Odezwał się wreszcie i oczywiście porządnie mu się oberwało. Nie będę przytaczać jego tłumaczenia bo nawet do mnie ono nie przemawia i oszczędzę Wam tych dyrdymałów. W ogóle to jestem zdania że to nie rozmowa na telefon i w tym się zgadzamy. Tu trzeba usiąść i poważnie porozmawiać. Czy jest w nim chęć zmiany? Jest, dlatego że już kilka rzeczy zmienił w sobie na moją prośbę czy groźbę. Jestem wyrozumiała, zdroworozsądkowo wyrozumiała. Dlatego wiem że ma prawo być zmęczony, normalnie na kontrakcie pilnuje robót jednej załogi na jednym statku, obecnie pilnował trzech statków i co za tym idzie trzech brygad co daje potężną liczbę osób i jak sam twierdzi jest psychicznie wykończony, szczególnie że jego szef to fajtłapa. Nie zmienia to jednak kwestii nas, to powinno być poza tematem. Jego zachowanie jest karygodne i woła o pomstę do nieba a ja sama miałam moment że chciałam to rzucić w cholere i wracać do tatusia. Najpierw jednak rozmowa i mam zamiar nie ustępować ani na krok. Nie chce mi się już o tym myśleć , kosztowało mnie to zbyt wiele nerwów. Jest zupełnie inna kwestia, dziecko. Bo po to w końcu tu jestem. Czas współżycia mamy słaby według owu, i wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi jasno że @ przyjdzie ale co by było gdyby nie przyszła?. Akurat w takim momencie. Ani przez moment oczywiście nie pomyślałam że żałowałabym , że dziecko byłoby niechciane .. nie ,instynt macierzyński i pragnienie dziecka jest we mnie tak silne że cieszyłabym się całą sobą..Niczego to nie zmieniło. Pragnę dziecka , choć już nie jestem pewna czy z tym facetem...Nie takie jest moje wyobrażenie ojca
Przed zaczęciem starań zrobiłam pełen komplet badań (tak wiem, co powiedział by Freud ale taka jestem) i wszystkie były oki. W zeszłym tygodniu powtórzyłam i ooo TSH 2,66 (przy obwdowych prawidłowych) i padła sugestia zrobienia p/ciał aTPO bo uwaga to może być Hashimoto. Hmmm jutro idę do nowej ginki ciekawe co ona na to powie. Dziś 10 dc, humor i chęci- są, objawy okołoowulacyjne- są, plany na wieczór- są, butelka wina- jest. Oficjalnie rozpoczynam 10 dniowy urlop.
DZIĘKUJE WAM ZA WSZYSTKO JESTEŚCIE KOCHANE
Więc tak...... dziś wykonałam 2 testy....1 rano z porannego moczu z allegro niby 10mlu(za bardzo im nie ufam) na którym po jakimś czasie pojawił się gdzieś tam cień cienia 2 kreski(oczywiście tylko ja go widzę) i 2 po południu z apteki pink test 25mlu na którym pojawił się też cień cienia ale troszeczkę bardziej widoczny.... za tydzień okaże się czy to moja wyobraźnia czy Kropek!!!! w środku czuje i wierze że to Kropek więc mam nadzieje że moje marzenie się spełni.....
Moje drogie kobietki chciałabym się z Wami pożegnać. Kilka razy już postanowiłam stąd odejść,ale wracałam. Dziś już postanowiłam zmienić wszystko. Dosłownie wszystko.Jeśli któraś z Was chciałaby do mnie kontakt prywatny to z chęcią podam. pozdrawiam Was serdecznie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2013, 18:06
spytam sie o ten lek w poniedziałek, w sumie u mnie nieduzo ponad norme wiec zobaczymy co lekarz powie... ale dziekuje kochane za rade 

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2013, 18:18
Witajcie!!!
Jak to ktoś kiedyś powiedział..."Od czekania dusza rdzewieje"...
Czekam i czekam na tę moją córcię, a ona ni widu ni słychu...
Najpierw trzeba było ją hamować, a teraz???
W poniedziałek na 13-tą mam zgłosić się do szpitala na ktg, i kroplankę z oxytocyny, no Alusia, może tak Cię przekonam...
A tak naprawdę, choć barrrrrrdzo już marzę o tej chwili, powtarzam sobie słowa dziadka, "jabłko jak dojrzeje, samo spadnie"
Piosenka na dziś:
"Już za parę chwil,
za chwil parę..."
Równo 1,5 miesiąca od rozpoczęcia leczenia:
Prolaktyna 379,5 mIU/l W normie
TSH 2,3 µIU/ml W normie
Wiem, że wyniki nie są idealne, ale cieszę się, że widać efekty leczenia.
Ciekawe co na to nowy endokrynolog.
hhahaa
jakoś tak wyszło że tak napisałam
Usnelam prosto po pracy. Nawet jesc mi sie nie chcialo. Wszystko przez nocne siedzenie na takim jednym portalu internetowym. Tam jest takie forum, na ktorym pisza dziewczyny chcace zajsc w ciaze. Jest tez funkcja pamietnika i wykres. Koniec z tym! Dzis wieczorem zaden Ovufriend! Dzis tylko moj Boyfriend! 
dziękuję maxi
Chiang Mai..większość kobiet jest chyba drobnej, standardowej budowy i faktycznie zrzucenie 20kg groziłoby nawet poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.
A ja przy wzroście 175 ważę 95 kilosów, więc jestem dosyć nabita, żeby nie rzec gruuba (mój wygląd ratują dobre proporcje) więc 20 kilo do zrzucenia to PIKUŚ przy ostrym samozaparciu. I dokładnie tak jak mówi michaela. Prognozuję 5kg miesięcznie czyli 1kg/tydz. W ten sposób już zbiłam wcześniej 7 kilo i...jest fajnie. Trzeba teraz spalić to świństwo którym obrosłam przez ostatnie 3 lata (wtedy to właśnie zmieniłam pracę na zupełnie siedzącą). 3 lata...36 miesięcy..haa! To nawet nie przyrost 1kg/miesiąc ale nazbierało się. No i teraz trzeba sie tego pozbyć dla zdrowia, dla wyglądu a także dla Wielkiego Celu, który na początku będzie wielkości fasolki.

