Cykl 22.
4 d.c.

Back to the game. Odbyłam kolejną wizytę u lekarza, nastawiając się, że to już ostatni cykl starań przed odpuszczeniem. Przekonał mnie, że ciśniemy jeszcze dwa miesiące.
Ten miesiąc zaczynamy od 2 tabletek letrozolu, 3-7 dc, w 10 d.c monitoring i będziemy sprawdzać, czy trzeba coś włączyć.
Jednocześnie robimy wszystkie badania, bo jeśli w tym msc się nie uda, to w kolejnym podejmiemy próbę inseminacji. Jeśli znajdziemy sposób na wywołanie owulacji, to inseminacja zwiększa nasze szanse i nie tracimy czasu na czekanie na naturalne zapłodnienie. Mąż na myśl o jednym z badań, w którym potrzebny będzie posiew w cewki moczowej prawie uciekł :)

i ot, nowy miesiąc, nowe nadzieje.

11 DC

Hej, jutro wraca mąż :) zacieszam się mocno. Gdybyśmy się już starali byłby to chyba idealny moment na <3 bo wchodzę w płodny okres, no ale jeszcze mc :) poczekamy.
Co do mojego samopoczucia, już jest lepiej. Cieszę się że jutro już wieczorem będę z Nim :)

U nas dziś nietypowy poraanek, bo mały obudził się o 5:30, po 6 go nakarmiłam a o 7 poszedł spać sam zasnął! I ja z nim i spaliśmy do 8:20 :) także fajnie. Teraz się bawi na podłodze, "poszedł sobie" do kosza z brudnymi ciuchami swoimi i się bawi heh :D

Co do tych oczek, wczoraj mu narobiłąm sporo zdjęć, i na jednym leci prawe, na innym lewe, na kolejnym patrzy prosto ładnie więc ja już zgłupiałam, na szczepieniu się zapytam pediatry o to, i udam się do okulisty dziecięcego. Ale czytałam że wszyscy piszą że to przechodzi itp. więc staram się nie panikować.

Drugi zabieg refleksologii. Było lepiej. Znowu odezwała się macica i miednica. Ale już mniej bolało. Wyszły wczorajsze stresy. Uczę się panować nad stresem. Nauka nie idzie w las :) co mnie cieszy.
Test owulacyjny mocno pozytywny. Oczywiście Małżonek nie jest w stanie dojechać. Za to zażyczył sobie mieć dostęp do ovufriend, żeby na przyszłość móc sobie planować pracę w zależności od mojej płodności. Czyli progres. No i na kolację ma wszamać porcję warzyw. I przesłać zdjęcie tychże warzyw. Czyli progres numer dwa.
Będzie dobrze. Wiem to.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2018, 19:29

ŚRODA
znowu mi sie auto popsulo. Ledwie co wyszło od mechanika. A ma dopiero 6 lat a czesciej jest w naprawie niz to drugie ktore ma lat osiemnascie! Jak to mozliwe ja sie pytam :(

Umowilam sie do pani radiolog na usg piersi. Bardzo miłe zaskoczenie. Miała termin na początek listopada. Wcześniej czekałam 2 miesiące jak byłam u niej na usg tarczycy. No chyba że zlitowała sie nade mną i znalazła mi szybciej ze względu na sytuacje bo powiedziałam o co chodzi :) tak czy siak całkiem miło :)

Mam dobra wiadomość!!!
Idziemy wreszcie na urlop!!! :) kupiliśmy wycieczke :) była super okazja cenowa, na pełne 2 tygodnie, wprawdzie dopiero w marcu ale już nie mogę się doczekać! :) juz mam jakas motywację zeby wytrwac w tej robocie! trochę sie wahałam bo co jak zajdę w ciążę, ale z drugiej strony 16 miesięcy tak wszystko odkładam i jakoś jeszcze w ciążę nie zaszłam! A mysle ze majac w perspektywie takie fajne wakacje jakos latwiej mi bedzie zniesc ten staraniowy czas :) bo jak sie nie uda to swietne wakacje na pocieszenie beda! :) także podjaralam sie :)

