6qw2egz2vsiq53k2.png

Witam po dłuuuuuuuuuugiej nieobecności.

Musiałam sobie wszystko poukładać w głowie, nabrać siły tej psychicznej, bo na fizyczną nie narzekam. Zrobiłam się aktywna po tych wszystkich przejściach, żeby mieć jak najmniej czasu dla siebie albo raczej samej ze sobą. Zapisałam się na fitness, kursy, rzuciłam się w wir pracy. Opłacało się. Dostałam awans, mam dobrą pensję ale kosztem sporej odpowiedzialności, stresu i pracy po godzinach. No ale w sumie mam to czego chciałam jeśli chodzi o sferę zawodową.

Teraz zabieram się do pisania pracy licencjackiej - Boże no może w końcu uda mi się skończyć te cholerne studia, lepiej późno niż wcale. Ale i o magistra z czasem zawalczę.

Plany ambitne: napisać pracę, obronić ją, zapisać się i zdać prawo jazdy i najważniejsze - zajść w ciążę i urodzić zdrowe, śliczne maleństwo.

A więc pora zacząć znowu brać witaminki, obserwować cykle, no i ocieplić sytuację w sypialni, bo ostatnio trochę zaniedbywałam męża ze zwykłego przemęczenia. Pora to zmienić. Bo w końcu praca jest ważna ale w końcu praca to nie wszystko.

Czekam więc cierpliwie na @ która w tym miesiącu nie chce normalnie przyjść, pewnie przez to przeziębienie, które do końca mi nie przeszło. Nic to. Czekam. Jutro wracam do pracy po zwolnieniu, więc dziś mogę się jeszcze polenić i prześledzić co tu się zadziało przez te 11 miesięcy kiedy mnie tu nie było :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2015, 16:26

inaa Mama,Tata i ...? 17 kwietnia 2019, 00:46

Hejkaaaa Heeeeej :)

Marudzikson :) z mamuśką najlepiej się wygłupia. Jak czytam to co było wcześniej to nawet nie umiem sobie przypomnieć tych emocji, ale zgodnie z mężem stwierdzamy, że był to NAJBARDZIEJ wymagający czas. Ten kto nie miał TAKIEGO malucha ten nie wie.. np. moją przyjaciółka urodziła w styczniu i ma anioła. Jak słysze ze jest dziś wykończona bo dziecko pomarudziło jakieś pół godziny i dalej spało w ciągu dnia to aż mi się...

Z rozszerzania diety - marchew ( chyba ) tak wysypała dzidkę, że o mamo ! Biedna ona... macie jakąś radę na te zapewne swędzące plamy na jej klatce piersiowej?

Anuśla Musisz dać życiu szansę 15 kwietnia 2019, 16:42

Ja już po praktykach na mojej podyplomowce. Czuję, że to to co chcę w życiu robić. Zawsze to wiedzialam, ale teraz to poczułam. W wakacje zamierzam uwolnić się od korpo raz na zawsze. Wiadomo, na początku będzie nam ciężko, nawet jak sie zalapie gdzieś to będzie mało płatne. Zejście z pensji korpo to będzie szok, ale wiem już, że to bedzie właściwa decyzja. Co mi po tej kasie skoro siedząc tam i klepiac czuje obrzydzenie do samej siebie? Od soboty mam po prostu motyle w brzuchu, nue chce dłużej marnować życia, chcę robić to o czym zawsze marzyłam! Wczoraj rozmawialiśmy z mężem, że może tak to miało być. Gdybym zaszła w ciążę szybko, to zostalabym w korpo, bo jedno dziecko, drugie i człowiek nie ma czasu i siły by coś zmienić, no i się boi, wiadomo, jak sa dzieci to lepiej mieć stałą dobrą prace a nie kombinować. Gdybym zaszła w ciążę od razu nie poszłabym na te podyplomowke, nie zawalczylabym o siebie. Życie jest za krótkie, by sie poddać! Nawet do pracy dzisiaj szłam z lekkim sercem. Serio, już dawno nie byłam taka szczęśliwa! A dzidzia kiedyś przyjdzie i będzie miala szczęśliwa mamę.

