Poziomka6 Wieczne czekanie 17 czerwca 2019, 19:20

Dziś wróciła po urlopie koleżanka, która jest w ciąży. Trzymam się od niej z daleka, ale ona i tak do mnie podchodzi i chce rozmawiać. To bardzo fajna dziewczyna, ale jeśli mam tam pracować to muszę trzymać się z daleka. Sam fakt, że ona tam jest mnie irytuje, więc staram się z nikim nie rozmawiać. Jak nie umre z przemęczenia to zostane peacownikiem roku.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 6 września 2019, 20:32

Synek złapał już pierwszy katar. Chodził do żłobka 2.5 tygodnia bez przerwy. Uważam, że i tak długo wytrzymał bez chorowania 💪

***
Mam psa, 9.5 letniego olbrzymiego sznaucer. Mieszka z moimi rodzicami, bo w moim mieszkaniu, na 60m2, psina by się udusiła. Teraz mój pies jest chory. Ma złośliwy nowotwór sledziony i wątroby. Dziś już prawie nie wstawał. Leczyć się go nie da, dostaje leki usmierzajace ból i tak naprawdę czekamy na koniec :(

Mishigami00 Czekam na mały cud! 18 czerwca 2019, 11:05

O matko dawno nic nie pisałam w pamiętniku...
Dzisiaj 20dc, a 7cykl starań, owulacja prawdopodobnie była w 15dc, ale...
Wczoraj przyszły wyniki badań nasienia męża i niestety, ale morfologia tylko 2% , norma od 4% kurde.
Reszta niby w normie, ale musimy iść do lekarza, żeby nam zinterpretował wyniki.

A wyglądają tak:
Objętość 2,5ml
PH 7,7
Żywe plemniki 88,4%
Koncentracja 118,79mln/ml przy normie powyżej 15
Koncentracja 296,97 mln/ ejakulat przy normie powyżej 39
Plemniki ruchliwe (P+NP) liczba- 3147 procent - 85,89%
Plemniki postępowe (P) liczba - 3146 procent -85,86%
Plemniki niepostępowe (NP) liczba-1 procent-0,03%
Plemniki nieruchome liczba- 517 procent -14,11%
Morfologia 2%

Niby jest ich dużo, ale są nie prawidłowe. Strasznie załamały mnie te wyniki...
Pozostało tylko czekać na @, która prawdopodobnie będzie w pn 24.06 :(

Mąż musi zmienić styl życia, zacząć brać witaminy ( z resztą kupiłam mu już dawno, ale po co brać :/ )

Pytanie czy przez to faktycznie nie udaje nam się?

Miałam monitoring, badania wszystko niby ok, zostało mi jedynie do sprawdzenia drożność, ale może to być wina nasienia, kurde nie wiem sama co myśleć, nie należę do osób cierpliwych, nadzieja przygasa :(

18 tydzień ciąży (17t0d). Dziś zaczęliśmy 5 miesiąc. Niesamowite uczucie.

Wczoraj na 100% poczułam moje Dziecko. Przyłożyłam detektor do brzucha i chwilkę było super słychać. A potem Dziecko uciekło, a ja poczułam takie przesunięcie w tym miejscu. Niesamowite wrażenie ;)

A tak wyglądam aktualnie :)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/05baf040e858.jpg

Dawno mnie nie było wiec postaram się trochę nadrobić :-)
Będąc na antykoncepcji codziennie miałam krwawienia lekkie. Trochę niepokojące ale napisałam maila do lekarki i odpisała, że to pewnie właśnie wina tabletek.
13.11 przyjęłam zastrzyk domięśniowy diphereline, który powinien mnie wprowadzić w sztuczna menopauzę, a co za tym idzie uśpić jajniki i stan zapalny wywołany endometriozą.
Czy się udało? Nie wiem. Tuż po zastrzyku czyli teoretycznie w 23 dc dostałam normalny okres. Dziś jest mój 15 dzień po zastrzyku. W ostatnich dniach normalnie czułam jajniki i to mocno, jakbym miała... owulacje?!? Niedługo wizyta w klinice wiec dowiem się co dalej.
Myśle o tym ale nie panikuje. Powtarzam sobie jak mantrę, że na wiele rzeczy nie mam wpływu i jakoś to pomaga. Walczę, choćby nie wiem co, to jeszcze nie składam broni!

