Odebraliśmy wyniki badań Mężusia:

DHEA - 71,837 ng/ml (norma: 1,33 - 7,78) - przekroczona 10-cio krotnie, ktoś ma jakiś pomysł?
androstendion 1,10 ng/ml (norma: 0,5 - 3,5) - chyba ok, albo tu też jest, że laboratorium ma swoje normy, ale warto byłoby, żeby był na poziomie xyz?
wit. D3 - 40,30 ng/ml (stężenie optymalne: 30 - 50)
SHBG - 30,70 nmol/ml (norma: 17,3 - 65,3)

W wynikach badań zaznaczono jeszcze "lekka lipemia", czyli obecność cholesterolu podwyższonego we krwi. Czyli dieta, dieta, dieta, jeszcze ostrzejsza niż teraz i ostrzejsza niż 3 miesiące temu. Wyczytałam na szybko, że dhea powstaje z cholesterolu, wychodziłoby na to, że jest jakieś powiązanie, jeśli jestem w błędzie - proszę wyprowadźcie mnie z niego.

Przeczytałam wątek o hormonach męskich i ciekawostka, na którą nie zwrócił uwagi naprolekarz. Mężowskie FSH to 8,70, oczywiście w normie laboratoryjnej mieści się ekstra, ale powyżej 9,00 zaburza spermatogenezę. Na to Mężuś nic nie dostał. A i oczywiście te badania, to też sama (z ovufriend oczywiście) wykminiłam, żeby nie było, że naprolekarz dał nam jakieś skierowanie czy coś.

Najważniejsze wyniki, to wyniki badania nasienia:
upłynnienie 35 minut (poprzednio 60 minut, jest poprawa o 42%)
objętość 3,10 ml* (poprzednio 2,10, jest poprawa o 47%, * - kilka kropel nie wpadło do kubeczka niestety, więc tu mogłoby być więcej)
ph 8,5 (tak samo)
lepkość prawidłowa
aglutynacja brak

adnotacja laboratorium:
W preparacie bezpośrednim pod powiększeniem 400x w polu widzenia było mniej niż 4 plemniki, to wg definicji WHO szacunkowo zakłada się, że koncentracja plemników wynosi mniej niż 1 mln/ml. Pojedyncze plemniki wykazywały ruch progresywny.

I ja wiem, że to są tragiczne wyniki. Ale takie naprawdę tragiczne, bo czytałam fora, gdzie laski narzekają, że 4mln/ml, że morfologia 1%, 2% - u nas morfologii w dalszym ciągu nie da rady zbadać, także spoko, jak ktoś tu trafi słusznie może sobie powiedzieć "e, luz, ta laska to ma problem, nasza sytuacja w porównaniu z nimi jest w sumie całkiem w porządku".

Ale... Parametry się poprawiły. Uwaga: pojawił się ruch progresywny. Poprzednio część była nieruchoma, a część poruszała się wokół własnych witek, bo były tak głupie. Poprzednio koncentracja (inny lab, dlatego wskazali inaczej) 0,75 mln/ml. Żaden nie ruszał się prawidłowo. A teraz się poruszają! Rozumiecie to? PORUSZAJĄ SIĘ!!!!!!!

Inne dane do statystyki:
od dawna - w miarę zdrowa dieta, ruch fizyczny 1-2 razy w tygodniu;
od 31 października 18 roku Mężuś brał fertilman plus, przez ponad miesiąc czasu, potem się okazało, że te wszystkie fertilmany, profertile, suprameny i androvity mają za małe dawki, żeby coś zdziałać (no, spoko, jak masz obniżone parametry i np. nie masz 39 mln/ml, tylko te 30 mln/ml --> przypominam my mamy mniej niż 4. 4 sztuki. <-- to może te suple dadzą radę, inaczej to strata kasy i czasu) - czyli badanie było po ponad 2 miesiącach
od 26 listopada 18 roku - mega suplementacja super dawkami, konkretna dieta, co jeść, ruch fizyczny 4-6 razy w tygodniu, wietrzenie, bielizna - czyli badanie było po ponad 1,5 miesiąca
25 grudnia 18 roku skończyliśmy Klabax, mam nadzieję (czekamy na wyniki), że wybiliśmy ureaplasmę i inne dziadostwa - czyli badanie było około 2 tygodnie po zakończeniu antybiotykoterapii (w teorii nie wpływającej negatywnie na plemniki).

