Kochane mam pytanie. Gdzie najlepiej mierzyć temp ? ja w tamtym miesiącu mierzyłam w ustach i jaki termomer używać? mam zakupiony elektryczny ale z jedną liczbą po przecinku
Dziękuję Wam kochane za troskę :* Dziś koszmarny dzień.Okropny ból gardła,ból głowy od rana ciągnący do tyłu,ból stawów,mięśni, krzyża.Pojawia się kaszel,katar i rosnąca gorączka.
jutro z rana wizyta...stresik jest...
moja koleżanka - równolatka wczoraj urodziła..zaszli w pierwszym cyklu..
zaciskam zęby i nie mówię nic..niech maleńka rośnie...niech im będzie dobrze... 
i niech już będzie koniec świata...bo co to za świat..
Pociesza mnie jedno.W calym tym okresie niepowodzen doszukalam sie u siebie niedoczynnosci tarczycy byc moze to byl glowny problem??Tsh unormowane,wiec pojawia sie nadzieja,a wraz z nia obawa przy dalszych nieudanych probach czy to byl jedyny problem??
kurde twardziel z mojego męża
albo ja już na niego nie działam tak jak powinnam?? 
nici z sexuu
zbiera.. Może dziś go pokuszę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2013, 09:54
Wczoraj wieczorem zrobiłam test owulacyjny. Druga kreseczka bledsza, więc zapewne to jeszcze nie ten czas. Zaznaczyłam na wykresie wynik - test negatywny. Pomimo tego próbowałam zachęcić mężusia do staranek. Ale oboje byliśmy wykończeni... Zakończyło się więc na seksie oralnym. Było równie przyjemnie
Zawsze po orgazmie śpię jak niemowlaczek, tym razem było podobnie.
Dzisiaj jestem poza domem 16h, więc zapewne po powrocie padnę jak długa.
Jak człowiek przy normalnym trybie pracy ma mieć czas na staranka? 
Wczoraj byliśmy u urologa. Myślę, ze ten lekarz, to dobry wybór. Sympatyczny, bardzo uprzejmy i z poczuciem humoru, już po chwili rozmawialiśmy z nim, jakbyśmy się znali od lat. I co ważne - zajmuje się leczeniem niepłodności. I to by było na tyle, jeśli chodzi o dobre informacje.
Lekarz obejrzał wyniki nasienia, zrobił Mężowi usg, przeprowadził obszerny wywiad. I wyszło:
1. Mąż w wieku 6 lat miał zabieg (tzw. "uciekające jąderko"). Za późno, bo teraz takie zabiegi robi się w pierwszym roku życia (ale to były lata 80-te, więc czego oczekiwać). Tylko wkurza to, że przecież chodził na bilanse i żaden konował niczego wcześniej nie zauważył!!!
2. Przechodził świnkę.
3. W rodzinie Męża były przypadki niepłodności.
4. Operowane jądro powoduje osłabienie tego zdrowego.
5. Na jednym jądrze są żylaki (najprawdopodobniej Męża czeka zabieg, czego mój M strasznie się boi).
Mąż ma teraz zrobić hormony i posiew. Jest tego trochę! I dostał całą listę suplementów.
Lekarz nie owijał w bawełnę i powiedział, że nie wygląda to dobrze, ale dopiero po wynikach hormonów, będzie nas straszył
. Powiedział, żeby na razie nie przekopywać internetu i się nie nakręcać. Im mniej wiemy, tym lepiej śpimy:)
Mąż jest bardzo przygnębiony tymi wiadomościami.. Próbuje go pocieszać, ale chyba kiepsko mi to wychodzi.
Perspektywa długiego leczenia mnie przeraża.. Bo ile to będzie trwało? Ile lat? Pragnę dziecka teraz. Tyle czasu już na nie czekam..
Może wyda Wam się to dziwne, ale myślę sobie, że wolałabym już teraz pójść do ośrodka adopcyjnego, bo ta cała procedura też długo trwa, a przynajmniej wiedziałabym, że będziemy mieli dzieciaczka. Czuję, że moje życie jest zawieszone w próżni, a ja nie chcę dalej czekać, Coraz mniej mam wiary w to, że doczekamy się własnego dziecka..
