Nikt mnie nie rozumie. Nikomu nie mogę mówić o moich problemach, bo przecież co mi można doradzić, ile razy można słuchać że ciągle nie mogę mieć dziecka. A ja odczuwam potrzebę aby o tym pomówić tylko nie mam z kim. Może pisanie mi pomoże. Zobaczymy.
Gdy postanowiliśmy, że chcemy mieć dziecko, dość szybko, bo po chyba 3 miesiącach okazało się, że potrzebny jest zabieg u męża. Czas oczekiwania: pół roku. Wtedy myślałam, że no cóż bywa, nie ma tragedii. Teraz żałuję, że nie poszliśmy na zabieg prywatnie. Byłoby szybciej. A tak stracone pół roku. Przez te pół roku oczekiwania na zabieg staraliśmy się, bo lekarze nie powiedzieli, że się nie może udać. I tak minął pierwszy rok. Potem po zabiegu badanie nasienia i morfologia poniżej 1%. W klinice usłyszeliśmy, że tylko in vitro. Lekki szok - no bo jak to in vitro? Przecież jesteśmy młodzi, coś się chyba komuś pomyliło, a nawet jeśli nie to skąd wziąć pieniądze. Nie wiem ile czasu poświęciłam na czytanie artykułów na temat tego jak poprawić morfologię. Mąż dostał mnóstwo witamin, mace, orzechy brazylijskie, zaczął się ruszać. Po trzech miesiącach miał wykonać kolejne badanie, ale zachorował i dostał antybiotyk. I trzeba było czekać kolejne 3 miesiące. Normalnie zwariować można, ciągle tylko czekać i czekać. W międzyczasie zrobiłam wszystkie podstawowe badania, drożność jajowodów. Niby wszystko ok. Choć jeden lekarz sugerował Hashimoto, ale znowu inny powiedział, że to bzdura. Dostałam mnóstwo leków. Był moment, że dziennie łykałam 16 tabletek. Ale źle się po nich czułam, więc odstawiłam, tym bardziej, że przecież lekarze mówili, że w naszym przypadku tylko in vitro. Mój mięśniak zaczął rosnąć, ale wszyscy lekarze mówili, że jest w takim miejscu, że nie przeszkadza w zagnieżdżeniu zarodka i aby nie usuwać.
Po trzech miesiącach zrobiliśmy badanie nasienia w innej klinice, ponieważ zależało nam na konkretnym andrologu. Tam okazało się, że morfologia 4%. Niby duża radość, ale jednak nie, bo lekarz powiedział, że patrząc ogólnie na wyniki męża, to przez ostatnie dwa lata powinnam przynajmniej zajść w ciąże i poronić, a u mnie nic. A to oznacza, ze coś ze mną jest nie tak
Ostatnio dużo myślałam i doszłam do wniosku że jeśli kiedyś zostanę mamą, to będę mogła powiedzieć mojemu dziecku że kochałam je już wiele miesięcy przed urodzeniem.
Może to się komuś nie spodoba, ale mam świadomość że gdyby udało nam się w pierwszym cyklu to może nie doceniłabym tego daru. A tak z każdym miesiącem kocham to nasze przyszłe dziecko niewyobrażalną miłością. Już teraz!!!
Po tabletce mi nie odbiło, jestem nadal normalna i faktycznie pomogło mi usnąć. Więc spoko no stres
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2018, 10:35
Jest serce! Jest serce! Jest serce!
29dc
Ostatnie minuty w pracy I zaraz sie zbieram.. @ chyba powoli sie bedzie rozkrecala, bo juz sluz jakby rozowy na wkladce.. takze tego.. no ale jeszcze mam nadzieje, zeby nie bylo.. Postanowilam od dzisiaj mowic Nowenne Pompejanska, jestem osoba wierzaca I wierze, ze wymodle moja prosbe.. nie widze innej opcji..
bylam w tym roku na Pielgrzymce pieszej do Czestochowy.. Modlilam sie bardzo, ile moglam tam lez wylac to tylko ja wiem.. ale wierze, ze sie uda.. musi! Przeciez mam kochajacego meza, jestesmy zdrowi, silni, wysportowani, zdrowo sie odzywiamy.. nie moze byc inaczej..
Moja beta z drugiej weryfikacji 10dpt: 285,81.
Estradiol 3346
Progesteron 141
….czyli, Małemu się u mnie spodobało. Zostanie na dłużej. Chyba nigdy nie zapomnę tego strachu, z jakim otwierałam plik z wynikiem. A później już tylko radość 
Wieczorem zadzwonił lekarz z gratulacjami i komentarzem: „bardzo ładna implantacja" .
