Po odstawieniu propranololu na serce parę razy mierzyłam puls i był książkowy 60-70.
Przez ostatnie dni znowu odczuwam poddenerwowanie, drżenie rąk i puls już 80-90.
Coś jest nie tak... myślałam, że jak tak zaczęłam tyć (do mojej wagi już należy dołożyć +6kg) to wchodzę w niedoczynność, zresztą to sugerował endo zmniejszając mi dawkę metizolu. A teraz? boje się, że mam jakiś nawrót nadczynności. Czuje, że często kłuje mnie serce. Wróciły biegunki.
Do tego zaczęły piec i swędzieć mnie oczy. Jak patrze w lustro przed siebie to białko widać na dole oka. Powieka nie sięga do tęczówki, białko widać i to dość szeroko, coś koło 2mm.
Reszty objawów chyba nie mam... sucha skóra jest zarówno w nad jak i niedoczynności więc to mi nic nie mówi. Raz mi gorąco i zalewa mnie fala potu ale później leżę pod kocem bo zmarzły mi stopy
ciężko coś określić.
4 DC
No dzisiaj już nastrój waleczny ! Wiem już prawie wszystko co chciałabym wiedzieć i ivf. Resztę dowiem się 28 listopada na rozmowie z lekarzem.
Największe różnice w procedurach między Holandią a Polską:
Na plus:
Zapładniają każdą ilość dojrzałych komórek, którą pobiorą;
Procedura oraz leki potrzebne do stymulacji są za darmo;
Na minus:
Punkcja nie odbywa się w znieczuleniu ogólnym, tylko w miejscowym przy wsparciu przeciwbólowych;
Nie wykonuje się bety (według holenderskiej polityki jest to badanie nie potrzebne, bo jesli jest ciaza to jest, a kobieta nie przezywa dodatkowego stresu... tak jasne , a co z ciekawością i z „nie moge się doczekać”?)
W moim wieku i z niepłodnością idiopatyczną możemy liczyć w każdej próbie na transfer jednego siłacza.
11dc ciag dalszy
Zastrzyk ovitrelle w ciele, serduszkowanie bylo, formalnosci zalatwione
.
Pól dnia czytam o in vitro, ogladam filmiki na yt na czym polega, jak to wyglada oraz opowiesci par starajacych sie kilka lat. Ta wiedza spowodowala, ze jeszcze bardziej jestem "za". Podskórnie czuje że to jest moje przeznaczenie i recepta na nasze szczeście. Zatem czekam do stycznia do ropoczecia machiny zwanej in vitro.
Doktorek kazal na przyszly cykl brac 2xclo przez 5 dni. Mam nadzieje ze dobrze to zniose
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2018, 19:31
Mojej koleżance z pracy wczoraj urodził się wnusio. Po ciężkim, 24 godzinnym porodzie Mały pokazał się na świecie. Na szczęście wszystko jest dobrze, dostał 10 punktów. Zaskoczyło mnie tylko to co ludzie w pracy mowili: że w koncu się doczekała, bo syn ma już 36 lat i dopiero pierwsze dziecko, że karierę chciał robić zamiast dziecka.
Dotarło do mnie, że oni nie wiedzą jaka jest prawda! Cholera jasna, tylko ja wiem że starali się naprawdę długo i się nie udawało? Tylko ja wiem, że istniało duże ryzyko poronienia? Tylko mi powiedziała?
Nie odezwałam się ani słowem. Nie jestem upoważniona do wyprowadzania ich z błędu...
Zrobiło mi się strasznie przykro, że padły takie słowa.
Ja też jestem tak postrzegana, czy to wśród dalszych znajomych, w pracy, wśród rodziny. Zasrana karierowiczka, która myśli tylko o sobie i nie chce mieć dzieci. Ciągle szydełkująca, dziergająca biżuterię, zarabiająca zamiast dzieci rodzić.
Nikt z nich nie wie co się dzieje, nikt nie wie że moim największym marzeniem jest mieć chociaż jedno dziecko, nikt nie wie co przeżywam co miesiąc i ile tych zasranych pieniędzy wydałam na lekarzy, leki i zabiegi.
Niepłodni są samotni...
No i doczekaliśmy się wizyty w Invikcie...
