Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 25 lutego 2022, 12:18

I po badaniach :)
9 fiolek z krwią mi zabrali, sporo tego, jeszcze dzisiaj będą wyniki wiec oczekuje w napięciu - cukier na czczo 100.
Tak się bałam tej glukozy a tu lajcik:)
ALE! Przed podaniem glukozy sprawdzali mi cukier z palca - jeruna jak to boli!!! 🤣

Wik89 Zabiegana 26 lipca 2019, 08:27

14 dc
Jestem w połowie trzeciego cyklu stymulowanego, pierwszego z letrozolem (Aromek 1 tabl. od 5 do 9 dc). We wtorek 11dc na monitoringu był ładny pęcherzyk dominujący (hmmm jak dla mnie trochę podłużny, 20x16,5 mm, ale gin stwierdził, że bardzo ładny), gin zalecił zastrzyk na pękniecie w środę wieczorem i starania codzienne do soboty. Zaleceń się pilnie słuchamy ;) choć szczerze mówiąc ten seks na zawołanie nie ma dobrego wpływu na moją satysfakcję z seksu, tzn oczywiście sam seks jest przyjemny, ale brakuje mi tej całej otoczki, spontaniczności i zaskoczenia, które dla mnie są ważnym elementem. Na początku starania były super, seks jak dotychczas tylko jeszcze z dodatkową motywacją ;) Teraz to już nie mogę się doczekać, aż starania się skoncza i wroci normalność. Wiem też, że dużo siedzi w naszych (pewnie głównie w mojej, mniej w męża) głowach; faktycznie ta świadomość, że robimy to teraz, bo wczoraj pęcherzyk był taki i siaki, dzisiaj zastrzyk o tej i tamtej, etc., na mnie wpływa słabo. Trudniej mi dojść, gdy w głowie mam te wszystkie myśli, mąż musi sie mocno postarać, a też czasami nawet nie mam ochoty na dłuższy seks, tylko myślę o tym typowo zadaniowo. Na szczęście otwarcie o wszystkim z mężem rozmawiamy, dlatego mam nadzieję, że nie odbije się to za mocno na naszej relacji.
Wczoraj miałam typowy ból owulacyjny, dlatego dziś oczekiwalam skoku temperatury, a zamiast tego jest spadek...hmm. Mam nadzieję, że jutro odbije do góry ;)

Tak na prawdę mam w głowie nic. Pustka totalna. Żadnych uczuć. Dzisiaj brzuch bolał mnie tak mocno, że nie mogłam iść. Na szczęście przeszło. Szczerze mówiąc, gdyby nie wczorajsza beta myślałabym, że Bobek sobie tam nieźle poczyna. Mam jeszcze ziarno nadziei, ale bardzo małe. Był cudem od początku, ale to już chyba nie jest możliwe, żeby ta beta odbiła. Robię to bardziej dla spokoju sumienia. Miał być urlop cudów, a będzie bardzo smutny. W zeszłym roku właśnie w sierpniu na urlopie pierwszy raz brałam clo, miałam pierwsze monitoringi i ogromną nadzieję. Teraz wiem, że zaskoczyć to nie wszystko, a tylko z tym prognozowali problemy. Nie byłam na to gotowa, za ciężkie te próby.

15+4
Gdzieś czytałam, że "dziwne" sny w ciąży się zdarzają. No mi notorycznie. Po dzisiejszym snie nie mogłam dojść do siebie, ale to chyba przez tą kumulację stresów z wczoraj. Jakoś wszystko na raz się zbiegło. Te 3 tygodnie między wizytami to dla mnie wieczność... ten czas tak się ciągnie....
Dzidziu rośnij prawidłowo i zdrowo 🤞🤞✊✊ wierzę, że będzie dobrze!!! rośnij 🤞🤞✊✊

