Mam pierwsze wyniki
Komórki NK tylko 25%
Po prostu ekstra.
współczynnik cd4/cd8 bez zmian 1.8

No to czeka mnie encorton z 20mg lub 30mg albo immunosupresja.
Super grzyba to się nigdy nie pozbędę.
Z takimi wynikami to nawet nie ma po co szykować sie do ivf. Strata kasy jak beta nawet nie drgnie.

Dziewczyny bardzo dziękuję za przyjęcie! :)

12dc

Jestem troszkę zdezorientowana i zaniepokojona, ale może po kolei. Od 2 lat czyli odkąd się staramy, regularnie, co miesiąc na mniej więcej tydzień przed miesiączką dostaję brązowych plamień. Dostałam Duphaston najpierw 2 a potem 3 tabletki dziennie - kilka miesięcy spokoju, ale ponownie występują, mimo przyjmowania leku. Powiedzmy , że do tych plamień już się troszkę przyzwyczaiłam i traktuje je jako objaw, że "się nie udało i tym razem', ale dzisiaj?? a raczej wczoraj 11 dc uwaga - plamienia! Skąd? Jak? Owulację mam zazwyczaj w 15 max 17 dc. Nie rozumiem. Od ok.2,5 roku mam zdiagnozowanego małego 2 cm mięśniaka , czy to możliwe, aby on tak co miesiąc plamił? Może histeroskopia coś w końcu wykaże...może podejmą decyzję o jego usunięciu od razu? Nie wiem, na prawdę nie wiem. Dobrze się może i składa, bo w piątek mam konsultację z usg u Pani dr. Niech się wypowie mądrzejszy...aczkolwiek od 2 lat przełomu w tej kwestii nie ma...

A na zmianę tematu, ja się pytam gdzie jest lato :) !! Środek lipca a tu chmury, wiatr i 17 st.

Dobra, wczorajszy dzień nie kończył się tsk źle jak myślałam - wręcz przeciwnie, miałam mega dobry humor :) Dzisiaj chciałabym, żeby było tak samo. Ta ciągła walka ze sobą jest trudna, ale wykonalna. Zmieniam nastawienie. Zmieniam relacje - głównie z mamą, bo ta zawsze była dla mnie mega toksyczna. Zostawiam przeszłość za sobą - pewnie jeszcze nie raz wróci i mnie zdołuje, ale staram się z nią pogodzić. Chcę kupić mieszkanie. Niestety oszczędności poszły na leczenie, ale chyba skredytuję wkład. Nie wytrzymam dłużej tu gdzie jestem. W końcu moja mama musi zająć się własną matką, taka jest kolej rzeczy. Całą młodość tracę na opiekę nad kimś, kto nigdy nawet mnie nie kochał. Niestety, ale moja babcia zawsze postępowała tak, by życie innych było udręką. Wszyscy zawsze byli wszystkiemu winni, tylko nie ona. Zterroryzowała mnie do tego stopnia, że boję się zapalać światło, kiedy jest po 21, bo godzę w jej godną starość. Mam dość. Tyle lat chciałam się wyprowadzić, ale poprostu było mi jej najzwyczajniej szkoda. Tylko, że ona nigdy mnie nie żałowała. Więc czemu ja mam teraz całe moje życie podporządkować jej? Trzeba zacząć w końcu żyć.
Jutro, jak co miesiąc dwudniowa delegacja. Jestem już tym bardzo zmęczona, bo to chyba z 18 miesiąc z rzędu. No ale inni mają małe dzieci a ja nie. Tylko, że to, że inni mają małe dzieci oznacza, że nie ma ich w pracy średnio tydzień w miesiącu, bo dziecko ma 36,8... a ja jestem ciurkiem, cały czas. Non stop bez zwolnień, z krótkimi urlopami w lato. Ale podwyżki dostają ci, co mają małe dzieci, bo przecież mają większe potrzeby. No cóż. Taką polityką, to za daleko nie zajadą. Wiem, że jestem w stanie znaleźć lepiej płatną pracę w mniej noż miesiąc. Nigdy nie miałam z tym problemu - taka branża, dość zamknięta, a specjalistów raczej ubywa niż przybywa. Zobaczę jak to będzie. Posiedzę conajmniej do grudnia i od Nowego Roku coś zdecyduję. Jak na ra,ie nastawiona bojowo biorę się za robotę:) Miłego dnia!