Mąż dziś rano jeszcze robił badanie nasienia by mieć świeże - wyszły ok.
No i co usłyszeliśmy - że jesteśmy cudownie zdrowi - że każdy takie wyniki chciałby mieć - że z takimi wynikami to przez te 2 lata powinniśmy mieć już 2 dzieci - że naszym problemem powinno być to jak nie zajść, a nie jak zajść... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Do tego USG pokazało piękne endometrium i cudowną wręcz książkową plamkę żółtą - owulka była jak się patrzy. Żadne obecne wyniki nie wskazują na NIC bo by utrudniało zajście w ciąże.
Żeby zaburzyć tą radość lekarz powiedział i to kilkukrotnie, że jeśli przy takich wynikach nam się już tak długo nie udaje to może to być BARDZO POWAŻNY UKRYTY PROBLEM.... no i nawet dopytywany nie wyjaśnił mi co może mieć na myśli.
Nasz wiek niestety już nie pozwala na wieczne próby i niekończące się diagnozy. Zlecono nam jeszcze do uzupełnienia dodatkowe badania. Rozszerzone badania nasienia: HBA czyli test wiązania z hialuronianem, oraz defragmentacje plemnika + badanie wrogości śluzu. Złe wyniki mogą nas wykluczyć z kolejnego etapu czyli In Vitro. Kolejna wizyta umówiona na 11 grudnia - mam się wstrzelić w dni płodne i zabrać ze sobą wyniki męża...
Działamy, działamy - plan lekarza to nie tracić czasu...
26dc
Ależ mogłam mieć beznadziejny weekend.. zamiast cieszyć się obecnością męża to jakaś nastawiona negatywnie na cały świat chodziłam.. chyba @ zblża się wielkimi krokami, dzisiaj rano się popłakałąm, mąż mnie przytulił i pyta się mnie co się dzieje.. a ja, że nie wiem.. bo naprawdę nie wiem jakoś po prostu jakaś depresja mnie może łapie..tęsknię za rodziną i się kumuluje.. Mam nadzieję, że wy miałyście lepszy weekend! Piję kawkę i zbieram się do pracy.. jutro robię dzień dla siebie, wolne od treningu, może zrobię sobie jakieś małe spa domowe na lepszy nastrój.
Dzisiaj kolejny dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Rano zajecia (miałam ćwiczenia dostosowane specjalnie
),później zakupy i w domu o 12 :30. Musiałam załatwić sprawe z firma kurierska bo znowu przeboje i walka o kase.. popoludniu zabawy z Polą i juź wieczór..
Infekcja chyba mija- nie swędzi,uplawów nie ma -hurra! Dzisiaj juź śluz kremowy a test blady więc po owu (czulam ten moment). Teraz czekamy.
Jutro idziemy się pobawic do chrzesniaka 
40+3
Urodziła się Nasza córeczka.. Po trudnym porodzie (dowiedziałam się dopiero po, to pierwszy więc myślałam, że tak ma być
) i komplikacjach poprodowych, pobycie na OIOMie w końcu jesteśmy razem 
Na początku chciałam opisywać szczegółowo poród ale chyba zbyt dużo komplikacji i krwi.. Myślę, że mało kto jest kompilacją tyłu schorzeń co ja a po co straszyć nierozpakowane 
Trochę posiedziałyśmy w szpitalu, najpierw ze względu na mnie, potem mała za dużo straciła na wadze.. Ale w sumie stwierdziłam, że nawet dobrze bo młoda trochę szalała przy piersi a tak to położne dużo mi pomogły..
6 dni po porodzie przyszedł nawał.. Piersi jak kamienie, gorączka.. W trakcie karmienia kazali masować kanaliki w kierunku do sutka, po karmieniu obkladałam zimnym.. Dwa dni i minęło:-D cieszę się że mam dużo pokarmu:-D
Młoda ogólnie spokojna.. Tylko w nocy jak się rozryczy to potem piersi nie może złapać i płacze jeszcze bardziej.. Błędne koło..
17 dc / około 3 dpo
Poranna temperatura powiedziała dzisiaj rano, że owulacja była. Tyle wiem. Wczoraj nie mierzylam temp bo w niedziele wieczorem zaprzyjaźniłam się z butelką wina, ale zakładam, że owu była gdzieś w weekend. Za tydzień o tej porze będę już wiedzieć czy się udało. Pozostaje czekanie..
