15 tydzień trwa w najlepsze.
Jestem po USG + PAPPA (wyniki super!). Musze przyznać, że USG nie było takie proste bo dzidzia (która najprawdopodobniej jest dziewczynką!) nie chciała występować w roli modelki. Zatem musiałam skakać w gabinecie żeby pomóc jej się przewrócić, bo maleństwo zupełnie nie reagowało na różne techniki jakie stosowała Pani Doktor.
Myślę że od mniej więcej 14 tygodnia, mój brzuszek stał się lekko widoczny, w niektórych ubraniach
Ludzie z zewnątrz są w stanie zobaczyć zaokrąglenie ale jeszcze potrafię to zamaskować, uf! Jestem jak widać jak kameleon, bo ostatnio koleżanka w pracy powiedziała mi nawet że ... schudłam 
Oficjalnie, nie wchodziłam na wagę jakiś czas, ale myślę że jestem tak między +0,5kg a +1,0 kg do przodu.
Z mojej ostatniej listy zakupów kupiłam poduszkę (jest genialna!), adapter do pasów bezpieczeństwa i kremy (mustella, bio oil).
Szukam fajnego stanika (od razu dla karmiących, co by nie kupować dwa razy).. koleżanka poleciła mi ESOTIQ - niestety nic mi się tam nie spodobało. Upatrzyłam sobie fajny model w H&M ale jest niedostępny w moim rozmiarze. No nic, szukam dalej.
Z ostatnich wizyt.
- Byłam na wizycie u internisty, Pani doktor po wywiadzie wstępnym powiedziała że nie wymagam stałe opieki internisty (całe szczęście!). Nie mniej, jak coś się będzie działo - to żebym przychodziła.
- Do wizyty u stomatologa, zbieram się się jak do jeża. Mimo że wiem że wszystko ostatnio było OK
ale dentyści zawsze coś znajdą (same wydatki!)... 
Trzecia strona pamiętnika, a ciąży nie ma. Przecież pisanie miało mnie cudownie odblokować.
Idę po następne piwo. Moja jedyna radość w życiu
Ehh od usuniecia przegrody minely 4 msc i nic .. a mialo byc tak pieknie. Jak tu sie starac jak moj Pan nie dochodzi? stosunek godzinny i nic .. czesciej sie nie spuszcza niz to robi .. meczy mnie to juz. Moj byly maz nie mial problemu z orgazem a obecny ma i nie wiem co mam robic zeby to sie zmienilo bo to trwa od kad jestesmy razem czyli poltora roku.. Sam ma dwojke dzieci.. i mowi że ze mna tez chce ale slabo mu o wychodzi. Opadam z sil. Moja siostra w 8 tyg ciazy ma depresje a dziecko sb zrobila zaszla w 2 msc ciazy a JA? staram sie 8 lat
juz naprawde nie mam sil na dalsza walke ;(
W pracy kryzys, walczę sama ze sobą aby jeszcze wytrzymać. Eh... staram się jak mogę aby się nie załamać. Za dużo tego wszystkiego na mych małych barkach. Wierze ze po każdej burzy wychodzi słońce... niby po każdej 
Piec dni po owulacji a dol brzucha boli jak oszalały. Czuje lewy jajnik na zmianę z jakby skurczami macicy... czy tym razem to zapowiedź wcześniejszego okresu ?
Z pewnością to nie objaw ciąży... oj nie ze mną takie numery, już nie wierzę w takie cuda 
Edit: od dwóch dni towarzysza mi skrajne emocje. Prędzej uwierzę ze to początki szaleństwa niż ciąża. Po owulacji twarz mi wysypało jak przy trądziku różowatym..
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2019, 22:09
Ola 2 dni temu skonczyla 16 miesiecy.