4cs 2dc
No i witam w 4 cyklu starań 😁. W poprzednim cyklu nie miałam parcia na szkło, nie mierzyłam temperatury, zrobiłam tylko kilka testów owulacyjnuch. Test był pozytywny i dokładnie 13 dni od tego testu przyszła @. Oczywiście starania były intensywne, jednak nic z tego nie wyszło. Jakieś tam myśli niepewności się rodzą ale chumor mam szampański 😊. Rozpoczęłam ponad 3 tygodniowy urlop ♥️! Od kilku dni byłam w zakupowym amoku, teraz jedziemy do polski, zobaczę się z mamcią i dziadkami a w niedzielę lecimy do wyczekanej Grecji! Całe szczęście okres się już prawie skończy...🌴☀️ Jestem mega podekscytowana. Ogólnie muszę przyznać że już dawno nie miałam takich wakacji, Sierpień przynosi tylko same przyjemnośći. Miejmy nadzieję, że obejdzie się bez żadnych komplikacji i ten czas będzie wyjątkowy! 🍹

19 dc / owu
Nie wyczekiwałam w tym cyklu owulacji, nawet temperatury nie mierzę, tak mocno się wsłuchiwałam w ostatnim czasie we własny organizm, że nawet kiedy nie poluję na owulację, wiem kiedy jest. Trochę po czasie, ale za to z pełnym pakietem objawów, kłucie w jajniku, szyjka macicy, śluz, test LH (zrobiłam dzisiaj z ciekawości). Założę się, że jutro temp będzie wskazywać II fazę. Mam takie uczucie jakbym poluzowała jakieś bardzo napięte od dawna struktury w organizmie.

Świadomość, że nie staramy się w tym miesiącu, pokazała mi, że nawet sobie nie zawalam sprawy jakie te całe starania były stresujące. Bez wątpienia dużym komfortem psychicznym jest świadomość, że czeka na mnie w klinice zamrożone nasienie dawcy (o świetnych parametrach), wszystkie potrzebne badania mogę robić ze spokojem w swoim czasie.

Gdyby któraś z Was się zastanawiała jakich, to oprócz typowych przed in vitro (AMH, FSH, TSH, LH i prolaktyny, cytologi, chorób zakaźnych), robię pełną diagnostykę po poronieniu https://www.testdna.pl/poronienia-nawykowe/?gclid=Cj0KCQjwitPnBRCQARIsAA5n84mAWXVmJ0SCBn7aWwjzZBFEgon8tXGqjhY0HYVmygbtWXynXmxBi8caAullEALw_wcB

Ale było super nad morzem!

Pogoda dopisała, Tosia była zachwycona, fajnie spędziliśmy czas na plaży, w morzu, na spacerach itd. Super też było, że byli z nami dziadkowie oraz ciocia z wujkiem. Pierwszy wakacyjny wyjazd Tosi zaliczamy do super udanych :)

Jutro jedziemy na szczepienie, które mieliśmy mieć miesiąc temu, ale że Tosia była chora, to przełożyłam aż o miesiąc. Nasz mały Bąk już niebawem kończy 8 miesięcy! Wow!

Marti... Goniąc czas 16 lipca 2019, 12:04

po lekarzu.

pediatra powiedziala, ze nie ma czegos takiego jak katar, kaszel przy zabkowaniu. moze byc goraczka. a cala reszta to objawy wirusa, ktorego organizm lapie w okresie oslabienia przy zabkowaniu. dotego jest ok 200 rodzajow wirusow, ktore dziecko powinno zlapac przed rokiem szkolnym (podstawowka), aby byc w pelni uodpornionym na podstawy. i ze to normalne bedzie, ze 2 tyg w zlobku i kilka dni w domu. wlasnie bedzie ten etap przechodzic i budowac odpornosc na dorosle zycie. standardowe inhalacje, syrop na kaszel, krople do nosa, nurofen przeciwwirusowo i syrop z bzu na uodpornienie. cale szcescie, ze poszlam, bo bebenki w uszach lekko rozowe, ale narazie antybiotyki niepotrzebne. ona tez nie jest zwolenniczka, bo antybiotyk rujnuje wypracowana odpornosc organizmu. w sumie sie zgadzam. a dziwne, bo babka starej daty :)


do zlobka Ola poszla na dwie godziny, bo w domu i tak by nie lezela w lozku i tak by sie bawila i tak szlaby na spacer, bo goraczki nie ma.