Czas w pracy jakos w miare leci.. jeszcze 2.5h I do domku na moje slodkie lenistwo.. odczuwam dzisiaj tak jakby pieczenie w podbrzuszu.. juz nie tyle klucie, co takie pieczenie z ciagnieciem..I bardziej na srodku.. czyli albo @ tuz tuz, albo... 
Testu nie robie bo w sumie jeszcze moze byc za wczesnie.. I rzygac mi sie chce na mysl o widoku kolejnej, jednej pieprzonej kreski
zatestuje moze w piatek jak @ nie bedzie..
Narazie pozyje sobie ze swoja kolejna urojona ciaza 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2018, 04:40
40tc (39+1)
Uprzejmie donoszę, że... nadal nie urodziłam
wczoraj lekkie skurcze co 1-1,5h ale nic z tego więcej się nie rozwinęło. W nocy oprócz sika co godzinę też cisza. Czekamy, chociaż już co raz bardziej niecierpliwie. Codziennie milion wiadomości i telefonów od bliskich czy to już, a tu nic.
Wiąże się to z zabawną sytuacją, a mianowicie, mój dziadek ostatnio postanowił kupić sobie smartfona. Wybrał więc sieć, zamówił abonament i ma nowy numer. Jak na przykładną wnuczkę przystało uczyłam go obsługi tego ustrojstwa. Dziadek m.in. potrafił dzwonić do mnie kilka razy dziennie w ramach treningu, więc opatrzył mi się jego numer, ale go gapa nie zapisałam. Jak łatwo się domyślić ostatnie telefony kręciły się wokół jednego tematu pt. "RODZISZ?!". Dzisiaj rano znowu rozdzwonił się telefon, numer wskazywał na dziadka (podobny), więc odbieram i bez zbędnych wstępów prawie krzycząc oznajmiam "NIE JESZCZE NIE URODZIŁAM!!!". Po czym w słuchawce odzywa się zdezorientowany głos "eee dzień dobry, kurier z tej strony, czy rozmawiam z panią Karoliną?". Jak się domyślacie wcale nie było mi głupio, ale numer dziadka szybko wklepałam do komórki 
Miłego dnia! ❤
22 tc ukończony 
Maluszek, tak samo jak Adaś, reaguje na muzykę rockową gdy jadę samochodem
Może weźmie przykład ze starszego brata i będzie do niej z czasem zasypiał podczas jazdy? Adaś jako niemowlę pięknie uspokajał się przy Immigrant Song Led Zeppelin 
Zbieramy się do kupna większego auta. Jak dopną nam się finanse, powinniśmy się przynajmniej zmieścić we czwórkę
Dwa foteliki rwf, ja i mój mąż 185 cm z szerokimi barami to nie taka prosta sprawa jak się okazało.
Coraz częściej mówię do maleństwa po imieniu
27dc
Wróciłam z pracy o 6 30, położyłam się o 7 i pobudka o 10 10.. oko wyspane jakbym przespała z 12h
humor dzisiaj wyśmienity, chociaż za oknem typowo Angielska pogoda. Wzięłam się za gotowanie, dzisiaj pierś z kurczaka z ziemniaczkami, w sosie ostrym, zapiekana w piekarniku
Mam nadzieję, że ok 15 mnie jeszcze zamuli na spanie i zasnę, bo nocka przede mną..
Pisałam właśnie z moją przyjaciółką, jest w 6tyg ciąży i wczoraj była u lekarza i widziała już swoją fasoleczkę, druga przyjaciółka jest w 16 tyg
obie są już mamami.. fajnie im.. cieszę się bardzo z ich szczęścia i modlę się by u nich wszystko się rozwiązało pomyślnie..
Dzisiaj nie mam objawów mojej urojonej ciąży 
24dc
No to pozostał tydzień do @
Zgodnie z podjętą decyzją nie zagłębiam się w swoje odczucia. Zapisuję tylko to co jest bardzo oczywiste, np. ból jajnika taki, że faktycznie kuje, nie taki "hm... zastanówmy się, jakie są nasze wewnętrzne odczucia..." Pierdu... Pierdu... Ne ma już tego - sio!
