

Chciał mnie skierować do szpitala z powodu tych wymiotów. Ale przepisał prevomit i może jakoś damy radę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2018, 20:50

-11 dc-
Ładnie zniosłam stymulację CLO 2x50 mg dziennie. Mam 1 pęcherzyk 20,29 mm na prawym jajniku i dwa na lewym (19,81 mm i 21,50 mm). Endometrium 9,4 mm trójliniowe, co ponoć oznacza, że jest ładne. Jeśli nie boję się "ryzyka" trojaczków, to mamy działać. Oczywiście szanse na trojaczki są bardzo małe, więc luz. W poniedziałek kontrola czy wszystko ładnie pękło.

Poza tym u mnie ok. Zluzowałam, miałam już mega przesyt. Poza tym chyba pomału się poddaję. Co ma być, to będzie, nie rwę już włosów z głowy. Przynajmniej chwilowo. Skupiłam się na innych rzeczach. Dopieszczam mieszkanie, planuję wakacje, ogląda filmiki jak robić hybrydy i planuję zakup lampy i akcesoriów. Po prostu inwestuję w przyjemności. W pracy mega wyluzowałam a jako jedyna dostałam 150 zł podwyżki. Taka przekora losu. Dzięki losie. Wreszcie malutki przebłysk uśmiechu w moją stronę ;)

30dc

@ pewnie będzie na weekend a szkoda bo mieliśmy w planie rowery. :-(
Zastanawiam się czy testować dziś czy sobie to odpuścić. Wiem że to bez sensu. Test tylko potwierdzi że nic z tego, ale przynajmniej nie będę głupio wierzyć że skoro temperatura wciąż utrzymuje się na dość sympatycznym poziomie to może jednak jest bobo. Hahaha pisze i śmieje się sama z siebie. Jaka ja jestem naiwna...
Wstane i pewnie temperatura osiągnie poziom podłogi.
Ide spać bo w pracy nic nie jadłam i aż mi niedobrze z głodu a nie mam zamiaru napychac się na sen. Na dodatek zaczyna mnie boleć głowa. Oby do weekendu! :-D

EDIT. Wczoraj miałam taką niemoc, że czułam jakbym działa w trybie slow motion. Wszystko robiłam 3 razy wolniej, gdybym miała się ścigać to ślimak byłby już na mecie a ja wciąż szykowałabym się do startu

EDIT 2. Temperatura spadła. Nie testuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2018, 12:50

No i 4dc więc zabawa z CLO 3.0 czas start. Zdecydowałam się na 1 tabletkę. Co ma być to będzie.
Teraz zastanawiam się, kiedy pójść do lekarza. W grę wchodzi tylko jedna wizyta i nie wiem czy iść w 11 dc, 15 dc (owulacja) czy 18 dc... Najbardziej mnie kusi, by iść jednak w dzień owulacji.

Kłopotów ze snem ciąg dalszy. Przez 3 noce nie mogłam zasnąć i się kręciłam niemiłosiernie. Koło 1 wstawałam po tabsy na spanie. Dziś w nocy powtórka, po północy jeszcze nie spałam, ale odpuściłam wspomagacze. Jakoś mnie w końcu zmogło, ale rano byłam nieprzytomna. Jednak w te poprzednie poranki byłam bardziej rześka i ogarnięta, no ale przecież nie będę się jeszcze nasennymi faszerować non stop. Ziołowe bo ziołowe, ale jednak...

28dc, 13dpo.
Znowu -.
Znikam. Chociaż na jakiś czas.

20 tc (19tc+3)

Cholera. Od 2 dni chodzę po chałupie i płaczę po kątach. I co najlepsze nie mam pojęcia dlaczego!!?!? Zmywarka nie domyła naczyń? Beczę. Kot się zrzygał na dywan? Beczę. Mąż ma inne zdanie na jakiś temat? Beczę. I tak w kółko. Niech ktoś zabierze ode mnie te hormony!!! Ratunku ;)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 5 lipca 2018, 10:22