Dawno mnie tutaj nie było... ale wiecie jak jest praca, praca, dom, dzieci.... Na nic nie ma czasu. W lodówce od tygodnia są jabłka z których miałam Kamciowi zrobić kompot.. ehhh... starszy syn daje mi niesamowicie w kość. Nie rozumiem nastolatków - wiem też byłam, ale czasem ręce opadają... naprawdę. Ale nie o tym. Kamil chodzi. Właściwie biega. Jest non stop w ruchu. Śmiejemy się, że ma syndrom niespokojnych nóg. Scena z dziś jest 6.30 rano Kamil się budzi. Biorą go do łóżko do cyca. Leżymy, on jakby przysypiał - myślę sobie cudownie :) W spokoju napiję się kawy, wezmę prysznic. Błąd :) Kamcio kończy jeść obraca się na brzuszek po czym złazi z łóżka i ucieka z sypialni.... Pierwsze kroki do kuchni albo przedpokoju. W nim bierze buty próbuje ubrać i wali w drzwi wyjściowe.... Powsinoga normalnie :D Sam wchodzi już na placu zabaw na zjeżdżalnię. Oczywiście chodzi gdzie chce.... Jak jest coś nie po jego myśl jest płacz. Wczoraj na spacerze spodobały mu się kaczki. Problem w tym, że on wcale nie chciał patrzeć na nie z brzegu tylko wejść do wody... Był płacz i histeria... W domu otwiera wszystkie szafki, drzwi wyjmuje co popadnie. Wszystkie zabawki są blee... czasem zerknie na książeczkę, uwielbia bańki mydlane... Wspina sie wszędzie - drabina cała jego. Oczywiście na nic nie patrzy tylko próbuje. Z podnóżka na kanapę z kanapy na krzesełko do karmienia, stół.... Normalnie oczy wokół głowy trzeba mieć. Gdzie te czasy kiedy leżał na macie i patrzy? No gdzie? czasem marzę o świętym spokoju po pracy - szczególnie teraz jak z mojego działu zamiast trzech ludzi (a wcześniej przed zwolnieniem - czterech) z powodu urlopu byłam sama.... Ojjj było ciężko. NA szczęście w poniedziałek wraca kolega. Może będzie lepiej.... Całe szczęście mąż był w miarę domu i pomagał. To na plus. No i jest jeszcze budowa - mieliśmy już powoli odbierać dom a tu dupa... wciąż nie jest gotowy.... teraz mówi się że koniec sierpnia... ale nawet jak nam to odzadzą to trzy tygodnie musimy grzać, aby tynki i wylewki się wysuszyły, a to oznacza, że wykończeniówka wejdzie w październiku.... aaaa... a my w grudniu nie mamy gdzie mieszkać, bo mieszkanie sprzedane... Mam dość. Serio.

Jesteśmy po transferze. Czyli mamy 2 wygrane dzisiejszego dnia: zarodek przetrwał rozmrożenie, a dwa - transfer przebiegł w miarę gładko. Do wczoraj myślałam, że radzę sobie dobrze z emocjami. A dziś rano, stres mi się włączył. Mężuś, to po prostu prawie staje na rzęsach ze stresu.

Podjechaliśmy godzinę przed. Najpierw była wizyta u lekarza. Potem napełnianie pęcherza. Skupiłam się na tym tak bardzo, że 3 razy byłam w toalecie (przynajmniej, żeby częściowo opróżnić pęcherz). Zdecydowaliśmy się na nacinanie osłonki. A potem poproszono mnie na salę, tam szybkie przebranie się. Potem poproszenie Mężusia na salę. I weryfikacja danych przez embriologa. Mężuś trzymał mnie za ręce, bo jednak wprowadzanie tych cewników i rurek powoduje pewien dyskomfort. Lekarz musiała zmienić rozmiar sprzętu na mniejszy, no i stwierdziła, że mam silne mięśnie dna miednicy. Nie ćwiczę ich specjalnie, w sensie, dużo ćwiczę ogólnie, ale niekoniecznie te konkretne mięśnie. Głowica usg naciskająca na mój brzuch, w którym jest pełen pęcherz... No cudowne uczucie, takie, że marzy się o toalecie. Tłumaczyłam sobie, że spokojnie, że to nic, że wszystko się uda, że jest wszystko w porządku i rozluźniałam się. Potem leżenie na sali 10 minut, możliwość skorzystania z wc i dalsze leżenie na sali pozabiegowej. Po około 20 minutach mogliśmy zbierać się do domu.

Mężuś w międzyczasie stwierdził:
M: Wiesz, ja się w ogóle nie przejmuję.
K: Wiesz, wcale tego nie widać <i śmiech, bo widać, jak nerwy go zżerały>, jak po najlepszej szkole aktorskiej! A czego się boisz?
M: Że się nie uda. Że się uda też się boję. Przecież ja młody jestem, a tu kredyt, dom, dzieci, zaraz trzeba będzie przedszkola szukać, ale wiesz już znalazłem takie 3-języczne, tylko wiesz 1 język to polski, więc to jest takie "trzyjęzyczne" w cudzysłowie. No i przyjmują nawet dwulatki, także wiesz.
K: Mężuś, a patrzyłeś w monitor, jak tam wszystko wyglądało? Bo mnie światło raziło i nic nie widziałam.
M: Oszalałaś? To jak z pobieraniem krwi, ja jestem normalny, nie patrzę na takie rzeczy. Jeszcze bym zrozumiał, co się dzieje.

