Wczorajszy dzień mnie strasznie rozwalił.... Dużo płakałam...
Bardzo mi ciężko na sercu...
Nie umiem sie pozbierać...
Każdy ten okres rozwala mi totalnie mózg... Płynęła krwią takze z serca...
Nie mam juz sił czekać, walczyć, podnosić sie, nie chce mi sie tak egzystować, nie mam mocy, motywacji ani chęci....
Strasznie sie czuje... Wszystko wydaje mi sie tak odległe, jakby nie było dla mnie szansy na życie na tym świecie...
Moze tam gdzieś daleko jest wymiar, jakąś rzeczywistość, ktora da mi pełnię szczęścia...
Akilegna, często myślałam już wcześniej, żeby coś napisać, a potem po prostu te mysli w codziennej gonitwie wylatują z głowy. A co u Was???
Hmm...
Stary Rok minął, a wraz z nim moje marzenie
Nie mam już siły - tak po prostu. 5 lat chyba mi wystarczy. Te ciągłe nadzieje, badania, testy - a efekt taki sam i znów "ból", smutek i rozczarowanie . Widocznie tak ma być.
Jak widać nie każdy organizm pamięta i jest ciąża po poronieniu.
Nie było mi dane zostać mamą po raz drugi. Nie raz mi mówiono ,że nie powinnam przeżywać bo to starania o drugie . Tylko czym się różni miłość do jednego, dwóch czy więcej dzieci ? Niczym. Każde Kocha się tak samo mocno i bez interesownie.
Koniec badań, tłumaczeń, lekarzy itp. Mam dość. Wyć się chce, ale ileż można ? Tak strasznie mi źle.
Dzis znow plamienie. Bez sensu to. W pierwszej ciąży (z synkiem) mialam implantacyjne, ale takie ultra subtelne, takie że latwo można by je przeoczyć, gdybym nie byla uważna. A w tej ostatniej wcześnie poronionej ciąży w październiku 2020 mialam plamienie w środku cyklu takie "obfitsze", którego nie dało się przeoczyć, ba mogło nawet ujsc za ultra skąpy okres gdybym się uparla. I niestety nie bylo dobrym zwiastunem, bo ciąża się poroniła. I właśnie przedwczoraj i wczoraj subtelne plamienie ale już dziś pod prysznicem... No... Zauważalny wyciek. Nie wiem który dc. Nie chcę wiedzieć. Ostatnio marnie się czuje, non stop jakby coś mnie rozkładało. Podejrzewałam koronę ale raczej nie. Chyba zmęczenie zimą...
Promyczek86, czytaj proszę ze zrozumieniem. Nie krytykuje kp, tylko porzucenie dziecka z dnia na dzień na tyle godzin. A o kp moj komentarz jedynie jest do tego, że na pewno to nie ułatwia dziecku sprawy, bo kojarzy dodatkowo bliskość. Metody jedzenia dla 8mio miesieczniaka to trochę wcześnie by oceniać. Do roku podstawa żywienia jest mleko matki lub mm. Więc masz trochę czasu. A to gdzie i jaki żłobek, czasem nie ma znaczenia. Każde dziecko inaczej znosi. Ja tylko uważam, że oddanie dziecka na 9h na drugi dzień to szaleństwo lub bezduszność. Naprawdę.mozna to zaplanować mając tyle czasu na macierzyńskim. Same wychowawczynie pierwszy raz.mialy coś takiego w zlobku
Edit. I odroznij wsiadanie na inne matki od zasadnej krytyki. To co się dzieje i jakie są matki dla siebie to jedno. Ale to nie może z drugiej strony powodować, że słowa co mi się nie podoba nie mogę napisać w swoim pamiętniku. A Ty zostawilabys syna na 9h po 1h adaptacji? Opisuje co widziałam i co mną wstrzasa. I w tym momencie tynwsiadasz na mnie bezzasadnie w mojej ocenie, czyli robisz to czym gardzisz.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2019, 17:22
No i znowu pojechał... Noc będzie taka smutna 😪 Wczoraj była urodzinowa impreza teścia, 70 urodziny a ja byłam tam obecną tylko ciałem... Gorąca noc z mężem a rano... Rano okres... Znowu cykl 23 dni...
Tydzień temu byłam u neurochirurga, prywatnie oczywiście bo inaczej się nie da. Jeden odcinek kręgosłupa jest już prawie 5 lat po operacji, teraz zaczął się dół sypać. Muszę zrobić rezonans, oczywiście muszę go wykonać prywatnie...
Zostały nam dwa zamrożone zarodki. Na chwilę obecną przeklinam polskie prawo, które zabrania niszczenia zarodków. Transferować ich nie chce, oddać też sobie nie wyobrażam. Co się robi w takiej sytuacji? Przewieźć za granicę i tam zniszczyć?
