27+5(28tc)
Tak dziwnie patrzy się na taka liczbę moich tygodni niby już nie daleko ale jeszcze tyle czasu do rozwiązania:) na ostatniej wizycie moja Pani ginekolog stwierdziła że bardzo szybko leci jej moja ciąża hm no w sumie mi trochę też :p mały już duży 1026g wszystkie pomiary w normie z czego się cieszę, buszuje w brzuchu w dzień i w nocy kocham na to patrzeć
dzisiaj wybrałam się do szpitala żeby zrobić test obciążenia glukoza, niestety nieudana. Wypicie tego nie stanowiło dla mnie większego problemu było nawet znosne niestety po 20 minutach zrobiło mi się bardzo słabo, czułam że mdleje ale walczyłam dzielnie, miałam wiatrak żeby się schłodzić, parę gazetek żeby sie czymś zająć i tak zabrakło mi 10minut do miniecia pierwszej godziny ale niestety zwymiotowalam... Muszę zadzwonić do gin żeby powiedziała co robić jutro odbiorę wyniki żeby zobaczyć chociaż czy cukier na czczo był ok.
Niewiem czy wiecie, że moja ciąża jest pełna przygód. Była wyczekana i bardzo upragniona i na chwilę nie daje mi o sobie zapomnieć jak to mówi mój B - ciąża bez problemów jest dla słabych!! I ma rację tyle co wytrzymalam już dla naszego syna to uważam że sukces :p A jak ktoś mówi że ciąża to nie choroba i "dziewczyny są 2h w ciazy i idą na l4!" To mam ochotę walnac go porządnie w łeb!! Oczywiście że ciąża to wyjątkowy stan ale i trudny bynajmniej dla mnie, jest dużo pięknych momentów ale i wiele łez wylalam z bólu, czemu o tym pisze? Bo rozchodzi mi się spojenie lonowe.. eh mam wrażenie że wszystko na siebie ściągam. Trochę o tym czytałam żeby wiedzieć w razie co i jak i Co? Dopadło mnie. Dopiero co rwa mi odpuscila i znowu zaczęłam żyć i czuć się pięknie to teraz To, no ale czego się nie robi dla tego najpiękniejszego celu w życiu.. kocham Cię synu jakbym nie musiała się umeczyc wiem, że wynagrodzisz mi wszystko jak już Cię zobaczę...
Byłam u lekarza, patrząc na dwa pierwsze wyniki bety trochę się zmartwił, zrobiliśmy usg... Coś tam było widać, ale nie do końca... Jakiś pęcherzyk, ale powiedział, że to w sumie byłby 5 tydz, to za wcześnie. Powiedział też, że to może być ciąża pozamaciczna, skoro tak mały przyrost... Kazał zrobić badanie i zadzwonić zaraz po odebraniu wyników (żeby w razie czego skierować na szpital...)
Beta 1550 !!!
Powiedział, że bardzo ładnie i mam jutro jeszcze raz na usg przyjść (bo idzie na urlop i nie chce mnie tak zostawiać...)
Boże, dziękuję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2018, 21:33
Eh, mam tyle przemyslen i spostrzezen, ktore chcialabym tu opisac. Dla siebie samej na przyszlosc i moze dla niektorych z Was (np ku przestrodze hehe). O moich uczuciach, o mezu (jest o czym pisac, nie do końca jestem z niego "zadowolona"), o synku. Ale czasu brak. Nie mam nawet jak skończyć mojej makabrycznej historii okoloporodowej. Ale jedno jest pewne: te paskudne wspomnienia faktycznie sie powoli zacierają... I dlatego tym bardziej chce je spisać, poki pamietam cokolwiek! A teraz nocami, kiedy przysne, mam koszmary; ktoś każe mi rodzic kolejne dzieci. Buahahaha.
Kto z was załapał się na cukrzycę w ciąży? Powoli zaczynam oswajać się z tematem. Od w wczoraj mam glukometr. Pierwszy pomiar za mną. Największe jaja będą jak się okaże że schudnę. Było by mi bardzo to na rękę
mały kopie i pokazuje. Dziś udało mi się to nagrać. Przed chwilą czułam ruchy. Teraz kopie. Kocham te moją kruszonkę. Teraz kruszonka ma około 850 gram jak myślę. Nie mogę doczekać się jak to w końcu poznam i przutule.