W poniedzialek zostala w domu, bo od piatku wieczora katar/kaszel. ale dzieki lekom na uodpornienie duzo lagodniej przeszla wirusa. od wtorku chodzi do zlobka. nadal lekki katar, ale najgorzej jest po przebudzeniu. jak juz sie "odflegmi" (katarek pomaga z nosem, a inhalacje pomagaja przy kaszlu), to w ciagu dnia malo oznak choroby.
odkrylam jak rozstawac sie z Ola w zlobku bez placzu. rozbieram ja nie w przedpokoju, gdzie sa pufy do siedzenia, ale przy barierkach zabezpieczajacych na sale. jak tylko zdejme z niej ubranie wierzchnie, otwieram barierke, Ola sama przechodzi do sali i od razu wyciaga raczki do cioci. ciocia tuli i jest bardzo ok. nie jest zachwycona, ale nie placze. wczoraj musialam zrobic maly porzadek na jej poleczce. wiec mialam okazje na zywo zobaczyc co robi w ok 5 min po oddaniu. i ku mojemu zaskoczeniu, jak juz znikne z jej pola widzenia, Ola zaczyna sie usmiechac, macha raczka do przychodzacych dzieci jakby je witala i ogolnie jest super. Ciocie w zlobku na pytanie czy wszystko ok, czy miala humor po calym dniu odpowiadaja: "czy Ola plakala? nieeeeeeeee. przeciez Ola to Ola". radosna z niej dziewczynka. naprawde. tak sie ciesze, ze trafil mi sie taki egzemplarz. co nie oznacza, ze jest latwa w obsludze. Ola mowi moze 3 slowa. bardzo duzo rozumie. ale tez bardzo duzo uwagi wymaga. gdy jestesmy w domu i czegos chce, gdy cos upadnie/wpadnie, gdy zobaczy cos nowego. trzeba od razu sie przy niej zjawic i pomoc/wytlumaczyc itd. jak sie niecierpliwi, potrafi rzucic jakims przedmiotem i piszczec. wymuszara nie jest. ale tzreba byc bardzo cierpliwym.
aha. tata przestala mowic. mama jest na fali na maksa. tylko "mama" to jak zauwazylismy nie oznacza dla niej osoby. "Mama" mowi zawsze gdy czegos chce. wiec jak slysze "mammmaaaa" to trzeba leciec, bo potrzeba sie pojawila 
ostatnio dalam jej do zabawy mazaki (zly pomysl, ciezko w domyciu), potem kupilam kredki swiecowe. Ola uwielbia rysowac. pierwszego dnia siedziala na taboreciku przy lawie chyba godzine. Dalam jej wielki zeszyt a4 do mazania. zmieniala strony gdy zarysowala cala. potem niczym kilkulatek brala zeszyt na podloge, kladla sie na brzuszku i dalej rysowala. wygloadalo to bosko. bo tak robia dzieci duzo starsze, gdy np rysuja czy czytaja. byla skupiona i gaworzyla sobie pod noskiem rysujac. no boskie to bylo.
ze smiesznych rzeczy. wyciagnelam tipi, ktore nie spotkalo sie z jej zainteresowaniem 4 miesiace temu... o matko. jaki szal dupy byl. niestety nie mozna jej samej zostawic, bo odbijala sie od scianek namiotu niczym od siatek trampoliny i skakala w srodku. wiec trzeba trzymac nogi, zeby sie zawalilo na nia. brykala chyba z godzine. smiala sie, piszczala. ja juz mialam dosyc, wiec sposobem schowalismy za drzwi tipi, gdy Ola byla przewijana w swoim pokoju. gdy wrocila byla bardzo zawiedziona, ze nie ma tipi. poszla sprawdzic tam gdzie zawsze stalo. nie ma. odpuscila. my zadowoleni, ze mozna odpoczac, a ona po chwili zauwazyla, ze tipi jest za drzwami. ale co nas rozbroilo w tej sytuacji. szla z drugiej strony sciany zobaczyc czy jest tipi nie zagladala za drzwi. taki malutki glupolek z niej jeszcze. zrobila tak kilka razu. patrzy za szybe i myk sprawdzic tyl sciany. hahahahahaha. padlam.
