Dziecko mi się popsuło. Szaleje od świąt. Odrzucił smoczek (jak go widzi to się drze), nie daje się usypiać na ręku (jak go tak kładę to się drze), zasypia tylko w łóżku (moim...) i czytając książeczkę (jedną ulubioną o świętach) do upadłego, aż odpłynie z lekturą w rączkach, jęczy strasznie o wszystko i zaczął chodzić spać nawet po 22. Wg wytycznych do skoku zostały nam jeszcze ze dwa tygodnie więc to nie to (chyba). Nie wiem co się wyprawia, ale chcę z powrotem mojego spokojnego bobasa!
Po zachłyśnięciu nic się w płucach nie rozwinęło, tylko złapaliśmy jakąś cholerę w szpitalu i jutro czeka nas lekarz, bo nie radzimy sobie z katarem, który zrobił się juz kolorowy 
Mój Syn nie toleruje kaszki ryżowej (ulewa po niej jak wściekły) i dostał wysypki po truskawkach. Ładnie je łyżeczką (spuni rządzi!), sam bez mojej pomocy też już trafia nią do buzi o ile po drodze nie zapomni co ma z nią zrobić 
Mamy też za sobą pierwsze próby pełzania/czołgania, na razie do tyłu. Mały przemieszcza się po pokoju turlając i tak śmiesznie bujając na boki. Dzień w dzień ściąga bombki z choinki i uprawia zapasy ze stojącym obok niej świecącym reniferem
Wie również co trzymamy na najniższej półce na przewijaku i że fajnie to szeleści oraz gdzie znaleźć podkładki pod talerze na stół 
26 tydzień 5 dzień
93 dni
72 dni
To już dzisiaj! Wizyta!
Nie ważne, że katar wisi mi po kolana, a gardła nie czuję! Cieszę się, że dzisiaj sprawdzimy co z moją szyjką, a musi być dobrze! Jak to ja, oczywiście po wizycie pojadę na zakupy z mężem, bo to jedyna okazja żeby gdzieś wyjść. Tak to jestem ograniczona tylko do domu.
Oczywiście nie śpię od 6:25.. Nasza madam jak usłyszała budzik taty i jego wstawanie do pracy stwierdziła, że mama nie może dłużej spać niż tata i zasadziła mi konkretne kopniaki
uwielbiam ją 
Z racji tego, że dzisiaj wizyta muszę podgolić trochę nogi i podwozie.. Wstyd się przyznać, ale moje nogi widzą maszynkę co 3 tygodnie, czyli przed każdą wizytą. Już to widzę jak to będzie wyglądało..godzina bita, zziajana, pot się po dupie leje.. Aby chociaż trochę. Gorzej będzie z podwoziem, bo jakby nie patrzeć mały bąbel przysłania mi cały świat od spodu i nie bardzo wiem co się tam dzieje, bo zwyczajnie nie widzę! Aaa tam, cokolwiek..
Mąż mnie ostatnio rozwala na łopatki. W ciąży byłam już 2 razy w szpitalu i zawsze po wyjściu jak to ja narzekam, że jedzenie fatalne, a już najgorsza ta herbata jaką dają. Taka czarna i oczywiście prawie ani grama cukru w niej. No więc jak mu mówię, że coś mnie ciągnie albo kłuje w brzuch to on zaraz: Słyszałem, że ci bardzo herbata szpitalna smakuje, już ci się tak tęskni za nią? I ja zaraz śmieje i przestaje schizować
Dobrze, że go mam 

26dc, 11dpo
Pobolewa mnie brzuch raz mocniej raz delikatniej. Szyjka wysoko i miękka, nie mogłam jej znaleźć.. Nie wiem co to oznacza, ale @ przyjdzie albo dzisiaj albo jutro.
Cały czas prowadzę ze sobą rozmowę :
- a może się udało?
- Na pewno nie, nie było szansy
- Ale szyjka jest dziwna, wysoka i miękka
-No i co, pewnie zaraz się obniży i przyjdzie @
I tak w kółko. Czy to już choroba? Chyba zwariowałam 
Jutro przewidywana @ i nasza 3 rocznica ślubu... A może jednak będziemy mieć piękny prezent?