Remont jak to remont chyba nigdy sie nie skonczy :( zamontowali kuchnie :) i sie okazalo ze jakies kable sa na wierzchu, zrobilo sie spiecie i nie ma prądu w gniazdkach :( no i dramat... trzeba skuc fragment i zobaczyc czy da sie to naprawic (kuc w nowiutkiej kuchnni!). No i nasza przeprowadzka tez sie opóźni przez to :( ech... ten remont idzie strasznie pod górkę :( a myślałam ze w tym tygodniu juz bedziemy na swoim :(

Interes życia dziś zrobiłam ;) Odprowadziłam Witka do przedszkola, a następnie spakowałam całą wyprawkę Jaśka (łącznie z rogalem do karmienia, prześcieradłami, pieluchami tetrowymi, kocykami, śpiworkami)... i ruszyłam do pralni samoobsługowej. 2h później mam wszystko wyprane, wysuszone, mięciutkie i milutkie. Za jednym zamachem! No i bonus - suszyło się w 50 stopniach przez 75 minut... więc już żadnego żelazka tykać nie zamierzam. Yeeeaaahhh!

Z innych inszości - wczoraj byliśmy z Witkiem na niespodziankowej imprezie urodzinowej mojego brata. Były inne dzieci - bardzo miły wieczór. Wróciliśmy o 22, Młody padł, ja niedługo po nim.

Jutro kwalifikacja do domu narodzin plus bank krwi załatwić. To jeszcze zostaną dwa większe tematy - fotelik do auta oraz naprawa wózka. Prezent dla Witka od Jasia już czeka. Jeszcze impreza urodzinowa Witka... i niech się dzieje - mogę rodzić ;)

MaBi Marzenia o rodzinie... już spełnione :) 17 października 2018, 12:06

19 dc

Powoli spada mi temperatura - dziś z rana 36,7 , czuję że to będzie dłuuuugi cykl. Ta histeroskopia chyba całkowicie mnie rozlegulowała...

Test owulacyjny nadal pozytywny, wczoraj nawet kreska była mocniejsza niż dwa dni temu.

Na badaniach nie byłam, mam możliwość zrobienia tylko rano, a Mąż ma rację, odpuśćmy ten cykl pod kątem badań. Także moim wyznacznikiem jest tylko temperatura, która czasem oszukuje i testy owulacyjne które również czasem oszukują :D.

Moje dziecko ma jakiś swój system, chyba 48 godzinny - jeśli chodzi o spanie.
Wczoraj w nocy w stawała co chwila, jadła, sikała i tak w kółko. I cały dzień spała po 10-15 minut, budziła się w świetnym humorze, śmiała, gaworzyła, domagała uwagi a ja kręciłam się w kółko bo nie mogłam nic zrobić - bo co zaczęłam, to przerywałam.
Do tego ten epicki moment, kiedy wykąpane, najedzone czyściutkie dziecko podnosisz do odbicia a ona robi kupę dna.
I cała dupa do mycia :D

Wrcajac do wczoraj, to odkładałam młodą z 20 razy. Nawet wieczorem. Na rękach śpi, po odłożeniu wyspana. I się śmieje. Gaworzy. macha rękami, nogami jakby miałą odlecieć. O 22 szalała jeszcze na macie.
Nie mając już sił, umyta w piżamie położyłam się z nią do naszego łóżka, podpiełam pod cycka i ... zasnęła. od 23 spała do 4:30. Zjadła, o dziwo nie była zasikana i spała do 8. Potem znowu zjadła, trochę się ponosiłyśmy, zrobiłam jej inhalajcę z soli fizjo. bo jakiś mały katarek się pojawił i poszła spać około 9. I dalej śpi a jest 12:30. Jestem w szoku.

Widzę, że inetersują ją już zabawki. Gada do miśka. Zamówiłam jej kilka gażdzetów na allegro.