A teraz tarczyca. To dopiero wielka niewiadoma :-)
Jestem 2 mieisac bez leków. Przed odstawieniem moje tsh wynosiło coś koło 3. Miesiąc po odstawieniu 2,9 a teraz 1,5.
Ogólnie wynik idealny i taki do jakiego dążyłam. No ale sam spadł o polowe w stosunkowo krótkim czasie.
Opcje są dwie:
1. Wszystko jest Ok i wynik się unormował
2. Wraca mi nadczynnosc

Opcja nr 2 to oczywiście tragedia. Wyobraźmy sobie scenariusz, że znowu jestem cieżko chora i przechodzę cały ten koszmar związany z leczeniem. Ovzywiscie mam zakaz jakichkolwiek starań. Muszę unormować tarczyce, usunąć ją operacyjnie i ustabilizować hormony. Przecież to mkze trwać lata.... całe lata! Nie, nie, nie!
Nie wiem co mam zrobić żeby ten koszmar się nie spełnił. Podpytałam w temacie czy jeśli wraca nadczynnosc to jest to opcja powolnego spadania czy raczej bum i jest.
No i wychodzi na to że jest różnie... niestety nawet jak się zauważy, że tsh spada to powrót do maluch dawek leku nic nie daje. Zazwyczaj jest to lawina, która musi zejść żeby można było ruszyc z pomocą. Lipa :-/
Póki co dalej obserwuje puls i jest książkowy. Badania będę powtarzać co 2-3 tygodnie.
A pozostałe wyniki tarczycy? Ft 3 i 4 pięknie w normie. Najgorsze przeciwciała czyli TRABY spadły na 2,5 (w maju było 5,5, rok temu 17). Jakimś cudem weszłam w norme z anty tpo :-) a ponoć przeciwciał się nie da wyleczyć :-) za to niebezpiecznie rośnie mi anty tg :-/ :-( było 350, 400, a teraz 520 :-(
Nie wiem co to oznacza.

Moja głowę na maksa zaatakowała tez łuszczyca... walczyłam z nią jakieś 3 lata temu o wygrałam. W zeszłym roku gdy straciłam prace to niestety dostałam nawrotu i do tej pory nie mogę się tego pozbyc. Wczoraj myślałam, że mózg sobie wydrapie. Sterydy, które wciaram działaj ale jak tylko próbuje je odstawić to wszystko uderza ze zdwojona siłą.

Nie jest dobrze... ale to chyba już u mnie norma. Także jak jest? Chujowo ale stabilnie.

W tym wszystkim brak mi wiary na powodzenie kolejnego invitro, a jednocześnie nie mogę się go doczekać. Mąż nawet ma do mnie pretensje, że nie jestem dobrej myśli. No ale jak tu być? Chyba to normalne, że po porażce w pierwszej procedurze mój entuzjazm przygasł...
ale mama mnie wczoraj pocieszyła. Mówi, że chyba z 15 lat nie czytała żadnego horoskopu, a wczoraj wpadła jej jakaś Gazeta w ręce i jakoś tak ją naszło żeby poczytać i u mnie były same łzy na cała zimę. Łzy, łzy i łzy ale szczęścia!
No i oczywiście wiem, że to nic nie znaczy ale jakoś tak miło mi się zrobiło na serduszku :-)

PS. Ogólnie nie wierzcie w horoskopy. Na studiach miałam koleżankę, która żeby sobie dorobić pisała horoskopy dla gazet :-) czasami wymyślaliśmy te wróżby w barze przy piwie :-) ściema jakich mało :-)

ewaaemi Co przyniesie czas ...? 18 czerwca 2019, 02:05

Czuje smutek myślałam że maz jakoś szybciej będzie myślał o staraniach A on o innym planach o pl itp ja wiem że wszystko jest ważne ale ta strata ciąży ponad miesiąc temu mnie rozkleila totalnie tak bardzo pragnęłam i długo czekałam aż P podejmiemy wspólnie decyzje o dziecku był bardzo oporny ...
i wtedy kiedy się udało straciłam czy tak musiało być...