Czuje, że jednak nie, ale miło sobie tak pomyśleć. Marzenia...
30 tc.
Hej. Tak to się dzieje naprawdę. Już zaczynam 30 tc. Jeju ale czas leci. za jakieś 8 tyg cesarka! O ile moja blizna wytrzyma tyle.
Byłam w pt na usg. Gin ocenił kondycję blizny jako ok, w jednym miejscu jest cienka ale wg niego się jeszcze nie rozchodzi. Mam się nadal oszczędzać i za 3 tyg kontrola. Synuś zapowiada się dużym klockiem. Wyprzedza o tydz swoją wagą i waży już 1460 gr! Kawał chłopa 
Teraz jestem u rodziców. Ale jak wrócę za kilka dni to biorę się za pranie ubranek i szykowanie wyprawki. Nie ma tego dużo. Tzn do kupienia mam niewiele. Kilka rzeczy z apteki, butelka, rożek. A ubranka mam po synku. Muszę je uprać posegregować. Nie chcę zostawiać na sierpień bo może być w sierpniu już cesarka. Chcę to ogarnąć w max 3 tyg i mieć z głowy. Na wadze +10/11 kg. Od jakiegoś miesiąca waga w sumie stoi. Może tak stać do końca!
Właściwie to dalej nie czuję większych zmian, ból/wrażliwość piersi oraz zmęczenie to chyba moje główne objawy.
Przyjmuję leki i staram się grzecznie, według zaleceń lekarza, nie przemęczać ani nie dźwigać. Pacjentka wręcz idealna.
Zatem niech maleństwo rośnie...
Jutro pierwsze USG! Strasznie jestem szczęśliwa i nie mogę się doczekać! Nawet mąż jest tak podniecony że chce mi towarzyszyć.
Tylko właściwie, czy na pierwszym USG warto żeby był facet czy nie???
Kupiliśmy drugiego psiaka i się zaczęło...
cała rodzina oczywiście wie najlepiej: po co wam to? nie macie co robić z pieniędzmi? kto weźmie psy jak pojedziecie na wakacje? nie macie poważnych rzeczy? dzieckiem byście się zajęli itp itd....
Trochę to wkurza że każdy lepiej wie co nam jest potrzebne do szczęścia. Szczególnie z tym dzieckiem - no cholera staramy się, nikt nie musi naciskać bardziej. Na wszystko przyjdzie czas a nie że każdy wybiega przed szereg.
Jak wszystko pójdzie super to chcemy ogłosić moją ciąże w pierwszy lub drugi weekend sierpnia.
Na razie sami trzymamy kciuki i chuchamy na zimne!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2019, 14:56
Zastanawiam się czy mój syn nie jest nadpobudliwy. Nie usiedzi chwili w miejscu, książki przegląda z prędkością światła, cały czas jest "w biegu", od jakiegoś czasu jest mega nerwowy, wymuszający i tylko na ręce chce. Wczoraj byliśmy w gościach, ponad dwie godziny chodził, czworakował, ani na chwilę nie szło go niczym zająć. A to nie jest pierwszy raz jak z nim chodzimy do szwagra, więc miejsce zna. Nie wiem czy dzieci takie są czy tylko moje ma takie jazdy. A może dzieci 13sto miesięczne mają jakiś skok? Nie wiem.