Te wyniki dają mikronadzieję, na to, że nasza walka ma sens. Dwa: zupełnie inaczej nas stawiają wobec in vitro :), trzy: przeczytałam wątek bezplemnikowców - i tam zdarzają się naturalne ciąże :)

Stwierdziliśmy, że jednak naprolekarz ginekolog nie poprowadzi odpowiednio Mężowskiego zdrowia, szukamy więc kogoś od męskiego zdrowia.

Teraz o Najukochańszym Mężusiu pod Słońcem:
wczoraj przyjechał do domu, żebyśmy mogli iść do naprolekarza, naproinstruktorki i cyknąć sobie kilka badań. Dziś rano wyjeżdżał (w sumie, jak co poniedziałek, tylko dziś wyjątkowo czwartek) w stronę północną z naszego miasta.
Ja, pracuję 30 km na południe od naszego miasta, dojeżdżam z centrum na obwodnicę i siup.
Wyszliśmy, odśnieżyliśmy sobie autka, uściskaliśmy się, każde wsiadło do swojego auta. Wyjeżdżam i już przy wyjeździe z parkingu powinniśmy jechać w różne strony. On jedzie za mną. Kolejne światła, skrzyżowania, światła, skrzyżowania - on jedzie za mną. Dojechał ze mną do ostatniego ronda przed obwodnicą. Tam ja pojechałam sobie na obwodnicę i ruszyłam na południe, a on skręcił sobie w prawo, żeby jechać przez miasto i dojechać do swojego wyjazdu. Puściliśmy sobie migacze, całuski. Taki oto był mój poranek. Cudowny. Niespodziewany. I chyba wyrażający więcej niż słowa. To tak ku pamięci, do przypomnienia sobie, gdybyśmy się kłócili. Że jednak nie warto warczeć i kłócić się, skoro tak nam dobrze razem.

Uściski dla Wszystkich.
P.S. Czy ktoś wie, co się dzieje z Fujitsu? Wydaje mi się, że skasowała konto.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 5 września 2019, 08:21

Dziewczyny bardzo Wam dziękuje za wsparcie wszystkie rady. Niestety do lekarza jest miejsce dopiero na poniedziałek, dzisiaj po pracy zrobie test, albo skocze na bete, jeszcze nie wiem. Wczoraj się przeraziłam. Mieliśmy z mężem randkę no i stwierdziliśmy, że jak już bierze te proszki kilka dni to możemy poszaleć:) Na jednym razie się nie skończyło. Czułam, że troche ze mnie "wyciekło", ale stwierdziłam, że dzisiaj i tak pościel zmieniam więc spoko. No i na prześcieradle plama ze świeżą krwią:/ taka wiecie lekko różowa, a w toalecie nic nie stwierdziłam. Dzisiaj też nic. Przepraszam Was za szczegóły, ale może macie pomysły co mi się dzieje? "w trakcie" bolał mnie lewy jajnik, ale to może na owu, tylko teraz jak na owu jak okresu nie było? ehh wariactwo jakieś, żeby stara baba miała takie problemy:/

5 tc (4t6d)
Hej, jutro już zaczynamy 6 tc. Czuję się ok. Czasem coś zaboli w brzuszku, zakuje jajnik. Zmęczenie i z rana lekko nie dobrze. Póki co bez szału. Dziś sama sobie narobiłam stresa bo zmierzyłam tempkę a tam spadek z 37,18 na 36,92. I już że prog spada że coś nie tak, ale potem z mężem gadam a on że byłam chora itp i dlatego była taka wysoka a dziś już mi lepiej i dlatego spadła. Na forum dziewczyny pisały że takie wahania są w normie i żeby się nie przejmować. Myślałam żeby lecieć jutro znowu na betę i proga ale jednak zeszłam na ziemię. Zresztą nie mam możliwości nawet małego zostawić z teściami. Więc odliczam dni do wizyty jeszcze 19 dni i zobaczę moje cudowne maleństwo z ślicznie bijącym serduszkiem.
Patrzę na synka i wierzę że będzie dobrze, ale jak pomyślę o tym maju 2017 gdy poroniłam aż mi się smutno robi i panika, ale nie plamię, nie krwawię, mocnego bólu nie czuję żadnych skurczy więc powinno być ok.

Dziś wzięło mnie na podsumowanie całego roku, przez ostatni rok bardzo dużo się zmieniło (nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy) w 2017 roku cylke zupełnie bezoqulacyjne brak pecherzykow cykle po około 50-60dni. Może w tym roku pęcherzyki zaczną dojrzewać i pękać...