Czuję się jak nieudacznik życiowy.... Mam ochotę płakać i walić pięściami w niewidoczne ściany, w których sama się zamknęłam. Znowu się nie udało. Tak bardzo cholernie wierzyłam, że się uda po tej laparoskopi, to była moja JEDYNA NADZIEJA. Myślę sobie, że nic dobrego w życiu mnie już nigdy nie spotka. Nawet jeśli normalny człowiek odbierałby to pozytywnie - ja nie będę. Jestem tak cholernie nieszczęśliwa. Kiedy to minie? Czy to w ogóle minie? Nikt nie wie, jak bardzo cierpię... Czuję się niekochana, tak jakby bogu zupełnie na mnie nie zależało. Wczoraj spędziliśmy świetny czas ze znajomymi, bardzo dobrze się bawiłam, ale teraz znowu jest tak... smutno.... pusto. Wychodzi na to, że nie zostanę matką w wieku 28 lat... potem będzie 29 i 30.... Dlaczego kurwa akurat ja?! Mam tego wszystkiego dość... Skąd ja mam wiedzieć co robić dalej? Jestem tak cholernie zdezorientowana. Nie chciałam robić nic przeciwko sobie i swoim poglądom, a tu wygląda na to, że Bóg sobie robi ze mnie jaja, sam mnie do tego pcha... Nie wyobrażam sobie brnąć w to dalej. Potrzebuje przystanku, tylko jak tu zrobić przystanek kiedy wiesz, że jesteś bezpłodna i nicnieorbienie tu nie pomoże... Lekarze napro to jest pic na wodę. Tylko kasa kasa i kasa, zero w tym wszystkim człowieka. Lekarze są totalnie głupi, nie chcą pomóc... widzą tylko kasę. Ta beznadzieja mnie wykończy pewnego dnia...

Co próbuje napisać post to coś się dzieje, kasuje, zapominam i nie wiem jak to sie stało, że tyle mnie nie było, a przecież tyle się dzieje.
Poszłam za ciosem, posłuchałam dobrych rad i stało się! Właśnie wczoraj rozpoczęłam stymulację menopurem do imsi. A jak do tego doszło? Już wyjaśniam.
Miesiąc temu spontanicznie na wątku IUI przeczytałam post dziewczyny, która zaczęła procedurę ivf dzięki badaniom klinicznym. Pociągnęłam temat, zagłębiłam się i zgłosiłam. Na czym polegają badania kliniczne? Może o tym napisze w kolejnym poście ale w skrócie to testują leki na ludziach, jesteś królikiem doświadczalnym, jak spełnisz ich warunki to leczenie (ivf) masz prawie za free. Na początku byłam pewna, że i tak mnie odrzucą bo mam GB ale jakoś to nie stanowiło problemu. W maju miałam jakiś cyrk z okresem wiec odczekałam miesiąc i w 2 dc zgłosiłam się do kliniki a było to wczoraj. Do kliniki jadę 4 godziny bez korków wiec możecie się domyślić, że kopłam invicte w 4 litery i wylądowałam w innym województwie. Dojazd porażka, korki, wypadki... myślałam, że się popłacze i zawrócę. Katowice przerosły mnie w tym dniu. Chyba z 40 min krążyłam w kółko po mieście. Sama klinika, podejście do pacjenta, uśmiechnięte panie na każdym kroku, świetni laboranci i super lekarka wynagrodziły mi wszelkie nieprzyjemności jakie do tej pory przyniosło leczenie w klinice niepłodności. Póki co jest super i niech tak zostanie. Widok mam z maluszkami tez jest pocieszający bo w invikcie tego nie było. Tylko smutne pary z nadziejami.