Małe wyjaśnienie, którzy jeszcze nie poznali się na żarcikach Mężusia. To wyżej to właśnie żarciki. Dla rozładowania atmosfery.

No.

A ja korzystając z weekendu wyjechałam z koleżanką się powspinać. Z taką normalną, a nie z wcześniej przytaczanymi nieodpowiedzialnymi ludźmi, powodującymi stres i awanturki. Mężuś był w pracy, żeby móc ze mną pobyć spokojnie na transferze itd. Było fajnie. Może niezbyt słonecznie, ale nie padało. Po powrocie uprałam linę wspinaczkową (pierwszy raz od 5 lat), uprałam buty wspinaczkowe (drugi raz w tym sezonie), posegregowałam sprzęt. Lina schnie, buty schną. To było takie moje symboliczne pożegnanie ze wspinaniem na jakiś czas. Na najbliższy czas porzucam również jogę, nie ma co ryzykować. A potem pomyślę, do jogi raczej wrócę.

Betować mam 19 września. Zalecenia lekarskie: duphaston 2x1 tabletka, lutinus 2x1, clexane 0,2 1x1. Zalecenia własne: NAC 1x1, magnez 2x1, wit. D3, wit. B kompleks metylowany, kwas omega 3 2000 jednostek. Dokupić cholinę, jod i żelazo. O cholinie powiedziała lekarz przeprowadzająca transfer, że ostatnio dużo się mówi o jej dobroczynnym wpływie na ciążę, dlatego chciałabym ją kupić.

Jeheria No kiedy? 2 sierpnia 2019, 20:17

7dc
4 dzień stymulacji Puregon, chodź zastrzyki biorę o 18 więc w sumie 3 pełne dni za mną. Nie czuję w ogóle jajników a biorę dosyć dużą dawkę 250 j. Boję się że będę mieć małą ilość pęcherzyków... :( Kiedy Wy czulyscie jajniki? Jestem jakaś senna po tych lekach i zmulona. Jeszcze te nowe stanowisko w pracy. Denerwuję się że trzeba tam wszystko zmienić bo babka po której przejmuje idzie na emeryturę i wszystko robiła "po staremu"... Masakra! Komuna! Narazie uczę się od niej a za miesiąc wszystko zmienię jak odejdzie. Dużo tego... Stresuję się że muszę zwalniać się u Prezesa na wizyty. Na poprzednim stanowisku miałam większą swobodę. Nawet na ovu nie mam kiedy zajrzeć w pracy. Tym bardziej muszę zajść teraz w tą ciążę! Dobrze że od 16 na Urlop! Planujemy gdzieś pojechać na weekend z okazji 3 rocznicy ślubu. Czekam... <3

Poziomka6 Wieczne czekanie 26 lipca 2019, 20:32

Czy ja wogóle jeszcze chce mieć dzieci, czy to już po prostu przyzwyczajenie po tylu latach starań. W sumie dziecko to tylko problem. Już sama nie wiem. W sumie chyba jestem za stara na dziecko, ja nie dam po prostu rady w tym wieku z dzieckiem. Czy jest sens podchodzić do in vitro przy takich wątpliwościach? Czy ja się podniose po tym jak in vitro się nie uda, czy utone w depresji beznadziejności?

Poziomka6 Wieczne czekanie 26 lipca 2019, 20:47

Jestem strasznym człowiekiem: pamiętniki kobiet którym się udało denerwują mnie. Czy ja jestem chora psychicznie. Może leki od psychiatry by pomogły, może to jest myśl. Będę łykać tabletki i w końcu będę szczęśliwa.

Niestety... Zaczynam plamić, zaraz będzie okres. No nic. Nawet nie jest mi aż tak bardzo przykro, bo od początku wiedziałam, że tak będzie.
Nie ważne, widocznie tak musi być. W poniedziałek jedziemy na Mazury, bierzemy rowery i będziemy jeździć pięknymi trasami. W końcu muszę zacząć robić coś dla siebie, bo nie chce żeby życie uciekło mi przez palce. Ludzie mają poważniejsze problemy niż bezpłodność. Jak patrzę na te nieszczęścia na świecie to myślę sobie, że wcale nie mam tak źle i że jestem szczęśliwa. Bo mam wspaniałego męża i cudowna rodzinę. Nie wszyscy mogą się tym cieszyć, a ja tak. Także głowa do góry. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. 💚💚💚

30+0
8 miesiąc
70 dni do porodu!
Na wadze 47.8 (+5 kg.)

