SOBOTA
Doktor pojechał na urlop. Tak więc zostawił mnie w trakcie stymulacji... i nawet nie było podglądu usg jak tam te jajka czy rosną czy co tam z nimi... Mam w poniedziałek sobie załatwić, żeby mi ktoś pregnyl podał, może spróbuję w swojej przychodni, może mi pielęgniarki dadzą :P szkoda, że to tak na ślepo będzie, ja pierdziu zawsze pod górkę :/
Za 3 tygodnie wizyta w klinice w sprawie in vitro. Być może to jednak będzie ostatni cykl starań. Zobaczymy jak doktor zadecyduje. Nie mogę uwierzyć, że doszliśmy do tego momentu. Tak mi przykro, że nie możemy mieć dzieci naturalnie, jak większość ludzi :( i że musimy się chwytać takich procedur, wbrew rodzinie i tak naprawdę światu :( ostatnio czytałam komentarze kobiet (!) na fb pod jakąś reklamą kliniki, która poszukiwała dawczyń komórek. Dramat. Kobieta kobiecie wilkiem. A mówią, że to faceci charakteryzują się zmniejszoną empatią. Mam wrażenie, że czasy sie zmieniły i obecnie kobiety są totalnie bez serca i bez zrozumienia wobec innych kobiet/ludzi. Faceci w wielu sytuacjach potrafią się o niebo lepiej zachować.

nadzieja1620 nowa nadzieja 17 sierpnia 2019, 21:36

14 dzień cyklu z ciekawości kupiłam testy owulacyjne dziś po zrobieniu mega mocne dwie krechy. Także organizm chyba działa tak jak działał bez zarzutów :-)

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 2 czerwca 2022, 14:58

6dpt

Progesteron 14.52
Beta < 2.30

Pękło 💔


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2022, 16:58

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 17 sierpnia 2019, 22:54

33+0
Witaj 34 tygodniu 🤗
Do porodu : 49 dni.
Do donoszonej : 28 dni (równe 4 tygodnie,równy miesiąc :o )
Do wizyty: 6 dni.

To juź wszystko tak blisko :o
Spakowałam dzisiaj torbę-został aparat i ładowarka oraz dokumenty z euthyroxem (ale to do torebki juź). Jeszcze musze zamówić ze 3 pajace, dzisiaj dokupiłam smoczek i pieluchy i wsio. Ale po kolei:
Ósemka bolec przestala,na szczęście po olejku gozdzikowym i dentinoxie. Co prawda czuje ból w uchu jeszcze,ale mam nadzieję, że zaraz minie. Ponad 2 tyg.mam akurat do dentysty to niech mi tam zajrzy,ale wyglądać na to że wylazła juź cała.
Wczoraj byłyśmy na zakupach, wróciłyśmy na obiad ale juź na nas czekal bo T.zrobił,posprzątał całe mieszkanie ja tylko przetarłam okno ;) powygłupialiśmy się i zaraz był wieczór..
Dzisiaj nie byliśmy u teściów bo chrześniak miał długiego wirusa (jelitówka,szpital) a że teściowa do niego jeździła no to cóź, my ryzykować nie zamierzamy (swoją drogą ostatnio często dookola słyszałam że ktos ma biegunkę,czy to forum czy znajomi). Mieliśmy byc w domu,ale pojechaliśmy jeszcze po kilka rzeczy (jak wyżej). Jak wrócilismy to zrobilismy pizzę, ciacho, T.auto odkurzył,pokosil wiec meega aktywnie. Odczulam dzisiaj kręgosłup. Ale jutro odpoczywamy 😍
Przyszły tydzień znowu w biegu,bo badania, diabetolog i wizyta <3 ale T.pracuje prawdopodobnie z domu cały tydzień (mama zastrzyki do czwartku a gin.piatek rano = konferencje męża w pracy więc trzeba się spiąć) i jakoś wszystko zleci.
Pola dzisiaj grzecznie usypiała,ale mimo lezenia usunęła dopiero po 1.5h! Głupia pełnia :/ mam nadzieję, że od jutra będzie lepiej niż ostatnie dni.
Pora uciekać spać bo jutro świętujemy :p

29tc

Coraz bliżej do porodu:)Aż czuje podekscytowanie:)
U nas wszystko dobrze. Synuś bardzo aktywny daje o sobie znać często kopniakami, ciężko mi dalej nagrać te najmocniejsze jego ruchy, bo co wyciągnę telefon to cisza:P Dalej nie możemy się zdecydować na imię. Byłam nastawiona na Jakuba,ale przeczytałam charakterystykę osób o tym imieniu:D i wyszło, że jak znam 3 Jakubow, to właśnie tacy są... wychodzi na to, że Kuby to egocentrycy, egoisci i zarozumialce:D i aż się boję nadawać dziecku to imię:D wiem, że to glupie... Ale kto wie:D
Ale tak serio,to nie wiem naprawdę nic do mnie nie przemawia:( będzie Gal anonim chyba.