Nie czuję się w ciąży - spodziewam się @... nic mi też nie jest - tylko biust boli i zaczyna ćmić, jak na okres.
ogólne jakąś taką kapitulację odczuwam... Nie wiem dlaczego... Może to za sprawą dwóch koleżanek, instargrama i prezentowanych okrągłych brzuszków... Cieszę się ich szczęściem i bardzo zazdroszczę. Bardzo. Zdrowo, i bardzo. I dzięki temu refleksja, jakaś taka we mnie się rodzi...
Mężowaty na L4. Idealnie się złożyło bo właśnie montuja nam grzejniki i ciągną rury po mieszkaniu. Tak więc nie trzeba kombinować z wolnym. Ja za chwilę idę na 2 zmianę do pracy a on zostaje z fachowcami. Ciepło pojawi się w grzejnikach w przeciągu dwóch tygodni. W końcu sytuacja się klaruje. Chciałabym już święta. Odpocząć od pracy i spędzić miło czas. Boję się że jak zaczniemy się starać to znowu seks będzie maszynowy. Ciężko wyłączyć myślenie. Tak bardzo bym chciała by suplementacja męża szybko pomogła. Boję się że i to nie da efektu.
28 cs start !
Wczoraj byliśmy u lekarza.
- jeśli chodzi o wyniki nasienia, to lekarz powiedział, że jest bardzo ładny ruch, tylko ta morfologia trochę niska. Ogólny wynik: średnia krajowa
Jestem zadowolona. Kazał emkowi zrobić badanie testosteronu, prolaktyny i witaminy D3.
Poprosiłam o przeprowadzenie laparoskopii, niestety wolne terminy dopiero w lutym. Tak więc powoli się psychicznie szykuję na przyszły rok. Lekarz kazał zrobić wymaz, grupę krwi, antyHBS przed zabiegiem. Poza tym wypatrzył u mnie za wysoki DHEAS-O4, i kazał zrobić badanie z testem. Pierwszy raz słyszę o czymś takim, a mianowicie muszę jednego dnia zrobić badanie na DHEAS, o godz. 22 w ten sam dzień wziąć 2 tabletki deksametazonu i o 8 rano na drugi dzień znowu zrobić badanie. Podejrzewa u mnie jakiś problem z nadnerczami. Niech sprawdza.
Co poza tym? Dostałam lamette. W 3 dc mam brać 3 tabletki. Głównie na to, żeby cykl nie był tak rozlazły jak ostatnio. Ten akurat ładnie miał 28 dni z owulacją w 14/15 dc, ale niestety się nie staraliśmy, a mąż nie ma aż tak silnych pływaków, żeby przetrwały 4-5 dni
.
Muszę skontrolować progesteron i estradiol w 7 dpo,a potem w 11 dpo. Pokazywałam lekarzowi swoje wykresy i powiedział, że progesteron spada chyba za szybko, więc będę to kontrolowała. Na szczęście z takich większych wydatków to póki co badania mamy porobione. Wczoraj mieliśmy odebrać jeszcze chromatynę plemnikową, ale niestety nie zdążyliśmy. Zapisałam nas na kolejną wizytę na 17 grudnia, więc za miesiąc. Stwierdziłam, że nie ma co czekać. Niewiadomo co teraz będzie mi zlecał.
Kazał zbadać homocysteinę(6-8 dc), tylko tu jest problem, bo ja nie wiem gdzie,w ktorym labie, żeby wynik był ok.
Na mutację i APS dostałam póki co Acard75, już nawet nie mówiłam, że go biorę
Poza tym przy ciąży musimy szybko włączyć heparynę. Cieszę się, że mamy takiego lekarza, który chce szukać i wierzę, że w końcu znajdzie i uda nam się zostać rodzicami. !!!
Przyznam, że po wizycie byłam zdołowana, ale wiem, że nie ma co. Trzeba iść dalej do przodu, aż się uda... Czasem dopada mnie bezsilność i zmęczenie, ale wiem, że nie mogę stanąć w miejscu...
29 tc
Waga plus 15 kg...
Ból miednicy w nocy dokucza
Siara w piersiach się pojawia. Mała coś wczoraj mało się ruszała ale dzisiaj juz w normie 
Mąż wraca właśnie z delegacji będzie za godzinkę, dwie
Delegacja pełna nerwów i przygód, więc dobrze że będzie już w domku przy nas.