21tc + 4 (22tc)

Siostra była wczoraj u lekarza i ma serduszko <3, Maluch miał 9mm. Uspokoiła siebie i mnie, teraz musi być dobrze :). Termin porodu teoretycznie ma na 3.12, z tego samego miesiąca co mój Chrześniak :D.


A ja złapałam jakiś niepokój o to co będzie, zdałam sobie sprawę, że nasz Syn będzie maleńki. Mierzyłam wczoraj obrus i zobaczyłam ile to jest 56cm O_O. Boję się, że nie będę umiała zająć się takim Maluszkiem, że nie będę potrafiła prawidłowo go podnosić, ubierać czy myć.
Może jak położna będzie przychodzić to rozwieje te moje obawy, bo na razie się stresuję...

Furiatka Third time is a charme 17 kwietnia 2019, 12:14

Dzięki Dziewczyny za Wasze komentarze. Walka trwa. Wczoraj byliśmy u chirurga i jak tylko nas zobaczył, stwierdził, że zabieg będzie potrzebny, bo Emi ma cofniętą bródkę, czyli wędzidełko ogranicza żuchwę, co powoduje problemy ze ssaniem i w przyszłości może zaburzać rozwój mowy. Po zbadaniu okazało się, że trzeba podciąć podwargowe i podjęzykowe. Zabieg zrobił od razu. Mała zniosła wszystko dzielnie. Gorsze są masaże, które trzeba wykonywać 8 x dziennie przez miesiąc, żeby ścięgna się na powrót nie zrosły. Po powrocie do domu Emilka przystawiła się od razu i ładnie piła, gorzej było wieczorem i w nocy. Ryk przy piersi, za nic nie mogła się przyssać. Coś tam próbowała i w płacz. Lekarz sugerował, że dziecko może nie chcieć piersi po zabiegu i zalecił paracetamol. Podaliśmy, niestety nie pomogło, dzisiaj też o piersi nie było mowy i skończyło się na butli. Nie wiem, czy ją boli, czy jaki czort. Boję się, że jak tak dalej pójdzie, to do cycka nie wróci. Napisałam do lekarza sms, co w takiej sytuacji. Czekam i odciągam. Na szczęście pokarmu nie brakuje. W ciągu 10 min., jak piszę teraz, ściągnęłam 200 ml z obu piersi. Jak nie da rady inaczej, będziemy KPI. Muszę się z tym pogodzić, że czasami głową muru nie przebijesz. Pocieszam się, że za jakiś czas mało kto będzie pamiętał, czym dziecko było karmione. Grunt, żeby było zdrowe i szczęśliwe.