Pisze ten pamiętnik bo jest mi lżej jak wrzucę z siebie to wszystko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2019, 12:44

Dziś dostaliśmy zaproszenie do teściowej na obiad a potem na urodziny chrześniaka męża 14 latka. A tak nam się nie chce jechać ale pojedziemy.

Znalazłam sobie nowe hobby pijawki. Dziś mam dzwonić i umówić się na kolejny środowy termin. Po 3 sesjach powinna być poprawa w organizmie zobaczymy. Ale tyłeczek po piątkowych boli. O matko ile krwi mi wyleciało.

Postanowiłam nic nie planować. J dynie wiadomo musimy wystawić urlop ale czy pojedziemy gdzieś czy nie to zagadka. Urlop kolejny raz bierzemy na początku lipca.

Dziś naszły mnie refleksje że nie chce zachodzić d ciążę do września bo może będe mieć umowę na czas nieokreślony a ciąża by spowodowała moja bezrobotnosc. I ostatnio czuje się staro nie mam tylko sił co dawniej. Nie wiem czy dałbym radę wychować dzuecko. Po tylu latach starań tak naprawdę nie wiem czy je chce mieć, jest mi dobrze tu i teraz. Mam blisko pracę dostałam podwyżkę wkoncu zarabiam tak jak powinnam, mama zawsze zrobi obiadek potem mam czas dla siebie. Mam wspaniałego kocura. Mąż też taki bez sił jest. Chyba to starość. 35 lat na karku.
Moja koleżanka z pracy ma 47 i już chce aby dzieci poszły na studia s ona by jeździła, bo wiadomo z 2 dzieci jest drożej mi to zazdrości że jestem wolna jak ptak.

26t2d
Zaczęłam 7 miesiąc, według niektórych przeliczników 3 trymestr, według innych zacznę go dopiero w piątek ;) i bądź tu człowieku mądry ;)
Rzadko tu bywam, ale nie mam za bardzo o czym pisać. Fizycznie dalej czuje się dobrze. Zaczęłam chodzić na fitness dla ciężarnych raz w tygodniu, mogę dwa razy, ale w piątek o 17:30 ciężko mi się zebrać, bo spędzamy ten czas z mężem. Szkoła rodzenia mi się podoba, póki co 3 spotkania za nami, dowiedziałam się już sporo rzeczy o porodzie i połogu. Położna środowiskowa bardzo sympatyczna. Ciesze się, że to ona będzie do mnie przychodziła na patronaż. Powoli wszystko mi się klaruje w głowie. Lekki stresik mnie dopada. Ale to nie tylko ze względu na zbliżające się narodziny, ale również z powodu kredytu, a właśnie w tym tyg będziemy wypisywać wnioski w 3 bankach. Jak już w końcu wszystko pozałatwiamy, dowiemy się w którym banku mamy kredyt i ile wydaliśmy na sprawy okołokredytowe to ruszamy z kończeniem pokoju dziecięcego. Do końca stycznia chce mieć wszystko gotowe. Póki co poprawiłam księżyc żeby był mniej krzywy, dokleiłam niebieskie gwiazdki, plakaty leżą gotowe w antyramach do zawieszenia i skończyłam odmalowywać meble.
Byłam ostatnio na teście obciążenia glukozą i wyniki chyba ok,choć wizytę u gin mam dopiero we wtorek za tydzień.
na czczo 89
po 1h 158
po 2h 103
Morfologia i mocz jak zawsze ok.
Wzięłam się trochę za czytanie książek o tematyce dzidziusiowej. Czytam od początku ciąży "ciężarówką przez 9 miesięcy", ale czytam po 1 rozdziale jak zaczynam kolejny tydzień to czytam o danym tygodniu. Przeczytałam ostatnio "Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" Harvey'a Karpa. Teoria brzmi obiecująco, ciekawa jestem czy ten system działa w praktyce :D Teraz czytam i jestem mega zajarana książką "Co tam się dzieje?" Lise Eliot. Jak macie coś jeszcze godnego polecenia to piszcie, bo wkręciłam się na maksa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2019, 14:59

6t3d

Srodek dnia, krew jak przy początku @. Przy aplikacji lutinusa na patyczku spora ilość krwi... Jutro będzie wiadomo czy te złe myśli... Mnie w zupełności ogarnia... A święta będę miała wręcz zepsute... Choć może oderwa święta mnie od codzienności...
Właśnie się po troszku szykuje na wigilię... Ale dosłownie to jest żółwie tempo. Miłego dnia i pewnie koło 13 jutro napisze jak poszło na usg.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2019, 14:06

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 10 stycznia 2019, 21:33

Dlaczego wiecznie jest pod górkę? Coraz częściej pojawiają się znaki zapytania, a ja zaczynam być tym wszystkim zmęczona.