Wiec weszlam pierwsza,poloźna nie wpuscila nikogo przede mna 😀 bo zrobila sie akcja,że jestem 1 a tu nagle 4 bo wszystkie pilne..
Ale mnie nastraszyla,ze z taka glukoza polozy mnie na oddzial!
Dr zapytal jak tam a ja ,ze dzisiaj zestresowana :p juz na wstepie zobaczyl,ze pewnie o glukozie mówie bo zerknąl . No i tak,mam wpisana cukrzycę ciążowa. Z racji,że jestem(wlasnie jakies slowo tu padlo typu madra😂)wie ze to ogarnę sama dietą i nigdzie mnie nie kladzie bo to bez sensu 3 dni lezec,szkolic sie tam i wyjść zwłaszcza że jest masakra tyle ludu. (W kolejce sie smialysmy ze mam powiedzieć ze juz torbe mam spakowana- na wakacje a nie szpital😀) Wiec w aptece mam dostac glukometr,na paski mam receptę, robie zeszyt i spisuje wyniki na czczo i po 3 glownych posilkach. Za miesiac mu pokazuje a w miedzy czasie do diabetologa mam skierowanie.
Pozniej ponarzekalam na twardnienia itp. Na fotelu szyjka twarda i zamknięta ,na usg 3.5 cm😍 wydluzyla sie😀
Oluś ma 1536 g.i wszystko się super rozwija. Akurat ziewał 😀
Co do wakacji to mam NAKAZ jechania i uwaga-nawet loda kręconego moge zjesc!😂 wiec jutro zalatwiam papiery,apteke i w sobote pakowanko😀

Po wizycie bylam jak nacpana, do czasu az mnie kontrola nie zlapala za szybka jazde ;p patrzy a tu baba w ciąży i pyta gdzie sie spiesze tak ,no to ja ze do dziecka,bo z wizyty bo wakacje itp.😀 on polewa ja jeszcze wieksza, pytal ktory miesiac, o córe itp. No i mowie mu,ze ja to ogolnie wolniej jezdze,ze ile pampersow by bylo i lodow na wakacjach i zacieszam jak durna. No to dostalam rabat buhaha i tylko 50 zl.mi dali 😂😂 reszta na pampersy buhahhaha. Co najlepsze-ja ich w ogole nie widzialam a sie rozpedzilam ze jeszcze bym w niego rąbla tak wybiegl 😂
No to moze Olo bedzie policjantem 😂 chociaz on poradzil lepiej zolnierza😂

Dzisiaj zaczynam klucie i dietę. Wieczorem mialam cukier 144 po lekkiej kolacji..
Po usg trochę mnie zmartwila różnica bo nozki sa na 29+2 a glowka 35 tydzien! Ale poczytalam i sie ogarnelam poki co. Za 4tyg.każe mu to porzadnie sprawdzic.
8 sierpnia po przyjezdzie mam diabetologa.
4 wrzesnia jeszcze dentysta.
Wracamy za tydzień i wyprawka start. Pranie,prasowanie,pakowanie torby, szykowanie szafki z przyborami higienicznymi, malowanie domu, lozeczko no i trzeba tv przeniesc bo miejsce na przewijak potrzebne!
W planie po ogarnieciu mam jeszcze plan na 3 torby ale zobaczymy ;)
Ogólnie jestem podekscytowana , dzisiaj pakowankoooo!

Beta spadła...💔

IngaG dziękuje!;*

7tc (6+0)

Waga: 75,5kg

Objawy:
-zawroty głowy
-zmęczenie
-ból i wrażliwość piersi
-spadek apetytu
-częste wizyty w toalecie

Dzisiaj 31 dc . Powinnam dzisiaj dostać okres . Brzuch nie boli w ogóle . Cycki też nie . Nie wiem już o co chodzi.
Miałam iść po okresie na hsg a tu wszystko się przeciąga...