Zastanawiam się nad takimi puzzalmi z pianki na podłogę. Bo jednak w salonie mamy płytki i póki ogrzewanie podłogowe się nie rozkręci to ciągnie zimno. Może ktoś coś polecić?

Sanderson Marzenia o dziecku 17 października 2018, 12:59

14cs
17dc

Już po owulacji, ale moja depresja wzmaga na sile.
Nie umiem się z niczego cieszyć, nawet nie mam złudzeń, że w tym cyklu się uda.
Czekam na wizytę 9 listopada.
Nie poszłam do swojej ginekolog z osiedla. Nie wiem dlaczego. Trochę mi głupio.
Wydaję mi się, że to już koniec, nic więcej nie da się zrobić.
A jeśli się da, to i tak nie będzie efektu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2018, 12:59

Szary dzień bezrobotnej, wkurzonej i zawiedzionej kobiety. Starań o dziecko nie ma. Dopóki wyniki nie będą lepsze to nie zaryzykuje. Zreszta mąż powiedział już otwarcie, że on chyba nie jest w stanie mnie zapłodnić. No i żyjemy sobie we dwoje, a ja w głowie układam tanie menu obiadowe i ciagle myśle o tym za co będziemy teraz żyć :-/

Edit. dzis mój 24 dc, patrząc na moje ostatnie cykle to jedną nogą już jestem w @. Ból pleców od dwóch godzin zapowiada rychłe nadejście okresu, a ja nie wiem czy siedzieć, czy leżeć czy zwisać na kanapie. Boliiiiii!


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2018, 17:59

Kat_ Moja droga do Szczęścia 17 października 2018, 14:21

"Pamiętaj, nieważne na jakie natrafisz przeszkody. Nawet jeśli będą bolesne i przysporzą trudności, nie wolno ci tracić nadziei. Utrata nadziei to jedyne, co naprawdę może cię zniszczyć."
Colleen Houck – Klątwa tygrysa. Wyzwanie


Melduję się po wizycie. Jest zarodeczek i bijące serduszko!! <3 według OM 5t3d, wymiary się zgadzają, CRL 0,2 cm, prawidłowy obraz pęcherzyka żółtkowego. Pęcherzyk ciążowy z jednej strony też ok, wymiary super, ścianki też ładne, ale jak ginka pogmerała tym usg od innej strony to pęcherzyk ma trochę nieregularny kształt. Nie jest ani spłaszczony, za mały, ani rozciągnięty, ale ma takie uwypuklone dodatkowe ścianki. No i ją to zastanawia, bo mówi, że zazwyczaj tak nie gmera za dużo przy pierwszym usg, ale u mnie dokładnie chciała sprawdzić, jako że miałam już różne przeboje i w ogóle pierwszy raz takie coś widzi. Mówi, że może przez skurcze macicy się taki obraz zrobił i że może się to zmienić, ale ona się nie zna i podała mi nazwiska dwóch dobrych lekarzy, którzy specjalizują się w usg ciążowym. Mam się do któregoś z nich zgłosić w przyszłym tyg na kolejne usg. No i zacząć brać dla spokoju ducha duphaston. Chciałabym się tym nie przejmować... ale jednak się martwię. Nie może być ze mną nigdy zbyt łatwo, grrrr! Niemniej jednak jest progres, rośnie sobie tam mała istotka. Dla niej muszę walczyć i postarać się o wewnętrzny spokój :)

Po tej wizycie wybrałam się jeszcze do innego doktorka po skierowanie, żeby się umówić na usg na przyszły tydzień (bo moja ginka miała zablokowany system i nie mogła mi wystawić skierowania). Bardzo mnie ten gin uspokoił. Pooglądał zdjęcia i mówi, że nie ma się co przejmować, bo kosmówka ma prawidłowy obrys, najważniejsze, że jest zarodek o prawidłowych wymiarach, bijące serduszko i prawidłowej budowy pęcherzyk żółtkowy. Dobrze, że do niego poszłam, bo potrzebowałam takich słów. Teraz wszystko w rękach Boga, a ja muszę spokojnie czekać.

