Czas tak szybko leci. Jutro juz 3 rocznica ślubu.
a jakby to było wczoraj.... Nigdy nie myślałam, o kolejnych rocznicach.... Wcześniej miały być dzieci... Mimo to cieszy mnie każdy kolejny rok przeżyty z moim mężem
nie mam na jutro żadnego planu, zobaczymy co czas przyniesie.
Jestem nienormalna. Wiem.
Zrobiłam dzisiaj zlecona przez doktorka badania. Oczywiście prywatnie, więc kazałam mężowi doliczyć naszemu dziecku do rachunku 300 zł
Ale nie w tym rzecz co do mojej nienormalności.
TSH - 1,39 (w maju było 1,62 ; rok temu 1,38)
FT3 - 2,52 (w maju było 3,11)
FT4 - 1,22 (w maju było 1,73 ; rok temu 1,75)
Niby wyniki ok, a ja już się doszukuję, czy ciąża się nie wyłączyła, skoro mi hormony tarczycowe w ciągu miesiąca spadły? Cały czas od 2-3 lat zażywam taką samą dawkę Euthyroxu, więc to na pewno nie efekt leków. Te obawy chyba w życiu mnie nie opuszczą 
W sumie to nie wiem, czy wyniki są ok, bo się nie znam, a wydaje mi się, że w ciąży widełki są większe (???).
Jak się jutro nie dostanę do tej lekarki na Karowej od sjogrena to chyba oszaleję przez najbliższy tydzień, bo dopiero za tydzień wizyta u doktorka
.
Ciążowo bez zmian. Brzucha nie zauważam. Nadal płasko. Co prawda założyłam sobie na zamek w spodniach gumkę, żeby mnie nie uciskało, ale to tylko tak profilaktycznie. Puszą, że najszybciej brzuszek się rusza u szczupłych, drobnych i niewysportowanych (to ja, to ja) a tu nic takiego
Wiem, że 9 tc to nie 29 tc, ale tak chociaż mini mini coś by mogło już wystawać, skoro piszą w "mądrych" internetach, że macica rośnie i ma wielkość małego melona o_O Gdzie ja mam ten melon???
Senność się zmniejszyła, o czym świadczy fakt, że nadal siedzę w robocie. Innych objawów brak. No bo czy objawem może być to, że wieczorem jak zjem i to nie za dużo, to czuję się jakoś niestrawnie na żołądku. Nie jest mi niedobrze w klasycznym rozumieniu, ale jakoś tak ciężko i nieprzyjemnie się czuję. Dwa to zauważyłam, że mam troszkę większe problemy z opróżniane żołądka (lekkie zaparcia?). Może już sama doszukuję się na siłę czegoś czego nie ma. Ogólnie czuję się świetnie, jak nie w ciąży.
Mały Ludku, jak ja bym chciała sprawdzić czy Ty tam jeszcze jesteś i jaki duży jesteś. Teraz! Natychmiast! Cierpliwość nie jest moją zaletą 
24+0 -> rozpoczynamy 25 tydzień 😍😍
Właśnie mija pierwsza granica przeżywalności 😊🤗😍
Misiu przywitał kopniaczkami, Pola słowami "Kocham Cię mamusiu" i dzień staje się piękniejszy 😍
Kuzyn miał być jutro po 20..no właśnie MIAL. Ciocia musiala pilnie jechac do szpitala na przetaczanie krwi i do poniedziałku jest pod obserwacja. Wstępnie najbliższy termin przyjazdu to wtorek. My uzupelnilismy zapasy w lodówce,owocach itp.i tylko czekamy.
T.rozpoczal urlop ,więc w poniedziałek ruszamy do ZOO😍 pomału bym przetrwala ,oby Pola miala radoche
jest to ostatnie szaleństwo po podliczeniu wydatków 😂
Za 2 tyg.mamy wesele a juz po nim wizyte więc myślę, że zleci.
Dzisiaj jedziemy do teściów,musimy zajechac do apteki po recepty i ogorki na małosolne,ostatnia milosć haha ;p a resztę weekendu odpoczywam z przerwą na działanie w wyprawce dla Olusia 😊
Do porodu zostało 112 dni.!
Obwód brzuszka wieczorem 85 cm.
Miłego dnia!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2019, 22:16
Nadal odczuwam strach...