i ciesze sie, ze poszla, bo oto takie dzielo dzis stworzyla farbami :)
nie chce wrzucac zdjec Oli, bo wiadomo, ostatnie sytuacje pokazaly, ze moze lepiej nie, ale gdyby ktoras z Was miala ochote nas podgladac, dajcie znac na priv, wysle nam na miary na naszego insta, gdzie czasem dzielimy sie prywata, zdjeciami itd :)

pozdrawiamy!
jutro powtorka od 9 do 11 pojdzie na zajecia, a [pozniej kurujemy sie w domu.


meduza, Ola 13,5 miesiaca: <3
7c08e4875045.jpg

Urlop urlop i po urlopie. Szybko mi ten czas minął. Bardzo dużo zwiedziliśmy az do tej pory nogi mnie bolą. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek.
Po ostatnim <3 dostałam zapalenia pęcherza i niestety antybiotyk. Nie dość tego złapałam alergię na słońce na dłoniach, tego jeszcze nie miałam. Leków nie miałam i w sobotę umierałam. Ale dałam radę wytrzymać do niedzieli i od tego czasu biorę zyrtec i alergia powoli schodzi. Masakra z tym wszystkim.
W niedzielę jak wracaliśmy pojechaliśmy na Jasną Górę podziękować za wycieczkę, męża pracę i zamiast pomodlić się o dziecko prosiłam Matkę Bożą o to abym mogła się pogodzić ze będę bez dzieci, aby dała mi siłę. Bo czuję że dzieci nie będę mieć.
Na dokładkę tego wszystkiego spotkałam koleżankę której nie widziałam 4 lata już ma 2 dziecko. I powiedziała że jej siostra z którą chodziłam do jednej klasy ma syna 3 letniego. A ona dzieci nie lubiła. Masakra.
Zapytała się mnie kiedy ją, powiedziałam jej prawdę że dzieci mieć nie mogę, przynajmniej kolejnym razem będę mieć spokój. Nie chcę aby ktoś się użalał nade mną.
W robocie mnóstwo pracy nie mogę się odnaleźć.
Dziś cytologia odczulenie i Aku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2019, 14:47

Takbardzochce Moromama 15 lipca 2019, 17:56

10dc
Byłam na wizycie u dr Dobek, która wykonała mi usg z przepływami, niestety sama nie jestem w stanie sobie go zinterpretować. Z tego co powiedziała to słabe przepływy w prawej tętnicy i prawy jajnik wyglada na pcos.
Musze zbadać insulinę pod obciążeniem, ale szkoda mi tego cyklu, boje sie skoków cukru które mogły by zaszkodzić jeśli się uda. Wykonam badanie w trakcie miesiączki.( Mam nadzieje ze nie przyjdzie. )

Dieta o niskim IG... ciężka sprawa, ogólnie mało jem a jak mam jeszcze uważać na to co jem to chyba się zagłodze😂
Treningi zaleconą przez Jerzak 150min na tydzień ćwiczeń interwałowych, wydaje mi się, ze to nikomu nie zaszkodzi.

Z moich wyliczeń wynika, ze dziś jajeczko ma 18mm jeśli przyrasta 2mm na dzień. Mąż w gotowości, jutro rano mamy coś pokombinować ze względu na dyżur.
Temperatura nisko, wiec szansa, ze owulacja tuż tuż jest wysoka. ;) działamy!



Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2019, 17:26

38t+1d (39tc)
Nie wierzę że zostało tak mało czasu do porodu. Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie że jestem słonicą, której ciąża trwa wieczność ale jednak bliski dystans do tego dnia jest faktem :) mam ochotę powiedzieć W KOŃCU!! :)
Jutro mam pierwsze KTG i być może ostatnia już wizytę u lekarza przed porodem. To będzie fajna wizyta, bo u Pani dr której zawdzięczamy sukces naszego pierwszego ivf.
Poza tym, czuję się dobrze, ciągnięcia w brzuchu i klucia nie wiem czy mogę nazywać skurczami przepowiadajacymi.. Chyba nie.
Malutka jest ciągle bardzo ruchliwa co mnie cieszy. Trzeci już raz uzupełniam torbę do porodu, wariactwo ale chyba dające mi poczucie panowania nad sytuacją :)


Furiatka Third time is a charme 17 lipca 2019, 01:32

Akilegna, ostatnio wyczytałam właśnie, że rodzice wkładanie rączek do buzi mylnie interpretują jako formę poznawania świata, bo to tak naprawdę wczesna oznaka idących zębów ;). Super, że u Was leki są za darmo, u nas u pediatry nawet podkład trzeba mieć swój, żeby malucha położyć na kozetce. No chyba że tylko u mnie taka bida.