Jutro chyba monitoring, po dwóch dniach wyższych temperatur dzisiejsza była niższa, nie wiem czy mam brać luteinę czy nie, czy owulacja była. Niby wszystko na to wskazuje, po za temperaturą...

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 6 stycznia 2019, 22:22

Patrzę na moje śpiące brzdące i marze... Niech ten czas zatrzyma się na moment, na chwilę.
Teraz taki piękny okres, jedyny... Czas beztroskiej zabawy, szaleństw w żłobku z innymi dziećmi... Jeszcze nie wiedzą co to zazdrość, jeszcze nie są zepsute dzisiejszym światem. Takie małe pyzate buzie, uśmiechnięte, wesołe, radosne...

W oknie swój blask dają świecące gwiazdeczki, chwilo trwaj...

Jutro nowy dzień.

Daj Boże zdrowie.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 7 stycznia 2019, 08:26

Ostatnie dni bajkowe… Zaczelo się, jak już mowilam, od przeprowadzania się. Balam się, ze nic nie będę mogla sobie ogarnąć na nowym, bo będę musiala dziecia ciagle nosic. A on w doskonałym humorze bawi się sam na macie. Myslalam, ze to taki jeden dzień, dwa dni. Czekalam na ‘kryzys’. Ale ten nie nadchodzi. Emil za chwile konczy pol roku. Mysle, ze… dorosl :o) serio. Kreci się w kolko i dzięki temu przemieszcza się. Wiec jest samodzielniejszy i to mu się ewidentnie podoba. Można nawiazac z nim swietny kontakt. Slucha. Reaguje na imie (takie mam wrazenie!). Wczesniej na spacerze jeśli nie spal, to potrafil marudzić w wozku. Teraz sobie lezy i patrzy (i straszy ludzi warczeniem i dziwnymi odgłosami). Ah, i drzemki w ciągu dnia lekko wydluzyl. I jest jakiś taki spokojniejszy. Drapie się tez znacznie mnij! Drapie glownie, kiedy się denerwuje, albo chce spac. A nad tym jestem w stanie zapanować.

Ssanie ok, to był jednorazowy incydent. Ale pchnelo mnie to żeby serio zacząć już rozszerzanie diety! Dzis ide kupic bio cukinie. Zrobie na parze.

Tylko noce moglyby być lepsze. Ktos mi ost powiedział, ze Em zrobil sobie ze mnie smoczek. Lekko się rozbudza, chce cos possać i ssie mnie! Po czym zasypia… Dla jasności: smoczka klasycznego nie chce, wypluwa. Wiec dziś brałam go z lozeczka co godzine, bo jeczal… 30 sekund ssanka i go odkladalam… Tak, staram się by spal w lozeczku. Bo za bardzo się wierci… Nad ranem (ok 5) biore go do siebie, bo już nie mam sily go tarmosić (prawie 8kg).

Ja tez doskonale rozpoczelam ten rok. To chyba spirala pozytywizmu się nakreca: Em ma się dobrze, ja mam się dobrze, wiec Em ma się dobrze etc.

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 7 stycznia 2019, 08:57

Edit, coś mi ten mój gin namieszał, sprawdziłam i ostatnio owu była z prawego jajnika.

Wczoraj owulak pozytywny, czuje się inaczej niż ostatnio nie mam takich boli jak poprzednio.

Dzwoniłam do kliniki nasz siłacz walczy aktualnie jest klasy 5B dziś jedziemy na transfer zabrać go do domku

Postanowiliśmy jeszcze raz spróbować z inseminacja..
Stymulacja:
5-8 dc Aromek 1x4
9-14dc Mensinorm co 36 godzin.
W efekcie w 14 dc były dwa pęcherzyki 22 i 19 mm.
Dziś była IUI (15 dc) późno jak na mnie... Inseminacja była na pękniętych pęcherzykach, wydaje mi się, że pękły wczoraj wieczorem bo czułam takie mocne szczypanie..
Nie wiem czy to dobrze, że na pękniętych, ale na pewno odwrotnie do pierwszej IUI, ktira była w 13 dc na jeszcze nie pękniętym pecharzyku.
Od soboty ruszamy z luteina 2x2 dopchwowo, jeju jak ja jej nie lubię, już czuje ta infekcje po niej.... Wrrr 😬 ake wszystko dla dzidziusia 😊
Dzis leżąc na łóżko po iui, obok dziewczyna była podłączona pod ktg... Jaki to był cudny odgłos, jak te ktg chodziło, to chyba było bicie serduszka?? Nie wiem, nie znam się jeszcze na badaniach ciążowych, ale mam nadzieję, że poznam.. 😊
Za dwa tygodnie mam zrobić test ciążowy. Znowu to czekanie...