Czuje się??? Jak na kacu😁oczywiście na nim nie jestem ale ciągle chce mi się spać czasami nawet siedząc w pracy mam wrażenie że za chwilę upadnie mi głowa na biurko...bardzo dużo pije wody chyba nie tylko przez pogodę... W sobotę beta 756 dziś 1806 chyba dobrze? Jutro wizyta u gina..dobrze że teraz potwierdzają wizyty by bym się wybrała na wizytę w środę. Nie dociera to do mnie nawet po wynikach. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Cieszę się ale się boję. Oboje się boimy....
Zawsze wszystko miałam pod kontrolą leki owulacja... A teraz nic zupełnie nic nawet nie pomyslalabym że była owulacja bo zazwyczaj bardzo bolały mnie jajniki A tym razem nawet nie wiem kiedy się mogło to stać...
Dziś mąż zażartował uśmiałam się z niego...
Kiedyś byliśmy w górach smielismy się że może przywieziemy małego górala, potem byliśmy nad morzem mówiliśmy że przyjedzie z nami marynarz 😁 w weekend majowy byliśmy we Wrocławiu zupełnie o niczym nie mówiliśmy ani nie zartowalismy A teraz zartujemy ze przywiezlismy KRASNALA ...😀muszę jakoś żartować i się wyluzowywac bo inaczej już bym oglupiala....ale wiem że jak senność będzie aż tak ciężka do zniesienia to będę musiała zrezygnować z pracy szybciej niż się spodziewałam...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2019, 18:44
Dziś wróciła po urlopie koleżanka, która jest w ciąży. Trzymam się od niej z daleka, ale ona i tak do mnie podchodzi i chce rozmawiać. To bardzo fajna dziewczyna, ale jeśli mam tam pracować to muszę trzymać się z daleka. Sam fakt, że ona tam jest mnie irytuje, więc staram się z nikim nie rozmawiać. Jak nie umre z przemęczenia to zostane peacownikiem roku.
Synek złapał już pierwszy katar. Chodził do żłobka 2.5 tygodnia bez przerwy. Uważam, że i tak długo wytrzymał bez chorowania 💪
***
Mam psa, 9.5 letniego olbrzymiego sznaucer. Mieszka z moimi rodzicami, bo w moim mieszkaniu, na 60m2, psina by się udusiła. Teraz mój pies jest chory. Ma złośliwy nowotwór sledziony i wątroby. Dziś już prawie nie wstawał. Leczyć się go nie da, dostaje leki usmierzajace ból i tak naprawdę czekamy na koniec
O matko dawno nic nie pisałam w pamiętniku...
Dzisiaj 20dc, a 7cykl starań, owulacja prawdopodobnie była w 15dc, ale...
Wczoraj przyszły wyniki badań nasienia męża i niestety, ale morfologia tylko 2% , norma od 4% kurde.
Reszta niby w normie, ale musimy iść do lekarza, żeby nam zinterpretował wyniki.
A wyglądają tak:
Objętość 2,5ml
PH 7,7
Żywe plemniki 88,4%
Koncentracja 118,79mln/ml przy normie powyżej 15
Koncentracja 296,97 mln/ ejakulat przy normie powyżej 39
Plemniki ruchliwe (P+NP) liczba- 3147 procent - 85,89%
Plemniki postępowe (P) liczba - 3146 procent -85,86%
Plemniki niepostępowe (NP) liczba-1 procent-0,03%
Plemniki nieruchome liczba- 517 procent -14,11%
Morfologia 2%
Niby jest ich dużo, ale są nie prawidłowe. Strasznie załamały mnie te wyniki...
Pozostało tylko czekać na @, która prawdopodobnie będzie w pn 24.06 
Mąż musi zmienić styl życia, zacząć brać witaminy ( z resztą kupiłam mu już dawno, ale po co brać
)
Pytanie czy przez to faktycznie nie udaje nam się?
Miałam monitoring, badania wszystko niby ok, zostało mi jedynie do sprawdzenia drożność, ale może to być wina nasienia, kurde nie wiem sama co myśleć, nie należę do osób cierpliwych, nadzieja przygasa 
18 tydzień ciąży (17t0d). Dziś zaczęliśmy 5 miesiąc. Niesamowite uczucie.