Zostań ze mną... <3

35tc (34+2)

Od kilku dni strasznie swędziały mnie dłonie. Oczywiście od razu wmówiłam sobie, że to cholestaza, dlatego wczoraj pobiegłam zrobić badania. Jestem o 100zł lżejsza, ale też dużo spokojniejsza, bo cholestazy z pewnością nie mam :) ufff.

Za tydzień lekarz i spotkanie z Emilką, ciekawe ile urosła? Ciekawe też czy ostatecznie Doktor wyciągnie mi pessar, czy będzie się chciała wstrzymać jeszcze kilka dni? We wtorek wszystko będzie jasne :)

Dzisiaj wyraźne małe kopniaczki na wysokości linii majtek :) Moje maleństwo <3

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 17 października 2018, 18:05

28 dc 26 cs 8 dpo

Jeszcze trochę i zwariuję. Nie wiem jak pozbyć się tego głupiego uczucia... co zrobić, żeby tak o, sobie odpuścić ? Zniknąć z forum, nie otwierać internetu? Bo przecież tylko po to go otwieram... żeby poczytać, kiedy może się udać, kiedy zrobić badania. Mimo starań ponad 2 letnich ja nadal głupio robię testy wtedy, kiedy nie ma nawet niadzieji na cokolwiek. Jestem zmęczona, opadam z sił... Coś we mnie krzyczy, ale nie wiem co. Nie wiem co mam zrobić, żeby ten krzyk stłumić.

Musi przestać Ci zależeć, no musi, bo zgłupiejesz, sama z sobą. Mam tego dośc... tak strasznie... Czemu to nas spotyka? Jesteśmy dobrym małżeństwem, dogadujemy się, mamy wspólne zainteresowania, oboje pragniemy dziecka... Już się nauczyłam z tym żyć... Mam wrażenie, że ktoś robi mi na złość... bawi się ze mną. Ta iskra nadzieji, która się pojawiła dwa miesiące temu i tak szybko zniknęła pobudziła we mnie wszystko na nowo... a ja tego nie chce. Męczę się sama ze sobą. W pracy udaję wesołą, a w środku? czuje się cholernie pusta... ja chyba nie umiem tak żyć...

Z jednej strony myślę, że skoro coś się pojawiło, jakaś nadzieja, to chyba nie jest tak źle, co? A z drugiej myślę o tym spokoju, którego już się zdążyłam nauczyć i o tym, że skoro ciąża była i się nie utrzymała to jednak chyba nigdy to się nie uda. Dwa lata staraliśmy się o to dziecko i cieszyliśmy się nim tylko te kilka dni...gdzie tu sprawiedliwość??

W poniedziałek 15.10 poszliśmy, zapaliliśmy świeczkę na Grobie Dziecka Utraconego, potrafiłam się tylko rozbeczeć jak dziecko i wrócić.

Na mszy w kościele gardło mam ściśnięte, wiele razy czuje, że moje oczy robią się mokre, a w kącikach oczu zbierają się łzy i próbuje się opanować, żeby nie spłynęły po policzkach. Dlaczego? Bo dookoła nas cała masa szczęśliwych rodzin z dziećmi, a my stoimy tam we dwoje, tacy samotni, każdy po swojemu... Już nie wiem co robić. Chyba powalczymy do laparoskopii i na tym kończę. Nie mogę żyć cały czas marzeniem, które dla mnie nie jest osiągalne...

Plan na najbliższy miesiąc jest taki:
5.11 - powtórka glikoproteiny i badanie nasienia męża
19.11- wizyta u lekarza z kompletem badań, jak nic konkretnego nie powie, to umawiam się chyba do innej kliniki, chyba, że umówi mnie na laparo, bo to dla mnie ostatnia nadzieja chyba...