Chciałam napisać taki trochę #chwalpost. Od kiedy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży w mojej głowie ciągle kotłowała się myśl „jak ja dam radę wyjść na spacer z dzieckiem i 2 psami?” I może się to wydawać śmieszne, ale dla mnie to poważny problem i to w sumie była moja największa obawa przed nadchodzącym macierzyństwem hahaha JAK JA TO OGARNĘ?! W głowie setki myśli, a co jak nie polubi chusty? Jak ja zapanuje nad moimi psimi dziećmi, które posłuszeństwem na spacerach nie grzeszą (zresztą nie tylko na spacerach ;)). Już w ciąży rozpoczęłam przygotowania do tej misji. Pierwszy kurs chustonoszenia (drugi już indywidualny po narodzinach). Spotkania z psią behawiorystką żeby okiełznać psy na spacerze. Po narodzinach i odpadnięciu pępka regularne wyjścia z dzieckiem w chuście żeby na pewno zaakceptowało tę formę spacerów. I oto nadszedł dziś ten dzień, gdy po 7 tygodniach mąż musiał nas zostawić na większość dnia samych w domu (pora powoli wracać do pracy, co nie?). Sen tej nocy nie był dobry. Stresowałam się, a czym hahaha? SPACEREM Z PSAMI, taaaaak. Nadeszła godzina zero, dziecko wsadziłam w chustę, nas w bluzę dla dwojga, uzbroiłam się w worek przysmaków, smoczek w kieszeni, psy na smyczy i RUSZYLIŚMY! Miał być zapoznawczy spacer dookoła bloku. Jednak Minio zasnął po jakichś 5 minutach, psy były wyjątkowo posłuszne, tak jakby rozumiały powagę sytuacji. Pogoda wspaniała, lekki ciepły wiaterek owiewał twarz i tym oto sposobem wyszedł nam ponad godzinny spacer, a ja zrealizowałam połowę mojego celu krokowego na dzisiejszy dzień. Ludzie którzy nas mijali uśmiechali się do nas, a dwóch starszych panów zaczepiło mnie. Jeden powiedział do żony „patrz jak cudnie wyglądają”, a mnie zapytał „dobrze mu tam? Śpi?”. Odpowiedziałam, że „najlepiej”. Bo gdzie może być lepiej niż tak blisko mamy? Drugi pan zatrzymał się, popatrzył i zdziwiony zapytał „idzie pani z tróją? Wspaniale!”. Ernest pooowoli zaczął się przebudzać już pod domem. To był udany spacer, oby takich więcej.

W poniedziałek byliśmy na szczepieniu. Wszystko ok, Ernest spał po prostu więcej niż zwykle. Jutro idę do urofizjoterapeutki ocenić jak bardzo po dupie dostały moje mięśnie dna miednicy,


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2019, 12:18

11t

Minęło 11 tygodni, dziś rowniez minęła granica największego ryzyka. Jutro mam wizytę u lekarza, ale jestem spokojna, czuje się dobrze, żadnych niepokojących objawów nie mam.
Ostatnie tygodnie minęły średnio pod kątem mdłości. Mdłości są co dziennie i wymioty też się zdarzają 1 dziennie lub co 2 dni. Najgorsze są wieczory, mdłości u mnie są wieczorne. Liczę na to że już nie długo mina. Kurczę jeszcze 2 tyg i zakończę 1 trymestr, jak to szybko leci:)
Za tydzień prenatalne.
Więcej informacji udziele jutro po wizycie:)
Aha.. dziś też ostatni dzień pracuje, w prawdzie z domu i trudno to nazwać praca ale jednak czuwm przy komputerze do 17:) Od jutra planuje L4, z tym nie będzie problemu,bo przecież lekarz sam proponował ostatnio.
W pracy wszyscy wiedzą, z tego względu że dziewczyny zrobiły zbiórkę pożegnalna i mnie zaskoczyły i cały zespół pożegnał mnie w czwartek :D Dzidzia dostała pierwsze prezenty. Mega mnie zaskoczyli :) Miło było. Choć ja nie chciałam pożegnań, jeszcze jakby nie wierzę w to szczęście jakie mnie spotkało. Jeszcze z rezerwą podchodziłam do tej informacji, ciągle się bałam. Ale z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że chyba jest ok. Jutro się dowiemy na 100%:) Oby wszystko było ok! Bo już miejsca w pracy dla mnie nie ma :D