W poniedziałek miałam prenatalne USG. Kiedy zobaczyłam na ekranie nade mną małego kosmitę, nie mogłam od razu skojarzyć, że to się dzieje naprawdę
Miałam wrażenie, że to obrazek sprzed 4 lat, z ciąży z Przemusiem. Pan doktor zaczął opisywać, a ja wzruszyłam się bardzo
Powiedział, że chyba chłopiec. Ok, no to będzie Staś 
Weszłam w drugi trymestr nawet nie wiedząc kiedy. Zaczynam lepiej się czuć.I roooosnę!
Ciekawy artykul, dajacy do myslenia: https://kobieta.onet.pl/dziecko/niemowle/pierwsze-rok-w-domu-z-dzieckiem-czyli-szkola-cierpliwosci/rtebmw
Objawienie dnia dzisiejszego:
Wiecie, w tym calym kieracie pamietnik na bbf stal sie wazna czescia mojej codziennosci. Wpisy na ovu, a potem ciazowe na bbf mialy byc pamiatka. A teraz odkrylam, ze pisanie przynosi mi ulge. Wasze komentarze naprawdę podnosza mnie na duchu. Dziekuje!
Urlop! Znikam! Lecę! Odpoczywam! Zaciążam?!?! Hmmm z pewnością będę próbować
i to nie raz, nie dwa!
13t+4d
Dawno mnie nie było, ale to wszystko przez upały, nagłe zlecenia, nagłe plamienia, przez co zaliczyłam kilka wizyt w szpitalu, ostatecznie kropek chyba czuje się dobrze. Nie narzeka na nadmiar heparyny, progesteronu w tabletkach a nawet tardyferonu. Nie spodobała się pani dr moja anemia, więc do kolekcji dostałam nowy lek, jedna tabletka więcej nie robi mi różnicy.
Parę dni temu poszlam na prenatalne usg, ale za szybko, jako, że ciąża jest w plecy o dobre dwa tygodnie, test pappa trzeba było przesunąć o kawał czasu do przodu.
Ale przynajmniej miałam porządne usg, na którym prawdopodobnie była widoczna piąta kończyna, czyli siusiak, do usg brzusznego młody nie chciał się ustawić, więc dr musiała go popychać przez co trochę się irytował, widok mistrzowski, kiedy odmawiał współpracy;) Do tego zdradza zamiłowanie do pozycji odwróconych, co ma zdecydowanie po mnie, ogólnie ciągle robi świecę i wygląda jak stary mądry jogin.
Kawal czasu zleciał, zaczęliśmy 4ty miesiąc, kamień z serca kiedy okazało się, że kalendarzowy "moment krytyczny" mam już za sobą. Dla pewności i tak nikomu nie mówimy, planujemy się pochwalić ok 5tego miesiąca. Wie tylko kilku moich klientów, jakoś musiałam usprawiedliwić swoje obsuwy i ciążowe lenistwo. Czekam kiedy pojawi się przypływ energii drugiego trymestru, na razie nie ma, chyba nadal fizycznie jestem w pierwszym, niektóre objawy nadal mam silne, jak np intelektualny budyń, wszystko mi ulatuje, pamięć do bani i podobno wg mojego S robię się papuśną domową babą, nie ma jak solidne wsparcie;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2018, 20:24
10.08.2018 - kolejny dzień cyklu
Dzisiaj jest pierwszy dzień, kiedy po przebudzeniu się nie kusiło mnie, żeby zrobić kolejny test owulacyjny. Mimo wszystko myśli gdzieś krążą dookoła cyklu, dni płodnych oraz tym, że może się uda...chociaż dziś, chyba straciłam tą nadzieję.
Chciałabym, żeby udało się jak najszybciej, chociaż nie ukrywam, stres i nerwy będą towarzyszyły chyba do samego końca. Przeraża mnie sam powrót do pracy, i tak wiem, mogłabym zmienić pracę, ale też wiem, że wtedy musielibyśmy przesunąć starania, a tego nie chce.