Mój syn ma autyzm, ja mam ADHD (niedawno zdiagnozowane), jestem załamana bo już wiem z czego wynikają moje "ograniczenia" i wiem, że nie będę nigdy tak dobrą mamą jakbym chciała być.
35t2d
Wczoraj byliśmy u lekarza, młody osiągnął wagę 3 kg. Szyjka odrobinkę jakby zmiękła ale nadal "bezpieczna". Z dolegliwości to jedynie bóle pleców szczególnie po większej aktywności. Żadnych skurczy przepowiadających nie doświadczam póki co. Mały za to dużo się wierci, ewidentnie jest mu ciasno i niewygodnie. Nic na to mu nie poradzę, póki co nie wybiera się na zewnątrz musi się jeszcze pomęczyć
Brzuch ciąży ciężko się chodzi już ale warto
Byle do celu.
Oby było dobrze.
Dziś kolejne badanie beta hcg po 48 h:)
Pierwszy wynik z 2 lipca 154,27 mIU/ml
Dzisiejszy wynik 473,10 mIU/ml 
Przyrost ponad 200% 
Martwi mnie progesteron 16,00 ng/ml (norma dla I trymestru 2,8-147,3 ng/ml). Myślę czy do środowej wizyty nie zażywać Duphastonu. Co myslicie ?
15 tc (14 tyd i 1 dzień)
Hej kochane przyszłe mamusie.
Wiecie co jestem szczęśliwa. Coraz mniej myślę o tym że mogłabym stracić tą ciążę. Postanowiła w końcu zacząć cieszyć się ciążą!!! Dwa tygodnie temu lekarz powiedział że na 99% będzie dziewusia ale byłoby super. Teraz w czwartek czyli 25 lutego mam wizytę i powiedział że ewentualnie potwierdzi jeśli bobo pokaże co ma między nogami 
U nas paskudna pogoda ale na jakieś dwie godzinki przestało padać i wyskoczyłam do ciuszka i kupiłam za grosze tak naprawdę niuńce ciuszki
Pamiętajcie że myślę o Was ciepło i każdej kibicuje spokojnej ciąży 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fb77798e06c9.jpg
Jestem jedną nóżkæ w zakopcu. Wstaliśmy o 3 i o 4,30 ruszyliśmy. Nie mogę uwierzyć, bo jeszcze 3 tyg temu miało nie być wyjazdu. Jednak cuda się zdarzają. W sumie zaczęłam się godzić że dupcia z tego wszystkiego będzie. A dziś teraz jestem już blisko.
Pogoda nie jest optymistyczna, ale na górskie wycieczki może być dobra, ważne by nie padało.
Wzięłam ze sobą 4 butelki wina. Jak to mąż zobaczy......
Od 3 lat unikałam picia , a no.bo zaraz będę w ciąży. A teraz chce codziennie po szklaneczce winka do snu z mężem wypić. Jest co oblewać. Sama siebie nie poznaję. Jak za mało będzie to się dokupi, biedronka jest. Jadę do cyrhli zwiedzić to co nie zwiedziłam dolinę gąsienicowa i dolinę pięciu stawów a reszta jest mniej ważna. Ale plany wędrówek mamy, nogi będą boleć.
Przypomniało mi się coś .... w nocy przed dniem zrobienia testu ciazowego śniło mi się że to robię i jest pozytywny... że zaczyna rosnac mi brzuszek i mówię o tym mężowi...normalnie chyba moja podświadomość próbowała mnie przygotować na to co nadejdzie.
sen proroczy jak nic 
Oby teraz wszystko było dobrze ... 🙏🙏🙏🙏
Przyszedl czas na ostatni dzien tego jakze dziwnego roku. Pamietam jak w zeszlym roku w Sylwestra pakowali sie z mezem, bo sie przeprowadzalismy 02.01 i bylismy pelni pozytywnych emocji. Mowilismy, ze 2020 bedzie lepszym rokiem i ze wreszcie wszystko wyglada jakby mialo sie wreszcie zaczac ukladac, nowa praca, lepsza kasa,wyprowadzka z Londynu i przygotowania do invitro. Gdybym spotkala siebie z zeszlego roku to bym sobie powiedziala " ty naiwna kobieto, nic nie mozesz przewidziec, bo nic od ciebie nie zalezy".....
Postanawilam sobie zrobic podsumowanie co przyniosl mi 2020:
1. Rozpeczelam stymulacje, ktora okazala sie turbo jazda. Przez nia nabawilam sie jakis lekow nad ktorymi probuje zapanowac, ale jestem daleko w polu.