Chodzimy ostatnio do parku bo mają tam wypasiony plac zabaw. Mały poszarpał się z innym chłopcem w podobnym wieku o zabawkę. Był płacz, wyrywanie naszej zabawki drugiemu dziecku, który zabrał ją synkowi i ganianie. Tak więc pierwszą bójkę mamy za sobą. Syn ostatnio nauczył się, że jak nie chce czegos oddać to daną rzecz wyrywa lub ciągnie w swoją stronę. Przyda mu się ta umiejętność w żłobku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2019, 13:34
Jestem po zabiegu. Jeszcze przed zabiegiem, spec od laoaroskopii zrobil mi usg. I mówi do mnie "Ależ Pani Krąsi, ma Pani przegrodę w macicy! Będziemy ją musieli naciąć na 7 mm.". To było widoczne na usg. Od 17 lat miesiączkuję i chodzę regularnie do ginów. Od 17 lat słyszę, że mam piękną macicę. 8 ginów, w tym 1 naprodoktorek oraz 2 z klinik in vitro nie zauważyło na usg wady wrodzobej w mojej macicy! Zauważył gin nr 9. Mam mnóstwo żalu do tych wszystkich gibekologów. Przegroda taka uniemożliwia zajście w ciążę oraz powpduje wczesne poronienia. Dodatkowo dowiedziałam się, że moja mutacja MTHFR A1298C powoduje powstawanie zwapnień w malutkich naczyniach krwionośnych. Tłumacząc na nasze - nawet jak endometrium miało prawidłową grubość, to było nieprawidłowo odżywione. Przypomnę w tym miejscu słowa naprodoktorka "40% populacji ma tą mutację i się rozmnaża.". Nie wiem, czy coś jeszcze wyszło, bo zabieg miałam późno i nie rozmawiałam z lekarzem. Dowiem się jutro. Potwierdza to moją wcześniejszą teorię, że jak się samemu nie zdiagnozujesz, to nikt Cię nie zdiagnozuje.
Padam z głodu i pragnienia.
Jestem już po punkcji. Było super! Pokoik przyjemny
wywiad z anestezjologiem, panie pielęgniarki co chwile pytały jak się czuje. Opieka na najwyższym poziomie, także wszystko sprawnie i szybko poszło 
Pobrano 12 komórek ale tylko 9 dojrzałych M2. Pani doktor mówiła, że to całkiem niezły wynik. Z racji tego, że jutro święto to mam dzwonic dopiero w piątek żeby dowiedzieć się jak sytuacja 
Dzisiaj seksik na szkiełku ale jutro już możemy normalnie.
Dziś dalej mnie bolą jajniki choć na prawym poczułam duża ulgę, lewy niestety kłuje dalej. Od jutra Luteina dopochwowo 3 razy dziennie po 2 tabletki. Mam nadzieje, że mnie nie podrażni bo wiele niedobrego o niej słyszałam.
Mój wynik tsh nie zmienił się się po odstawieniu leków, dalej jest 2,2 
Oby tak dalej!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2019, 20:36
Nie liczę dni cyklu czekam na okres, bardziej nie w ciąży nie da się być, po co komu testy skoro są piersi, chwytasz i wiesz. Odpoczywam psychicznie, stres to jednak wielki przeciwnik. Gdyby nie bardzo silny stres nasze bliźniaki prawdopodobnie siedziały by jeszcze w brzuszku, a tak mamy kolejne aniołki. Tłumaczę sobie, że tak jest lepiej, że gdyby to się stało później bardziej bym cierpiała. Chyba powoli godzę się z ich stratą.. potrafię już o tym myśleć bez rozpaczy w sercu, kiedyś się przecież wszyscy spotkamy.
Melduje, że w mamusinym Ewciowym brzuszku zamieszkała blastocystusia 2bb 
Zakończyłam procedurę invitro. Wracam do domu w pakiecie!
Podsumowując po zakonczeniu udziału w badaniach klinicznych zostaną nam zwrócone pieniążki za wszystkie leki tj. Menopur 1400, cetrotide 510, ovitrelle 110, lutinus 480.
Resztę kosztów klinika wzięła na siebie. Trochę mi przykro z tego powodu. Chciałam być wzorową pacjentką, a nie taką która generuje straty finansowe
Mój przypadek jest wyjątkowo pechowy stad chyba taka decyzja. Ponoć choroby immunologiczne są niewskazane ale mieli pacjentki z hashimoto i było Ok wiec nikt się nie spodziewal, że mój gravesik tak sponsora zainteresuje i do tego negatywnie. No stało się, jak się stało. W jednym zdaniu sytuacja wyglada tak: sponsor kopnął mnie w dupę ale uratowała mnie klinika
Także nie wiem jakim cudem to wszystko się szczęśliwie skończyło... naprawdę nie wiem.