Poza tym odwiedziliśmy z mężem szpital w którym chce rodzić. Prywatny ale z kontraktem NFZ, więc trzeba było iść na conajmniej 1 wizytę do przychodni, żeby założyli kartę opieki nad ciężarną i teraz możemy już rodzić u nich, konsultacja anestezjologia za Free i szkoła rodzenia też za Free ale o tym potem. Jednak do tego szpitala mogę się udać dopiero po 36tyg, gdyby się coś wcześniej działo, to niestety ale muszę jechać do innego szpitala,bo oni mają 1 stopień referencyjnosci tylko, ale szpital bardzo dobry i nowoczesny. Mam tam 2 znajome położne:) No i umówiona jestem, że po 35tyg tam się umówię z położna na pogawędkę odnośnie przygotowania do porodu i co robić by uniknąc nacięcia krocza.
Jednej rzeczy nie wspominam dobrze, czyli lekarza który mnie przyjmował na nfz na tej jednej jedynej wizycie od nich. Zrobił mi cytologie,bo mój gin to ominął i po tej cytologii wyciągnął cały zakrwawiony wziernik, podłoga i fotel cały zakrwawiony:/ lekarz chyba sam spanikowal ale powiedział że tak się w ciąży dzieje przy pobieraniu cytologii... :/ nie wspominam tego dobrze, mało do szpitala nie pojechałam ale na szczęście przeszło szybko. A lekarz to koleś który dopiero jest w trakcie robienia specjalizacji... więc na pieczatce ma napisane: lekarz.... A nie ginekolog położnik... i ogółem był taki z dupy, widać, że nie ogarnięty. Cała ta wizyta to była jedna wielka porażka. Anie nie sprawdził długości szyjki macicy, usg trwało 15 sekund. Ledwo dzidziutka zobaczyłam, ani nawet tętna płodu nie sprawdził. No widać, że się uczy... tylko szkoda, że nie ma kogoś nad sobą, bo swoim brakiem doświadczenia może narobić więcej szkody niż pożytku...

2 września mam 3 prenatalne, robię je tylko dlatego,że mam w pakiecie medicover i mam je za Free. No i dlatego, że w 26 tyg poszliśmy z mężem ba usg 3d, które się nie udalo,bo mały leżał poprzecznie i miał ręce i nogi przed twarzą I kompletnie nic nie było widać i gin zaproponował,żeby przyjść na prenatalne i że zrobi mi 3d na nim. No to się zapisałam. Kasę mi zwrócili za brak badania.

A! Wózek już mamy. Kupiliśmy używany na olx za 800zl stary poczciwy jedo fynn. Mały nie jest,lekki też nie, ale do auta się zmieścił, do windy też, no i jest solidny i w bardzo dobrym stanie. Nie mam jeszcze lupiny do auta, ale pojadę po nią sama,bo z mężem się dogadać nie moge. On kupilby najtańszy antymandat, uważa że to wszystko takie samo... ja nie. Dlatego wybrałam model i chce jechać do 8 gwiazdek,żeby przymiezyli do auta i dopasowali,czy się nada do moich skośnych bardzo kanap w aucie.
Został mi tylko ten fotelik do kupienia i dostawka do lózka milly mally z funkcją kołyski, ale się jeszcze zastanawiam czy się przyda,czy to zbedny wydatek. Normalne łóżeczko mam od siostry, ale chciałam coś żeby nocą położyć dziecko blisko po karmieniu nocnym,bo pewnie będę wymęczona. No i ta dostawka jest bardzo kompaktowa,składa się w walizeczke i można ja zabrać np do teściów jak będziemy jechać na noc, np na święta, to będzie gdzie położyć dziecko.
Wszystkie ubranka popralam już i poprasowalam i ułożyłam w szafie. Mam już też wszystkie przybory i kosmetyki do kąpieli, karmienia i porodu. Mogę spokojnie spakować torbę do porodu :D
No i tak to wygląda u nas :) Leci z górki teraz bardzo szybko ten czas.