Wczoraj na 100% poczułam moje Dziecko. Przyłożyłam detektor do brzucha i chwilkę było super słychać. A potem Dziecko uciekło, a ja poczułam takie przesunięcie w tym miejscu. Niesamowite wrażenie 
A tak wyglądam aktualnie 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/05baf040e858.jpg
Dawno mnie nie było wiec postaram się trochę nadrobić 
Będąc na antykoncepcji codziennie miałam krwawienia lekkie. Trochę niepokojące ale napisałam maila do lekarki i odpisała, że to pewnie właśnie wina tabletek.
13.11 przyjęłam zastrzyk domięśniowy diphereline, który powinien mnie wprowadzić w sztuczna menopauzę, a co za tym idzie uśpić jajniki i stan zapalny wywołany endometriozą.
Czy się udało? Nie wiem. Tuż po zastrzyku czyli teoretycznie w 23 dc dostałam normalny okres. Dziś jest mój 15 dzień po zastrzyku. W ostatnich dniach normalnie czułam jajniki i to mocno, jakbym miała... owulacje?!? Niedługo wizyta w klinice wiec dowiem się co dalej.
Myśle o tym ale nie panikuje. Powtarzam sobie jak mantrę, że na wiele rzeczy nie mam wpływu i jakoś to pomaga. Walczę, choćby nie wiem co, to jeszcze nie składam broni!
A teraz tarczyca. To dopiero wielka niewiadoma 
Jestem 2 mieisac bez leków. Przed odstawieniem moje tsh wynosiło coś koło 3. Miesiąc po odstawieniu 2,9 a teraz 1,5.
Ogólnie wynik idealny i taki do jakiego dążyłam. No ale sam spadł o polowe w stosunkowo krótkim czasie.
Opcje są dwie:
1. Wszystko jest Ok i wynik się unormował
2. Wraca mi nadczynnosc
Opcja nr 2 to oczywiście tragedia. Wyobraźmy sobie scenariusz, że znowu jestem cieżko chora i przechodzę cały ten koszmar związany z leczeniem. Ovzywiscie mam zakaz jakichkolwiek starań. Muszę unormować tarczyce, usunąć ją operacyjnie i ustabilizować hormony. Przecież to mkze trwać lata.... całe lata! Nie, nie, nie!
Nie wiem co mam zrobić żeby ten koszmar się nie spełnił. Podpytałam w temacie czy jeśli wraca nadczynnosc to jest to opcja powolnego spadania czy raczej bum i jest.
No i wychodzi na to że jest różnie... niestety nawet jak się zauważy, że tsh spada to powrót do maluch dawek leku nic nie daje. Zazwyczaj jest to lawina, która musi zejść żeby można było ruszyc z pomocą. Lipa 
Póki co dalej obserwuje puls i jest książkowy. Badania będę powtarzać co 2-3 tygodnie.
A pozostałe wyniki tarczycy? Ft 3 i 4 pięknie w normie. Najgorsze przeciwciała czyli TRABY spadły na 2,5 (w maju było 5,5, rok temu 17). Jakimś cudem weszłam w norme z anty tpo
a ponoć przeciwciał się nie da wyleczyć
za to niebezpiecznie rośnie mi anty tg
było 350, 400, a teraz 520 
Nie wiem co to oznacza.
Moja głowę na maksa zaatakowała tez łuszczyca... walczyłam z nią jakieś 3 lata temu o wygrałam. W zeszłym roku gdy straciłam prace to niestety dostałam nawrotu i do tej pory nie mogę się tego pozbyc. Wczoraj myślałam, że mózg sobie wydrapie. Sterydy, które wciaram działaj ale jak tylko próbuje je odstawić to wszystko uderza ze zdwojona siłą.
Nie jest dobrze... ale to chyba już u mnie norma. Także jak jest? Chujowo ale stabilnie.
W tym wszystkim brak mi wiary na powodzenie kolejnego invitro, a jednocześnie nie mogę się go doczekać. Mąż nawet ma do mnie pretensje, że nie jestem dobrej myśli. No ale jak tu być? Chyba to normalne, że po porażce w pierwszej procedurze mój entuzjazm przygasł...
ale mama mnie wczoraj pocieszyła. Mówi, że chyba z 15 lat nie czytała żadnego horoskopu, a wczoraj wpadła jej jakaś Gazeta w ręce i jakoś tak ją naszło żeby poczytać i u mnie były same łzy na cała zimę. Łzy, łzy i łzy ale szczęścia!