Po transferze leżąc na fotelu poryczalam się ze szczęścia (mam nadzieje, że nie zaszkodziłam maluszkowi).
Jestem wdzięczna za wsparcie i cieszę się, że wzięłam udział w badaniach. Nawet jeśli ten transfer się nie uda i będę musiała wrócić do kliniki, to znalazłam miejsce, w którym czuje się dużo empatii od ludzi tam pracujących i to na każdym kroku. Począwszy od Pań rejestratorek, pielęgniarek, embriologow, położnych, lekarzy. Chyba nie mogłam trafić lepiej. I niech to będzie reklama, a raczej szansa dla innych. Skorzystajcie z leczenia w Angelius Provita! Warto tam jechac nawet 5h!
Jestem szczęśliwa! A teraz jeszcze pierwszy raz w życiu czuje się mamą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2019, 19:07
Hanka skonczyła 10 msc.
- raczkuje
- podciąga się- na razie na kolankach zostaje, nie widzę, żeby angażowała stopy do tego
- pokazuje: wiatraczek, kot, tata, pralka, telefon (zabawka), brzuszek
- wyciąga rękę w kierunku tego co chce
- robi minę urwisa gdy coś paskudzi (np dorwie miskę od kota), albo gdy coś jej nie udaje się - marszczy nosek i pokazuje zeby 
- próbuje wkładac klocki do sortera - tzn wie,że te klocki wkłada się w te otwory, z pomocą je popycha do środka- ale wkłada tez inne małe kloski w te otwory
- mamy dinozaura którego sie karmi- wkłada monety do buzi
- nadal uwielbia książki
- wyrzuca wszystko z szuflad, do szafy z ciuchami wchodzi
- pomaga wieszać pranie- wyrzucajac wszystko z miski lub sciagajac z suszarki
- gdy tata wychodzi- płacze
- sasiadka popiskuej na widok Hanki-udaja,że jodluje. Hanka już powiązała ją z tym echem, i gdy tylko ją widzi zaczyna popiskiwać. Ba, ona nie musi jej widzieć, wystarczy, że słyszy (aha-sasiadka ma 60 lat )
- zaczeła się interesować moim brzuchem- podnosi mi bluzzkę, głaszcze go- opowiadam jej ze tam mieszkała 
- aha- uwielbia zęby- moje- i zabawe w chapsam cie. Sama też chapsa... ostatnio siedziała w basenie i woła (takie na ustach cmoka tzn daj buziaka)- zgiełam się do niej i jakżesz mnie użarła w wargę to ciemno mi się zrobiło przed oczami
- na spacerach zaczyna się interesować, coś gada, trochę poprawiła pozycję siedzenia
- noce nadal kolorowe
- bardzo garnie się do dzieci
- jutro mamy bilans, ciekawi mnie ile wazy
- zostały dwie drzemki- ta o 12 zazwyczaj dłuższa ok. 1,5 h
- "mówi" mama,baba, tapa, papa
- ulubiona zabawka to telefon (taki zabawkowy z tarcza), garnki
- zaczyna rzucac, zza głowy. Na razie konczy się to tak, ze spada jej za plecami, ale zamysł jest
Za to bardzo skutecznie wywala piłeczki z basenu.
Rozszerzanie diety chyba nieżle. Dzięki Dziewczyny za wszystkie Wasze sugestie pod wcześniejszym postem.
W ciągu dnia tylko dwa mleka.
7.30-8 sniadanie
9 mleko
10.30-11 II sniadanie - zazwyczaj owoce
12 mleko
14.30 obiad
16.30 podwieczorek
18 kasza
19. mleko
Nie lubi marchewki tartej.