dzis rozpakowala ze mna cala zmywarke. podaje mi wszystko do chowania. wiadomo, trzeba uwazac na szklane rzeczy. ale cie chce jej wykluczac z takich obowiazkow. niech sie uczy. szczegolnie, ze jej ulubiona zabawa to nasladowanie. ostatnio pranie sciaga mi caly czas z suszarki. zaklada sobie na szyje niczym szalik swoje rzeczy i idze do swojego pokoju polozyc obok szafki.... to nic, ze nadal mokre
ale i tak. wsperam to, bo z czasem sie przyda.
porzadnicka jest nadal. gdy dostanie cale jablko. szuka talerzyka, zeby polozyc owoc. gdy rosypia sie kredki, bierze kubeczek i chowa wszystkie do niego. gdy rozsypujemy klocki do zabawy, po skonczonej zabawie pomaga mi je schowac do pudelka.
te chwile rozbrajaja mnie na maksa. bo widze, ze dorasta.
moim zdaniem od ok roku do teraz jest najfajniejszy okres macierzynstwa. kiedy jest juz troche smaodzielna, kiedy mozna sie z nia dogadac (oprocz mama,tata mowi: "tak", "nie" oraz czasem "dac"). to spokojnie wystarczy do komunikacji. ale nie moge doczekac sie jak zacznie wiecej mowic. uwielbiam gdy mowie do niej: chodz sie przytulic, a ona biegnie i wtula sie w moje ramiona. (to oczywiscie tylko wtedy gdy ona chce, bo czasem kiwa glowa na nie - i nie ma przytulania
). gdy mowie: daj buziaka, pochyla glowke, zeby calowac ja w czubek glowy (ja sie ciesze, nie chce zeby babcie i inne calowaly ja po twarzy
) i jest cala masa rzeczy, ktore mnie ujmuja, tylko tak trudno zebrac to w calosc.
z rzeczy trudnych: chodzenie wieczorne spac. o matko. tragedia. widac, ze zmeczona, zatacza sie jak pijana,przewraca itd. do lozka nie, bo ryk. musi sie tak dobic, ze sama bierze mnie za reke i prowadzi do lozeczka. tylko ten proces zamiast 15 min jak kiedys teraz trwa czasem 1.5 h. czasem sie w lozeczku rozmysli i dalej kaze sie wyjmowac do zabawy. i tak w kolko.
pogorszylo sie jedzenie. juz nie zawsze chce caly posilek. wczoraj no zjadla ze dwie garascie makaronu swiderki gotowanego. to nic, ze obok warzywka i mieso. tylko makaron. dzis na sniadanie chleb razowy z maslem. pomidora nie ruszyla, choc wczoraj na sniadanie zjadla wlasnie calego pomiroda i nic wiecej. wiec juz widze, ze ma wybiorcze zachcianki i jedzie jakos jednoporduktowo w diecie. wazne ze je, wazne ze kazdego dnia cos innego zje, wiec nie martwie sie tak o braki. ale wez kobieto badz madra i przewidz co tym razem bedzie na tapecie...
9dpt 3 dniowego zarodka
Dzisiejsza beta 61 TSH 3,92
Od jutra eutyrox 125, do tej pory 88.
Sobota endokrynolog, wtorek hematolog. W tygodniu pewnie diabetolog. Do ginekologa chcę iść jak będzie ♥️.
Jestem przeszczęśliwa!!! Mój mąż twierdzi że znał wynik 🤔
Objawy:
1dpt: skurcze macicy
4dpt: kłucia w macicy
7dpt: bardzo silne skurcze macicy, ból jajników, uderzenia gorąca, senność, nocne poty
Dziś: szyjka nisko, piersi nie bolą, ból jajników, bóle okresowe, uderzenia gorąca, trądzik się zmniejsza (po progesteronie zaczęły się robić).
Następna beta w sobotę.