W kontekście służby zdrowia: wczoraj byliśmy na szczepieniu, niby bilans trzymiesięczniaka, a wizyta taśmowa. Pan pielęgniarz zważył dziecko z pieluszką (!), zmierzył mniej więcej, przystawiając miarkę wzdłuż zgiętego ciałka (!!), twierdząc, że wychodzi mu mniej więcej 67 cm, dobrze, że lekarz w ogóle obejrzał dziecko... To się dzieje zawsze tak szybko, że mój refleks nie nadąża z reakcją. Ale hitem była "wizyta" patronażowa pielęgniarki środowiskowej. Babka wyleciała za nami po wizycie na korytarz i powiedziała, że ma kilka pytań w ramach wizyty, która może odbyć się w domu, ale i w placówce, ona oczywiście może przyjechać, ale chciałaby zaoszczędzić NAM czasu (!!!), bo ma dosłownie 5 pytań. I tak na tym korytarzy, przy innych rodzicach czekających z dziećmi na wizytę szczepienną, zaczęła pytać o karmienie, czy wychodzimy codziennie na spacery, czy coś na niepokoi jako rodziców itp. itd. A ja jak to cielę zamiast opierdzielić ją z góry na dół, że what the fuck, to odpowiadałam jej na te pytania, z zaskoczenia po prostu, a potem naszła mnie refleksja, że co to w ogóle było! Może nie pytała o nie wiadomo co, no ale chyba odrobina prywatności się należy. Dokończymy tam chyba te pierwsze szczepienia i poszukam innej przychodni, bo jedyną zaletą tej jest to, że nie trzeba daleko jeździć. Jak Emilka będzie trochę starsza, to odległość nie będzie mieć już takiego znaczenia, a prawda jest taka, że jak będzie potrzeba wizyty lekarskiej, to najprawdopodobniej skorzystamy z luxmedu.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 17 lipca 2019, 06:06

Rok minął w poniedziałek. Moj duzy maly chlopczyk...
Podsumowanie roku w kilku slowach:
Słowo klucz: zmeczenie
Największy kit: blw (a tyle sobie po nim obiecywalam...)
Największy hit: przezylam!

Teraz proby organizacji i aklimatyzacji w nowym miejscu. Żyjemy na stercie kartonów. Em jeczacy i marudzacy non stop nie ulatwia sprawy.

Kolejny level.

Zaczęła wspinać się po schodach. Super, bardzo się cieszę.
Na kilka sekund się puszcza, kiedy stoi
Każde zwierze to hał hał. Nie rozróżnia jeszcze psa od kota ale jej tłumaczę.
Na pojemnik z pianką do mycia Hipp w kształcie kaczuszki też mówi "hau hau". I oczywiście jest awantura, bo chce się tym bawić, gryź i wsysać piankę.
Potrafi urządzać sceny, nie zabraniam jej wiele, ale są rzeczy na które kategorycznie się nie godzę. Macha wtedy rękami, wykrzykuje, czasem się pręży ale trudno, po chwili przechodzi. Kiedy się da, staram się odwrócić jej uwagę.

Zaliczyła pierwszą "bójkę" z rok starszą kuzynką. Ma charakterek, tamta też, wyrywa zabawki a dzieci spośród 10 różnych zazwyczaj upatrują sobie tę jedną. Nauczyła się odpychać czyjeś ręce, jak nie chce, aby ktoś dotykał jej zabawek albo zabierał ją ode mnie na ręce.

Trochę o jedzeniu.
Ma 4 główne posiłki i pierś: rano, po drzemce (bo śpi długo i budzi się wściekła), i przed snem. W nocy są z reguły szybkie strzały.
Na śniadanie jest różnie: czasem placuszki bananowe od alaantków (je sama) z dodatkiem owoców, czasem pieczywo, częściej owsianki, płatki jaglane czy kasza manna. Na wodzie lub z jogurtem naturalnym i owocami.
Do niektórych posiłków dodaję mielony słonecznik/pestki dyni/orzechy, nie tylko oliwę (zamawiam extra virgin z Krety), olej rzepaaowy czy masło. Czyli różne tłuszcze.
Do pieczywa bieluch, jajko na twardo lub jajecznica, pasty z twarożku i ogórka/rzodkiewki, pasta z zielonego groszku i pieczonego czosnku, a dzisiaj zrobię jej hummus bo ciecierzyca ostatnio jej posmakowała. Do kanapek musi być pomidor - piszczy z radości na jego widok i najpierw zjada pomidora, potem kanapki.