Chyba zacznę jej podawać o 12 zupy, żeby zejść z mleka
Ostatnio jest etam "wszystko to co ty". Czyli ja pije ze szklanki - ona tez, ja jej obiad ona tez- koniecznie z mojego talerza. W sumie staram sie gotować dla "całej rodziny", ale nawet jak nie to coś jej ta daje sprobować. Aha- i plastikowe sztućce są dla dzidziusiów- Panna Hanna tylko z metalowego widelca.
Dzisiaj zabralam ją do piaskownicy- nie lubi piasku
Już ją widze na plaży 
Jest bardzo radosna, dużo bawi się sama. Robi mini - takie zaczepiające, np. odwraca głowę w bok i patrzy kątem oka. W sumie to mam na prawdę grzeczne dziecko 
chyba tyle.
Dzisiaj w nocy udało się odłozyc dwa razy do łóżeczka. W prawdzie spała tam dość krótko, ale będę próbować do skutku.
8t3d
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8ca3c4b82684.jpg
Jestem już zakochana w tej Bublince. Dzisiaj na usg wyglądała tak śmiesznie, że H. stwierdził że wygląda jak Żołw ninja 
Uwilebiam mojego gina, bo dla mojego spokoju unosi się na wyżyny swojej cierpliwości i 18 kolejna wizyta, a 26 kwietnia już u ginekologa specjalisty od skompliwanych przypadków.
Podobno kolejny dzień przynosi nam nowe szanse... Za trochę ponad tydzień @. Szukam swojego miejsca na ziemi i nie mogę go znaleźć. Ostatnio chyba wszędzie jest mi źle.... Szukam wszędzie wyjścia... Ewakuacji... Zastanawiam sie nad rozpoczęciem kolejnej szkoły, nad zmiana pracy, jednocześnie bardzo chciałabym by spotkał mnie ten mały cud. Milion mozliwosci, milion wyborów a i tak mam wrażenie, ze stoję w miejscu. Świat pędzi, dzieci sie rodzą, rosną... A ja jestem w miejscu. Tak sie czuje, mimo tego, ze przez ten cały czas starań teoretycznie wiele sie działo, trochę osiagnelam, trochę sie nauczyłam, trochę zmieniłam, ale mimo to czuje, ze utknęłam w jakiejś Szczecinie, z której nie potrafię sie wydostać... Błędne koło, które mnie blokuje. Żyje od wolnego do wolnego a w pracy odliczam godziny.... Do śniadania i do następnej kanapki... I byle do domu. W domu czas leci mi przez palce... Ledwo położe sie spać i mam wrażenie, ze po godzinie jest rano i od nowa to samo....
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2019, 23:58
Do tp pozostało 16 dni!
Na wadze 66,5 kg
Po kilku dniach choroby odrodzilam się jak młody Bóg 
****WCZORAJ ODBYLO SIĘ BABY SHOWER****
Było super!!!
Humory dopisywały, dostaliśmy mnóstwo pięknych prezentów 
Jutro mężuś odbiera nowe auto
i pojawił się piękny domek z dużą działką w fajnej okolicy na sprzedaż, więc się przymierzamy 
Teraz tylko doczekać lutego i urodzić zdrowego cudownego synusia

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3a50f2950345.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/382e11312d08.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2016, 19:36
2Cs 24dc
Ostatnia nocka ☺️. Walizki już spakowane, wrócę do domu i ruszamy w drogę. To będzie ciężki dzień ale muszę się wymęczyć żeby znowu się przestawić na tryb dzienny. Jeżeli chodzi o starania, to jestem totalnie zmieszana 😵. Nie wiem kiedy była owulacja i czy w ogóle była. Temperatura niby rośnie ale bardzo powoli. Pomiary robię o różnych porach, więc to też wywraca mój wykres do góry nogami. Niestety praca nocna chyba uniemożliwia prowadzenie miarodajnego wykresu 😕. W każdym bądź razie moje samopoczucie jest dobre i to jest jak na razie najważniejsze. Póki co nic nie boli, ani sutki, ani piersi. W zeszłym cyklu PMS mało co mnie nie wykończył, to może w tym mnie oszczędzić.