No i oczywiście wiem, że to nic nie znaczy ale jakoś tak miło mi się zrobiło na serduszku 
PS. Ogólnie nie wierzcie w horoskopy. Na studiach miałam koleżankę, która żeby sobie dorobić pisała horoskopy dla gazet
czasami wymyślaliśmy te wróżby w barze przy piwie
ściema jakich mało 
Czuje smutek myślałam że maz jakoś szybciej będzie myślał o staraniach A on o innym planach o pl itp ja wiem że wszystko jest ważne ale ta strata ciąży ponad miesiąc temu mnie rozkleila totalnie tak bardzo pragnęłam i długo czekałam aż P podejmiemy wspólnie decyzje o dziecku był bardzo oporny ...
i wtedy kiedy się udało straciłam czy tak musiało być...
Czuję się jak nieudacznik życiowy.... Mam ochotę płakać i walić pięściami w niewidoczne ściany, w których sama się zamknęłam. Znowu się nie udało. Tak bardzo cholernie wierzyłam, że się uda po tej laparoskopi, to była moja JEDYNA NADZIEJA. Myślę sobie, że nic dobrego w życiu mnie już nigdy nie spotka. Nawet jeśli normalny człowiek odbierałby to pozytywnie - ja nie będę. Jestem tak cholernie nieszczęśliwa. Kiedy to minie? Czy to w ogóle minie? Nikt nie wie, jak bardzo cierpię... Czuję się niekochana, tak jakby bogu zupełnie na mnie nie zależało. Wczoraj spędziliśmy świetny czas ze znajomymi, bardzo dobrze się bawiłam, ale teraz znowu jest tak... smutno.... pusto. Wychodzi na to, że nie zostanę matką w wieku 28 lat... potem będzie 29 i 30.... Dlaczego kurwa akurat ja?! Mam tego wszystkiego dość... Skąd ja mam wiedzieć co robić dalej? Jestem tak cholernie zdezorientowana. Nie chciałam robić nic przeciwko sobie i swoim poglądom, a tu wygląda na to, że Bóg sobie robi ze mnie jaja, sam mnie do tego pcha... Nie wyobrażam sobie brnąć w to dalej. Potrzebuje przystanku, tylko jak tu zrobić przystanek kiedy wiesz, że jesteś bezpłodna i nicnieorbienie tu nie pomoże... Lekarze napro to jest pic na wodę. Tylko kasa kasa i kasa, zero w tym wszystkim człowieka. Lekarze są totalnie głupi, nie chcą pomóc... widzą tylko kasę. Ta beznadzieja mnie wykończy pewnego dnia...
Co próbuje napisać post to coś się dzieje, kasuje, zapominam i nie wiem jak to sie stało, że tyle mnie nie było, a przecież tyle się dzieje.
Poszłam za ciosem, posłuchałam dobrych rad i stało się! Właśnie wczoraj rozpoczęłam stymulację menopurem do imsi. A jak do tego doszło? Już wyjaśniam.
Miesiąc temu spontanicznie na wątku IUI przeczytałam post dziewczyny, która zaczęła procedurę ivf dzięki badaniom klinicznym. Pociągnęłam temat, zagłębiłam się i zgłosiłam. Na czym polegają badania kliniczne? Może o tym napisze w kolejnym poście ale w skrócie to testują leki na ludziach, jesteś królikiem doświadczalnym, jak spełnisz ich warunki to leczenie (ivf) masz prawie za free. Na początku byłam pewna, że i tak mnie odrzucą bo mam GB ale jakoś to nie stanowiło problemu. W maju miałam jakiś cyrk z okresem wiec odczekałam miesiąc i w 2 dc zgłosiłam się do kliniki a było to wczoraj. Do kliniki jadę 4 godziny bez korków wiec możecie się domyślić, że kopłam invicte w 4 litery i wylądowałam w innym województwie. Dojazd porażka, korki, wypadki... myślałam, że się popłacze i zawrócę. Katowice przerosły mnie w tym dniu. Chyba z 40 min krążyłam w kółko po mieście. Sama klinika, podejście do pacjenta, uśmiechnięte panie na każdym kroku, świetni laboranci i super lekarka wynagrodziły mi wszelkie nieprzyjemności jakie do tej pory przyniosło leczenie w klinice niepłodności. Póki co jest super i niech tak zostanie. Widok mam z maluszkami tez jest pocieszający bo w invikcie tego nie było. Tylko smutne pary z nadziejami.