Czytam sporo na temat badań jakie wykonać należy po poronieniu i sama już nie wiem co robić.Gdybym tylko miała pewność, że owulacja była konkretnego dnia, próbowałabym zrobić chociaż badania...sam progesteron i prolaktynę.. a tak, nawet nie wiem kiedy.
Moja ginekolog na ostatniej wizycie powiedziała, że jest wszystko w porządku i że teraz widzimy się jak zajdę w ciążę, w sumie chodzę prywatnie, więc to też dobra opcja. Mam ochotę zapisać się do ginekologa na NFZ - chodzi do niego moja ciężarna koleżanka i jest wyjątkowo zadowolona. Lekarz jest młody, więc jeszcze mu się chce
Ale tak, ja na chwilę obecną nie wiem nawet kiedy dostanę @, a już tym bardziej jak długo będzie ona trwała.
RATUNKU !!!
Sen dziecka-najpiekniejsza rzecz. Słychać tykanie zegara i kap kap kap kropel deszczu. Po glowie kolacza się dobre rady znajomych "spij, kiedy dziecko spi". A tymczasem matka-wariatka siedzi i uzupelnia "album naszego dziecka". Wkleja szpitalne "bransoletki" i wpisuje pierwsze zaobserwowane oznaki "kumania" czegokolwiek :o)
Jestem po wizycie u Pani Ginekolog...
W badaniu wyszla mi torbiel na jajniku... Prawdopodobnie przez to mam niski progesteron... W czwartek jade na sprawdzenie pecherzyka czy gamon ladnie rosnie i pozniej decyzja bd czy leki na rozbicie torbiela czy inaczej...
Wyniki mojego srednie... Musi sie udac do androloga... Ciekawe ile na to bd się czekac hehe
Dostalam skierowanie na konsultacje do poradni specjalistycznej... Prawdopodobnie czeka mnie badanie droznosci i odrazu Pani Ginekolog powiedziala ze kwalfikujemy sie do kliniki nieplodnosci...
Ale jak to mowia powoli do celu xD
Wazne ze wyniki nie sa tragiczne i idzie je poprawic 
W domu mialam chwile smutku ale szybko mi przeszla xD wystarczylo tulenie mojego Pana
Po wizycie... i jeszcze większy mętlik w głowie...
Najpierw lekarz nic nie widział, powiedział, że wszystko wskazuje na ciążę pozamaciczną jednak. Tylko że nic nigdzie nie było widać... Chciał mnie od razu, od ręki zostawić w szpitalu na obserwacji... Bo gdyby coś, no to tragedia murowana...
Ale poszedł po innego lekarza, który patrzył, patrzył i wypatrzył - jakiś pęcherzyk 1,7 mm. Prawdopodobnie ciążowy.
Leżąc słuchałam, że dziwne, że nietypowe, że coś małe to wszystko, że endometrium poszerzone (18,8 mm), ale w sumie każda ciąża i każda pacjentka jest inna... a łzy leciały.
Stanęło na tym, że mam przyjechać w niedzielę na usg i betę. Wtedy zobaczą co i jak i zapadnie decyzja...
Gdyby coś się działo mam od razu jechać do szpitala...
Ja już sama nie wiem 
ps. pakuję torbę 'na w razie czego' do szpitala...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2018, 14:22
Nie pojechaliśmy na działkę. Odpoczynku od upału i siedzenia w.tych samych 4 ścianach od tylu miesięcy nie będzie. Jest mi psychicznie zle... Nie pojechaliśmy, bo za dużo rzeczy do wzięcia. Mojemu mężowi nie chciało się upychać ich w samochodzie. Wiem ze byloby ciężko, ale.wydaje mi się dalibysmy radę. No ale.jemu jest tak wygodniej. Otworzyć zimnego browara i pograć w plejke. W końcu urlop zaczął. Bardzo liczyłam na zmianę otoczenia. Czuję, jakby zabrał jakas cząstkę mnie tym łatwym podaniem się. A ja musze walczyć o wszystko resztkami sił.zawsze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2018, 17:21
19dc
Wczoraj wieczorem czułam kłucie w jajnikach, jakby ktoś szpilkę wbijał. Dziś nadal czuję ćmiący ból.. Ponadto od rana kiepsko się czuję, mam mdłości i strasznie mi zimno. Nie wiem co mi jest.