Już nawet od jakiegoś czasu nie modlę się o to, żebym mogła urodzić nasze dziecko, ale, jeżeli ma ono przyjść do nas inną drogą, to żeby mój Mąż, to jak najszybciej zrozumiał..
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 08:48
Nasze malutkie, śliczne serduszko zgasło 😢
Słońce wyjechał wczoraj o 11.00 do Rostock w Niemczech. Pożegnalnego seksu nie było, nigdy nie ma seksu na do widzenia , bo mimo tych wszystkich lat podróży po róznych krajach Europy , jakoś nigdy nie udało mu się do tego przyzwyczaić i opanować stresu, w związku z czym, choćbym nie wiem jak się starała to nie wydusiłabym wczoraj z niego ani kropelki. Trudno , widać takie moje przeznaczenie, według kalendarza księżycowego podsuniętego przez Michaelę wynika że w listopadzie, będzie kumulacja moich dni płodnych zarówno tych fizycznych jak ich wynikających z czary mary
może wtedy się uda a jak nie to trudno. Jeszcze nie do końca nauczyłam się walczyć z żalem kiedy się nie udaje ale pracuje nad tym i coraz częściej macham na to ręką. ...Ok.14.00 zadzwonił, że pogoda fatalna pada i przez to nie może jechać tak szybko jakby chciał , ale ja i tak wiedziałam że z pewnością jedzie o wiele za szybko jak na takie warunki. Czas podróży to ok 6,7 godzin, więc kiedy o 20.30 nadal nie było żadnej wiadomości o tym że dojechał postanowiam zadzwonić- nie odebrał. Napisałam więc sms , że tak się nie robi , że to chamstwo. Po czym odpisał , że nadal jest w drodzę i z pewnością jak tylko dojedzie na miejsce to da mi znać. Ok.22.20 leżę już w łóżeczku , oglądam "Prawo Agaty" i świta mi w głowie myśl że coś tu jest nie tak. Rozumiem przestoje na jedzienie i odpoczynek , złe warunki więc podróż się wydłuża ale żeby o tyle. Dzwonię kolejny raz, z myślą że jeśli śpi i nie dał mi znać to dam mu porządnie werbalnie do wiwatu.... Osoba do której dzwonisz na wyłączony telefon lub...koszmar! Jeszcze wtedy myślałam że po prostu poszedł z chłopakami się napić, śpi cokolwiek ..i że jeśli cała ta sytuacja wynika z jego bezmyślności , tępoty to zamorduje go gołymi rękoma jak tylko znajdzie sie na tyle blisko, że lepiej żeby miał dobre wytłumaczenie.. Nie mogę zasnąć dzwonię co 10 minut, na przemian wściekając się i martwiąc, biegnę do sklepu po papierosy żeby zająć ręce, czas i jakoś się uspokoić nic!!! Zasnęłam gdzieś w okolicach 2.00, 3.00 nadal nie było innej odpowiedzi,wciąż ten sam komunikat . Dzisiaj obudziłam sie o 7.00 i ciągle to samo .. Boże kochany co Ty mi szykujesz ???Jeśli nie będzie odpowiedzi do 11.00 , dzwonię do jego firmy o numer telefonu do tych dwóch gości , którzy jechali z nim .. to jest jakiś koszmar...
Po raz kolejny chyba nie rozumiem ludzi. Dlaczego ktoś wtrąca się w nieswoje sprawy ?? Ktoś chce się stać czyimś adwokatem ? I do tego atakuje mnie po raz kolejny ??
Użytkowniczka Lula_w po raz kolejny powróciła do tematu niezgody nie wiem z jakiego powodu. Proszę Pani, to że pani zgadza się w danych kwestiach z tamtą panią nie oznacza że i ja się muszę zgadzać. To, że Pani uważa ją za mądrą kobietę i rozsądną nie znaczy, że i ja muszę się z tym zgodzić. Każdy ma wolną wolę. I przede wszystkim nie zauważyłam w moich komentarzach nic złego i stwierdzenia "proszę się nie dziwić że ktoś usuwa post pod swoim wpisem z takim komentarzem jaki Pani zrobiła" nie rozumiem. Bo tam nie było ani wyzwisk ani żadnych obelg skierowanych w którąkolwiek ze stron. Jedynie moje własne zdanie w danej kwestii. A to, że ktoś nie może znieść odmiennego zdania to już nie moja wina.