Dzisiaj jest źle, bardzo źle!! Mam niesamowitego doła strasznie się czuję z powodu @ i jeszcze pokłóciłam się z narzeczonym tak ze nie odzywamy się do siebie i nie ma mnie kto pocieszyć. płakać mi się chce jak małemu dziecku i nie wiem co mam ze sobą zrobić
dzień zaliczam d tych do dupy!!
Porada dnia
Boli Cię brzuch i musisz sięgnąć po lek przeciwbólowy? Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.
Wszystkim z całego serca dzięuję za każde dobre słowo. Mam nadzieję, że kiedyś tutaj wrócę.
Dzisiaj jest 22 dc i rano miałam boleści takie, jakie towarzyszą mi (ponoć) podczas pękania torbieli
Tak więc mam już pewność, że ten cykl jest stracony. Długo cieszyłam się normalnymi cyklami bez tych cholernych torbieli - całe 2 miesiące. Mam już dość tego dziadostwa... tyle lat się z tym męczę (od dziecka) i nikt, nic nie potrafi z tym zrobić. "Z tym da się żyć"-mówią lekarze. Być może i da się, tylko czy to przypadkiem nie powoduje moich problemów z zajściem w ciążę ? I jeszcze ten prawy jajnik - co miesiąc z niego mam dominujący pęcherzyk. Czy to nie zastanawiające ?
Smutno mi. Ciągle coś staje na przeszkodzie do zobaczenia dwóch, czerwonych kresek na teście. Jak nie zapalenie pęcherza i leki, to pieprzony torbiel. Czasami brak mi sił na te wszystkie przeciwności. Mąż stwierdził, że chyba powinniśmy udać się do specjalisty. Racja, dalsze czekanie nie ma sensu. Przeraża mnie tylko to, że jak już do kogoś trafimy, to zanim ten lekarz zorientuje się w naszej sytuacji, zbada nas, wpadnie na pomysł jak nam pomóc - minie duuużo czasu. A ja mam dość tego czekania 
Czy któraś z Was może polecić dobrego lekarza w Poznaniu, który będzie posiadał specjalizację również z andrologii ?
Dziś najpierw brązowe plamieni,potem jasna krew.Potem już lekkie brązowe plamienia.Pierwsza myśl to oczywiście taka,że @ jest tuż za rogiem.Ale tempka poszła o 0,10 w górę,do tego szyjka wysoko.Objawy jak nie na @,ale to się jeszcze może przecież zmienić 
Wizyta u ginekologa przebiegła pomyślnie.
Pani doktor sama zapytała czy planuje zajść w ciąże i zbadała mnie pod tym kontem.
Jak na pierwszy rzut oka wszytko w jak najlepszym porządku. 
Bardzo się ciesze, szczególnie z czystych jajniczków. Bardzo długo męczyłam się z torbielami i bałam się, że znów się pojawiły, ale na szczęście nie ma po nich śladu! 
JEJKU jak się cieszę

Oczywiście powiedziałam, że to nasz piąty miesiąc starań i oczywiście usłyszałam, ze to jeszcze nie dużo. Dostałam jednak już "malutki" lek na początek, który może ułatwi zajście w ciąże.
No i jeżeli nie uda mi się w tym cyklu N będzie musiał zrobić badania nasienia.
Te sprzed kilku lat nie były zbyt piękne.
Mimo wszystko ciesze się, może to jakiś krok naprzód i dzięki temu uda nam się już nei długo zostać szczęśliwymi rodzicami. 
Wczoraj po południu odebraliśmy wyniki męża. Cały wieczór przepłakałam.. Z posiewu wyszło jakieś badziewie, tzn. bakterie, do tego ma toxoplazmozę i podwyższone FSH. Wizyta u lekarza też już nie była taka miła. Trwała dosłownie 5 minut. I trochę się wkurzyłam, bo potraktował nas.. byle jak.. Lekarz obejrzał wyniki, przepisał M antybiotyki i lek sterydowy. Pytam go: A co ze mną? Czy ja też mam brać antybiotyk?
Lekarz, że nie.
Ja: Na pewno? Przecież jeśli ja mam też zakażenie bakteryjne, to będę męża znowu zarażać.
Lekarz: Właściwie to może pani zrobić posiew z pochwy.
Czy ja jestem lekarzem?! To ja mam lekarzowi mówić, co ma robić?!
Za trzy miesiące M na powtórzyć badanie nasienia. Za trzy dłuuugie miesiące...
A czas ucieka...
Jeszcze jedno? Czy posiew z pochwy może zrobić tylko ginekolog? Czy można kupić gdzieś tą szpatułkę i zanieść ją do laboratorium?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2013, 23:50
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.