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 17 kwietnia 2019, 17:32

Od kilku dni tfu tfu poprawa nocek. Jeczy na ssanko, ale subtelniej, daje sie czasem uglaskac bez ssania. Dzis mi sie przebudzil o 5, cos tam pogadal i zasnal. Obudzilismy sie o 8.30!!! Ale wieczorem nic nie moge zrobic, tzn po jego kapieli chciałybym kolacje zjesc i zeby umyc spokojnie, ale sie nie da, bo muszę byc blisko. Wczoraj chcialam jeszcze poczytać w lozku i nie chcialam od razu brac go do siebie, to sie w lozeczku odwrocil w moja stronę by mnie widziec i usnal. Ale za godzinke juz i tak byl u mnie hehe.
Sprzedajemy nasze dziadowskie bebetto. Poki co jeździmy w przyczepce thule, musze Wam fotki wkleic, ale musze je zmniejszyc. A potem kupie lekka parasolke, Lentilka, i co z tym elodie? Kupujecie? Ja tez na ten wozek choruje...
Powoli planuje przeprowadzke do wrocka. Oj, bedzie sie dzialo. Cala rodzina bedzie zaangazowana.

Jane208 (Nie)cierpliwa 17 kwietnia 2019, 17:44

Jeszcze pod koniec zeszłego roku byłam do całych tych starań nastawiona co najmniej optymistycznie. Miałam w głowie ułożony plan. Jeszcze do wiosny postaramy się naturalnie, potem może trochę podkrecimy moje jajeczka, jak nie poskutkuje to kilka razy spróbujemy inseminacji a w ostatecznym rok 2020 przeznaczymy na in vitro. Teraz z miesiąca na miesiąc mój optymizm maleje. Mam wrażenie, że stoimy w miejscu. Ostatnia wizyta u ginekologa była w lutym, polecił starać się naturalnie do wakacji bo ja mam owulację a wyniki męża niczego nie przekreślają. Jak na razie efektów brak a ja czuję że to zmarnowany czas, że moglibyśmy coś więcej diagnozować... Sama nie wiem. Im częściej myślę o inseminacji tym większego mam doła. Kojarzy mi się z zapladnianiem krowy czy świni... Zresztą nawet skuteczność jest większa wśród zwierząt...

Mężuś był na 3. badaniu nasienia. Liczyliśmy może, że tym razem zrobią morfologię i test MAR. Niestety nie udało się.

Wyniki są następujące:

upłynnienie: 45 minut (zwiększyło się, w 2. badaniu było 35 minut, ale w 1. badaniu 60 minut) - pomysły od czego to zależy?
barwa: przejrzysta (1. raz to tu jest błąd, do tej pory wychodziła w porządku)
ph: 8,0 (tu nigdy nie mieliśmy problemu)
objętość: 3,3 ml (zwiększyła się, zarówno od 1., jak i od 2. badania)
ilość: 4,95 miliona w ejakulacie (w pierwszym badaniu było 1,58 miliona, w drugiej 4 sztuki)
koncentracja: 1,5 miliona na mililitr (w pierwszym badaniu 0,75 miliona, w drugim nieoznaczona, norma od 15 mln/ml)
plemniki żywe: 50% (w poprzednich badaniach nieoznaczone)
plemniki martwe: 50% (w poprzednich badaniach nieoznaczone)
ruch postępowy wolny: 10% (1.badanie 0%, 2.badanie: pojedyncze się poruszały)
ruch postępowy szybki: 0%
ruch niepostępowy: 2% (1.badanie 45,45%, 2.badanie nieoznaczone)
nieruchome: 88% (1.badanie 54,55%, 2.badanie nieoznaczone) - to mnie martwi, no bo skąd w stronę gorszego to poszło?

Także widać progres, mozolny, teraz trzeba by im dodać trochę energii, żeby ruszały się szybciej. Jest kilka elementów, które mnie martwią. Mężusia martwi wszystko, stał się żółwiem, więc ogólnie na razie nie ma z nim żadnej rozmowy. Na szczęście we wtorek ma wizytę u urologa, no i we wtorek idziemy też na zapoznawczą wizytę w nowej klinice. Jutro oboje idziemy na hormony.