Jestem po wizycie u lekarza. Napisałam mu SMS o krwawieniach i mnie przyjął.
I jest ok jak na ten czas.
Mamy pęcherzyk dobrze umiejscowiony. Nie ma żadnych krwiaków.
A krwawienie jak zawsze mówi zdarza się u 40% zdrowych ciąż i nie musi oznaczać nic złego.
W dodatku jestem na lekach rozrzedzających więc krwawienia mogą się zdarzać. I że bardziej boimy się zakrzepów niż krwawienia chyba że towarzyszy mu silny ból. Także to co mówi mi zawsze.
Duphaston zwiekszony do 3 dziennie i dostałam jeszcze crinone żel dopochwowy. Na razie nie mogę nigdzie tego dostać w dodatku dowiedziałam się że cena za opakowanie to ponad 200zl. Ale wydam każde pieniądze na zdrowie tego maleństwa ❤️🙏
Kolejna wizyta za 2 tygodnie. Trzeba dotrwać.

Trochę mnie nie było!

U nas wszystko dobrze, czas pędzi :) W niedzielę Tosia skończy 2 miesiące, waży już 5kg, a urodziła się przecież taka maleńka.
Wciąż daje nam całą masę radości <3 Coraz częściej i coraz śmielej się uśmiecha i staje się coraz bardziej kontaktowa.

Wczoraj robiliśmy sesję rodzinną z naszymi fotografami - nie mogę się doczekać efektów :D

Tosia śpi z nami w łóżku i chodzi spać najczęściej o 1 w nocy, ale noce jak już zaśnie ma ładne więc nie narzekam.

Za dwa tygodnie pierwszy raz idziemy na szczepienie, a w tym tygodniu ja mam wizytę popołogową u ginekologa.

Czekamy na wiosnę, bardzo!

6t4d

Bylam ba wizycie, pęcherzyki ciążowy 7mm, lekarz powiedział że powinien być 1 cm... Nie widać zarodka... Mam być za 1.5 - 2tygodnie i będzie decyzja. Czy zarodek ukaże się czy będzie jego brak...

W sobote zaliczyłyśmy histerie życia.
Pojechaliśmy do znajomych. Miałam pilny tel, więc mąż wszedł z Małą. Zaufałam bo przecież jest ojcem. Ona zna tych ludzi, to miejscje.
A jednak.
Jak wybuchła to płacz nie do ukojenia. Szloch, łkanie i dzikie wrzaski. 30 minut uspokajania. Podejrzewam, że zmęczenie i zęby zrobiły swoje. Po nurofenie i czopkach viburcol inne dziecko... Niemniej u mnie wyrzuty sumienia ogromne. Zawsze łagodnie ją wprowadzałam w inne miejsca i było ok. W moich ramionach. Mąż mówi, żę początkowo się śmiała a potem wybuch.

Druga sprawa.
Mam decyzję. Myślałam dzien i noc, co z tym zusem, co z dzieckiem nr 2 i żadna decyzja nie była łatwa. Rozmowy z mężem też. Przeczytałam moj pamietnik z początków macierzyństwa. Reakcje teściów, próbę narzucenia sposobu postępowania, wypominanie z kim mam prawo się spotykać.
Najbardziej jednak biorę pod uwagę Małą - w pierwszych 2-3 latach życia chcę poświęcić jej uwagę, skupić się na niej. Próbowałam sobie wyobrazić codzienność z 2 maleńkich dzieci, jedno mobilne a drugie w wózku. Dzieci są różne, niektóre bardziej zajmujące. Niemowlaki, zwĺaszcza noworodki są zajmujące. Np. Moje Młode przez pierwsze 2 miesiące chodziło spać okolo 2 w nocy.
Do tego mąż ma nieprzewidywalną pracę. Wczoraj miał jechać na chwilę a wrócił o godz 21. Miał dobre chęci, żeby mi pomóc ale warunków brak. Dopadła mnie choroba niestety i mój nos jest jak cieknący kran. Chodze z maseczka na twarzy i wpycham sobie chusteczki co by na dziecko nie poszlo kiedy ją przewijam etc.
No więc tak. Przez 2,5 roku bede płacić niższy zus (składki społeczne niecałe 300 zł zamiast 900 zł) więc praca 1-2 razy w tygodniu i czas dla dziecka.