Wczoraj przed pierwsza wizytą wykonałam badanie progesteronu i estradiolu. Niestety progesteron wyszedł za wysoki i dzisiaj mam powtórkę. Znowu niezawodne dziewczyny z forum udzieliły mi wsparcia i uspokoiły mnie, że może okres się jeszcze nie rozkręcił, nie zaczęłam się dobrze złuszczać i stad ten podwyższony prog. Zobaczymy co bedzie dzisiaj.
Wczoraj wieczorem zrobiłam 1 zastrzyk 150 menopuru i łatwo nie było ale nie ma co narzekać na samym początku.
Dzisiaj liczę na dobry wynik proga wiec trzymajcie kciuki. W piątek kolejna wizyta i podgląd co tam rośnie.
Żeby nie jeździć tyle km bo to niepotrzebny stres to mam zwolnienie do piątku i zatrzymałam się u rodziny 90 km od Katowic, także jest łatwiej :-)
CZUJECIE TĘ MOC? Ja czuję!!! W czerwcu zachodzę w ciąże :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2019, 08:12

7tc (6+5)

Waga spada... dziś 74,1 kg. Jest to pewnie spodowane tym, że nie moge za dużo zjeść, bo robi mi się niedobrze.

We wtorek z mężem wyjeżdżamy na planowane wakacje. <3

Niestety ze względu na czas urlopowy, pierwsza wizyta u ginekologa dopiero po powrocie z wakacji. Szkoda, bo chciałabym potwierdzić ciąże ale czasem się nie da. Jeśli nawet prywatni ginekolodzy albo nie mają miejsc albo są na urlopie ;) trudno. Czuję się dobrze, tylko zmęczenie, wrażliwość piersi i częste wizyty w toalecie.
W poniedziałek idę do lekarza rodzinnego by podpytać jakie leki w razie co, mogę potrzebować w podróży.

Panie Boże, broń maleństwo <3

Dziś nie o mnie i nie o Małej Ludce, dzisiaj o tatusiu :) <3

Ostatnio mój mąż kilkukrotnie rozczulał mnie drobnymi tekstami na temat przygotowań na nowego członka rodziny, ale niestety nie zapisałam i nie pamiętam szczegółów. Dlatego tym razem będzie ku pamięci fragment naszej korespondencji ;)
Parę dni temu poleciłam mu żeby poczytał coś na temat łóżeczek - czy inwestujemy w dostawne, czy nie itd. No to się zabrał do dzieła od razu kompleksowo, a mianowicie przeczytał jakiś artykuł o przygotowaniu pokoju dla noworodka (łóżeczko, wanienki, przewijaki, komody, kosze, fotele itd.), po czym przesłał mi właśnie mailem wyciąg z tego artykułu i oto jakim opatrzył komentarzem:
cyt.:
"Jesteś pewna, że nie potrzebujemy już małego pokoju? Gdzie my pomieścimy, te wszystkie komody?
Tak czy inaczej, w ten weekend odpoczywamy a w przyszły jedziemy do CH i do Ikei, wkroczyć na nasze terra incognito. Mówi się trudno, strefa dziecięca wywoływała u nas traumę, to teraz trzeba się szybko dedukować. Tylko kurczę, gdzie te baby z brzuchami w Ikei znajdowały czas na przeprowadzkę, wykończenie nowego mieszkania i ewentualne badania lekarskie, nie mówiąc już o chwilowych niedyspozycjach z powodu tradycyjnego rzygu-rzygu, czy tam częstych odwiedzin w toalecie, plus jeszcze niektóre z nich miały już pewnie inne dzieci. Ale super, myślę, że jeszcze czeka nas mnóstwo zabawy z naszą córeczką i jej potrzebami. Kocham Cię, idę na przerwę".

Love mój Mąż <3 Widać, że dopiero otwiera oczy ile to jednak trzeba sprzętu dla takiej Kruszynki ;)

PS. Ja oczywiście już dawno (chyba nawet kiedyś przed ciążą) pomierzyłam czy w naszej sypialni zmieści się łóżeczko, już wiem gdzie będą pierwsze ubranka itd., ale fakt to tylko przymiarki, ale na prawdę powoli musimy się zacząć przymierzać do wielkich zmian :D
Na pierwszym planie mam malowanie mieszkania bo ostatnie było jakieś 5 lat temu, ale jeszcze muszę doczytać czy w ciąży mogłabym w takim nocować czy muszę się ewakuować na parę dni.