Transfer we wtorek o 15.30. Proszę wpisać sobie w grafik trzymanie kciuków za mnie!
💚
18dc transfer
Dzis odbyl sie nasz trzeci transfer. Nie stresowalam sie. Pomalu zaczynam sie czuc w tej klinice "jak u siebie", co akurat w tym przypadku nie brzmi najlepiej. Tak bardzo chcialabym juz tam nie musiec wracac...
Co nastąpiło:
1. Badanie progesteronu, wynik 13.8 ng/ml
2. Transfer naszej blaski 4ab
3. Koszt 1850zl
4. Leki ciag dalszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2019, 18:46
Statystyki moje ulubione:
125 dni za nami
155 dni przed nami
czyli 45% ciąży się załadowało 
Co tydzień widzimy się z Małym Ludkiem na usg i to jest bardzo uspokajające ☺️ tym bardziej, że nadal słabo brzuszek mało ciążowy - gdzie się ta kruszyna mieści?Dzisiaj Ludek tak się ułożył, że musiałyśmy się z p. doktor nagimnastykować żeby zbadać przepływy. Na szczęście wszystko, czyli tętno i przepływy ok 
Pani dr obejrzała też łożysko i powoli odstawiam Duphaston. Niby dr prowadząca poleciła odstawić już z tydz. temu, ale bałam się i wolałam poczekać jeszcze troszkę.
7dc
Jestem w dołku, drugi raz nie moglam zasnac. Rozmyslalam o wakacjach. Postanowilam, że nie jade na urlop. To co wspolnie planowalismy to za duzo zalatwiania/kombinowania. Nie chce spedzic 10 dni w stresie i w ciaglym biegu. Glownym jednak powodem jest moj maz, ktory na takich wyjazdach jest czesto nie do wytrzymania. Narzuca swoja wole, nie ma nic na spontanie. Ostatnio ogolnie czuje, ze sie oddalamy od siebie. Niby jest normalnie, ale to tylko pozory.
Hormony chyba tez buzuja, bo zaczynam byc placzliwa.
Czuje sie jakby wisialy nade mna czarne chmury.
Test ciążowy negatywny.
Wiecie co, ja jestem jakaś pokręcona. Miałam odpoczywać od forów, pamiętników i co? W ostatnim czasie czytam, ale tylko te na fiolecie. Dołuję się jeszcze bardziej.
Z luteiną poleciałam, bo nie zapisałam sobie kiedy zaczęłam brać, a że biorę po 4 dziennie to stwierdziłam, że przecież muszę wybrać 2 op. bo są po 20 szt. - akurat na 10 dni. no i wczoraj rano patrzę tak na to op. a tam, że jest ich 30... i tak zadecydowałam że będę brała 12 dni, tak jak na stymulacji. No to se brałam przez 14... Wczoraj w popłochu męża posłałam do jedynej czynnej apteki i przyniósł jakiś test no name o czułości 25. nie ufam mu, jeszcze dzisiaj pobiore lutke i jutro zrobie ten co zawsze. w końcu jeden dzień dłużej to i tak pikuś.
Zdałam sobie sprawę, że to kwietniowe poronienie dalej siedzi mi w głowie, że nie potrafię się otrznąsnąć. To lipcowe tylko dobiło gwóźdź do trumny. nie wiem co ze mną będzie...