Nie mam w sobie takiego poczucia, że się bardzo rozczaruję gdy test wyjdzie negatywny. Raczej się z tym liczę. Wiadomo, że pojawia się ciekawość, bo nigdy nie wiadomo jaki będzie ten wynik. To jak gra na loterii. I chyba potrafiłabym się odciąć od tych myśli bo w końcu urlop i czas na Relax, ale niestety... Nie wiem czy mogę podrinkować czy nie i ta myśl będzie wracać. W sobotę impreza urodzinowa mojej mamy, przyjdzie sporo znajomych. To istni imprezowicze, z resztą ja też od czasu do czasu lubię poszaleć. Mama nie wie, że staramy się o dzidzie. Wymarzyłam sobie, że powiem jej dopiero gdy coś się zasieję. Byłaby najszczesliwsza na świecie. W każdym bądź razie, gdy powiem, że nie wypiję na jej urodzinach to napewno coś się domyśli... Wiem, że są większe problemy, ale to taki mój urlopowy dylemat 😅. No zobaczymy jak to będzie. Testy ciążowe spakowane, więc siłą rzeczy będę testować. No chyba, że temperatura będzie stać w miejscu i okaże się, że owulacji nie było. Podsumowując chyba jednak za dużo forum czytam i już znajduję sobie diagnozy 😂.
Jestem już po 1 badaniu USG (6 tc + 4) - na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Pęcherzyk nie jest pusty
!
CRL: 6,5mm (6,4 hbd) - podobno jest ok do wieku ciąży
FHR (czynność serca): miarowo około +
YS: 3mm
Mam jakiegoś krwiaka nad pęcherzykiem o wym. 28x16mm - który teraz, przy tym maleńkim pęcherzyku, wygląda na dosyć duży i Pan Doktor się pytał czy ja przypadkiem nie biegam.
Ja: tak biegłam na badanie, żeby się nie spóźnić.
i po tej odpowiedzi dostałam swoje wytyczne:
- nie biegać
- nie nosić (praktycznie tyczy się to wszystkiego)
- nie unosić rąk do góry
- nie uprawiać seksu
inaczej zwolnienie i leżenie.
Krwiak powinien się wchłonąć w około 4 tyg. ewent później i tak będzie niewielki w stosunku do ciąży to jest bezpieczny. Mam na siebie uważać i tyle.
Haneczka wazy 8560 
Jeszcze 1 dzień pracy, lekarz i urlop 
Wg OF - 7 dpo, temp poszła w górę, ale po roku niemal codziennego mierzenia temperatury widzę, że u mnie to raczej nic nie znaczy
Jedynie tyle, że na 99% jutro nie przyjdzie @.
Nie doszukuję się objawów, co nie znaczy, że się nie łudzę na urlop z pasażerem na gapę. Pewno, że się łudzę! 
Przez te upały nic się nie chce, ani jeść, ani się ruszać. Człowiek by tylko wegetował w chłodzie i pił wodę. Bardzo ograniczyłam cukier, w zasadzie jedynie co któryś dzień kawa mrożona wjeżdża, powoli wdrażam zdrowsze jedzenie. Krok po kroku. Z tabsów biorę kwas foliowy, magnez + potas, GlucoCare i leki na nadciśnienie.
Ciśnienie się unormowało, 120/80 tak przeciętnie. Samopoczucie bardzo dobre generalnie, żadnych bólów głowy.
Przypomniałam sobie, że moim słowem na ten rok jest 'selfcare'. I tego się trzymam.
Mały przeszedł trzydniówkę. Gorączka 39.5, ledwo dawało się ją zbić. Teraz już ma wysypke czyli koniec chorowania. Przynajmniej na razie.
Mały zrobił się... okropny. Płacze jak tylko przestaję się nim zajmować czy z nim bawić, non stop chce być na rękach i "noś mnie matko tam gdzie ci pokaże". Sił mi brak i mam ochotę płakać razem z nim. Czasem mam wrażenie, że to nasza wina, bo mu na dużo pozwalamy, ulegamy jego zachciankom, głównie mąż, i teraz to do nas wraca.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.