Pinka. Piąty transfer 17 czerwca 2019, 20:07

13tc

Jestesmy po badaniach prenatalnych. Krew pobrali, usg zrobione. Wyglada na to, ze nasze blizniaki nie maja wad. Ladne noski, raczki, nozki, pecherze, przeziernosc karkowa w normie -2, serca bija jak dzwony, wielkosc podobna. Za tydzien mamy sie stawic po wyniki krwi i wtedy jeszcze omowimy z lekarzem szczegoly. Doktorek powiedzial ze z usg wynika ze zagrozenie wad genetycznych bardzo niskie.
Dzieciaki ladnie sie ruszaly, jeden zwlaszcza wierzgal :).

Dopiero teraz schodzi z nas stres :)

Dziś byliśmy na imprezce zorganizowanej w mojej miejscowości była tam taka mała słodka Julcia😍mała ma roczek i jest przeslodka...ale nie dlatego o tym piszę... Jak się tylko do niej odezwałam to wolała zabawę że mną niż że swoją mama😍pod koniec imprezy jak już mała była zmęczona i nadal chciała zabawy to wolała do mnie MAMA 😋😋😋 każdy się śmiał że pomyliła matki. Ojciec małej mówi do mnie może będziesz mama? Skoro Cię mała tak nazywa?? Nic na to nie odpowiedziałam. Jak na razie wiemy tylko my we dwoje tylko razem przeżywamy te chwilę i tak zostanie dopóki nie dowiem się że jest wszystko w porządku 😍czuje się bardzo dobrze poza sennoscia od czasu do czasu coś lekko zacisnie w brzuszku i okropnie czuje wszelkie zapachy...no i piersi też sterczace jak nigdy to tad 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2019, 23:26

21+6
Czas się strasznie wlecze...
wizyta dopiero 19 września, chociaż zastanawiam się nad przełożeniem jej na 17 września - byleby szybciej.
Muszę przed wizytą zrobić wyniki toxo i cytomegalii, no i mam nadzieje, że dostane w końcu skierowanie na glukoze..
Martwie się ciągle się martwie, ale wiem, że musi być dobrze! wierzę, że wyniki wyjdą dobre, a ta nieszczęsna taśma się spowrotem przyklei i nie będzie ci zagrażać maluszku!!!
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

<3 27 dni <3

09.09... - 3 lata

"Pamiętaj Martusia, Aniołki nie odchodzą, one zmieniają tylko datę swojego przyjścia na świat"

Te słowa usłyszałam od mojego lekarza podczas kontroli po zabiegu łyżeczkowania. Byłam wtedy w całkowitym dołku psychicznym i nie docierało do mnie znaczenie tego zdania. Jednak zapamiętałam je dobrze.
Cały czas mam w głowie te dwa dni, które przepłakałam w całości. Wtedy nie wiedziałam, że poronienia są niezwykle częste, że nie jestem jedyna.

Mam teraz swojego Aniołka przy sobie, patrzę jak śpi w łóżeczku i uśmiecha się jeszcze całkiem nieświadomie. Czuję Jego zapach i ciepło, gdy się do mnie przytula. Mogę podziwiać z jakim skupieniem wpatruje się w twarz mojego Męża i znajdować coraz więcej podobieństw między Nimi.

Nigdy nie zapomnę o tej pierwszej ciąży, pomimo, że było to puste jajo.

To chyba prawda :) zmieniają tylko datę urodzenia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2019, 10:15

gunia29 Już nie czekam na cud... 9 sierpnia 2019, 09:40

Jest spokojnie, nie rozmawiamy już z K o ciąży, o tym czy się udało...nie gdbamy. Myślimy o powrocie do pracy, o zakupach, o tym kogo jeszcze odwiedzić, co załatwic. Wiem powinno się rozmawiać o wszystkim, ale mi jest tak łatwiej, nie czekam...
Na nic już nie mamy wpływu. Wiem , że zrobiłam w tym cyklu tyle ile mogłam, chciałabym trochę spokoju, oddechu, chciałabym nie zadręczać się milionami spraw na które nie mam i nigdy nie będę miała wpływu...