2. Marzec poczatek pandemii i sytuacja robi sie bardzo powazna w ciagu paru tygodni
3. Maz traci nowa prace przez pandemie i to doklada nerwow juz do mojej znekanej duszy...bo stymulacja trwa.
4. Punkcja sie udaje, ale wszystkie procedury w klinikach sa wstrzymane.
5. Sytuacja w UK jest coraz gorsza i zaczynaja sie zwolnienia u mnie w firmie.
6. Podchodze do pierwszego invitro pelna nadzei, ale nadzieja umiera szybko.
7. Zaczynam szukac rozwiazac gdzies indziej i wyjezdzam do Polski na 3 tygodnie, dzieki czemu wracam do jakies rownowagi.
8. Moj zwiazek coraz bardziej odczuwa przedluzajace sie starania. Wiem, ze musimy sie skoncentrowac na nas, bo inaczej za chwile nie bedzie juz zwiazku.
9. Moi rodzice w pazdzierniku zarazaja sie Covid-19 i kolejne trzy tygodnie to stres czy ich stan sie pogorszy czy polepszy. Dzieki Bogu powoli odzyskali zdrowie.
10. Pelna nakdzei podeszlam do kolejnego ivf w grudniu. Niestety 7dpt mialam dokladnie ten sam bol i potem brazowe plamienia jak przy pierwszej probie. Swieta do bani, maz powiedzial, ze ma juz dosyc.
11. Dzisiaj oficjalne potwierdzenie, ze transfer sie nie udal. Poraz drugi beta nawet nie drgnela.
Jestem zrezygnowana, ale nie jestem jeszcze gotowa,zeby sie poddac. Powiedzialam to mezowi i na szczescie powiedzial, zs tez jeszcze nie chce, mimo, ze jest tym wszystkim przybity.
Nie szukam wspolczucia ale chcialam sobie spisac wszystko i moze rozmowic sie z tym rokiem. Odejdz i zostaw nas w spokoju i nigdy juz nie wracaj. Wolalabym tutaj napisac, ze zdarzyl sie cud i beta urosla i poraz pierwszy moc powiedziec,ze jestem w ciazy. 😢😢😢 niestety to nie byl moj rok.
Na chwile obecna nie chce robic zadnych planow, bo tak naprawde wszystko zostanie zweryfikowane a nie chce sobie niepotrzebnie dodawac stresow. Mam jakies pomysly, ale mysle, ze musze poprostu go with the flow......
Wszystkim staraczkom, ktory ten rok przyniosl wiecej lez i rozczarowan zycze abysmy ujrzaly swiatelko w tunelu, ktore przyniesie nam upragnione 2 kreski i upragnionego babasa. A tym staraczkom, ktprym sie udalo gratuluje i zycze szczesliwego rozwiazania. Mam nadzieje, ze uda mi sie dolaczyc do waszego grona.
Buziaki dla wszystkich.
Udanego Sylwestra!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2020, 12:00
Oczywiście jest jeszcze opcja że to przyspieszony okres.
Już jest tak późno i dalej nic... tych wyników chyba dzisiaj nie będzie
może dlatego, że zrobiłam proga? Krew oddałam o 7.30! Wyniki powinny być już dawno!
Ja nie wiem skąd się mnie przyczepił ten pech... ale ktoś kiedy mówił, że invitro uczy cierpliwości. Mnie nauczyło obgryzania paznokci i zajadania stresu słodyczami
No i dostałam przykurczu kciuka od ciągłego odświeżania strony z wynikami 
Plamienia są coraz większe. Takie jak na końcówkę okresu... ale oczywiście staram się myśleć pozytywnie i powtarzam sobie, że plamienie w okolicy @ to normalna rzecz. Planowo okres ma przyjść jutro. Wczoraj plamien Orawie nie było, a dziś są największe jak do tej pory.
No i siła sugestii... jak sobie pomyśle, że jakimś cudem jestem w ciąży to nawet czuje mdłości ze stresu. Szczerze to chyba popłacze się ze szczęścia przy pierwszym ciążowym pawiu.
Wieczorny Edit: Obdzwoniłam pół miasta. Znalazłam laboratorium do którego wysyłają wyniki. Progesteron pojechał do innego miasta i bedzie jutro. Betę mam... wynik 10
ciąża biochemiczna...
😢
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2019, 21:17
Dzień 3 adaptacji
Godziny 9-11.30
Śniadania nie zjadła w żłobku, bo Jadla w domu. Spoko. Wyszłam jakieś 15 min po wejściu.
Niestety dużo płaczu. Pani tulila cały prawie czas. Widziałam na kamerze. Uspokoiła się przed obiadem. Obiadek zjadła cały.