Pinka. Piąty transfer 18 sierpnia 2019, 14:15

2dc

Cieknie jak z kranu, poszlabym chetnie na rower ale nie chce miec zalanych spodni.

Zdaje sobie sprawe jak czesto na cos czekam. Czekalam na okres, teraz czekam az miną trzy cykle, to juz bedzie koniec października, potem bede czekac na transfer w listopadzie, nastepnie na bete w grudniu..
W ten o to sposob ciagle na cos czekajac marnuje pol roku. Szesc miesiecy, ktore moglabym poswiecic na beztroske zycie. Tak jednak nie bedzie, bo jako staraczka zadaniowiec kazdy ten punkt w czasie jest dla mnie teraz najbardziej istotny. I tak od trzech lat..:(

<3 4 dni <3

Wracam z opisem co się u mnie działo przez te kilka dni :).

Jeżeli chodzi o cesarkę to tak jak pisałam poprzednio, była dramatyczna jeżeli chodzi o znieczulenie. W ogóle podczas 4 próby wkłucia na sali operacyjnej popłakałam się jak bóbr, była to mieszanka bólu, strachu o Jasia i nerwów. W sumie to dobrze bo wtedy anestezjolog zrezygnował z dalszych prób. Jedyne co dobre to to, że w ogóle nie wymiotowałam po narkozie . Organizm chyba już się przyzwyczaił ;).
Jasia zobaczyłam pierwszy raz ok 16:30 jak byłam już na tyle świadoma, że mogłam go nakarmić :), leżał ze mną cały czas, Mąż czuwał nad naszą dwójką :). Wstałam ok 20:00 i przenieśli mnie na normalną salę.
I zaczęło się bajlando :D. Ja osoba rodząca po raz pierwszy, nie dość że mega obolała po operacji to musiałam zająć się dzieckiem, czego do tej pory w ogóle nie robiłam :D. O Boziu jak karmić, przewijać i podnosić to Maleństwo?
Niewiele pamiętam z tej pierwszej nocy, pamiętam tylko że spałam łącznie może z godzinę, a tak to czuwałam.
Drugiej nocy zdezerterowałam i poszłam do położnej po buteleczkę mleka modyfikowanego, bo miałam wrażenie że Jaś się nie najadał moim pokarmem. I miałam rację, dojadł 10ml i pięknie spał. Potem oczywiście ilość pokarmu zwiększała się i Jasiowi wystarczała mama :).
W czwartek lekarze zadecydowali, że wypuszczają nas do domu :), ucieszyłam się, ale i mocno zdziwiłam, bo myślałam że wyjdziemy najwcześniej w sobotę, a tu czwartek i dostajemy kopa na do widzenia :) - dwie doby i do domu :).

Jaś nie ma żółtaczki, badania słuchu ma bardzo dobre, napięcie mięśniowe oki, odruch ssania - mega mocny o czym świadczą moje obolałe brodawki :), morfologię ma lepszą niż ja :D. I co ważne - nie przeszła na niego cukrzyca ciążowa :), położna nawet pochwaliła mnie za wzorowe trzymanie diety :).

Co do mnie to boli mnie wszystko :D. najbardziej ciągną szwy, ale wyciągamy je we wtorek w szpitalu. Spuchły mi również stopy i łydki, co podobno jest normą po porodzie (nie wiedziałam że przez cc też), ale Mąż kupił mi maść z kasztanowca i dwa razy dziennie smaruje mi nogi i robi masaże więc opuchlizna zaczyna schodzić :). Boli mnie też kręgosłup, co najbardziej mnie niepokoi, to na pewno jest efekt wkłuwania i próby znieczulania. W najbliższym czasie planuję wizytę u mojego ortopedy to zobaczymy co on na to.