Fuma Foch Napro -ostatnia nadzieja Fumow Fochow 17 października 2018, 22:48

Wczoraj byłam u doktora i mówił,że jest piękne jajeczko, ma 17 mm , owu powinna być za 2 dni. A dzisiaj widzę,że mam niby to śluz płodny ale z krwią. Nie niteczki krwi w śluzie tyko po prostu sluz jest czerwony i ładnie się ciągnie. Nie mam pojęcia co zapisać w karcie, zaznaczyć jakoś to krwawienie?
No i co będzie z owulacją ? Coś może nie tak ?
Pani Mirka mówiła,że cykle ładne ale doktorek już nie był tak na 100% zadowolony bo widział też wyniki badań.
Mirka mnie nieco wkurzyła bo ciągle gadała o tym,że jakaś para się doczekała dziecka na drugiej karcie obserwacji i właśnie przed nami, będą wchodzić do doktora.No ja rozumiem,że to miało być takie dla mnie pocieszenie i potwierdzenie,że napro działa ale wystarczyło by to powiedzieć raz, góra dwa a nie powtarzać w kółko. Dobra, ona się cieszy ich szczęsciem, ja tez im życzę jak najlepiej ale my mamy bardzo małe szanse na ciążę i może by nas tak tym nie epatować. Już wystarczy,że u teściowej tylko w kółko słyszę zachwyty nad wnukiem, już innych tematów nie ma.


Chyba ta owu na straty pójdzie.Może następnym razem się uda.

Alebazi Na emigracji... w oczekiwaniu na cud 18 października 2018, 04:50

28dc, 6dpo

A ja czeka i czekam... Oczekiwanie jest najgorsze z tego wszystkiego!

Wczoraj zaczęły szaleć mi hormony, aż mi szkoda mojego P. Wszystko, każda drobnostka mnie denerwowala, nic mi nie pasowało... Ehh

Jutro pierwszy test, wcześnie, ale przyjeżdżają znajomi na weekend i żeby bez wyrzutów sumienia wypić lampkę wina muszę go zrobić, a w sobotę powtórzę. Jeśli oba wyjdą ujemne to z następnym czekam do dnia @

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 18 października 2018, 06:51

dlaczego nie mogę pisać na ovu? tu już nie jest moje miejsce.

Ciąża zakończona 18 października 2018

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 października 2018, 09:01

Śniło mi się, ze pojechalam na urlop. I nagle (w Hiszpanii) ocknelam się, że przeciez dzidziusia nie wzięłam! Zostal w domu z mężem, no ale bez cycka! W te pędy zaczelam szukać połączeń do Polski. To byl koszmar niestety odzwierciedlający rzeczywistość... Nie wierze, ze mąż potrafiłby zająć sie małym... Teraz miesiąc mnie nie bylo... A jak już wróciłam to mąż pracuje do wieczora i wraca akuray na kapiel... Ani razu go nie przewinal odkąd wrocilismy.

stayaway W oczekiwaniu... 18 października 2018, 09:28

19dc
24cs
Czas leci i leci, a u nas ciągle nic się nie zmieniło. Zajebiscie się kochamy, żyjemy z dnia na dzień, jesteśmy pochłonięci sprawami dnia codziennego. Przestałam myśleć, czuć, zaczęłam cieszyć się małymi rzeczami.
Jednak, jak na mnie przystało, skłonność do pamiętnika mam głównie w trudnych chwilach, tak jest też tym razem. Podczas wczorajszego spotkania z przyjaciółką, opowiadała mi o swoim nowym chłopaku i ich podbojach miłosnych, które tak ich poniosły, że zapomnieli się zabezpieczyć. Niebotycznie wyczekuje okresu, modląc się żeby nie być w ciąży. Ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Oznajmiła mi, tonem spokojnym jak gdyby meldowała prognozę pogody na przyszły tydzień, że gdyby jednak tak się stało, dokonałaby aborcji. Zamurowalo mnie. Obrociwszy w żart sytuacje, zaśmiałam się, że ma tego nie robić, a dziecko oddać mi. Do końca spotkania już nie byłam sobą. W domu nie wytrzymałam presji i spusciłam emocje potokiem łez.
Już tak mi było łatwiej, a teraz wszystko wróciło.
Po raz milionowy: dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe?


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2018, 09:29

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)