Proszę o nie wracanie do tej kłótni, czy też lepiej nazwać to ostrzejszą wymianą zdań. Po to piszę tą notkę aby zakończyć temat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 09:19
Radość i wzruszenie
urodziła moja dobra znajoma, też się starali przeszło 2 lata.. teraz maja śliczna córkę która wygląda jak tata testów nie wyprze się jej:) hhe
Znajoma mówi ze teraz kolej moja.. ciąża.. i posiadanie dziecka.. Powiedziałam ok 
ostatnio mam równe temp. od ostatnich dni 36,7 nie wiem czy dobrze? oby. tez się zastanawiam czy na wszelki wypadek luteinę już nie zacząć brać ...nie zaszkodzi a może pomoc..
Cześć kochane
Stęskniłam się i postanowiłam napisać. 
Wczoraj zrobiłam swój pierwszy test owulacyjny i wyszedł pozytywny.
Więc mam nadzieje, że owulacja za chwilę się pojawi i tak się właśnie zastanawiam czy ovu wyznaczy mi ją tego samego dnia, w którym wystąpiła czy dopiero po jakimś czasie?
Cały czas trzymam za Was kciuki i pamiętam 
Uda Nam się!
Dwu i pół godzinny spacer po zamglonym, pachnącym grzybami lesie. Prawie żadnych ludzi, tylko ptaki, dwie zaskoczone sarny, przemykający lis i cisza. Cisza od zgiełku miasta, klaksonów, krzyków, budowy na przeciwko mojego bloku. Zanurzyłam się w nią cała. Moje wszystkie zmysły były atakowane: zapachami ziemi, zwierząt, liści, mokrego mchu, dotykiem mgły na skórze, kolorami liści, rudością wiewiórki na drzewie,czerwienią muchomorów ukrytych pod drzewami..... magia odczuwania, doznania jakże inne niż smród miasta. Las podzielił się ze mną grzybami i powoli przymierzam się do wekowania i suszenia. Ale będzie pachniało..... orgazm w głowie 
Z przyziemnych rzeczy zagrałam na nosie wykresowi na ovufriend. Przesunął ovu na niedzielę i chciałam mu powiedzieć no i kto miał rację ale w sumie to tylko program i myślę, że dyskusja byłaby jałowa
. Wyciszam się i luzuję emocje.... tego mi było trzeba resetu systemu. Refleksji.... nad sobą i swoim życiem. Odpowiedzi na pytanie czy jak nie będę miała dziecka to czy będę gorsza/inna/napiętnowana (odpowiednie podkreśl). Czy wykładnikiem mojej kobiecości jest macierzyństwo? I tak i nie. Punkt widzenia nierzadko zależy od punktu siedzenia a o tym decyduję ja. Spełniam się w wielu dziedzinach życia, odnoszę pewne sukcesy (mniejsze, większe) ale to mnie satysfakcjonuje i daje radość.... hmmm znalazłam niedawno swój pamiętnik, który pisałam w wieku 16 lat. Plan był taki studia->ślub->dobra praca-> dziecko koło 30-tki. No i studia- są, mąż-jest, fajna praca-jest to według planu powinno być dziecko. Ale czy moje życie to plan? Schemat? Rozkład jazdy? A jak któryś punkt nie wypali to co? I tu się pojawia problem- dylemat bo ja tak kocham planować, spontaniczność- jest dobra przy wyborze deseru ale ścieżki życia. O nie, nie, nie byłabym sobą gdybym puściła ster. I nad tym MUSZĘ popracować. Wbić do blond łepetyny, że nie DA SIĘ WSZYSTKIEGO zaplanować, bo życie to SPONTAN i już 
Ciekawy artykul do poczytanie, sprzed 2 lat, ale dosc interesujacy, zarowno dla starajacych sie, jak i juz oczekujacych:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,9510099,Nasza_plodnosc.html
warto przeczytac do samego konca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 10:05
Nie wytrzymałam zadzwoniłam do jego firmy , a tam .. powiedzieli mi tylko że nikt z osób które jechały nie kontaktował się z firmą , powiadamiając że dojechali.. ale na dobrą sprawę nie wiedzą nawet kto tam jeszcze jechał , bo prosiłam o numer telefonu do któreś z tych osób - kpina . Wysyłają ludzi i nie wiedzą kogo?? Zaczynam świrować, szlag by to........