Obiady różnie, tu często karmię łyżeczką gdy sprzątanie mnie przerasta. Czasem awaryjnie podaję słoiczek. Często to co jemy, ale jej wersję bez soli (tak jak spaghetti, ostatnio jadła też lżejszą wersję pieczonych ziemniaków znanych na śląsku - ziemniak, burak, marchewka, cebula przekładane warstwowo, gotowane na parze - i to fajne bo jadła sama).
Jadła już chyba wszystkie kasze: gryczaną, jaglaną (to hit), orkiszową, bulgur, jęczmienną, komosę, ryż, ziemniaki, bataty. Na zamianę. Najszybszy obiad jaki jej gotuję to: kawałek mięsa gotowany osobno, w drugim garnku wrzucam kaszę + warzywa. Później całość łączę, dodaję oliwę, zioła, natkę pietruszki i z głowy. Czasem trochę w malakserze rozdrobnię.

Z postępów moich - pracuję nad asertywnością. Nad przekonaniami. Nie daję już sobie wchodzić na głowę, ale staram się też nie być agresywna (chociaż niektóre osoby dalej budzą moje instynkty pierwotne). Staram się to załatwić tak, aby same kisiły się w swojej kwasocie, a im nie daję satysfakcji, że mnie to dotknęło. Robię swoje.

Poza tym udało mi się schudnąć do 59 kg. Czyli ważę mniej, niż przed zajściem w ciąże. Ale brzuch juz nie ten. I dupa mniejsza (wcześniej była okrągła a teraz bardziej płaska). No ale to nic, porobie przysiadów, może poćwiczę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2019, 10:06

Dziękuję za kciuki napewno się przydały
Zapomniałam jeszcze napisać że maluch urosl i ma już 9,43mm prawie centymetr człowieczka małego a serduszko bije mu 131 uderzeń na minutę😃

anemic Wielkie chcenie ... 17 lipca 2019, 13:04

Morfologia ok, mocz lepszy niż wczoraj, choc z bakteriami. Obstawia wirus. Wczoraj o 17 temp 37,5 o 18 36.6 i noc bez temp, choc tragiczna. Tylko wit c do zakwaszenia moczu. Wygląda jakby wychodziła prawa trojka. Od wczoraj biegunka. Dzisiejszy dzień nas wykończył.
Krew pobiera taki ciul. Z reszta ten ciul jest gejem. Ale krew Jance tak pobral,ze jestem pod ogromnym wrażeniem. Trwało to moze 30 sek, za pierwszym razem. Bardzo mile zaskoczona byłam.
Jeżeli temp wroci jutro znowu do lekarza.

Hedgehog, odwaga za wakacje z tak małym dzieckiem? Zupełnie nie wydaje mi się, żeby było to super odważne :D To był tylko weekend i to nad naszym polskim morzem, a Tosia już wcale nie jest taka mała :)

O prawdziwych wakacjach tak naprawdę dopiero myślimy. Mąż za półtora tygodnia rozpoczyna urlop. Marzy nam się złapać jakieś last minute i polecieć np. do Grecji. To już będzie większa wyprawa o ile się uda :D

Co u nas?
Tosia skończyła 8 miesięcy i dokładnie w tym samym dniu zaczęła pełzać/raczkować - to takie pomieszanie dwóch stylów :D Podejmuje też próby siadania, ale na razie udaje jej się tylko bokiem.
Waży już prawie 9kg! I z dnia na dzień ma coraz piękniejszy uśmiech :D A myślałam, ze to już niemożliwe :P Kochamy ją na zabój naprawdę!

Od kilku dni awansowałyśmy też w końcu do krzesełka i skończyło się karmienie na kolanach :) Tosia uwielbia chleb, jogurt naturalny, twarożek i chyba wszystkie owoce.
W ogóle bardzo ładnie i chętnie próbuje wszystkiego co jej podajemy.

To chyba tyle z nowości :)

nickky Mały cud 17 lipca 2019, 13:40

20tc

Połowa ciąży za mną, wiem, że się powtarzam, ale...jak ten czas leci!