39tyg+6dni

Niestety dołek trwa. Znów zrobiło się gorąco i siedzę w domu. Ledwo wytaczam się do osiedlowego sklepu, a poza tym nie mam siły nigdzie iść. Za ciepło po prostu. W nocy coraz gorzej mi się śpi; boli mnie brzuszek :o( Nie wiem o co chodzi, nie są to skurcze, tylko jeden nieustający skurcz :o( Nie mogę znaleźć dobrej pozycji do spania, no i oczywiście ciepłota. Wczoraj wieczorem, po ochłodzeniu, pojechaliśmy na spacer do lasu, było spoko, ale w drodze powrotnej mieliśmy z mężem w samochodzie małe ‘spięcie’ o technikę prowadzenia pojazdu. Ogólnie totalna pierdoła, ale przy moim obecnym rozchwianiu doprowadziło to do płaczu. A potem już nie mogłam się uspokoić. Mąż przytulał mnie i powtarzał ‘będzie dobrze’, ale skąd on może wiedzieć, że będzie dobrze? Ahh, z równowagi wyprowadził mnie też wczoraj np nóż, który mi spadł na podłogę przy obiedzie… A jedyne, co mnie cieszy to żarcie. Jaki ja mam apetyt! Strach wejść na wagę. A w ogóle to wydaje mi się, że nigdy nie urodzę. Nie dopuszczam tej myśli do siebie. Jakaś abstrakcja. Ot, będę tak do końca życia chodzić w wielkim brzuchem. Jutro wizyta u gin, ale pewnie nic nie powie, bo i co ma powiedzieć?

Ojkaojka Zegar przyspiesza po 30tce. 5 lipca 2018, 13:53

Ciąża rozpoczęta 9 czerwca 2018


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2021, 23:12

4t7d
Czemu bellybestfriend pokazuje mi 4t6d a aplikacje na kom 4t7d?- nie kumam.
Poszłam dziś dla świętego spokoju do ginekologa-endokrynologa. Chciałam dostać się na nfz w ramach tej ustawy co niby kobiety w ciąży mają pierwszeństwo do specjalistów. Taaaa... do ednokrynologa jest takie oblężenie, że trzeba przedstawić dokumentację medyczną, która rozpatrują i ustalają terminy. Reasumując dałam sobie siana. Szkoda nerwów.
Za to umówiłam się na jutro do internisty czy ma możliwość dać mi skierowanie chociaż na część badań, które mi zaleciła endo. Takie tam standardowe w kierunku niedoczynności plus na Hashimoto. Kiedyś mi wyszło, że nie mam, ale może sytuacja się zmieniła.
Stwierdziła, że pewnie mam niedobór jodu i przez to TSH tak mi skacze. Zaleciła też zwiększyć dawkę euthyroxu do 75/100 żeby jakoś "przetrwać" ten okres. Czyli na mój chłopski rozum wyszłoby na to samo co mówił wczoraj gin, bo on chciał zwiększyć do 88 codziennie. Podsumowując ta sama dawka wychodzi w rozłożeniu na 2 dni, tylko nie wiem czy mogę to tak rozumieć ;)
Powiedziała, że betahcg ładnie przyrasta, pozachwycała się moim progesteronem i powiedziała, że na pewno wszystko jest dobrze. Z braku laku lepszy taki ginekolog, niż ten co od razu wali o ciąży pozamacicznej czy coś ;)bo i o takich słyszałam.
Zaleciła wizyty raz w miesiącu. Byłam, zapytałam... mam sumienie czyste. Mam nadzieje, że w badaniach nie wyjdzie mi Hashimoto :/ Ale bardzo wierzę w to, że nie będzie tak. Kupiłam sobie książkę "Ciężarówka przez 9 miesięcy, przewodnik po ciąży i okolicach". Ponoć dobra, zaraz zabieram się za czytanie :)

Edit.
Zbłądziłam w internetach tak bardzo. Nie przeczytam już nic, obiecuję to samej sobie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2018, 18:38

moyeu Infertility sucks 5 lipca 2018, 16:53

6 cs, 6 dc.

@ trwała wyjątkowo długo, całe dwa dni. Zastanawia mnie co jest nie tak. Boję się LUF, no ale to się chyba nie trafia w każdym cyklu (?). Chcę wbić się dzisiaj do ginki na monitoring, jestem na prawdę ciekawa co się tam dzieje w środku.

Synek ma już 3 tygodnie. Jest spokojnym bobasem, niestety męczą go kolki i strasznie ulewa. Czasem aż traci oddech bo tak się dławi, a ja za każdym razem mu go przywracam, a potem zalewam się łzami. Praktycznie nie spuszczam go z oczu, bo ulewa w każdej pozycji :( Ja nadal nie bardzo mam go czym karmić, a on nie bardzo chce ode mnie jeść, złości się i rzuca przy piesi, więc jedziemy na mm. W rodzinie wszyscy pytają czy daję sobie radę z dzieckiem co doprowadza mnie do szewskiej pasji. Nie wiem czemu miałabym sobie nie radzić z dzieckiem i co to w ogóle jest za pytanie. Matka na mnie krzyczy, że sama z drugiego piętra znoszę wózek i chodzę na spacer albo jeżdżę z nim do lekarza. No obłęd jakiś!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)