Nie ukrywam, że zdziwiłam się mocno, że urodził się taki mały :D. Myślałam, że będzie miał ponad 3,5 kg i wzięłam nawet kilka ubranek na rozmiar 62 w razie jakby urodził się większy :). A tu zonk, nawet 56 są na Niego za duże :D. Taka kruszyneczka :).
Ale muszę przyznać, że Syn nam się udał, jest tak śliczny, że nawet przebijał urodą dziewczynki leżące na oddziale :)

No i mój Mąż - co chwilę zaskakuje mnie swoim zachowaniem, oczywiście na plus :). Rozczula mnie to jak zajmuje się Jasiem :). W ogóle nie boi się go podnosić, przewijać czy przebierać :) W domu robi dosłownie WSZYSTKO, ja mam tylko leżeć, odpoczywać i zajmować się Małym.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2019, 16:30

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 17 sierpnia 2019, 23:33

3dc
Dwa ostatnie dni byly jak rollercoaster, pelne emocji pozytywnych i negatywnych i znalezienie tej upragnionej rownowagi. Wczoraj bylam w klinicie na usg do przygotowania na IUI i mialam odebrac moje wspomagacze ale okazalo sie ze ich nie dowiezli do szpitala. My luck! 😩 Dowiezli mi wszystko dzisiaj rano. Kurcze jak otworzylam ten caly zestaw to az mi szczeka opadla, strzykawki, ampulki pudelko na odpady....zestaw dla uzaleznionych!
Nie wiem co wam podaja na stymulacje przy IUI, pewnie to zalezy od kliniki....ja dostalam Menopur zastrzyki. Dzisiaj mialam pierwszy szot,ale oczywiscis spanikowalam i nie moglam sama go sobie zrobic. Na szczescie moj maz stanal na wysokosci zadania, az dumna z niego bylam 😗 dobrze, ze jest i moze je robic do nastepnego piatku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2019, 23:33

Kamcia Co robimy nie tak? 18 sierpnia 2019, 08:49

Nie rozumiem... W piątek na milion procent była owulka. Ledwo mogłam tylek posadzić na krześle tak ból promieniowal na wszystkie strony świata, a pomiary mojej temp nie potwierdzają jajeczkowania 😐 co robić? Zrobić na wykresie ręcznie owulke? Mało tego mam ofertę! Wymienię faceta na lepszy/sprawniejszy model! 😠 😠😠


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2019, 08:55

Poziomka6 Wieczne czekanie 18 sierpnia 2019, 11:12

Mam taką ochotę poszukać imienia dla dziecka. Co ze mną nie tak? Nie powinnam tego robić, bo po co. Tylko będzie mi przykro.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 18 sierpnia 2019, 12:00

Ok, noce nadal z dupy. Wracam od mamy. Koniec laby hehe. Co do zlobka to w naszym nue ma zadnych zalecen aklimatyzacyjnych. Sama musze to wykminic. Chyba pierwszego dnia zostawie go na 2h. I w tym czasie peknie mi serce...

followka Nic nowego, nic odkrywczego 18 sierpnia 2019, 13:02

29t3d
Byliśmy w piątek na wizycie. Moje chłopaczysko waży już 1700 gram. Wymiarami odpowiada na 31t1d ciąży. U męża w rodzinie (ma 4 rodzeństwa) wszyscy ważyli w okolicach 4 kg i w górę, więc też mam się szykować bo syn już teraz jest duży. Nie powiem jestem coraz bardziej przerażona to mój pierwszy poród i jakim cudem takie duże dziecko ma przejść przez kanał rodny....Tak ja wiem, że ciało jest do tego przygotowane, pochwa rozciągliwa itd. Nie zmienia to faktu, że jednak mam pewne obawy. No i zależy mi żeby rodzić naturalnie. Przeczytałam co się dało na ten temat i poród naturalny jest najlepszy dla dziecka. Trudno przemęczę się dla jego dobra. On jest ważniejszy niż mój komfort. Zaczęłam czytać również co będę potrzebowała do szpitala. Nadszedł czas żeby zacząć kompletować to i owo. Nadal odczuwam dystans do tego typu zakupów ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że czasu coraz mniej. Doszła mi jeszcze infekcja dróg moczowych. Lekarz zalecił furaginę. Poczytałam i opinie są różne. Jedni, że można brać drudzy że jednak się nie zaleca. Kupiłam ale nie biorę zgodnie z zaleceniami. Biorę po 1 tabletce dziennie a ponadto piję herbatę z żurawiny i duże ilości wody. W tygodniu pójdę zrobię prywatnie badanie na mocz sprawdzić czy to coś pomaga.
Oby było dobrze.