Wczoraj przed pierwsza wizytą wykonałam badanie progesteronu i estradiolu. Niestety progesteron wyszedł za wysoki i dzisiaj mam powtórkę. Znowu niezawodne dziewczyny z forum udzieliły mi wsparcia i uspokoiły mnie, że może okres się jeszcze nie rozkręcił, nie zaczęłam się dobrze złuszczać i stad ten podwyższony prog. Zobaczymy co bedzie dzisiaj.
Wczoraj wieczorem zrobiłam 1 zastrzyk 150 menopuru i łatwo nie było ale nie ma co narzekać na samym początku.
Dzisiaj liczę na dobry wynik proga wiec trzymajcie kciuki. W piątek kolejna wizyta i podgląd co tam rośnie.
Żeby nie jeździć tyle km bo to niepotrzebny stres to mam zwolnienie do piątku i zatrzymałam się u rodziny 90 km od Katowic, także jest łatwiej 
CZUJECIE TĘ MOC? Ja czuję!!! W czerwcu zachodzę w ciąże 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2019, 08:12
7tc (6+5)
Waga spada... dziś 74,1 kg. Jest to pewnie spodowane tym, że nie moge za dużo zjeść, bo robi mi się niedobrze.
We wtorek z mężem wyjeżdżamy na planowane wakacje. 
Niestety ze względu na czas urlopowy, pierwsza wizyta u ginekologa dopiero po powrocie z wakacji. Szkoda, bo chciałabym potwierdzić ciąże ale czasem się nie da. Jeśli nawet prywatni ginekolodzy albo nie mają miejsc albo są na urlopie
trudno. Czuję się dobrze, tylko zmęczenie, wrażliwość piersi i częste wizyty w toalecie.
W poniedziałek idę do lekarza rodzinnego by podpytać jakie leki w razie co, mogę potrzebować w podróży.
Panie Boże, broń maleństwo 
Dziś nie o mnie i nie o Małej Ludce, dzisiaj o tatusiu

Ostatnio mój mąż kilkukrotnie rozczulał mnie drobnymi tekstami na temat przygotowań na nowego członka rodziny, ale niestety nie zapisałam i nie pamiętam szczegółów. Dlatego tym razem będzie ku pamięci fragment naszej korespondencji 
Parę dni temu poleciłam mu żeby poczytał coś na temat łóżeczek - czy inwestujemy w dostawne, czy nie itd. No to się zabrał do dzieła od razu kompleksowo, a mianowicie przeczytał jakiś artykuł o przygotowaniu pokoju dla noworodka (łóżeczko, wanienki, przewijaki, komody, kosze, fotele itd.), po czym przesłał mi właśnie mailem wyciąg z tego artykułu i oto jakim opatrzył komentarzem:
cyt.:
"Jesteś pewna, że nie potrzebujemy już małego pokoju? Gdzie my pomieścimy, te wszystkie komody?
Tak czy inaczej, w ten weekend odpoczywamy a w przyszły jedziemy do CH i do Ikei, wkroczyć na nasze terra incognito. Mówi się trudno, strefa dziecięca wywoływała u nas traumę, to teraz trzeba się szybko dedukować. Tylko kurczę, gdzie te baby z brzuchami w Ikei znajdowały czas na przeprowadzkę, wykończenie nowego mieszkania i ewentualne badania lekarskie, nie mówiąc już o chwilowych niedyspozycjach z powodu tradycyjnego rzygu-rzygu, czy tam częstych odwiedzin w toalecie, plus jeszcze niektóre z nich miały już pewnie inne dzieci. Ale super, myślę, że jeszcze czeka nas mnóstwo zabawy z naszą córeczką i jej potrzebami. Kocham Cię, idę na przerwę".
Love mój Mąż
Widać, że dopiero otwiera oczy ile to jednak trzeba sprzętu dla takiej Kruszynki 
PS. Ja oczywiście już dawno (chyba nawet kiedyś przed ciążą) pomierzyłam czy w naszej sypialni zmieści się łóżeczko, już wiem gdzie będą pierwsze ubranka itd., ale fakt to tylko przymiarki, ale na prawdę powoli musimy się zacząć przymierzać do wielkich zmian 
Na pierwszym planie mam malowanie mieszkania bo ostatnie było jakieś 5 lat temu, ale jeszcze muszę doczytać czy w ciąży mogłabym w takim nocować czy muszę się ewakuować na parę dni.