Remont w domu, bałagan wszędzie, a ja leżę w łóżku 
11dc
Sluz plodny jest. Test owulacyjny negatywny. Temperatura niska. Dzis nie musimy
. Zaczniemy od jutra
.
W zeszlym miesciacu test byl pozytywny w 13dc-fakt ze po clo. W tym cyklu nie biore clo. W poniedzialek lekarz sam stwierdzi czy jest on mi potrzebny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2018, 08:00
W środę beta była 1888, ale dzisiaj przestały mnie boleć piersi. Są powiększone, ale nie bolą. Czyżby progesteron spadał? Boję się, jak cholera, że ten piękny czar zaraz pryśnie...
Ostatnie IUI nie przyniosło pozytywnego testu. Nie było wymarzonego prezentu dla K.
A teraz kolejne przygotowania do iui. Dziś pęcherzyk dominujący się objawił w lewym jajniku. Ma 13 mm więc pewnie we wtorek w przyszłym tygodniu będziemy wspomagać naturę.
Chyba nadszedł ten moment, że mam wywalone na wszystko. Pierwszy raz o dwóch lat nie interesuje mnie totalnie owulacja, śluz, temperatura i stan skóry. Nie obchodzi mnie który mam dzień cyklu.
Rozmawiałam ostatnio bardzo szczerze z Mężem, było dużo łez. Oboje jesteśmy już tym zmęczeni.
Przestaliśmy się starać, powrócił sex raz maksymalnie dwa razy w tygodniu. Jest spontaniczny, bez przymusu, myślenia i pilnowania.
Chłopaki w pracy rozmawiają o swoich dzieciach, a ja nie czuję totalnie nic. Zupełnie jak wtedy, gdy brałam tabletki, nie myślałam o dziecku i nie obchodziło mnie że ktoś mówi jak fajnie jest być rodzicem.
Wiem, że to pragnienie kiedyś wróci, pewnie z podwójną mocą. Ale nie mogę się złamać. Starania zdominowały dwa lata naszego życia. Czy zmarnowaliśmy ten czas? Trochę tak, ale nie do końca. Dużo nauczyłam się o swoim ciele i cyklu. Zrobiliśmy dużo badań. Bez starań by tego nie było.
[55dni pozostało...]
przeczucia mnie nie myliły... Beta nieoznaczalna
Co miesiąc to samo
nie mam już siły
niby bardzo wysoki prog, niby owulacja piękna, więc ja sie pytam: gdzie do cholery jest problem?!?!
Wczorajsza sytuacja chyba byla tylko i wyłącznie ochrona przed dniem dzisiejszym. Leje jak z cebra. Umeczylibysmy sie na działce. Żal tylko tego pokrytego kominka i dźwięku strzelajacego drewna w ogniu. W taki dzień kiedys wyciagalam ksiazke i grzalam sie na kanapie z kubkiem kakao.
Tak więc zostaliśmy w domu i zastanawiamy się jak spędzić czas w ten okropny dzień. Plus jest taki, że w końcu się ochlodzi.
Goziku, meza angażuje. W sensie musze mówić co ma zrobić i wtedy zrobi. Ale rozwala mnie jego brak proaktywnosci. Czasem meczy mnie proszenie o oczywistości. To o co mam pretensje do niego bardziej wiąże się z niezmienieniem swojego sposobu spędzania wolnego czasu. Zachowuje się jak studencka. Zimny browarek i Play stadion... o 14. Wieczorem bym mu wybaczyla moze bardziej
dla facetów to życie nie zmienia się tak bardzo. Moze maja wiecej obowiązków. Ale nadal są wolnymi ludźmi. A my, matki zawsze najpierw zastanowimy się co jest dobre dla dziecka. I dla mnie to jest ok. Tylko chcialabym, aby mąż tez tak mial.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2018, 10:44
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.