Mimo, iż hormony są w porządku mam kontynuować branie Lutinusa 3x1 dopochowo i Estrofemu 3x1 dopochowo. A za 10 dni w klinice USG. Kazał mi się nie martwić, bo jest bardzo dobrze. Bety mam nie robić, nie ma potrzeby, "ale Panie zazwyczaj nie wytrzymują"
Nie dowierzam w szczęście, które nam się przytrafiło ☺ Dziękuję w myślach bogu , wszechświatowi i bliskim bo wiem że wysyłali nam tysiące wspierających myśli.
W międzyczasie jestem senna jak diabli, cycki bolą już mniej choć dalej są nabrzmiałe. W nocy wstaję siku a nigdy mi się to nie zdarzało.
System OF wymusza na mnie, abym prowadziła pamiętnik na bellyfriend. Chyba nieśmiało i z ciągle z niedowierzaniem przywitam się z fioletową stroną ...
Ja koncze dzis 34 lata. Ola 6 miesięcy.
Jak ja sie cieszę, ze juz jest z nami. Mam wrażenie, ze czas pędzi, ale jakoś tak obok nas:) naprawdę mam wrażenie, ze dogonilam uciekajacy czas. Dobrze jest byc mama. Cudowne i egoistyczne uczucie:)
Ola robi postepy. Turla sie jak oszalala, znienia kierunki, obraca się na brzuszku wokol wlasnej osi. Lezac na pleckach potrafi odpychac sie nóżkami tak, ze idzie glowa w górę. Podnosi bioderka w gore. Klatka rusza w górę i dół, jakby rapowała. Przytula się tez czasem sama. Widac, ze chce. Całuje mnie. Tzn otwiera buzie i snaruje mnie jezykiem po policzku:) a potem tuli do szyi. Uwielbiam.
gdy jest na wpół siedząco podnosi solidnie główkę. Posadzona na kolanach siedzi i iglada ksiazeczki, zabawki i je stale pokarmy 
Rozszerzanie diety: jadla juz marchewkę, brokuła, fasolkę szparagową zieloną, zielonego świeżego ogorka, avocado, jabłko, gruszke. Dzis na urodzinowy obiad bedzie fasolka szparagowa, batat i kaealek pieczonej piersi z kurczaka do possania soków. Narazie nie odrzucila żadnego smaku. Kawałki jedzenia w kupie. Brokula zaczyna trawic, bo znienia kolor na czarny. Wiec układ pokarmowy ruszyl z trawieniem. Ewidentne slodkie smaki gora . Je , tzn bawi się jedzeniem chetnie. Czasem kończy placzem, bo chce brzuszek napełnić, wiec butla mleka czeka gotowa (mimo, ze karmienie czasem 15 min przed stalymi).nie zjada dużo. Ale juz polyka troche, co widze pare godz pozniej 
Wcziraj byłyśmy na castingu. Ola kocha byc w centrum uwagi i pozuje do aparatu. Zrobiliśmy sesje 30 prostych zdjec. Taku prezent na 6 miesiac. Bez ozdób i strojow do portfolio. Zobaczymy. Może ktos sie odezwie. Podobno ma cos w sobie. Przed nami dwulatek spedzil 40 min i plakal, zeby zrobic te 30 fot. Ola dala rade w 10 min. Na kazdym się uśmiechał a. A ja dumna. Bo pojechalysmy same autem w godzinach szczytu. Bylo odwracanie sie, bo smoczek. I spiewac musiałam w jedna stronę. Ale z powrotem przespala cala droge. Byla najmlodsza z dzieci na castingu, ale najbardziej radosna i otwarta na ludzi. Mam nadzieje, ze nie rosnie mi aktorka 
W kolejnej klinice niepłodności usłyszałam, że mój mięśniak nie przeszkadza w zajściu w ciąże, ale jest już tak duży, że może przeszkadzać w utrzymaniu ciąży. Do tego, jest tak duży, że można go wyciąć tylko poprzez tradycyjną operacje. A to oznacza, że nawet jeśli kiedyś będę wciąży to czeka mnie cesarskie cięcie. Szłam do kliniki z myślą o inseminacji lub in vitro, a wyszłam z zaleceniem operacji. Chciałam aby rok 2018 był ostatnim rokiem starań. Gdyby nie udało się z pomocą medyczną to znaczyłoby, że po prostu nie możemy mieć dzieci. Ale nie może być nigdy tak jak sobie zaplanuje. Wszystko znowu się przedłużyło. W międzyczasie kupiliśmy dom. Bardzo długo nie lubiłam wchodzić do pokoju, który w myślach przeznaczyłam dla naszego dziecka. W końcu mamy dom, ale jest on dziwnie pusty. Zaczęłam chodzić do psychologa. Trochę to pomogło, ale tylko na początku, potem to już było zwykłe wyciąganie kasy od osoby która nie radzi sobie z problemem.