followka Nic nowego, nic odkrywczego 27 lipca 2019, 11:16

26t2d
Kończymy pomału 6 miesiąc i zaczynamy 3 trymestr. Nie wierzyłam, że dobrniemy do tego momentu chociaż im bliżej rozwiązania tym większe obawy jak to dalej będzie. Wczoraj byliśmy na wizycie, mały waży już 1200 gram. Przez ostatnie 3 tygodnie przybrał ponad pół kg a ja przytyłam 3 kg. Masakra nigdy nie byłam jakoś specjalnie szczupła nadwaga zawsze była a teraz ważę więcej niż kiedykolwiek przez całe dotychczasowe życie. Ale to nic byle mały rósł zdrowo a kg zawsze da się zrzucić. Oczywiście nadal nie mamy dla niego imienia. Mój mężu ewidentnie urwał się z tego kabaretu Moralnego Niepokoju (KMN Wybór imienia). Z moim mam dokładnie to samo. Niby jeszcze 3m-ce przed nami ale już fajnie by było mieć chociaż 2 imiona wstępnie wybrane a my nie możemy się zgodzić co do chociaż jednego. Jedyne imię jakie co jakiś czas się pojawia to Artur. Mnie się podoba ale mój ma swoje fazy czasami mu odpowiada a czasami nie.
I lekarz dał mi już zwolnienie. Wystarczy tego jeżdżenia do pracy i nerwów. Mam jeszcze 3 miesiące dla samej siebie i chcę z tego skorzystać. Odpocząć i fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Przyda mi się takie wolne. Zwłaszcza, że każdy straszy że teraz zacznie się najcięższy czas- obrzęki, ciągłe uczucie ciężkości, problemy z pęcherzem itd. To chyba jednak nie chcę przez to przechodzić w pracy.
Wstałam o 9 ale zaczyna mi się chcieć znowu spać :D więcej śpię jak na początku ciąży. Nie ważne ile śpię w nocy i o której wstanę przychodzi godz. 12 a ja odlatuję. Już zaczynam czuć piasek pod powiekami więc pewnie się zdrzemnę niedługo (wstałam o 9). No ale skoro ciało potrzebuje to ja nie mam zamiaru się opierać :p
Oby było dobrze.

Pinka. Piąty transfer 27 lipca 2019, 14:00

Izoluje sie od ludzi, od miejsc publicznych, rodzinnych obiadkow i spotkan. Nie mam ochoty z nikim sie widziec, z nikim rozmawiac i sluchac jak to im przykro. To mnie jest przykro i smutno, nikt nie przezywa tego co ja! Jestem wyjatkowo silna, nie placze duzo wrecz musze pocieszac innych. Wole byc sama.
Na dworze pelno mlodych kobiet z wozkami i powiem szczerze zazdroszcze. Zazdroszcze tej beztroski i juz narodzonych dzieci.

Pochowalismy dziewczynki, sami we dwoje. Nie informowalam bliskich, nie chcialam ich pocieszen.

15+5
Wstałam poczułam takie pulsowanie po lewej stronie w pachwinie. Dosyc uciążliwe. Musialam sie położyć jeszcze troszke czulam, ale wzielam nospe, po chwili przeszlo. Nie będę ukrywac przestraszylam sie na maxa. Byłam gotowa jechac na IP. Lekarz napisal ze tak sie zdarza, zreszta mnie od poczatku ciagnelo w pachwinie po lewej. A teraz te pulsowanie z lewej strony..
Musi byc dobrze!! Dzidziu rosnij zdrowo i prawidłowo 🤞🤞✊✊ wierze ze bedzie dobrze!! 🤞🤞✊✊

Stefffcia88 Tu i teraz! 4 lipca 2019, 22:33

Zgodnie z zaleceniem lekarza po trzech cyklach po sono hsg wracam na kolejna wizytę. Nie był to okres zupełnie pozbawiony starań ale z pewnością bardziej spokojny i naturalny. Z uwagi na brak ciąży rośnie we mnie obawa, a intuicja podpowiada mi abym zbadała się pod kątem endometriozy.
Plamienie przed okresem nie oznacza chyba niczego dobrego...
W pierwszej kolejności chciałabym sprawdzić czy wewnątrz jest wszystko dobrze. Jeśli moje obawy się nie potwierdzą spróbujemy inseminacji, a następnie in vitro. Nie zamierzamy dłużej czekac.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2019, 22:39

9dc
Wreszcie mamy weekend i zdecydowalam sie na mala terapie zakupowa. Pomoglo mi sie to troszke zrelaksowac, ale teraz juz moje mysli z powrotem gromadza sie, ze jestem prawie w polowie cyklu....owulacja i te sprawy. Powiedzcie mi jak sie zrelaksowac i nie czuc presji zbyt bardzo ? Moze sie trzeba otworzyc szampana .....bo jak ktos powiedzial w przyjaciolach jak ktos sie upije to latwiej zajsc w ciaze 😁 wiem, ze to troche czarny humor, ale cale moje zycie do momentu rozpoczecia staran balam siw ze skoncze w ciazy a tu niespodzianka !!!!!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)