Nowe wyniki badań. Mężowskie z innego laboratorium niż ostatnio (mają inne normy testosteronu):

testosteron - 2,56 (1,42 - 9,23)
brak kiły, brak wirusowego zapalenia wątroby typu B, brak wirusowego zapalenia wątroby typu b
cytomegalia (IgG, w IgM - brak) - witamy na pokładzie, jeszcze Ciebie tu nie było!

moje, 17 dc, P+7, jednocześnie wydaje mi się, że peak pokrył mi się z owulką, wychodzi więc też 7 dpo:
TSH - 1,69 (0,34 - 2,5) - wydaje mi się całkiem ładne TSH
ft3 - 3,42 (2,90 - 4,90)
ft4 - 12,69 (7,50 - 21,10)
brak kiły, brak wirusowego zapalenia wątroby typu C, brak wirusowego zapalenia wątroby typu B, brak toksoplazmy, brak różyczki, brak HIV
cytomegalia (IgG, w IgM brak) - witamy na pokładzie, cholernica, idź sobie stąd!

ca125 - 20,30 (5,00 - 28,00) - poprzednio był robiony w 3 dc, wyszedł delikatnie podwyższony około 31. I teraz tak, niektórzy twierdzą, że nie robi się go w trakcie okresu, bo zawsze wychodzi podwyższony, inni twierdzą, że to wskazówka do endomendy i trzeba go zbadać właśnie na początku cyklu.
estradiol - 172,40 (21,00 - 312,00) - nie wiem, co o nim myśleć, niby mieszczę się w normie, ale wyczytałam, że to taki około 200 potwierdza dojrzały pęcherzyk, z drugiej strony niektórzy piszą, że to kwestia indywidualna;
progesteron - 17,68 (1,2 - 15,9) - bardzo mi się podoba, gdzieś wyczytałam, że najlepszy jest taki około 18, ale też i tu na ovu znalazłam przypadek ciąży, przy progu 6,6, także teges, także ten.

Czekamy na pozostałe wyniki oraz dodatkowe badania w środę.

Nasz statek jest pełen i nie chcemy przyjmować już nikogo, a w zasadzie niczego z bakterii, wirusów, choróbsk, znajdzie się za to miejsce lub kilka miejsc na Dzieciaki. Ale bakteriom i innym patologiom, mówimy stanowcze NIE.

Sylwestra przeleżałam schorowana, o północy wypiłam kieliszek szampana. @ przyszła, nic nowego.
Jeszcze jeden cykl na spokojnie, w lutym idę do lekarza, zobaczymy czy coś powie ciekawego. Moze jakieś badania, tabsy, coś.
Myślę o poradni niepłodności na Polnej, ale nie wiem jak tam wszystko wygląda, muszę poszukać jakies info, albo po prostu zadzwonić i dopytać...
Na razie milion planów nie związanych z dzieckiem. Chyba przychodzi czas pogodzenia się z tym, jak jest. Że życie i tak się toczy, obojętnie czy jestem w miarę zadowolona, czy leżę i ryczę pogrążajac się w czarnych myslach, o krok od depresji.

PONIEDZIAŁEK
Zapisałam się do mojej kliniki na koniec lutego. Luty będzie pracowity. Najpierw specjalista od endometriozy (konsultacja czy jest coś na rzeczy czy nie), potem ustalamy już konkretny plan w klinice, potem wakacje (znowu!!! bo nie wiadomo czy później bedzie czas i pieniądze :D) i potem ostro działamy w kierunku leczenia niepłodności. Na pierwszy plan idzie sprawdzenie drożności i obejrzenie macicy. Czyli histeroskopia + laparoskopia. Od razu mi się humor polepszył, bo coś się zaczyna dziać! :)
Zaczynają mi się dni płodne, jest śluz. Chyba dziś zaczniemy cisnąć, co by nic nie przegapić :P
10dc, 19cs. Tak to wygląda.

Mówiłam, że przyszły nam już meble? :) i mogłam posprzątać wszystkie ubrania i duperele z podłogi? :D wreszcie można normalnie wejść do pokoju, bez ryzyka, że się na coś nadepnie :) już bardzo ładnie to mieszkanko wygląda <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)