Przyszły też wyniki subpopulacji limfocytów. Jedyne, co odbiega od norm laboratoryjnych, to komórki NK CD 3-16+. Mam ich 6,5%, a norma zaczyna się od 7,3%. Na tym się jeszcze nie znam, wizyta u immunologa 15 maja. I są też częściowe wyniki mutacji genetycznych. Jestem posiadaczką mutacji genu MTHFR a1298c w układzie homozygotycznym. Z tego, co wyczytałam, nie wchłaniam normalnych form kwasu foliowego i innych witamin z grupy B, skutkować to może różnymi dziadostwami, ale można to ograniczyć również dietą. Od grudnia część witamin przyjmuję w formie metylowanej i teraz muszę sobie pogratulować i pozostałe również w tej formie zajadać. Dziś już taki pakiet zakupiłam. Do tego kupiłam też książkę o immunologii.

We'll see.

A. Żeby nie było tak pięknie. Program dofinansowania in vitro ma u mnie ruszyć nie w czerwcu, a we wrześniu. Raczej nie będziemy czekać, ale to już zobaczymy, co w tzw. międzyczasie powychodzi.

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 17 kwietnia 2019, 20:16

15+ 4

Jutro wizyta <3 odliczam,czekam!! Liczę,że rano zleci bo T. jest w domu a jadę godzinę szybciej niż zawsze.
Kasi dzisiaj na usg zmieniła się płeć. No jestem ciekawa jak u nas będzie :D mam mnóstwo pytań odnośnie ostatnich bóli itp. No i jest mi już ciężej coś robić z brzuchem, zwłaszcza jak za długo siedzę schylona to dziwnie boli.

Dzisiaj byliśmy wszyscy na mszy za dziadka. Minął miesiąc od śmierci..

inaa Mama,Tata i ...? 17 kwietnia 2019, 23:44

Jeeeju ....

Patrząc z perspektywy czasu to też miałyście racje z tymi moimi emocjami. Może faktycznie miałam stany depresyjne. Teraz cieszę się bardziej ze wszystkiego bo nauczyłam się brać na klatę wszystko co niesie mi los. Nie mam już żadnych oczekiwać wobec mojego malucha. Najpiękniejsze chwile przysłaniają całe to zło, które się działo. Dzisiaj np. przyszłam z pracy - Jagoda okąpana przez męża i utulona do dostawki. Patrze ... kręci się - chyba jest głodna. Przyszłam z jedzonkiem , wzięłam ją. Ona takim śpiacym wzrokiem wzięła butelke... ssie ssie, nagle patrzy ( " o , mama !" ). Puściła mi uśmiech na głos kilka razy - chwyciła moją bluzkę jak to zawsze robi zasypiając i w drugą rączkę moj palec. Zasnęła - szczęśliwa. Mąż się smuci, że ona bardziej mnie kocha niż jego ... że do nikogo się tak nie śmieje i z nikim nie jest taka jak ze mną <3. To właśnie była ta chwila, dla której warto to wszystko przechodzić.


Mimo to, że jutro może być piekło hehe. Zapisałam wpis żeby sobie w ciężkich chwilach o tym przypomnieć :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2019, 23:46

Pinka. Piąty transfer 1 sierpnia 2018, 18:37

2dc

Po kolejnej porażce działamy. Postanowiliśmy wziąć sprawy we własne rece. Działania:

1. Zrobilam tabelke dotychczasowych badan wg daty, ich wynikow, normy, zazywane tabletki.

2. Jutro czyli w 3dc robie wszystkie mozliwe badania:progesteron, prolaktyna,tsh,ft3,ft4, estradiol, testosteron, morfologie, jod z moczu, FSH,LH, ca-125. Chcemy miec wszystko na bieżąco.

3. Zapisalam sie do endokrynologa, zrobimy badania usg tarczycy.

4. Wracamy do kliniki nieplodnosci, zapisalam sie na wizyte w dniu przewidywanej (??) owulacji. Bedziemy chcieli zrobic calkowity monitoring do dnia pekniecia pecherzyka.