Siedzę nad tabletkami od psychiatry, brać czy nie brać, trochę się boję. W sumie to mówiła że pomoże mi na tą moją bezsenność... Kurde nie wiem buuuuu. Dziś byłam na 2 sprawdzającej wizycie w psim hotelu czy się nadaje mój siedmiomiesieczny czekoladowy labradorek do tego aby zostać bez swojej pańci, no i się okazało że nie, że go nie wezmą. Coś muszę wykombinować żebyśmy mogli jechać do tej Warszawy do dr Jerzak. Jutro pomyślę bo dziś to mi głowa pęka.
Beta 10,02. Dziś jest 10dpo, a patrząc na moje obserwacje to w zasadzie 9,5. Czyli beta taka w miarę, ani za duża ani za mała. Zobaczymy jak będzie przyrastac... a jutro do lekarza.
Hmmm wczoraj zaczęłam plamic... A od nocy leci że mnie... Także mam @. Dzisiaj robiłam estradiol -wynik 109, progestreron 0.13 czyli dobre, tsh 3.11 podwyższone od poprzedniego miesiąca (2.7) pomimo podwyższenia euthyroxu z 50 na 75, a od jutra biorę jego 100! Myślałam że mam dalej torbiel bo wynik z tamtego miesiąca to 89 wysoki jak na 1 dc... A dziś w taki sam dzień 109. Ale usg nic nie wykazało, na szczęście bo znowu myślałam, że pójdzie na marne... A jeszcze 5 miesięcy i stuknie mi 33 urodziny... No ale od jutra biorę menopur i gonal... Mam brać o stałych porach także będę brała wieczorem... I 3mam kciuki, aby powiodło się...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2018, 20:44
Hej. My ze szpitala do szpitala. Na oddzial kardiologii dzieciecej. Czekamy na podpiecie holtera na zapis dobowy dzis od rana ma byc robiony. Malemu wyszlo z badan krwi ze chyba ma wrodzona infekcje. Czuje ze posiedzimy to dluugo
Po rozowym sluzie ani sladu, @ tez nie ma.. Zrobilam dzisiaj test, oczywiscie negatyw.. podbrzusze mnie caiagnie, dzisiaj inaczej niz na @.. boje sie czy nic zlego tam sie nie dzieje, bo pierwszy raz mam takie uczucie.. postanowilam ze po @ umowie sie do Polskiego Ginekologa tutaj niech mi tam zajrzy czy cos sie dzieje..
Zmienilam tez pory spania, codziennie wracam do domu ok 6 30, o 7 klade sie spac, do tej pory spalam twardo do 15-16, od tego tygodnia budze sie ok 10-11 juz wyspana I po prostu wstaje. Ok 15 klade sie znowu spac I spie do ok 19 no I po 21 ruszam do pracy. Ehh te nocki.. juz organizm nawet ze spaniem swiruje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2018, 14:35
Dzień dobry! Niby dopiero po 15, a mnie się wydaje że już dochodził z 19!
Toniek na spacerze z tatą, więc matka ma z 40 min dla siebie! Szaleństwo! Napiję się ciepłej kawy
Nie no, nie ma tak źle. Albo się juz przyzwyczaiłam
Co prawda już drugi dzień Tonia rezygnuje z trzeciej drzemki, ale daję radę... Czyli w ciągu dnia śpi... uwaga... godzinę i dwadzieścia minut! Czytałam, że po 6 miesiącu trzecia drzemka zazwyczaj odpada, ale kurczę pisało tam też, że te trzy drzemki to niby trwają 1,5-2h. Tia moje dziecko tyle spać... dobre sobie
Na szczęście noce są w miarę ok, choć ostatnio zamiast budzić się tylko raz na mleczko i zaraz potem zasypiać, to Tonia budzi się, a właściwie nie budzi tylko marudzi na śpiocha z dwa dodatkowe razy i z godzinę/dwie śpi ze mną w łóżku. I to na cyckach! A waży już ponad 7kg.
Tosia prawie już raczkuje... Prawie, bo przybiera pozycję do czworakowania i tak się kiwa przód tył, raczej robi żabki, dwoma nóżkami, a czasem jedną nożkę do przodu wysuwa. Na szczęście głowę ma twardą, choć matka dziś zawał prawie zaliczyła. A dlaczego? Bo moje dziecko próbowało usiąść... Z podparcie obiema rękami, ale siedziała... dopóki nie stracila równowagi i nie uderzyła głową w podłogę... Huknęło, że hej... Ale o dziwo zakwiliła tylko trochę, pokazałam jej zabawkę i ucałowałam, więc olała sprawę i poszła dalej. A chwilę wcześniej w to samo miejsce się uderzyła, próbując ominąć nogę od stołu. Chyba kask jej kupię!