edit, dzięki notce powyżej uzmysłowiłam sobie, że brałam przez 12- dzisiaj jest 12 sty dzień uff
to jutro test ale tylko dla formalności. nie mam złudzeń, że będzie pozytyw
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2019, 20:11
9dc
Dzisiaj mialam moje 2 usg, doktor powiedziala, ze wszytko wyglada idealnie i pecherzyki na lewym jajniku (chyba) sa prawie gotowe, moja ok 17mm. No to ja jej na to skoro wszytko jest tak idealnie to dlaczego to dlaczego nie ma efektu koncowego 😎? Nawet nie macie pojecia ile razy to slyszalam, ze wszystko dobrze....no to ja sie pytam o co chodzi. Ciesze sie, ze jestesmy zdrowi i jedt ok, ale to tez frustrujace jest. W poniedzialek inseminacja, jeszcze dwa zastrzyki i Gonasi w niedziele.... no i 14dni czekania. Poprosilam o badanie krwi jak juz bedxie blisko do okresu, ale powiedzieli, ze mozna zrobic po dwoch tygodniach bo wczesniej nie ma sensu. Te dwa tygodnie bedzie ciezkie, bo niby sie nie nastawiam a jednak. Jak sie nie uda to mozemy podchodzic do kolejnej juz w nastepnym cyclu. Sprobujemy dwa razy i jak nic z tego to invitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2019, 17:29
Wczorajszy dzień bardzo miły. Wpadła do mnie najpierw koleżanka na kawusię, później spontaniczny wypad do mamusi sobie z dziećmi zafundowaliśmy 
Jak tylko Synek wrócił ze szkoły i odrobił lekcje to pojechaliśmy na obiadek, a wiadomo że obiadki u mamy najlepiej smakują 
Jeśli chodzi o jedzenie to chyba wczoraj pobiłam wszystkie rekordy, śniadanie, dwa obiady dość spore porcje
i na przekąskę chałwa a wieczorem jeszcze lody 
A to ja po całodziennym obżarstwie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/294ba01f4db5.jpg
Anuśla poszłam za Twoją radą
Zrobiłam AMH w Alabie i klinice wybiorę najładniejsze.
Co fajne okazało się że klinika wysyła badania do diagnostyki więc bede miała porównanie z kwietniowymi.
Ale zobaczcie cena w diagnostyce u mnie 180 zł a w klinice 132 zł (50zł zysku)
Alab szybko dał wynik, az jestem w szoku
I mam dofinansowanie 
AMH ALAB 1,79 nq/ml (12,78 pmol/l) (0,41-6,96)
Grupa krwi 0RH+
DHEA 59 (26-460)
Testosteron 11,73 (12-60)
estradiol 84 (19-144)
AMH niskie z powodu DHEA po 30 spada, a po 35 drastycznie
Mam czas na suplementację DHEA w mega dawkch 
w 2 miesiące może coś da.
Ale najważniejsze ze jest dofinansowanie, nawet jak wynik w diagnostyce wyjdzie gorszy.
Tylko niestety nie będzie z 15 komórek lecz może z 6.
Jedynie boję się tej immuno tak cholernie, ostatnio moja znajoma poroniła serduszko przestało bić
To loterii jak nic.
Mimo ze mam kir BX to brak mi tego co trzeba
I gdyby się udało tez grozi mi poronienie 
co raz mnimniej wierzę w to, że się udało..
niby objawy jakieś tam są, temperatura wciąż się utrzymuje ale do @ jeszcze 5 dni, a podobno temp przed@ spada dopiero na dzien-dwa...Niech już będzie niedziela i się okaże bo wariuje...
Mimo to dziaiaj mam ochotę zrobić test! Jak będzie negatywny to po prostu daje już sobie spokój i będę czekała na @! Wychodzę z założenia że jeśli jestem w ciąży to pojawi się chociaż cień cienia, jak wyjdzie negatyw to znaczy, że próbujemy dalej w kolejnym cyklu! Stawiam mojemu @ ultimatum! 😁😁
Nie no....żartuje. Trzeba już to powoli zamienić w żart bo robi się nieciekawie w mojej głowie!
Takich cyrków to ja dawno nie widziałam.
Wynik AMH z diagnostyki.mual być w ciągu 2 tygodni. A tu teraz sprawdzam z ciekawości grupę krwi a tu wynik AMH.