Taki wlasnie mamy plan naprawczy.

Ciąża rozpoczęta 15 stycznia 2015

Krycha Potrzeba pisania 14 listopada 2019, 19:50

Dalej to tak, ze znacznie mniejsze to krwawienie niz zwykle, do tego krew bardziej gesta. Tak, dokladnie tak, gesta, z kawalkami tkanki (sluzowki). Doznania bolowe w okolicy brzucha znikome, wszystko skumulowalo sie w krzyzu. Tak boli, ze az szczypie i ibuprofen nie daje sobie z tym rady. Do tego brak apetytu, oslabienie, biegunka. Czekam na ciag dalszy.

trillian Lepiej późno niż wcale 10 maja 2019, 12:46

Udało nam się zajść w ciążę w marcu. Niestety w kwietniu poroniłam w 7tym tygodniu.
Pocieszające jest to, że zaciążyliśmy - czyli wygląda na to, że jestesmy płodni.
Teraz 2-3 cykle przerwy (raczej 3 bo już drugi tydzień na antybiotykach lecę, a to raczej dobrze na jajeczka nie wpływa) i kolejne starania.
Mam nadzieję, że mój Aniołek Patryś jest spokojny tam, gdzie teraz jest...

Pinka. Piąty transfer 17 kwietnia 2019, 07:54

30dc 14dpt

Zrobiam dzisiaj test sikany. Po sekundzie pokazaly sie dwie kreseczki. Jakie to mile uczucie!:) w koncu cos innego niz biel vizyra, ktora zna kazda z nas.
Chcialam wkleic zdjecie ale nie umiem.

Termin porodu wg kalkulatora z neta to 24.12..na wigilie ;)

Dziekuje za wasze gratulacje i cieple slowa :).

Czekamy do wizyty na pierwsze usg 06.05.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2019, 08:29

kolejny dzień mija 17dpt. a ja cały czas w strachu.. jutro robię bete. ostatnią. jeśli będzie ok to dzwonie umówić się na wizytę.
Tak bardzo wierzę maleństwo, że zostaniesz z nami do stycznia, że urodzi się zdrowe, piękne i nasze... czekamy na pierwsze usg ze zniecierpliwością. Musi być dobrze!! chwilo trwajj🤞🤞✊✊ rośnij 🤞🤞✊✊

Edit. Nad tą betą się zastanawiam. czy zrobić jutro czy tak jak postanowiłam pojutrze. przemyślę to.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2019, 22:12

33 dc, 4+4

Wczoraj mój organizm chyba ogarnął, że coś się dzieje, bo obudziłam się z okropnie wrażliwymi sutkami. Bolały jak tylko lekko je dotknęłam. Dzisiaj już pod tym względem trochę lepiej.

A przed 20:00, jak czekałam na Voice Kids złapał mnie dość mocny ból okresowy, ale starałam się rozluźnić podbrzusze jak najbardziej i głęboko oddychać. Przeszło po 20-30 minutach. 🙂

Póki co nic więcej nie dolega.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2021, 21:58

Jesteśmy po wizycie:) zaczynamy 12t.
Nasza Kruszyna jest taka duża, że sama byłam w szoku że aż tyle już mierzy:D w jednym pomiarze wyszło 5,23 cm przezpochwowo A w drugim 5,45 przez brzuch. Średnia wychodzi z usg ze to generalnie 12t skonczony:D ale wiadomo jak to z pomiarami jest:) Dzidzia się wierci, macha rączkami i nóżkami. I to być może chłopak będzie. Tak dr mówił że sklanialby się mu tej myśli ale że mam się jeszcze nie nastawiac.:) Generalnie wszystko jest ok. L4 dostałam i ciagniemy sobie ten cudowny okres;) Pogoda się robi, przyroda się budzi...idealny czas na wolne :).
Prenatalne za tydzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2019, 10:41

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)