Urlop bardzo szybko minął. Pogoda od czwartku się poprawiła. Nawet w środę o 15 wyszliśmy. Bardzo dużo zwiedziliśmy. Byliśmy w zamku Niedzicy, czartoszynie. Splywalismy Dunajcem. Z gór zaliczyliśmy trzy korony, sokolnik i wysoką najwyższy szczyt Pienin, przy okazji wąwóz homole.
Do tego Krościenko i Szczawnice. Bardzo dużo się nachodzilismy. Miałam zakwasy wczoraj dopiero przeszły. Nawet piwo nie pomogło.
Dużo kasy się nie wydało jedzenie kupowaliśmy w Biedronce. W domu zrobiłam leczo i gołąbki więc na 3 dni było co jeść a potem spagetti. Na wycieczki kanapki.
Co dobrego mama mi znalazła obrączkę tak szukała że znalazła.
A dziś jestem ledwo żyjąca. Spałam 5 godzin teraz trzeba wrócić do żywych.

Napisze kiedys książkę z mądrości teściowej. Wg niej dobrze wygladalam z nadwaga, teraz zle bo prawdziwa kobieta ma miec na czym siedziec i oddychac, a gdybym przestała karmic piersia to pewnie biust byłby wiekszy (wtf?)
Mąż oświadczył, że jest bardzo zadowolny, czym zamknął usta.

Kiedys współczułam innym kobietom-młodym matkom, które po prostu zeszczuplały z czasem, bo kp + obowiąkzi domowe i wysłuchiwały nieprzychylnym komentarzy od tesciowych, które rościły sobie prawo do wyrażania zdania na każdy temat.

Mój okres postanowił przyjść szybciej niż wynikało z moich wyliczeń😅
Tym sposobem musiałam przełożyć wizytę z czwartku na dziś. Udało się i tu muszę przyznać,że moja klinika spisuje się ostatnio na medal, złego słowa powiedzieć nie mogę, serio.

Transfer marzec, cykl sztuczny 🥳 od dzisiaj zaczynam brać dowcipnie estrofem.
Transferujemy jeden zarodek,natniemy mu otoczkę,żeby ułatwić mu zadanie.
Kolejna wizyta 08.03 w klinice, 10.03 u drugiego lekarza.Znowu ruszyłam z dwoma frontami i już pojawił się problem.
Doktor stwierdził, że moje jajniki są troszkę po przejściach i żeby estrofem brać od soboty. W klinice mój lekarz prowadzący twierdzi,że od dziś 🤔 i bądź tu mądry kogo słuchać 🙈
Biorę od dziś jak każe klinika, zobaczymy co wyjdzie.

Na dzień dzisiejszy żadnych dodatkowych badań mam nie robić. Nie przyznałam się, że sama sobie zleciłam kiry. Jak coś tam wyjdzie to wtedy będziemy się martwić.
W klinice zaczynają szukać nieprawidłowości po czterech nieudanych transferach. Jak doktor zobaczył moją minę jak to powiedział to stwierdził, że tak długo czekać nie będziemy i jeśli tfu tfu nie uda się teraz to kolejnym krokiem będzie biopsja endometrium.

Więc działam, endometrium proszę ładnie rosnąć 🍀 idę po Ciebie moje dziecko ❄️❤️

Małpa99 Starania pełną parą 19 sierpnia 2019, 13:52

22 dc, 8 cykl starań (choć w sumie w tym miesiącu wstrzymane)

Zbadałam dziś progesteron (6-8 dpo, nie wiem dokładnie, który dzień, bo przez antybiotyk dopochwowy obserwacje śluzu mam utrudnione), wynik to 15,3 ng/ml przy normie 1,2- 15,9 dla fazy lutealnej. Chyba dobrze, prawda? To znaczy, że owulacja się odbyła?

Z mężem trochę sobie poanalizowaliśmy wszystkie sprawy związane z dziećmi i ustaliliśmy algorytm działania wraz z planami awaryjnymi 😉 Trochę zadaniowo do tego podchodzimy, ale tacy już jesteśmy.

I tak, po pierwsze: diagnostyka słabych wyników męża (06.09 kolejne badanie nasienia, 17.09 wizyta u andro-urologa). Wiem, że to może potrwać... Jeżeli przyczyna będzie do wyleczenia, to będziemy działać, by poprawić wyniki przynajmniej do minimum potrzebnego do inseminacji. Jeżeli przyczyna wykluczy lepsze wyniki, to podejdziemy do in vitro. Jednak będziemy chcieli tylko raz spróbować, a jeżeli nie wyjdzie to odpuszczamy. Trochę mnie przerażają całe te procedury i rozmaite badania, liczę, że nas to ominie :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2019, 13:53

Pinka. Piąty transfer 19 sierpnia 2019, 13:55

3dc
Umowilam sie na wizyte do kliniki w 11dc mam nadzieje, ze to odpowiedni czas. W normalnych warunkach w tym terminie wystepowala owulka. Jesli otrzymam zielone swiatlo to w kolejnym cyklu robie potrzebne badania tak aby moc juz startowac z transferem.