Przyszłam zaraz po jedzeniu. Ola była spokojna i chyba lekko obrażona na mnie. Ale nie było paniki ani nic.
Panie mówią, że to normalne. Pierwszy tydz taki może właśnie być. Postanowiłam że do przyszłego czwartku trzymam się tego grafiku 2.5h. Potem zostanie na drzemkę i zupkę. I odbiorę ja zaraz po.
Gdy ona plakala, ja płakałam na kanapie. Nic nie zrobiłam. Siedziałam i patrzyłam. Pocieszenie takie, że ten płacz nie był paniczny, tylko takie narzekanie... musimy przetrwać
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2019, 12:51
24+3
Dziś kończę antybiotyk, czuję się o niebo lepiej
Mam nadzieje, że moja malutka też. Naczytałam się na internecie ulotek do tego mojego antybiotyku ( różniących się od tej którą miałam w opakowaniu) tam napisali żeby poinformować lekarza jeśli bierze się leki doustne przeciwzakrzepowe - a ja biore i acard i heparyne w zastrzykach. Takiej informacji nie było przy ulotce którą kupiłam z lekiem. Oczywiście teraz ciągle myśle. Wykupiłam już ten pakiet badań które lekarz zawsze mi robi żeby sprawdzić czy dawka heparyny jest ok. Jutro zamierzam je zrobić żeby sprawdzić czy ten antybiotyk nic nie zaburzył.. Oby nie !!!🤞🤞✊✊
Mała się wierci już nie zwracając uwagi na porę tak jak wcześniej
Dziś od rana miała tam w brzuchu niezłą dyskoteke 
To takie piękne uczucie, mogłabym to czuć ciągle!!
Do wizyty zostało nam 3 dni.
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
26+5
Szalony tydzień !
Po weselu bardzo fajnie. Pola jak się okazało królowa parkietu,najchętniej by nie schodziła haha
a to pojadła,potańczyła i padła wieczorem
ja ledwo usiedziałam w kościele, na parkiecie z Polą 2 tańce i koniec. Mały kopał i dokazywał więc wesoło
sama uroczystość bardzo fajna 
W niedzielę i poniedziałek troszkę odpoczywaliśmy a we wtorek pojechałam na wyniki. Niestety żelazo poleciało mimo starań..w ogóle ten dzień był dziwny. Okazało się ,że zapomniałam telefonu, zablokowali mi kartę i nie dość,że w banku czekałam ponad godzinę to po telefon musiałam wracać. Później szybkie zakupy, ploty i dom o 15. Reszta zleciała.
Wczoraj przegięłam znowu- pranie,odkurzanie,obiad, myłam okna i wieczorem odczułam twardnienia macicy i to bolesne.
A dzisiaj ja po wizycie:
Zelazo do podreperowania,mam tabletki. Na bolesne stawiania i klucia mam magnez i no spe 2x1 no i lutke jak biore. Na kolejna wizyte glukoze-jak sie nie uda to nic,nie przewiduje u mnie dr cukrzycy 
Na usg: Misiu ułozony jak obwarzanek,nogami mnie napastowal😀 wszystko jest idealnie i wazy 932 g. 😍 wody prawidłowe i co najważniejsze- Łozysko poszlo do góry i jest super 😍😍!
Szyjka długa zamknięta i twarda,ma 3.2-do 3.5 cm. (Ostatnio bylo 4.07 i powiedzialam ze sporo się skrócila,ale powiedzial,ze to ten etap kiedy ona juz nie musi byc stala i mega dluga a jest ladna i mu wierze;)). Kolejna wizyta za 3 tyg.i to usg 3 trymestru bedzie
pozniej dr idzie na urlop wiec zobaczymy jak wszystko się uloźy.
uff!
Pola się super z tatą bawiła,ale pytała i o mnie. Przywitała mnie buziakami,przytulasami i że straaaasznie tęskniła. Ah boję się jak to bedzie jak pójdę do szpitala..
Jutro jedziemy do zusu z papierami, na bazar i domek- nie szalejemy bo chcę się troszkę oszczędzać już.
2cs 33dc
Niestety nie wiem ile dni po jestem... W każdym bądź razie prawda pomału dociera- znowu się nie udało. @ powinna zjawić się lada dzień. Najczulsze testy wykazują biel najbielszą z możliwych. Już nie robię sobie nadzieji. Mimo, że temperatura dalej w górze, to nie wierzę, że testy do tej pory nic by nie wykazały. Niestety. Urlop pomału dobiega końca. Mimo, że miło przebiega, to gdzieś tam wewnątrz dopada mnie niepokój - dlaczego znów się nie udało? I co jest nie tak? Pomału dopada mnie przedokresowy smutek🙁...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.