Mam już prawie wszystko żeby spakować torbę do szpitala. Tylko nie mam torby :p Wszystko jakieś za małe. Musze kupić chyba walizkę. Bo te nasze albo za małe albo za duże.
Jeszcze z 2 koszule i szlafrok mi zostaje.
A dla Blaneczki jeszcze śpiworki do spania i do wózka zostaje kupić. Karuzelke do łóżeczka, mate edukacyjna ale to myślę że zostawię w razie gdyby ktoś chciał zrobić prezent 
No i jak mi coś jeszcze wpadnie w ręce 
Wizyta za 9 dni
Zobaczymy nasz malutki pyszczek podobny do tatusia 
7dc
Moj cykl zakonczylam w 22dc, kiedy dostalam plamien. Trwaja one do dzis, ale widze ze to juz ostatni dzien. Potraktowalam to jako okres - mega skapy okres, ale co... Trafil mi sie cykl bezowulacyjny.

Temperatura niby skoczyla ale za malo... trudno, nowy cykl, nowe szanse 
27t1d
Jejku! Jak czas leci jak cały dom jest atakowany przez różne paskudne choroby.
Adam jest zdrowy, chociaż przez chwilę istniało podejrzenie, że coś z serduszkiem nie tak, ale wszystko w najlepszym porządku. Wyniki mam idealne. Adaś wszystko idealnie. Ostatnio na badaniu u prywatnego specjalisty ważył 720g. Teraz już pewnie dobija powoli do 1kg. Dowiemy się 4 grudnia. 5 grudnia idziemy na ostatnie już badanie prenatalne do Dolnośląskiego Centrum Ginekologii. Do porodu pozostało około 90 dni.
I jednak chyba zdecyduje się na cesarskie cięcie. Poród naturalny to coś co mnie absolutnie paraliżuje, nie mam szans, przy moim poziomie strachu fizjologicznego na poprawne poprowadzenie porodu, myślę, że wszystkie hormony mi się zablokują. Na samą myśl o porodzie szyjka mi się wydłuża do 2m.
Pierwszy etap prania już zrobiłam. Z racji, ze mnóstwo pięknych ubrań dostałam to wyprałam je w zwykłym proszku i odplamiaczu. W styczniu wypiorę i wyprasuję wszystkie ubranka, już w specjalnym płynie dla dzieci. No i mamy kokon! 
Mam dość mojej pracy!!!
Siedzę w branży 5,5 roku a ludzie zachowują się tak jakbym przyszła wczoraj. Głowię się jak to rozegrać logistycznie, żeby był cały towar dla klientów w możliwie najniższej cenie a tu gadają mi, żebym możliwie zrezygnowała z jednego dostawcy, bo długo towar szykują.
Ja się nie wtrącam w ich tematy to niech oni nie wtrącają się w moje. Zrób tak, albo tak. Co tydzień inaczej. Kurła, tak jakbym nie miała własnego rozumu i nie znała się na tym co robię.
Kocham ich złote rady, które nie mają sensu i cały czas się zmieniają.
Ale powiedziałam: "Dobrze, jak sobie życzysz". W myślach tylko sobie powtarzałam: "Jeszcze 3 miesiące, wytrzymaj, to tylko 3 miesiące". Po tym czasie zwalniam się. Wiem, że mówiłam to wielokrotnie, ale teraz już decyzja podjęta. Jeżeli nie zaciążę w przeciągu tych 3 miesięcy, to odchodzę z firmy. Wtedy te złote rady będą mogli sobie wsadzić w d...
Ciekawe czy będą tacy mądrzy jak sami będą musieli to wszystko robić.
Wiem, być może przesadzam i dramatyzuję, zapewne jak się z tym prześpię to mi minie. Zauważyłam, że cokolwiek powiedzą to od razu odbieram to negatywnie. Kiedyś na rozmowie kierownik powiedział mi, żebym odpuściła, dlatego teraz nie pyskuję, nie wtrącam się i nie rzucam pomysłami, nie angażuję się tak jak kiedyś. Zgadzam się na wszystko pomimo tego, że w środku cała się gotuję.
Jeszcze trochę, jeszcze 3 miesiące...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.