Od dziś zmiana taktyki- kwas foliowy i olej z wiesiołka i przyznam, że czuje się o niebo lepiej. Mam dosyć wrażliwy organizm i jakie kol wiek skutki uboczne które są wypisane na ulotce mnie dotykają
ciąże też źle znosiłam, mdłości nudności nie mogłam nic jesć jaki kol wiek brzydki zapach odrazu mnie mdliło. Ale jestem w stanie to przeżyć jeszcze raz, żeby tylko mieć zdrową kochaną kruszynkę. Teraz tylko tego do szczęścia mi potrzeba. Mam kochającego męża, nasz domek marzeń buduje się, jedynie co do szczęścia nam potrzeba to tupotu małych stópek. Oczywiście są, ale stópki dziecka mojej bratowej. Różnica miedzy moja ciążą a jej była ok 3 tygodnii. Ciężko zniosłam jej poród, wiem że to okropne ale jeszcze nie widziałam jej córki nie potrafię na nią spojrzeć, nie potrafię spojrzeć na żadne niemowlę, czuje żal i ścisk taki w piersi nie potrafie tego opisać. Jak tylko widzę kobiete w ciążą lub niemowle odwracam wzrok
źle mi z tym, one mają dzieciątka a ja nie. Co z tego że już raz byłam w ciąży i wiem że jestem płodna jak nie wiem czy na 100% kolejnej ciąży nie poronie również? Ah czemu to takie trudne i nie fer ...
Kolejny ząbek zaliczony następna wizyta 18 października bo wyjeżdżam na mieciąc do siostry 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2013, 12:06
Pogoda w ciągu ostatnich dni fatalna, nastrój też fatalny ale dzisiaj wyszło pierwsze słońce więc czas zabrać się do "roboty". Umówiłam się z 2 koleżankami, które wiedziały, że jestem w ciąży, dzisiaj mam zamiar im powiedzieć co się stało. Mam nadzieję, że jakoś spokojnie przez to przejdę. Najbardziej się boję tych zatroskanych min i głaskania po ramieniu. Takie zachowanie zawsze powoduje, że łzy cisną mi się do oczu. Wy też tak macie? Nie znoszę protekcjonalnego tonu i tych magicznych słów "wszystko będzie dobrze", zawsze mam wrażenie, że jak ktoś tak mówi to w duszy głęboko myśli sobie "dzięki bogu, że mnie to nie spotkało". Dlatego nie dzwoniłam jeszcze do mojej przyjaciółki, która jest w ciąży. Spotkała moja mamę i ona jej powiedziała co się stało. Ja jakoś nie miałam serca, żeby sama jej powiedzieć. Nie chciałam jej denerwować, we mnie taka wiadomość zaszczepiła by na pewno niepokój... Ale teraz skoro już wie, zadzwonię i się z nią umówię, muszę się przed kimś wygadać kto jest w podobnym do mojego położeniu.
A teraz czas się ogarnąć, ułożyć włosy, pomalować paznokcie, nałożyć makijaż i zmusić się do wypchnięcia swojej osoby na zewnątrz, do ludzi...
Zauwazylam dzis ciemny zolty galaretowaty sluz na papierze po podtarciu, konsystencji kataru, rozmazal sie po papierze i nie bylo sladu.. myslicie, ze mam sie martwic?
Dziwne te @ mam ostatnio. W zeszłym cyklu bolało jak diabli i prawie nic nie leciało, w tym nic nie boli a krwawienie mocne pierwszego dnia (gdzie zawsze rozkręcało się na drugi trzeci dzień), może to te plamienie od 4 dni??
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.