Zaniemówiłam ale jak bałam się plik.otworzyc
A tu wynik. 13,510 pmol/l (1,05-53,5). Mediana 14,2
Do tej mediany mi brakuje 0,7
Ale wzrosło i co dziwne wynik większy niż w ALAB
Wychodzi w innych jednostkach
Czyli spadek 0,75 w porównaniu z 2017 roku
Wynik z kwietnia to 1 czyli było 7,30 cos koło tego
A teraz 1,89
ALAB 1,79
Tak czy siak ładnie podskoczyło z 1
Czuję że to zasługa Aku.
Może wynik super nie jest bo powyżej 2 jaki miałam 2 lata temu 2,64 był super. A tak zobaczymy.
Ważne że się udało.
Kolejne badania które mnie czekają w kolejce to immuno 10 września. Ich też się boję. Ale może .... coś mnie zaskoczy mile.
Niestety z hiszpańskiej niespodzianki nici... Dziś juz jestesmy w domu, choć jeszcze mamy urlop. No i @ nas bezczelnie i bardzo boleśnie przywitała.
33+6
Dzień wizytowy 
Pobudka 5:25 by wstawić się ładnie i ustawić w kolejce na przodzie- udało się!
Szybka relacja- prawie odleciałam na usg,przycisnąl mnie brzuch haha;p pierwsze co to lekarz spytal o tydzien bo mam wielki brzuch😂😂 szyjka zamknieta,2.9cm.wiec pomału sie skraca jak z Pola. Lutke 2 tyg.do wizyty i odstawiac bedziemy😀
Misio super,2270g. Bardziej proporcjonalny niz ostatnio.
Wody 3.5, przeplywy super. Ja na wadze na plusie 7.4 kg (taaa niby miesiąc po porodzie juz po mnie ma byc nie widac;p) . Kolejna wizyta już za 2 tyg 
Euthyrox mam mieć ze sobą w szpitalu po porodzie. Ogólnie super 
Po spotkaniu z położną też dużo śmiechu jak to z p.Jolą, ale jedyne co mnie zmartwiło to fakt,że po odejściu wód czekają bez akcji 48h i kładą na pato... Oluś bierz przykład z siostry i zacznij od skurczy!
W poniedziałek jadę na spotkanie z anestezjologiem w sprawie ew.zzo. No i zus.
Cukry mam ogarnięte,mam obie wizyty 5tego i rozkminiam jak to zrobić, bo obie na 15 w różnych miejscach 
Dzisiaj już padam,bo jeszcze były zakupy, spacer i czuję jak się stawia brzuch i zgaaaaga po rzodkiewce (oj,wczoraj paliło).
No iiiii nasz kumpel, świadek będzie miał dzidziusia

Najgorsze jest to, że nie potrafię skupić się na pracy. Chodzę rozkojarzona, zapominam, robię błędy, odwlekam rzeczy, które mam do zrobienia. Czekam tylko, aż spadnie na mnie łomot. Na razie dziwny spokój, nikt się o nic nie upomina... Nie jestem tytanem pracy, ale aż sama jestem zła na siebie za to co robię. Nie mogę przecież tak olewać pracy! Ale nie mogę też zebrać się w sobie i wykonywać obowiązków tak jak zawsze to robiłam...
SOBOTA
dziś 2dc. Na usg wszystko ok, żadnych torbieli, żadnych przeciwwskazań do stymulacji. Tak więc dostałam Fostimon i zaczynamy kłucie od poniedziałku
w następną sobotę podgląd jajeczek 
Rodzice nic nie wiedzą, bo przecież mam 'zabronione' takie rzeczy. I jeszcze hormony będę brać, fuj! A niby jesteśmy dorosłymi ludźmi. Jak żyć ja się pytam 
Tak czy owak: IUI czas start! Ale się cieszę!
mam nadzieję, że wreszcie się uda 
troche się martwię, bo wzięłam jedną refundację na te leki, mogłam w sumie zostawić do in vitro
ale już po ptokach. Mam nadzieję, że 3 in vitra nie będą potrzebne, bo do trzeciej już nie będę miała. Że te refundacje co sobie zostawiłam wystarczą... Oby. Nadzieja poziom max
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.