Beta 9 dpo 125 można powiedzieć że się udało 🙂 do dr idę w sobotę . Nie mogę w to uwierzyć tyle na to czekałam a teraz do mnie nie dociera że się udało

Dziś 5 dzień po punkcji.
Kontaktowaliśmy się z lekarzem myslac, że poznamy już ilość blastek, ale potwierdził na razie tylko, ze w 3 dobie mieliśmy 13 zarodkow. Reszta zatrzymana na obserwacji do jutra. Na pierwszym rzut oka wygląda to super, ale trudno powiedzieć, jaki będzie efekt nieprawidłowego kariotypu, ile z nich przezyje i będzie prawidłowa. Nie bez powodu skreślili u nas od razu UI, kazali robić IMSI i zapłodnili więcej niż 6 komórek.
Niby 30% - 60 % potrafi dotrzeć do etapu blastocysty. A z czego tylko ok. 20% zostanie prawidlowa po badaniu genetycznym. Boje się... ale trzymam kciuki za każdego naszego maluszka....

Patt1002 Czekamy na Aniołka 15 marca 2021, 09:04

Dobra... Czas nadrobić te zaległości.
Od kilku dni leże plackiem w łóżku...
W miedzy czasie dzieje się tyle rzeczy wokół mnie...
Drugi semestr studiów, przemilczmy, bo to nuda, flaki z olejem i nikogo to nie interesuje, nawet mnie xD choć całkiem fajny nowy przedmiot się pojawił....
Pozwolenie na budowę! Także mam nadzieję, że już wkrótce ruszymy.
Na adopcyjnym instagramie poznałam świetną dziewczynę, która jak się okazało zaczyna swoja drogę adopcyjną w tym ośrodku co my :D
News najważniejszy! Uwaga! Usiądźcie! Pierwsza para z naszej grupy ma już swoje maleństwo! <3 Cieszę się jak nie wiem co!
Z tego wszystkie sama wyobrażam sobie nasze spotkania z maluszkiem.... Ale spokojnie, czekamy cierpliwie...

Wspomniałam jednak o moim dziadku... Mój dziadek ma tętniaka, plus guzy... Jednego i drugiego nie można ruszyć bo jedno wyklucza drugie. Tętniak prawdopodobnie rośnie na tyle szybko, że lekarz daje dziadkowi ROK! życia... Ma mieć jeszcze 2 badania wykonane, angio tomograf w celu potwierdzenia tej diagnozy, rozpatrzenia ewentualnej operacji. Jednak jeśli lekarz ma rację, to na powodzenie tej operacji obecnie jest 30%, gdyby nie guzy byłoby to ponad 90%... Wiem, że mój dziadek ma już sędziwy wiek, zdaje sobie sprawę, że może odejść w każdej chwili, ale kiedy słyszy się dokładnie ROK, ramy czasu to jakoś człowieka boli bardziej....

19t3d
Dzisiaj miałam USG drugiego trymestru.
Wszystkie narządy malutkiej były dokładnie posprawdzane i pomierzone i wszystko jest dobrze!!!Tak się znowu bałam,że prawie zawału dostałam. Widok maleńkiej buźki,noska,ust,rączek,paluszków,nóżek i stópek jest oszałamiający!!!Maleńka nie chciała za bardzo pokazać paluszków u rączek bo długo miała zaciśnięte piąstki,dopiero po kilku szturchańcach głowicą USG,otworzyła pięknie dłonie i było widać paluszki.
Mój Cud od główki do pupy ma 15 cm plus nóżki i waży 292g.
Termin porodu znowu się zmienił,tym razem trochę opóźnił,na 10 listopada.
Wyniku z testu Sanco nadal nie ma,więc nadal czekam i się stresuję,chociaż moja ginekolog twierdzi że wszystko jest dobrze.
Za tydzień badanie serduszka,chociaż teraz wszystko jest jak powinno,ale umówiłam się na wizytę do kardiologa.

Po wizycie wiem tylko tyle, że nic nie wiem. Jest pęcherzyk ciążowy wielkości 1,69 mm i coś jakby ciałko żółte wielkości 0,14. Załamała mnie ta informacja, na serduszko nie liczyłam, ale miałam nadzieję, że będzie chociaż zarodek. Za tydzień kolejna wizyta, to będzie już 29dpt i wtedy okaże się co dalej...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)