1 sierpnia idziemy na USG połówkowe, nie mogę się doczekać, żeby zajrzeć co u Maleństwa, trochę stresu też jest, bo jeszcze nie miałam nigdy mierzonej szyjki, dopiero na połówkowym mam mieć pomiar. Na ostatnim USG w 15tc lekarka stwierdziła, że na 80% będzie dziewczynka, ciekawe czy uda się potwierdzić, czy jednak Młode skorzysta z tych 20% i zostanie chłopakiem :) Co by nie było, będzie ukochane :)

Trochę pogorszyła mi się morfologia, w 18tc hemoglobina 11,8 hematokryt 34%. Gin przepisał mi żelazo, bo jednak te wyniki są dość niskie, jak na połowę ciąży. Za 2 tygodnie kolejne pobranie i kontrola, czy jest poprawa.

W pracy dostałam w końcu wymarzony transfer, od 1 września przechodzę na nowe stanowisko. Co prawda pewnie z tydzień później pójdę na zwolnienie, ale moja nowa szefowa wie o tym i nie ma nic przeciwko. Jest naprawdę wspaniałą osobą, w przeciwieństwie do moich obecnych przełożonych, którzy jak tylko dowiedzieli się, że jestem w ciąży i zmieniam dział, zaczęli mi wrzucać tyle dodatkowych obowiązków, że ledwo się wyrabiam z pracą. Muszę wytrzymać jeszcze tylko miesiąc.

Na wyjazdach zawsze po pracy wychodzimy gdzieś zjeść coś dobrego. Tym razem było nie inaczej. Wychodzenie gdziekolwiek z rodzicami małych dzieci jest trudne. Biorąc pod uwagę, że posiada się generalnie dużą wiedzę na temat maluchów, uchodzę w pracy za eksperta od pielęgnacji, zabawek i akcesoriów - kiedyś pracowałam w sklepie z artykułami dla dzieci i wyopiekowałam kilkoro maluchów znajomych, więc pinęcie mam spore. Ale dołują mbie pytania z tego zakresu. Genaeralnie wczoraj popiłam, odstawiłam encorton na własną rękę, bo przecież jak się nie staramy to bie ma sensu szprycować się sterydami. Zeszłam stopbiowo z dawki bo jak poprostu przestałam brać to mbie telepało :/ Nie wiem kiedy wznowimy starania, chciałabym od października, ale nie wiem czy będę gotowa. Ale chyba w sumie na to nie da się być w 100% gotowym. Zobaczymy, na razie staram się o tym nie myśleć, ale same widzicie jak mi to wychodzi.

Zniechecona 2022 mial być nasz 22 czerwca 2022, 13:32

Beta 2.2
Prog 20.3
Wiec albo nie jestem w ciazy albo przestrzelilam, czyli dokladnie tak jak myslalam...

Ale jakos podswiadomie czuje, ze jestem...
Zrobie w poniedzialek znow, nadzieja umiera ostatnia ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2022, 14:37

Starania...Czym są? Wg niektórych wystarczy współżyć w płodne dni i po sprawie. Uda się. A jak jest problem, to wyluzować, bo głowa blokuje. I wszystko. Teraz na pewno będzie ciąża.
.
.
.
No nie, to nie wszystko. Starania to comiesięczne łzy, bo @ przyszła, to jedna kreska, biel vizira. To mierzenie temperatury, sprawdzanie śluzu, notatki, tabelki... Tabletki i zastrzyki, którymi się faszerujemy. Co rusz to inne, bo może te inne zadziałają. To częste badania, rozkładanie nóg, wieczne kłucie i pobieranie krwi... Witaminy, zioła, cuda wianki. Nowenna Pompejańska, pasek św. Dominika... Modlitwa, wiara, brak wiary. To ciągłe wizyty u lekarzy (których widujesz częściej niż przyjaciół), a co za tym idzie - wolne od pracy, a przecież urlop się kiedyś kończy... Prośby, tłumaczenia, spóźnianie się, wychodzenie wcześniej... Złośliwe komentarze, bezczelne pytania, "złote rady"... Czasem to chwile upadku, po których podnosimy się, by za miesiąc czy dwa znów upaść... Często to odgradzanie się od kobiet w ciąży, od dzieci... Izolacja. Samotność. Depresja. I milion myśli... Życie od @ do @, doszukiwanie się objawów, tak zawsze obecnych i oczywistych... Szukanie rozwiązań, podejmowanie decyzji...
Starania to bardzo skomplikowany proces, który nie zawsze kończy się pomyślnie. Niestety nie każdy to rozumie...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)