13tc
Jestesmy po badaniach prenatalnych. Krew pobrali, usg zrobione. Wyglada na to, ze nasze blizniaki nie maja wad. Ladne noski, raczki, nozki, pecherze, przeziernosc karkowa w normie -2, serca bija jak dzwony, wielkosc podobna. Za tydzien mamy sie stawic po wyniki krwi i wtedy jeszcze omowimy z lekarzem szczegoly. Doktorek powiedzial ze z usg wynika ze zagrozenie wad genetycznych bardzo niskie.
Dzieciaki ladnie sie ruszaly, jeden zwlaszcza wierzgal
.
Dopiero teraz schodzi z nas stres 
Dziś byliśmy na imprezce zorganizowanej w mojej miejscowości była tam taka mała słodka Julcia😍mała ma roczek i jest przeslodka...ale nie dlatego o tym piszę... Jak się tylko do niej odezwałam to wolała zabawę że mną niż że swoją mama😍pod koniec imprezy jak już mała była zmęczona i nadal chciała zabawy to wolała do mnie MAMA 😋😋😋 każdy się śmiał że pomyliła matki. Ojciec małej mówi do mnie może będziesz mama? Skoro Cię mała tak nazywa?? Nic na to nie odpowiedziałam. Jak na razie wiemy tylko my we dwoje tylko razem przeżywamy te chwilę i tak zostanie dopóki nie dowiem się że jest wszystko w porządku 😍czuje się bardzo dobrze poza sennoscia od czasu do czasu coś lekko zacisnie w brzuszku i okropnie czuje wszelkie zapachy...no i piersi też sterczace jak nigdy to tad 😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2019, 23:26
21+6
Czas się strasznie wlecze...
wizyta dopiero 19 września, chociaż zastanawiam się nad przełożeniem jej na 17 września - byleby szybciej.
Muszę przed wizytą zrobić wyniki toxo i cytomegalii, no i mam nadzieje, że dostane w końcu skierowanie na glukoze..
Martwie się ciągle się martwie, ale wiem, że musi być dobrze! wierzę, że wyniki wyjdą dobre, a ta nieszczęsna taśma się spowrotem przyklei i nie będzie ci zagrażać maluszku!!!
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
27 dni 
09.09... - 3 lata
"Pamiętaj Martusia, Aniołki nie odchodzą, one zmieniają tylko datę swojego przyjścia na świat"
Te słowa usłyszałam od mojego lekarza podczas kontroli po zabiegu łyżeczkowania. Byłam wtedy w całkowitym dołku psychicznym i nie docierało do mnie znaczenie tego zdania. Jednak zapamiętałam je dobrze.
Cały czas mam w głowie te dwa dni, które przepłakałam w całości. Wtedy nie wiedziałam, że poronienia są niezwykle częste, że nie jestem jedyna.
Mam teraz swojego Aniołka przy sobie, patrzę jak śpi w łóżeczku i uśmiecha się jeszcze całkiem nieświadomie. Czuję Jego zapach i ciepło, gdy się do mnie przytula. Mogę podziwiać z jakim skupieniem wpatruje się w twarz mojego Męża i znajdować coraz więcej podobieństw między Nimi.
Nigdy nie zapomnę o tej pierwszej ciąży, pomimo, że było to puste jajo.
To chyba prawda
zmieniają tylko datę urodzenia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2019, 10:15
Jest spokojnie, nie rozmawiamy już z K o ciąży, o tym czy się udało...nie gdbamy. Myślimy o powrocie do pracy, o zakupach, o tym kogo jeszcze odwiedzić, co załatwic. Wiem powinno się rozmawiać o wszystkim, ale mi jest tak łatwiej, nie czekam...
Na nic już nie mamy wpływu. Wiem , że zrobiłam w tym cyklu tyle ile mogłam, chciałabym trochę spokoju, oddechu, chciałabym nie zadręczać się milionami spraw na które nie mam i nigdy nie będę miała wpływu...
Beta 9 dpo 125 można powiedzieć że się udało 🙂 do dr idę w sobotę . Nie mogę w to uwierzyć tyle na to czekałam a teraz do mnie nie dociera że się udało
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.