Planujemy wakacje, ale wcale nie chce mi sie nigdzie wyjezdzac. Nie mam ochoty,a z drugiej strony czuje ze powinnismy sie zrelaksowac. Wycieczka na własną reke co oznacza, ze moj malz bedzie latac powyzej lamperi. Wszystko sam musi ustalic, gdy tylko przedstawiam jakis pomysl jest on zastepowany innym. Strasznie mnie to denerwuje.

Chyba robie sobie nie potrzeba nadzieję że może jednak się udało ... Okresu nadal brak ale też brak objawów na ciążę ... Nie wiem czy na tym etapie można już coś czuć ?? Poczekam do jutra zobaczymy co czas przyniesie. Chyba sama sobie to wmawiam ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2019, 21:54

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 20 grudnia 2017, 19:37

A to mój kochany skarb:-)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9d71d6158917.jpg

Ida Zdając się na los 28 lipca 2014, 21:47

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/31ea7bea9192.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/91c93a605c64.jpg

Wiem, trochę przesadziłam z tymi testami, ale to tylko dlatego, że NIE MOGŁAM UWIERZYĆ!
Mam nadzieję, że widać, iż kreska ciemnieje :P Co chwilę chodzę do szafki, wyjmuję je i porównuję. Wczoraj i przedwczoraj sprawdzałam, czy w ogóle tam jest, bo bałam się, że zniknie :D

Dziś samopoczucie dobre, ale z kilkoma mankamentami. Cały czas pratycznie czuję szarpnięcia i ukłucia w macicy. Czasem mocniej, czasem słabiej. Chwilami boli mnie głowa, ale nie tak jak na migrenę. Nie mam apetytu, ale jestem głodna. Jem mało, a często, co mi się wcześniej nie zdarzało. No i to pragnienie! Ciągle piję, masakra! Czasm mnie delikatnie mdli, ale jeszcze nie wiążę tego z ciążą, bo często miałam takie napady. Chodzę często do toalety i to jest chyba najbardziej uciążliwe. Aha, i śluzu mam trochę więcej niż zazwyczaj. trochę się martwię, bo jest zielonkawy, a wiem że to objaw infekcji. Mam nadzieję, że lekarz coś zaradzi. Przez ten śluz co chwilę sprawdzam majtki, bo mam schizę że to okres :D

Natomiast wbrew 'wytycznym' nie mogę spać! W nocy nie mogę zasnąć, a rano budzę się o świcie i nie śpię. Nie jestem też jakoś specjalnie senna, na pewno nie bardziej niż przed ciążą. Nie bolą mnie także piersi. Owszem, są drażliwe, ale czasem przed @ bolały mnie bardziej.

Do lekarza mogłam umówić się już na najbliższy czawartek, ale nie zrobiłam tego, bo wiem że niewiele byłoby jeszcze widać. Dlatego celowałam w następny tydzień. Najpierw był 7 sierpnia, ale nie wiem dlaczego wybrałąm godzinę 12, a mąż wtedy byłby w pracy, więc nie poszedłby ze mną. Więc zmieniłam wizytę na popołudnie, na 6 sierpnia. Cóż, dzień wcześniej, ale mam nadzieję, że będzie już coś widać. Wg belly będę wtedy w 7 tyg 0d. Mam nadzieję ujrzeć serduszko, ale nie nastawiam się tak. Dla mnie ważne, by chociaż pęcherzyk był widoczny.

No właśnie, serduszko. Dziś tłumaczyłam mężowi co może być widać na usg, bo sam był ciekawy. I kiedy przeszłam przez poszczególne etapy - od pęcherzyka po zarodek i zatrzymałam się na serduszku, mąż miał łzy w oczach i powiedział, bym przestała, bo się zaraz rozklei :) Naprawdę, byłam w szoku, bo nigdy takiego go nie widziałam.

A my powoli się oswajamy z nowiną. Wszystko sobie planujemy, wizualizujemy. Lubię te rozmowy, bo jest to takie realne. Już nie mówimy o tym, co będzie gdy zajdę w ciążę. Mąż już od pierwszego dnia mówi do brzucha, co mnie śmieszy :D Jestem zachwycona tym, jak zareagował i jak się obecnie zachowuje, widać, że się bardzo cieszy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 21:51

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)