Tosia ładnie je, nawet specjalnie nie wybrzydza, ale brokuła i pomidorowej nie lubi... łososia chyba też, a może to jednak pomidory
Nadal walczymy z AZS. Teraz jest już nawet dobrze. Tak dobrze dawno nie było 
Tośka prawdopodobnie nie będzie mieć rodzeństwa. Mąż jest stanowczo na nie i mówi, że jak zajdę w ciąże to leci do Meksyku. A ja po tych moich rewolucjach baby bluesach też nie wiem, czy dałabym radę
Ale to temat na dużo późniejszy czas. Choć wiem, że różnica powyżej 5 czy tam 6 lat sprawia, że dzieci nie wychowują się już praktycznie jak rodzeństwo, nie mają ze sobą wiele wspólnego...
Chciałabym ruszyć z fotografią, ale za dużo musiałabym zainwestować w studio, a nie wiadomo komu babcia przepisze dom. A tam chciałam remontować piwnicę. W przyszłym roku i tak mam robić reportaż ślubny i już się stresuję czy dam radę! A muszę, bo akurat ślubu nie można powtórzyć
A wiem, jakie to ważnie mieć fajne zdjęcia ze ślubu, bo sama mam chujowe.
Lecę napić się ciepłej kawy zanim wrócą!
7dc
Wczoraj wzięłam ostatnie tabletki Lametty. I wręcz czułam jak działa, lewy jajnik bolał mnie bardzo. W pracy cały czas kręciłam się na foletu, bo jakbym nie usiadła to lewa strona rwała mnie niesamowicie.
Lekarz kiedyś powiedział że to dobrze jak boli, więc twardo się tego trzymam i cieszę się ze jajnik pracuje.
Ogólnie okres już się skończył. Wczoraj jeszcze delikatnie plamiłam. Ogólnie podobał mi się okres w tym miesiącu, jakkolwiek to brzmi
. Co prawda brzuch ostro dawał mi do wiwatu, ale plamienie przed @ było tylko 1 dzień, intensywność też ok. Taki jak przed pierwszą ciążą.
Termin laparoskopii wraz z badaniem drożności jajowodów ustalony na 4.11 
Cieszę się ze udało się ustalić nie tak odległy termin. Kolejny krok do przodu 
Lekarz przyjmujący w szpitalu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Myślałam ze zweryfikuje jedynie moje skierowanie i wyniki ostatnich badań, a tu... wykonanie pełnego badania - to by tłumaczyło akurat kolejki przed tym gabinetem
czekałam całe 1,5 h :p ale jest dobrze, jest cel
3 dc (2 dzień stymulacji)
Wczoraj robiłam sobie pierwszy zastrzyk, ręce mi się trzęsły jak nie wiem co, ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest to praktycznie bezbolesne
aktualnie tylko tabletki do 8 dc, nie jest źle.
Wczoraj spędziłam dzień na ogrodzie, zdecydowanie mnie to odprężyło, tylko chyba przesadziłam z pracami porządkowymi bo dzisiaj jestem trochę połamana, ale to nic, postanowiłam zostać w domu i odpocząć.
Lekarka wycisnela rope (brrr) i dala masc z antybiot. Jest lepiej w tym rejonie. Ale marudzi mi dalej. Oglądalam dziasla ale nic nie widac. Chyba taka faza...
8dc/ 5cs
Wczoraj od 11:00 bez plamien,a dzis powtorka z rozrywki. 
I co tu o tym myslec? Panikowac? Czy dac sobie jeszcze 2 miesiace, czyli w sumie pol roku dla organizmu na uregulowanie po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej...?
Poczekam. I tak do Nowego Roku powierzamy starania losowi. Nie mam juz testow owulacyjnych, bede je na dniach zamawiac i wdroze od stycznia. Po tym (chyba zakonczonym) cyklu bezowulacyjnym i tak nie mam pojecia kiedy spodziewac sie owu, a przytulanie ma byc przyjemnoscia, a nie regularnym obowiazkiem. Nie spieszy mi sie nigdzie
30dc
Dzisiaj znowu pobudka przed 10, ale dobrze, użyję trochę dnia
już rano zrobiłam pyszną, zdrową zupkę meksykańską
mega pikantna- polecam
Jutro rano przyjeżdża mój K z trasy, nie mogę się doczekać.. mam nadzieję,że @ jeszcze się wstrzyma bo moje libido bierze nade mną górę i liczę na miły weekend 
Dzisiaj nic mnie nie boli, nic nie ciągnie.. mam nadzieję, że to nie cisza przed burzą 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.